morderek
31.07.11, 19:25
Od 1 września mam zacząć pracę, ale nie jestem już niczego pewna i tak naprawdę czuję się trochę oszukana. Po rozniesieniu wielu CV odezwano się do mnie 2 czerwca. Poszłam na rozmowę i zostałam poinformowana że zostaję zatrudniona właśnie od 1 września. W międzyczasie dzwonili inni zainteresowani mną, ale ja odmawiałam bo uznałam, że skoro już ktoś mnie zatrudnia a mi pasują warunki to nie będę komplikować sytuacji. Parę dni temu udałam się do swojego przysszłego miejsca pracy po skierowania na badania profilaktyczne i takie tam. Wszystko co trzeba otrzymałam, załatwiłam też zaświadczenie o niekaralności. Z kompletem dokumentów zgłosiłam się aby przeczytać i podpisać regulamin. Zostało jeszcze szkolenie BHP i to na tyle. Teoretycznie więc wszystko wygląda tak, jakby faktycznie podpisanie umowy we wrześniu było tylko formalnością. No i zostałam sprowadzona na ziemię przez panią kadrową, która powiedziała mi, że tak naprawdę to w drugiej połowie sierpnia się okaże czy zostaną faktycznie utworzone nowe miejsca pracy...bo sytuacja się trochę zmieniła. No super, tylko co ja mam teraz zrobić? Nikt mi nie powiedział że nic z tego, bo przecież po coś te wszystkie dotychczasowe badania i inne procedury były potrzebne, ale dlaczego nagle taki tekst? Najgorsze jest to, że dyrektora nie ma właśnie do połowy sierpnia, więc od niego się niczego nie dowiem do tej pory. Na dzień dzisiejszy nadal jestem zarejestrowana w UP, ale propozycje już się skończyły. We wrześniu mam zerowe szanse na znalezienie pracy, więc jeśli nic z tego nie wyjdzie to zostanie życie z jednej pensji i jeszcze opłacenie przedszkola. Ale nie to jest teraz najważniejsze, tylko ta niepewna sytuacja. Zdaję sobie sprawę z tego, że często tak to wygląda, tylko zależy mi na tym, aby ktoś poradził jak mogę teraz postąpić żeby nie zostać na lodzie.