Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?!

26.07.11, 01:46
Po urodzeniu dziecka, żona mojego brata (są 3 lata po ślubie, dziecko skończyło 2 lata) przestała przejawiać jakiekolwiek zainteresowanie podjęciem pracy zawodowej. Wcześniej normalnie pracowała. Mieszkają w kawalerce którą wniósł do małżeństwa mój brat (1 pokoik), chłopak (wykształcenie wyższe) pracuje na etacie i dodatkowo ima się wszelkich możliwych prac dorywczych. Czasami zdarzają się dni kiedy pracuje od 4 rano do 7 w piekarni, następnie na godz. 8.00 do pracy podstawowej i po jej zakończeniu ok. 17 dalej do kolejnej pracy aż do 22-23.00. Razem z pracami dodatkowymi zbierze ca. 2 800 - 3 000 PLN. Rozmowy nic nie dają. Prośby i groźby też nie. Próbował wymusić na niej jakiekolwiek działania poprzez pomoc w załatwieniu pracy dzięki gronu znajomych, ale gdy pyta tych znajomych po pewnym czasie czy coś się uda z pracą dla żony... oni robią wielkie oczy (nawet nie wysłała CV). Sporadycznie wysyła jakieś CV z ogłoszeń, ale rzekomo bezskutecznie mimo, że w mieście bezrobocie jest na poziomie 3-4%!!!!. Zapytana przez brata o fakt nie wysłania "cefałek" do firm z polecenia znajomych odpowiada, że wysłała ale widocznie nie dotarły. Kiedy prosi aby pokazała mu w mailu rzuca hasło: "to ty mi nie ufasz"?!!! i awantura gotowa. Koszty utrzymania rodziny, czynszu za mieszkanie i kredytu na samochód są dla nich bardzo wysokie, a małżonka ma to kompletnie w d...e. Dziewczyna spędzająca codziennie po kilka godzin w internecie zapomniała zgłosić dziecko do żłobka i szansa przepadła. Ostatnio chłopak chodzi totalnie załamany, bo gdy nie daje jej absolutnie żadnych pieniędzy na jej osobiste potrzeby (fryzjer, kosmetyki, ciuchy itp.) - ona otrzymuje je od matki, własnego brata (czarno-sukiennik) lub siostry. I ostatni rzeczowy motywator mu się w ten sposób skończył. Teraz przez przypadek wyskoczyła jakaś dziwna sytuacja z brakiem jej dyplomu ze studiów, które rzekomo skończyła.

Przyjechał pogadać do starszego brata (autora tych wypocin), a mnie poziom bezmyślności i brak odpowiedzialności tej kobiety (32 lata) powalił na łopatki. Zaproponowałem mu, żeby zawiózł ją do mamusi i tatusia na miesięczne "wakacje" oraz sam przedstawił teściom sytuację w jakiej się znajdują. Ona mu na to, że wręcz musi odpocząć od tej sytuacji, ale... bez dziecka. POMOCY, bo mimo sporego doświadczenia życiowego nie wiem co mógłbym mu jeszcze poradzić. Z góry dziękuję za wszelkie konstruktywne wypowiedzi i podpowiedzi.
    • czar_bajry Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 01:50
      Zawsze może się rozwieśćtongue_out
      • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 02:01
        Zapomniałem dodać, że rozwód nie wchodzi w grę i byłaby to dla obojga porażka nie do zniesienia. Myślę, że pomimo wszystko bardzo się kochają; poza tym oboje są mocno związani z kościołem. Z drugiej zaś strony wiem z autopsji, że proza życia może zabić praktycznie każdy związek.
        • mruwa9 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 02:08
          a terapia rodzinna? Profesjonalista, stojacy na zewnatrz, ktory uswiadomilby kobiecie, na czym polega partnerstwo, malzenstwo, wspolna odpowiedzialnosc za zwiazek i rodzine?
          Zakladam, ze Twoja bratowa nie cierpi na depresje, ktora odbiera jej umiejetnosc jakiegokolwiek dzialania. Moze konsultacja lekarska?
        • tarte_aux_oignons Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 23:39
          tadreko napisał:

          > Zapomniałem dodać, że rozwód nie wchodzi w grę i byłaby to dla obojga porażka n
          > ie do zniesienia. Myślę, że pomimo wszystko bardzo się kochają; poza tym oboje
          > są mocno związani z kościołem
          . Z drugiej zaś strony wiem z autopsji, że proza ż
          > ycia może zabić praktycznie każdy związek.


          Jak sa zwiazani z Kosciolem, to niech on sie z nia meczy do wspolnego nagrobka.
    • mruwa9 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 02:00
      ciesz sie, ze to nie Twoja zona wink
      Kobieta albo cierpi na depresje, albo z niej len smierdzacy...wspolczuje bratu.
      • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 02:15
        Depresja była przedmiotem analizy medycznej, ale diagnoza się nie potwierdziła.
        Poza tym, żeby jasność była jaśnista: ona nie siedzi z dzieckiem w domu 24H/dobę. Dziewczyna wychodzi normalnie z siostrą do kina, pobiegać po sklepach, raz w tygodniu fitness, ostatnio z dzieckiem i bratem czarno-sukiennikiem pojechała w góry do rodziny etc.
        • kozica111 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 06:06
          Zapewne czarnosukiennik rzucił czarnoksięski czar....a sorry czarnosukienny....czar...."czarnomarno, czarnomarno siedź u męża se za darmo...."

          A twój brat, tak już poważnie to d..a.
          Prawdopodobnie jak uda mu sie wyjść ze schematycznego sposobu myślenia i postrzegania świata /co u was rodzinne/ to zyska pewne ścieżki i rozwiązania.
          Ja osobiście załatwiłabym sobie urlop w pracy i zniknęła na czas jakiś odcinając kontakt zupełnie.Warto by panna podała się refleksji co będzie jak pana nie będzie.Prosta zasada ; na wariata może zadziałać tylko gorszy wariat.
        • kkokos Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 16:38
          tadreko napisał:

          ona nie siedzi z dzieckiem w domu 24H/dob
          > ę. Dziewczyna wychodzi normalnie z siostrą do kina, pobiegać po sklepach, raz w
          > tygodniu fitness, ostatnio z dzieckiem i bratem czarno-sukiennikiem pojechała
          > w góry do rodziny etc.

          a kto jest z dzieckiem, gdy ona z siostrą w kinie i na zakupach?
      • chusteczka4 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 10:48
        mruwa9 napisała:

        > ciesz sie, ze to nie Twoja zona wink
        > Kobieta albo cierpi na depresje, albo z niej len smierdzacy...wspolczuje bratu.

        Mi się wydaje, ze bardziej to śmierdzący leń
    • kol.3 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 06:32
      A po co Twój brat tak zapierdziela 20 godzin na dobę? Pracując w tym trybie wykończy się szybko. Facet powinien ograniczyć się do etatu.
      Jeśli dodać do tego oszukiwanie co do skończonych studiów, to panienka jest niezłą kombinatorką.
      • aneta-skarpeta Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 06:50
        dziwie sie, ze w miejscu gdzie bezrobocie jest na poziomie 4 %, on po studiach, pracuje niemal dzien i noc i wyciaga z tego max 3000
        • zdecydowana_brunetka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:57
          Mi też się to nie klei.
          On biedny i porządny - robota w piekarni skoro świt, potem marniutki etat i jeszcze marniuśka robota w mieście, gdzie roboty nie brak za grosiki, ale uczciwe i z serca.
          Ona i rodzina - samo zuo. Sukienkowy brat (wredny czarny charakter w domyśle), oszustwa i machloje, "nagle" nieukończone studia o czym biedak nie wiedział, uzależnienie od netu wink
          I dziecina jeszcze. Może też nie jego.
          Tak to jest jak lipiec pochmurny tongue_out
          • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:01
            zdecydowana_brunetka napisała:


            > I dziecina jeszcze. Może też nie jego.
            > Tak to jest jak lipiec pochmurny tongue_out

            big_grinbig_grinbig_grin
        • iin-ess dokładnie 26.07.11, 14:17
          aneta-skarpeta napisała:

          > dziwie sie, ze w miejscu gdzie bezrobocie jest na poziomie 4 %, on po studiach,
          > pracuje niemal dzien i noc i wyciaga z tego max 3000
    • widosna Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 07:52
      Podziwiam brata, że tak haruje i próbuje utrzymać finsnowo ten związek, ale na pewno nie może tak na dłuższą metę bo się wykończy (psychicznie).
      A jakie zasady są w domu bratowej? Być może ona z takiego domu, gdzie to mąż ma utrzymywać rodzinę a żona leżeć i pachnieć? Jeśli tak, to apele do rodziny nic nie dadzą.
      Jeżeli jednak jest to normalna (w sensie równouprawnienie) rodzina, to próbowałabym przedstawić jak duże jest obciążenie brata, że nie ma czasu na kontakty z dzieckiem i że jak się nic nie zmieni to straci kontakt i z żoną i z dzieckiem a wtedy kwestie religijne nic nie będą miały dla związku, który nie będzie istniał (tylko formalnie na papierze). Może to by coś pomogło.
      Jeśli jednak rodzina z modelu 1, to chyba nic nie wskóra a panna myśli, że złapała naiwniaka. Mieszkanie jest jego? Jeśli tak a zrobi tak jak jedna forumka radzi (wyjedzie na jakiś czas aby zobaczyła co traci), to niech opłaca mieszkanie aby nie powstały długi. Ale ... tu znowu pułapka, bo rodzinka pewnie poratuje i na chlebek da.
      Ps. tak dla siebie, niech zadzwoni na uczelnię, którą kończyła, przedstawi się jako potencjalny pracodawca panny, który chce sprawdzić wiarygodność kandydatki. Niech sprawdzi, czy faktycznie skończyła to co mówi.
      • zuzanna56 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 08:24
        Dla mnie to chore. Znam nawet jeden podobny przypadek. Dziewczynie jest po prostu dobrze, mąż zarobi na podstawowe utrzymanie, pracuje na dwa etaty, więc ciągle go w domu nie ma i przynajmniej nie marudzi, bo nie ma na to czasu. Ktoś z rodziny da pieniądze na nową sukienkę. Ma czas na kino i fitness, nie musi wstawać rano i lecieć do pracy, nie ma stresu związanego z codzienną pracą, o, jak fajniewink Co zrobić nie wiem, tu by było potrzeba odcięcia pępowiny od rodziny, ale dziewczyna tego nie chce bo jej wygodnie. Dla mnie dziwne brać pieniądze od brata czy kogo tam w tym wieku, rozumiem w przypadku choroby czy ciężkiej sytuacji, ale nie tu. No ale ludzie tak żyją i chyba trudno będzie to przerwać skoro to już trwa 3 lata. A gdyby poszła do pracy, co co by zrobiła z 2 letnim dzieckiem? Opiekunka czy żłobek? Ma zamiar w ogóle kiedyś iść do pracy, nawet gdy dziecko pójdzie do szkoły?
        • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:17
          Odpowiedź brzmi: nie mogę dostać pracy. W przypadku CV, które nie dotarły do miejsca przeznaczenia opowiada o problemach z internetem i obiera najprostszą metodę - rozmowę o braku zaufani, płacz itp. Czasami faktycznie coś wyśle i pokaże bratu. Unika wszelkich spotkań rodzinnych, ponieważ zawsze może paść "niewłaściwe" pytanie o pracę.
          Brat znalazł przedszkole prywatne w pobliżu własnej pracy za ok. 700 PLN i mógłby małego zawozić i odbierać. Tylko nie ma takiej potrzeby.
      • iin-ess Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:21
        widosna napisała:

        > A jakie zasady są w domu bratowej? Być może ona z takiego domu, gdzie to mąż ma
        > utrzymywać rodzinę a żona leżeć i pachnieć? Jeśli tak, to apele do rodziny nic
        > nie dadzą.
        > Jeżeli jednak jest to normalna (w sensie równouprawnienie) rodzina,

        rozumiem ze wg ciebie równouprawnienie jest wtedy jak kobieta pracuje zawodowo i zapiepsza w domu na 3 dodatkowe etaty a facet po powrocie ze swojego etaciku ma podane kapcie, obiadzik i piweczko pod telewizorek?
        • widosna Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 09:13
          inn-ess, źle rozumiesz jak wygląda równouprawnienie według mnie.
    • fajnykotek Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 08:24
      No cóż brat pojął za żonę pannę, której jedyną ambicją było właśnie zamążpójście i urodzenie potomka w celu przywiązania chłopa do siebie na zawsze big_grin. Trochę się dziwię, że ten brat nie zauważył tego wcześniej.
      Ja bym upewniła się co do tych studiów i jeśli panna kłamała - to porozmawiałabym z jej bratem księdzem, czy to aby nie kwalifikuje się do unieważnienia małżeństwa wink.
    • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 08:38
      wyraznie dziewczynie nie zalezy na pracy i nie musi
      ma male dziecko i meza ktorego wiecznie nie ma w domu
      to naprawde ciezko pogodzic
      • zuzanna56 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 08:45
        Bo może tak wygląda z punktu widzenia innej osoby z zewnątrz, że nie chce jej się pracować.
        A z jej punktu widzenia - mąż nad ranem wychodzi do pracy i wraca wykończony o 18.00. Musiałaby zapłacić opiekunce i sama iść do pracy. Może wydałaby całą pensję na opiekunkę? Nie wiem, tak gdybam. Oni po prostu powinni porozmawiać. Oni są małżeństwem, a tu cała rodzina (jego i jej) zaangażowana w sprawę.
        • przeciwcialo Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 08:49
          Ponoc panna prezgapiła zapisanie dziecka do żłobka.
          • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:11
            przeciwcialo napisała:

            > Ponoc panna prezgapiła zapisanie dziecka do żłobka.

            a ty myslisz ze oni tylko czekali na jej podanie i tak od reki by miejsce dostala w panstwowym zlobku
            i
            • pali-kotka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:18
              Na pewnie nie wysłanie podania w otrzymaniu miejsca w żłobku nie pomoże.
          • yenna_m Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 31.07.11, 16:38
            przeciwcialo napisała:

            > Ponoc panna prezgapiła zapisanie dziecka do żłobka.

            tak sie zastanawiam, jak mozna pogodzic prace zawodową z opieką nad dzieckiem (bo w zlobku to dzieci jednak masakrycznie chorują i pierwsze lata zlobkowania i przedszkolakowania wyglądają tak, że dzieciak jest tydzien w placowce i 3 tygodnie potem w domu, bo chory wink - u mnie taki chorobowy cyrk z dzieciakami trwal ok. 3-4 lata) i z faktem, że pan mąż nieustannie zajęty

            powiem prosto z mostu (tak, żeby zabolało)
            ŻADEN pracodawca nie zatrudni matkę małego dziecka w wieku wczesnoprzedszkolnym czy zlobkowym. No, może nie zaden, ale malo ktory. Wizja masakrycznej ilosci zwolnien na dzieciaka potrafi odstraszyc od takiego pracownika. Bo, jesli dzien pracy brata wyglada tak, jak napisales (czyli chlop pracuje od 3-4 rano do 22-23) to w zasadzie mamy do czynienia z samotną matką, która nie sceduje zwolnienia na męża, gdyby dzieciak się rozchorował.
            • yenna_m Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 31.07.11, 16:40
              acha, zapomnialam dodac, ze ten leń smierdzący jest z dzieciakiem dzien w dzien od godz. 4 do 23 (jak napisales)

              rzeczywiscie, len smierdzący jak cholera (przyznaj sie, ze opiekowales sie za bardzo wlasnymi dziecmi, prawda? i nie wiesz, jaka to ciezka, fizyczna charówka?)
        • zuzanna56 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 08:57
          aha, pracuje od wczesnego poranka do 22.00
          • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:21
            Nie zawsze pracuje tak długo - trzy razy w tygodniu tylko od 4.00 do 17.00
      • kawka74 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:17
        > ma male dziecko i meza ktorego wiecznie nie ma w domu

        Zawsze mąż też może zrezygnować z któregoś etatu albo w ogóle z pracy - nie będzie pieniędzy, ale przynajmniej będzie w domu ;p
    • pali-kotka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 08:42
      Może on zamiast pytać ją i prosić jak biedny mały kotek powinien ryknąć na kobietę jak lew żeby siłę poczuła i nabrała szacunku?
      Innym sposobem byłoby odwołanie sie do uczuć religijnych z naciskiem na miłość bliźniego i szacunek itd.
      A tak w ogóle obawiam się, ze i tak nic nie zdziała, jeleniem zostanie, żona majac wsparcie rodziny nie będzie widziała powodu by się zmienić, bo po co skoro jest jej tak dobrze. Pozostaje mu pokochać stan rzeczy i nie narobić kolejnych dzieciaków.
      • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:21
        O ile wiem, bardzo wiele matek dwuletnich dzieci nie pracuje, bo zajmuje się dzieckiem. Może ta panna jest nie tyle leniwa, ile uwaza, ze źłobek to nie jest dobre miejsce dla dziecka? I ze facet zamiast pracować 15 godzin na dobę powinien poszukać lepszej pracy?
        Jestem zwolenniczką pracy zawodowej kobiet, ale praca, gdy się ma dwuletnie dziecko nie jest taka znowu łatwa i oczywista. Część matek woli przeczekać trudny okres i być z dzieckiem.
        • pali-kotka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:42
          Mamy za mało danych. Szwagier nie napisał czy brat rozmawiał z żoną na temat formy opieki nad dzieckiem po jej macierzyńskim, z kontekstu wynika, ze mogli coś ustalać skoro miała wysłać podanie do żłobka. A jeśli żona uważałaby, że żłobek nie jest odpowiednim miejscem dla małego dziecka to by to mężowi raczej powiedziała. A ona zamiast powiedzieć nie wysłała podania.
          Odnośnie bardzo wielu niepracujących matek małych dzieci - jako matka dwuletniego dziecka nie widzę zjawiska powszechnego pozostawania matek w domach, generalnie większość znanych mi matek dwuletnich dzieci pracuje, pracują tez ich ojcowie, obydwoje kończą pracę 15-18.00 i wspólnie zajmują sie dziećmi i domem. W czasie gdy rodziców nie ma w domu dzieci są pod opieką niani, albo w rozmaitych żłobkach. Dla mnie ciekawym zjawiskiem jest to że zazwyczaj osoby które mają problemy z płynnością finansową stać na pozostawanie matki z dzieckiem w domu (mam przykłady w rodzinie).
          • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:27
            Ponieważ szanowna małżonka... zapomniała zapisać dziecka do żłobka i wszelkie terminy minęły mój brat znalazł prywatne przedszkole za ok. 700 PLN obok aktualnego miejsca pracy i zdeklarował, że będzie małego woził i przywoził po pracy do domu. Wymaga to jednak... zatrudnienia bratowej gdziekolwiek....
            • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:33
              tadreko napisał:

              > Ponieważ szanowna małżonka... zapomniała zapisać dziecka do żłobka i wszelkie t
              > erminy minęły mój brat znalazł prywatne przedszkole za ok. 700 PLN obok aktualn
              > ego miejsca pracy i zdeklarował, że będzie małego woził i przywoził po pracy do
              > domu. Wymaga to jednak... zatrudnienia bratowej gdziekolwiek....

              zatrudnic sie gdziekolwiek zeby dwulatek chodzil do przedszkola za 700 zł
              uncertain
              no jaki sens jest
              jezeli ona zarobi 1500
              700 odpali za prywatne przedszkole
              a 300 na lekarstwa
              to ona bedzie zarobiona i sfrustrowana
              on tez, bo po robocie bedzie musial robic w domu wiecej niz dotychczas
              a w rezultacie zostanie im co?
              marnych pare setek
              • burza4 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:52
                moofka napisała:

                > no jaki sens jest
                > jezeli ona zarobi 1500
                > 700 odpali za prywatne przedszkole
                > a 300 na lekarstwa

                To nadal jeszcze zostanie 500. Poza tym żeby zarabiać np. 3 tys, trzeba od czegoś zacząć, mało kto rzuca się ochoczo na pacowników z takim sobie przebiegiem kariery i dużymi "dziurami" w CV. Im dłuższa przerwa, tym mniejsze szanse na dobrą pracę.

                > to ona bedzie zarobiona i sfrustrowana
                Jasne, fajniej jak on będzie wiecznie zarobiony i sfustrowany, żeby się tylko księżniczka nie spociła z wysiłku.

                > on tez, bo po robocie bedzie musial robic w domu wiecej niz dotychczas
                Robiąc coś w domu byłby z własnym dzieckiem, a tak to niedługo dziecko będzie do niego mówić "proszę pana"

                > a w rezultacie zostanie im co?
                > marnych pare setek

                Marnych? masz ci ten gest, dla rodziny ledwo wiążącej koniec z końcem parę setek to nie jest byle co, a odczuwalna różnica.
                Żenada.
                • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:58
                  oczywiscie ze marnych
                  jezeli policzysz koszty - te niewymierne - ich uzyskania
                  to naprawde sie nie kalkuluje
                  biorac po duwage ze dziewczyna jest niedoszla prawniczka bez aplikacji i znajomoscio jezykow ona po prostu nie dostanie teraz fajnej pracy
                  • braktalentu Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 31.07.11, 13:39
                    A w przyszłym roku fajną pracę dostanie? Bo ja myślę, że do przyszłego roku nie zmieni się nic poza wydłużeniem czasu nieobecności na rynku pracy.

                    Pani uważa, że stać ją na samodzielne wychowywanie dziecka i ryzyko bezrobocia permanentnego. Pan uważa, że jest inaczej, ale cały czas udowadnia, że nie ma racji, bo jakoś sobie radzą. Na miejscu brata rozpisałabym starannie budżet rodziny opierając się na dochodach z etatu.
                    Zarabiam tyle, kredyty pochłaniają tyle, utrzymanie mieszkania to tyle, a tyle zostaje na żarcie. Jeżeli taki standard życia Ci pasuje Droga Żono, to do zobaczenia jutro po 17:00, gdy jako jedyny żywiciel rodziny zasiądę do przygotowanego przez Ciebie obiadu, a następnie udam się z dzieckiem na spacer, cobyś mogła odpocząć, a ja pielęgnować więź.
                    Jeżeli masz zastrzeżenia i na cokolwiek Ci brakuje, to znajdź pracę i dołóż się do wspólnego garnuszka. Będziemy dzielić inaczej.
                • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 11:01
                  Dokładnie tak jest. Kilkaset złotych to dla nich majątek.
                • yenna_m Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 31.07.11, 16:43
                  jeszcze odejmij forse przeznaczoną na opiekę nad chorym dzieckiem

                  wyjdzie, ze trzeba dokladac do pracy

                  acha, w pracy tez trzeba jakos wygladac - ciuchy, buty, kosmetyki, koszty przejazdu do pracy, bywa, że jakis lunch w pracy, gdy trzeba dluzej zostac - dodatkowy koszt
              • iin-ess Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 08:57
                moofka napisała:

                >
                > zatrudnic sie gdziekolwiek zeby dwulatek chodzil do przedszkola za 700 zł
                > uncertain
                > no jaki sens jest
                > jezeli ona zarobi 1500
                > 700 odpali za prywatne przedszkole
                > a 300 na lekarstwa
                > to ona bedzie zarobiona i sfrustrowana
                > on tez, bo po robocie bedzie musial robic w domu wiecej niz dotychczas
                > a w rezultacie zostanie im co?
                > marnych pare setek
                >
                a jak dziecko zacznie chorować , a zacznie za 90% to kto będzie chodził na zwolnienia lekarskie i kogo wypiepszą szybciaj niz przyjęli? szanownego tatusia? NIe! Szanowna mamusię!
        • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:24
          Część matek nie pracuje mając dziecko w domu... jeżeli finansowo mogą sobie na to pozwolić; oni niestety nie są krezusami, a i tak szczęśliwi być powinni, że mieszkanko jest bez kredytu.
          • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:27
            tadreko napisał:

            > Część matek nie pracuje mając dziecko w domu... jeżeli finansowo mogą sobie na
            > to pozwolić; oni niestety nie są krezusami, a i tak szczęśliwi być powinni, że
            > mieszkanko jest bez kredytu.

            jak ona pojdzie do pracy to si nimi cudownie nie stana
            a pojawi sie wiecej wydatkow i wiecej problemow

            : czytałaś to?
            : no, trochę
            : tam jakaś Rejczel występuje, nie?
            : weź daj spokój. wiesz, że tam jakiś snopek napier**la?
            • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:33
              Ile musiałaby wynosić pensja matki, aby opłacało się placić 700 zł za przedszkole? Za 700-1000 zł rezygnować z bycia z malym dzieckiem nie każdy chce. (Ja tam bym dopłaciła za pójście do pracy, ale to inna sprawa). Opieka nad dzieckiem poniżej trzeciego roku zycia nie jest fanaberią i nie warto z niej rezygnować.
              Mam wrażenie, ze facet, zamiast szukać lepszej pracy za wszelką cenę wypycha do pracy matkę małego dziecka. Jak dla mnie to absurd. W sumie zyska się grosze i jednak, co du dużo mowić, gorszą opieke nad dzieckiem.
              • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 11:05
                Nie wiem w jakich żyjesz realiach; podstawowa praca za 2400 PLN jest w moim przekonaniu normalna. W piekarni za 3 godziny 3 razy w tygodniu dorabia ok. 300 PLN miesięcznie. Nie mając pieniędzy robię cokolwiek, aby żyć, a nie żyję udając, że łączę się w bólu z partnerem.
                • policjawkrainieczarow Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 16:19
                  tadreko napisał:

                  > Nie wiem w jakich żyjesz realiach; podstawowa praca za 2400 PLN jest w moim prz
                  > ekonaniu normalna.

                  aha... czyli tak: pan mąż z dodatkami i pracą niemal 24/7 zarabia niewiele powyzej tego, co w twoim przekonaniu jest normalną pensja i oczekujesz, że pani (panie z reguly dostają niższą pensję, no bo wiadomo, dzieci choruja itp) z dłuższą przerwą w życiorysie przyniesie znienacka do domu drugie tyle?
                • yenna_m Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 31.07.11, 16:50
                  tadreko, ja jestem zwolennikiem tradycyjnego modelu rodziny wink zaznaczam wink

                  ale zastanawiam sie, dlaczego facet zalozyl rodzine, skoro go na to nie stac?
              • tully.makker Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 11:09
                zdecydowanie 32-latka, ktora wypadla z rynku pracy moze na wejsciu liczyc na pensje kilkutysieczna... Jak takiej nie bedzie, to nie warto faktycznie brudzic sobie raczek - lepiej siedziec w domu i obserwowac, jak rowiesnicy pomnazaja doswiadczenie zawodowe, a na rynek wchodza kolejni absolwenci. Ja sie w koncu za pare lat zdecyduje, to pewnie trzeba jej juz bedzie zaplaci kilkanascie tysiecy, taka bedzie konkurencyjna ze swoja oferta.

                Zeby cos osiagnac zawodowo, na ogol trzeba sie pogodzic, ze na poczatku pracuje sie za mniej i zbiera doswiadczenia.
                • pali-kotka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 11:17
                  Dokładnie, parę lat temu ja, a 2 lata mój maż zmieniliśmy zawody i godziliśmy się na niższe wynagrodzenie dlatego ze nie mieliśmy doświadczenia w danej branży, była to inwestycja, żadne z nas nie kręciło nosem bo języki znamy i mamy 10 lat doświadczenia oraz studia wyższe. Podobnie osoba która zaczyna pracę inwestuje swój czas żeby zdobyć doświadczenie i po jakimś czasie zarabiać więcej, to samo nie przyjdzie, szczególnie kiedy ma się przerwę i jednoczesnie krótkie doswiadczenie.
                  Długofalowo każde zatrudnienie sie opłaca, nie tylko dlatego, że są środki na bieżąco, ale też składki emerytalne itd.
                  • yenna_m Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 31.07.11, 16:52
                    pali kotka, kilka lat temu to wyksztalcenie wyzsze bylo cos warte - teraz, wybacz, nie jest nic warte biorac pod uwage masakryczna ilosc wyzszych szkol wydawania dyplomow oraz mozliwosc zdania matury juz po uzyskaniu 30 proc punktow wink
    • dulcymea11 Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 09:22
      Poczucie odpowiedzianosci calkowicie przejal Twoj brat. Jesli martwisz sie o brata - poradz mu aby ograniczyl sie do etatu i zaczal zyc noramlnie - z zona, dzieckiem. Obiady, spacery, sport, rekreacja. Popouldnia w domu, spotkania ze znajomymi.
      Gdy zabraknie na rachunki - on rozlozy rece a ona pojdzie do czarnosukiennika i dostanie.
      W ten sposob bart zyska zdrowie i czas dla samego siebie, dla rodziny, a problem zmieni adresata.
      Mozliwe, ze tak juz pozostanie a mozliwe, ze i czarnosukiennik w koncu straci cierpliwosc i potrzasnie dziewczyna.

      Jesli z kolei matwisz sie o bratowa - no to nie wiem co poradzic. Sytuacja jest dosc wygodna dla niej i z cala pewnoscia ewentualne klopoty finansowe nie spedzaja jej snu z powiek, bo w jej mniemaniu problemy same sie rozwiazuja i nie potrzebny jest jej jakikolwiek wysilek.
      • dulcymea11 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 09:29
        Ps. jak pisala verdana - 2-letniego dziecka ja tez bym jeszcze nie zostawila (chyba, ze super-babcia, lub wspaniala niania - a takiej opcji nie mialam) a wiec jesli dziecko bedzie w wieku przedszkolnym i sytuacja sie nie zmieni - wtedy bedzie problem.
        • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 09:35
          no otoz
          moze dziewczyna bardziej sobie ceni swiety spokoj i kontakt z dzieckiem
          i jej swiete prawo
          nie maja kredytu na łbie, male mieszkanko, ktore nie wymaga inwestycji
          kiedy ma sie tym dzieckiem zajac jak nie teraz?
          • pali-kotka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 09:45
            Nie rozumiem dlaczego jedna osoba w małżeństwie ma swiete prawo do wypoczynku, kontaktu z dzieckiem i świetego spokoju, a druga nie? To pasożytowanie.
            • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 09:48
              pali-kotka napisała:

              > Nie rozumiem dlaczego jedna osoba w małżeństwie ma swiete prawo do wypoczynku,
              > kontaktu z dzieckiem i świetego spokoju, a druga nie? To pasożytowanie.

              tak
              obydwoje powinno popieprzac osiem godzin dziennie za 2 tysiace i ciagac dziecko po zlobkach
              wtedy bedzie partnerstwo i rodzina szczesliwa
              • kawka74 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 09:56
                Za to teraz mamy partnerstwo, że hoho...!
                Rozumiem, że można nie chcieć posłać dziecka do żłobka, ale o tym się rozmawia i takie rzeczy się uzgadnia, a nie 'dobrze, dobrze', po czym nie wysyła się podania do żłobka i rozkłada ręce.
                • pali-kotka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 09:59
                  O to chodzi - o tzw uczciwość ludzką.
                  • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:04
                    pali-kotka napisała:

                    > O to chodzi - o tzw uczciwość ludzką.

                    jaka kurza dupa uczciwosc?
                    jest jego zoną i wychowuje jego dziecko
                    nie wiem czy nie robi lepszej roboty niz on na tych swoim swiedmiu etatach za dwa osiemset lacznie
                    • pali-kotka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:12
                      Wytłumaczę: skoro gosć pracuje od 4 rano do 23 w nocy i nie ma życia, nie ma kontaktu z dzieckiem i sytuacja daje mu mocno w d... a żona nie zamierza w utrzymaniu rodziny mu pomóc to jest to nie uczciwe. Co wiecej on jej to komunikuje, a ona stosuje uniki. Takie zycie jest realne pod warunkiem, ze obie strony na nie sie godzą. Tutaj jedna nie ma wyjścia.
                      Ja nie krytykuję kobiet, które zajmują sie domem i dziećmi, i nie pracują zawodowo. Krytykuję brak empatii kiedy jednej stronie dzieje się krzywda. Mnie osobiście żal byłoby mojego meża gdyby harował kilkanaście godzin na dobę a ja w tym czasie miałąbym czas na siedzienie przy kompie, spokojne wypicie kawy i niech mi ktoś nie wmawia, ze zajmowanie sie jednopokojowym mieszkaniem i jednym dzieckiem to praca ponad siły. Sranie w banie. Nużace i monotonne wakacje co najwyżej.
                    • kawka74 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:13
                      Pierdzielenie o Szopenie.
                      Pani wykręca się od roboty, jak potrafi, bo pracować nie musi - ma w odwodzie rodzinę, która ją utrzyma, więc ciśnienia finansowego nie ma. Troski o dziecko w tym chyba najmniej.
                      Jeśli jednak uważa, że powinna zostać z dzieckiem dla jego dobra, to niech otworzy gębę i powie, o co biega; póki co, kombinuje i kręci, o podaniu zapomniała, tego nie pamiętała, tutaj coś nie gra.
                      Dziecinada i tyle.
                      • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:15
                        a tam
                        skad wiemy?
                        moze ona mu to w prosty sposob wylozyla?
                        tu mamy relacje osoby postronnej
                        • kawka74 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:22
                          Nie, no, to jasne, że relacja jest jednostronna, ale gdyby każdy problem na forum tak rozpatrywać, doszlibyśmy do absurdu.
                          Na razie pani żona jawi się jako leniwa larwa, na którą ciężko haruje mąż ;p
                          • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:24
                            kawka74 napisała:

                            > Nie, no, to jasne, że relacja jest jednostronna, ale gdyby każdy problem na for
                            > um tak rozpatrywać, doszlibyśmy do absurdu.
                            > Na razie pani żona jawi się jako leniwa larwa, na którą ciężko haruje mąż ;p

                            big_grin
                            komus zalezy zeby nam ja tak przedstawic
                            a teraz jak zrobie sobie druga kawe moge znalezc pierdylion watkow pisanych od strony mlodych mam
                            rodzina pyta czemu nie pracuje,
                            a sto emam radzi niej ich w tylku twoje dzidzi jest najwazniejsze
                            no i kto ma racje wink
                            • kawka74 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 11:21
                              > no i kto ma racje wink

                              No, JA - a kto? wink
                              BTW od siedzenia w domu z dzieckiem dostałabym regularnego pier...ca, podziwiam zatem małżonkę, że jej się chce, podziwiam... Nie wiem, może ten fitness ją ratuje albo co ;p
                        • tadreko Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:40
                          Oboje uzgodnili, że po ukończeniu roku przez dziecko ona poszuka jakiejkolwiek pracy nawet za 800 - 1000 PLN na początek (choćby część etatu). Ta kwota w zupełności by ich satysfakcjonowała i wystarczyła na pokrycie np. czynszu, raty kredytu itp.
                          • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:40
                            tadreko napisał:

                            > Oboje uzgodnili, że po ukończeniu roku przez dziecko ona poszuka jakiejkolwiek
                            > pracy nawet za 800 - 1000 PLN na początek (choćby część etatu). Ta kwota w zupe
                            > łności by ich satysfakcjonowała i wystarczyła na pokrycie np. czynszu, raty kre
                            > dytu itp.

                            to doloz bratu jak ci go tak szkoda
                            • tadreko Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 11:12
                              Bardzo konstruktywne sad.
                              Chcieliśmy z żoną pomóc dając jej godną pracę przy moim dziecku (6 lat); mogła siedzieć u mnie w domku z ogrodem ze swoim dzieckiem i robić cokolwiek jej się żywnie podoba (gotować dla siebie, prać, chodzić na spacery siedzieć w ogrodzie). Niestety jadąc na spotkanie rodzinne, podczas którego mieliśmy (na jej prośbę) omówić "zakres obowiązków i kompetencji" dosłownie w przeddzień rozpoczęcia pracy dokonała drobnej stłuczki uszkadzając samochód, a po jego naprawie... pracy już nie chciała.
                              • iin-ess Re: Poczucie odpowiedzianosci 27.07.11, 09:16
                                tadreko napisał:

                                > Bardzo konstruktywne sad.
                                > Chcieliśmy z żoną pomóc dając jej godną pracę przy moim dziecku (6 lat); mogła
                                > siedzieć u mnie w domku z ogrodem ze swoim dzieckiem i robić cokolwiek jej się
                                > żywnie podoba (gotować dla siebie, prać, chodzić na spacery siedzieć w ogrodzie
                                > ). Niestety jadąc na spotkanie rodzinne, podczas którego mieliśmy (na jej prośb
                                > ę) omówić "zakres obowiązków i kompetencji" dosłownie w przeddzień rozpoczęcia
                                > pracy dokonała drobnej stłuczki uszkadzając samochód, a po jego naprawie... pra
                                > cy już nie chciała.


                                teraz to już trolujesz, tadreko
                          • verdana Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:40
                            Jakim cudem, skoro 700 zł z tego pójdzie na przedszkole?
                            100 złotych ich naprawdę zbawi?
                            • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:42
                              verdana napisała:

                              > Jakim cudem, skoro 700 zł z tego pójdzie na przedszkole?
                              > 100 złotych ich naprawdę zbawi?

                              a tam
                              o zasade chodzi
                              siedzi larwa leniwa
                              poscieli nie prasuje
                              a brat biedny do piekarni rano chodzi
                              ja bym jesczze byla ciekawa relacji szanownej mamusi, bo ktos braciszkom chyba niezle w glowach poprzestawial uncertain
                              niejedna mloda mama marzylaby o pracy na czesc etatu za 1000 zł
                              niestety ja nie znam
                              • tadreko Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 11:21
                                Jeżeli to jest konstruktywna wypowiedź to widocznie kompletnie nie rozumiesz tematu. Wystarczy iść do pracy w weekend w kawiarni i zarobić 80 PLN dziennie. Dziecko i mąż w domu, a ja wracam na rynek pracy...
                                • iin-ess Re: Poczucie odpowiedzianosci 27.07.11, 09:19
                                  tadreko napisał:

                                  > Jeżeli to jest konstruktywna wypowiedź to widocznie kompletnie nie rozumiesz te
                                  > matu. Wystarczy iść do pracy w weekend w kawiarni i zarobić 80 PLN dziennie. Dz
                                  > iecko i mąż w domu, a ja wracam na rynek pracy...

                                  a jak myślałam że brat zapiepsza tez w weekendy..hmm?
                            • burza4 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 11:05
                              verdana napisała:

                              > Jakim cudem, skoro 700 zł z tego pójdzie na przedszkole?
                              > 100 złotych ich naprawdę zbawi?

                              Była opcja państowego, który jest znacznie tańszy, tylko dziuni się nie chciało tyłka ruszyć i podania zanieść.

                              Dziwne, że akurat tobie trzeba wykładać, że nie da się od razu zarabiać 5 tysięcy, przynajmniej mało kto na takie posady się załapuje bez przechodzenia przez etap gorzej płatnych fuch
                              • falka32 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 16:07
                                > Była opcja państowego, który jest znacznie tańszy, tylko dziuni się nie chciało
                                > tyłka ruszyć i podania zanieść.

                                Matko święta, co wyście się tak tego uczepili?
                                Po pierwsze, ile znacie matek, które w ostatnich latach nie mając pracy dostały miejsce w państwowym żłobku? Bo ja słyszałam, że to raczej urban legend niż realna opcja, chyba, że się mieszka w miejscowosci, gdzie jakimś cudem jest mniej dzieci niż miejsc w jedynym żłobku w gminie.

                                Po drugie, ja sama co roku zapominam regularnie o złożeniu wniosku do przedszkola na kolejny rok, na dyżury wakacyjne, zapisać dzieci też zapomniałam, chociaż to ja byłam tą osobą, której najbardziej na tym zależało, płaciliśmy kupę kasy niani i dorośnięcie dzieci do przedszkola było dla nas wybawieniem. I ja zapominam, i mój stary zapomina, taki mamy styl, kurde, że tydzień po terminie budzimy się z głośnym FU*K na ustach i latamy na kolanach błagać placówki i instytucje, żeby przyjęły pomimo tego nasze wnioski. Udaje nam się to dotychczas, bo mamy szczęście do miłych ludzi po drugiej stronie i tylko dlatego. Kompletnie mnie nie dziwi, że siedząc w domu i spędzając kilkanaście nawet godzin przed netem można zapomnieć zgłosić dziecko do żłobka czy zapłacić za prąd, wcale nie ze złej woli czy z braku motywacji.
                            • yenna_m Re: Poczucie odpowiedzianosci 31.07.11, 16:49
                              tez uwazam, ze cos fantastyke ktos uprawia

                              upchac malego dzieciaka po instytucjach, niech choruje i siedzi do 17, bo matka musi pracowac (1000 zetow minus 700 zetow przedszkole minus 300 zetow lekarstwa dla chorujacego dziecka minus koszty opieki nad chorym dzieckiem daje nam wynik ujemny, odzwierciedlajacy celowosc i zasadnosc pojscia przez dziewczyne do pracy)

                              ciagle podkresle: ten smierdzacy len zajmuje sie domem i dzieckiem od godziny 4 do 23, kilka razy w tygodniu tylko od 4 do 18 (zakladam, ze jak brat pracuje do 17, to powrot z pracy zajmuje mu jakis czas). Sprzatanie, pranie, gotowanie, opieka nad dzieckiem, wizyty u lekarza, spacery z dzieckiem i oglupiajace siedzenie w piaskownicy jest na glowie dziewczyny. Tfu - smierdzacego lenia wink
                          • dulcymea11 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 12:37
                            tadreko napisał:
                            > Oboje uzgodnili, że po ukończeniu roku przez dziecko ona poszuka jakiejkolwiek
                            > pracy nawet za 800 - 1000 PLN na początek (choćby część etatu). Ta kwota w zupe
                            > łności by ich satysfakcjonowała i wystarczyła na pokrycie np. czynszu, raty kre
                            > dytu itp.

                            Jak rozumiem masz na uwadze takze takie okolicznosci, w ktorych dziecko notorycznie lapie jakies infekcje w zlobku a ona bierze na okraglo zwolnienia lekarskie, wskutek czego jest takim pracownikiem jakigo ja bym np. nie chciala.

                            Po urodzeniu dziecka usiedli i zaplanowali, iz za 12-mcy ona podejmie prace - to mnie rozwalilo... A nie mogli usiasc i zaplanowac, ze on wtedy zmieni prace na lepsza (lepiej platna)? Tzw. racjonalne planowanie smile bardzo umocowane w realiach smile

                            Tak - ja tez sobie chyba zaplanuje wieksze zarobki - od jutra! I bede sie tego trzymac, zeby nie wiem co.
                          • aneta-skarpeta Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 13:19
                            tadreko napisał:

                            > Oboje uzgodnili, że po ukończeniu roku przez dziecko ona poszuka jakiejkolwiek
                            > pracy nawet za 800 - 1000 PLN na początek (choćby część etatu). Ta kwota w zupe
                            > łności by ich satysfakcjonowała i wystarczyła na pokrycie np. czynszu, raty kre
                            > dytu itp.

                            czyli brakuje im 100-300 zł?

                            bo od zarobkow zony trzeba odjac zlobek- 700
                            nie liczac dojazdow etc
                          • policjawkrainieczarow Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 14:14
                            tadreko napisał:

                            > Oboje uzgodnili, że po ukończeniu roku przez dziecko ona poszuka jakiejkolwiek
                            > pracy nawet za 800 - 1000 PLN na początek (choćby część etatu). Ta kwota w zupe
                            > łności by ich satysfakcjonowała i wystarczyła na pokrycie np. czynszu, raty kre
                            > dytu itp.

                            zaraz, 800 - 700 = 100. Sto zlotych polskich miesiecznie (minus jeszcze dojazdy malzonki do pracy) by im spokojnie wystarczylo na pokrycie czynszu, raty kredytu itp?
                      • dulcymea11 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:30
                        heh... sama nie wiem...
                        z jednej strony zostalo nam przedstawione kombinowanie (sytuacja z dyplomem) ale moze z drugiej...
                        on mowi: czas kochana do pracy
                        ona: a co z dzieckiem?
                        on: pojdzie do zlobka
                        ona: nie dam dziecka do zlobka
                        on: inni daja i zyja - nie ma kasy i nie ma nad czym sie zastanawiac

                        W tej sytuacji takze olalabym pana meza i jego zyczliwe podsuwanie kontaktow (chyba ze mialabym niepracujaca babcie, ktora chetnie by pomogla). A zwlaszcza bym go olala, gdyby probowal to na mnie wymusic, wbrew temu co dla dziecka jest najlepsze. Jesli opiekunka wola sobie taka stawke, ze praca matki mialaby niemal w calosci pokryc koszty opiekunki - to nie ma to sensu.

                        Ale tak jak ktos napisal - ROZMOWA, rzeczowe argumenty, siadamy i myslimy jak to rozwiazac. Wiek dziecka ma tu kluczowe znaczenie.
                        Jak pisalam - w wieku przedszkolnym miganie sie od pracy nie bedzie miec uzasadnienia - teraz nie jest to takie czarno-biale.


                        Tu ogolnie chyba cos nie gra z komunikacja...
                        • harrison_bergeron Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 11:20
                          Jeszcze jeden dowód na to, że takie sprawy należy obgadać przed ślubem.
                          (A z niektórymi spisać poświadczoną notarialnie umowę, bo przecież zawsze można się rozmyślić).

                          Drogie panie - nie macie monopolu na wiedzę o tym co jest najlepsze dla dziecka.
                          • dulcymea11 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 12:44
                            harrison_bergeron napisał:

                            > Jeszcze jeden dowód na to, że takie sprawy należy obgadać przed ślubem.
                            > (A z niektórymi spisać poświadczoną notarialnie umowę, bo przecież zawsze można
                            > się rozmyślić).
                            >
                            > Drogie panie - nie macie monopolu na wiedzę o tym co jest najlepsze dla dziecka


                            No ba - podobnie jak NIKT nie ma monopolu na to co bedzie sie dzialo za 12 m-cy.
                            Chyba, ze wiesz juz moze jak bedzie za rok wygladac Twoja sytuacja materialna? A moglbys zaplanowac, ze za rok od tej chwili znacznie poprawisz swoj byt i zwielokrotnisz dochody?
                            Jesli tak - chetnie poswiadcze Twoja deklaracje w obecnosci notariusza smile

                            Moje dziecko chorowalo 1,5 roku niemal CIAGIEM (w tym czasie byla takze zapisana do przedszkola i oplacalam tam czesne). Zaliczyla 4 szpitale i nie powiem ile na leki poszlo kasy.
                            Patrz, ze ja tego jakos nie przewidzialam wczesniej.... Moze moglabym jej nie zapisywac do przedszkola.
                            I DOBRZE, ze nie pracowalam w tym czasie u nikogo bo wylecialabym na zbity pysk ze slaba opinia.
                            • harrison_bergeron Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 13:05
                              Ale Twój przypadek nie jest ich przypadkiem.
                              Ja też chciałbym żeby przez kilka lat dziecko mogło posiedzieć w domu.
                              Ale chciałbym też żeby wychodziło dość często do innych ludzi, nawet jeśli miały by to być bawialnie albo dorywczo prywatne żłobki.
                              Tylko że moje dzieciaki nie będą pępkami świata.

                              Nie radzę nic w tym przypadku, tylko wpienia mnie zmienianie pewnych ustaleń w trakie gry.
                              I nie na drodze rozmowy tylko 'bo tak'. Bo się rozmyśliłam, bo lepiej wiem co dobre dla dziecka. A ty chciałeś dziecko wiec teraz się dostosuj.
                              • dulcymea11 Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 14:01
                                harrison_bergeron napisał:
                                wpienia mnie zmienianie pewnych ustaleń w
                                > trakie gry.
                                > I nie na drodze rozmowy tylko 'bo tak'. Bo się rozmyśliłam, bo lepiej wiem co d
                                > obre dla dziecka. A ty chciałeś dziecko wiec teraz się dostosuj.

                                a skad wiesz, ze jej argumentem jest: 'bo tak' ? Watek zaklada brat, osoba postronna, mamy tu subiektywne spojrzenie.
                                Nie wiemy czemu miedzy malzonkami nie doszlo do porozumienia i czemu (jak wynika z opisu) brak jest dialogu i dalszego pomyslu pary na rozwiazanie sytuacji. Na razie psy wieszamy na zonie bo maz pracuje ponad sily.
                                Swoja droga czemu maz pracuje w 3 firmach? Jaki ma stosunek do dziecka, skoro w sumie go nie widuje? Czemu nie zamieni tego na jedna firme z lepsza pensja? Jak czytalismy - ma wielu znajomych bo podsuwa im kandydature zony.
                                Nie twierdze, ze zona ma lezec do gory tylkiem i nie wiem co ta kobieta robi na co dzien ale jak mojego meza zostawic na 3h z dzieckiem to odbieram co pol godziny telefon: gdzie lezy to, w co ubrac na spacer, co dac jesc, jakie leki, itd. I nagle okazuje sie, ze wszystkie te czynnosci, ktore z boku sa prozaiczne, glupie i niewymagajace myslenia - sa dziwnie trudne.
                                A jak mezowi przyszlo sprzatnac mieszkanie po 'pepkowym' bo wracalam z dzieckiem ze szpitala nazajutrz to uslyszalam (tylko raz w zyciu to powiedzial) - nigdy bym nie podejrzewal, ze to zajmuje tyle czasu.

                                Zreszta przy dziecku to sobie mozesz wiele zakladac i planowac. Ja tez planowalam, ze to 'chorowanie' to juz naprawde koniec i wreszcie zaczniemy normalne zycie. Za kazdym razem chcialam w to wierzyc.
                      • iin-ess Re: Poczucie odpowiedzianosci 27.07.11, 09:12
                        kawka74 napisała:

                        > Pierdzielenie o Szopenie.
                        > Pani wykręca się od roboty, jak potrafi, bo pracować nie musi - ma w odwodzie r
                        > odzinę, która ją utrzyma, więc ciśnienia finansowego nie ma. Troski o dziecko w
                        > tym chyba najmniej.
                        > Jeśli jednak uważa, że powinna zostać z dzieckiem dla jego dobra, to niech otwo
                        > rzy gębę i powie, o co biega; póki co, kombinuje i kręci, o podaniu zapomniała,
                        > tego nie pamiętała, tutaj coś nie gra.
                        > Dziecinada i tyle.

                        tylko, ze ja czuję, że ona mowiła tylko do męzusia nie dociera bo jest nieudacznik( pracowac non stop i wyciagac troche ponad 2 tyś)! nie potrafi utrzymać swojego malego dziecka i zony która go wychowuje i tyle i zapewne chciałaby żeby zona w ogóle nie przerywala pracy i zaraz po porodzie wstala i zapitalała do roboty, po robocie dom dziecko, jak dziecko chore to tez ona a mężuś zeby przyszedł do domciu i miał ciepły obiadek i ciepłe kapcie podane i tyle mam w tym temacie do powiedzenia.
                    • tautschinsky Re: Poczucie odpowiedzianosci 31.07.11, 13:40
                      moofka napisała:

                      > jaka kurza dupa uczciwosc?
                      > jest jego zoną i wychowuje jego dziecko
                      > nie wiem czy nie robi lepszej roboty niz on na tych swoim swiedmiu etatach za d
                      > wa osiemset lacznie



                      Nie jego dziecko, tylko swoje, wspólne.

                      Jeśli jaśnie pani za mało, to niech się dokształci! zdobędzie doświadczenie
                      zawodowe, a nie pasożytuje w domu za cudze! Siedząc kuprem w czterech ścianach za parę lat będzie śmieciem na rynku pracy dla pracodawcy i zacznie kwiczeć i jęczeć, że się poświęciła i że mu dziecko chowała! Jasno mówi, że nie chce jej "poświęcenia"! Chce normalnej, zdrowej sytuacji a nie pasożyta na swoim garbie!
              • harrison_bergeron Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 11:14
                Boze, jaka ty jesteś ograniczona.

                Wez sobie przeczytaj pierwszego posta zamieniając jajka na jajniki.
                Podejrzewam ze i tak nic to nie da, no ale warto sprobowac.
            • fajnalutowamama Re: Poczucie odpowiedzianosci 19.10.11, 11:31
              Ktoś tam wcześniej napisał, że to pasożytowanie. Ja powiedziałabym jednak, że to wychowywanie dziecka, które pamiętajmy ma zaledwie 2 lata.
              Posłanie dziecka do żlobka/przedszkola wiąże się z chorobami i to Twój brat powienien wiedzieć. Dzieciaki chorują bardzo często, któreś z nich będzie musiało iść na zwolnienie - domyślam się, ze mama. I tu zaczynają się problemy - raz szef puści, drugim razem już będzie kręcił nosem, jak nadaży sie okazja nie przedłuży umowy. Pytanie czy opłaca się już teraz iść do tej pracy czy ustalić jakiś inny plan działania. Np. powolutku zacząc szukać pracy(może przeredagować aplikację do pracy), pamietać o złożeniu wniosku do przedszkola państwowego na kolejny rok, pogadać o ewentualnej opiece w czasie choroby, dać sobie czas na poustalanie wszystkiego. A przede wszystkim - pomóc! Nie oskarżać, robić wyrzuty itp. Stoisz z boku może widzisz to w trochę innym świetle, weź pod uwagę to, ze być może nie wiesz o wszystkim....
              Może jest tak, ze dziewczyna nie jest jeszcze gotowa na rozstanie ośmiogodzinne z dzieckiem - nie wie lub boi się o tym powiedzieć, pogadajcie o tym. Może boi się o nie, nie jest przekonana do żłobka, straciła pewność siebie, boi się, ze nie poradzi sobie w pracy, będzie tęsknić za małym, boi się tego nawału obowiązków - praca, dziecko, dom, mąż ....
              Trzeba ze sobą rozmawiac a nie oskarżać, krzyczeć, zastraszać, oczerniać ze ktoś jest od razu leniem patentowanym. Moze dobrym rozwiązaniem okazałaby się początkowo praca na pól etetu, skoro macie takie małe bezrobocie w mieście to chyba nie bedzie wielkiego problemu z jej znalezieniem - popytajcie znajomych.
              Swoją drogą nie obraź się, ale piszesz, ze twój brat ma wyższe wykształcecnie, pracuje na dwa etaty i zarabia miesięcznie 3000zł? Słabo jak na faceta z miasta, w którym bezrobocia nie ma....nie moze znaleźć czegoś lepszego??
          • tautschinsky Re: Poczucie odpowiedzianosci 31.07.11, 13:36
            moofka napisała:

            > no otoz
            > moze dziewczyna bardziej sobie ceni swiety spokoj i kontakt z dzieckiem
            > i jej swiete prawo
            > nie maja kredytu na łbie, male mieszkanko, ktore nie wymaga inwestycji
            > kiedy ma sie tym dzieckiem zajac jak nie teraz?




            Otóż już nie dziewczyna, tylko 32 letnia baba - z każdym rokiem jest
            o rok starsza i za chwilę dupencji w ogóle ruszyć nie będzie chciała,
            kiedy to już "poświęci się" rodzinie.

            Jeśli ona ma święte prawo do lenienia się w domu, on ma prawo pracować
            na jednym etacie a nie zapierniczać ponad to.

            Znam takie leniwe smrody z okolicy - tylko że tu już ich mężowie
            przegapili moment wykopania trutnia - żony z domu do pracy i te
            babska mają dzieci, które dawno chodzą do szkół a dzieci nie więcej
            niż jedno, góra dwoje. I takie śmierdziuchy całe dnie spędzają tylko
            na piciu kawek i paleniu fajek - a co tam, frajer zarobi na nie!

            Do brata tego gościa - niech działa ostro, stanowczo JUŻ TERAZ.
            Dalsze jej gnicie w domu będzie powodowało sankcjonowanie takiego
            stanu i później będzie jedynie gorzej. Zarazę trzeba zdusić w zarodku,
            a jeśli już to jest niemożliwe - najszybciej kiedy się da.

            Na początek ZREZYGNOWAĆ z dodatkowych fuch. Dopilnować, żeby
            CV zostały wysłane - a co tam - samemu je wysłać w jej obecności.
            Trzeba leniwej wytrącić argument zgoła śmieszny, że coś nie doszło.
            Dziecko samemu zapisać do żłobka - i tak sam będzie, jak napisano,
            woził je tam i odbierał, a jest takim samym rodzicem jak ta jego leniwa
            żona. I poczekać. Jeśli dalej cudownym sposobem nie będzie mogła
            się ruszyć do uczciwej pracy - rodzina, księżulo, jeśli nic to nie da to
            NA PEWNO nie trwać dalej w takim układzie. I nie robić w żadnym razie
            kolejnego dziecka. Samemu stosować antykoncepcję, żeby boskim zrządzeniem losu nie zdarzył się kolejny cud poczęcia.
        • tadreko Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:34
          Prawdopodobnie też nie chciałbym zostawiać dziecka - jednak musi mnie być na to stać!!! Dziecko najważniejszy okres przeżyło już przy mamie. Oboje uzgodnili, że po 1 roku życia malucha ona musi iść do pracy, bo inaczej nie dadzą rady. Lata uciekają, a mieszkanie większe by się przydało, wyjazd na wakacje też, samochodzik też wymaga wkładu... Potrzeby i oczekiwania są, tylko nie widzę... tanga w pojedynkę.
          • verdana Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:40
            Jakie lata? Rok na razie.
            Uzgodnienia przed urodzeniem dziecka są nierealne. Dopiero wychowując dziecko widzi się, jakie są jego potrzeby. Nie kazdy roczniak czy dwulatek nadaje się do żłobka. Jeśli dziecko ma iść do żłobka po to, by rok wczesniej zarabiać na wieksze mieszkanie czy na wakacje, albo na samochod, to znaczy,z e facetowi popieprzyła sie hierarchia wartości.
            • tadreko Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:44
              Do pracy ma iść dlatego, że tak uzgodnili po urodzeniu dziecka. Wiedzieli o tym od początku, że rok dadzą radę, a później taka będzie konieczność. Wymaga tego sytuacja finansowa RODZINY. Zastana
              • moofka Re: Poczucie odpowiedzianosci 26.07.11, 10:49
                tadreko napisał:

                > Do pracy ma iść dlatego, że tak uzgodnili po urodzeniu dziecka.

                ale naprawde bardziej sie liczy zasada i jakies ustalenia sprzed dwoch lat niz aktualne priorytety rodziny?
                czy ty miales male dzieci?

                Wiedzieli o tym
                > od początku, że rok dadzą radę, a później taka będzie konieczność. Wymaga tego
                > sytuacja finansowa RODZINY. Zastana
              • iin-ess Re: Poczucie odpowiedzianosci 27.07.11, 09:28
                tadreko napisał:

                > Do pracy ma iść dlatego, że tak uzgodnili po urodzeniu dziecka.

                i tu jest błąd, bo takie ustalenia powinni poczynić przed poczęciem, a nie po urodzeniu..
            • nisar Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 10:59
              Skąd Ty masz Verdana takie pomysły? Naprawdę chyba piszesz cokolwiek, byle pisać.
              Normalne państwowe przedszkole kosztuje ok. 300 zł, jeśli pani zarobi nawet tylko 1000 zł. (a skoro wykształcona to nie rozumiem, dlaczego miałaby zarabiać najniższą krajową), to siedem stówek zostanie, co w opisanej sytuacji lekkim świstem wystarczy pewnie na wszelkie stałe opłaty.
              Jeśli brat z bratową ustalili taką wersję, a teraz ona się miga, to istotnie jest głupią leniwą larwą.
              A jeśli biedna NIE WYOBRAŻA sobie oddania dziecka dwuletniego do placówki opiekuńczej, to UCZCIWE byłoby powiedzenie chłopu: słuchaj, wydawało mi się, że dwulatek to duże dziecko, ale widzę, że to jeszcze okruch i nie chcę go oddawać do żłoba. Umówmy się, że poślemy do przedszkola za rok i wtedy ja pójdę do pracy. Podejrzewam, że taka deklaracja z jej ust nigdy nie padła i stąd podejrzenie, że pani zamierza ile tylko się da ciągnąć z faceta siedząc w domku.
              • moofka Re: Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 11:04
                no przeciez napisal ze za tyle ma
                a poza tym normalne przedszkole ma na listach chetnych trzy razy wiecej niz tych przyjetych
                ja pomimo ze oboje pracujemy miejsca nie dostalam w tym normalnych i za to nienormalne tez bede placic 700
                i sorry, jakbym miala za 1500 szarpac siebie i dziecko, a 700 stwo placic za placowke to bym sie zwolnila
                wiec rozumiem ze komus sie nie kalkuluje
                • nisar Re: Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 11:14
                  A ja nie rozumiem, niestety.
                  Bo może się nie kalkulować, jeśli generalnie reszta pensji ma pójść na lepsze ciuchy czy wyjazd za granicę a nie do Dębek.
                  Ale jeśli brakuje na podstawowe rzeczy, typu czynsz, to już nie rozumiem, wtedy bierze się co jest (w sensie pracy).

                  Poza tym nawet w Warszawie w przedszkolach nie było aż takiego dramatu z miejscami, bo ludzie zgłaszali dzieci do kilku różnych placówek, więc potem raptem okazywało się, że miejsca jeszcze zostają. Więc nie ma co demonizować sytuacji z przedszkolami zwłaszcza jeśli nawet nie spróbowało się (jak bratowa autora) złożyć dokumentów wink
                  • moofka Re: Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 11:19
                    nisar napisała:

                    > A ja nie rozumiem, niestety.
                    > Bo może się nie kalkulować, jeśli generalnie reszta pensji ma pójść na lepsze c
                    > iuchy czy wyjazd za granicę a nie do Dębek.
                    > Ale jeśli brakuje na podstawowe rzeczy, typu czynsz, to już nie rozumiem, wtedy
                    > bierze się co jest (w sensie pracy).

                    tak
                    ja tez tak rozumiem ze jak kredyt goni, komornik puka i nie ma co jesc to sie bierze co jest
                    ale my mowimy o tej konkretnej sytuacji
                    gdzie jest mieszkanie bez kredytu, pensja 3 tys ktora starcza na oplaty
                    a na drobne przyjemnosci i na ciuch od czasu do czasu dolozy dziewczynie rodzina


                    > Poza tym nawet w Warszawie w przedszkolach nie było aż takiego dramatu z miejsc
                    > ami, bo ludzie zgłaszali dzieci do kilku różnych placówek, więc potem raptem ok
                    > azywało się, że miejsca jeszcze zostają. Więc nie ma co demonizować sytuacji z
                    > przedszkolami zwłaszcza jeśli nawet nie spróbowało się (jak bratowa autora) zło
                    > żyć dokumentów wink
                  • adzik27 Re: Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 12:58
                    Ty chyba nie wiesz co mówisz!!! W Warszawie był problem dzieci nie dostawały si nawet do 22 wybranych przedszkoli. Aha i przedszkole państwowe nie kosztuje 300 zł. W Warszawie od września może kosztować nawet 500 zeta.
                • tadreko Re: Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 11:31
                  A dla nich właśnie ta różnica to kwota brakująca do normalności!!! Jeżeli Twój partner zarabia tyle, że 800 PLN nie robi większej różnicy to potrafię to zrozumieć.
              • tadreko Re: Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 11:16
                Fakt jet taki, że sytuacja finansowa i poziom zmęczenia psychicznego faceta jest podstawą pójścia małżonki do pracy.
                • nisar Re: Normalne przedszkole NIE kosztuje 700 zł. !!! 26.07.11, 11:22
                  Ale nie dla niej. I tu zastanowiłabym się nad sensem utrzymywania takiego małżeństwa: osobiście w doopie miałabym współmałżonka, którego nie interesowałoby, że zapieprzam kilkanaście godzin na dobę przez dwa lata i że jestem zmęczona i jak bym kopnęła w zad to tylko świst by się rozszedł po okolicy.
                  Niestety, co jakoś rzadko się głośno mówi, jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci, ale jesteśmy też odpowiedzialni w pewnym stopniu za naszych mężów/żony, biorąc z nimi ślub, że nie wspomnę o tym, że jeśli kogoś kocham, to zwyczajnie ZALEŻY mi na jego zdrowiu, wypoczynku i samopoczuciu. A jeśli mam to w nosie, bo tak mi wygodniej, to znaczy że miłości tu nie ma. I wtedy trzeba wiać.
    • diabel.lancucki Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:44
      Niech zostawi lenia w diabły i tyle. Może mu się nawet uda uzyskać prawo opieki nad dzieckiem, bo z czego niby niepracująca matka ma go utrzymać?
      • iin-ess Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 09:30
        diabel.lancucki napisała:

        > Niech zostawi lenia w diabły i tyle. Może mu się nawet uda uzyskać prawo opiek
        > i nad dzieckiem, bo z czego niby niepracująca matka ma go utrzymać?


        hahaha to dobre. HIT tego postu!! Gratuluje
    • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:48
      Ale czy brat z żoną w ogóle ROZMAWIAJĄ? Czy brat ją spytał, jak długo ona ma zamiar zostać w domu? Bo jeśli dziecko ma 2 lata, to za rok może pójść do przedszkola, a bratowa do pracy. I jeśli tak, to skoro wytrzymali dwa lata, to jeszcze rok dadzą radę, a potem dziecko do przedszkola, a ona do pracy i sytuacja się unormuje, w sumie normalnie.

      Problem widzę, jeśli bratowa nie planuje na razie w ogóle iść do pracy, a przy naciskach ze strony męża zwyczajnie machnie sobie drugie dziecko. Wtedy będzie nieciekawie do bólu.

      Proponuję rozmowę. To naprawdę czasami czyni cuda smile
      • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:57
        nisar, napisal ze rozmowy nic nie daja
        ani prosby ani grozby
        i jest dupa
        bo maz chce zeby zona pracowala
        a zona nie ma ochoty bo ma male dziecko i nie ma fajnej pracy do ktorej mogla wrocic
        kwestia wartosci i priorytetow
        bo jesli jest dziecko, to do pracy isc warto kiedy zarobisz jak czlowiek, albo praca jest ciekawa i rozwojowa
        jesli jakos jest po drodze z twoimi planami na przyszlosc
        bo jesli nie, to po co pracowac?
        bo nie ma innego pomyslu na zycie niz zapieprz na czyjes wyniki od do?
        pfi
        widac dziewczyna jest wolna od takiego schematu
        kwalifikacji za wysokich nie ma
        a jesc co mają, wiec po co szarpac siebie i dzieciaka?
        • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:16
          No ale ja zrozumiałam, że rozmowy o pójściu do pracy TERAZ. A nie za rok czy dwa.
          Bo zasadnicza kwestia dla mnie to: czy pani nie planuje pójść do pracy przez najbliższy rok, czy wcale. I jakoś z opisu wnoszę, że to nie zostało wyjaśnione.
        • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 11:36
          Moofka! Zrozum proszę, że to jest sytuacja patologiczna w zakresie EGZYSTENCJI. My nie rozmawiamy o kupnie lepszego domu, różnicy w wakacjach pomiędzy Florydą a Toskanią tylko o potrzebach egzystencjalnych.
          • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 11:40
            no sory
            za 3 tys plus datki rodziny trzyosobowa rodzina w kawalerce spokojnie sie wyzywi, nie dramatyzuj
            • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 12:03
              Moofka, nie wiem gdzie Ty żyjesz, ale 3 tysiące przy kredycie to jest NIC na trzyosobową rodzinę.
              Poza tym tu chodzi o to, że zarobienie tych 3 tysięcy wymaga od faceta pracy ponad siły, a żona ma to gdzieś.
              • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 12:06
                nisar napisała:

                > Moofka, nie wiem gdzie Ty żyjesz, ale 3 tysiące przy kredycie to jest NIC na tr
                > zyosobową rodzinę.
                > Poza tym tu chodzi o to, że zarobienie tych 3 tysięcy wymaga od faceta pracy po
                > nad siły, a żona ma to gdzieś.

                nisar
                czy my czytamy ten sam watek?
                oni nie maja kredytu
                i mieszkaja w kawalerce
                jakie oplaty sa w kawalerce
                wiecej do rodzinnego budzetu wniesie robiac tanie obiady niz zapieprzajac na prywatne przedszkole
                • naomi19 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:32
                  nisar
                  czy my czytamy ten sam watek?
                  oni nie maja kredytu


                  Mają kredyt, więc raczej ty o innym wątku.
            • chusteczka4 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 10:56
              Na pewno za 3tyś się wyżywi, gdybym ja tyle miała sądzę, ze nie narzekałabym - zależy jeszcze jak kto się rozporządza pieniędzmi
    • gazeta_mi_placi Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 09:50
      Skoro Pan jest katolikiem to powinien się cieszyć, że żona wybrała dom i dziecko a nie karierę zawodową.
      • imasumak Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 09:59

        • moofka Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 10:06
          wlasnie smile
          bo na ogol kochajacy maz i ojciec wie co jest wazne bardzo a co mniej
          i bedzie sie cieszyl ze dziecko wychowuje kochajaca wypoczeta matka
          ze wraca do posprzatanego domu i dostaje cieply obiad
          i nie wszystko przelicza na kase
          a tu mamy malostkowa szuje, ktora chodzi po rodzinie i biadioli ze skoro on ma zle to niech oni tez maja
          • anetapzn Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 10:08
            moofka napisała:


            > a tu mamy malostkowa szuje, ktora chodzi po rodzinie i biadioli ze skoro on ma
            > zle to niech oni tez maja
            >
            Tiaaa, to takie katolickie big_grin big_grin big_grin big_grin
          • pali-kotka Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 10:16
            spożywa on ten ciepły obiad o 23.00 a następnie do 3.30 rozkoszuje sie ciepłem domowego ogniska. Cudnie.
            • moofka Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 10:22
              pali-kotka napisała:

              > spożywa on ten ciepły obiad o 23.00 a następnie do 3.30 rozkoszuje sie ciepłem
              > domowego ogniska. Cudnie.

              forum.gazeta.pl/forum/w,567,127348395,127353629,Re_Zona_nie_ma_zamiaru_pracowac_Co_zrobic_.html?wv.x=2
              widzisz zatem
              a zapewne na młodą mame bez doswiadczenia czeka wygodna praca od 8 do 16 z drugą trojeczką na rękę
              • pali-kotka Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 10:27
                Ech ciekawa jestem co by tu sie działo gdyby człowiek z pierwszego posta pisał o mężu siostry, który to woli siedzieć z dzieckiem w domu a ona nieboga haruje na życie całymi dniami, ciekawe....
                • imasumak Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 14:12
                  No jeżeli on też by to dziecko urodził, to działoby się to samo.
            • gazeta_mi_placi Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 10:34
              Przeciętny, zdrowy, niczym szczególnym się nie wyróżniający ani specjalnie nawet wykształcony mężczyzna w mieście z 3% bezrobociem na jednym etacie spokojnie zarobi 2500 zł a z dodatkowymi etatami 3500-4000 zł.
              Chyba, że ma jakiś feler o którym autor wątku nie wspomina.
              Prawdziwy mężczyzna powinien utrzymać na przeciętnym poziomie żonę z jednym dzieckiem, a nawet dwójką.
            • policjawkrainieczarow Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 14:51
              pali-kotka napisała:

              > spożywa on ten ciepły obiad o 23.00 a następnie do 3.30 rozkoszuje sie ciepłem
              > domowego ogniska. Cudnie.

              jesli zona pojdzie do pracy, z ktorej po oplaceniu przedszkola zostanie im stowka (czy nawet trzy czy piec), to on o tej 23 nawet tego cieplego obiadu moze nie miec, bo kiedy zona kupi i nagotuje? a on przeciez nie bedzie mogl zrezygnowac z zadnego etatu, bo wtedy finansowo wyjda na to samo, tylko generalnie czasu jakby mniej.
          • tadreko Re: Gazeto! CUdne posumowanie :) 26.07.11, 11:28
            I ta szuja sama prasuje koszule, ma w domu syf (bo małżonka tylko się w kuchni realizujesmile. zapieprza po naście godzin i generalnie powinien być szczęśliwy.
            P.S. Gdyby faktycznie dziewczyna była z wykształcenia prawnikiem, to nie byłoby problemu, bo światopogląd byłby rozwinięty i z pracą pewnie ŻADNYCH problemów
            • imasumak No to się nam klaruje 26.07.11, 14:28
              tadreko napisał:

              I ta szuja sama prasuje koszule, ma w domu syf (bo małżonka tylko się w kuchni realizujesmile. zapieprza po naście godzin i generalnie powinien być szczęśliwy.

              Nic się panu nie stanie, jak koszule sobie sam wyprasuje, skoro jednak nie pracuje aż tak długo i ciężko jakby to wynikało z pierwszego postu (ponoć naście godzin tylko 3x w tygodniu - to żaden wyczyn dla młodego faceta).
              A opieka nad dwulatkiem to jest poważne zajęcie, a nie siedzenie w domu jak niektórzy sądzą. Co do syfu w domu - moja teściowa przez pierwsze lata naszego małżeństwa, gdy przyjeżdżała, też głośno komentowała, że bałagan i syf.
              Były to wyłącznie jej subiektywne i złośliwe uwagi, nie mające pokrycia w rzeczywistości - po prostu w głowie się jej nie mieściło, że kobieta może mieć inne zainteresowania poza ciągłym pucowaniem domu i prasowaniem gaci męża. Przypuszczam, że masz podobny problem z zaakceptowaniem bratowej, jak moja teściowa miała z zaakceptowaniem mnie. Ale UWAGA! To Twój problem, istniejący w Twojej głowie i powinieneś zostawić małżeństwo brata w spokoju.

              P.S. Gdyby faktycznie dziewczyna była z wykształcenia prawnikiem, to nie byłoby
              problemu, bo światopogląd byłby rozwinięty i z pracą pewnie ŻADNYCH problemów


              No proszę. Czyli po prostu jej nie lubisz. I teraz się okazuje, że z pracą jednak jest problem, a nie tak jak twierdziłeś, że gdyby bratowa tylko chciała, to pracę miałaby już dawno.
              • tadreko Re: No to się nam klaruje 26.07.11, 18:20
                Wręcz przeciwnie - to a'propos lubienia. Nie rozumiesz najwidoczniej poruszanej tematyki. Nie chodzi o to że facet kilka razy w tygodniu pracuje po kilkanaście godzin. Chodzi o fakt, że nie daje już fizycznie i psychicznie rady, a małżonka zamiast zgodnie z umową wziąć poruszyć się do pracy nie robi nic w tym kierunku. Chodzi o równowagę. On pracuje więcej + opieka nad dzieckiem gdy ona pracuje i/lub przedszkole; ona istnieje na rynku pracy i przynosi do domu określoną kwotę pieniędzy. Dla nich kwoty 500 - 800 złotych załatwiają koszty czynszu kredytu etc. Czy jego żona faktycznie jest mgr prawa w tej chwili już nie wiem...
                • aneta-skarpeta Re: No to się nam klaruje 26.07.11, 18:25
                  ale przez najblizszy rok nie maja miejsca w panstwowym zlobku wiec by pracowala tylko na zlobek

                  chyba ze wyciagnie od razu ponad 1500
                  • aneta-skarpeta Re: No to się nam klaruje 26.07.11, 18:29
                    po jakich studiach jest brat?
    • imasumak Powiem tak 26.07.11, 10:06
      Niepracująca zawodowo matka dwuletniego dziecka, to mniej niepokojące zjawisko, niż wykształcony facet, który pracując na półtora etatu w dużym mieście, o niskim procencie bezrobocia, zarabia ledwie 3 tysiące.
      Gdy moja młodsza córka miała dwa lata, nawet nie myślałam o tym, żeby do pracy wracać.
      A mój mąż nigdy się nawet o tym nie zająknął. Aktywność zawodową wznowiłam dopiero gdy dziecko miało trzy lata.
      • burza4 Re: Powiem tak 26.07.11, 11:08
        imasumak napisała:

        > Gdy moja młodsza córka miała dwa lata, nawet nie myślałam o tym, żeby do pracy
        > wracać.
        > A mój mąż nigdy się nawet o tym nie zająknął. Aktywność zawodową wznowiłam dopi
        > ero gdy dziecko miało trzy lata.

        Ale zapewne ani on nie pracował po parenaście godzin na dobę, ani nie było sytuacji takiej, że ledwo wiązaliście koniec z końcem?
        • imasumak Re: Powiem tak 26.07.11, 11:33
          Pracował po paręnaście godzin na dobę, w audycie ciężko pracować krócej wink.
          Ale zarabiał tyle, że pieniądze nie były problemem. I właśnie o tym piszę - niepokojące jest to, że wykształcony facet, który pracuje na fafnaście etatów w mieście, gdzie nie ma bezrobocia, zarabia ledwie 3 tys. Czyli coś robi nie tak, być może za bardzo się rozdrabnia (praca w piekarni)? Być może powinien bardziej się zaangażować w swojej zawodowej pracy albo zmień firmę?
          • tadreko Re: Powiem tak 26.07.11, 18:47
            Zmienił pracę; pracując w dużej firmie ubezpieczeniowej zarabiał 2 100 - 2 200 PLN a w tej chwili 2 400 - 2 500 PLN
      • aneta-skarpeta Re: Powiem tak 26.07.11, 13:31
        ja wrocilam do pracy, gdzy dziecko mialo 1,5 roku niespelna

        poszlo do zlobka, ale mialam taka mozliwosc, ze jakby sie nie udalo z dzieckiem- zle by znosilo zlobek to poczekam

        moglam przez pierwsze 2-4 miesiace, niepamietam pracowac na pol etatu, potem to sie przeradzalo powoli w caly

        ale co sie moje nie chorujace dziecko nachorowalo to moje. na szczescie mialam z kim go zostawiac w razie choroby
    • adwarp Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 10:32
      powiem szczerze,że mnie bardziej dziwi,że mężczyzna z wyższym wykształceniem na trzech etatach ma 3tys. niż to,że kobieta z dwu,czy nawet trzylatkiem jest w domu.

      p.s.
      a jeszcze niedawno pisałeś,że bratowa ma wykształcenie prawnicze
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,124867154,124926790,Nigdy_.html
    • nisar Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:06
      że zapewnienie utrzymania rodzinie jest OBOWIĄZKIEM faceta? I że to żona ma prawo zadecydować (jak w opisywanej sytuacji), że tak ma być? Że ona w domu z dzieckiem, a mąż niech na to zapracuje? Żona nie ma żadnych obowiązków moralnych jeśli chodzi o utrzymywanie / współutrzymywanie domu, jak chce to zarabia, ale jak nie chce, to jej pełne prawo scedować to na małżonka?

      A wydawało się że średniowiecze się skończyło...
      • moofka Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:08
        > A wydawało się że średniowiecze się skończyło...

        no no
        bo rownouprawnienie polega na tym ze zapierniczac trzeba po rowno w robocie
        a wspolczesna kobieta dodatkowo realizuje sie w kuchni, trzyma figure, biega na obcasach i wychowuje dzieci
        w przerwach
        • nisar Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:17
          A Twoim zdaniem normalne jest, że zapiernicza jedna osoba???
          • moofka Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:21
            nie
            moim zdaniem wybiera sie to, co najlepsze dla rodziny
            postaw sie na jej miejscu
            zostawilabys dzieciaka po to zeby doginac za psie grosze i polowe oddawac na przedszkole, bo tego od niej oczekuje maz z familią?
            • nisar Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:25
              No więc jeśli nie starcza na podstawowe potrzeby to siedzenie w domu i czekanie że ktoś (tu mąż) coś z tym zrobi, to nie jest najlepsze dla rodziny.
              • moofka Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:27
                nisar napisała:

                > No więc jeśli nie starcza na podstawowe potrzeby to siedzenie w domu i czekanie
                > że ktoś (tu mąż) coś z tym zrobi, to nie jest najlepsze dla rodziny.

                ale jej starcza
                brat pisze ze auto by sie przydalo wymienic i mieszkanie zmienic
                a nie ze po chleb do niego przychodza
                • tadreko Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 18:25
                  Tak. Zmienić mieszkanie na większe niż jeden 16 mkw pokoik - dla dobra dziecka.
            • sofi75 moofka 26.07.11, 13:17
              > zostawilabys dzieciaka po to zeby doginac za psie grosze i polowe oddawac na pr
              > zedszkole, bo tego od niej oczekuje maz z familią?

              - po pierwsze: nie wiemy czy pani przyszloby 'doginac za psie grosze', bo nie byla uprzejma nawet tego sprawdzic. Ciezko jej wyslac CV, a co dopiero przejsc sie na rozmowe, zeby sprawdzic, co potencjalny pracodawca oferuje. Dlatego tez Twoja powyzsza wypowiedz nazwe delikatnie DEMAGOGICZNA.

              po drugie: jakos w wiekszosc krajow Europy nikt nie ma z tym najmniejszego problemu. Dzieci trafiaja do zlobka/przedszkola nie majac nawet ukonczonego roku, a mamusie jakies 6-9 miesiecy po porodzie wracaja do pracy. Zadziwiajace, bo jednym i drugim wychodzi to na dobre: dzieciom bo maja profesjonalna opieke i sa w gronie rowiesnikow; matkom: bo moga rozwijac sie zawodowo, a po poludniu zadowolone z zycia zajmuja sie swoja pociecha. Nie wiem skad sie w PL bierze to powszechne demonizowanie zlobkow i przedszkoli, jakby tam dzieciaki co najmniej glodzono i mordowano.

              po trzecie: zupelnie nie kumam skad sie u Ciebie moofka bierze takie przekonanie, ze kobieta ma swiete prawo po urodzeniu dziecka zdecydowac o tym, ze to wlasnie ona zostaje w domu i scedowac utrzymanie rodziny na meza. A dlaczego wlasciwie nie na odwrot?
              • aneta-skarpeta Re: moofka 26.07.11, 13:49
                bo polscy mezowie nie bardzo chca zostawac w domach?big_grin
                • sofi75 Re: moofka 26.07.11, 14:10
                  Ja na razie po lekturze tego watku widze, ze to raczej polskie zony BARDZO CHCA w nich zostawac i uwazaja to za jak najbardziej normalne, nawet nie pytajac sie meza o zdanie.

                  A przeciez wystarczyloby jakby powyzszy pan pracowal 8-9 h na dobe, a zona wziela pol etatu. I dla dziecka zdrowiej i dla rodziny.
                  • aneta-skarpeta Re: moofka 26.07.11, 14:20
                    oczywiscie, ale nie wiemy jakie są relacje miedzy nimi i czy meza by to satysfakcjonowalo, nie znamy powodu dlaczego ona sie tak miga od roboty
            • tadreko Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 18:23
              Cały czas mylisz pojęcia; prawdopodobnie dla Ciebie 500 - 800 PLN w prawo lub lewo to błąd statystyczny. Zrozum, że takie wybory możesz podejmować, gdy masz co do garneczka włożyć.
          • verdana Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:27
            Rozumiem, ze wychowywanie dziecka w ogóle nie jest zadną pracą. Ciekawe, ze w wątkach, gdy kobieta jest na wychowawczym, a mąż - zarabiający na rodzinę - nie wraca do domu i nie zajmuje sie dzieckiem, zawsze odzywają sie głosy, ze to skandal, ze ona też ma prawo do wypoczynku.
            Mąż 'zapierniczający" od rana do wieczora oznacza takze, że matka zajmuje się dzieckiem zupełnie sama. No, ale po co? Wiadomo, ze dla małego dziecka złobek jest idealnym rowiązaniem.
      • adwarp Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:22
        problemem jest to,że opisywana sytuacja jest przedstawiona przez osobę trzecią...,dobrze było by znać relacje osób najbardziej zainteresowanych.
        • moofka Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:25
          ano
          brat pyta jak zmusic bratowa zeby poszla do pracy big_grinbig_grin
          a ona mowi, ale mi sie nie chce
          radzcie ematki zeby jej sie zachcialo
          big_grin
        • meg303 Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:28
          Właśnie, takie sprawy jak to czy żona opiekuje sie małym dzieckiem w domu, czy łączy te opiekę z praca rozstrzyga sie podczas rozmowy z ŻONĄ! Na pewno nie wyplakując sie w mankiet rodzinie.
          Ciekawe gdzie pracuje pan mąż z wyższym wykształceniem na trzech etatach, przy niskim bezrobociu w mieście zarabia poniżej trzech tys?
      • tosterowa Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 12:24
        to jeszcze zależy, czy żona daje jakieś pieniądze, niezależnie od tego, czy pracuje.
        • aneta-skarpeta Re: Swoją drogą, naprawdę uważacie 26.07.11, 13:53
          no bo jak nie daje ani grosza to nie wazne ze sie co by nie mowic jego dzieckiem zajmuje

          lepiej zeby sie nie zajmowala, a przynosila tysiaka- wtedy bylaby cokolwiek warta
    • dziennik.odchudzania Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 12:24
      Przede wszystkim przestać się wtrącać w życie dorosłego, samodzielnego faceta i jego rodziny i podkręcać konflikty. Może brat byłby całkiem szczęśliwy żyjąc skromnie w domu i pracując na jeden etat, gdyby nie "dobry brat" sączący mu do ucha, że koniecznie trzeba wymienić samochód i pomyśleć o większym mieszkaniu, a babę wysłać do pracy. Ustalenia poczynione przed urodzeniem dziecka nie są paktem diabelskim, mogą się zmienić. Młode małżeństwa powinny tego typu próby przechodzić na własną rękę bez porad "życzliwej" rodziny.

      Jeśli tak się zdarzyło, że brat za żonę wybrał sobie leniwą larwę, która nie ma zamiaru pracować, to po prostu sobie taką wybrał. Płaci za własną głupotę. Wiara w to, że można zmienić dorosłego człowieka i zmusić go choćby do pracy, jest ogromną naiwnością. Zatem może się rozwieść, a jeśli ze względu na wiarę nie może, pozostaje mu dzielnie dźwigać ten "krzyż" (czy jak to się mówi). Może też przestać myśleć o wymianie mieszkania na większe i kupnie samochodu, zostać przy jednym etacie i zobaczyć, co z tego wyniknie. Nic więcej.

      Miałam wśród rodziny przykład takiej kochającej siostry, która mało nie doprowadziła do rozwodu swego brata. Dobrze że dorósł i oprzytomniał oraz zdecydowanie podziękował siostrze za współpracę, oczywiście teraz siostra wszystkim opowiada, jak to zła żona rozdzieliła ją z bratem. Swojej winy nie widzi.
      • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 12:33
        A mnie jeszcze fascynuje następujący problem - żona ma iść do pracy, nie dlatego, ze facet już nie wytrzymuje 10 prac i pada na pysk, tylko po to, aby zarobić dodatkowe pieniadze. czyli, logicznie wnioskując - facet nie zrezygnuje z części prac, bo wtedy o zadnym dodatkowym dochodzie nie ma mowy.
        Zatem zona ma pracować, ale facet nie będzie mogł w żadnym stopniu odciązyć ją w opiece nad dzieckiem czy zajęciach domowych.
        Trudno sie dziwić, ze żona stawia opórsmile
        • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 12:53
          A z czego to wnioskujesz???

          Bo dla mnie to nie wynika z opisu sytuacji. A z drugiej strony, może tatuś też chciałby trochę zająć się dzieckiem i być ojcem, a nie tylko bankomatem? Tylko rozumiem, że prawa do tego nie ma, bo prawo do bycia z dzieckiem ma tylko mamusia.
          • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 12:58
            Wnioskuję z tego, że żona maiść do pracy, aby wspomóc finansowo rodzinę. jesli mąż zrezygnuje z części pracy+trzeba będzie oplacić żłobek o żadnym doplywie gotówki nie ma mowy. Przynam, ze argument "żona musi zacząć pracować, bo mąż już nie wyrabia, nie moze dalej tak ciągnąć" mógłby mnie przekonać. Ale nie ma o tym mowy - mowa jest tylko o dodatkowych pieniądzach, a te się nie pojawią, jesli mąż zacznie zarabiać mniej.
            • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:16
              Z drugiej strony mąż w piekarni dorabia 300 zł.,a pani jako prawnik mogłaby na pewno zarobić chociaż tę średnią krajową, więc zakładając rezygnację pana z jednego "dorabiania" mamy jednak sporą różnicę.
              • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:21
                Chyba nie, bo cały czas jest mowa o tym, zę nawet niewielka pensja pani się przyda - czyli nawet troskliwy braciszek nie przewiduje, ze pani zarobi netto powyżej 700 zł.
                Naprawdę, gdyby wszystko polegało na trosce o brata - ze dostanie zawału, ze nie widzi własnego dziecka, ze nie ma życia rodzinnego - zgodzilabym się z tym, ze żona powinna go odciążyć. Ale o tym nie ma mowy - jest mowa o koniecznosci wymiany mieszkania, a to chyba moze rok zaczekać, o konieczności dopieszczenia samochodzika i wakacjach. Czyli mąż ma nadal zauwać jak zasuwał, chodzi tylko o pieniądze.
                O potrzebach dziecka słowa nie ma. O tym, kto się nim zajmie po powrocie matki z pracy -też.
                • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:27
                  w temacie przeporodowych ustalen mezowska bratowka juz w siodmym tygodniu ciazy zapowiedziala, ze ona bedzie z dzieckiem siedziec az do szkoly nie pojdzie, bo to klopot dziecko dowozic do zlobka czy przedszkola big_grin
                  i ja teraz widze, ze dobrze gada
                  i tak nalezalo zrobic omawianej zonie i by nikt teraz pretensji nie mial big_grinbig_grin
                  strasznie jestm ciekawa gdzie przed dzieckiem pracowala leniwa larwa i czy tak lekka ręką trojke wyciagala wink
                  • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:51
                    Cholera, zaczynam się naprawdę cieszyć, że nie jestem facetem smile Bo jak by mi tak żoneczka zapodała, że ona to najbliższe X lat siedzi na moim utrzymaniu, bo dziecka nigdzie dowozić nie będzie, to moje małżeństwo nie trwałoby pięciu minut.
                    Tak, mogę zarabiać na rodzinę (i w tej chwili właśnie to czynię), ale dlatego, że w tej chwili takie są możliwości i układy. Natomiast cedowanie na mnie - bez względu na okoliczności, mój stan zdrowia i zwykłe chęci - OBOWIĄZKU tegoż zarabiania na rodzinę pachnie mi na kilometr sprowadzeniem mnie do roli wołu roboczego / bankomatu za co uprzejmie dziękuję.
                    W drugą stronę (płciowo) widzę to dokładnie tak samo.
                    • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:54
                      ii tam
                      normalne ludzie nazywaja to podzialem obowiazkow
                      • nisar Moofka, błagam Cię. 26.07.11, 14:02
                        Jak rany ja nie wiem, czy Ty jesteś impregnowana?

                        Co to za PODZIAŁ obowiązków, gdy jedna strona INFORMUJE drugą, że czegoś robić nie będzie, bez względu na okoliczności i ta druga musi to właśnie robić choćby się miała zes*ać ?

                        A zaraz, zaraz. A gdyby Twój mąż powiedział Ci tak: kochana moja Moofko, nie smakują mi Twoje zupy, do dzieci nie masz tyle cierpliwości co ja, a jak uprasujesz moją koszulę to mi się nie podoba, więc po macierzyńskim Ty wracasz do pracy, a ja sobie zostanę na wychowawczym, to szczerze Moofka, co byś na ten temat uważała?
                        • aneta-skarpeta Re: Moofka, błagam Cię. 26.07.11, 14:08
                          jak mi mąż powiedział, ze źle prasuje mu koszule to powiedzialam- jak Ci nie pasuje to sam sobie prasuj

                          i teraz prasuje tak jak jemu sie podoba, ale o dziwo nagle jednak dobrze prasowalam te koszuletongue_out

                          my nie wiemy tak naprawde co sie dzieje miedzy malzonkami, wiemy co mysli o sytuacji brat
                          • nisar Aneta! 26.07.11, 14:12
                            Ale tu nie chodzi o prasowanie koszul. Tylko o stwierdzenie męża: to JA zostaję w domu, a TY idziesz zapitalać na rodzinę.
                            No bo zdaniem Moofki to po prostu podział obowiązków, rozumiem że nie miałaby nic przeciwko.
                            • aneta-skarpeta Re: Aneta! 26.07.11, 14:18
                              wazne jest to co sobie ustalą malzonkowie i jak sie wywiązują z tych zobowiazan

                              jesli facet chce pracowac , i chce miec zone 2 lata w domu to nikomu nic do tego

                              dziwi mnie, ze ona taka zla, ze nawet zakupy on musi robic ( z drugiego wątku) a on taki obrotny, ze po studiach zachrzania w piekarni i wyciaga 3000 pracujac od switu do nocy i koniecznie musza miec samochod na kredyt

                              moze zona sobie zupelnie nie wyobraza pracy 8 h i potem zajomwania sie totalnie domem i dzieckiem

                              dziwi mnie w tej historii niemal wszystko, od relacji miedzy malzonkami po zarobki, az do niecheci zony do jakiejkolwiek pracy

                              nawet ciezko pytac o szczegoly icos konkretnie poradzic, bo nie ma tutaj strony zainteresowanej

                              oczywiscie nazwiemy ja leniwą suką i fajnie, ale co dalej?
                              • dziennik.odchudzania Re: Aneta! 26.07.11, 14:36
                                Pisałam to chyba w pierwszym wpisie: jeśli dziewczyna naprawdę jest leniwa i nie chce pracować, to nie ma rady. Żadnej. Zmuszona, po dwóch dniach wróci do domu, bo coś tam - szef zły, koleżanka się źle spojrzała, boli ją paluszek. Wiara w to, że zmieni swą naturę, żeby mąż miał nowy samochód i większe mieszkanie jest naiwna do bólu. Jeśli zaś myśli o dziecku, mąż zaś o rzeczach i pieniądzach, to któreś musi zmienić priorytet.

                                Albo małżonka.

                                A bratu pozostaje się z tym pogodzić. Lepiej to zrobi jednemu małżeństwu i drugiemu, jak tuszę. Żadna normalna żona nie znosi dobrze takiego zaangażowania w zupełnie prywatne sprawy szwagra.
                                • aneta-skarpeta Re: Aneta! 26.07.11, 14:37
                                  amen.
                                • tadreko Re: Aneta! 26.07.11, 18:42
                                  Pytanie w pierwotnym poście dotyczyło konstruktywnych argumentów i ew. powodów z jakich istnieje niechęć do angażowania się w pracę zawodową.
                                  • aneta-skarpeta Re: Aneta! 26.07.11, 19:06
                                    tadreko napisał:

                                    > Pytanie w pierwotnym poście dotyczyło konstruktywnych argumentów i ew. powodów
                                    > z jakich istnieje niechęć do angażowania się w pracę zawodową.

                                    ja nie wiem z jakiego powodu ta pani ma niechec do roboty
                                    moze miec lenia, depresje, moz chce isc do rpacy dopiero za rok i milion innych powodow
                                    nie znam jej
                        • moofka Re: Moofka, błagam Cię. 26.07.11, 14:15
                          akurat nam sie to kompletnie nie kalkuluje
                          sama siedzialam z kazdym dzieckiem przez pewien czas nie generujac dochodu i w zyciu zlego slowa nie uslyszalam
                          a tez oznaczalo to minus cala pensja, a samochod zmienilam po powrocie do pracy
                          rodzina z malym dzieckiem ma czasem inne priorytety niz kasa kasa kasa
                          jak braciszek taki ksiegowy to trzeba bylo w ogole sobie baby na grzbiet nie brac - bo to nie dosc ze kosztuje to jesczez sie mnozy
                          a tak wszystko co zarobi w piekarni mialby dla siebie

                          ja mam wrazenie ze to po prostu nieudaczny frustrat jest
                          i zamiast poprawic swoją sytuacje zawodowa to sie na zonie wyzywa
                          • nisar Re: Moofka, błagam Cię. 26.07.11, 14:28
                            Ale ja nie mówię o kalkulacji. Tylko o decyzji JEDNEJ STRONY, że bez względu na warunki DRUGA STRONA ma obowiązek zarobić na rodzinę. I o tym, że wtedy ta DRUGA STRONA ma prawo czuć się uprzedmiotowiona. Bo wtedy to nie jest podział obowiązków, wynikający z ustaleń małżonków, tylko wykorzystywanie jednego z nich.

                            I jeszcze jedno: życie płata figle - doskonale zarabiający facet może stracić pracę albo zachorować i zostać zwolnionym. I wtedy trzeba zweryfikować poglądy i dostosować się do zaistniałej sytuacji. Dlatego bunt budzi we mnie stwierdzenie Twojej Bratowej (o ile dobrze zrozumiałam), że póki dziecko nie pójdzie do szkoły, to ona nie pójdzie do pracy. Bo to stwierdzenie nie pozostawia miejsca na zmianę planów i podejścia, jeśli istotnie zmienią się warunki życiowe. To jest stwierdzenie: ja zostaję w domu, ty musisz na nas zarobić. A jak to zrobisz i jak dasz radę to Twój problem. Swoją drogą znam kilka przypadków, kiedy po ładnych paru latach takiej sytuacji facet rzucił żonę i zwiał. I teraz olaboga, bidna nieboga, przecie ona się poświęciła i została w domu, a on ją teraz z niczym zostawił, jak ona da radę. Ano, może wcześniej trzeba było swoje pomysły na życie z mężem OMAWIAĆ a nie tylko mu KOMUNIKOWAĆ.
                            • moofka Re: Moofka, błagam Cię. 26.07.11, 14:34
                              to nie moja bratowa, nie doczytalas
                              opisanych w watku zycie nie zweryfikowalo
                              do 4 roku zycia to mozna na wychowawczym siedziec
                              ja moge sie dziwic tutejszym ematkom ktore siedza ze szkolniakami n abezrobotnym, a nie z dwulatkiem
                            • iin-ess Re: Moofka, błagam Cię. 27.07.11, 09:56
                              nisar napisała:

                              > Ale ja nie mówię o kalkulacji. Tylko o decyzji JEDNEJ STRONY, że bez względu na
                              > warunki DRUGA STRONA ma obowiązek zarobić na rodzinę. I o tym, że wtedy ta DRU
                              > GA STRONA ma prawo czuć się uprzedmiotowiona. Bo wtedy to nie jest podział obow
                              > iązków, wynikający z ustaleń małżonków, tylko wykorzystywanie jednego z nich.
                              >
                              >ale jak obie strony maja inne zdanie to zawsze ktos bedzie musiał iść droga drugiego, nie?
                          • jamesonwhiskey Re: Moofka, błagam Cię. 26.07.11, 14:33
                            > ja mam wrazenie ze to po prostu nieudaczny frustrat jest
                            > i zamiast poprawic swoją sytuacje zawodowa to sie na zonie wyzywa

                            leniwa krowa jest ok, koles ktory zapierdziela po 14h jest nieudacznik

                            wez moze dobry rozped i jebnij w sciane

                            sytuacje zawodowa to by moze poprawil jak by sie baba ruszyla do jakiejs roboty
                            to by moze mial wiecej czasu a tak to raczej sie zajedzie
                            chociaz zdaje sie w nocy ma wolne to by moze jakas robote stroza nocnego znalazl leniwy nieudacznik
                      • aneta-skarpeta Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:06
                        znam historie faceta, ktory jest kurem domowym i zajmuje sie dzieckiem,a zona pracuje

                        bardzo im ladnie ten system sie sprawdza, ale on sam mowi- jak mi tesciowa przychodzi i mowi- od czego jestes taki zmeczony, przeciez siedzisz calymi dniami w domu- to ma ochote ja udusic golymi rekamismile

                        jesli tamta baba faktycznie nie sprzata, leni sie itd to dziwie sie ze maz na to pozwala
                        dziwie sie, ze po studiach nie kombinuje inaczej, tylko zachrzania w piekarni po 8 zł/h- moze lepiej by bylo pracowac normalnie, a po pracy, razem z zoną prowadzic jakis sklep inetrnetowy, skoro taki byl pomysl

                        jakby mi mąż-kur domowy- obijał sie az milo to bym umiala z nim porozmawiac, zeby wczesniej czy pozniej odniesc skutek
                        • alinawk Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:12
                          > dziwie sie, ze po studiach nie kombinuje inaczej, tylko zachrzania w piekarni

                          Zależy jeszcze jakie to studia, jak skończył zaocznie marketing i zarządzanie to po tym się chyba kokosów nie zarabia, o ile się znajdzie w ogóle jakąś pracę.
                          • aneta-skarpeta Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:22
                            podobno praca tm lezy na ulicy- bezrobocie na poziomie 4%? toz to pijak i bezdomny sie na to łapie, dodajac szara strefe i zarobki na czarno
                            sorry

                            dlatego mi sie ta cala historia kupy nie trzyma

                            i ten facet co za 8 zl zaiwania po studiach w piekarni, choc moglby zalozyc z zona sklep internetowy i praca przyjemniejsza i szansa na wieksze pieniadze i elastyczne godziny- a taki pomysl byl dla zony
                            • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:24
                              > i ten facet co za 8 zl zaiwania po studiach w piekarni, choc moglby zalozyc z z
                              > ona sklep internetowy i praca przyjemniejsza i szansa na wieksze pieniadze i el
                              > astyczne godziny- a taki pomysl byl dla zony

                              no no
                              bo dla innych zawsze jest sto milionow dobrych rad
                            • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:28
                              Otóż to własnie.
                              Podsumujmy sytuację:
                              -facet z wykształceniem wyższym nie umie znaleźć pracy w mieście, gdzie nie ma bezrobocia, przyjmuje pracę slabo platną i grubo poniżej kwalifikacji
                              -facet goraczkowo poszukuje dochodu, umoż;iwiajacego wakacje, zmianę mieszkania i samochodu
                              -facet ledwo zipie, ledwo zarabia, ale przedszkole w cenie 700 zł nie wydaje mu się powyżej mozliwości finansowych, jesli żona pójdszie do pracy
                              -facet ledwie zipie, ale liczac na ok.1000 zł netto zony albo bedzie ledwo zilał nadal, albo dochody nie wzrosną - więc argumentacja szwankuje
                              -facet wzywa do pomocy całą rodzinę, ktora wywiera nacisk na żonę, aby ta szła do pracy
                              I co mnie wydaje się kluczowe - jak twierdzi troskliwy braciszek - taka sytuacja juz trwa od jakiegos czasu. czyli usilowana wymoc podjęcie pracy zawodowej nie na matce dwulatka, ale jeszcze mlodszego dziecka... czyli dziecko tak naprawdę nikogo (moze poza matka) nie interesuje.
                              • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:02
                                Podsumujmy fakty:
                                1. dziecko jest najważniejsze
                                2. matka dziecka zajmuje się nim, ponieważ nie potrafi poradzić sobie ze znalezieniem pracy i/lub z bliżej nieokreślonych powodów jej się nie chce mimo, że wcześniej pracowała
                                3. zmiana mieszkania podyktowana jest w 80% dobrem dziecka (pokoik ma 16 mkw)
                                4. podstawowe wynagrodzenie 2 400 - 2 500 PLN (netto) uważane jest w mieście za przyzwoite
                                5. człowiek pracuje w piekarni, bo akurat pojawiła się taka możliwość dorobienia
                                6. facet nikogo nie wzywa do pomocy - rozmowy jak każde inne
                                7. współczuję osobom, które za wzywanie pomocy uważają szczerą rozmowę
                                8. niestety, aby żyć czasami trzeba coś zjeść sad
                                • aneta-skarpeta Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:09
                                  ok rozumiem, ze chodzi ci o podjazdy na bratową. trzeba bylo tak od razu

                                  jak bratowa ma wyje^&^$ne to nie pozostae nic innego jak samemu zatroszczyc sie o zlobek i postawic panią przed faktem dokonanym i zobacc co zrobi

                                  no ale mozna tez po prostu n nią narzekać
                            • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:50
                              Smutno czyta się Twoje wypowiedzi... Próbuje dodatkowo zarabiać i ima się każdej pracy (akurat teraz piekarnia), która pozwoli im przeżyć do kolejnego miesiąca. Gdybyś czytała dokładnie wiedziałabyś o czym piszesz, a nie pluła jadem.
                • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:46
                  No bo się pewnie przyda.

                  Co nie zmienia faktu, że 700 zł netto to zarobiła moja siedemnastolatka na zlecenie w biurze, więc nie wydaje mi się żeby prawniczka nie mogła zawalczyć o kosmiczne dwa tysiące smile

                  A tak jak napisałam: być może brat też chciałby pobyć wreszcie tatusiem a nie tylko bankomatem i mieć szansę np. wyjść z dzieckiem na spacer albo położyć je spać. Gdyby mamusia wykazała trochę współodpowiedzialności w temacie utrzymania rodziny, bo NIE ZAWSZE mąż może sam na tę rodzinę zarobić, to pewnie życie rodzinne jednak wyglądałoby inaczej. A tak nie wygląda wcale.
                  • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:04
                    A może mamusia chciałaby nie zajmować się od rana do wieczora sama dzieckiem, nie prowadzić samodzielnie gospodarstwa?
                    Obie strony są, paradoksalnie w podobnej sytuacji. Nie tylko mąż jest polrzywdzony, zona, nie mająca absolutnie zadnej pomocy przy wychowywaniu małego dziecka także.
                    Poza tym jak widać, dziecko nikogo nie interesuje. Nie każdy dwulatek nadaje się do oddania do żłobka. Jedno z moich dzieci do złobka chodziło, jednego nie oddalabym, nawet gdyby mi grożono rozwodem.
                    • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:09
                      Cóż, jeśli by chciała, to dziwną drogę do tego wybrała - powinna wręcz piszczeć do tego, by pójść do pracysmile

                      Problem w tym, że pani nie próbuje rozmawiać, nie komunikuje mężowi jakie ma plany, tylko się idiotycznie miga, jak dziecko zupełnie, a to nie wyśle cv, a to nie pojedzie na rozmowę, a przyparta do muru zacznie płakać. Noż kurna, od swojej nastolatki oczekuję więcej dojrzałości.

                      A co do dziecka: po pierwsze mamusia niewątpliwie ma pomoc przy dziecku, skoro lata na spotkania z koleżankami i na fitness. Po drugie: z niczego nie wynika, by dziecko nie nadawało się do przedszkola, więc trudno to zakładać z góry.
                      • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:15
                        Wiesz, może ona na przyklad myśli nie o sobie, a o dziecku? To się zdarza, ze ludzie wola dobro dziecka od kasy i latwego zycia.
                        Fakt, miga się - ja się nie dziwię, przy takim zmasowanym ataku calej rodziny. Jesli już nie mąż, a brat naciska na to, zeby pracowała, to wygląda na to, że bez migania się ani rusz.
                        Lata na spotkania z kolezankami - cóż, podejrzewam,z ę nie codziennie. Sporadyczna pomoc przy dziecku to nadla jest zasuwanie przy dziecku caly czas...
                        Nie wynika też, aby się dziecko nadawało - weź pod uwagę,że to, iż będzie się nadawało - do żobka zwracam uwagę, nie do przedszkola - ustalono, gdy dziecka jeszcze nie było na swiecie. I teraz rodzinz uznaje, że jak ustalono, to się nadaje i już.
                        Miedzy nami mowiac, większość dwulatków się nie nadaje. Z grupy mojego syna do konca żłobka dotrwało dwoje dzieci, resztę trzeba było odebrać.
                        • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:36
                          Wiesz, praca zawodowa przy dziecku w żłobku to nie jest łatwe życie smile To po pierwsze. A po drugie: Ty się nie dziwisz, że ona się miga, a ja się dziwię bardzo. Bo to jest automatyczne stawianie się na straconej pozycji, taka gra słodkiej idiotki. Być może że dziecko się nie nadaje do żłobka, to się mówi: pójdę do pracy jak mała pójdzie do przedszkola. I raz na zawsze ucina spekulacje i naciski. Poza tym zauważ, autor wątku proponował pracę u siebie (pilnowanie swojego dziecka), mogło jej nie odpowiadać, ale sposób załatwienia sprawy równie debilny, jak i wszystkich innych spraw. A tu panienka sobie żyje słodko z dnia na dzień, migając się od odpowiedzialności ale także migając się radośnie od określenia siebie i swojej decyzji. A dziubdziulek ma 32 lata, naprawdę można by oczekiwać czegoś więcej! Nie dziwię się, że otoczenie się wkurza.
                          • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:53
                            Jest. Ale jestem w stanie zrozumieć, zę jeśli brat do tego stopnia w... się w jej zycie, że gdy oferuje "godną pracę" przy opiece nad własnym dzieckiem i źle przyjmuje odmowę - to dziewczynie być moze nie pozostaje nic, poza biernym miganiem się. Być moze nacisk jest taki, ze rodzina nie przyjmuje slowa "nie", jedyne wyjście to nie przesłać formularza.
                            Kompletne nie wiemy, co żona mowi, bo relację mamy tylko ze strony brata męża - chyba, zeby przyjąć, że mąż zwierza sie bratu z każdej rozmowy, a wtedy to, że żona nie mowi do męża wprost co myśli, staje się jeszcze bardziej zrozumiałe.
                            Nie sądzę, aby dziewczyna żyla sobie słodko, muszac stale opiekować się dzieckiem i prowadzić dom. Żyje tak, jak spora część matek małych dzieci.
                    • burza4 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:30
                      verdana napisała:

                      > A może mamusia chciałaby nie zajmować się od rana do wieczora sama dzieckiem, n
                      > ie prowadzić samodzielnie gospodarstwa?
                      Nikt jej nie broni, tylko nie da się zjeść ciastka i go mieć. Źle zainwestowała, mogła sobie wybrać bogatszego dawcę spermy, wówczas mogłaby leżeć i pachnieć do starości.

                      > Obie strony są, paradoksalnie w podobnej sytuacji. Nie tylko mąż jest polrzywdz
                      > ony, zona, nie mająca absolutnie zadnej pomocy przy wychowywaniu małego dziecka
                      > także.
                      No, biedna, faktycznie... ma czas i na fitness i na kosmetyczkę, i na inne zajęcia - w przeciwieństwie do jej małżonka.

                      > Poza tym jak widać, dziecko nikogo nie interesuje. Nie każdy dwulatek nadaje si
                      > ę do oddania do żłobka. Jedno z moich dzieci do złobka chodziło, jednego nie od
                      > dalabym, nawet gdyby mi grożono rozwodem.

                      Na razie to ty zakładasz, że posłanie go do żłobka byłoby fatalne, nie mając zielonego pojęcia jak jest w tym przypadku. Nie dorabiaj d... uszu, bo na razie to na siłę wymyślasz najróżniejsze usprawiedliwienia dlaczego jej się nie chce iść do pracy, całkowicie pomijając najbardziej oczywisty: NIE CHCE JEJ SIĘ.
                      • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:43
                        Nie - natomiast zakladam, ze dla żadnego dwulatka żłobek nie jest optymalnym rozwiązaniem. Zakladam też, ze postronne osoby, regulujące życie cudzej zony, mogłyby przynajmniej wykazać cień refleksji pt. "Czy aby nie chodzi tu o dobro dziecka" - a nie pisać tylko o strasznym losie doroslego faceta.
                        • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:47
                          verdana napisała:

                          > Nie - natomiast zakladam, ze dla żadnego dwulatka żłobek nie jest optymalnym ro
                          > związaniem. Zakladam też, ze postronne osoby, regulujące życie cudzej zony, mog
                          > łyby przynajmniej wykazać cień refleksji pt. "Czy aby nie chodzi tu o dobro dzi
                          > ecka" - a nie pisać tylko o strasznym losie doroslego faceta.

                          A, w takim razie byłaś złą matką, bo jak pamiętam, Twoje najmłodsze dziecko miało siedem? osiem? miesięcy jak poszło do żłobka? Bo Ty musiałaś pracować. To jak to w końcu jest z tym dobrem dziecka?
                          • alinawk Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:51
                            No wiesz, co wolno wojewodzie...
                          • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 14:56
                            Tak, wybrałam swoją pracę, ze względu na to, zę starsze dzieci chciały jeść. A nie ja pojechac na wakacje.
                            Starszych dzieci, ktore moglam utrzymać nie posyłając ich do złobka, nie poslalam. A i przy najmlodszym postanowiliśmy, ze jesli będzie źle znosił źłobek, to przez dwa lata bedziemy biedować, a nie zostawimy go tam.
                            • nisar Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 15:00
                              A i przy najmlodszym postanowiliśmy...

                              Oni nie postanowili. Ona postanowiła. Widzisz różnicę?
                              • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 15:01
                                nisar napisała:

                                > A i przy najmlodszym postanowiliśmy...
                                >
                                > Oni nie postanowili. Ona postanowiła. Widzisz różnicę?

                                ona postanowila, bo to jest dobre dla niej i dla dziecka
                                a on postanowil ze ma isc do jakiejkolwiek pracy, ktorej zreszta i tak nie ma
                                ty bronisz jak niedodleglosci jego postanowien, dlaczego wiec jej sa mniej wazne?
                                • harrison_bergeron Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 15:58
                                  Co najwyzej myśli że to dobre dla niej i dla dziecka.
                                  On moze uwazac inaczej, i co zrobisz?

                                  No i dlaczego to jego postanowienia sa mniej wazne. Bo?
                              • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 15:03
                                Tak. On nie postanowił, bo nie wyglada na to, ze w ogóle myśli o dziecku - zwróć uwagę, zę o dziecku w ogóle się w tej sytuacji nie dyskutuje. Jakby go nie było. Ani w domu, gdzie panienka lezy do góry brzuchem i nic nie robi, ani w planach pana, ktory chce żonę wysłać do pracy, jaby nie wiedział, że malutkie dzieci często chorują, czesto nie są gotowe na żłobek.
                                Rzecz idzie tylko o ZARABIANIE. Nic poza tym się nie rozwaza.
                            • alinawk Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 15:02
                              No jak to, przecież twój mąż mógł znaleźć sobie lepszą pracę lub tyrać 14 godzin na dobę a ty mogłaś siedzieć w domu z dziećmi tongue_out
                              • verdana Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 15:05
                                Nie mógł. Bo ja mam wyższe kwalifikacje, więcej zarabiam i przerwa w pracy oznaczałaby niemozność powirotu.
                                Owszem, rozwazaliśmy mozliwość odwrotną, gdyby żłobek nie wypalił.
                • dziennik.odchudzania Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:46
                  Bo rzecz jest w tym, że jest jej za dobrze. Siedzi w domu, nic nie robi, jak mąż w ramach procesu wychowawczego od pieniędzy odetnie (ciekawy fragment wypowiedzi), to niedobry klecha - brat da jej na sukienkę, na fitness pójdzie i do kina też, żyć nie umierać, larwa jedna. A brat na ten samochód i większe mieszkanie od świtu do nocy, nawet w piekarni, to niech i larwa poczuje smak życia, a przy okazji parę stówek do domu przyniesie. Przecież w tej wypowiedzi w ogóle nie chodzi o jakieś minimum socjalne, chodzi o to, że ONA NIE PRACUJE, a przecież się umówili zaraz po porodzie, że do pracy pójdzie.
                • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:39
                  Przy kwocie 700 PLN nie ma mowy o dopieszczeniu samochodu i pozostałych dobrach, o których piszesz. Mówimy o normalnej egzystencji. Oboje wrócą z pracy i zajmą się dzieckiem.
            • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:36
              Jeżeli podział wynagrodzenia wygląda - pensja podstawowa 2 500 PLN i dodatkowe ca. 1/2 etatu bokami daje 500 PLN to zrozumiałe, że facet wymięka i daje żonie do zrozumienia, że już najwyższy czas na realizację uzgodnień z okresu po urodzeniu dziecka (po upływie roku trzeba wracać do pracy)
              • aneta-skarpeta Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:41
                nie ma wyjscia, zone ma niegramotną to powinien sam zalatwic formalnosci zlobkowe, postaic ja przed fatem dokonanym, odprowadzac poczatkowo dziecko jesli to konieczne
        • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:31
          Nie; facet zwyczajnie zaczyna niedomagać psychicznie i fizycznie, a bardzo chciałby spędzać więcej czasu z dzieckiem. Dodatkowe prace generują śmieszne pieniądze w porównaniu z podstawowym wynagrodzeniem i jej stała choćby na pół etatu praca uzdrowiłaby sytuację.
      • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:28
        Ustalenia zostały dokonane po urodzeniu dziecka; nikt niczego facetowi nie wciska - to on nie daje rady. Polska jest naprawdę krajem matek walczących wink
    • alinawk Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 12:49
      Podziwiam. Mnie by żadna siła nie zmusiła do wstania o 4 rano tongue_out. No chyba że bym przymierała z głodu. Skąd się tacy faceci biorą jak twój brat? Mój mąż przepracuje osiem godzin i ani deka więcej, chociaż mógłby dorobić gdyby chciał, miałby większe możliwości dorobienia niż ja. Ale gdzie tam. Potrzeba pieniędzy na wakacje? On nie musi jechać. Jakiś angielski dodatkowy dla dziecka? No nie ma, zresztą angielski jest w szkole. Ja o to wszystko muszę zadbać i się głowić skąd wziąć na to.

      Co do twojego brata to ja bym jeszcze odpuściła rok, no w ostateczności dwa. A potem niech sam załatwia to przedszkole, żeby podanie się nie zgubiłosmile
      A może niech pośle żonę do tej piekarni w międzyczasie? wink
      • mehil.dam Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 13:43
        Po pierwsze - jak się mało zarabia i ma rodzine na utrzymaniu nie bierze się nowego auta na niewiadomo jakie raty. Jeśli potrzebna do pracy można kupić kilkulatnie, jeśli się dobrze poszuka całkiem dobre (my od dwuch lat mamy dziesięciolatka i gdyby nie wypadek nie dokładalibyśmy żadnych pieniędy do niego).
        Po drugie - raczej ważniejsze, ale odnosi się typowo do wydatków - NIGDY bym dziecka do żłobka nie oddała. W państwowych są jedna, dwie opiekunki na kilkanaście dzieciaków i nawet jeśli by chciały, nie są w stanie się dobrze zająć tymi dziećmi. A nie słyszeliście o przypadkach jak w państwowych żłobkach zamykają wyjące w łóżeczkach dzieci w pokojach i wychodzą do innej części budynku, żeby tego nie słyszeć? Może mąż namawiał bardzo na żłobek mimo protestów żony i jednym możliwym sposobem nie wysłania dzieciątka było "niewysłanie zgłoszenia?", a zresztą jak się tak upierał mógł to zrobić sam, rejestrację internetową można przeprowadzić w nocy. Tak czy siak przy niepracującej matce i normalbym małżeństwie szanse na dostanie się są znikome.
        Nie pochwalam oczywiście postępowania żony. Ja w takiej stuacji szukałabym jakiejś opiekunki - może sąsiadka, która siedzi w domu z dzieckiem swoim chciałaby dorobić biorąc do siebie na dzień ich dziecko, lub jakaś starsza pani z okolicy parę groszy do emerytury? Jeśli znalazłabym pracę w zawodzie to wystarczyłoby mi zarobić na opiekunkę i dojazdy, a jakby jeszcze coś zostało, bo byłabym w niebo wzięta, bo najbardziej na rynku pracy liczy się doświadczenia - zarobki przychodzą z czasem.

        Tak na marginesie - złożenie pozwu o rozwód to jeszcze nie grzech (choć ręki nie dam, bo w tym Kościele różne rzeczy mnie zadzwiają). Może by zadziałąło jak kubeł zimnej wody? Chyba, że żona pewna, że mamusia, brat utrzymają, dadzą dach nad głową i będzie miała jeszcze lepiej, bo alimenty dostanie na swój fitness.
        • kkokos Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 16:36
          NIGDY bym dz
          > iecka do żłobka nie oddała. W państwowych są jedna, dwie opiekunki na kilkanaśc
          > ie dzieciaków i nawet jeśli by chciały, nie są w stanie się dobrze zająć tymi d
          > ziećmi. A nie słyszeliście o przypadkach jak w państwowych żłobkach zamykają wy
          > jące w łóżeczkach dzieci w pokojach i wychodzą do innej części budynku, żeby te
          > go nie słyszeć?


          co ty nie powiesz?? pewnie dlatego mój dwulatek, jak zaczął chodzić do żłobka, to tak się w szatni wyrywał biec dalej, do sali, do dzieci, że nawet nie miał czasu się z matką pożegnać. pewnie do tego wycia w samotności mu się spieszyło.

          • aneta-skarpeta Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 16:38
            a jak wychodziłas to go zamykali w klatce i patykiem podsuwali miske ryzubig_grin
            • kol.3 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:10
              Mnóstwo mylnych założeń.
              Nie wiem skąd przekonanie, że gdy mama małego dziecka wraca do pracy, to zarabia grosze, więc się jej nie opłaca pracować. Dziewczyny bywają naprawdę obrotne i nawet nie posiadając wyższego wykształcenia potrafią wyciągnąć po parę ładnych tysięcy, np. jako księgowe. Gdzie jest powiedziane, że te z wyższym wykształceniem zarabiają lepiej.
              Nawet jeśli ten zarobek jest na początku mały, to powrót do pracy zawsze się opłaca, bo czas pracuje na korzyść matki, dziecko dorasta, a praca jest, awanse są i wizja emerytury też jest.
              Dwa lata to nie jest dużo, ale i nie jest mało, zwłaszcza gdy rodzina nie ma pieniędzy.
              Tylko, że jeżeli młoda mama nie zamierza iść do pracy, gdy dziecko ma 2 lata, to w wieku 3 lat nadal powie, że dziecko jest za małe, pójdzie do przedszkola i będzie chorować itp. itp. Znam takie panie co przesiedziały w domu do 15 roku życia dzieci, albo i nigdy nie poszły do pracy, mężowie zachrzaniali. Tak było u moich teściów , mój mąż nigdy matce nie wybaczył, że ojca w zasadzie nie znal (teść pracował od 8.00 do 20.00 codziennie).
              Moje pierwsze dziecko poszło do żłobka w wieku 2 lat z górą i powiem, że była to znakomita placówka, która cieszyła się w okolicy dobrą opinią, straszenie żłobkami wyszło już naprawdę z mody.
              Jeśli nie ma zaufania do żłobka, to można wziąć nianię, kilka lat obciążenia, ale czas pracuje na korzyść młodych rodziców.
              • falka32 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 21:54
                mój mąż nigdy matce nie wybaczył, że ojca w zasadzie nie znal
                > (teść pracował od 8.00 do 20.00 codziennie).

                Matce nie wybaczył???????? A teść był ubezwłasnowolniony, czy co?
        • babcia.stefa Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 09:05
          > (my od dwuch lat mamy dziesięciolatka

          Cudowny samochód, który dwa lata temu miał dziesięć lat i nadal ma dziesięć lat?
    • kozica111 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:41
      Tak sobie myślę ze to nic nie da - bo brat musiałby przejść metamorfozę, film był taki ale nie pamiętam tytułu o tej kobitce co od męża i dzieci uciekła i została tłumaczka w Wawie.
      • tadreko Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 18:54
        "Komedia małżeńska" z Janem Englertem i Ewą Kasprzyk smile Dobry film.
        • kozica111 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:01
          O to to.
    • setia Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:09
      tadreko napisał:
      Ostatni
      > o chłopak chodzi totalnie załamany, bo gdy nie daje jej absolutnie żadnych pien
      > iędzy na jej osobiste potrzeby (fryzjer, kosmetyki, ciuchy itp.) - ona otrzymuj
      > e je od matki, własnego brata (czarno-sukiennik) lub siostry. I ostatni rzeczow
      > y motywator mu się w ten sposób skończył.

      baardzo rzeczowy motywator. i jaki katolicki... jakby nie patrzeć jest to przemoc ekonomiczna i myślę, że żona Twojego brata wcale nie ma za różowo w tym małżeństwie.
      podejrzewam, że dziewczyna ma jakis problem; ze sobą (depresja) i/lub z mężem (nieumiejętność porozumienia) bo jakoś nie potrafi komunikować swoich potrzeb (chęci pozostania w domu) albo nie są one szanowane w tym związku.
      najbardziej niepokojący jest dla mnie jednak fakt kochanego brata ingerującego w to co sie dzieje w czyimś małżeństwie...
      no i faktycznie rozważyłabym, czy są jakiekolwiek przesłanki ekonomiczne przemawiające za podjęciem pracy w tym momencie.

      to zalezy od człowieka,to tak jak z chorobami dziecięcymi. przechodzone w starszym wieku są dotkliwsze i tak też jest z szaleństwami miłościwink
      simply_z
      • kol.3 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:15
        Pitolenie babci w bambus. W domu nie ma pieniędzy na chleb, a leniwa pani ma dostawać na fitness i ciuchy. Chyba Cię pogięło.
        • setia Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:46
          nic tu nie czytałam o fitnessie, ale może czytałam niedokładnie..
          natomiast na co by te pieniądze nie były pan nie ma prawa w ten sposób zagrywać. to głupie i gó...arskie. podobnie jak kłamstwa pani. generalnie widzę związek niedojrzałych, nieumiejących ze sobą rozmawiać ludzi.
          • kkokos Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:58
            setia napisała:

            > nic tu nie czytałam o fitnessie, ale może czytałam niedokładnie..

            czytasz niedokładnie.
            tadreko napisał:

            > ona nie siedzi z dzieckiem w domu 24H/dob
            > ę. Dziewczyna wychodzi normalnie z siostrą do kina, pobiegać po sklepach, raz w
            > tygodniu fitness, ostatnio z dzieckiem i bratem czarno-sukiennikiem pojechała
            > w góry do rodziny etc.

            ale już moje pytanie, kto wtedy zajmuje się dzieckiem - przecież nie brat ksiądz i nie siostra, skoro z nią szwagierka w kinie - tadreko zignorował
            • iin-ess Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 10:09
              kkokos napisała:


              > tadreko napisał:
              >

              > raz w
              > > tygodniu fitness,

              jakby nie dbała o siebie czytalibysmy : jak zmotywowac żone do odchudzania, żona brata przytyła 20kg!


              ostatnio z dzieckiem i bratem czarno-sukiennikiem pojec
              > hała
              > > w góry do rodziny etc.
              >

              łooo matko zgroza!!!
        • policjawkrainieczarow Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 20:05
          kol.3 napisała:

          > Pitolenie babci w bambus. W domu nie ma pieniędzy na chleb, a leniwa pani ma do
          > stawać na fitness i ciuchy. Chyba Cię pogięło.

          no, ale mają pieniadze na kredyt na samochód (czyli cos, co mozna kupic taniej, bez kredytu, w dodatku w przeciwieństwie do nieruchomości zakupionej na kredyt samochód to jest cos, co z biegiem czasu traci na wartości). Ciekawe, kto swoją drogą podjął decyzje o kupnie fury na kredyt.
    • deodyma Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:13
      sorry, ale trollem mi zalatuje...
    • naomi19 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 19:37
      Oczywiście, ża zalatuje trollem, to oczywiste, szczególnie brat czarnoksiężnik big_grin Wiadomo, że na emamie to będzie zawsze czarny charakter smile

      Jesli natomiast sytuacja istnieje na prawdę, to pan ma pełne prawo do rozwodu z winy żony, oczywiście dziecko zostaje przy nim, alimenty na dziecko. Wtedy być może pani pójdzie do pracy. Tu nie ma dyskusji, leniwy pasożyt. No ale moim zdaniem to sytuacja zmyślona smile
      • falka32 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 22:00
        Oczywiście dziecko zostanie przy nim, on dostanie 400 zł alimentów i niech sprawdza, jaki to mjut, pracować mając pod opieką 2-latka, kiedy nikt ci nie pomoże (bo żona przecież w pracy będzie).
        • harrison_bergeron Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 08:45
          2500 (tylko jedna praca) + 400 (alimenty) - 700 (przedszkole) = 2200.
          Mieszkanie wlasne, do przezycia dla 2 osob.

          Lepiej by im było bez niej.
          • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 08:47
            harrison_bergeron napisał:

            > 2500 (tylko jedna praca) + 400 (alimenty) - 700 (przedszkole) = 2200.
            > Mieszkanie wlasne, do przezycia dla 2 osob.
            >
            > Lepiej by im było bez niej.

            tak
            lepiej dwulatkowi bedzie w rozbitej rodzinie i caly dzien w prywatnym przedszkolu
            jestes debilem?
            • harrison_bergeron Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 09:06
              Ha, wyprowadzić trolla z równowagi - bezcenne.

              hint: lepiej finansowo
              • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 09:11
                niektorym pincet zlotych przewraca priorytety na lewą strone
                zrozumiec nie zrozumiem
                moge wspolczuc
                o ile cenie sobie prace, rozwoj i finansowy spokoj to zawsze bede twierdzic ze malym dzieciom potrzebna jest matka bardziej niz jej wyplata
    • frog1 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 22:15
      Eee, chyba trollujesz, skoro oni tacy "kościelni" i jeszcze brat sukienkowy, to chyba właśnie tak im pasuje - KK bardzo intensywnie promuje ten model rodziny (nie chcę straszyć, ale promuje też wielodzietność).
    • nanuk24 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 26.07.11, 22:27
      No to sobie w zajefajna rodzinke bratowa weszla. wspolczuje kobiecie.
      • zuzanna56 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 08:57
        Uff...przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Chyba zmieniam zdanie. Sama pracowałam dość szybko po urodzeniu dzieci (kilkumiesięczne dzieci), ale tylko na część etatu, nie codziennie. Nie chodziły do żłobka, nawet do przedszkola nie wcześniej niż na 8.30. Pracowałam bo lubię swoją pracę, ale dla pieniędzy także. Mąż nigdy nie musiał pracować na 1,5 etatu, nie było potrzeby. Rozumiem więc oczywiście potrzebę pójścia kobiety do pracy. Ale tu w tym wypadku mam wrażenie, że brat się za bardzo wtrąca i tyle.
        • azile.oli Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 09:56
          Moim zdaniem podstawowy bład tkwi w tym, że rodzina m ęza za bardzo się wtrąca. Jak on słucha braciszka i ten śmie zwracać b ratowej uwagę, to ja się nie dziwię, ze kobieta z wlasnym męzem nie potrafi uczciwie porozmawiazć i powiedzieć mu prawdy.
          Ustalenie, że po roku wróci do pracy było idiotyczne, biorac pod uwagę, że dzieci róznie adaptuja się w żlobku i raczej sporo chorują. I wtedy trzeba mieć osobę, która z dzieckiem zostanie.
          Brat jest dorosły - to jego sprawa, jak zalatwi problem z żoną.
          Ingerencja osłób trzecich tylko tu zaszkodzi.
    • htoft Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 09:55
      Czytam odpowiedzi tutejszych kobiet i jestem załamany. Po raz kolejny stwierdzam, że słynna kobieca empatia jest zarezerwowana tylko dla innych kobiet; mężczyzn ona nie dotyczy
      • iin-ess wątek ku przestrodze. 27.07.11, 10:15

        I tak to jest Drogie Panie jak się wyjdzie za nieudacznika i wejdzie w rodzinę o niezbyt wysokim IQ przypadającym na członka tejże rodziny! ;-P
        • harrison_bergeron Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 10:28
          Wiec pamietajcie drogie panie:
          - PITy z ostatnich trzech lat
          - zaswiadczenie o zarobkach
          - koniecznie test na IQ
          - dodatkowe badania w poradniach psychologicznych i uzaleznien
          - weksel in blanco (koniecznie!)

          Dopiero wtedy pierwsza randka.
          • moofka Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 10:32
            harrison_bergeron napisał:

            > Wiec pamietajcie drogie panie:
            > - PITy z ostatnich trzech lat
            > - zaswiadczenie o zarobkach
            > - koniecznie test na IQ
            > - dodatkowe badania w poradniach psychologicznych i uzaleznien
            > - weksel in blanco (koniecznie!)
            >
            > Dopiero wtedy pierwsza randka.

            a zebys wiedzial,
            ty bys testu nie przeszedl
            a jakby i biedna bratowa byla madra przed szkoda, to by sie w taki kanał nie wpakowała
            zeby szanowny szwagierek zarządzał jej czasem, pieniędzmi i karyjera
            • harrison_bergeron Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 10:36
              Wiem i ubolewam. I będę sam do końca życia.
              Weksel to pół biedy, ale na teście iq się wykładam po całości, a debila nikt nie zatrudni za rozsądne pieniądze. No i leży też pit z oświadczeniem o zarobkach. Prosta droga do alkoholizmu.

              smutek :\
              • moofka Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 10:55
                ano widzisz, rozmnazanie to przywilej
                i nie kazdy moze odnosic sukces reprodukcyjny
                • harrison_bergeron Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 11:20
                  A, nie - tym się nie martwię. Za czasów studenckich zostawiłem trochę "chłopaków" w trzech różnych bankach: wrocławskim, krakowskim i warszawskim.

                  Pewnie już nawet gdzieś hasają i to bez alimentów wink
                  A jakie imprezy w akademiku były. Chociaz miny niektórzy mieli swietne jak sie dowiedzieli za co piją.
              • alinawk Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 11:20
                > Wiem i ubolewam. I będę sam do końca życia.

                No weź facet przestań wink . Nie wszystkie kobiety są takie. Ja na przykład pracuję na równi z mężem (zarabiam więcej). Obowiązki w domu też są rozłożone mniej więcej po równo: on gotuje, ja sprzątam itd. Wywiadówki, zebrania, pomoc w nauce, podwożenie, odwożenie dzieci na zajęcia - raz ja, raz on, w miarę wolnego czasu.
                Mnie by normalnie wstyd było gdyby facet się tak zarzynał jak brat autora, a ja bym się tylko przyglądała.
                • moofka Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 11:22
                  alinawk napisała:

                  > > Wiem i ubolewam. I będę sam do końca życia.
                  >
                  > No weź facet przestań wink . Nie wszystkie kobiety są takie. Ja na przykład pracu
                  > ję na równi z mężem (zarabiam więcej). Obowiązki w domu też są rozłożone mniej
                  > więcej po równo: on gotuje, ja sprzątam itd. Wywiadówki, zebrania, pomoc w nauc
                  > e, podwożenie, odwożenie dzieci na zajęcia - raz ja, raz on, w miarę wolnego cz
                  > asu.

                  wywiadowki u dwulatka?


                  > Mnie by normalnie wstyd było gdyby facet się tak zarzynał jak brat autora, a ja
                  > bym się tylko przyglądała.
                  >
                • harrison_bergeron Re: wątek ku przestrodze. 27.07.11, 11:42
                  Wiem, śmieję się tylko z mófki wink
    • myga Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 13:14
      w mieście bezrobocie jest na poziomie 3-4%!!!!.
      ________
      Bardzo jestem ciekawa, gdzie w Polsce dzis takie Eldorado, bo statystyka wykazuje najnizsze bezrobocie na poziomie 9,1%.
      To w kwestii formalnej, bo merytorycznie zgadzam sie z moofka, facet bez jaj, do tego skapiradlo i nieudacznik i nie powinien sie rozmnazac.
      • meg303 Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 13:39
        Katowice npsmile
        • myga Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 13:54
          www.wup-katowice.pl/badania_i_analizy/statystyka_wykresy/stopa_bezrobocia
          faktycznie, w samym miescie stopa procentowa jest troche ponad 4, ale to tym bardziej dziwne, ze facet w Katowicach nie moze znalezc dobrze nplatnej pracy. Czyli merytorycznie jeszcze bardziej cienias, a zwazajac na slaskie tradycje, wypychajacy na sile do roboty matke dwulatka gosc chyba gorol z kieleckiego big_grin
          • moofka Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 13:55
            myga napisała:

            y. Cz
            > yli merytorycznie jeszcze bardziej cienias, a zwazajac na slaskie tradycje, wyp
            > ychajacy na sile do roboty matke dwulatka gosc chyba gorol z kieleckiego big_grin

            big_grinbig_grinbig_grin
            • iin-ess Re: Żona nie ma zamiaru pracować! Co zrobić?! 27.07.11, 15:43
              Poznań pasuje suspicious?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja