Emigracja... ale gdzie? Obawy...

25.07.11, 16:56
Mój mąż przeżywam chyba kryzys 30 latsmile
Ostatnio zaczął coś mówić o emigracji... że Polska go demotywuje (syt. polityczna i ekonomiczna). Niedawno byliśmy w kraju poza UE, i tak mu się tam spodobał, że teraz się nakręca cały czas - już snuje plany smile
A ja mam obawy...
Mamy 1,5 rocznego synka, 2 koty, kupione mieszkanko (malutkie, niecałe 40m) niedaleko Wawy i samochód. Ogólnie nie jest źle. Jestem jeszcze w trakcie kończenia studiów, mąż już z tytułem inż.
Wiadomo - emigracja oznaczałaby, że wszystko trzeba by zaczynać od nowa...
No i gdzie? Dokąd? Wiadomo, że "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma" - każdy kraj ma jakieś wady. Nie ma nigdzie idealnie, zawsze coś się znajdzie.
Z jednej strony kusi (lubię wyzwania, lubię jak coś się dzieje ogólniesmile ), a z drugiej strony strach, że jak coś nie wyjdzie, to nie bardzo będzie nawet dokąd wrócić (mieszkanie pewnie byśmy sprzedali, by było na początek na nowej ziemi).

E-mamy.. dokąd Wy emigrowałyście? Jak to wszystko oceniacie? Warto?
My jesteśmy młodzi - ja 24, On 29, mamy czas...
    • empirical Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 17:07
      Przede wszystkim - jakie znacie jezyki?
      To jest sprawa najwazniejsza.

      Jesli znacie jezyk, to bedziecie mogli pracowac za granica w swoich zawodach, a jesli nie - czeka Was praca za najnizsza stawke, bez perspektyw.
      Sprawa druga - wizy/pozwolenia na prace. To tez zaweza poszukiwania, i to bardzo.
      • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 17:25
        Ja udzielam korków z angielskiego na różnych poziomach. Dogadam się też po niemiecku i rosyjsku (trochę bez ładu i składu, ale co chcę to powiem).
        Mąż ma podstawy angielskiego i rosyjskiego.

        No właśnie mamy wabik w postaci mojego obywatelstwa (odziedziczyłam po rodzicach), które ma także nasz syn. Mężowi niestety nie przysługuje. Za obywatelstwem oczywiście idzie pozwolenie na pracę od ręki - muszę tylko wyrobić jakiś numer - coś w rodzaju naszego NIP-u i od razu mogę podjąć pracę...
        • rosapulchra-0 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 17:30
          A czy to języki, które pozwolą wam spokojnie żyć i funkcjonować w tym kraju? No i podstawy to, IMHO, za mało.
          • barbibarbi Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 20:03

            > A czy to języki, które pozwolą wam spokojnie żyć i funkcjonować w tym kraju? No
            > i podstawy to, IMHO, za mało.

            ojtam ojtam, nie demonizujmy, prawda jest taka że co drugi Polak za granicą ledwo duka. Poduka przez pierwsze lata, popracuje gdzieś fizycznie, praca da mu w kość, to się zacznie uczyć jak jest mądry. Rzeczą oczywistą jest że język otwiera wiele drzwi, ale jak ktoś ma motywację to z kiepskim językiem też jakąś pracę znajdzie.
        • empirical Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 17:34
          Skoro piszesz o obywatelstwie to oznacza ze juz wybralas kierunek wyjazdu.
          Nie rozumiem wiec Twojego dylematu w tytule watku.

          Z reguly majac obywatelstwo, mozna sie starac o wizy/obywatelstwo dla malzonka.

          Jedyne, czym bym sie martwila, to fakt, iz maz nie zna dobrze jezykow.
          A to oznacza, ze byc moze Ty bedziesz musiala byc glownym (a moze nawet jedynym) zywicielem rodziny, podczas gdy maz bedzie sie uczyl jezyka.
          • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:00
            Najkorzystniejsza opcją byłaby dla nas Kanada. To właśnie tego kraju mam obywatelstwo. Mamy też punkt zaczepienia - mój ojciec.
            Martwię się właśnie o zawody - ja studiuję pracę socjalną - kariery raczej na tym nie zrobię, a mąż jest analitykiem i testerem oprogramowań (ogólnie ścisły umysł)
            Zawsze zostaje możliwość przekwalifikowania się smile
            • najma78 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:04
              pruszynkaaa napisała:

              > Najkorzystniejsza opcją byłaby dla nas Kanada. To właśnie tego kraju mam obywat
              > elstwo. Mamy też punkt zaczepienia - mój ojciec.

              To swietny wybor. Polecam. Bliscy krewni meza tam mieszkaja od lat i sa bardzo zadowoleni.

              > Martwię się właśnie o zawody - ja studiuję pracę socjalną - kariery raczej na t
              > ym nie zrobię,

              ? Tzn ? Co moglabys po tym robic?

              a mąż jest analitykiem i testerem oprogramowań (ogólnie ścisły u
              > mysł)

              To chyba niezle, musialby nauczyc sie jezyka.
              • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:16
                Po pracy socjalnej, czeka mnie praca w ośrodkach pomocowych typu Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, Dom Pomocy Społecznej i tego typu placówki...
                • najma78 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:09
                  pruszynkaaa napisała:

                  > Po pracy socjalnej, czeka mnie praca w ośrodkach pomocowych typu Powiatowe Cent
                  > rum Pomocy Rodzinie, Dom Pomocy Społecznej i tego typu placówki...


                  To moze moglabys dokonczyc edukcje w Kanadzie i pracowac w tym zawodzie...skoro znasz jezyk biegle to bedzie ci duzo latwiej i szybciej osiagniesz lepsza pozycje zawodowa. A z mezem rozmawiaj po angielsku to bardzo mu pomoze.
                • zdecydowana_brunetka Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:42
                  Mogłabyś np pracować w instytucjach zajmujących się imigrantami. Domy opieki nad ludźmi starszymi - też zawsze potrzeba ludzi.
                  Kanada to dobry wybór.
            • cherry.coke Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:17
              Mysle, ze podstawy macie lepsze niz wiekszosc wyjezdzajacych. Maz ma konkretny zawod, musialby poduczyc sie jezyka i przejsc jakies procedury z obywatelstwem i pozwoleniem na prace. Ty jezyk i pozwolenie masz, musialabys znalezc konkretna prace.
              Moim zdaniem zacznijcie od solidnego podciagniecia jezyka meza (skoro ty uczysz, to zaden problem? rozmawiacie w domu po angielsku i juz) i wybadania sytuacji jego pozwolenia na prace, jesli jest mezem technicznie Kanadyjki.

              A czy wyjezdzac w ogole... to decyzja osobista i wymaga wielu przemyslen sad My jestesmy zadowoleni. Tu zyje sie po prostu inaczej. Ale wiadomo, ze dla kogos innego co innego bedzie wazne.
              • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:26
                > A czy wyjezdzac w ogole... to decyzja osobista i wymaga wielu przemyslen sad My
                > jestesmy zadowoleni. Tu zyje sie po prostu inaczej. Ale wiadomo, ze dla kogos i
                > nnego co innego bedzie wazne.

                Rozumiem, że piszesz do mnie z Kanady?smile
                Męża zachwyciły w Kanadzie szerokie drogi, bliskość natury i te auta pod garażami (po 2-3) smile takie czysto przyziemne sprawy ale... wiadomo smile
                Ja w kanadzie bywałam wielokrotnie, chodziłam jako dzieciak tam do szkoły katolickiej...
                Nie potrafię się określić, czy to jest "to"
                Ach, no i najważniejszy wabik! Mąż obecnie pracuje w korpo - w Kanadzie też są oddziały......
                • cherry.coke Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:28
                  Nie, ja pisze z Irlandii, Kanada podoba mi sie na odleglosc. Ale pracuje w komputerach smile

                  Jesli synka macie w tym wieku, moze warto wynajac komus mieszkanie i pojechac tak na pare lat, a o powrocie decydowac, kiedy przyjdzie czas isc do szkoly? Kanada to fajny kraj zdaje sie, doswiadczenie miedzynarodowe nie zaszkodzi, ty musisz szukac pracy tak czy owak.
                • zdecydowana_brunetka Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:43
                  Jeżeli mąż już pracuje w korporacji IT, pewnie jego znajomość angielskiego jest lepsza niż sądzi wink
                  • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 20:20
                    Też tak myslę smile Ale nie miałam jeszcze okazji go sprawdzić - ze mną gadać nie chce po ang. smile
              • sta-fraszka Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:50
                Moze zamiast zezwolenia na prace starac sie dla meza i dziecka o prawo stalego pobytu (Permanent Residency) w Kanadzie? Jest, w przeciwienstwie do zezwolenia o prace bezterminowe (sa warunki, ale generalnie nie wygasa), cala procedura trwa i pozwala sprawdzic, czy naprawde sie chce przez to przechodzic (trzeba cierpliwosci) i troche kosztuje, wiec warto inwestowac tylko jesli sie naprawde chce. Przez ten czas mozecie szukac pracy, badac rynek itp.
                • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 20:22
                  Syn ma obywatelstwo po mnie. Gorzej z mężem - jeszcze się nie orientowałam jak to wygląda...
                  Wiadome jest, że w grę wchodzi tylko legalny pobyt i legalna praca - innej opcji nie ma
            • rosapulchra-0 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:52
              A do Kanady nie są zniesione wizy? Mylę się?
              • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:57
                Wygląda to tak, że te wizy są zniesione, ale tylko na 6 mies. Później i tak musisz się starać... a pozwolenie na pracę, to oddzielna historia smile
      • havana28 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 17:29
        No właśnie - znajomość języka, ograniczenia wizowe, oraz- wymarzony kraj w bliższym poznaniu nie wygląda tak jak na wycieczce wieć sugerowałabym na początek rozważyć wyjazd jednej osoby (męża) na krótki kontrakt.
    • 18_lipcowa1 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 17:49
      Moim zdaniem teraz to juz coraz gorzej się na emigracji robi. O ile nie jestes ty, albo mąz jakims mega rozrywanym specjalistą który by zarabiał bajecznie to moim zdaniem emigracja nie jest tego warta, ale co kto lubi.
      Ja wróciłam 1,5 temu i nie żaluję. Nie wiem co musiałby sie stac bym znowu wyjechała.
      • najma78 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:00
        Tak, wyemigrowalismy i to byla najlepsza decyzja w naszym zyciu i co do tego oboje nie mamy nawet cienia watpliwosci. Jezyk nalezy znac, chociaz podstawy, jesli sie chce mozna go poznac bardzo dobrze, doksztalcic, wcale nie trzeba utkwic w pracy bez perspektyw, nawet jesli na poczatku taka sie ma. Nie piszesz co to za kraj poza UE, jednak czy to z unii czy nie wybralam kraj, ktorego sytuacja gospodarcza jest stabilna i dobra. Jestescie mlodzi i jesli czujecie taka potrzebe to czemu nie.
      • jamesonwhiskey Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:08
        > moim zdaniem emigracja nie jest tego warta, ale co kto lubi.

        wiesz, wyjazd to nie zawsze oszczedzanie na maxa i zycie na dnie zeby tylko wiecej kasy oszczedzic i wracac do polski

        normalne zycie za granica nie ma najmniejszego porownania do zycie w polsce
        • lena_madzia Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:17
          jamesonwhiskey napisał:

          > > moim zdaniem emigracja nie jest tego warta, ale co kto lubi.
          >
          > wiesz, wyjazd to nie zawsze oszczedzanie na maxa i zycie na dnie zeby tylko wie
          > cej kasy oszczedzic i wracac do polski
          >
          > normalne zycie za granica nie ma najmniejszego porownania do zycie w polsce

          Dokładnie, zgadzam się
          Jednak myślę że dobry czas na emigracje był 4-5 lat temu. Ci którzy wtedy wyjechali zdążyli sie ustawić, a ci co sobie nie poradzili albo emigracja ich przerosła -wrócili...
          Teraz szczerze Ci to mówię -będzie Wam bardzo trudno, a zwłaszcza męzowi bo nie zna biegle żadnego języka. Biegły angielski to jest podstawa i bez tego nie ma nawet co się porywać na wyjazd....
          • cherry.coke Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:22
            > Teraz szczerze Ci to mówię -będzie Wam bardzo trudno, a zwłaszcza męzowi bo nie
            > zna biegle żadnego języka. Biegły angielski to jest podstawa i bez tego nie ma
            > nawet co się porywać na wyjazd....

            Jesli maz chce pracowac w zawodzie, to nie przesadzalabym z ta biegla znajomoscia (na poczatek). W naszym zespole testerow jest kolega z Indii, ktorego znajomosc angielskiego okreslilabym jako hmm podstawowo-robocza i daje rade bardzo dobrze, byle w miare skladnie opisywal problemy. Liczy sie wlasnie dokladnosc i zdolnosci analityczne, slownictwa mozna sie nauczyc szybko, zwlaszcza, ze duza jego czesc i tak jest miedzynarodowa.
            • mama_kotula Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 21:26
              Cytat
              W naszym zespole testerow jest kolega z Indii, ktorego znajomosc angielskiego okreslilabym jako hmm podstawowo-robocza i daje rade bardzo dobrze, byle w miare skladnie opisywal problemy.


              To macie niesamowite szczęście. Pracuję z jedną Hinduską i krew mnie zalewa, jak potrzebuję coś od pani załatwić. Bo ani to składnie nie pisze, ani poprawnie, za to w każdym zdaniu wtrąca "kindly" gdzie się tylko da. To, co normalnie załatwiam w 2-3-mailowej wymianie, z panią Azimah trwa pół dnia. Dramat.
              • cherry.coke Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 21:32
                U nas jest trojka i ten jest najslabszy, dwie inne dziewczyny smigaja smile Ale pracowalam poprzednio z programista, ktory mial taki mocny akcent, ze naprawde nie szlo. Na szczescie mial tez poczucie humoru i cierpliwie powtarzal reszcie po pare razy. Surowy hinduski akcent jest niestety ciezki...
                • mama_kotula Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 22:23
                  Aaaa. Nawet nie pomyślałam, żebym z panią Azimah miała rozmawiać głosowo, mi wystarczy, ze nie rozumiem jej maili, bo stosuje gramatykę z d.y wziętą, o słownictwie nie mówiąc (chyba google translator, pewna nie jestem).

                  Zresztą z tymi ludźmi i tak są przeboje, to jest firma z Singapuru, która ma 1 amerykańskiego Chińczyka, 3 singapurskie jego panie, jedną Azimah <wzdech> i 2 osoby o niezidentyfikowanej płci i pochodzeniu wink. Kilkanaście razy poprawiałam ich angielski, bo w aplikacjach _edukacyjnych_ wrzucali teksty z błędami gramatycznymi i ortograficznymi. Dramat, powtórzę raz jeszcze.
          • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:29
            > Teraz szczerze Ci to mówię -będzie Wam bardzo trudno, a zwłaszcza męzowi bo nie
            > zna biegle żadnego języka. Biegły angielski to jest podstawa i bez tego nie ma
            > nawet co się porywać na wyjazd....

            Pisałam, że znam angielski biegle... ok. może nie na poziomie biegłego tłumacza, ale coś koło tego smile
            Mąż zna na zasadzie rozumienia tekstu i słyszanej rozmowy - wyłapuje ładnie kontekst
          • 18_lipcowa1 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:19
            lena_madzia napisała:

            > jamesonwhiskey napisał:
            >
            a ci co sobie nie poradzili albo emigracja ich przer
            > osła -wrócili...


            dobre dobre
            • jamesonwhiskey Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 20:02
              > dobre dobre


              ale co dobre,
              czy miara twojego sukcesu byl part time czy mieszkanie w mieszkaniu bez ogrzewania, bo tansze ?
      • rosapulchra-0 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 22:52
        Straszna bieda lipcowo cię do emigracji popchnąć.. Oj, współczuję szczerze..
    • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:20
      Ogólnie mówiąc to teraz jesteśmy w kropce typu - co dalej
      Albo zostajemy w Polaczkowie i się rozkręcamy - kupujemy większe mieszkanie bo ciasno nam się w tym robi. Wtedy będziemy się starać też o rodzeństwo dla naszego synka
      albo

      Wyjeżdżamy - tam startujemy od nowa - z perspektywą zostania na stałe... czyli żyć tak, by zostawić coś po sobie dla potomka/ów.
      • deedazzle Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 18:46
        jezeli masz punkt zaczepienia w kanadzie i obywatelstwo to chyba tylko tam jest sens
        mieszkania bym nei sprzedawala tylko wynajela, sprzedac zawsze mozesz pozniej
        pewnie na poczatku Ty bys was utrzymywala i poszla do pracy ale jezeli sie zdecydujecie to m musi koniecznie sie poduczyc. same wylapywanie kontekstu nei starczy, nie dostanie zadnej sensownej pracy bez jezyka.
        a zyje sie inaczej, bez takiego cisnienia, ja wracac raczej na razie nie palnuje
    • beverly1985 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:25
      Mam negatywny stosunek do emigracji- jak długo będę miala dobre warunki w Polsce tak długo nie będę starała sie nigdzie wyjechać. W innym kraju zawsze bedę "obca" chocbym wspaniale znała język, miala pozwolenie na pracę i dobrze zarabiała.
      -raczej będziesz miala inny akcent
      -nie wszystko będziesz rozumiała- powiedzenia, gry słów, inna kultura
      -nie możesz narzekac na to, co cię spotla w innym kraju. Na sytuacje polityczną ani zarzadzania miastem tongue_out
      -istnieje niebezpieczeństwo zamknięcia się w polskim swiatku na emijgracji.

      Z drugiej strony to oczywiscie przygoda smile

      Rozważam jedynie wyjazd na 2-4 lata, jeśli firma moja lub m. wysle nas do oddziału za granicą. I potem zecydowanie powrót. Jeśli mogłabym wybrac to najlepiej egzotyczny kraj- Arabia Saudyjska? Chiny? Afryka? Tak, aby traktować wyjazd jako super podróż i nowe doswiadczenie, na krotki czas.
      • robin2510 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:35
        Jeśli miałabym taką możliwość to wyjechałabym do któregoś z krajów Skandynawskich, najlepiej do Norwegii. Ale ten język......wink chyba raczej trudny do opanowania wink
        Moja koleżanka z innego miasta (pracowałyśmy w tej samej firmie) stwierdziła, że ma już dość i rzuciła wszystko w diabły. Jest panną , uczyła się od jakiegos czasu tureckiego, ma tam również kogoś z rodziny i znajomych. Wyjechała. Dostała pracę w hotelu mimo, ze wykształcenie i kierunek studiów kończyła zupełnie inny, i nie żałuje. Mówi, ze nie ma porównania do tego co miała tu w Polsce: stres, plany , plany , tłumaczenie , mała kasa w stosunku do obowiązków w stosunku do tego co teraz robi.Tam odżyła. Inna zaś koleżanka wyjechała do Indii, też sobie chwali.
        • robin2510 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 19:37
          mówi, ze nie ma porównania do tego co miała tu w Polsce: s
          > tres, plany , plany , tłumaczenie , mała kasa w stosunku do obowiązków w stosun
          > ku do tego co teraz robi

          coś za dużo tych stosunków mi wyszło wink
          • bi_scotti Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 20:29
            Najpierw musicie podjac decyzje: jedziemy albo zostajemy. W rozkroku zyc sie nie da. Jak sie zdecydujesz, to bedziesz dzialac. Jesli wybierzecie Kanade, Ty jako obywatelka, zawsze mozesz meza sponsorowac zeby otrzymal PR. Twoj zawod jest bardzo dobry, maz do tego programowania jakichs cudow z tego angielskiego az tak na poczatek nie potrzebuje. Ogolnie to jedyna kwestia pozostaje czy faktycznie chcecie. Oboje!
            Wejdz sobie na polonijne fora kanadyjskie (Kanada i jej realia, Kanada i jej Polonia, Polki w Montrealu, chyba cos tam jeszcze jest) i tam pytaj o konkrety. Bo jak juz sie zdecydujecie to beda roznice lokalne w roznych sprawach, nie co tu ematkom glowy zawracac wink
      • dorek3 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 22:53
        Obawiam się, że z Arabii Saudyjskiej zwiałabyś najdalej po pół roku. To nie jest kraj dla europejczyków, nawet bardzo napalonych na egzotykę.
    • odcienie.szarosci Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 20:31
      My do skandynawii ale to jeszcze nie teraz, zaraz jak skoncze studia bedziemy sie intensywnie zastanawiac, nie wykluczone, ze wyjedziemy
      • odcienie.szarosci Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 20:37
        Aha narzeczony zdaje miedzynarodowy egzamin specjalizacyjny wiec bedzie mial mozliwosc pracy w kazdym z europejskich krajow
    • odcienie.szarosci Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 20:50
      No i oczywiście jak sobie pomysle tez sie obawiam ale kto nie ryzykuje ten nie mawinkmłodzi jestescie warto zaryzykowac, wraz z wiekiem coraz ciezej wam bedzie podjac decyzje
    • mruwa9 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 21:18
      Mysle, ze to swietny moment na emigracje. Macie zawody, z ktorymi powinniscie znalezc zatrudnienie w dowolnym zakatku swiata. Nic nie tracicie (bo samochodu i 40 metrow mieszkania chyba nie zal?), mozecie tylko zyskac. Jestescie mlodzi, zawsze mozecie wrocic, bo w dzisiejszych czasach emigracja nie oznacza palenia za soba mostow. Popieram meza, do odwaznych swiat nalezy!
    • sueellen Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 21:26
      Kompendium wiedzy o życiu zagranicą:

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,119479115,119479115,Polska_a_zagranica.html
      • kklekss Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 21:59
        Nie dla wszystkich Kanada to prawie raj na ziemi .Mieszka tam moja bliska rodzina , kuzynka po studiach ekonomicznych nie może znaleść pracy od 2 lat a kredyt za studia trzeba spłacić .Nawet w Toronto trudno o pracę . Ludzie z Kanady też emigrują za pracą np. na Alaskę.Bezrobocie nie ominęło Kanady.Nie jest różowo.
      • natali_orejro Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 25.07.11, 22:00
        Masz spore mozliwosci pracy za granica. Masz tez oparcie w rodzinie, obywatelstwo. TO sporo jak na początek.
        Odiwedizlam do tej pory 2 kraje europejskie, w ostatnich 2 latach. Mam rodzinę rozsiana po kilku kontynentach. Kraje podobały mi sie tak sobie, ale jest cos co do mnie przemawia w tym wszystkim: łatwość i nieskomplikowanie zycia, wyższe place, nawet jesli za cene nie pracowania w zawodzie. Np. Francja super opieka medyczna, darmowa edukacja.

        Mam 25 lat, kończę drugie studia (upps jeszcze 2 lata), mam 5 letnie dziecko i tak jak myslslam, ze tutaj bedzie mi coraz łatwiej, to tak naprawde jest mi co raz trudniej i w sumie nie wiem z czego to wynika.. W Polsce za wszystko sie palci, Hanka (jestem z Warszawy) zyczy sobie astronomicznych cen za bilety komunikacji miejskiej. Przedszkole lda dziecka ma zdrożeć!, żadnej finansowej pomocy lda młodych ordzicow, zasiłki jakby mi ktos w twarz pluł.. Tutaj bez szkoły wyzszej pracujesz za place minimalną.. Okresy próbne, umowy o dzielo, na czas okrelsony, zmaaost normalnej umowy o prace. Krętactwo. ludzie nieprzyjemni... Wszędzie za wszystko chcą kasy. Nawet za zaświadczenia w urzędach. Wezmą ci 5,5..
        Moje wnioski: polska to trudny kraj, wychodzi na prostą, ale czy ja mam tyle lat czekac az sie wszystko tu odmieni TAM jest latwiej. stawia sie jednak na komfort i wygodę CZŁOWIEKA.. Bo podstawowe zlazenia sa inne, niz tutaj. Zahartowana jestem Polską, tyle tyle ze walka z clamy swiatem i staczanie batalii mnie tutaj meczy.
        Inna rzecz, ze chcialabym sie odciac od swojej rodziny, bo czuje sie osaczona.
        • pruszynkaaa Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 26.07.11, 09:56
          Ja co prawda nie mieszkałam samodzielnie poza PL, ale sporo jeździłam stopem po Europie mając bezpośredni kontakt z miejscową ludnością.

          Też mam 2 lata do skończenia studiów jeszcze - przez te 2 lata mamy zdecydować na jakąś opcję...
          Z tego co widzę, w kraju lepiej nie będzie (nic się na to nie zapowiada). Myślimy może o zbyt odległych jeszcze dla nas sprawach (emerytura), ale jak nie teraz, to kiedy? Właśnie dlatego chcielibyśmy emigrować w młodym wieku, by sobie uzbierać... (w PL nie ma co liczyć na cokolwiek)
          • kasialip5 Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 13:43
            Ja mieszkałam w płn. Afryce. Mój mąż dostał tam dobrą pracę i wyjechaliśmy razem (moje dzieci miały wtedy 6 miesięcy i 2,5 roku). Byliśmy bardzo zadowoleni z wyjazdu, pewnie gdyby nie rozpętała się tam wojna nie musielibyśmy wracać do Polski. Po kilku latach spędzonych za granicą wiemy, że w Polsce na stałe zostać nie chcemy.
        • barbibarbi Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 19:41
          > Moje wnioski: polska to trudny kraj, wychodzi na prostą, ale czy ja mam tyle la
          > t czekac az sie wszystko tu odmieni TAM jest latwiej. stawia sie jednak na komf
          > ort i wygodę CZŁOWIEKA.. Bo podstawowe zlazenia sa inne, niz tutaj.

          mam identyczne odczucia jak powyższe.

          macie świetne warunki na start, macie bliską osobę która na początku może trochę pomóc.
          Lepiej pracować w bogatszym, rozwiniętym kulturowo kraju nawet nie w zawodzie, niż w naszym grajdole "na stanowisku". Nawet jako sklepowa będziesz szczęśliwsza niż tutaj jako urzędniczka.
          I co, pójdziesz do pracy za 1600 do jakiegoś MOPSU? Najpierw, kochana, to prawdopodobnie musisz być czyjąś znajomą, bo w urzędach obcy to rzadkość, potem będziesz siedzieć w jednym pokoju ze starymi zgredami wyjadaczkami, będziesz przekładać setki bezsensownych zaświadczeń z kupki na kupkę, mając poczucie bezsensu, a na koniec miesiąca nie będziesz wiedziała czy się śmiać czy płakać na widok wypłaty. I tak do emerytury (wątpliwej, bo nasz rząd zwyczajnie kradnie nasze składki)......... nikomu nie życzę, UCIEKAJ Z TEGO KRAJU
    • odcienie.szarosci Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 19:51
      My wybieramy Norwegięsmile. Tez jest strach strach bo jednak wszystko nowe. Traktuje to jako wyzwaniesmile. Znamy bardzo dobrze jezyk angielski. Norweskiego ani pol slowa. Ale emigracja dopiero za 3lata wiec mam czas, zeby sie przygotowac. Wlasciwie to ciesze sie. Norwegia to piękny i bogaty kraj wiec musi byc dobrzesmile
      • odcienie.szarosci Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 19:58
        Wczesniej pisałam, ze sie wahamy miedzy skandynawia, a francja ale stawiamy wlasnie na skandynawie. Juz sa propozycje dla połówki wiec w ciemno tez nie pojedziemy. Tylko z zagwarantowana praca.
      • kagrami Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 20:23
        smile A ja się uczę norweskiego już 2 lata smile

        Przyda się, bo też mi się Norwegia podoba poza tym znając jeden z języków skandynawskich dogadasz się w całej Skandynawii smile)
    • kagrami Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 20:18
      Jedz dziewczyno!!!!!!!!!

      Szerokiej drogi!!
      Zazdroszcze odważnego męża wink Mój nigdy nie chciał wyjechać. Niestety.

      Wybierzcie sobie coś smile Do wyboru do koloru. Świat jest piękny i ciekawy.

      K A N A D A!!!!!!!!! big_grin
      • kagrami Re: Emigracja... ale gdzie? Obawy... 08.09.11, 20:22
        Teraz doczytałam że o KAnadę ci chodzi. Gdyby nie mój mąż bylibyśmy tam już 10 lat. Ja wszystko załatwiłam, ale on ostatecznie nie chciał jechać..

        Ja chciałam do Vancouver to MOJE miejcsce na Ziemi Wiem to sad
        • ta_ruda kanada - super 08.09.11, 20:36
          emigrujcie (to do autorki watku) - Kanada jest pieknym krajem, jesli znacie jezyk to bedzie dobrze, wybierzcie jakies wieksze miasto w Kanadzie na poczatek bo tam zawsze lepiej znalezc prace. Jako pracownik socjalny mozesz miec mozliwosc znalezienia pracy szczegolni ejesli znasz dobrze angielski i kiedys tam chodzilas do szkoly.
          • lucysienna Re: kanada - super 08.09.11, 21:11
            Przyjrzyj się warunkom jakie trzeba spełnić aby zamieszkać w Australii tzw. weryfikacja szans. Jesteście młodzi, biali ( co nie nie jest tam bez znaczenia przy staraniu się o pobyt stały ,) a do tego "rozwojowi". Przejrzyj ile punktów musielibyście otrzymać i jak np. są punktowane wasze zawody, znajomość języka? Masz zdany IELTS?
            Widziałam rózne miejsca ale mnie tam akurat podoba mi się najbardziej.
            W Kandzie trochę zimno jak dla mnie. W Norwegii to juz w ogóle. Sama mieszkam od paru lat w UK ale to nie kwestia wyboru tylko przypadku. Mam jednak nadzieję ,że zamienię kiedyś ten kraj na cieplejszysmile
            Powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja