Problem z dzieckiem na przyjęciu

19.05.04, 20:30
Niedługo biorę ślub i zdecydowaliśmy się - zamiast robić wesele - zaprosić
wyłącznie najbliższą rodzinę (rodziców, rodzeństwo i świadków) do restauracji
na elegancki obiad. Przyszła bratowa ze swoim mężem mają dziecko, 3-letnie.
To powoduje pewien problem i konflikt jak mi się zdaje: nie życzę sobie
obecności małej w restauracji i nie wiem jak przyszłą bratową o tym
poinformowaćtak żeby nie wywoływać radykalnego konfliktu. Restauracja jest b.
elegancka, obiad będzie trwał ok. 3 godzin, bratowa ma z kim zostawić córkę
(pełnosprawne babcie, sporo ciotek, czy wreszcie w W-wie są opiekunki na
godziny) ale obawiam się, że będzie protestować/obrazi się itd. W dniu ślubu
jednak wolę mieć miły nastrój i nie wysłuchiwać niefajnych komentarzy.
Może ktoś mi podpowie jak załatwić to w miarę taktownie (chociazby ze względu
na mojego męża żeby on nie miał przykrości).
    • bzeebze Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 20:39
      dlaczego nie chcesz obecności bratanicy męża? czy jest jakimś bardzo uciązliwym
      dzieckiem? w końcu to do rodzicow należy, żeby zadbać o zachowanie dziecka.
      myślę, że na pewno potrafi wyczuć "ważność i powagę" sytuacji i nie dopuści do
      tego aby mała popsuła wam uroczystość
      no chyba, że jest inaczej?
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 20:46
        To uroczysty obiad i nie chcę żeby - jak ma to miejsce na imprezach rodzinnych
        domowych - żeby dziecko było w centrum zainteresowania. Mała nie jest wychowana
        na tyle dobrze i na tyle duża żeby siedzieć na pupie 3 godziny, nie jeść rękami
        i nie absorbować gości swoją obecnością. Gdyby to było przyjęcie na np. 30-40
        osób wówczas dziecko ginęłoby w tłoku i ogólnym rozgardiaszu ale u nas ma być
        10-12 osób. Poza tym uważam, że restauracje (nie McDonalny czy inne jadłodajnie
        dla ubogich, tawerny rodzinne czy małe urocze knajpki) nie są miejscem do
        którego należy zabierać przedszkolaka. Podkreslam, że rodzice mają z kim
        zostawić małą i obiad nie będzie trwał pół nocy.
        • pasik Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 23:41
          Poza tym uważam, że restauracje (nie McDonalny czy inne jadłodajnie
          >
          > dla ubogich, tawerny rodzinne czy małe urocze knajpki) nie są miejscem do
          > którego należy zabierać przedszkolaka.

          I tak będziesz wychowywała własne dziecko....może jeść łapami w McDonaldzie (bo
          taka moda i jakie zdrowe jedzonko)
          o jadłodalniach dla ubogich nie wspomnę- jaka miła atmpsfera, poskubiemy sobie
          jedzonko przytulając się do bezdomnegowink
          dobrze że napisałaś o tych małych knajpkach...co z łaską mogą rodzice z
          dzieckiem wejść.

          Oczywiście to zalezy od dziecka, moje było na naszym ślubie(jakąś godzinę)
          jako 3 latek na eleganckim rodzinnym obiedzie teściów, jak się nudziło to
          wychodziliśmy.
          Ogólnie zgadzam się..bo taka imprezka może znużyć trzylatka, ale dlaczego tak
          negatywnie wyrażasz się o wizytach w eleganckich restauracjach z dziećmi, gdzie
          mozna pokazać dzieciaczkowi całkiem inny swiat i potraktowac jako dobrą lekcję
          wychowania, a nie uczyć łykania jedzienia w fast_foodach?

          To tak OT
          pozdr.Pasik
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 23:58
            Moje dziecko nie pójdzie do McDonalda chyba, że po moim trupie. Fast foody są
            dla mnie jadłodajniami dla ubogich - i tak są traktowane poza Polską,
            restauracją tego czegoś nazwać nie można.
            Nie jestem przeciwna pójściu z dzieckiem do restauracji pod warunkiem, że już
            umie się zachować, być cicho i zje bez rozrzucania jedzenia. Na niedzielny
            obiad do knajpki 3-4 latka bym wzięła ale na eleganckie przyjęcie czy kolację
            nie.
            • malpig Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 10:31
              WSPÓŁCZUJĘ......TWOJEMU DZIECKU, MĘŻOWI I CAŁEJ RODZINIE!!!!!

              MAM NADZIEJĘ, ZE PRZED TAKA SYNOWĄ (a w mojej rodzinie synowa jest traktowana
              jako pełnoprawny CZŁONEK RODZINY!!!)BÓG MNIE OBRONI POWOŁUJĄC MOJEGO SYNA DO
              SŁUŻBY KAPŁAŃSKIEJ !!!

              nie pozdrawiam
            • aneta-skarpeta Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 08.04.13, 16:03
              w ogóle nie rozumiem, czemu przytaczasz McDonalda w tej sytuacji- chyba nie sadzisz, że ktos pomyśli, ze robisz elegancki obiad w jadłodajni?
              • yuka12 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 11.04.13, 19:44
                Bo w MCD wrzask dzieci i balagan, jaki robia, nikomu nie przeszkadza. Zupelnie inaczej jest w restauracjach na poziomie. Nawet szesciolatek ma czasem problemy, by wytrwac do konca posilku w takim przybytku, wiec co dopiero trzylatka przez kilka godzin? Poza tym zwyczaj ciagania wszedzie dzieci uwazam za chory, bo nie wszedzie nalezy sie z dziecmi pchac.
                • shellerka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 11.04.13, 19:51
                  no popatrz... moje dzieci nie wrzeszczą ani nie robią bałaganu w tym osławionym mc donalds. powiem więcej, same rwą się do wywalania śmieci z tacy do kosza. ostatnio syn przyniósł mi gazetę ze stojaka, a potem ją poszedł odwiesić na tenże.

                  nie bardzo rozumiem, dlaczego miałabym pozwalać na inne zachowanie w mc donalds i na inne w bardziej wyszukanym miejscu. pewne normy współżycia w społeczeństwie obowiązują po prostu ZAWSZE, niezależnie od otoczenia. bo, że jak lepsze towarzystwo przy stoliku obok to stasiu i jasiu mają być profi i ą i ę, a jak z pospólstwem, to niech se biegają i krzyczą?


                  no to w sumie nic dziwnego, że otrzymując tak różne komunikaty, odnośnie prawidłowgo zachowania, potem nie potrafią się dostosować.
                • shellerka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 11.04.13, 19:58
                  yuka12 napisała:

                  > Bo w MCD wrzask dzieci i balagan, jaki robia, nikomu nie przeszkadza.

                  owszem. przeszkadza. np. mi.
                  tak samo jak w centrum handlowym, w markecie, na placu zabaw, w komunikacji miejskiej i wszędzie w ogólnie pojętej przestrzeni publicznej.

                  oczywiście nie zwrócę nikomu uwagi, bo uważam, że cudze dziecko to cudzy problem, natomiast swoje o rodzicu takiego dziecka pomyślę.

                  i zapewniam, że ogólnie moje dzieci są wychowywane bezstresowo. mają pozwalane na dużo. ale wiedza, że trzeba umieć się zachować.

                  i szczerze? jedną z obserwacji z ostatnich dwóch trzech lat jest to, że nikt absolutnie nikt nie zwraca swoim dzieciom uwagi typu: "jak się mówi?", kiedy to nie dziękuje, nie mówi dzień dobry, do widzenia itp. itd.

                  zlewka.

                  ja zwracam. i uczę, że tak trzeba. nie tłumacząc sama przed sobą, że oj oj ma na to czas. nie. na uczenie manier dziecko nigdy nie jest zbyt małe.
        • agusiakraj Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:31
          Przyznam szczerze ze troszke mnie zezlila Twoja niechec(za male slowo)do
          dzieci,ale to Twoj slub i mysle,ze kazdy rozumie,ze to Ty chcesz byc w centrum
          zainteresowania.I na pewno tak bedzie.Na moim slubie byly dzieci(nawet
          sporo),byla dziewczynka i chlopiec (3 latka),mala sypala kwiatki,chlopiec niosl
          na poduszce obraczki do oltarza,to byl piekny widok i wzruszajacy.Dzieci byly
          grzeczne,wzruszone i zadnego klopotu z nimi nie bylo.Jestem pewna,ze u Was tez
          by tak bylo.Dziecku w tym wieku latwiej wytlumaczyc,ze ma byc grzeczne,nie
          marudzic.To raczej z rocznym brzdacem byloby trudniej(wiem bo mam takiego)a 3
          latka,to juz duza dziewczynka.Nie wiem co Ci doradzic,bo ja mam inne podejscie
          do tych spraw,a poza tym przez gardlo by mi nie przeszlo powiedziec komus ze
          nie chce widziec jego dziecka na slubie.Wiem,ze dla rodzicow dziecko jest
          najwazniejsze na swiecie i predzej zrezygnuja z Twojego slubu niz z
          dziecka.Dlatego zastanow sie co jest dla Ciebie wazniejsze-slub czy
          ludzie,ktorzy beda Twoja rodzina.Ja mysle,ze jesli juz tak bardzo boisz sie
          zachowania dziewczynki to po prostu wez na bok bratowa i powiedz,ze bardzo
          lubisz ta dziewczynke,ale ze to Twoj slub i chcesz zeby bylo wszystko
          codowne,wspaniale i ze to Ty masz byc w centrum uwagi i ze masz goraco
          prosbe,ze jesli mala zacznie sie zle zachowywac,to zeby po prostu odwiezli ja
          do domku i zostawili z babcia,czy opiekunka.A jestem pewna,ze nie bedzie takiej
          potrzeby.
          Ja rozumiem doskonale,ze dzieci sa rozne,niektore rozrabiaja na maxa,ja mam
          malego synka,ktory zawsze jest w centrum uwagi,rozrabia,ale cala rodzina go
          uwielbia.W ta niedziele idziemy na komunie do mojej chrzesniaczki i Michalka
          zostawiamy u moich rodzicow,bo zdaje sobie sprawe ze to swieto Ani i ona jest
          najwazniejsza w tym dniu.Rodzice przywioza Michalka dopiero po kosciele i
          obiedzie,kiedy przyjdzie czas na zabawe i wtedy Michas bedzie mogl szalec z
          dziecmi bez przeszkod.
          Mam nadzieje,ze jakos Ci pomoglam i zrozumiesz ze dzieci nie sa takie straszne
          jak sie wydaje i na pewno ani im ani tym bardziej ich rodzicom nie zalezy na
          psuciu komus najwazniejszych dni w zyciu.
          Pozdrawiam Agnieszka!!!
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:45
            Rany boskie, powtórzę po raz n-ty: na ślubie CYWILNYM i w sali toastów może być
            całe przedszkole pod warunkiem, że brzdące będą cicho.
            Nie chcę obecności dziecka na poślubnym 3-godzinnym obiedzie. 3 godziny a nie
            całą noc czy cały wieczór.
            Ważniejszy jest dla mnie ślub a nie samopoczucie szwagierki (to siostra męża a
            nie moja rodzina, ze swoją rodziną załatwiłabym sprawę jednym zdaniem).
            Cudze dzieci nie są dla mnie urocze tylko nudne i nie przepadam za rodzinnymi
            uroczystościami na ktorych wszystko kręci się wokół tematów dziecięcych.
            Sorry ale jestem zmęczona po raz n-ty tłumaczeniem tego co zostało w pierwszym
            poście ujęte jasno i wyraźnie.
            Pozdrawiam również. Już mam dość tego tematu, kilka wypowiedzi mi pomogło i
            wiem co mam robić.
            • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu Do Triss 20.05.04, 22:25
              Triss
              Słuchaj, choć jak przeczytałam Twoj pierwszy post, to mnie zatkało, i nie wiem,
              jak bym postąpiła w Twojej sytuacji, ani w sytuacji, kiedy ktoś, kto mnie
              zaprasza, zaprosiłby mnie bez dziecka, uważam, że to Twoj ślub, Twój obiad i
              Twoja decyzja. Zrób jak Ci serce dyktuje, nawet jeśli miałabyś powiedzieć mamie
              dziewczynki, że nie chcesz obecności małej na obiedzie. 3 godziny to niewiele,
              może zrozumie.
              Ja miałam wesele i na nie nie zaprosiłam dla odmiany rodziny, tylko znajomych (z
              mojej rodziny była mama i siostra z mężem, zaproszona ciocia się na mnie
              wypięła), a resztę rodziny (ciocie, rodzeństwo cioteczne i stryjeczne,
              siostrzenice, zaprosiłam tylko na ślub). Nie przyszli ich sprawa, ja po nich nie
              płaczę. Zrób tak, abyś miała (i Twój mąż) miłe wspomnienia.
              Pozdrawiam
              Cytrynka
        • jablkoski Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 08.04.13, 14:52
          > Poza tym uważam, że restauracje (nie McDonalny czy inne jadłodajnie
          >
          > dla ubogich, tawerny rodzinne czy małe urocze knajpki) nie są miejscem do
          > którego należy zabierać przedszkolaka.

          Co za pinda
        • shellerka jesteś zazdrosna o trzylatkę :D 11.04.13, 19:04
          a raczej o to, że na niej skupi się uwaga, którą w tym dniu chciałabyś tylko dla siebie.
          oto moja diagnoza.

          nie potępiam. nie oceniam.
          ja w tym dniu oddałam własne dziecko opiekunce, byle tylko być w centrum zainteresowaniatongue_out
          • kiddy Re: jesteś zazdrosna o trzylatkę :D 12.04.13, 13:30
            I wcale się nie dziwię, bo mnie szlag trafia jak na imprezie rodzinnej przez 3/4 czasu dorośli siedzą wgapieni jak sroka w gnat w trzylatka, który bawi się samochodzikiem/siorbie zupę/wygląda przez okno. A, nie daj Boże, niech się odezwie, to "ciumciumcium" może mnie zalać.
            Triss, zostaje ci jedno. Spokojnie i wprost poprosić o przyjście bez dziecka. Jeśli szwagierka zapyta o powód, to powiedz, że to jest impreza dla dorosłych i koniec.
            • shellerka Re: jesteś zazdrosna o trzylatkę :D 12.04.13, 18:07
              ale to chyba nie wina trzylatka, tylko dorosłych idiotów, którzy nie bardzo umieją się zachować i skupiają uwagę nie na tej osobie, na której w tym dniu, przy tej okazji powinni?

              nie wiem, nie znam się, bo mnie cudze dzieciaki nigdy jakoś nie zachwycały i nie rozumiałam nigdy tych ciumciurumcium i rozpływania się nad nimi.
              moimi zachwycam się w zaciszu domowym, ewentualnie przyjmuję ze skromnym uśmiechem pochwały i tyle.
              • pinkdot Re: jesteś zazdrosna o trzylatkę :D 12.04.13, 18:36
                > ale to chyba nie wina trzylatka, tylko dorosłych idiotów, którzy nie bardzo umi
                > eją się zachować i skupiają uwagę nie na tej osobie, na której w tym dniu, przy
                > tej okazji powinni?

                Ale w jaki zatem sposób należy skupiać się na tej pannie młodej (tudzież już nie takiej młodej)? Nie bywam na takich imprezach zbyt często, więc chętnie się dowiem co należy zrobić, by rzeczona panna czuła się należycie doceniona poprzez ilość uwagi skupionej na jej osobie. Czy należy strój omawiać po kolei od pantofelka, po kwiatek we włosach? Szczerze mówiąc, na takich drętwych imprezach (a ta zapowiada się wyjątkowo sztywno, sądząc po opisie), w postaci 3-godzinnego obiadu w luksusowej jadłodajni tylko dla majętnych obywateli, cieszyłabym się z rozrywki jaką mógłby sobą reprezentować pocieszny 3-latek. Mówię oczywiście jako hipotetyczny gość.
    • skarolina Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 20:46
      triss_merigold6 napisała:

      > Może ktoś mi podpowie jak załatwić to w miarę taktownie (chociazby ze względu
      > na mojego męża żeby on nie miał przykrości).

      Taktownie się nie da, bo Twoje oczekiwania taktowne nie są. Nie jestem oszalałą
      na punkcie swoich dzieci "matką-wariatką", ale gdyby ktoś z rodziny zażądał ode
      mnie, żebym na rodzinną uroczystość nie przyprowadzała dziecka - również
      członka tej rodziny - to prędzej nie poszłabym w ogóle, niż starała spełnić
      jego oczekiwania.
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 20:48
        Piszę wyraźnie: zapraszamy dorosłych ludzi, chcemy spokojnie zjeść i
        porozmawiać a nie skupiać się na potrzebach rozbrykanej trzylatki.
        • mirinda11 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 20:54
          mysle ze troche przesadzasz. gdybym byla na twoim miejscu to taką trzylatke
          wcisnełabym w białą kiecke i zleciła jej sypanie kwiatkow w kosciele albo cos w
          tym stylu...a tak poza tym to ona ma 3 latka a nie roczek i juz duzo rzeczy
          rozumie. gdyby mnie poproszono zebym przyszla bez dziecka to po prostu
          nieposzlabym
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:03
            Nie ma żadnego ślubu kościelnego i sypania kwiatków tylko ślub cywilny więc
            pomysł odpada. Na ślubie i w sali toastów może być całe przedszkole pod
            warunkiem, że cicho ale w restauracji na 10-osobowym obiedzie po prostu nie
            życzę sobie malucha (niemowlak by spał, starsze dziecko grzecznie jadło a tu
            dziewczynka jest w takim wieku, że ani z nią rozmawiać ani ignorować).
          • kiddy Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 12.04.13, 13:31
            Jasne, podporządkuj dziecku swoją ceremonię, żeby uniknąć focha szwagierki i za przeproszeniem zatkać dziecku buzię.
        • atlantis75 Na Boga, Triss! 31.05.04, 15:55
          triss_merigold6 napisała:

          > Piszę wyraźnie: zapraszamy dorosłych ludzi, chcemy spokojnie zjeść i
          > porozmawiać a nie skupiać się na potrzebach rozbrykanej trzylatki.

          Po prostu powiedz rzeczowo, że nie życzysz sobie małej w tej eleganckiej
          restauracji. Licz się jednak, że niekoniecznie jej mama może to zrozumieć. Taka
          wyszczekana kobieta jak ty nie wie jak sobie poradzić? I pyta o to na forum młodych
          matek? Z całym szacunkiem do wolności wyboru forum, ale czego się spodziewałaś?
          Chyba jednynie takiej odpowiedzi jak moja: powiedz o co ci chodzi, używając takich
          argumentów jak w taym wątku. I nie sil się na delikatność. Nie pasuje ci.
      • agunia38 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 15:13
        skarolina napisała:

        > Taktownie się nie da, bo Twoje oczekiwania taktowne nie są. Nie jestem
        oszalałą
        >
        > na punkcie swoich dzieci "matką-wariatką", ale gdyby ktoś z rodziny zażądał
        ode
        >
        > mnie, żebym na rodzinną uroczystość nie przyprowadzała dziecka - również
        > członka tej rodziny - to prędzej nie poszłabym w ogóle, niż starała spełnić
        > jego oczekiwania.


        wiesz co, zastanów sie, co ty w ogóle piszesz??? idziesz na wesele do bliskiej
        rodziny i usiłujesz im narzucać niechciane towrzystwo swojego dziecka????
        jestes jak najbardziej "matką-wariatką" i postaraj się zmienić, bo to chore.
        eleganckie przyjecie w restauracji to nie miejsce dla kilkulatka, a panna moda
        ma prawo decydowac, kogo chce gościć.
        • skarolina Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:03
          agunia38 napisała:

          > wiesz co, zastanów sie, co ty w ogóle piszesz??? idziesz na wesele do
          bliskiej
          > rodziny

          No właśnie - bliskiej rodziny - mojej i dziecka. To nie jest narzucanie, tylko
          oczywista sprawa, że członek rodziny bierze udział we wszystkich rodzinnych
          uroczystościach.
          Natomiast nigdy nie narzucałabym obecności mojego dziecka znajomym, czyli obcym
          ludziom.
          • yuka12 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 11.04.13, 19:39
            Dla mnie dziecko nie jest pelnoprawnym czlonkiem rodziny. I z radoscia bym podrzucila swoje dzieci, zwlaszcza syna, przed kazda wieksza uroczystoscia rodzinna jakiejs opiekunce, bym miala szanse sie ta rodzina nacieszyc i rodzina nacieszyc sie soba. Dzieci sa rozne i bardzo wiele z nich, bez wzgledu na wysilek wlozony w ich wychowanie, ma w d. poprawne i ciche zachowanie wsrod znajomych doroslych, bo chociazby lubi byc w centrum zainteresowania. Dlatego rozumiem Triss i popieram ja.
        • izka30 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 22.05.04, 14:27
          ja tez bym nie przyszla na takie przyjęcie...
          • kama90 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 14:46
            I ja też bym nie poszła.I obraziłabym się gdyby mi osoba zapraszająca
            powiedziała,że mam nie przyprowadzac dziecka.
            • j_u Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 31.05.04, 13:59
              Ja bym sie cieszyla, gdyby sie na mnie z gory obrazila czlonkini rodziny o
              takim braku taktu. Bachorow sie nie zabiera na eleganckie przyjecia do
              restauracji!
    • bea.bea Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 20:50
      Wiesz nie chciałabym cie urazić, ale świetnie potrafiłaś innym dawć rady, więc
      nie powinnaś miec problemów z załatwieniem tej sprawy...moze powiedz bratowej ,
      że w regulaminie restauracji jest napisane ,że dzieci do lat 6 nie są
      wpuszczane...
      przepraszam za tę złośliwośc...
      jest tylko nadzieja ,że sama bedziesz miała dzieci i zobaczysz jak zmienia sie
      punkt widzenia....ja też bym nie poszła wogóle gdyby mi ktos takie ultimatum
      postawił ,nawet gdybym miał z kim zostawić moje dziecko...
      to niezbyt taktowne wejście do nowej rodziny..
      milej by było gdybyś poprosiła obsługe , żeby przygotowała miejsce dla małej
      damy...i dziecko mogłoby się tak poczuć
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 20:58
        Widzisz, mnie na towarzyskich kontaktach z bratową nie zależy, lubić mnie nie
        musi. Gdyby to ode mnie zależało powiedziałabym prosto z mostu, z tym nie mam
        problemów. Nie chcę żeby mój mąż miał przykrości i tylko dlatego pytam.

        Dziewczynka nie jest małą damą tylko ruchliwym przedszkolakiem i nie usiedzi
        bez przeszkadzania, zwracania na siebie uwagi, pokrzywkiwania itd.
        Jeśli bratowa z mężem się obrażą to akutar mnie specjalnie nie ruszy tylko
        mojemu będzie przykro. Aha mój przyszły jest tego samego zdania co ja.
        • sojanka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 22:36
          Proponuję zalogować męża na forum, podszepnąc jakiego masz nicka i pozwolić by
          sobie poczytał do woli.
          Może wtedy i on i bratowa i bratanica zniechęcą się do ślubu skutecznie.
          • olaj10 Sojanka, jestem Twoją fanką 21.05.04, 13:28
            Sojanka, super, super smile))
        • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:49
          Z ciebie też żadna dama a napewno masz wiecej niż 3 latka.Jestes bardzo
          arogancka,poprostu chamska i prosta jak włos mongoła.
        • aneta-skarpeta ja mam rozwiazanie 08.04.13, 16:10
          skoro nie zalezy Ci na dobrych relacjach z bratowa to ja nie widze problmeu
          dzwonisz do niej, bo nie widze sensu nawet do niej specjalnie jechać,

          powiedz jej, że jesli ma ochotę przyjechać ( nie nalegaj, zeby nie pomyslała, że Ci zalezy) to absolutnie bez dziecka, bo to ELEGANCKIE przyjęcie

          i koniec- sprawa załatwiona

          bonus- bratową też masz z głowy, na dłuzej

          czegóż chcieć więcej?
      • mamaadama4 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:02
        Mam 3,5 latka obeznanego z restauracjami, ale sama nie wzięłabym go na tak
        kameralne przjęcie weselne, własnie chocby z tego powodu, że dziecko w tym
        wieku absorbuje soba uwage innych. To normalne, że panna młoda chce byc w
        centrum zainteresowania i to jej sie nalezy. Myslę, że nie ma co owijac w
        bawełne tylko grzecznie poprosic, że ze wzlędu na miejsce i charakter
        uroczystości prosisz o to, żeby przyszli sami. Możesz zaproponowac, że
        zaprosicie ich z dzieckiem jak będą zdjęcia z uroczystości i wtedy zrobicie
        sobie wszyscy małe przyjęcie w domu (nawet z niespodzianka dla dziecka) i tyle.
        ja bym zrozumiała. I wcale ci się nie dziwię. Ton wypowiedzi (może ostry)
        wynika prawdopodobnie z faktu, że nie liczysz specjalnie na załatwienie sprawy
        choć bardzo ci na tym zalezy.
        Powodzenia
        • triss_merigold6 Kółka dyskusyjne 19.05.04, 21:11
          Właśnie o to chodzi! smile Mamy jak najbardziej zamiar po kolei zapraszać do domu
          wszystkich, którzy nie będą na kameralnej uroczystości. Bratową z mężem i córką
          również tylko parę dni po ślubie.
          Obawiam się, że przy obecności dziecka przy stole powstałyby dwa oddzielne
          kółka dyskusyjne: bratowa, jej mąż, rodzice mojego i mała w centrum uwagi oraz
          my, mój tata, siostra i świadkowie. Moja siostra i świadkowie są bezdzietni, ja
          dopiero spodziewam się dziecka i problemy trzylatka zwyczajnie nas nie
          interesują. Wolałabym żeby wszyscy zamienili parę słów ze wszystkimi...
          • bea.bea Re: Kółka dyskusyjne 19.05.04, 21:25
            wiesz wyreżyserowanie przyjęcia nie jest proste, wręcz niemozliwe, czasem wbrew
            wszystkiemu takie dziecko staje się świetnym "scalaczem towarzystwa", a czasem
            najlepsze staranie nic nie dzadzą ,
            jeśli impreza byłaby udana, to nawet niezauważyłabyś obecności tego dziecka,
            miałam podobne przyjęcie do twojego, tylko( choc dla nie aż) 17 osób w
            restauracji, było dwoje małych dzieci, nie wiem jak się zachowywały bo nie
            zarejestrowałam tego , obsługa świetnie sie nimi zajęła, a problem porozumienia
            międzyrodzinnego załatwiliśmy w dość nietypowy sposób, rozdzielając małżeństwa
            teść koło mojej mamy , teściowa koło mojego ojca...bałam się troszke tego ,ale
            jak się okazała " moja mam nie strofowała ciągle ojca...teściowa była
            szczęśliwa mając innego faceta obok..niż tego na co dzieńsmile)...
            jeśli chodzi o twoją chyba szwagierkejak rozumiem , to zostaw problem twojemu
            przyszłeu, to jego rodzina i on powinien wiedzieć jak do nich trafić , może
            było by dobrze zaproponować opiekunke...na wasz koszt?
        • wieczna-gosia Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:54
          Moze niech maz to siostrze zaproponuje?
          Ja cie w pelni rozumiem- jestesmy zaproszeni na dwa wesela- jedno w Anglii w
          sierpniu- ja nie jade moj maz tak bo to jego siostra chociaz panstwo mlodzi
          wyraznie powiedzieli ze jesli przyjade z dziecmi- nie bedzie problemu. Ale dla
          mnie to jednak bylby problem.
          Drugie w pazdzierniku- kiedy dostalismy zaproszenie spytalam sie czy bedzie im
          przeszkadzac jak wezme niemowlaka, starsze corki jada bo sa duze, ale maluchy
          srodkowe (2 i 4 lata) nie jada wlasnie z wymienionych przez ciebie powodow.
          Jesli anstwo mlodzi dojda do wniosku ze niemowlaka sobie nie zycza- znowu
          pojedzie tylko maz.
          Dla mnie w kazdym razie twoje zyczenie jest calkiem zrozumiale- to twoje sweto
          i masz prawo miec swoje zachcianki.
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:57
            To naprawdę b. małe i kameralne przyjęcie. Myślę, że propozycję złoży mąż (żeby
            nie było gromów na mnie) i zaproponujemy opiekunkę na nasz koszt. Pisałam, że
            ze śpiącym w wózku niemowlakiem czy starszymi dziećmi nie byłoby problemu.
            • aga_rn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 22:20
              Kurcze, mnie dziwi ze ta sytuacja wymaga az tylu podchodow, raczej
              spodziewalabym sie ze wiekszosc rodzicow wolaloby zostawic dziecko w tym wieku
              w domu (tym bardziej ze jak piszesz, sa babcie czy inne, sprawdzone
              rozwiazania) i spedzic mily wieczor we wlasnym, doroslym gronie.
              Ja bym wolala isc sama zamiast zabawiac czy uganiac sie za 3-latkiem, i nikt by
              mnie nie musial o to prosic wink
              • wieczna-gosia Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 13:12
                hehe agnieszka mnie tez dziwi ze wymaga az tylu podchodow tym bardziej ze ja
                totalnie zakrecona na punkcie dzieci mam mimo wszystko obsesje zeby tymi swoimi
                dziecmi jednak nikomu nie zawadzac. W koncu sa moje a nie cudze wink)
                Ale poczytalam sobie odpowiedzi i zadziwia mnie ilosc osob ktorych taka prosba
                by urazila, wiec okazuje sie ze jednak wymaga podchodow wink)))
                Mam grupe niedzieciatych znajomych do ktorych dzieci zabieram juz od wielu lat,
                oni wiedza ze jesli przyjde to z dziecmi sa w roznych konfiguracjach
                chrzestnymi owych dzieci wiec tym bardziej skrupulow nie mam wink) ale do
                wiekszosci znajomych niedzieciatych dzieci nie zabieram (chyba ze takie przy
                cycu) i nie karmie przy stole (tak mi sie na marginesie przypomnialo) tylko w
                pokoju obok bo o ile dla mnie piers kompletnie stracila seksualny charakter
                odkad uzywam jej jako butelki to wiem ze niektorzy mimo wszystko tak na nia
                patrza).
        • reszka2 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 22:07
          No, ja będąc na miejscu twojej bratowej in spe sama zrezygnowałabym z zabrania
          małej – jak znam trzylatki, to nie usiedzą na miejscu przez 3 godziny i raczej
          nie ma mowy o miłych pogaduszkach w gronie dorosłych. Przecież dziewczynce
          przez 3 godziny bez mamy nie stanie się nic złego, to krócej niż ja siedzę w
          pracy. Triss przecież nie chce jej wyalinenować z życia rodzinnego, w tym i z
          udziału w ważnych uroczystościach kochanego wujaszka. Przecież chce ją zaprosić
          na „poprawiny”, moim zdaniem to rozwiązanie jest dobre.

          Powiedz bratowej, że serdecznie ich zapraszasz wszystkich razem na drugi
          (trzeci, siódmy) dzień, a TEN szczególny obiad chcesz spędzić TYLKO z nimi. Nie
          używaj żadnego zwrotu w rodzaju „czy moglibyście przyjść bez dziecka”, bo takie
          coś zakłada odrzucenie – nie każdy zrozumie, że chodzi o ten konkretny obiad, a
          nie o dziecko w ogóle.
          Ale nie liczyłabym na bezkonfliktowe załatwienie sprawy...

          A czy bratowa w ogóle planuje przyjść z małą? Może nie, i nie ma problemu?
    • contrabanda Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:15
      Dziewczyny, nie rozumiem waszego ataku na triss. Dziewczyna przecież nie pyta
      CZY SŁUSZNIE ROBI, nie zapraszając małego dziecka, ale W JAKI SPOSÓB ma
      zakomunikować rodzicom, że nie życzy sobie obecności małego dziecka na
      uroczystym obiedzie. Bez względu na to, co o takiej decyzji myślicie, chyba
      powinnyście ją uszanować. Widocznie ma swoje powody.
      A ja mam pytanie do triss: może powinnaś po prostu porozmawiać o tym z
      przyszłym mężem? Rozumiem, chodzi o dziecko brata (siostry?) Twego przyszłego
      męża, więc może to on lepiej by się dogadał ze swoim rodzeństwem? Bo niechcący
      możesz ustawić się już na starcie na pozycji "tej obcej, co to zawsze miesza i
      buntuje naszego biednego Kazia (Józia, Stefka itp.) przeciwko nasze rodzinie".
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:22
        Chodzi o dziecko jego siostry. Zaproszenia będziemy wręczać razem i wolę żeby
        to mój przyszły się wypowiedział min. z wymienionego przez Ciebie powodu ale
        mogę zostać zapytana wprost i wtedy będę musiała konkretnie odpowiedzieć.
        Z moim przyszłym ślubnym już rozmawiałam, on nie przewiduje kłopotów ale (po
        ostatnim rodzinnym spotkaniu kiedy padały uwagi na temat braku wesela) mam
        wrażenie, że jest zbyt optymistycznie nastawiony..
    • kasiaka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:25
      Mam podobny problem i chociaż mam córeczkę (która jest dla nie najwspanialsza)
      wcale nie zachwycam się innymi dziećmi. Z listy gosci wyelminowalam pary z
      dziećmi, bo to moje święto a wiem jak to jest matki wkólko mówią o dzieciach
      babcie również. Nie wiem co z tego wyniknie ale mam zamiar zapraszać ich
      później. Jak się obrażą to ich problem...
      powodzenia i wyluzuj!!
      k
    • slimak13 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:32
      Może powiedz wprost, że masz taką zachciankę, aby być tego dnia jedyną ważną
      osobą i jeśli ktoś chce rozmawiać o kimkolwiek innym, niż ty, to absolutnie nie
      powinien się pojawiać, żeby nie psuć Ci dobrego humoru. Mam wrażenie, że kiedy
      zaprasza się gości, czy do restauracji, czy do domu, to należy o nich zadbać.
      Dla starszej Pani przygotować wygodne krzesło, a trzyletniej dziewczynce i jej
      rodzicom - wygodne miejsce przy stole i co tam jeszcze trzeba. Dziecko też
      człowiek! I po to ma rodziców żeby się nim zajęli - to inna sprawa. Żebyś tylko
      za trzy lata nie łykała łez goryczy z powodu niezdatnosci twojego dziecka do
      rodzinnego spotkania, a za 40 lat nie usłyszała od niego samego: "Mama nie
      przychodź, bo opowiadasz tylko o swoich chorobach i będziesz odwracać uwagę
      gości ode mnie."
      • menadka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:58
        Myślę, że powinnas po prostu zapytać, czy mogliby zostawić dziecko u babci na
        czas przyjęcia. To jest wasz dzień i wasza impreza, myślę, że bez problemu
        powinni to zrozumieć.

        Nie rozumiem za to dziewczyn, które się tak obruszają. Trzylatek to człowiek,
        ale niekoniecznie musi być gościem weselnym.
        Ja też miałam kameralny ślub i zaprosiłam znajomych, którym na szczęscie nawet
        do głowy nie przyszło, że mogliby przyjechać z dwulatkiem, mimo że impreza była
        100 km od ich domu, a mieli wynajęty perzez nas pokój w hotelu.
        Takich rzeczy się po prostu nie robi, nie bierze się dzieci na śluby i nikt nie
        powinien się gniewać, jeżeli poprosi was o to młoda para skoro sami się nie
        domyślicie.

        Pozdrawiam
        Ula
        • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 22:04
          Ślub ok. pod warunkiem, że dzieci nie wrzeszczą, u mojej przyjaciółki jakiś
          niemowlak płakał tak, że nie było słychać urzędnika a mamuśce nie przyszło do
          głowy żeby wyjść na chwilę.
          Restauracja - nie ok. Przedszkolak przeszkadza w rozmowach dorosłym i są nim
          zainteresowani tylko jego rodzice ew. dziadkowie.
        • aniaop Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 08:35
          A my idziemy za tydzien na wesele, wlasnie z 2-latka. Nie mamy jej z kim
          zostawic (babcia wyjezdza, rodzina meza rowniez na przyjeciu). Z tego wzgledu
          zabawimy tam nie dluzej niz do 22. Panstwo mlodzi sa o tym poinformowani (przy
          potwierdzaniu obecnosci) i nie robili zadnego problemu z tego powodu. Inna
          sprawa, ze to bedzie bal z tancami na 200 osob, wiec mysle, ze inne dzieci tez
          sie trafia. Na kamarelnym przyjeciu przy stole tez raczej bym jej nie widziala.
    • libra.alicja Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 21:53
      Zgadzam się z triss, że nie wszystkie przyjęcia dla dorosłych nadają się
      również dla dzieci.
      My zazwyczaj chodzimy na uroczystości rodzinne z córką, a że jest ona jedynym
      dzieckiem w tym wieku, to jest mi czasem głupio z powodu zainteresowania, które
      budzi, albo przedstawień, które urządza.
      Jednak zdarzały nam się sytuacje, w których gospodarze przyjęcia, zapraszając
      nas pytali "czy będziecie mieli z kim zostawić małą?", dla nas to był wyraźna
      sugestia, że mamy przyjść sami. Było to zupełnie naturalne, zwłaszcza gdy miały
      być zaproszone osoby także spoza rodziny. Albo szlismy sami, albo wcale i nie
      było żadnego problemu.
      • aneta-skarpeta Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 08.04.13, 16:18
        mi tam wisi koło ogona, kogo zaprosi triss

        ale sama mialam cywilny, z obiadem i skoro to była uroczystośc rodzinna to nie wyobrazalam sobie braku dzieci, czy kuzyna meża z porażeniem.

        dla mnie rodzina męża nie ma AZ takiego znaczenia, ale to mąż w tym zakresie decydował kogo i po co zapraszac, bo to nie tylko mój ślub.

        dlatego uważam, że po prostu mąż triss powinien sam, bez nacisków, zadecydować

        inna kwestia, ze nie chcialabym miec kwasów z siostrą męża

        ale to ja- ciepła kluchawink
        • landora Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 08.04.13, 17:44
          Aneta, daj spokój, to wątek z zamierzchłych czasów smile
          Triss się już zdążyła rozwieść, ma dwójkę dzieci i nowego partnera.
          A tak swoją droga, ja też jestem przeciwna dzieciom na weselu, zwłaszcza na małym przyjęciu w eleganckiej restauracji.
    • poleczka2 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 22:07
      Przemyślałam sytuację i wydaje mi się, że Triss ma prawo w opisanej sytuacji
      poprosić o nieprzyprowadzanie dziecka. Dziewczynka jest w takim wieku, że można
      ją zostawić z innym opiekunem a rzeczywiście dziecko jeszcze w tym wieku nie
      przesiedzi tylu godzin. Ponadto to też nie chodzi, że nie przesiedzi, dla
      dziecka w tym wieku potrzebne są śliniaki, dziecięce kubeczki itd podczas
      posiłku i to by też trochę nie synchronizowało się z wystrojem restauracji.
      Ponadto podkreśliła, że będzie zapraszać potem bratową z dzieckiem po ślubie do
      domu. Gdyby dzieczynka była w wieku noworodkowym lub wczesno niemowlęcym,
      karmiona piersią to wtedy stanowiłoby to problem, wydaje mi się, że Triss
      dobrze wszystko sobie obmyśliła i życzę jej tylko spędzenia miłego dnia.
    • olamad Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 19.05.04, 22:35
      A ja rozumiem Triss w 100%. Sama niedługo wychodzę z mąż i podobnie jak ona
      planuję tylko uroczysty obiad w restauracji dla najbliższej rodziny. Nasza 3-
      letnia Ula, jako że jest naszasmile, oczywiscie będzie gościem honorowym. Ale
      miesiąc później żeni się brat mojego M i wprost z dziką rozkoszą zostawie
      dziecko pod opieką koleżanki. Ostatnio nie mam zbyt wielu okazji do zabawy i
      chociaż raz chciałabym poprostu sie wybawic, a nie spędzić wieczór na ganianiu
      za niesforna 3-latką. Część rodziny jest oczywiście obruszona taką decyzja
      mojego szwagra (wszystkie dzieci zostają w domu) - przecież Ula jest taka
      fajna, taka smieszna... Zapewne byłaby pierwszą atrakcja wieczoru, ale tylko
      przez dwie godziny. A ze wesele jest organizowane poza miastem, nie będzie
      mozliwosci odwiezienia jej do domu. Mamusia, czyli ja, miałaby pełne ręce
      roboty..
      Pozdrawiam,
      Ola
    • evee1 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 01:53
      Ja swoje dzieci od urodzenia wszedzie ciagam ze soba, ale bardzo
      dobrze rozumiem triss, ze woli zeby przyjecie w restauracji, eleganckiej
      na dodatek, odbywalo sie bez dzieci. Prawde mowiac wtedy i rodzice malej
      spedza czas znacznie przyjemniej, bo nie beda musieli sie stresowac
      coreczka. Nie oszukummy sie, ale taki obiad dla dziecka niestety bedzie
      raczej nudny i predzej czy pozniej ona zacznie marudzic, a rodzice
      stresowac.
      Ja bym po prostu poprosila grzecznie o pozostawienie corki pod opieka
      babci czy kogos tam (tym bardziej, ze ma na podoredziu) i zaprosila
      ich rodzinnie innym razem razem z coreczka do domu.
      Jak sie bratowa obrazi, to niestety jej problem - moim zdaniem.
    • edytkus Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 02:42
      Triss, czyzbys byla zazdrosna o bratanice narzeczonego? wink)
      Jak rozumiem gosci jeszcze nie zapraszalas? W takim razie na zaproszeniach (wszystkich, nie tylko tej
      bratowej) powinnas dopisac ze to przyjecie tylko dla doroslych.
      Hmm, my zabieramy dziecko do restauracji niemal od jego urodzenia (nie sa to "tanie jadlodajnie") i,
      uwierz mi, nawet w lokalach wysokiej klasy obsluga i goscie sa przyzwyczajeni do dzieci. Nie zapomnij
      ze perfekcyjne przyjecia zdarzaja sie tylko na filmach, poza tym zrobiono kiedys badania, te pary ktore
      mialy wesela zapiete na ostatni guzik, "piekne-ladne," rozwodzily sie juz po roku! Wyluzuj troche, jak
      juz bedziesz miec pewnosc ze dziecko sie nie pojawi to kto wie czy nie zaczniesz sie zastanawiac jak
      zasugerowac gosciom zalozenie frakow wink)
      Zycze udanej imprezy smile
      • ulala72 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 08:37
        Triss,
        w moim przekonaniu masz prawo decydować o składzie gości na przyjęciu i o jego
        charakterze. Sprawę umówienia się co do dziecka najlepiej pozostawić w gestii
        męża (niech się sprawdza, po co go wyręczać), ale w sumie dobrze by rzecz całą
        potraktowac normalnie, w miarę lekko - coś w stylu "Będzie nam bardzo miło
        gościć Was tego wieczoru, mam nadzieję, że miło spędzicie ten czas. A czy
        będziecie mieli z kim zostawić małą. Bo jeśli to jakiś problem, chętnie
        wynajmiemy opiekunkę dla (imię) na ten wieczór, żebyście nie musieli się niczym
        martwić". Poza tym nigdy nie udaje sie dogodzić wszystkim, więc słusznie
        starasz się dogodzić sobie w tak ważnym dniu.

        Mnie z kolei spotkała sytuacja odwrotna. Zostaliśmy zaproszeni na komunię, a
        ponieważ impreza była wyjazdowa i raczej całodniowa, a moje dzieci (1 r. i 4,5
        l.) średnio sprawdzają się w takich sytuacjach - 1,5 h mszy, potem 3 godz.
        obiadu za stołem i 0 przestrzeni do swobodnej zabawy, od razu grzecznie
        podziękowałam za zaproszenie i odmówiłam udziału, ale (i tu był mój błąd)
        podałam prawdziwy powód, zamiast w ostatniej chwili zawiadomić o chorobie,
        awarii samochodu itp. A ja po prostu chciałam z góry uprzedzić, żeby nie
        smażyli dla nas tych kotletów i nie szykowali nakryć. Ale strasznie się
        obrazili i obgadują do tej pory, że nasze dzieci to święte krowy, a my
        wygodniccy. Ech, życie...
        Pozdrawiam i wszystkiego dobrego na nowej, lepszej smile)) drodze życia
    • brn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 09:02
      Na nasze wesele wynajęliśmy dodatkowy pokój w hotelu i zatrudniliśmy opiekunkę
      do dzieci. Maluchy bawiły się osobno i mogły wcześniej pójść spać. Czasem
      dziecko przyszło na salę potańczyć, a jak już miało dość, to wracało na górę.
      Niektórzy rodzice zdecydowali się zostawić swoje dzieci w domu z babcią.
      Triss - zapytaj po prostu czy mają z kim zostawić dziecko i jeśli nie, to
      zaproponuj pomoc w zapewnieniu opieki. Nikt się o to nie powinien obrazić
      (chyba, że bratowa jest "nawiedzona" smile ).
    • joanna_tomczynska Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 09:14
      Triss,pomyśl już o przyjęciu z okazji chrztu Twojego przyszłego dziecka. Co
      wtedy z nim zrobisz? Chyba, że w ogóle nie planujesz chrztu. Wtedy problem
      odpadnie.
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 09:19
        Nie planuję chrztu.
    • judytak Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 09:51
      ja bym robiła tak:
      1. przy wręczaniu zaproszenia nic bym nie mówiła o dziecku, ale opisywałabym
      jak najdokładniej przyjęcie, żeby wiedzieli, jak będzie wyglądało, i
      powiedziałabym też o tym, że chcemy zaprosić dalszą rodzinę kilka dni później

      2. dałabym im dzień-dwa, niech sami się zastanowią (w końcu po otrzymaniu
      zaproszenia na ślub ludzie przemyślają różne sprawy - w co się ubrać, czy
      jechać samochodem, czy zabrać dziecko...) Nawet jakby oni zaczęli tematu od
      razu, to pozostałabym przy opisie przyjęcia i stwierdzeniu "jak sobie
      pomyślicie, to nam powiecie"

      3. po tych kilku dniach wysłałabym męża do siostry, niech potwierdzi szczegóły -
      czy przyjdą, itp., między innymi - czy myśleli zabrać dziecko (dziecko nie
      jako jedyny temat rozmowy!)
      jeśli mówią, że dziecka nie biorą, pozostanie tylko cieszyć się i powiedzieć,
      jak to mądrze, właśnie też martwiliście się, że dziecko tylko źle by się czuło

      4. jeśli mówią, że braliby dziecko, to mąż musi "wejść w konflikt", i poprosić,
      żeby jednak zostawili z kimś na ten czas
      nawet to łatwiej po tych kilku dniach, kiedy siostra męża mniej-więcej
      przemyślała plusy, ale też minusy zabrania dziecka

      ważne, żeby poprosić, a nie zażądać (myślę, że skoro Triss ma taki bardzo
      zdecydowany styl komunikacji, jej mąż z natury jest bardziej dyplomatyczny)

      argumenty do użycia:
      że dziecko by się nudziło
      że takie wasze specjalne życzenie, że takie właśnie "bardzo dorosłe" przyjęcie
      sobie wymarzyliście na wasze święto
      że mąż bardzo liczy na swoją siostrę, że ona pomoże "scalić" dwie rodziny, że
      porozmawia z rodziną żony itp.

      argumenty nie do użycia;
      że dziecko by się zachowało nieodpowiednio
      że restauracja jest "zbyt elegancka" dla tak małego dziecka
      że goście by sie zajmowali dzieckiem, a nie panną młodą :o)

      nie zaproponujcie opiekunki na wasz koszt!
      ja bym się śmiertelnie obraziła na taką propozycję - że oni myślą, że ja taka
      żebraczka!!

      pozdrawiam
      Judyta
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 09:56
        Dzięki za konkret super napisałaś.smile Faktycznie mój mąż ma dużo bardziej miękki
        styl komunikacji, jest bardziej uprzejmy i łagodny więc z pewnością lepiej
        wypadnie gdy propozycja wyjdzie od niego.
        Co do opiekunki, siostra męża nie ma dobrej sytuacji finansowej i nie
        korzystają z usług opiekunek więc myślę, że gdyby naprawdę nie mieli z kim
        zostawić małej to taka propozycja nie byłaby strasznie nietaktowna.
        Jeszcze raz dzięki.
        • judytak Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 12:51
          triss_merigold6 napisała:

          > Dzięki za konkret super napisałaś.smile

          ja już taka konkretna :o)

          > Co do opiekunki, siostra męża nie ma dobrej sytuacji finansowej i nie
          > korzystają z usług opiekunek więc myślę, że gdyby naprawdę nie mieli z kim
          > zostawić małej to taka propozycja nie byłaby strasznie nietaktowna.

          możliwe, ale wtedy też to musi wyjść od niej ("wiesz, ja najchętniej bym nie
          brała, ale nie mam z kim zostawić") i musi być zaproponowane baaardzo
          delikatnie (jeśli ktoś jest biedny, to tym bardziej nie lubi, jak go za
          biednego mają ;o))

          pozdrawiam
          Judyta

          > Jeszcze raz dzięki.
        • wuzetka1 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 29.05.04, 02:19
          hihi maz cieple kluchy i pantoflarz
          inny by nie zdzierzyl takiej baby
    • mumin_ek Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 09:55
      Na miejscu Twojej przyszlej bratowej i jej meza nie odezwalabym sie do Ciebie
      juz nigdy, mysle ze dolaczylaby do mnie reszta rodziny, ktorej mala jest
      pelnoprawnym czlonkiem, a Ty do niej dopiero wchodzisz. Jestes o nia zazdrosna?
      Boisz sie, ze cale zainteresowanie zamiast na Tobie skupi sie na niej? Tak to
      wlasnie wyglada. Sama jestes w ciazy i chcialabys, zeby Twoje dziecko
      wykluczano z rodzinnych imprez?

      Poza tym gdzie jesli nie na takich przyjeciach i imprezach dzieci maja sie
      nauczyc jak sie zachowywac? To doskonala okazja, zeby im pokazac, ze rodzina
      jest b wazna w zyciu kazdego czlowieka. No i mala pewnie sie cieszy jak szalona
      na mysl, ze bedzie na slubie i przyjeciu weselnym wujka. Chcesz sie na wstepie
      skazywac na bycie zla czarownica zamiast ukochana ciocia dla niej? To bedzie
      kuzynka Twojego dziecka.

      Kasia
    • ewa_mama_ani Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 09:56
      rozumiem triss, od urodzenia Ani bylismy na dwoch weselach, mimo braku
      sprzeciwu ze strony Pary Mlodej co do jej obecnosci, nie wzielismy jej na
      rzadne z nich;Ania byla w tym czasie z babcia, a my... mielismy okazje na
      chwilke "oderwac sie i zapomniec", i poprostu dobrze bawic. co prawda byly to
      wesela z orkiestra i tancami, ale stwierdzilam, ze gdybysmy ja zabrali to
      meczylibysmy ja i siebie, i pewnie gosci tez; na kameralny obiad nie wzielabym
      malej tymbardziej;
      co do jeszcze nie-szwagierkii jej meza, porozmawiajcie z nimi, jak tu juz ktos
      sugerowal, proponujac pomoc w zaopiekowaniu sie mala gdyby taka okazala sie
      potrzebna
      Triss- wszystkiego dobrego no nowej drodze smilesmile
    • ineta Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 10:31
      3-latka na taką imprezę bym nie zabrała. I nie biorę na wesela, pogrzeby itp.
      gdzie byłby jedynym dzieckiem w tym wieku. Rzczej z własnych egoistycznych
      pobudek. Ale gdybym usłyszała wprost "nie zabierajcie ze sobą dziecka" to
      poczułabym się urażona. Uważam że to bardziej mój problem - to ja biegam za
      dzieckiem, pilnuję, zabawiam i mam straconą zabawę. Jak dowiedziałam się, że na
      moje wesele przyjedzie rodzina z trójką małych dzieci (byłam prawie pewna, że
      zostawią je w domu -mieli z kim) to pomyślałam tylko ze współczuciem o ich
      matce - że będzie miała zmarnowaną okazję do odpoczynku. Nie przyszło mi do
      głowy martwić się o siebie :o
      Dlatego nie mówiłabym szwagierce wprost: "nie zabierajcie małej ze sobą" bo
      duża szansa że ją obrazisz, nawet jeśli nie miała zamiaru zabrać
      dziecka.Zapytałabym: Bierzecie ze sobą (np. Kasię)? Bo nie będzie innych
      dzieci a w restauracji może być problem ze zorganizowaniem jej jakiegoś zajęcia
      przez tyle czasu. Taką aluzję chyba by zrozumieli?
      A może problemu nie ma i szwagierka marzy o kilku godzinach bez dziecka? wink
      Jak sama będziesz matką to po okresie niemowlęcym też będziesz chciała pobawić
      się tylko wśród dorosłych przez kilka godzin, nawet jeśli Twoje dziecko będzie
      dla Ciebie cudem świata (a pewnie będziesmile) To w końcu nie kilkudniowa impreza
      wyjazdowa i zostawienie 3 latki pod opieką babci to żaden stres ani dla dziecka
      ani dla mamy.
      Myśl pozytywnie i nie zadzieraj na początek z rodziną męża wink
      Pozdrawiam i życzę udanego ślubu.
    • melka_x Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 12:01
      Biorąc pod uwagę Twoją sprawność społeczną przejawiającą się umiejętnością
      wydłubania sobie przeciwników w nawet najmniej kontrowersyjnych sprawach, to
      jeśli faktycznie nie chcesz zaantagonizować rodziny na samym starcie zostaw to
      mężowi. Niech powie, że małą zapraszacie na kameralną uroczystość kilka dni po
      do siebie do domu, zorganizowaną specjalnie dla niej, ponieważ nie chcecie jej
      wyłączać z rodzinnych spraw, ale jednocześnie uważacie, że kilka godzin w
      restauracji (szczególnie, że poprzedzi je uroczystość w USC) to dla niej zbyt
      męczące i nudne po prostu.
      Pozdrawiam,
      Magda
    • anek.anek Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 12:24
      Zgadzam sięz Triss, że są sytuacje w których dzieciaki nie powinny brać
      udziału. do takich należy oficjalne, dorosłe przyjęcie. Triss, nie ożes po
      prostu delikatnie zasugerować, że dla dziecka to też będzie męczarnia? Bo co to
      za frajda, kiedy dorośli siedzą, jedzą, PIJĄ, PALĄ (to są argumenty dla matki
      dziecka!!!) i rozmawiają ale nie o nim i nie z nim.
      a może jest tak, że bratowa planuje tylko wejście na symbolicznego szmpana i
      sobie z małą pójdzie? To Twoja bratowa? Może więc porozmawiaj z własnym bratem -
      na pewno będzie łatwiej. Tylko, nie używaj sformułowania "nie życzę sobie", bo
      prowokuje konflikt... Wytłumacz dlaczego, ale wskazując też argumenty dotyczące
      dziecka, a nie tylko Twojego samopoczucia.
    • beemka1 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 12:45
      Ty to masz problemy... Dziękuję za tego posta, setnie się uśmiałamsmile))
    • groszek19 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 13:02
      Zatkało mnie, szczerze mówiąc. Jeśli siostrzenica stanowi dla Ciebie taki
      problem to nie zapraszaj ich wogóle. Podejrzewam, że gdyby znali Twoje
      podejście, byliby urażeni.Sama mam dzieci (trochę starsze) ale od małego
      uczęich, czym się różni McDonald od restauracji. W przyszłości nie będą czuli
      się zażenowani obecnością w jakimś lokalu. A standar lokalu dobieram właśnie do
      wieku dzieci (i zasobności portfela), są lokale gdzie można przyjść z dzieckiem.
      Potrafiłabym jeszcze zrozumieć, gdybyście byli skłóceni ale dziecko?
      A co, jeśli kreacja bratowej nie będzie pasowała do wystroju restauracji?
      Wyprosisz ją?
      Powstrzymam się od dalszych komentarzy.
      Życzę Ci, abyś została potraktowana w taki sam sposób, by ktoś kiedyś uznał
      Twoje dziecko jako osobę nie pasującą do okoliczności.
      • triss_merigold6 Standard lokalu na mój własny ślub 20.05.04, 13:22
        Głupotę napisałam z tą bratową i tyle. To moja szwagierka czyli siostra
        przyszłego męża, z własną rodziną sprawę załatwiłabym od razu i prosto z mostu.

        Standard lokalu NA WŁASNY ŚLUB!!!! dobieram według mojego prywatnego gustu i
        moich upodobań i przyszłego of course (na szczęście mamy podobne) a nie do
        mozliwości cudzego dzieciaka. Czy to jest jasne?!
        Owszem mam prawo wymagać jak ubrani przyjdą goście. Takie wymogi są określone w
        pisemnych zaproszeniach na kolacje, bankiety, bale itd. Z tym nie będzie
        problemu bo dorośli ludzie wiedzą jak ubrać się na uroczyste przyjęcie poślubne
        do restauracji.

        Moja droga ja sobie zdaję sprawę z tego, że dziecko nie wszędzie pasuje i będę
        miała na tyle taktu żeby nie zabierać go/jej ze sobą wszędzie i na wszystkie
        okazje. Jakoś moi rodzice chodząc na różne imprezy niekoniecznie rodzinne
        zostawiali nas w domu z dziadkami albo u znajomych i nikt nie robił problemu bo
        nie było idiotycznej mody na prezentowanie potomstwa przy wszystkich możliwych
        okazjach.
        • laskosia Re: Standard lokalu na mój własny ślub 20.05.04, 15:51

          triss_merigold6 napisała:

          ja sobie zdaję sprawę z tego, że dziecko nie wszędzie pasuje i będę
          > miała na tyle taktu żeby nie zabierać go/jej ze sobą wszędzie i na wszystkie
          > okazje"
          mnie zastanawia jedno, czy Twoja przyszła szwagierka oznajmiła, że na Wasz ślub
          wybiera się z dzieckiem ? może i ona jest świadoma tego, że nie zawsze trzeba
          brać ze sobą malucha- pisałaś, że dziecko ma babcie, które mogły by zająć się
          nim podczas Waszej uroczystości - jestem mamą dziewczynki 2,4m-ce i gdyby ktoś
          powiedział mi "przyjdź bez dziecka" nie ukrywam czuła bym się dziwnie - ale
          gdybym szła na ślub i uroczysty obiad w gronie 10 osób to zdecydowanie
          skorzystała bym z pomocy bliskich, którzy mogli by w tym czasie zaopiekować się
          moją córeczką smile) to średnia przyjemność uganiać się za małą wiercipiętą w
          eleganckim stroju...

          zróbcie cichy wywiad może okazać się, że nie ma "problemu" z małym gościem,
          który na czas Waszej uroczystości będzie rozpieszczany przez drugą babcię...
          • triss_merigold6 Re: Standard lokalu na mój własny ślub 20.05.04, 16:32
            Laskosiu tu chodzi nie o niemowlę ale o 3-letnią dziewczynkę, ktora spokojnie
            spędza 8 godzin w przedszkolu. Jeszcze nie rozmawialiśmy i mój przyszły zrobi
            to za parę dni ale niestety szwagierka należy do tych kobiet, które wszędzie
            zabierają ze sobą dzieci więc dlatego przewiduję problemy.
            • laskosia Re: Standard lokalu na mój własny ślub 20.05.04, 22:59
              Hej Triss
              moja Iga ma 2 latka i 4m-ce, więc mogę się identyfikować z Twoją szwagierką
              ja bardzo często zabieram ją ze sobą - co nie znaczy, że zawsze - tak się
              składa, że tydzień temu byłam na "parapetówie" u moich przyjaciół oczywiście
              bez córki - teściowa zajęła się małą a my z mężem bawiliśmy się dobrze , na tej
              imprezie była dziewczyna, która przyprowadziła swojego synka - chłopiec ok 6
              lat - wyszli po 1 w nocy.... nie skomentuję tego , powiem tyle ja tak bym nie
              zrobiła
              choć sytuacja była zupełnie inna od Twojej- impreza w mieszkaniu, starsze
              dziecko, luźny charakter- to ja i pewnie większość z dziewczyn na takie wyjścia
              staram się zostawiać dziecko z np. dziadkami
              w niedzielę idziemy na komunię - z córką smile) została zaproszona
              przez "komunistkę" a poza tym towarzystwo będzie takie sobie (szwagier i jego
              żona na ścieżce wojennej z rodzinąsad ), oni nie mają przyjaciół, nie wyprawiają
              hucznego przyjęcia więc przysłowiową herbatkę mogę wypić w przerwie między
              gonitwą za moją córką smile a potem pójdziemy na koncert TVN "Odnawiamy
              nadzieję "bo będziemy przejeżdzać oboksmile życzę Ci obyś nie miała tylko takiej
              szwagierki jaką mam ja wink

              życzę Ci by Wasza uroczystość była bardzo udana tak jak sobie tego życzycie smile
              a ze swoją rodziną jeśli już to niech lepiej porozmawia Twój mąż
              Kasia mama Igi
        • groszek19 Re: Standard lokalu na mój własny ślub 20.05.04, 16:46
          To Twój ślub i Twoja sprawa. Nie podobał mi się styl, w jakim to wszystko
          opisałaś.
    • libra.alicja Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 13:11
      To ja jeszcze raz się wypowiem. Otóż wiele z was pisze, ze na miejscu bratowej
      chętnie byście zostawiły dziecko w domu, że to okazja do spędzenia czasu z
      dorosłymi, itd.
      Jednak są rodzice, którzy wykorzystują wszystkie okazje do popisania się swoim
      dzieckiem i zaprezentowania go szerszej publiczności. Pociechę należy wtedy
      wystroić (nawet lepiej niż siebie) i zaprezentowac niczym tresowaną małpkę
      (kochanie powiedz państwu wierszyk). W takich momentach rodziców rozpiera duma
      i przyjęcie staje się sceną dla cudownego dziecka, a cel przyjęcia i jego
      formuła zaplanowana przez gospodarzy przestają się liczyć.

      Ktoś ironicznie pisał,że triss powinna jeszcze wymagać od gości fraków.
      Przecież zapraszający (czyli organizatorzy, którzy płacą za przyjęcie) mają
      prawo do wyboru stylu przyjęcia (często na zaproszeniach zaznacza się, że
      obowiązują stroje wieczorowe, piknikowe, karnawałowe, itd.). Goście powinni się
      dostosować w miarę możliwości lub zrezygnować z przyjęcia.
      • wieczna-gosia Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 13:20
        Dokladnie.
        Dostalismy zaproszenie od mojej bratowej z Anglii.
        I wyobrazcie sobie ze tam jest nie tylko wymog eleganckiego ubrania, to jeszcze
        adres internetowy listy prezentow, zakaz kupowania kwiatow, info o tym ze
        alkohol bedzie na wlasny koszt i ze impreza skonczy sie o 24 wiec goscie sa
        proszeni o wykupienie sobie miajsca w hotelu (i adresy hoteli). Acha i info o
        zakazie palenia wink)))
        I specjalne info dla mnie ze "breastfeeding won't be a problem" wink)
        • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 13:26
          Of course, że tak jest i wymogi są określane w zaproszeniu. Może być prośba o
          potwierdzenie przybycia na 2 tyg. przed uroczystością, wskazanie obowiązującego
          stroju, czasu rozpoczęcia i zakończenia imprezy (czasem dołączony jest program
          albo program i menu) i nikt się nie obraża bo to normalne i standardowe.
          Ostatecznie to zapraszający określa warunki na jakich organizuje imprezę i
          zaprasza gości.
          Wieczna-Gosiu pewnie byś mogła skorzystać z osobnego pokoiku do karmienia i
          przewinięcia malucha gdybyś pojechała. Pozdrawiam
          • wieczna-gosia Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 13:32
            Pewnie tak wink)
            I pojechalabym na bank bo uwielbiam swoja szwagirke a jej przyszlego rownie
            mocno wink) a oni uwielbiaja nasze dzieci a na swoje widoki maja raczej
            niewielkie (i z racji wieku i checi ogolnej) gdyby nie fakt ze slub odbywa sie
            300 km od Londynu gdzie mieszkaja. A wiec jesli bedzie mi na tej imprezie zle/
            maluch dostanie kolki/ wymiotow/ ja dostane nawalu pokarmu/ wpisz sobie dowolne
            nieszczescie wink to bylabym skazana na siedzenie w lokalu do 24 i nikt nie
            mialby gloy zeby sie mna zajmowac. Dlatego nie pojade wole puscic meza i stare
            dzieci i niech sie bawia bez niebezpieczenstwa ze mamuska nawali albo jej
            aparacik do karmienia i zacznie w kibelku pochlipywac wink)
        • slimak13 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 17:14
          No i co to za argument? Ze jak w Anglii ,to i u nas? Śmieszne.
        • edytkus Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 17:25
          wieczna-gosia napisała:

          > Dokladnie.
          > Dostalismy zaproszenie od mojej bratowej z Anglii.
          > I wyobrazcie sobie ze tam jest nie tylko wymog eleganckiego ubrania, to jeszcze
          >
          > adres internetowy listy prezentow, zakaz kupowania kwiatow, info o tym ze
          > alkohol bedzie na wlasny koszt i ze impreza skonczy sie o 24 wiec goscie sa
          > proszeni o wykupienie sobie miajsca w hotelu (i adresy hoteli). Acha i info o
          > zakazie palenia wink)))
          > I specjalne info dla mnie ze "breastfeeding won't be a problem" wink)

          Tak samo robi sie w USA. Pokoje w hotelu sa zarezerwowane wczesniej wiec sa tansze niz normalnie
          (chyba nie sadzisz Gosiu ze mloda para zaprosi gosci na noc do siebie, tym bardziej ze sami beda
          nocowac w hotelu?). Jesli gospodarze nie zycza sobie dzieci to jasno i wyraznie (ale uprzejmie) jest to
          napisane na zaproszeniach. Na przyjecie na ktorym musialabym sama zaplacic za napoje nie
          poszlabym - to jest dopiero insult i bezczelnosc. A prezentow wcale nie trzeba kupowac z listy. W
          dodatku na dlugo przed terminem przyjecia trzeba potwierdzic czy sie na nie przybywa i w jakiej ilosci
          osob, a jak sie nie pojdzie to tak czy owak trzeba dac prezent.
          Rozumiem ze Triss chcialaby miec "zagraniczne" wesele, ale w Polsce sa inne tradycje o czym ona zdaje
          sie zapominac. Nie widze nic zlego w tym ze nie chce dziecka na przyjeciu, ale po co robic z tego takie
          ceregiele? Jesli przyjecie ma byc na modle angielskich czy amerykanskich to powinna opisac to w
          zaproszeniu. Poza tym np. w USA nie zaprasza sie ustnie.
          • jagienka.harrison Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 17:32
            Byłam na kilku już ślubach (w tym moimwink)w Anglii i zawsze goście kupowali
            sobie drinki. Wino, szampan itp do obiadu jest darmowe, ale piwo czy inne takie
            trzeba sobie samemu kupić w barze. Przez to ślub wychodzi taniejwinka prezenty z
            listy trzeba kupować szybciutko bo potem zostają te drogiesmile najczęściej jednak
            teraz młoda para prosi o bony (vouchery).
            Wieczna Gosiu, ja myślę że powinnaś pojechać na to wesele, ja też jechałam na
            ślub do Irlandii z pólrocznym Dominikiem z Warszwy i to przeżyliśmywink świetnie
            się bawiłam a chętnych do popilnowania dzieci było mnóswo (ale to irlandzka
            gościnność). A gdzie ten ślub dokładnie? Może mnie odwiedzisz?
          • triss_merigold6 Jakie zagraniczne wesele? 20.05.04, 19:21
            Nie ma żadnego wesela! Piszę wyraźnie: nie ma żadnego wesela, jest obiad na 10
            osób. To nie jest amerykański czy angielski zwyczaj tylko nasza wizja
            uroczystości poślubnej. Jakie panują zwyczaje mało mnie w gruncie rzeczy
            obchodzi, sami finansujemy uroczystość i sami decydujemy jak wydać nasze
            pieniądze.
            Nie zapraszamy ustnie tylko normalnie zamawiamy zaproszenia dla wszystkich
            gości.
    • jagienka.harrison Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 13:57
      Przyznaję, że rozumiem Cię i Twoje obawy. Ja sama miałam kłopoty z dziećmi
      szwagra i ich żądaniami co do menu dla dzieci (mieliśmy im podać pierś z
      kurczaka, frytki, lody waniliowe, inaczej nie będą jadły) i w rezultacie
      utkwiło nam to w naszym 'związku'.
      Ale tak przy okazji wydaje mi się że Twoim problemem jest forma a nie treść
      pytania (również w innych wypowiedziach na forum). Już samo wyrażenie "nie
      życzę sobie" daje pewne negatywne odczucia. Jeśli dostałabym zaproszenie na
      taką imprezę i byłoby tam napisane że "nie życzymy sobie towarzystwa dzieci" to
      pewnie byłabym urażona. jeśli natomiast zadzwoniłabyś do mnie wcześniej i
      wyjaśniła, co to za impreza, i gdzie, i żebym się zastanowiła nad braniem córki
      na pewno bym to przemyślała. Powiedz, że mała nudziłaby się, jedzenie jest nie
      dla dzieci itp.
      Pytanie jest takie, czy gdyby szwagierka nadal chciała przyjść z córką to byś
      się obraziła? Czy ważniejszy jest dla Ciebie układ ze szwagrem i jego żona czy
      miły nastrój w dniu ślubu?
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 14:11
        Wiem, że forma jest u mnie hm.. mało subtelna. Na zaproszeniu nie napiszemy nic
        w tym rodzaju, sprawę będzie załatwiał mój ślubny.
        Gdyby szwagierka uparła się żeby przyjść z córką nie obraziłabym się (ja się
        nie obrażam na ogół) tylko zwyczajnie nie wyraziłabym zgody. Ważniejsza dla
        mnie jest w tej chwili moja wizja ślubu i przyjęcia niż czyjeś kaprysy. Ze
        szwagierką nie utrzymuję i nie będę utrzymywać kontaktów towarzyskich, jest mi
        obojętna i nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Mój przyszły tez nie chce małej
        na obiedzie poślubnych więc chyba nasza wola w tej kwestii powinna być
        ostatecznym argumentem.
        • agunia38 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 15:10
          triss to twój slub, twije przyjęcie i ty decydujesz, kto ma na nim być. nie
          rzouemiem głosów oburzenia, mam czteroletniego synka i w zyciu bym ani go nie
          ciagneła na (nudna dla niego i męczącą) uroczystośc w eleganckim lokalu, ani
          bym się nie obraziła, gdyby mi ktos wprost powiedział "zapraszamy was bez
          miśka". niestety, wiele osób po urodzeniu dziecka wyobraża sobie, że jest ono
          najcudowniejsze na świecie i wszystkich wokoło zachwycają jego wrzaski,
          marudzenie, krzyki. cóz, moje drogie, tak nie jest, czas to sobie uświadomić.
          triss nie daj sie ciotkom-klotkom, olej szwagierkę i ciesz się swoim dniem!
        • jagienka.harrison Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 17:19
          Więc ja bym Ci poradziła, żebyś porozmawiała wcześniej ze szwagierką, tylko
          stonuj troszeczkę...czasami użycie zbyt mocnych słów, nawet nieintencjonalnie,
          może kogoś bardzo urazić (na forum także!)
        • skarolina Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:00
          triss_merigold6 napisała:

          > Ze szwagierką nie utrzymuję i nie będę utrzymywać kontaktów towarzyskich,
          jest mi
          > obojętna i nie mamy o czym ze sobą rozmawiać.

          To właściwie po co ją zapraszać? Tylko nie mów, że dlatego, że to rodzina, bo
          jej córka również jest rodziną i najwyraźniej nie ma to dla Ciebie znaczenia.
          Skoro jest Ci obojętna, to zapewnoe nie odczujesz wcale jej braku.
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:25
            Zapraszamy razem - ja i przyszły mąż. To jego siostra więc jasne, że zostaje
            zaproszona. Kobieta ani mnie ziębi ani grzeje, jej mąż i dziecko tym bardziej.
            Cudza rodzina nie jest moją rodziną tylko rodziną partnera.
            Jedno małżeństwo mam za sobą i z ex-mężem i ex- teściami nie utrzymuję kontaktu
            (po co?).
      • groszek19 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 16:58
        Z ust mi wyjęłaś...Zaskoczyła mnie nie chęć urządzenia własnego i bardzo często
        jedynego przyjęcia weselnego ale forma, w jakiej Triss się wypowiedziała. Każdy
        ma prawo do przeżycia tego wyjątkowego dnia na swój (z reguły określony i
        wymarzony) sposób, do miejsca i całej oprawy. Nie spodobał mi się sposób, w
        jaki to wszystko opisała.
        • groszek19 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 16:59
          Dla uściślenia: swoich dzieci nie zabieram na takie przyjęcia.
    • dosiamamafilipa Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 16:33
      mysle ze poprostu powinnas powiedziec rodzinie to co napisalas na forum
      argumeny sa mocne ale i troche smieszne bo nie mozna wymagac od trzy letniego
      dziecka aby konwersowal siedzial 3 godz na pupie. Ciekawe czy Twoje to beda
      potrafily smile
      pzdr i wszystkiego naj na nowej drodze zycia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja