cos pozytywnego na fali...

25.07.11, 12:09
wątków jakie to chamskie i mało pomocne mamy społeczeństwo.
Dzisiaj musiałam udać się na pocztę z dwójką dzieci (3 latka i 5,5 roku), dzieci wybitnie żywotne, chociaz nie jakoś tam rozdarte. No czekam sobie w ogonku, dzieciaki sobie gadają, łażą po tej poczcie (ale są grzeczne), aż tu nagle pani, ktora jest kolejna do obsłużenia zaprasza mnie przed siebie. Zaczynam oponowac, że nie trzeba, ale pani nalega, reszta kolejki też... No to poszłam, zalatwilam raz dwa, podziękowaliśmy wszystkim i wyszliśmy.
Także zdarza się, że ludzie są mili i pomocni smile
    • lelija05 Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 12:14
      No pewnie, że są smile
      Ja często na takich trafiam.
    • eilian Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 21:42
      Pewnie mieli dosyć Twoich "żywotnych" dzieciwink.
      • sarling Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 22:28
        Strasznie płytkie i słabe jest to co napisałaś.
        • eilian Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 23:58
          A coś Ty taka nadęta?
      • falka32 Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 22:56

        > Pewnie mieli dosyć Twoich "żywotnych" dzieciwink.

        A to jest bardzo dobry powód, żeby przepuścić matkę z dziećmi w kolejce, skoro dzieci mają to do siebie, że przeszkadzają dorosłym w dorosłych zajęciach. Na pewno lepszy, niż wymaganie, żeby na pocztę przyprowadzać tylko dzieci wytresowane jak psy, obdarzone temperamentem leniwca albo związane i zakneblowane.
    • lola211 Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 23:04
      >aż tu nagle pani, ktora jest kolejna do obsłużenia zaprasza mnie przed siebie

      Ja za cos takiego zostalam zjechana na poczcie na maxa.
      Pozdrawiam niniejszym pana, ktoremu cholernie sie spieszylo by nadac paczke.Tak bardzo, ze na mnie napadł,gdy wpuscilam bez kolejki matke z ryczacym niemowlakiem.
      • falka32 Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 23:16
        Na mojej poczcie dzieci nikomu nie przeszkadzają smile
        Ostatnio byłam z dwójką megażywotnych i megatowarzyskich przedszkolaków i z mnóstwem paczek, stałam grzecznie w kolejce a dzieci roznosiły pocztę na strzępy i wtedy, po pół godzinie, jak już podchodziłam do okienka, zielona ze zmęczenia i bliska zabicia własnych dzieci, wszedł pan w moim wieku, popatrzył na mnie, dzieci i moje paczki i powiedział "pani mnie przepuści, ja mam tylko awizo a pani tu zajmie okienko na nie wiadomo ile" a pani w okienku powiedziała "no, niech pani tego pana przepuści, bo pani ma dużo i pan będzie musiał czekać". Uznałam, że widocznie oni wszyscy lubią dzieci a tylko ja niepotrzebnie się stresuję, że może przeszkadzają czy coś smile
        • spicy_orange Re: cos pozytywnego na fali... 25.07.11, 23:20
          big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja