patronka.slonka
27.07.11, 09:04
Wczoraj byliśmy u znajomych, mają 3 miesiące starszą córkę od mojego 1,5 roczniaka. I widać było, że "krótko" ją trzymają. Jak np szalała na kanapie, to jak ojciec wstał to ona usiadła - widać, że ma do niego respekt, w ogóle, jak jej coś zakazali to raczej słuchała. Albo wyła jak czegoś zabronili. Mój synek natomiast to inna bajka. Staramy się go wychowywać bez przemocy: słownej i ficzynej, raczej dużo tłumaczę, aczkolwiek jak trzeba to i krzyknę i do kąta postawię itp. Więc nie jestem jakąś ciepłą kluchą mówiącą szeptem. Ogólnie nie mam problemów z wychowaniem synka, raczej jak go o coś poproszę, to w miarę możliwości swojego wieku (i dobrego humoru) robi to, nie wymagam od niego wiele, bo uważam że jest jeszcze za mały. Nie karcę go za bałagan, rozrzucanie jedzenia, zwracam mu uwagę, ale raz i nie wiercę dziury w brzuchu, bo uważam, że jest jeszcze za mały.
Ale do myślenia dało mi, że jak ja bym krzyknęła na moje dziecko tak jak ten znajomy na córkę, to mój syn albo by mnie olał, albo krzyknął na mnie. Musiałabym podejść i zdjąć go z tej kanapy. Czy to nie są pierwsze sympotomy nieposłuszeństwa? Jeszcze jedno: moje dziecko bije, mnie, męża i wszystkich dookoła, tłumaczę mu bardzo dużo, krzyczę, daję kary - nic to nie zmienia. On podchodzi i potrafi bez niczego po prostu mnie klepnąć w nogę, plecy. Nie często, ale zdarza się to. A jak go ochrzanię tak porządnie to zaciska pięści, piszczy i krzyczy, placze.
I teraz pytania: czy byłyście/jesteście bardziej stanowcze/karcące dla swojego dziecka, czy faktycznie jest jeszcze za mały na większą odpowiedzialność za swoje zachowanie? Czy popełniam błąd kochając go, nie bijąc, ale też i będąc bardziej pobłażliwą niż np moi znajomi? Kolejny przykład: syn śpi z nami. Do roku spał sam w łóżeczku, potem 1 noc z nami (był chory) zaowocowała tym, że nie dał się odkładać, potrafil wyć godzinami. Odpuściłam, śpi z nami. Wczoraj koleżanka powiedziała: dwie noce wycia i by się nauczył. A dla mnie takie dwie noce wycia to niepotrzebny stres dla nas wszystkich, za rok planujemy zrobić mu pokój, sam wybierze sobie łóżko i może wtedy przeniesie się od nas.
Zaznaczam, że nie ma mowy u mnie o wychowaniu bezstresowym, nie pozwalam mu na złe zachowania u kogoś w domu czy wobec innych dzieci, nie wolno mu zabierać komuś bez pytania, bić czy być niegrzecznym, szperac po szafkach itp., nawet kosztem histerii (krótkiej bo u niego raczej nie trwa to długo).