dulcymea11
27.07.11, 20:08
to pytanie kieruje do forumek, ktore skacza sobie do oczu w roznych watkach, wyciagaja jakies stare watki jako kontrargumenty, wyzywaja sie od najgorszych?
Naprawde macie taki emocjonalny stosunek do czyjegos alterego?
Rozumiem poklocic sie w temacie - roznica pogladow i walka na argumenty, ktora nie raz konczy sie wycieczka personalna (no bo jak juz niewiadomo co napisac to najlatwiej napisac: jestes glupia > i to oczywiscie wyjasnia wszystko

). Po zakonczonym wojennym watku, w nowym watku mozna sie spotkac i w innym temacie miec zupelnie zbiezne poglady - czyz nie?
A moze w rzeczywistosci nie odwazylybyscie sie tak komus nawrzucac w oczy i to jest alternatywne zrodlo upustu emocji?
Kiedys ktoras napisala, ze nie zmienia nicka od lat bo chce stanowic spojna calosc - bardzo to ladne... i chyba odwazne. Ja czasem zmieniam nick ale nie zmieniam pogladow - pisze co mysle. Nick zmienam bo wlasnie ta szczerosc powoduje obawe o identyfikacje mnie (z realnego swiata) a tego bym nie chciala.
Teraz widze, ze zmiana nicka takze chroni przed 'wyciaganiem brudow'. Czlowiek przyzna sie do slabosci w jednym watku, szuka pocieszenia, rady a chwile potem zaluje, ze cos napisal bo jedna z druga wywala to na tapete i dalej jezdzic jak po szmacie...
Czemu? I po co? Co wam to daje?