Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę!

05.08.11, 16:51
Dziewczyny, oceńcie obiektywnie sytuację, którą Wam opiszę:
Z matką nigdy nie miałam dobrych relacji, zawsze była apodyktyczna, dominująca, tylko ona miała rację, wszystkich ludzi zawsze traktowała z góry i pogardliwie, z czasem pozrywała kontakty z całą rodziną i ze swojej strony i ze strony mojego ojca, nikogo nie zapraszała itp.; dość, że kiedy tylko mogłam wyprowadziłam się z domu, jeden brat wyjechał za granicę, najmłodszy ożenił się niedawno i też szybko z żoną uciekli do jej rodziców.
Póki żył mój tata wszystko jakoś dzięki moim staraniom, mojego męża i taty się kleiło; przez 13 lat mojego małżeństwa mama nie raz wtrącała się w wychowywanie moich dzieci, przestawianie mi rzeczy w domu , pouczanie co i jak mam prać czy gotować, ale ogólnie nie było źle; razem z moim ojcem byli dobrymi dziadkami, zawsze gotowymi zająć się wnukami, chętnymi do wszelkiej pomocy itp. Dzieci dziadków bardzo kochały, razem spędzaliśmy święta, część wakacji itp. Mieszkamy 20 km od siebie.
We wrześniu 2011 tata nagle dostał ciężkiego udaru, był już po 4 z zawałach i bypassach, miał zaawansowaną cukrzycę, lekarze nie dawali mu dużych szans. Moi braciszkowie właściwie wypięli się na wszelką pomoc, ten w Irlandii w ogóle nie raczył przyjechać, mimo, że mógł to zrobić w jeden dzień, drugi co parę dni przyjeżdżał do szpitala na 15 min .postać nad łóżkiem szpitalnym., jego żona w ogóle się nie pojawiła Cała opieka spadłą na mnie i mamę. Ona siedziała tam całe dnie, ja po pracy jechałam tam zaraz, do domu wracałam wieczorem, zaniedbałam dom, dzieci, wszelkie obowiązki. Kiedy tatę, ciągle sparaliżowanego wypisali do domu, załatwiłam rehabilitanta, opłacałam go, kupiłam wózek inwalidzki, byłam u rodziców ok.4 razy w tygodniu. Mój młodszy braciszek, który pracuje w tym samym mieście, gdzie mieszkali rodzice, nie znajdował czasu, by tam po pracy wpaść i cokolwiek pomóc; pojawiał się może raz na 2 tyg na kilka chwil.
W lutym tego roku tata zmarł, gdyż w międzyczasie wykryto, że ma raka jelita grubego. Formalności załatwiałam ja, brat nie kwapił się pomóc, drugi przyleciał łaskawie na pogrzeb dzień przed (wieczór przed).
Po pogrzebie mama mieszkała 3 tyg u nas; zawsze była b. aktywna, wiec pozwalałam jej robić zakupy, gotować, przyprowadzać młodego ze szkoły itp. potrzebowała się czymś zająć, to była taka forma rehabilitacji, bo psychicznie b. siadła. Dostała odszkodowanie po śmierci taty, pieniądze dla niej duże, zaczęła robić zakupy po Lidlach, Aldikach, wszelkich lumpeksach, znosząc mi to wszystko do domu, zaczęłam protestować, bo dochodziło do takich syt. jak np. mówię, że muszę kupić sobie nową torebkę, po kilku godz. mama przylatuje z nową torebką dla mnie, szczęśliwa i krzyczy: Kupiłam ci torebkę! Oczywiście zupełnie inną niż chciałam, nie przyjmuje do wiadomosci, że może mi się nie podobać. Albo wpada mi do domu z naręczem wieszaków i nowym pokrowcem na deskę do prasowania-„bo masz za mało wieszaków, a pokrowiec taki wytarty” i nie pytając zaczyna mi ten pokrowiec zmieniać i wkłada wieszaki do szafy. Albo przynosi reklamówki szmat z lumpeksu –„to dla Oli, to dla Bartka , to dla Ciebie” itp .część rzeczy jest za małą, dziurawa, rozciągnięta, nic to! Mama promienieje, że tak nas uszczęśliwiła. Kupuje dzieciom kilogramy słodyczy, soków, świństw, których ja nigdy nie wkładam do koszyka, wpycha im to w ręce, daje im też pieniądze-po 50 zł, po 20,też bez pytania nas o zgodę.
Proszę ją wielokrotnie, by nie przynosiła mi nic do domu bez uzgodnienienia, nie dociera. Dalej znosi stosy rzeczy , grzebie mi w szafach, robi porządki-bez pytania. W końcu w czerwcu miara się przebiera: syn jest na urodzinach u kolegi na sali zabaw; idę go odebrać z mamą i córką, przy sali jest kawiarnia .Mama: „O kawiarnia! Idź Ola, kup sobie krem”.I wpycha jej pieniądze, Młoda wcale nie ma ochoty, ja mówię:” Przestań, ona nie będzie teraz nic jadła, zabierz pieniądze”. Krzywe spojrzenie, poczuła się urażona. Przylatuje młody, wychodzimy, nagle on chce pić. Ja mówię: byłeś na urodzinach, mogłeś się napić , tu nic nie kupuję (do domu mamy 15 min.spacerkiem), napijesz się w domu. Co robi mama? Leci do baru , kupuje 2 soki i wpycha dzieciom mimo, że wyraźnie mówię: „nie”
Mówię do niej: ”W jakim świetle stawiasz mnie przed dziećmi. Ja zabraniam, ty pokazujesz im, że moje słowo, moje zakazy nic nie znaczą. Nie będziesz rządzić moimi dziećmi”
Mama:” Nie pouczaj mnie, nie jestem twoją uczennicą” Ja: ”To moje dzieci i ja decyduję, co i kiedy robią, jedzą i piją, nie Ty.”
I stał się koniec, parafrazując Pismo Święte. Mama wywrzeszczała przy dzieciach, że jestem gó...arą(37 lat) i nie mam prawa jej pouczać, nie mam się z nią kontaktować, nie życzy sobie telefonów i w ogóle zrywa z nami. I pojechała do domu. I faktycznie od czerwca się z nią nie widziałam. Mama jest uparta, b. zawzięta, jak jej ktoś nadepnie na odcisk to obraza się na zawsze. Nie dzwoni do wnuków, kontaktu zero. Ze wszystkimi i tak się wcześniej skłóciła, wiec siedzi sama jak kołek, nie ma do kogo pójść ani zadzwonić, nie ma żadnych koleżanek, bo wszystkie były dla nie za głupie. Bracia też nie kontaktują się z nią.
Co ja mam zrobić? Żal mi jej, ale nie mogę pozwolić, by w moim własnym domu, przed moimi dziećmi traktowała mnie jak zero. Potraktowałam serio, co mówiła, nie dzwonię, nie jeżdże,ale smutno mi.
    • kamelia04.08.2007 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 16:58
      no i nie dzwoń do niej.

      A smutno ci, bo chciałabys miec normalna matke, taka, której nie jest ani za duzo, ani za mało. Tej nie zmienisz, zawsze ci bedzie sprawiała zawód.
      • imasumak Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:04
        kamelia04.08.2007 napisała:

        Tej nie zmienisz, zawsze ci bedzie sprawiała zawód.

        Bez przesady. Kobieta chciała dobrze. Nie ma wyczucia, jest uparta, ale chyba żaden z niej potwór.
        • kamelia04.08.2007 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:20
          wiesz co, dobrymi checiami jest piekło wybrukowane.

          To "z troski" czy "dla twojego dobra" albo "przeciez obcy ci tego nie powie, tylko my" (tacy dobrzy w domyśle) znam dobrze na pamięć. Przez 30 lat raczyli mnie ta trucizną, a ostatnio próbowała jeszcze sie zabierac za moja córkę, tylko popedziłam.

          Kto nie miał za rodziców toksycznych osobników, to nie zrozumie (i jego szczescie).
          • czarnaalineczka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:28
            ale w jakis innych syt to ok
            ale to z sokiem bylo wrecz glupie

            dziecko obejrzalo sobie (sory za okreslenie) ale dwie furiatki
            wlaczace o jego soczek
            • kamelia04.08.2007 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:38
              mi nie chodzi o ten soczek, mi chodzi o to lepeij-wiedzenie, uważanie, ze ja bym lepeij zrobiła, czyże to nie po mojemu, ewentualnie o walnięcie piescią w stół.

              Celowo zaznaczyłam kursywą, to sie nie wzięło znikad, ja to niestety przerobiłam i nie dziwie sie dziewczynie, ze po 37 latach wybuchła. To sie zbiera i wybuch nastepuje czesto przy czyms błchym i jest z reguły tez nieproporcjonalnie wiekszy od aktualnego problemu (czytaj: tego soczku). Po prostu czlowiek musi inaczej sie udusi (parafrazując).

              jestem parawie w jej wieku, mam 34 lata, i samo wyjechanie za granice mi nie pomogło, bo jak urodziłam pierwsze dziecko to musiałam stanowczo budować granice, czasem ostrzej, bo moi tez uważali, że oni by lepeij zrobili, bo przecież"mamusia ma doswiadczenie" (ciarki mi nadal przechodza na to doswiadczenie). Było tylko "jest jej zimno", wymyslanie 100 chorób, zapisywanie do lekarza, bo przeciez ja jako matka gó... wiem i "czy ty uważasz, że we Francji sa lepsi lekarze", tudziez durne ostentacyjne komentarze przy innych człownkach rodziny typu "zimny wychów" (ciekawe jaki był ich wychów)
              • czarnaalineczka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:43
                ale ja rozumiem wkurzenie na taka sytuacje
                ale sam wybuch nic nie da
                no i warto czasem sobie uswiadomic ( choc to bolesle i szokujae moze byc)
                jak bardzo jestesmy podobni do swoich rodzicow
                wybuchem i zerwaniem kontaktow nic sie nie zmieni

                a za 30 lat corki beda pisac to samo o matkach wink

                w przedstawionej przez raczek sytuacji sa matka i corka
                obie bardzo drazliwe , biorace wszystko " do siebie" , walczace o dominacje i uparte

                no wspolczuje dziecia i wnuka wink
          • dulcymea11 Zadzwon 05.08.11, 21:06
            Po prostu zadzwon, spytaj czy chcialaby jednak utrzymywac kontakt - bo Ty bys chciala (jak sadze). Albo przegadajcie temat albo odpusc i przejdz do porzadku dziennego.

            Mysle, ze mamy nie zmienisz a wiec w domu niech bedzie niedzielnym gosciem a nie mieszkancem a Ty (jesli mozesz) jezdzij do niej lub wybierajcie neutralne miejsca.
            Dzieci naucz, ze wszelkie slodycze uprzejmie przyjmuja i chowaja 'na pozniej' a ponizej Ty zdecydujesz co i czy cokolwiek im dasz. Kasa do skarbonki na cos waznego dla dzieci.
            Ciuchy - jesli naprawde zadna argumentacja juz nie dociera - udaj, ze zalezy Ci na tych ciuchach ale pokieruj mama jak powinno wygladac sortowanie. Powiedz, ze to fajny pomysl ale rzeczy nie moga byc wyblakle, dziurawe, poplamione czy zeszmacone (moze zapodaj co na metce i ograniczysz w ten sposob asortyment).
            Jesli potrzebujesz torebki czy butow - zaciagnij mame do sklepu i pokaz palcem co chcesz - skoro ONA ma byc szczesliwa, ze uzywasz czego co ona osobiscie Ci kupila. Wyjasnij, ze z racji tego, ze to nie torebka, kupiona na ciuchach czyli drozsza - chcialabys aby nie za czesto robila Ci takie prezenty.

            Nie wiem czy tak sie da. Ja bym tak probowala. Brak kontaktu by mnie niszczyl od srodka - nie potrafilabym.

            Kiedys to rodzice musieli nas rozumiec, nasze beczenie, ze lalce glowa odpadla albo, ze kolano stluczone albo, ze Zosia ma a ja nie mam...
            Teraz wydaje mi sie, ze my musimy rozumiec...
            Moja mama poki co o niebo lepsza do wspolzycia bardzo sie zmienila przez ostatnie lata... Jest nam troche trudniej i wiem, ze bedzie jeszcze gorzej (jak patrze na babcie to wrecz mnie krew zalewa i bardzo sie boje, zeby mama taka nie byla). Ale jest, kocha nas i to jest najwazniejsze.
            • bi_scotti Dulcymea 05.08.11, 21:10
              Piekny post - milo poczuc humanizm smile
              • bez_seller Re: Dulcymea 06.08.11, 12:38
                Oraz madrosc i spokoj plynacy. smile
        • rosapulchra-0 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 23:45
          imasumak napisała:

          > kamelia04.08.2007 napisała:
          >
          > Tej nie zmienisz, zawsze ci bedzie sprawiała zawód.
          >
          > Bez przesady. Kobieta chciała dobrze. Nie ma wyczucia, jest uparta, ale chyba ż
          > aden z niej potwór.

          A wiesz, że piekło też jest dobrymi chęciami wybrukowane?
          Moja tfuteściowa zrobiła nam wiele krzywd, mniejszych i większych i ZAWSZE jedynym, bezdyskusyjnym jej usprawiedliwieniem było, że CHCIAŁA DOBRZE.
          >
          >
    • imasumak Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:02
      No cóż, z tymi sokami to trochę przesadziłaś, ale rozumiem, że Ci się przelało.
      Napisz może do niej list i po prostu wyślij pocztą. Ja bym tak zrobiła, gdyby moja matka nie chciała ze mną rozmawiać.
    • czarnaalineczka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:18
      > Z matką nigdy nie miałam dobrych relacji, zawsze była apodyktyczna, dominująca,
      > tylko ona miała rację, wszystkich ludzi zawsze traktowała z góry i pogardliwie


      >Mówię do niej: ”W jakim świetle stawiasz mnie przed dziećmi. Ja zabraniam
      > , ty pokazujesz im, że moje słowo, moje zakazy nic nie znaczą. Nie będziesz rzą
      > dzić moimi dziećmi”
      > Mama:” Nie pouczaj mnie, nie jestem twoją uczennicą”
      >Ja: ”To
      > moje dzieci i ja decyduję, co i kiedy robią, jedzą i piją, nie Ty.”
      • raczek47 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:23
        chcesz mi udowodnić,że to ja jestem ta apodyktyczna? 37 lat znosiłam jej wszelkie humory, cierpliwie znosiłam krytkę i wtrącanie się, a jak JEDEN JEDYNY RAZ ostrzej postawiałam sprawę, obraziła się na zawsze.
        • czarnaalineczka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:27
          macie podobne charaktery po prostu smile
          przynajmniej wiesz ze nie jestes adoptowana tongue_out

          >37 lat znosiłam jej wszelk
          > ie humory, cierpliwie znosiłam krytkę i wtrącanie się,
          i to byl blad
          ale co innego gdy krytykuje ciebie i ciebie sie czepia
          a co innego sytuacja ktora opisalas
          dziecko chcialo pic
          nie matka nie ty tylko dziecko
          a ty najnormalniejsza w tej sytuacji reakcje
          czyli kupienie dziecku soku
          potraktowalas strasznie osobiscie i jako powod do walki

          to nie mialo z toba nic wspolnego
          i relacje wnuczek babcia tez nie maja nic wspolnego z toba
          to ich relacje
          w zaden sposob ciebie nie umniejszaja
          • duzeq Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 18:37
            > a co innego sytuacja ktora opisalas
            > dziecko chcialo pic
            > nie matka nie ty tylko dziecko
            > a ty najnormalniejsza w tej sytuacji reakcje
            > czyli kupienie dziecku soku
            > potraktowalas strasznie osobiscie i jako powod do walki

            Moja tesciowa sie pyta. Po prostu sie pyta czy moze dac mlodej np. ciastko albo kolejny sok. I to jest jak najbardziej ok. Moja matka z kolei robi to samo, co matka autorki watku - mloda prychnie, babcia leci z czym sie da. Pomimo, ze mowilam, ze tego czy owego mlodej sie nie daje badz zapodaje sie w limitowanych ilosciach. I to jest wkurzajace.
            Dziecko wyciagniete od tesciowej jest dokladnie takie samo. Dziecko wyciagniete od moich rodzicow staje mi pozniej przez pare dni na glowie, uparcie domagajac sie spelnienia swoich zachcianek.
            NIe. Mozna inaczej, mozna lepiej, to nie jest kwestia tylko wnuczkow i dziadkow.
            • burza4 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 18:58
              duzeq napisała:

              > Moja tesciowa sie pyta. Po prostu sie pyta czy moze dac mlodej np. ciastko albo
              > kolejny sok. I to jest jak najbardziej ok.

              Ale co jest ok? dyktatura?
              A ja się chciałam spytać - kto ci dał autorytatywne prawo decydowania, czy twojemu dziecku wolno napić się soku? czy zjeść ciastko, skoro ma ochotę, a jej nie szkodzi? bo tak? bo trzeba postawić na swoim i pokazać, kto tu rządzi?

              Autorka ma równie faszystowskie nastawienie jak jej toksyczna i wtrącająca się matka. Tylko usilnie tego nie widzi.

              Cała ta lista problemów dotycząca zachowań matki to problem autorki - że nie ma kontroli nad poczynaniami rodzicielki. Bo trafiła kosa na kamień i o ile dzieci może rozstawiać po kątach (dokładnie tak samo jak kiedyś ją rozstawiano) to matka daje odpór.
            • estelka1 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 07.08.11, 23:19
              Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie wcinałam się w relacje córki z dziadkami. Oni sobie je budowali po swojemu. Na ile moi rodzice pozwalali córce, nie wnikałam, bo ufałam im, że skoro kochają moją córkę, to dadzą jej to, co najlepsze. Ale wystarczyło, że ja czy ojciec młodej, pojawiliśmy się w polu rażenia, młoda wiedziała, że ma się zachowywać po "naszemu". W domu też funkcjonowała na naszych warunkach. Ale dziś, z perspektywy lat wiem, że tak było ok. Kiedy moja mama umierała, córka pomagała mi opiekować się nią, karmić, czy myć, bo tak chciała. Odstawiła wtedy koleżanki, część zajęć pozalekcyjnych i była przy mamie z własnego wyboru. Tak samo teraz traktuje mojego ojca. Tata jest trudny, dość konfliktowy, często czepia się i marudzi bez powodu. Ale młoda umie się zdystansować. I choć dziadek ją wkurza, widzi jak jest jej oddany i jak ją kocha. Ta moja 17-latka czasem jest mądrzejsza ode mnie smile
        • kamelia04.08.2007 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:28
          bardzo przepraszam, ze właże w dyskujse z inna forumowaiczka, ale uważam, że o ile twoim dzieciom nie dzieje sie krzywda (bicie, zaniedbywanie czy ponizanie, itp), to matka nie ma prawa sie wtracać czy robic po swojemu.

          Nie ma prawa tez ci grzebac po szafkach czy meblowac mieszkania. To twój dom i ty jestes gospodynia. Skoro narusza te oczywiste zasady, to trzeba bronic swojego terenu i nie ważne czy to matka własna czy matka boska.
    • czarnaalineczka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:31
      a jak bylo z twoja mama i jej mama ?

      moze tez tam byla walka o to ktora ma racje ?
      • czarnaalineczka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:31
        pamietasz moze z dziecinstwa jakies klotnie o ciebie ?
        np jaki sweterek masz zalozyc czy podobna bzdete?
    • sanrio Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:42
      Obiektywnie? Choć moja mama liczy się z moimi decyzjami, jestem prawie pewna, że gdyby robiła tak jak Twoja na bank bym z nią porozmawiała. Zaznaczam - porozmawiała, nie wydusiła oskarżycielskim tonem "to moje dzieci i tylko ja decyduję, ty nie masz prawa". Dziwisz się, że się obraziła? Ja nie. Kobita chce dobrze w jej mniemaniu, myślę tu także o porządkach czy zakupach dla was. Tak na pierwszy rzut oka wygląda na to, że nie umiesz iść na kompromisy, przymknąć oka na te reklamówki z lumpa, udać, że to miło, że pamiętała, żeby kupić nowy pokrowiec itp.itd Oskarżasz matkę i nie masz dla niej cienia wyrozumienia, nie doceniając jej intencji. Nie zawsze wszystko wychodzi jej tak jak Ty byś chciała i sobie wymarzyła. Czy dobrze zrozumiałam, że jesteś nauczycielką?
      PS co miał na celu ten cały wywód o tacie bo nie doszukałam się związku?
      • raczek47 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:50
        ale ja wielokrotnie próbowałam z nią rozmawiać, od kiedy urodziły się dzieci takich syt.niestety było multum, tylko ja zawsze rozmawiałam delikatnei, za delikatnie, prosiłam, przekonywaąłm, ale mama ma beton w głowie.raz sie postawiłam i oto efekt.
        • sanrio Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 21:02
          hmmmm...Wiesz, ja miałam z moją teściową tak, że milion razy prosiłam, aby np. nie kupowała mojej córce takich badziewiastych słodyczy typu żelek nafaszerowany chemią - nic, kupuje jakby jej życie od tego miało zależeć i zawsze była baaaardzowink zdziwiona jak upominałam. Po setnej akcji tego typu stwierdziłam, że to przypadek niereformowalny i w sumie małej nic nie będzie kiedy raz na miesiąc zje ten żelek - i odpuściłam. Dobrze, że matka się wyprowadziła od Ciebie, teraz nie będziesz musiała znosić tego na co dzień jeno od święta, co chyba jesteś w stanie przełknąć? Daj jej trochę luzu, tak uważamwink
        • miniofilka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 07.08.11, 14:47
          raczek47 napisała:

          > ale ja wielokrotnie próbowałam z nią rozmawiać, od kiedy urodziły się dzieci ta
          > kich syt.niestety było multum, tylko ja zawsze rozmawiałam delikatnei, za delik
          > atnie, prosiłam, przekonywaąłm, ale mama ma beton w głowie.raz sie postawiłam i
          > oto efekt.

          I bardzo dobrze zrobiłaś!!!!!!
          Nie wolno pozwalać rodzicom na wtrącanie sie do Twego zycia
          Moi rodzice są tacy sami jak Twoja mama więc od miesiąca nie utrzymuję z nimi kontaktu, choc mieszkamy w jednym mieście.
          Przelała się czara goryczy, jak to mówią;smile
          Na Twoim miejscu zostawiłabym sprawy tak jak wyglądają teraz, nie dzwoniłabym do mamy, bo inaczej znowu będzie tak samo zachowywać się jak wcześniej,ona musi zrozumieć, co zle robi.
          Musisz "odciąć pępowinkę" od rodziny jak mawia mój mążsmile
          Mój umysł, moje ciało, MÓJ WYBÓR!!!!
      • krecik Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 13:46
        > jej mniemaniu, myślę tu także o porządkach czy zakupach dla was. Tak na pierw
        > szy rzut oka wygląda na to, że nie umiesz iść na kompromisy, przymknąć oka na t
        > e reklamówki z lumpa, udać, że to miło, że pamiętała, żeby kupić nowy pokrowiec
        > itp.itd Oskarżasz matkę i nie masz dla niej cienia wyrozumienia, nie doceniają
        > c jej intencji

        Wiem, o co ci chodzi, ale wyobraz sobie, ze mieszkasz w dwupokojowym mieszkaniu w bloku. Matka przynosi ci w poniedzialek duza torbe lumpeksowych ubran dla calej rodziny.
        "Super, mamusiu, dziekujemy, przejrze sobie."
        W piatek przynosi ci druga torbe z uzywanymi ubraniami, zabawkami i moze jeszcze butami.
        "Och, mamo, dzieki, fajnie ze sie o nas troszczysz".
        W nastepna srode dostajesz nastepna torbe, bez butow i zabawek, ale za to z zimowymi plaszczami dla wszystkich.
        "Alez, mamusiu, nie trzeba bylo, my mamy zimowe ubrania jeszcze z zeszlego roku, a dla Zosi juz wlasnie kupilam".
        W piatek dostajesz puchate dywaniki do lazienki.
        "Dziekuje mamusiu, ale naprawde nie musisz sie wykosztowywac. Poloze te dywaniki, kiedy kafelki zmienimy na rozowe, zeby pasowalo."
        Pod koniec nastepnego tygodnia kolej na letnie rzeczy, za to w dwoch torbach.
        "Wiesz mamusiu, naprawde juz nie trzeba. Popatrz ile juz nam kupilas - mysle, ze na caly rok nam starczy".
        W piatek wieczorem stajesz sie wlascicielka kompletu krzeselek ogrodowych za 15zl z Lidla.
        " Dziekuje, mamusiu, to takie mile. Mysle, ze sie przydadza, jak sie wybudujemy."
        We wtorek oprocz malej reklamowki z bucikami dla dziecka dostajesz szesc gorzkich czekolad i batonow marki wlasnej Lidla.
        "O, super... Dziekujemy mamusiu, ale naprawde nie potrzebujemy juz ubran. Yyyyy, moze wez sobie te czekolady - u nas nikt nie lubi gorzkiej".
        Czekolada wedruje do szafki,obok kilkunastu innych, a za 4 dni pojawiaja sie obok niej 3 biedronkowe batony i pudlo najtanszych chrupek. Co dwa dni mama donosi batoniki, cukierki, soczki w ilosci po trzy na glowe.
        Do pozostalych toreb z uzywanymi ubraniami dolacza nastepna, z czapkami i rekawiczkami i szescioma pluszowymi misiami...

        A teraz pomnoz sobie to przez, powiedzmy jakies kilka lat. Powiedzmy, ze wystarczy 5. Przypominam, ze mieszkasz w bloku.

        Co, nieprawdopodobne? Nawet nie wiesz, jakie masz szczescie, ze nie zetknelas sie z kims takim.

        Moze jednak sprobujesz sie wczuc w sytuacje, gdy najlepsze checi jednej osoby przestaja byc milym gestem, a staja sie po prostu uciazliwe i szkodliwe.

        Ag
    • jamesonwhiskey Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:43
      > Potraktowałam serio, co mówiła, nie dzwonię, nie jeżdże,ale smutno mi.

      nie potrzebnie, idz do psychologa jak sobie nie umiesz z tym poradzic

      wpedzanie w poczucie winy, ja wiem lepiej , ja chcialam dobrze, tak sie martwie
      klasyczna manipulacja

      czaem warto to przerwac dla wlasnego zdrowia psychicznego
    • naomi19 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:49
      Z zewnątrz problem soczków i ciuchów ze szmateksu wydaje się dość błahy. Miom zdaniem 2 samice w domu, która jedna jest panią domu,a drugiej się wydaje, że jest, bo pani domu jest gó.niarą,to porażka, to się nie sprawdzi, każda będzie dążyła do tego, by rządzić w stadzie, by decydować.
      Bardzo dobrze, że wróciła do siebie.Mieszkacie na tyle blisko, ze możecie się spotykać nawet kilka razy w tygodniu. Napisz list, zadzwoń, przyjedź. Przeproś (nawet, jeśli wydaje Ci się, że nie masz za co), przytul. Pomyśl,że soczki sa niewarte kłotni i zerwania kontaktów z mamą. Odwiedzajcie się, pamiętaj, że ma trudny charakter i ciężki okres.
      • oliwka2009 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 17:58
        My niestety musimy mieszkać z moimi rodzicami.Jak na razie nie stać nas na wynajem ani kupno. I moja mama dokładnie to samo - np. szykowałam Madzi kolację i jej mówię nie dawaj jej nic. A ona nic tylko od razu małej chleb. I tak jest często, z różnymi rzeczami, a jak jej coś powiesz że robi źle to się obraża.
        • bi_scotti Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 18:46
          Sprobuj nawiazac kontakt NA TWOICH ZASADACH. Zadzwon "co slychac", krotka rozmowa i cisza. Albo mama odzwoni, albo sprobuj za tydzien-dwa jeszcze raz. Jesli chcesz ja odwiedzic, odwiedz na krotki i bez dzieci. Rozumiem doskonale, ze Ci jej zal - ona sama jest swoim najwiekszym wrogiem i zapewne sie nie zmieni ale uczucia przeciez calkiem nie wygasly. Daj sobie (i jej) minimum kontaktow, nie daj sie wciagac w przepychanki "kto tu rzadzi", sprobuj wypracowac jakas "bezpieczna" rutyne typu w kazdy pierwszy piatek miesiaca po pracy i szkole odwiedzamy z dziecmi babcie na POL GODZINY. I wilk syty, i owca cala wink
    • leeloo2002 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 19:40
      wysłanie listu to dobry pomysł, lepszy niż rozmowa (trudniej kontrolować emocje) która może przerodzić się w pyskówkę
      • kaskaz1 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 19:52
        nic nie pomoze ,,mama ma taki charakter , ze sie lubi panoszyc i tyle.
        O sposobie wychowania dziecka decydować powinni rodzice , a nie babcia.
        Skoro matka nie chce , zeby dzieci piły soczki , babcia powinna to uszanować.
        Czy Ty sama kupujesz w lumpeksach? jeśli tak , czułą sie upowazniona
        Ja nie kupuję , nie lubię , a moja teściowa co rusz przynosiła coś dla dzieci , jeszczce z tekstem , ze to po jej synku .
        A synek , mój mąż , zapierał sie , ze on nigdy takich ciuchów nie miał.
        Zwracanie uwagi , nawet spięcie pomaga na krótko.
        Jedynie osłąbienie kontaktów, choć z matką , to trovhę trudne
        • naomi19 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 20:01
          Tak, masz rację, ale chyba przyznasz,że soczki i szmaty z lumpeksu to kiepski powód, by się odcinać od matki i babci. Po prostu zredukować kontakty do bezpiecznego minimum.
          • nangaparbat3 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 12:54
            Za soczki powinna mamie podziękować. Dziecko było na imprezie, w grupie, pewnie szaleli i zapomniało o piciu - uświadomiło sobie, że jest spragnione, dopiero po wyjsciu z imprezy. I teraz spragnione ma iść 15 minut - dla dziecka, rozumiem że kilkuletniego, to moze byc całkiem dużo - a jest lato. Odmawianie dziecku picia w takiej sytuacji to znęcanie się nad nim.
    • baltycki Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 20:09
      raczek47 napisała:

      > nie dzwonię, nie jeżdże,ale smutno mi.

      I to najwazniejsze w Twoim poscie.
      Soczki, sroczki, pierdoczki..
      I tak bedziecie czekaly, kto do kogo zadzwoni?
      Ile lat?
      A wiesz, ze z kazdym rokiem bedzie trudniej zadzwonic i jej i Tobie????
      Po jaka cholere doprowadzac do takich sytuacji?
      Owszem, mialas racje.. i co teraz?
      Porozmawiasz z nia nad jej grobem?
      • nothingbutspeed Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 23:23
        ..dokladnie...a za X lat zebys nie plula sobie w brode ze nie zadzwonilas...
        poza tym,Twoja Matka pewnie przemyslala sobie juz sprawe ale boi sie odezwac pierwsza..
    • inguszetia_2006 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 20:38
      raczek47 napisała:
      Przylatuje młody, wychodzimy, nagle on chce pić. Ja mówię: byłeś na urodzinach, mogłeś się
      napić , tu nic nie kupuję (do domu mamy 15 min.spacerkiem), napijesz się w domu. Co robi mama? Leci do baru , kupuje 2 soki i wpycha dzieciom mimo, że wyraźnie mówię: „nie”
      Witam,
      I co by się stało, jakby dzieci napiły się tego soku? Oświeć mnie. Jak mojemu dziecku chce sie pić i obok jest bar (sklep, etc.) to kupuję sok. Jak mi się chce pić, to też sobie kupuję coś do picia, nie czekam aż za 15 minut będę w domu. 15 minut dla spragnionego człowieka, zwłaszcza dziecko to baaardzo długo. A jak babcia chce dać wnukom pieniądze to też nie może? Bo co? Bo musi pytać cię o pozwolenie? To jej kasa, niech daje wnukom.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • majer555 Re: nie wpędzajcie jej w poczucie winy! 05.08.11, 23:35
        Wcale nie jest takie nic mieć znoszone do domu stosy niepotrzebnych gratów! Poza tym ona to długo znosiła. Wcale Ci się nie dziwię, a już szantażowanie grobem tak jak to robi bałtycki jest bardzo brzydkie, aczkolwiek charakterystyczne dla tego kraju. Powiesił się Lepper, szuja jakich mało, już tego nie można powiedzieć bo zabiją, nagle tacy wrażliwi. Kaczyński, mierny polityk, który niewiele zdziałał dobrego, a sporo niedobrego, po wypadku nagle histeria ogarnęła wszystkich. Twoja matka kiedyś umrze, ty kiedyś umrzesz, każdy kiedyś umrze, może umrze za 6 miesięcy, a może za 13 lat. Jeżeli umrze za tydzień to nie znaczy, ze to TY JA WPĘDZIŁAŚ DO GROBU. Dobrze robisz i nie pękaj. Odczekaj rok. Nie daj sobie robić z życia piekła, bo to mamusia. Przecież to ty jesteś pokrzywdzona do tej pory.
    • rosapulchra-0 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 05.08.11, 23:43
      Przeczytałam twój post mężowi. Skwitował to jednym zdaniem:
      - I dobrze. Tak trzymać!
      On ma właśnie taką matkę, ona zawsze lepiej wie, gdzie go swędzi. Jego, mnie, nasze dzieci. I zachowuje się wg zasady: "jakie masz zdanie? bo ja przeciwne".
    • nangaparbat3 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 02:20
      Wiesz, mój tata kupował swojej wnuczce a mojej córce takie okropne andruty - w białej czekoladzie, nazywały się chyba princessa, nie lubila ich, jak też, miałysmy tego całe stosy, oddawałysmy żebrakom. Wkurzał mnie tymi andrutami, fakt, parę dni temu wspominałysmy je z corką z rozrzewnieniem.
      Ktoś tu prosi, by nie straszyć Cię grobem - ale cóż, to jedyne co w zyciu pewne, ja od śmierci ojca, z którym zresztą miałam nadzwyczaj trudne relacje, coraż częściej, na coraż wiecej spraw patrzę wlasnie w tym kontekście, i uważam, że tylko ten kontekst ma prawdziwy sens.
      Oczywiście - grzebanie w Twoich szafach, robienie Ci porządków, przestawianie mebli - nie do przyjęcia.
      Z drugiej strony:
      Ty "pozwalałaś" mamie robić zakupy i gotować. Twoja mama daje swoim wnukom 50 czy 20 zł nie pytając Ciebie o zgodę.Kupienie dziecku soku, kiedy chce pić, a do domu ma 15 minut - Inguszetia pyta, co w tym zlego. Ano to, że Ty sobie nie zyczysz. Nieważne, że spragnione dziecko będzie zasuwać przez 15 minut bez picia - ma być tak jak Ty chcesz.
      Alineczka ma rację - jesteś taka sama jak Twoja mama: To
      > moje dzieci i ja decyduję, co i kiedy robią, jedzą i piją,

      Powtarzasz własną historię.
      Na pewno tego chcesz dla swoich dzieci?
      Dla siebie samej jako ich matki, kiedy będą starsze? NAstoletnie, dorosłe?
      Co do mamy - tak ładnie napisałaś, że razem z moim ojcem byli dobrymi dziadkami,
      > zawsze gotowymi zająć się wnukami, chętnymi do wszelkiej pomocy itp. Dzieci dz
      > iadków bardzo kochały, razem spędzaliśmy święta, część wakacji itp. Mieszkamy 2
      > 0 km od siebie.
      albo: mówię, że muszę
      > kupić sobie nową torebkę, po kilku godz. mama przylatuje z nową torebką dla mni
      > e, szczęśliwa i krzyczy: Kupiłam ci torebkę!
      albo: Albo przynosi reklamówki sz
      > mat z lumpeksu –„to dla Oli, to dla Bartka , to dla Ciebie” i
      > tp .część rzeczy jest za małą, dziurawa, rozciągnięta, nic to! Mama promienieje
      > , że tak nas uszczęśliwiła.

      Może warto docenić intencję? Poszukać w kupie szmat choć jednej, która Ci się spodoba, i skupić się własnie na tej? Twoja mama, tak jak ją przedstawiasz, wydaje się całkiem ciepła, sympatyczna, choć niewątpliwie uciążliwa. Ale na pewno nie apodyktyczna jędza. Może ta szklanka jest jednak do połowy pełna? Moze warto na tej pełnej połowie się skupić? Wtedy o wiele latwiej bedzie stawiać granice - stary człowiek łaknie bliskości,życzliwości, ale też tego, by mieć poczucie sprawstwa, by na coś sie przydać, by mieć poczucie, że coś od niego zalezy, że może pomóc - jeśli to czuje, prędzej usłyszy Twoje "nie". Jak z dzieckiem, ale i chyba z człwiekiem w sile wieku i rozkwicie młodości - im mniej zakazów, tym większa szansa, że będzie ich przestrzegać.
      • raczek47 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 13:06
        Co do tych soków-dzieci je wypiły wtedy, nie posuwam się do tego,ze wyrywam z ręki to, co mama im daje i wyrzucam.
        kilka syt jeszcze sprzed konfliktu;
        1.Parę lat temu kupiła mi do domu mikrofalę, mimo,że wiedziała,że nie mam , bo nie chcę-"E, co tam nie chcesz, wszyscy mają".Przełknęłam, podziękowałam, stoi w kuchni.
        2.Idziemy z dziećmi z spaceru, wchodzimy do biedronki. Dzieci: "mama kup kisielki, te do rozrabiania w kubku".Ja tych rzeczy nie kupuję, wiec odmawiam.Babcia:"A co ty gadasz, one takie dobre, ja też je jem"i ładuje do koszyka od razu kilkanascie.Nic nie mówię.Kupuję ziemniaki, duża kapustę i 5-litrową wodę.Idę do kasy, mama płaci za te kisiele w sąsiedniej.Gdy pakuję zakupy ona podlatuje, już po zapłaceniu swoich rzeczy i zaczyna mi wyrywac te ziemniaki , kapustę i do swojej torby pakować.Bez słowa.Mówię: "Zostaw, to cieżkie, ja to wezmę"."Co mi gadasz, ja to biorę".i wychodzi, uginajac sie pod kapustą, ziemniakami i wodą.Biegnę koło niej i proszę , by mi oddała zakupy, no bo przecież nie będę pieprzonych siatek wyrywać z ręki na ulicy.Nie dałą sobie odebrać, ledwo szła, uginając się , ja za nią z dziećmi z pustymi rękami.Wniosłą to na 3 piętro, bo na schodach też nie dała sobei siatek odebrać, po czym prawie dostała zawału.I pierwsze co, -gotować wodę na kisielek.Powiedziałam jej parę słów, też się wtedy obraziła i pojechała do domu.
        3.Parę dni po tym spędzałam z dziećmi weekend w przyczepie nad jeziorem.Telefonicznie umówiłam się z wujkiem,że przyjedzie na ryby do nas.Pzryjeżdza, patrzę z samochodu wysiada mama(nie zapowaiadała ,ze przyejdzie z wujem) i zamaist przywitania:"Ja nie chciałam przyjeżdzać,ale Heniu mnie namówił"Usiadła pod przyczepą i cały dzień siedziała na krzesle, owinieta w polar i rozwiązywałą krzyżówki.Przywiozła swój kubek, łyżeczke, kawę, ode mnie nie chciała nic, tylko zbolałym głosem poprosiła o trochę wody do kubka.Jemy obiad z dziećmi, pytam:Mamo, zjesz z nami?"Nie, dziekuję"-ton wyniosły, po czym wyjmuje z siatki nóż, konserwę i suchy chleb i to zjada na kolanach.Moje próby rozmowy ucina krótko.
        Demonstruje, jak bardzo jest obrażona, bo oan pzrecież wniosłą mi zakupy, a ja mam z etgo powodu focha.
        4.W kwietniu obraziła sie na moją teściową, która jest b.chora i ledwo, ale sobie radzi, chce być samodzielna,że nie zgodziła się , by mama u niej posprzątała.Mama zaplanowała sobie, bez uzgodneinia z nikim,ze pojedzie mojej teściowej posprzątać przed swietami, pomyć okna itp.Nawet mówiła to mojemu meżowi,że "pojedzie do Kazi na 3, 4 dni, ile będzie chciała".Teściowa (przy mnie akurat) grzecznie i miło odmówiła, mówiąc,że b.chętnie ją przyjmie ,ale na kawie nie do sprzątania. I od tej pory jest dla mojej mamy"dziadówą"(jej słowa), i "wielką panią".Od kwietnia też nei zamieniła z nia ani słowa, nawet, gdy chciała do mnie przyjechać, a dowiadywała się,że akurat będzie teściowa rezygnowała, mimo,że przez 13 lat wszystko było ok, i spotykały się u nas i u siebie b.często
        5.Obraziła się na mnie,ale i na dzieci-nie zadzwoniła do nich na koniec roku, w lipcu córka braał uzdiał w międzynarodowym festiwalu folkloru dziecięcego, zaprosiła babcię na koncert, bacia wyniośle odmówiła.

        I jak z nią gadać? Nie gadac? Ciotce powiedziała,że nikogo nie potrzebuje.siedzi kompletnie sama.

        • nangaparbat3 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 13:31
          no po...ona ta Twoja mama, fakt, zachowuje się jak dziecko, a raczej bachor. Miałam taką babcię - super kobita, jednak w relacjach rodzinnych zatrzymała sie na etapie lat czterech, kiedy to urodziła się jej siostra, która bardzo chorowała - "i odtąd mama już w ogóle się mną nie zajmowala, tylko ojciec". O tej swojej mamie nigdy nic innego nie powiedziała, za to członkowie rodziny, którzy moją prababcię znali, wspominali ją jako cudowną, ciepłą, dobrą, opiekuńcżą kobietę.
          Mnie się zdaje, że mamy już nie zmienisz, chyba nie jest podatna na wychowanie. Wciąż namawiam do dostrzegania tej pelnej połowy szklanki - i nieprzykładania wagi do drobiazgów. Kisiele Oetkera są pyszne i nienadużywane pewnie dzieciom nie zaszkodzą - a działają jakoś tak - kojąco. Serio. Mikrofalówka może się czasem przydać bardzo w awaryjnej sytuacji.
          Te fochy - okropniaste - bo chyba czuje się intruzką u Ciebie, i chyba słusznie. Naplatało się, namotało przez kilkadziesiąt lat. Początek Twego pierwszego postu przypominał mi opowieści exa mojego - "u nas byłoby tak spokojnie, tak miło, gdyby nie ojciec". Z czasem przekonalam się, że teść, nie ideal bynajmniej, robił za kozla ofiarnego i ofiarę manipulacji świekry.
          Może byłoby łatwiej, gdyby mama czyms się zajęła, jakaś pracą chocby parę godzin w tygodniu? Wolontariatem? Czymkolwiek.
          • raczek47 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 13:45
            ale ja dostrzegam tę pełną połowę szklanki, nie wygoniłam jej z domu, nie zabroniłąm kontaków, sama postanowiła sie obrazic, córa zapraszałą babcię na występy, ale nie chciała. Dużo mi pomogła i zawsze jej to mówiłam , podkreslałam ,jak jestem wdzięczna, razem składałyśmy się na pomnik dla taty, bracia ani złotówki nie dali.
            Ona chce przeprosin i pokajania sie,ja wciaż uwazam,że nie mam za co przepraszać.
        • krecik Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 13:56
          > I jak z nią gadać? Nie gadac? Ciotce powiedziała,że nikogo nie potrzebuje.siedz
          > i kompletnie sama.

          Gadac. Przez telefon. Nie przepraszac, nie tlumacz sie z niczego, nie probuj jej niczego tlumaczyc ani do niczego przekonywac. Tak tylko zadzwon pogadac o tym, co sie ostatnio wydarzylo i co u niej. Pozyczyc milego dnia i do uslyszenia.

          Przypuszczam, ze twoja mama chce byc przepraszana. Byc moze po to, zeby sie utwierdzac w tym, ze ma racje. A nie tedy droga. Badz uprzejma, nie daj sie wciagnac w zadna dyskusje o tym, o czym powyzej pisalas - krotko ucinaj albo zdawkowo wyjasnij, o co ci chodzi - jesli bedziesz pewna, ze to ma jakikolwiek sens, bo bardzo latwo sie wplatac w jakies telefoniczne awantury i trzasniecie sluchawka.
          Jesli twoja mama chce siedziec sama, obrazona, niech sobie siedzi. Ale jesli masz wyrzuty sumienia, po prostu zadzwon zamienic kilka klow.

          Ag
        • czarnaalineczka Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 14:13
          wcisnij ja do jakiegos wolontariatu
          albo do kolka rozancowego
          czy gdziekolwiek
          > I jak z nią gadać? Nie gadac?
          normalnie o pie...ch
          nie przepraszac nie roztrzasac
          zadzwonic na minute zapytac o pogode
          wszelkie marudzenia olewac udawac ze nie slyszysz
        • rosapulchra-0 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 07.08.11, 15:55
          CytatI jak z nią gadać? Nie gadac? Ciotce powiedziała,że nikogo nie potrzebuje.siedzi kompletnie sama.

          To wampir emocjonalny.
          Daj sobie z nią spokój, szkoda i twoich nerwów i twoich dzieci, które nie rozumieją takiego zachowania babci. To taki typ, który robi ci na przekór, stawia na swoim i kiedy może sprawia przykrość i z wręcz z dewiacyjną przyjemnością obserwuje twoje reakcje. Im bardziej cię boli, tym większą ma frajdę. To chore i od takich ludzi należy uciekać.
    • ewenekgosia Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 06.08.11, 14:14
      sluchaj,
      zacznij od siebie. Dzieci naprawde glupie nie sa. Jesli matka jest pewna siebie i wie ze to co robi jest dla dzieci dobre- to babcia moze uszami klapac. Moja mama jest bardzo dyskretna, ufa moim decyzjom jako matce. Moja tesciowa- kupuje, futruje, cukierki tonami, dzieci naciagaja ja jak moga. Podwaza wszystkie moje decyzje.
      I co? I pstro- wchodze z nia w konfrontacje raz na pare lat, bez wrzaskow i histerii, po prostu zbieram dzieci, meza, zegnam sie i nie pojawiam i niej przez nastepny miesiac. Po miesiacu trafiamy do stesknionej babci, ktora znowu zaczyna pilnowac jezyka. Ona ubiera- ja przed wyjsciem rozbieram. Ona wciska dzieciom tony slodyczy- ja nie kupuje slodyczy programowo- to raz a konfiskuje za drzwiami te od niej i wydzielam- to dwa. Ona obkupuje dzieci- ja jej mimochodem mowie co by trzeba im bylo kupuic. Jak kupi szmaty albo przyniesie od n=jakiejs kolezanki badziew- biore, dziekuje. dzieci chca chodzic- chodza, nie chca- oddajemy dla biednych, bo to w koncu do noszenia.

      twoja robota jest to by przekonac siebie ze jestes wystarczajaco dobra zona, matka i gospodynia. Jesli to poczujesz- bedziesz jej gadanie puszczac mimo uszu a jak cos przydatnego uslyszysz to podziekujesz smile
      • aqua48 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 07.08.11, 15:34
        Z jednej strony -masz całkowitą rację w tym, że chcesz postawić pewne bariery. Matka powinna żyć swoim życiem, a nie cały czas ingerować w twoje wbrew Twoim wyraźnym żądaniom. Poza tym obrażanie się na wnuki jest wyjątkowo chamskie. I bije w nią jak w dzwon, bo kiedy wnuki odpłacą jej tym samym trudno będzie mieć do nich pretensje. A z drugiej strony w momencie jak moja Mama przestała się do mnie odzywać (do tej pory nie wiem o co jej poszło) i utrzymywać kontakt (dzieci posyłałam do babci, na nie się na szczęście nie obraziła) też było mi bardzo przykro, ale uznałam, że trzeba przeczekać na zasadzie - zmęczy się, to jej przejdzie. Po pół roku okazało się, że zmiana charakteru oraz irracjonalne postępowanie to pierwszy objaw nieuleczalnej choroby - raka... Na szczęście mojej Mamie głupie fochy przeszły jak trzeba się było zabrać za leczenie i okazało się, że są ważniejsze rzeczy jakieś głupoty.
    • estelka1 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 07.08.11, 23:06
      Raczku, mama postąpiła głupio, ale ona w ten sposób woła o uwagę, chce być komuś (Tobie, skoro bracia mają ją w d...) potrzebna. Nie radzi sobie po śmierci ojca, synowie ją olewają, a teraz córka się nie odzywa. Mama pewnie jest trudna, ale czy wszyscy jesteśmy doskonali? Odbuduj relacje z mamą. Małymi kroczkami, nie pozwalając jej ingerować w Twoje życie, ale pokaż jej, że Ci na niej zależy. Bo mniemam, że zależy, skoro napisałaś takiego posta.
      Powiem Ci jedno, nie raz wkurzałam się na mamę, bo czasem traktowała mnie jak gó...arę, bo chciała wiedzieć wszystko co u nas się dzieje, bo "wtrącała" się w wychowanie córki. Dziś, prawie 4 lata po śmierci mamy dałabym prawie wszystko, żeby móc się do niej przytulić, żeby jej powiedzieć jak mi ciężko, kiedy mi się życie spaprało i żeby wysłuchać tego, co ma mi do powiedzenia. Bo wiem, że jej, czasem męczące, zachowania były wyrazem troski, bo wiem że nawet jak mi "przysr..." to było po to, żeby zebrała się do kupy i nie robiła głupot, bo wiem, że kochała mnie i moją córkę bezwarunkowo i nawet ex łapał się na jej miłość. I choć miłość mamy do mnie nie była idealna, czy znaczy to, że ja kocham idealnie moją córkę? Czy ja też nie popełniam błędów, które doprowadzają młodą do białej gorączki? Kocham jak umiem, czyli najbardziej na świecie. I moja mama kochała mnie dokładnie tak samo.
    • evee1 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 08.08.11, 07:50
      Dla wiekszosci matek ich dzieci zawsze pozostaja dziecmi. Mama wrazenie, ze nawet my mimo tego, ze wydaje nam sie jakie to bedziemy wspaniale w przyszlosci pewnie tez troche nagrzeszymy upierdliwoscia i tym, ze to my wiemy lepiej od naszych dzieci.
      Ale wracajac do Twojej mamy. Nie wiem ile ona ma lat, ale taka zmiana i zachowania bardzo przypominaja ciezkie przechodzenie klimakterium. Po smierci taty, odsunieciu sie braci i Twoim (wiem, wiem, to ona sie obrazila) zostala sama jak palec i pewnie jej ciezko. Moze faktycznie sama na to sobie zapracowala, ale ja bym sie jednak jej pomogla i wznowila kontakty. Mamy nie zmienisz, ale swoje stosunki z nia mozesz. Masz przynajmniej dobrze, bo mieszkacie oddzielnie, wiec jednak jakos tam mozesz te kontakty kontrolowac. Wydaje mi sie, ze to naturalne, ze starsze osoby zyja zyciem swoich dzieci. Niektorzy co prawda z uczestniczenia w zyciu doroslych dzieci czynia swoja misje zyciowa, ale od tego te dzieci sa dorosle, zeby sobie na glowe nie pozwolic wlazic i wyznaczac granice.
      Ja bym zadzwonila, ale ja jestem z tych, ktorzy wola utrzymywac dobre stosunki z ludzmi i nie czuje sie dobrze, gdy jestem z kims sklocona, tym bardziej z osoba bliska. Nawet jezeli sama uwazam, ze mam racje, to dla dobra wspolnych ukladow jestem sklonna przyznac racje drugiej stronie jezeli nie ma, to jakichs wielkich konsekwencji.
      Napisz co postanowilas zrobic.
      • monika19782 Re: Konflikt z matką(b.długie).Oceńcie proszę! 08.08.11, 13:19
        O tak bzdurnych i wydumanych problemach jeszcze nie czytałam. Zazdroszczę ci kobieto.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja