Problem z dzieckiem na przyjęciu

    • robszym Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:37
      A ja z tego co pamiętam, gdy miałam 3 lata właśnie, moja siostra cioteczna
      wychodziła za mąż. Rodzice mnie nie wzięli (ipreza w lokalu huczna, dość daleko
      od domu, nie wiem, czy było zastrzeżenie, że mają przyjść bez dziecka), ale
      ukryli to przede mną, bo wiadomo, że chciałabym tam być. O tym, że wesele było
      i byli na nim moi rodzice, dowiedziałam się, zaskoczona bardzo jakieś parę lat
      temu!
      Żalu nie mam, ale myślę, że to mogłoby być fajne przeżycie.(to z perspektywy
      dziecka)
      argument triss, że 3 latka odwraca zainteresowanie od panny młodej jest dla
      mnie śmieszny, niezrozumiały i może przez to śmieszny właśnie.
      Z tego co wiem, to taka dziewczynka wyrażałaby nieustanny zachwyt dla urody
      pani młodej, jej stroju itp.
      Swojego malucha 11 miesięcznego na wesele wzięłam (300 km), bo karmiłam, miał
      opiekunkę, która się nim zajmowała i dawała sygnał na komórkę, gdy się budził
      na cycusia(nie ukrywam, męczące to było), teraz 23 miesięczniaka na wesele
      raczej nie wezmę, zostaje z dziadkami. Nie czynię tego dla własnej wygody, bo
      się nie zabawię na imprezie będąc w 9 miesiącu ciąży, ale nie robię też tego
      dla wygody pani młodej, ach jeszcze by od niej uwagę odwróćił...
      • dziennikarstwo.egz Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:49
        Nigdzie nie napisałam, że dziecko odwracałoby uwagę ode mnie. Inne e-mamy
        namiętnie mi to wmawiają nie rozumiejąc o co chodzi. Na uwadze 3-letniej
        dziewczynki czy podziwie z jej strony jakoś mi nie zależy. Nie czuję sie też
        zagrożona czy zazdrosna. Widziałam ją ze 3 razy w życiu. Nie interesuje mnie
        czy mała chce być na obiedzie czy nie, trudno żebym brała pod uwagę zdanie
        cudzego dziecka.
        Rodzice chwalą się swoim dzieckiem, jego dziadkowie również. Nie życzę sobie
        żeby na eleganckim obiedzie w eleganckiej restauracji (nie jest na
        liście "przyjazna dzieciom") 3-latka była w centrum zainteresowania dorosłych
        ludzi tym bardziej, że jej wypowiedzi, zachowanie i problemy nie są dla innych
        ciekawe. Nie chcę scen ze strofowaniem małej, bieganiem po restauracji,
        jedzeniem rękami czy hałasem robionym przez przedszkolaka. Nie chcę dziecinnego
        stolika, kredek czy innych zabawek. To nie kinderbal.
        • triss_merigold6 Kurcze to ja tylko się nie przelogowałam.:) n/tx. 20.05.04, 19:50
        • robszym Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:59
          A co znaczą słowa iż nie chcesz, by dziecko było w centrum zainteresowania?
          Naturalne jest, iż w c. zainteresowania, podczas ślubu są młodzi.
          A może boisz się, że dziecko w swojej naiwności, lub naiwnej szczerości zapyta,
          np. o przedślubną ciążę, albo dlaczego nie było ślubu w kościele, albo zapyta,
          dlaczego mówi się państwo młodzi a wujek stary jest(wszak to chyba nie
          młodzieniec?)
          Sorry, to zaczepki z mojej strony, nie odpowiadaj...
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 20:05
            Zignoruję albo powiem "Kochanie, Twoja mamusia szła do ołtarza z białem welonem
            i Tobą w brzuszku". Niech rodzice mu tłumaczą, że na świecie żyją też ateiści i
            że trzydziestolatkowie też biorą śluby...
            Chyba nie sądzisz, że zdanie dziecka potraktuję poważnie..
            • bea.bea Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 20:12
              triss wiem ,że moje zdanie mało cie tu obchodz , ale czy mogłabyś zaspokoić
              moją ciekawośc i powiedzieć ile masz lat...ptya , bo sama jestem po 30stce i z
              przerażeniem czytam twoje posty , tu i w innych dyskusjach, nietrafiłam jeszcze
              nażaden pozytywny post, czy komentarz z twojej strony, czy ty jesteś taka
              zimna, czy taka zapatrzona w siebie, dlaczego to robisz?
              nawet to , że nie będziesz się liczyła ze zdaniem dzieciaka... teraz obcego, a
              co z własnym...?
              boje sie to pisać...ale może ty nie powinnaś mieć dzieci...przepraszam cie za
              to, ale nie moge się powstrzymać
              • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 20:24
                Mam 30 lat. Poglądy zdecydowane, niezbyt modne i niezbyt popularne.
                Konserwatywne raczej. Pozytywne komantarze wyrażam w innych wątkach oraz
                prywatnie. Piszę zimno bo nie jestem specjalnie emocjonalna. Wolę konkret i
                tyle.
                Nie będę liczyła się ze zdaniem cudzego dziecka bo to czy chce ono być na
                przyjęciu czy nie jest kompletnie nieistotne - nie będzie i koniec. Nie będę
                tego tłumaczyć 3-latkowi od tego ma rodziców.
                Co do własnego - w miarę upływu czasu i wzrostu zdolności komunikacyjnych będę
                zdanie dziecka brała pod uwagę. Najpierw w drobiazgach (zabawki, ubranka,
                przsmaki itd.) potem w poważniejszych kwestiach, na miarę dojrzałości.
                Być może nie powinnam mieć dzieci. Teraz już trochę za późno. Uważam, że
                racjonalne podejście sprawdza się w wychowaniu. Mój przyszły jest cieplejszy
                więc jakoś się zrównoważymy.
                • bea.bea Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 20:36
                  nadzieja w tym , że punkt widzenia zależy od punktu siedzeniasmile))
                  mam prawo tak pisać , poniewarz nigdy nie chciałam mieć dzieci,
                  nigdy , do czasu dopuki ie urodziłam małego...i troche żałuje , że mam go tak
                  późno,
                  ponieważ mam własną firme wydawało mi się , że dziecko i praca to nie do
                  pogodzenia zwłaszcza w moim przypadku...
                  ale ....pracowałam w ciązy, pracowałam na porodówce. i przcuje cały czas, a
                  ponieważ jestem sobie szefem , więc nikt nie może mi zabronić przychodzenia do
                  pracy z maluchem , nawe moi kontrachenci przywykli do tego , ze dziecko jest
                  obecne , ponieważ nie zamierzam wynajmować opiekunki, sekretarki mają się czym
                  zajmować...
                  podobno czym skorupka za młodu nasiąknie...smile))
                  dlatego wierze , że kiedy spotkamy się tu na forum za jakieś 20 miesięcy ,
                  inaczej spojrzysz na sprawe...bo dzieciaki to całkiem fajna sprawa...i zupełnie
                  w niczym nie przeszkadzają , pozdrawiam cie cieplutko...
                  aaa, jeśli chcesz zrobic dobry uczynek to pomóż...

                  www.hospicjumzlotow.republika.pl/
                  tam każda pomoc się przyda...
                • skarolina Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 20:41
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Mój przyszły jest cieplejszy
                  > więc jakoś się zrównoważymy.

                  Masz ciekawe pojęcie "ciepła". Facet, który lekceważy uczucia siostry i jej
                  rodzinę raczej do ciepłych nie należy.
                  • sojanka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 20:12
                    Cóz to za cudowne konserwatywne, niemodne i tradycyjne poglądy zrobić sobie
                    dziecko przed ślubem.
                • jagienka.harrison Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:10
                  Triss.. można mieć poglądy zdecydowane, niezbyt popularne itp ale nawet te
                  najmilsze komentarze (z którymi się nie spotkałam!) napisane przez Ciebie w
                  agresywny sposób (bo tak zawsze piszesz) będą odbierane w zły sposób. Wiesz jak
                  to jest - agresja budzi agresję. Konkret to jedno, a bycie obraźliwym i
                  nieprzyjemnym to drugie.
                  Tak jak mówiłam, rozumiem Twoje zdanie, ale sposób jego wyrażania...
            • kotobala Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 09.04.13, 00:22
              triss_merigold6 napisała:

              > Zignoruję albo powiem "Kochanie, Twoja mamusia szła do ołtarza z białem welonem
              >
              > i Tobą w brzuszku".

              Bardzo to mądre. Żal...
          • asiaasia1 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:10
            "A może boisz się, że dziecko w swojej naiwności, lub naiwnej szczerości
            zapyta,
            np. o przedślubną ciążę, albo dlaczego nie było ślubu w kościele, albo zapyta,
            dlaczego mówi się państwo młodzi a wujek stary jest(wszak to chyba nie
            młodzieniec?)
            Sorry, to zaczepki z mojej strony, nie odpowiadaj.."

            takie wypowiedzi utwierdzaja mnie w postanowieniu , że chcę wyjechać daleko ,
            daleko uciec od tej pseudo-katolickiej mentalności .....



            • triss_merigold6 Do asiaasia1 20.05.04, 21:21
              Widzisz jakie to urocze! Teraz powinnam się martwić co odpowiedzieć gdyby
              trzylatka zapytała mnie dlaczego nie biorę ślubu w kościele albo dlaczego
              dzidziuś urodzi się nie po 9 miesiacach tylko wczesniej...i dlaczego nie mam 18
              lat..
              Trzeba na głowę upaść żeby w ogóle zadać takie pytanie (jak rozumiem 3 latek
              sam wpada na takie pomysły) i walnąć tą głową o kant żeby zastanawiać się nad
              odpowiedzią. Moja odpowiedź byłaby chamska odpowiednio do nietaktowności
              powyższych pytań.
              • asiaasia1 Re: Do asiaasia1 20.05.04, 21:31
                Najbardziej wzruszył mnie kawałek o przedślubnej ciąży smile
                Na miarę wyobraźni i wiedzy o świecie 3-letniego dziecka ...
              • judytak Re: Do asiaasia1 21.05.04, 12:22
                triss_merigold6 napisała:

                > Widzisz jakie to urocze! Teraz powinnam się martwić co odpowiedzieć gdyby
                > trzylatka zapytała mnie dlaczego nie biorę ślubu w kościele albo dlaczego
                > dzidziuś urodzi się nie po 9 miesiacach tylko wczesniej...i dlaczego nie mam
                18 lat..
                > Trzeba na głowę upaść żeby w ogóle zadać takie pytanie (jak rozumiem 3 latek
                > sam wpada na takie pomysły) i walnąć tą głową o kant żeby zastanawiać się nad
                > odpowiedzią. Moja odpowiedź byłaby chamska odpowiednio do nietaktowności
                > powyższych pytań.

                no, nie
                przede wszystkim, owszem, trzylatka wpada samo na takie pytania,
                po drugie, nie wie o tym, że te pytania są nietaktowne,
                po trzecie, jeśli te pytania sprawiają komuś jakikolwiek problem, to znaczy, że
                nie czuje się pewnie w tym temacie

                ja bym odpowiedziała normalnie:
                biorę ślub nie w kościele, bo mi się taki ślub podoba,
                biorę ślub w tym wieku, bo właśnie teraz się na to zdecydowaliśmy z mężem,
                a mam duży brzuch, bo będę miała dziecko

                zresztą, ona może ci zadawać różne pytania nie tylko na przyjęciu ślubnym (żeby
                nie nazwać "wesele", bo tego nie lubisz)
                i raczej twój spokój i zachowanie klasy (a nie "chamskie odpowiedzi")
                świadczyłyby o tym, że masz zdecydowane i ugruntowane poglądy

                pozdrawiam
                Judyta
              • kowalka33 triss 08.04.13, 17:58
                rozumiem że twój syn będzie obecny , czy jego wiek kwalifikuje go do jadłodajni dla ubogich. Mając 3 latkę nad weselem moze bym się zastanawiała ale nad obiadem, po prostu wyjda z dzieckiem wczesniej. Mając na uwadze ze bratowa raczej nie wybaczy (chyba ze to jej 5 dziecko ) przedłożyłabym tą niewygodność nad dobre relacje rodzinne ( chyba ze chodzi o to że zachwycać się twoim synem a nie córką brata męża) Swoją drogą tak z ciekawości alkohol na przyjęciu będzie czy przyszły małżonek nie zniósłby widoku ( Triss to jest problem realny który bierzesz sobie na łeb , bratowa to pikuś )
              • inez21 Re: Do asiaasia1 09.04.13, 08:37
                A ja szczerze mówiąc dziwię się ludziom,że chce im się na takie imprezy zabierac małe dziecisad Mając je z kim zostawić dla własnej wygody i spokoju wolałabym przyjść sama i w spokoju zjeść ten obiad>
                A w temacie to chyba nie da się tego załatwic taktowniesadJeżeli szwagierka ma ochotę przyjść i zabłysnąc swoją trzylatkąsmile to wszelkie inne propozycje urażą ją..Masz dwa wybory:
                -powiedzieć czego oczekujesz licząc się z tym ,że szwagierka się obrazi
                -zacisnąc zęby i przecierpiećsmile
    • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:40
      Na miejscu twojego przyszłego, męża bardzo mocno bym się zastanowiła czy chcę
      poślubić tak pustą,próżną i zapatrzoną w siebie kobietę.Jesteś typem narcyza
      wyjątkowo zakochanego w sobie.Problemy masz śmiesznie głupie i mocno mnie
      rozbawiłaś swoją niedojrzałością emocjonalną.Zastanawiam się ile ty masz lat?Z
      tego co widzę to dla ciebie liczy sie tylko kasa,ty,ty i jeszcze raz ty...Nie
      zastanowiłas się,że nie każdego stać na opiekunkę?
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:53
        Kobieto, możemy opłacić opiekunkę na ile by było potrzebne, to nie jest żaden
        problem. Zaproponujemy jeśli szwagierka będzie wolała takie rozwiązanie niż
        zostawienie małej z babcią czy ciocią.
        Gdzie widzisz niedojrzałość emocjonalną? W tym, że nie chcę dzieciaka na
        uroczystym obiedzie? Mój przyszły też nie chce bo mała będzie przeszkadzać.
        • kotobala Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 09.04.13, 00:26
          triss_merigold6 napisała:

          > Gdzie widzisz niedojrzałość emocjonalną?

          To Ty chcesz wdawać się w pyskówki z trzyletnim dzieckiem. Absolutnie nie widzę żadnej dojrzałości(i to pokazuje paluchem Ciebie). Taka mądra,a taka głupia. Załatw sprawe z rodzicami, a nie! odgrażasz się, co powiesz malutkiej dziewczynce.
      • dorotaww Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 19:54
        Bardzo sie ciesze że w końcu to ktoś napisał. Myśle o ginger32.
        Jak można być tak zapatrzoną w sobie. Ciekawe czy ty wogóle myślisz o dziecku,
        czy je masz, zachowanie twoje jest straszne, sama krytykujesz innych,nazywasz
        strasznie, krytykujesz kogos jego chęć pomocy innemu, ja w cale się nie dziwie
        ze taka osoba jak ty nie chce pomóc komus w potrzebie.
        Moż eja sie mylę co do twojej osoby, jesli tak to przepraszam ale z twoich tu
        licznych wypowiedzi wynika to co napisała ginger32. Jak widze wiele osób
        podziela niestety to zdanie.
        Pozdrawiam i życze zastanowienia się nad soba.
        • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 20:09
          Kogo nzywam strasznie i w jaki sposób?
          Nie krytykuję chęci pomocy innym, jestem ostrożna bo raz mnie naciągnięto. W
          necie każdy może udawać potrzebującego jeśli chodzi o tamten wątek. Śmieszy
          mnie kobita, która podobno żyje w nędzy a zdążyła do 25 roku życia zrobić sobie
          piątkę dzieci i wpadła po raz kolejny.
          Mogę być zapatrzona w siebie bo w końcu jestem dla siebie najważniejszą osobą,
          nie.
          Myślę o dziecku - własnym. Będę mieć, za parę miesięcy. Samopoczucie obcego
          przedszkolaka jest mi obojetne, krzywda się małej nie stanie z tego powodu, że
          nie pójdzie do restauracji.
          • hanka_79 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 20:49
            Hej Dziewczyny!!!
            W szoku totalnym jestem! Zaczynam się zastanawiać czy to nie jest
            jakaś "podpucha"? Triss- jesteś straszna! A na miejsu bratowej- darowałabym
            sobie twój ślub. Nie mam nic więcej do dodania.
          • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 11:40
            Jeżeli śmieszy Cię zła sytuacja finansowa innych ludzi to to jest właśnie
            niedojrzałość emocjonalna.Zastanawiam się jaką Ty bedziesz matką...Jakoś z tego
            co przeczytałam nie wyobrażam sobie Ciebie w tej roli...Mimo tego iż jesteś
            sama dla siebie całym światem nie życzę byś kiedykolwiek znalazła się w takiej
            sytuacji jak p. M.Choć może to by Cię trochę nauczyło-szacunku dla
            bliźniego,pokory i skromności.
            • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 12:21
              Nie śmieszy, raczej wkurza bezmyślność i brak odpowiedzialności w tej rodzinie.
              Nie dorobię się siódemki dzieci, nie ma obaw. Stać nas na max dwójkę i tyle
              możemy wychować w godnych warunkach.
              Wiesz co, łatwo jest rozkładać nogi za przeproszeniem, nie umieć nawet policzyć
              własnych dni płodnych a potem wyciągać rękę do państwa i innych ludzie "Daj bo
              dzieci mi głodują, daj bo nie mam wózka, daj bo coś tam..". Jurny tatuś od
              potomstwa p. Marioli też zresztą nie lepszy.
              • jagusia7 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 13:39
                Od potomstwa??? A co tu potomstwo winne?
                • id.a Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 23.05.04, 12:30
                  No to może ja się wypowiem na temat.Jestem mamą 3 letniego szkraba i gdyby mi
                  powiedziano,że nie życzą sobie na przyjęciu rozbrykanego trzylatka z pewnością
                  obraziłabym się.Bo wiem,że 3 letnie dziecko nie jest tak absorbujące i nie
                  sądze by mogło popsuć komuś nastrój.Kiedy mój Samuel miał roczek bawiliśmy się
                  na weselu,ktore było w hotelu,była z nami też niania o godzinie 20 bobas
                  poszedł spać-ja przychodziłam od czasu do czasu na karmienie i z pewnością
                  nikomu nie popsuliśmy imprezy.Impreza była bardzo wytworna,śmietanka
                  towarzyska,kilku cudzoziemców,nawet polityk i nikt nawet przez chwile nie
                  popatrzył krzywo.
                • magda6811 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 23.05.04, 13:23
                  Coś tu jest nie tak...
                  Problem, jak kazdy na forum, mozna omawiać, ignorowac, podwazac, podzielać...
                  TRISS, skąd w Tobie tyle samozaparcia żeby tak konsekwentnie, wytrwale, twardo
                  odpowiadac, tłumaczyc i dalej kreować swój lodowaty i odpychajacy wizerunek.
                  Cwiczenia z asertywnosci czy moze jakies badania naukowe z psychologii?
                  Twoje poglady nie są konserwatywne, cos Ci sie pomyliło. Skucha. Wiec chyba
                  jednak nie badania naukowe. A moze prowokacja?
                  Po co Ty właściwie sie pytasz, jak załatwic problem, który tak rzeczywiscie
                  prolemem dla Ciebie nie jest.
                  Wiesz czego chcesz więc rób jak uważasz. Mężem się nie przejmuj, bo jak
                  piszesz, doskonale Cie w tej kwestii rozumie, wiec bedzie godnie ponosił
                  ewentualne konsekwencje.
                  Daruj nam jednak swoje poglady na temat dzieciorobów, biednych i rozkładania
                  nóg, bo niewiele one mają wspólnego z dobrym wychowaniem i kulturą, której
                  będzie oczekiwac od Ciebie obsluga eleganckiej restauracji. Że o innych
                  rzeczach, których brakuje wypowiadajacym podobne zdania osobom nie wspomnę...
                  Wyluzuj i nie zarzekaj sie czego nie zrobisz, czy co zrobicz będąc matką. Tego
                  sie naprawdę nie wie.
                  I wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, udanego przyjęcia i cudownej
                  atmosfery, o którą z wyczuciem zadbasz.
              • elmira_k Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 13:53
                triss_merigold6 napisała:

                > Wiesz co, łatwo jest rozkładać nogi za przeproszeniem, nie umieć nawet
                policzyć
                >
                > własnych dni płodnych a potem wyciągać rękę do państwa i innych ludzie "Daj
                bo
                > dzieci mi głodują, daj bo nie mam wózka, daj bo coś tam..". Jurny tatuś od
                > potomstwa p. Marioli też zresztą nie lepszy.


                Wiesz co triss....to co napisałaś jest poniżej pasa.....
              • odalie przegięłaś 21.05.04, 15:05

                • triss_merigold6 Nie sądzę 21.05.04, 15:20
                  Wypowiadam się i tak b. taktownie IMHO.
                  Nie mam nic do:
                  - samotnych matek, rozwiedzionych i w złej sytuacji materialnej
                  - chorych, sierot społecznych itd.
                  Absolutnie nic, uważam, że należy im pomagać zarówno drogą państwową jak i
                  społeczną.
                  Wkurza mnie bezmyślne rozmnażanie, brak chęci zadbania o liczbę dzieci stosowną
                  do poziomu dochodów i fakt, że moje podatki trafiają do takich osób. Wkurza
                  mnie, że potrafiąc zadbać o własne życie i mając dotąd 1 dziecko w drodze nie
                  mogę się nawet wypowiedzieć na temat takich bezmyślnych ludzi. To nie jest pani
                  gwałcona przez męża alkoholika, nie żyje na pustyni, umie czytać i pisać więc
                  mogłaby docenić po drugim-trzecim dziecku zalety antykoncepcji.
                  • ginger32 Re: Nie sądzę 21.05.04, 16:37
                    A Ty dalej krążysz na temat tamtej kobiety.Podejrzewam,że gdyby napisała,że
                    jest gwałcona przez męża alkoholika to i tak miałabyś do niej 1000
                    zarzutów.Poprostu już taka jesteś.
                  • odalie nie mamy pełnych danych 23.05.04, 18:46
                    ...więc powinniśmy zachować daleko idącą ostrożność w osądach.

                    Może pojawiły się jakieś szczegóły w wątku z prośbą o pomoc, może Ty osobiście
                    masz dogłębne dane na temat. Ja nie wiem, jak powodziło się tej tak obrzucanej
                    przez Ciebie błotem mamie kilka lat temu. Może wtedy było ich stać nie na
                    piątkę, ale nawet na dziesięcioro dzieci. Wiesz coś na ten temat? Ja nie, wiec
                    wolę być ostrożna w osądach. Oraz delikatna - jeśli dyskusja tyczy płciowości.
                    Nie lubię bowiem zaglądania w cudze majtki, ani w ten koronkowe paniom z
                    socjety, ani w barchany kobiet z klasy niższej.

                    Poza tym, może mnie nie kojarzysz, ale to ja, Odalie-która-wpadła-bo-
                    niezupełnie-mogła-stosować-antykoncepcję (z przyczyn zdrowotnych mogłam - i
                    mogę - stosować jedynie dość zawodne techniki). Nie przepadam za
                    fetyszyzowaniem antykoncepcji. Skąd Ty Triss możesz wiedzieć, czy ta para np.
                    nie stosowała prezerwatyw? Może mieli planowaną dwójkę-trójkę, a reszta to
                    wpadki? Ja tego nie wiem. A Ty zdajesz się byc całkowiecie pewna, że to ach ten
                    strrrrraszny ciemnogród... hmm.

                    Nikt nikogo nie zmusza, aby wspomóc tę rodzinę.

                    I nikt nie powinien im zaglądać w majty.
                  • kotobala Re: Nie sądzę 09.04.13, 00:29
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Wypowiadam się i tak b. taktownie IMHO.

                    A to po polskiemu jest? Hmmm... jakiś tajemniczy zwrot...
                • cytrynka3 Re: przegięłaś 21.05.04, 17:03
                  Triss, to już nie było w porządku sad((
                  Pozdrawiam
                  Cytrynka
              • sojanka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 20:18
                Najgorsze jest to że ta popierzona narcyza triss podobno ma kontakt z żywą
                mateirią jaką są studenci...

                Moim zdaniem ktoś z taką mentalnością moze co najwyżej krzesła kleić a nie z
                ludźmi młodymi pracować. Szok!
                • triss_merigold6 Sojanko 22.05.04, 19:09
                  Grzeczne dziewczynki nie piszą "popieprzona" tylko słodko się uśmiechają,
                  szczebioczą, trzymają nóżki razem a ręce na podołku.smile
                  Nie przyszło Ci do główki, że można oddzielać pracę od poglądów prywatnych i
                  tychże poglądów w miejscu pracy nie upubliczniać? Nie? Szkoda...

                  Mój konserwatyzm akurat sfery obyczajowej nie dotyczy przynajmnmiej nie w
                  zakresie pożycia dwojga dorosłych ludzi. Słońce, napisz jeszcze raz o tym, że
                  jednym z zarzutów jakie stawiasz mojej osobie jest fakt iż do drugiego w życiu
                  ślubu idę w ciąży (mając 30 lat) a wyciągnę wszystkie wpisy e-mam które stawały
                  przed ołtarzem lub w USC z dzieckiem w brzuchu. Podkreślę te wpisy z welonami i
                  ślubami kościelnymi. Jeśli się obrażą skieruję je do Ciebie.
                  Wiem, że Ty byś na takie przyjęcie nie poszła. Nikt Cię nie zaprasza.
              • nastia.1 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 24.05.04, 09:50
                jak cie tak slucham to normalnie az sie wszystko prosi o cud ktorym by bylo
                zebys nie miala dzieci ale skoro juz za pozno to wszystkie mamay prosmy o cud
                przemiany dla ciebie po urodzeniu bo inaczej twoje dziecko bedzie bardzo
                cierpiec i nie chodzi mi o fakt checi obiadu tylko w doroslym gronie bo to
                rozumiem ale o twoje podejscie do sprawy twoja arogancje brak szacunku do
                rodziny ( mnie nie obchodzi bratowa bo to nie moja rodzina tylko narzeczonego)
                tez cos od dnia slubu to bedzie twoja rodzina tak samo chyba ze ciebie nei
                obchodzi przyszla rodzina tylko wtedy po co bierzesz slub? dla papierka??
                Zalosne!!
      • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 23:50
        Ginger
        Nie znam Triss, ale jak sądzę Ty także jej nie znasz. Na jakiej więc podstawie
        piszesz takie opinie? OK, nie spodobał mi się ton jej pierwszego postu, ale
        potrafię zrozumieć, że nie chce bądź co bądź obcego dziecka na swoim obiedzie.
        Sama mam córkę, jestem w ciąży, ale przyznam, że obce kilkulatki często mnie
        irytują (jeśli zapatrzeni rodzice nie reagują na to, że ich pociecha rusza moje
        rzeczy, skacze po moim łóżku itp.) i wolę spotykać się tylko z dorosłymi. I to
        nie znaczy, że jestem zimna i wyrachowana, czy typem narcyza bo nie jestem.
        Piszesz, że jej problem jest śmieszny, to jaki problem jest dla Ciebie
        poważniejszy i godny dorosłej osoby? To co dla Ciebie jest śmieszne dla kogoś
        innego może być bardzo poważne i na odwrót. Tak się czasem zastanawiam, co
        bezdzietna kobieta, czy pan pomyśleliby o mamie, która błaga o pomoc, bo jej
        dziecko nie chce się załatwiać do nocnika. Myślę, że część by się uśmiechnęła i
        pomyślała to co ty teraz. Czy Triss napisała, że dla niej liczy się kasa? Ja nie
        widzę, chociaż na nosie mam okulary. Napisała, że sami finasują uroczystość, to
        mają prawo decydować i zgadzam się z nią.
        Z całym szacunkiem
        Cytrynka
        • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 16:41
          Triss sama napisała,że kocha siebie i nie odparła tym mojego zarzutu na temat
          narcyzmu.Uważam,że jej sprawa jest śmieszna w porównaniu do postu pani Marioli
          z którego to ona miała taką radochę,więc przepraszam bardzo ale jeśli ktoś robi
          sobie żarty na temat fatalnej sytuacji finansowej i niezdrowo wyraża się o
          ludziach ubogich to chyba nie jest w porządku.
          • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 17:15
            Fakt, że jej wypowiedź była nie fair. Słuchaj, może wzięła się stąd, że na forum
            Oddam-Przyjmę afera goni aferę? Bardzo mi przykro, że ludzie żyją w tragicznych
            warunkach, dzieci nie mają odzieży, zabawek, jedzenia itp. ale z drugiej strony
            rozumiem nieufność, bo każdy może się zalogować na forum, napisać bajkę o złej
            sytuacji finansowej a potem czerpać z tego korzyści. Wiem, że była taka
            sytuacja, że jakaś forumowiczka najpierw płakała jaka to ona biedna, a potem
            inna, która jej coś podarowała dla dziecka, zobaczyła te rzeczy wystawione na
            allegro.
            To rodzi brak zaufania do innych.
            Pozdrawiam
            Cytrynka
            P.S. Liczbę dzieci uważam za osobistą sprawę rodziny, choć denerwująca może być
            czasem postawa rodziców, którzy rodzą kolejne nie potrafiąc zapewnić bytu tym co
            są, jednak z drugiej strony sama marzę o licznym potomstwie (któremu oczywiście
            mam nadzieje zapewnię wszystko, co potrzebne)
        • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 16:43
          Przy okazji-całe szczęście,że nie znam Triss,bo nie znoszę ludzi jej
          pokroju:nie wrażliwych,samolubnych,egoistów.
    • dorotaww Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:20
      Kobieto ile ty masz lat?
      Bez komentarza, ja na miejscu szwagierki nie poszłabym w życiu na twoje wesele
      daj mi jej adres to wyrecze cie i do niej napisze.
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:25
        To nie jest wesele. 10-osobowe przyjęcie nie jest weselem. Mam dostatecznie
        duzo lat żeby decydować o tym jak ma wyglądać mój ślub i kogo chcę zaprosić lub
        nie na poślubny obiad. Czy to jest jasna odpowiedź? Szwagierka nie dysponuje
        stałym łączem ani nie korzysta z netu.sad
        Sprawę załatwi mój mąż. Żadnego dziecka na przyjęciu nie będzie, zaprosimy ich
        później z małą do domu.
        • dorotaww Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:28
          wiesz gdyby dysponowała łączem uwierz mi niechciałaby mieć z toba nic do
          czynienia, nie powinnas wogóle zaczynać tego tematu na forum , zostałas tylko
          skrytykowana i kazdy niestety ma złe zdanie o tobie, z twoich wypowiedzi
          wynikało, że dzieci to potwory i zło.
          A skoro masz być mama to mam nadzieje że tak nie myslisz.
        • dorotaww Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:29
          zostawiłas po sobie niesmak i sama nie wiem co myslec o tobie , bo poprostu to
          było straszne.
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:32
            Nic nie myśl. Ja o większości ludzi nic nie myślę. Tak jest zdrowiej.
            Czytasz nieuważnie, sporo e-mam z autorytetem Wieczną Gosią na czele uznało, że
            mam słuszność i prawo wyboru kogo chcę zaprosić. Zdania są podzielone.
            • kotobala Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 09.04.13, 00:35
              triss_merigold6 napisała:

              > Nic nie myśl. Ja o większości ludzi nic nie myślę. Tak jest zdrowiej.
              > Czytasz nieuważnie,sporo e-mam z autorytetem Wieczną Gosią na czele uznało, że
              >
              > mam słuszność i prawo wyboru kogo chcę zaprosić

              Dobra, przesadziłaś. Juz nie uważam Cię za mądrą. "sporo e-mam z autorytetem Wieczną Gosią na czele uznało, że
              >
              > mam słuszność i prawo wyboru kogo chcę zaprosić"

              Najcenniejsze źródło wiedzy, emamy... O czym Ty piszesz kobieto? Na internetowe avatary sie powołujesz ?

              Opadło, co miało opaść, przynajmniej u mnie. Pozdrawiam smile
        • dorotaww Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:31
          według mnie to temat nie bardzo pod dyskusje, bo ja rozumie ze to ważny dzień
          dla ciebie, ale skoro to tylko obiad, moja 3 letnia córka napewno by
          wysiedziała przy stole, więc wydaje mi się , że w twoim przypadku problemu by
          też nie było.
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:35
            Dzieci są różne, może Twoje jest spokojne. Piszę jeszcze raz i wyraźnie:
            dziecko ma z kim zostać; nie życzymy sobie przedszkolaka przy stole z kilku
            powodów i mamy do tego prawo. Nie wszystkie uroczystości nadają się dla dzieci.
            • neta_m Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 09:40
              Triss
              Podziwiam Cię za cierpliwość. Tyle razy pisać, że nie jest to wesele tylko
              uroczysty obiad w restauracji...
              Niektórzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem wink)
              Masz zupełną rację, to nie jest czas i miejsce dla 3 latki. Mój syn zupełnie
              nie nadaje się na takie uroczystości, ale nie zabrałabym go nawet gdyby był
              super spokojny.
              Sensowne rady już otrzymałaś, wierzę że załatwicie sprawę zgodnie ze swoim
              życzeniem.
              Jedno ale - siostra męża to jednak trochę jakby rodzina. Choć w rodzinie też
              można się nie lubić i nie odwiedzać. Wiem z doświadczenia.
              Pozdrawiam
              Aneta
            • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 16:45
              Triss,chodzi głównie o charakter Twoich wypowiedzi.Ładniej brzmiałoby -nie
              chciałabym niż nie życzę sobie.Pomyśl nad tym.
          • hanka_79 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:38
            A czy pan młody wie, że żeni się ze złą panią, która dzieci zjada na
            podwieczorek? Bo to mi przypomina scenę z filmu dla dzieci.
            • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:47
              Może dla odmiany obejrzyj film dla dorosłych ludzi? Kreskówki trochę
              odmóżdżają... Tak, mój narzeczony zna moje zdanie na temat dzieci i wie, że
              wolę dorosłych.
              • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 16:46
                W takim razie,skoro kreskówki odmóżdżają-zaprzestań ich oglądania.
              • sojanka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 20:22
                Biedne dziecko, co się narodzi matce o tak jasnym i określonym stosunku do
                dzieci.
      • katse Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:43
        w mojej rodzinie zaprasza sie z dziecmi. w zasadzie bez wzgledu na wiek. ale
        chodzi o impezy wieloosobowe, gdzie dla dzieci sa osobne salki, stoliki, czasem
        tez opieka.

        na takie eleganckie obiady, w super lokalach dzieci sie nie zabiera.

        proponuje poprostu zapytac, czy beda mieli z kim zosatwic dzieciaczka, jesli
        nie - zapronowac pomoc przy znalezieniu opieki.

        jesli zapytaja czy nie mozemy jej zabrac ze soba - mozna odpowiedziec ze:
        - przyjecie zaplanowane dla osob doroslych
        - chcemy spokojnie porozmawiac na wszelkie tematy nie koneicznie wlasciwe dla
        dzieci

        napewno siostra zrozumie. powinna juz zrozumiec zapytanie czy bedziecie miec z
        kim zostawic corke.

        nie przejmuj sie.

        pozdrawiam

        zwariowana na punkcie swojej corci kasia
        • dorotaww Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:46
          nie wiem czy tylko ja ale czy widzicie różnice w tonie wypowiedzi Kasi-łagodny
          spokojny, a pani młodej zimny, zły, może ja jestem przewrazliwiona.
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:50
            Nie jesteś. Kasia napisała to co Judytak wcześniej i zgadzam się z jej zdaniem.
            Napisałam to kilkadziesiąt postów wyżej dziękując dziewczynom za rady.
            Nie pytałam czy dobrze robię tylko JAK sprawę załatwić więc ubolewanie nad
            losem niezapraszanej dziewczynki juz mnie nieco irytuje.
            • hanka_79 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 21:55
              Hihihi. Triss napisz jeszcze coś mądrego, bo fajnie się ciebie czyta, a jaka
              opanowana...
              • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:00
                Odechciewa mi się szczerze mówiąc. Parę rad było sensownych i na pewno z nich
                skorzystam.
                Dziewczyny na litość boską, mnie jest obojętne jak Wasze rodziny traktują Wasze
                dzieci i dokąd z nimi chodzicie podobnie jak w jakim gronie urządzacie własne
                święta. Mam prawo do takiego a nie innego zdania, nikomu nie stanie się krzywda
                (a już najmniej trzylatce) i do zorganizowania własnego ślubu w sposób jaki
                mnie odpowiada. I może na tym poprzestańmy żeby nie rozwijać dyskusji która
                staje się absurdalna i nie na temat.
              • bea.bea Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:06
                " zamiast ludzi potępiać, powinniśmy próbować ich zrozumieć. Powinniśmy
                próbować zrozumieć to, to robią i dlaczego robią. Zrozumienie to postawa
                znacznie bardziej pozytywna i rozumna niż krytyka_ wzbudza znacznie więcej
                sympati, tolerancji,i życzliwości smile))'
    • agusiakraj Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:01
      Ja tu czegos nie rozumiem.Skoro ciegle powtarzasz,ze masz swoje zdanie,ze to
      Twoj slub,ze masz w nosie to dziecko i jej mamusie i ze dziecka i tak nie
      bedzie to po co Ty nas w ogole o zdanie pytasz???????
      Przeciez i tak juz masz odpowiedz- dziecka nie bedzie i juz-myslisz ze my Ci tu
      napiszemy,ze masz isc do niej i powiedziec NIE CHCE TEJ NIEGRZECZNEJ ZLE
      WYCHOWANEJ DZIEWCZYNKI NA MOIM WSPANIALYM OBIEDZIE?
      Skoro jestes tak odwazna masz swoje zdanie i gotowa odpowiedz to po prostu idz
      do niej i jej to powiedz w twarz,ja raczej staram sie byc szczera i mowic co
      mysle,wiec jesli masz swoje zdanie i odwage to do dziela.I tak masz to gdzies
      co sobie pomysla o Tobie i ze to Twoja rodzina,najwyzej beda mowic:Ale snobka
      weszla do naszej rodzinki no i co z tego przeciez jej nie lubisz nieprawdaz???
      A przynajmniej Twoj slub bedzie idealny,a o to Ci tylko chodzi jesli dobrze
      zrozumialam.
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:09
        Ja pytałam jak to uprzejmie załatwić. Odpowiedzi które otrzymałam od kilku
        dziewczyn naprawdę mi pomogły. Owszem kicham na to co o mnie pomyślą ale ze
        względu na mojego przyszłego męża wolę nie stwiać sytuacji na ostrzu noża. Nie
        chcę żeby miał przykrości.
        Co do snobizmu- wprawdzie nigdy się nad tym nie zastanawiałam ale jeśli
        snobizmem jest niechęć do trzylatki w restauracji na własnym przyjęciu to ok.
        jestem snobką.
        Tak, chodzi mi o to, żeby było idealnie. Płacę i tego właśnie oczekuję. B.
        proste.
        • koleandra Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 13:18
          triss_merigold6 napisała:

          > Ja pytałam jak to uprzejmie załatwić. Odpowiedzi które otrzymałam od kilku
          > dziewczyn naprawdę mi pomogły. Owszem kicham na to co o mnie pomyślą ale ze
          > względu na mojego przyszłego męża wolę nie stwiać sytuacji na ostrzu noża.
          Nie
          > chcę żeby miał przykrości.
          > Co do snobizmu- wprawdzie nigdy się nad tym nie zastanawiałam ale jeśli
          > snobizmem jest niechęć do trzylatki w restauracji na własnym przyjęciu to ok.
          > jestem snobką.
          > Tak, chodzi mi o to, żeby było idealnie. Płacę i tego właśnie oczekuję. B.
          > proste.

          Uprzejmie tzn. normalnie, najlepiej normalnie powiedzieć ze to przyjecie tylko
          dla dorosłych i juz. Ale swoja droga to straszne "płace i tego własnie
          oczekuje" , jak Ty się zachowujesz? jakbys pieniedzmi mogła załatwic wszystko?
          Siostra Twojego męza, jej mąz i dziecko są rodziną i jesli chcą to maja prawo
          przyjsc albo wszyscy albo wcale, i nie mozesz niczego od nich wymagac
          bo "zapłaciłas".
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 14:22
            Oczywiście, że mają prawo przyjść wszyscy, bez córki albo wcale. Taki też mają
            wybór. Zapraszamy na przyjęcie bez dziecka i od szwagierki będzie zależało jaką
            decyzję podejmie.
            "Płacę i oczekuję" odnosiło się do sugestii wyżej jakobym chciała mieć idealny
            ślub. Taki właśnie chcę mieć, przyjęcie poślubne również. Bez stresów i
            niespodzianek.
            O ile wiem to organizator imprezy ustala warunki na jakich impreza się odbywa.
          • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 17:29
            Koleandra, płaci, to może wymagać. Wiesz mi się zdarzyło, że na moje wesele
            przyszła osoba niezaproszona i nawet nie złożyła mi życzeń. Pojawiła się jak
            duch w okolicach północy. Był to ponoć chłopak jednej z uczestniczek, tylko, że
            jak z nią rozmawialiśmy, to nie była pewna, czy jest z tym chłopakiem, czy się
            rozstali. A my mogliśmy zaprosić tylko 50 osób i ani jednej więcej. Więc
            zapraszając ją uprzedziliśmy, że tylko ją (bo mamy bardzo ograniczone miejsca, i
            nie możemy zaprosić wszystkich których byśmy chcieli). Czy to jest OK? Dla mnie
            zarówno ta dziewczyna jak ten chłopak byli zupełnie obcy, to nie była rodzina
            moja, czy męża. I też płaciliśmy, to wymagaliśmy (dlatego nie zaprosiliśmy na
            wesele rodzeństwa mojej mamy, gdyby rodzina finasowała, musielibyśmy się pewnie
            dostosować, jeśli byłyby żądania zaproszenia rodziny).
            Pozdrowienia
            Cytrynka
        • ginger32 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 16:51
          Twój snobizm nie przejawia się w tym,że nie chcesz 3-latki na swoim ślubnym
          obiedzie lecz w sposobie w jaki wyrażasz swą niechęć a także w tym jaki masz
          stosunek do innych ludzi np.do szwagierki itd.
    • libra.alicja Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:38
      To ja po raz trzeci w tym wątku napiszę kilka słów.
      Przesadzacie dziewczyny z tą bezsensowną krytyką autorki wątku, a już pisanie
      jakoby była "zimną panią młodą" itp. jest śmieszne. Co to ma do rzeczy, w
      kwestii postu jaki napisała?

      Mam wrażenie, że odezwały się w was matki z urażoną dumą, że ktoś nie chciałby
      podziwiać waszych wspaniałych dzieci, gdy nadarza się świetna okazja do
      zaprezentowania pociechy bliższej i dalszej rodzinie.

      Czy nie zdarza się wam spotykać się z innymi ludźmi bez waszych dzieci?
      Czy zapomniałyście już czym jest impreza lub przyjęcie dla dorosłych?
      I nie piszcie, że wszystkie osoby w tym watku skrytykowały triss, bo dla wielu
      z wypowiadających się, taka sytuacja, jaką opisała triss jest zupełnie
      naturalna. Gdyby dla jej bratowej była również, to pewnie nie byłoby problemu i
      tego wątku.
      • aga_rn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 23:12
        Alicja, nic dodac nic ujac.
        Podpisuje sie pod Twoimi slowami, dla mnie rowniez normalna rzecza jest fakt ze
        dziecko zostaje w domu jezeli rodzice ida na eleganckie przyjecie do resturacji
        (nawet jezeli jest to przyjecie z okazji slubu).
        Moze ja tez niedzisiejsza jestem wink
    • jr25 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:40
      Dziewczyny, jestem prawie pewna, że to wszystko to marna prowokacja. Jak
      trzydziestoletnia kobita mogłaby być tak (przepraszam, ale muszę to powiedzieć)
      beznadziejnie głupia. To raczej niemożliwe, chociaż...?
      • marghe_72 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:48
        Triss, masz prawo miec konkretne oczekiwania co do własnego wesela.
        Jak widać nie umiesz rozmawiać.. ani tutaj, ani w gronie własnej rodziny.

        Sądząc po Twoich wypowiedziach szacunek i kultura to raczej nieco obce Ci
        tematy.

        Wszystko mozna powiedziec, tylko trzeba umieć.
        Nie jestem zacietrzewioną mamuską, sama nie zabrałabym malego dziecka na
        wesele, ale zbija mnie z pantałyku ton Twoich wypowiedzi.

        "Samopoczucie obcego przedszkolaka jest mi obojetne" , czy coś w stylu "nie
        obchoodzi mnie jak traktujecie wasze dzieci.."
        • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:56
          To nie moja rodzina tylko męża. Wiem, że nie jestem dyplomatyczna ani delikatna
          więc wolę - i tak sugerują mi dziewczyny - żeby sprawę załatwił mąż ze swoją
          siostrą, wyjdzie uprzejmiej i nikogo mam nadzieję nie urazi.
          Faktycznie samopoczucie obcego przedszkolaka jest mi obojętne. O ile nie jest
          bity, głodzony itp. oczywiście. Powinni się tym interesować jego rodzice. Nie
          interesuje mnie dokąd e-mamy zabierają własne dzieci (na przyjęcia, do
          restauracji, do McDOnaldów) bo to zwyczajnie nie moja sprawa.
      • libra.alicja Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:53
        jr25 napisała:
        > Jak
        > trzydziestoletnia kobita mogłaby być tak (przepraszam, ale muszę to
        powiedzieć)
        > beznadziejnie głupia. To raczej niemożliwe, chociaż...?

        Nigdy nie odważyłabym się napisać tak o kimś kogo nie znam, a już nie podac
        przy tym żadnych argumentów, to czyste awanturnictwo.
        Widzę, ze w tym wątku nie ma juz merytorycznej dyskusji.
        Dobranoc.
      • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu DO WSZYSTKICH 20.05.04, 23:12
        Nie potrafię zrozumieć, że zwykła prosba o radę może wywołać tyle emocji. Nikomu
        nie szkodzi mieć własne zdanie, ale też nikt nie powinien obrażać Triss. Tutaj,
        gdzie mieszkam nie mamy ani rodziny, ani znajomych (z którymi mogłabym zostawić
        na kilka godzin córcię), więc roczną Julcię wszędzie zabieramy ze sobą. Jeśli
        byśmy zostali gdzieś zaproszeni bez dziecka, po prostu byśmy nie poszli,
        względnie któreś z nas zostałoby z nią w domu.
        Zapraszający ma prawo decydować o tym, kto ma być zaproszony. Na moim weselu
        były dwie, czy trzy osoby, których bym już teraz nie zaprosiła, a zaprosiłam, bo
        ponoć wypada. A chyba lepiej byłoby bez nich.
        Tak samo osoba zapraszana ma prawo skorzystać, bądź nie skorzystać z
        zaproszenia. Dajcie spokój Triss, ona nie potrzebuje czytać morałów, tylko
        rzetelnej rady. Gdyby oczekiwała na ocenę swoich planów, czy poglądów,
        napisałaby o tym.
        Cytrynka
    • flo5 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:54
      No cóż - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mam nadzieję, że za trzy
      lata nie będzie tu wątku pt. "zaprosili mnie na obiad ale bez dziecka".
      A dla jasności - ja dziecka na imprezy ze sobą nie ciągam. Gdyby mnie ktoś
      zaprosił bez dziecka - wszystko zależy jak by to zrobił. Ale gdyby mi
      zaproponował, że zapłaci za opiekunkę to raczej bym nie przyszła.
      Pozdrawiam
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 22:59
        Nie będzie takiego wątku zapewniam Cię.smile Właśnie dlatego pytała JAK to zrobić
        żeby nie było konfliktu. Zdania co do opiekunki są podzielone: jedne e-mamy
        uważają, że powinniśmy to zaproponować, inne, że absolutnie nie. Jeszcze sama
        nie wiem, to zalezy od postawy szwagierki.
        • hanka_79 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 23:23
          Może macie rację, może ta pani nie jest taka zła, umie też uszczęśliwiać-
          przecież rozwiodła się z mężem.
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 23:33
            Pewnie, uszczęśliwiłam siebie. Ale jak rozumiem lepiej byłoby gdybym została
            cierpiętnicą i pisała żałosne posty typu: on nie daje mi
            pieniędzy/wyzywa/chodzi z kumplami na piwo/zdradza itd. Wtedy mogłabym liczyć
            na współczucie, dobre rady, serdeczne wsparcie itd.
            • olamad Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 23:43
              Triss, właśnie zostałaś moją idolka number 1! Koniecznie powinnyśmy się poznać,
              bo to co piszesz jest żywcem z moich ust wyjęte. Pozdrawiam i życzę
              wytrwałosci...
              • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 23:49
                Jestem uparta jak muł więc i wytrwałości mi nie brak. Napisz na priva albo
                jutro się do Ciebie odezwę, tak w ogóle to lubię gadać i pisać.smile Pozdrawiam i
                dobranoc.
            • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 20.05.04, 23:58
              Często odnoszę takie wrażenie, że godni uwagi są Ci, którym się nie wiedzie, bo
              można się cholercia dowartościować. Mam nadzieję, że się mylę.
              • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 00:03
                Bo można dać fantastyczną i szalenie skuteczną radę pt. "Porozmawiaj z nim/z
                nią".
                Jak na kimś rodzina wymusiła wesele na 100 osób to czuje się w obowiązku
                pouczenia tych którzy mają inną wizję i są w stanie ją zrealizować mimo
                ewentualnych kwasów. Na innych forach jest podobnie Cytrynko...
                Dobranoc.
                • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 01:00
                  Hej Triss
                  Niestety, racja, że na innych forach jest podobnie. Zwykła rozmowa potrafi
                  wywołać awanturę. Mało tego, niekiedy odnoszę wrażenie, pt. mnie się nie
                  powiodło, to czemu Tobie ma być dobrze. Wkurza mnie to szalenie, nie wiem czy
                  tak jest na wszystkich forach na świecie, czy to tylko polska specjalność.
                  Wiesz, kiedyś na forum Świat zadałam pytanie (mieszkam w USA), jakie załatwić
                  sobie ubezpieczenie (myślałam o dziecku). I zostałam obrażona przez dwie panie,
                  które na podstawie mojego postu wyciągnęły wniosek, że zamierzam okradać
                  amerykańskich i nie tylko amerykańskich podatników. Nie napisałam słowa, że ma
                  to być coś nielegalnego, naciąganego. Załatwić, w sensie, gdzie pójść,
                  dowiedzieć się i wykupić. Zostałam wyzwana od złodziejek, biedaków, że żeruję na
                  innych. Ponieważ to były moje pierwsze posty na forum (jeszcze starym
                  e-dziecku), to najzwyczajniej w świecie o ile pamięć mnie nie myli się
                  poryczałam z bezsilności.
                  Nie przejmuj się, niezależnie od poglądów innych ludzi, masz prawo robić po
                  swojemu, szczególnie, że nie zapraszając malucha naprawdę nie robisz nikomu krzywdy.
                  He, niewiele Ci pomogłam, bo sama nie wiem, jak to ująć w słowa, żeby mama
                  dziecka się nie obraziła. Pozdrawiam i życzę udanej uroczysości.
                  Cytrynka
                • aha44 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 23:02
                  Gratuluję Triss , tym bardziej, że nie o rade Tobie chodziło.Naprawdę
                  nieżle.Pozdrawiam , życzę udanego przyjęcia.
          • cytrynka3 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu NO NIE MOGĘ 20.05.04, 23:56
            Czytam i czytam i ręce mi opadają z klawiatury. Ludziska żyjcie i dajcie żyć
            innym. Trochę szacunku mimo różnicy poglądów.
            Cytrynka
        • abere8 Popieram triss 20.05.04, 23:38
          Wiem, ze nie zalezy Ci na niczyim poparciu smile ale chcialam troche przewazyc
          szale wypowiedzi Tobie przyjaznych. Moi rodzice zawsze byli zdania, ze wesela
          to nie sa miejsca dla dzieci, skutkiem czego po raz pierwszy uczestniczylam w
          takiej imprezie majac 23 lata i nie uwazam, zeby mi sie jakas krzywda stala, a
          wrecz przeciwnie, biorac pod uwage polskie realia i zwyczaje weselne.

          Wiem, ze Twoje przyjecie to nie hulanki i swawole, ale i tak bedzie chyba
          bardziej uroczyste niz normalna impreza rodzinna typu imieniny cioci Krysi, na
          ktore dzieci sie zabiera i scala rodzine. Dostalas juz sporo dobrych rad, ale
          jeszcze moze cos takiego - mozna jej zakadzic, ze zalezy Wam na rozmowie z nia
          w czasie przyjecia, zeby lepiej sie poznac czy cos, a dziecko by ja
          absorbowalo.

          A co do Twojego stylu pisania, mnie sie podoba. Bo piszesz jasno, prosto i na
          temat, od razu wiadomo, o co chodzi, a do tego nie robisz bledow jezykowych czy
          ortograficznych - miodzio! smile
    • hancik5 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 08:31
      Ja osobiście w ogóle nie obraziłabym się, gduby ktoś poprosił mnie, żebym
      przyszła bez dziecka. Mało tego, raz byliśmy na takiej uroczystości i sami nie
      proszeni poszliśmy bez dziecka, bo prostu wydawało mi się to naturalne. Dwa
      lata temu byłam chrzestną małej Agatki (moja córcia miała wtedy równo 3 lata) i
      miałam zamiar też ją zostawić, bo wiedzałam,że będzie się nudzić, marudzić,
      itd., ale rodzice Agatki zdecydowanie życzyli sobie obecnośćci Kasi i zarzekali
      się, że nic nie będzie im przeszkadzać. Więc ją wzięliśmy i nawet nie było tak
      źle bo był jeszcze jeden trzyletni chłopczyk, ale i tak było spore zamieszanie.
      Ale było fajnie. Co kto lubi.
      Najlepiej nie obrażać się, gdy ktoś poprosi o przyjście bez małego dziecka.
      Dla mnie taka prośba jest najzupełniej naturalna.
      Acha, na naszym ślubie były dzieci, ale to było weselisko i dzieci mogły
      hasać i brykać.
      Pozdrawiam
      Hania
    • mabrulki Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 10:14
      Hej Triss!
      Stworzyłaś arcywciągający wątek, a to ze względu na Twoją niewiarygodną
      cierpliwość i spokój z jakim n razy odpowiadasz na ataki.
      Pozdrawiam,życzę udanej imprezy
      Karolina
      • groszek19 NA LITOŚĆ BOSKĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.05.04, 12:52
        • groszek19 Triss, litości.. 21.05.04, 13:17
          Poszło puste, przepraszam.
          Napiszę, choc jestem przekonana, że masz to w nosie..

          Nikt nie neguje Twojego prawa do:
          - bycia tego dnia najważniejszą osobą
          - zaplanowania i przeżycia tego dnia na swój sposób
          - faktu, że trzylatka nie jest najodpowiedniejszym gościem na przyjęciu (sama
          nigdy nie zabrałabym małego dziecka na taką uroczystość)
          - wyboru kreacji, zaproszeń, wystroju sali i Bóg jedem wie, czego jeszcze.
          A przynajmniej ja nie neguję Twoich decyzji.

          Razi mnie jedynie forma wypowiedzi. Gdybyś zaczęła inaczej..
          "Przyjęcie ślubne, zaplanowaliśmy je w eleganckiej restauracji i obawiam się,
          że siostrzenica może być zbyt absorbująca..."

          Wiem, że to co teraz napiszę, spłynie jak woda ale:
          siostra męża jest w pewnym stopniu osobą podobną do Ciebie (podobną w sensie
          takim, że nie zależy jej na zdaniu innych, nie stara się utrzymywać
          jakichkolwiek więzi emocjonalnych ze mną i innymi przyszywanymi członkami
          rodziny). Niby nikt jej do tego nie zmusza, ma prawo mieć do nas taki stosunek
          a nie inny. Pozostaje jednak forma, w jakiej to wyraża: "nie interesuje
          mnie..", "nie jesteś członkiem rodziny..", "to nie twoja sprawa..", "mam w d..
          twoje zdanie..".
          Po 12 latach wszystkim się jej odpowiedzi przejadły. Dziewczyna przez dłuższy
          czas była niezależna, samodzielna i dawała tym samym do zrozumienia wszystkiem,
          gdzie mogą ją pocałować. Przez kilka lat nie zajrzała do nas bo "bachorów nie
          znosi".
          Aż pewnego dnia, w zeszłym roku, odezwała się. Liczyłam, nie ukrywam, na
          odnowienie znajomości. Ale okazało się, że przypomniała sobie o nas jedynie
          dlatego, że jest bez pracy i potrzebuje pieniędzy. I może byłoby wszystko w
          porządku gdyby nie jej, powtarzane w koło słowa: "nie jesteś członkiem
          rodziny..", "nie interesuje mnie co masz do powiedzenia..".

          Przepraszam za długaśny tekst. Nawet nie wiem, czy doczytałaś do końca.
          Chodziło mi jedynie o to, że w życiu różnie bywa. Dziś mówisz otwarcie, że "
          nie isteresuje Cię to co inni..". Mam nadzieję, że nigdy nie znajdziesz się w
          sytuacji, gdy będziesz musiała poprosić tych ludzi o pomoc.

          I proszę, nie pisz że taka sytuacja nigdy nie będzie miała miejsca.

          Pozdrawiam i życzę bezkonfliktowego załatwienia sprawy oraz wszystkiego dobrego
          na przyszłość.smile
          Edyta
    • jagienka.harrison Mała prośba do Triss 21.05.04, 13:23
      Bosh ale się wątek rozrósł no nie mogę...
      Mam do Ciebie prośbę - napisz nam/mnie potem jak załatwiłaś sprawę, jestem
      ciekawa jak to wyjdzie, może jedni sobie pomyślą "a nie mówiłam" a inni " a to
      dziwne że tak zareagowała". Ale na pewno da to niektórym do myślenia.
      Daj znać, w Twoim niepowtarzalnym styluwink
      • triss_merigold6 Re: Mała prośba do Triss 21.05.04, 14:07
        Autentycznie mam nadzieję, że uda się nam (a przede wszystkim mężowi) załatwić
        sprawę bezkonfliktowo. Pewnie nie będę chciała wyciągać tego wątku i
        niepotrzebnie mnożyć wpisów więc raczej pozwolę sobie napisać do Ciebie na
        priv. Jeszcze parę dni minie bo nie mamy wydrukowanych zaproszeń. Pozdrawiam i
        już nie ciagnę tego wątku.
    • edytkus Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 15:47
      Mala dygresja, a co jesli przyszla bratowa mysli tak samo: <jeeeju, przyjecie tej "obcej" Triss, szkoda ze
      nie wypada odmowic - w koncu to przyszla zona brata...>?
      • triss_merigold6 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 16:25
        Głupio napisałam na początku, chodzi o szwagierkę czyli siostrę przyszłego męża.
        Co jeśli myśli o mnie kiepsko/nie lubi/nie chce czy nie ma ochoty przyjść? Nic.
        Jeśli nie chce to odmówi. Jest dorosła.
        Wyrosłam z wieku kiedy zależało mi na byciu lubianą przez wszystkich jakieś 10
        lat temu. Teraz zależy mi na sympatii niektórych.
    • ewulka303 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 15:59
      Uważam, że masz pełne prawo zorganizować kameralne przyjęci TYLKO dla
      dorosłych. Ostatnio miałam podobną sytuację, moja najbliższa przyjaciółka brała
      ślub, po nim był obiad w restauracji dla 10 osób i z góry było wiadomo, że
      mojej trzyletniej córki nie wezmę, mimo, że mała naprawdę umie zachowywać się w
      takim miejscu porządnie. I do głowy nie przyszłoby mi, żeby obrazić się na
      przyjaciółkę. Co więcej, siostra pana młodego i jej mąż również przyszli bez
      synka (w tym samym wieku co moja mała). Może poczułabym się urażona, gdyby
      jakaś koleżanka zaprosiła np. tylko mojego męza beze mniena swój ślub. A jeżeli
      ktoś nie życzy sobie na kameralnym obiedzie poślubnym obecności dzieci, to
      reszta powinna to uszanować.
    • lika_26 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 20:51
      czytam i oczom nie wierze...
      moze to jednak podpucha?,może wypociny triss to tylko próba zwrócenia uwagi na
      siebie, niedowartosciowanej,bezmyslnej,rządnej sensacji kobiety.
      Co wogóle robi na stronie edziecka osoba ,która ma takie podejscie do dzieci,do
      matek?
      Mówisz komuś o metodach antykoncepcyjnych,a sama idziesz do ślubu z brzuchem.
      Wiesz co wstyd mi za takich ludzi jak ty.Żyjesz sama dla siebie,widzisz tylko
      czubek swojego nosa,pomoc blizniemu to dla ciebie puste słowa,i jeszcze
      zniechęcasz innych swoimi podejrzeniami.
      Obys nigdy nie musiała prosic innych o pomoc...
      Mam nadzieję,ze nigdy w zyciu ,w realu,nie spotkam na swojej drodze takich
      ludzi jak ty.
      Tkwij dalej w swojej próznosci,bezwzględności,braku wyzszych uczuć itp...itd...
      lika(mamaJulkiiNatalki)

      • bea.bea Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 21.05.04, 21:36
        też przerażają mnie poglądy tej koleżanki , a zwłaszcza forma w jakiej to
        przekazuje...
        gdzie nie trafie na wypowiedzi jej to niestety , zawsze ktos jest urażony,
        trafiło to równiez mnie przy jakiejś tam okazji, moze dlatego tak dziewczyny
        emocjonalnie reagują, niestetu nie mam o triis dobrego zdania, choć bardzo ją
        próbowałam zrozumieć, ale właściwie po co...
        moje nerwy to cena jaką płacę za głupote innych...więc się nie denerwuje...
        wiem jedno, samo życie prędzej czy później nauczy taką osobę pokory...bo jak
        wiesz nie zawsze jest z wiatrem w żaglach...myśle że powinnyśmy dać jej spokój
        jeśli nie ze względu na nią to z szcunku dla maluszka którego nosi...jej i tak
        nikt nie zmieni, więc po co się irytować, jest tu wiele bardzo sympatycznych
        osób którym lepiej poświęcić czas...
        z przykrością czytałam niektóre wypowiedzi tris... ale życze jej wszystkiego
        najlepszego, bo każdy zasługuje na odrobine szczęścia, może mężczyzna z którym
        postanowiła się związać, a jak pisze jest to miły człowiek , spowoduje jakieś
        zmiany ( bo przecież tylko krowa nie zmienia poglądów).
      • triss_merigold6 A propos brzucha...Lilko-26 22.05.04, 19:16
        Gdzie jest napisane, że poglądy na temat dzieci odmienne od powszechnych a
        nieobrażające innych i prezentowane bez wulgaryzmów nie mogą znaleźć się na tym
        forum?
        Kochana mają 30 lat i pierwsze, planowane dziecko w drodze mogę wypowiadać się
        na temat skuteczności antykoncepcji, naprawdę. Jeżeli chodzi o stawanie przed
        urzędnikiem USC będęc w ciąży to czy chcesz żebym wyciągnęła wpisy wszystkich e-
        mam które wpadły tudzież brały śluby kościelne w zaawansowanej ciąży? Obrażą
        się a wtedy skieruję je do Ciebie.
        • odalie bez wulgaryzmów? 23.05.04, 18:14
          Naprawdę bez?
    • lusia_mamusia Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 22.05.04, 13:54
      Ja także nie rozumiem tych ataków na Triss. Ma prawo mieć takie przyjęcie jak
      sobie wymarzyła. Jeśli przyszła szwagierka i jej mąż są inteligentni i wrażliwi
      na formę to wystarczy pewnie, że w zaproszeniu napiszesz: zapraszam A i B
      Iksińskich (nie wspominając o dziecku). A tak z innej beczki, kolega męża
      zaprosił nas na ślub i dla mnie jest oczywiste, że pojedziemy bez dziecka, bo
      dziecko nie zostało zaproszone, tylko my. To jego slub i zaprasza kogo chce i
      do głowy by mi nie przyszło żeby robić komuś wyrzuty czy informować, że
      przyjedziemy z małą. Tak jak Ci już wcześniej radziły odoby, które przeczytały
      Twój post ( nie mam na myśli tych, które tylko na Ciebie napadły i wylały
      wiadro pomyj) zostaw sprawę do załatwienia przyszłemu małżonkowi - on się
      lepiej dogada z siostrą i wyjaśni w czym rzecz. Wg mnie zupełnie nie ma się
      czym przejmować, jeśli jest to obiad - przyjęcie dla dorosłych to do dobrego
      wychowania należy uszanowanie woli osób zapraszających - organizatorów.
      Życzę dużo szczęścia na nowej drodze życia - jak to się ładnie mówi.
      I udanej imprezy smile)
    • kingaolsz Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 22.05.04, 14:48
      Nie chcialam pisac ale co tam....
      W sprawie niezapraszania dziecka masz takie prawo, ale forma... mam wrazenie
      czytajac ze sama jestes " rozwrzeszczanym bachorem" ( Twoje slowa o innym
      czlowieku wiec powtarzam). Moznaby sprawe zalatwic bardzo szybko jesli bys
      tylko chciala byc uprzejma. Mysle ze szwagierka nie powinna sie obruszyc jesli
      przy wreczaniu zaproszenia powiedzialabys "To dla Waszej dwojki" .
      A swoja droga jesli to o ciazy jest prawda ( ze jestes) to wspolczuje Tobie i
      dziecku, bo trudno bedzie Ci zniesc jak po 9 miesiacach bycia ta wazna o ktora
      sie dba, w ciagu jednego dnia spadniesz z piedestalu , zrzucona przez
      noworodka, ktory na dodatek bedzie, wyobraz sobie, krzyczal (plakal) i nie
      bedzie sie przejmowal ze jestes zmeczona po porodzie i nalezy Ci sie troche
      spokoju i wyrozumienia, a jak tupniesz nozka i powiesz ze sobie nie zyczysz to
      ono Cie ( brzydko mowiac) "oleje".
      Z tego co czytalam masz wyobrazenie ze niemowlaki spia wiekszosc czasu w
      wozeczku z boku... bledne wyobrazenie.... bo tylko niektore takie sa.

      Kinga
      • mamaadama4 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 22.05.04, 14:58
        Może należałoby juz sobie darować pseudopsychologiczne wywody n/t triss?
        Napisała, jak napisała. Nie nam oceniać, jaka jest i jaki jest jej stosunek do
        dzieci cudzych i własnych. To jej sprawa, a używanie przez nią coraz bardziej
        ostrych słów wydaje mi sie naturalna konsekwencja ataków na nią skierowanych
        przez różne osoby z tego wątku. Ludzie, dajcie zyć! Nie każdy lubi "ciumkanie"
        i "miód lejący się z dziubków".
        Jeżeli komuś mało, to proponuje - skrzyknijcie się, zróbcie transparent i
        zorganizujcie krucjatę przeciwko takim "okropnym babom." Mnie tez możecie
        uwzględnić w swoim proteście (chociaż prywatnie - uwielbiam mojego synka).
        • fra_mauro Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 22.05.04, 17:15
          Kobiety drogie, Triss ma racje ! Ma prawo do tego, śmego, owego , niech se
          olewa przyszla szwagierke, no bo co tam - to przeciez tylko siostra jej "aż"
          meza. Ciarki przechodza na mysl, jak wygladac beda uklady w tej rodzinie. Ma
          prawo do slicznego, niczym nie zmaconego obiadku slubnego bez 3 letniej,
          zapewne paskudneji dotknietej ADHD malej terrorystki. Zastanawiam sie jednak,
          ze Triss w swych mrocznych wizjach nieudanego przyjecia jedynie w malym dziecku
          widzi potencjalna przyczyne "klapy". Bo zapewne pozostali goscie beda miec
          maniery i obycie godne angielskiego dworu. Niech sie nikomu bron Boze nie
          zdarzy wylac szampana na sniezobialy obrusik albo-co gorsza- wywalic torta na
          kreacje panny mlodej bo wtedy chyba nie dozyje konca dnia.
          Triss, wyluzuj ! Marzy ci sie niezmacona elegancja ale jakim kosztem ?
          Niestety, malo w tobie ciepla i serdecznosci. Liczy sie dla Ciebie forma ponad
          wszystko. To co nazywasz konserwatywnymi , zdecydowanymi pogladami to
          najzwyczajniejsze w swiecie kołtunstwo, malostkowosc i powierzchownosc. Co
          wiecej, wydaje mi sie ,ze w ogole malo lubisz ludzi i paskudnie ich
          kategoryzujesz.
          Oj, nielatwo Ci bedzie w pozniejszym zyciu. I zebys wiedziala: zycze Ci
          szczerze wszystkiego najlepszego.
          • grzalka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 22.05.04, 23:33
            Po pierwsze w naszej rodzinie ślub/wesele bez dzieci to norma- ani ja, ani mój
            brat nie zapraszaliśmy dzieci, wszyscy się dostosowali, nikt sie nie obraził.

            Po drugie w życiu bym sie nie obraziła na kogos, kto zaprosił by mnie bez
            dziecka (zdarzało się i nie brałam dziecka po prostu).

            Po trzecie nie rozumiem oburzenia na stwierdzenie "nie przepadam za dziećmi"-
            no, sorry, ale są ludzie, którzy nie przepadają za dziećmi, za wyjatkiem
            swojego, no i co z tego? Wszystkie dzieci trzeba kochać i podziwiać? Mnie też
            niektóre dzieci denerwują, ba, niektórych dzieci to nawet nie lubię !

            Po czwarte szokuje mnie mieszanie z błotem autorki watku i dorabianie jej
            portretu psychologicznego- ale mam niejasne wrażenie, że tu się hołduje
            zasadzie "kto nie z nami, ten przeciw nam" "huzia na Józia" oraz "tylko ja mam
            jedynie słuszne poglądy i umiem je poprawnie wyrażać"

            Po piąte, Triss, że Ci sie tak chce odpowiadać na te wszystkie prymitywne ataki-
            chyba, ze traktujesz je jako trening spokoju i równowagi.

            Po szóste wreszcie pozdrawiam Librę.Alicję smile)
            • triss_merigold6 Powtarzam sobie: zen, zen, zen :)))) n/tx. 22.05.04, 23:54
              • zarra Re: Powtarzam sobie: zen, zen, zen :)))) n/tx. 23.05.04, 00:26
                Szkoda,że "nie życzysz" sobie 3 latki na uroczystym obiedzie w drogiej
                restauracji.Moze byłaby to rzadka okazja to szczerego uśmiechu na twojej twarzy.
                Ciekawe czy jakby mała ubrudziła sie czekoladką to byś się uśmiechneła czy
                zniesmaczyła? wink

                A szwagierka chyba wie czy jej dziecko usiedzi w restauracji czy nie i decyzje
                powinnaś-pomimo że płacisz i wymagasz-pozostawić szwagierce.
                Tak sie współżyje w rodzinie Triss.
                Ja na twoim miejscu zapytałabym czy przyjdą z małą.I powiedziała
                (szwagierce),że innych dzieci nie będzie i czy mała tyle wytrzyma i nie będzie
                się nudzić.Masz prawo nie chcieć dziecka na twojej imprezie,ale nie ładnie jest
                tak postawic sprawę. Tak jakoś nie po ludzku.

                Mam nadzieję,że jak zobaczysz swoje maleństwo to staniesz sie cieplejszą osobą.
                I wiecej luzu,bo czytam twoje posty i widze cie z "połkniętym kijem" i
                zaciśniętymi w powadze ustami,które rzadko sie spontaniczne uśmiechają (jeśli
                juz to szyderczo).

                Przepraszam że piszę ten post w wątku który jest już "wymęczony"(i wymęczona
                jest nim przede wszystkim Triss-przepraszam Triss)
                ale dopiero go przeczytalam,no i musiałam.wink

                pozdrawiam



                • zarra i jeszcze coś 23.05.04, 00:41
                  Napisałaś żeby ci brzuszka nie wytykać (a własciwie slubu z brzuszkiem),bo
                  zaraz wyciągniesz wszystkie posty e-mam,które tez....itd.

                  Ale Triss,one nie mają takich pogladów jak ty.I o to chodzi.
                  Ich ślub z brzuszkiem nie razi,bo nie jest sprzeczny z ich poglądami.
                  • triss_merigold6 Re: i jeszcze coś 23.05.04, 01:13
                    Z moimi również nie.smile Nigdy nie twierdziłam, że ciąża przedmałżeńska jest
                    czymś uwałaczającym czy niegodnym. W kwestii obyczajów, liczby partnerów,
                    rozwodów, aborcji, eutanazji - pełen liberalizm. Dorośli ludzie mogą robić co
                    chcą. Nie jestem wierząca więc zasada czystości przedmałżeńskiej średnio mnie
                    dotyczy. Nie ośmieszam się idąc z brzuchem i w welonie czy wianku do ołtarza,
                    bo to jest śmieszne jeśli ktoś serio twierdzi, że wierzy. Moja ciąża jest
                    planowana, zaskoczeniem nie była a ślub przesunięty ze względu na żałobę.
                    • zarra Re: i jeszcze coś 23.05.04, 13:50
                      Myślę,że dziewczynom nie chodziło o poglądy relgijne.
                      Raczej o twój stosunek do świata pt"wszystko ideollo" i tu nie pasujować im
                      może twój ślub z brzuszkiem.
                      W tym temacie nie chcę się sprzeczać ,tylko zwróciłam uwagę na twój odpór
                      nierzeczowymi argumentami.

                      Ja osobiście też jestem bardzo liberalna.wink
                      • magda6811 Re: i jeszcze coś 23.05.04, 14:48
                        Coś tu jest nie tak...
                        Problem, jak kazdy na forum, mozna omawiać, ignorowac, podwazac, podzielać...
                        TRISS, skąd w Tobie tyle samozaparcia żeby tak konsekwentnie, wytrwale, twardo
                        odpowiadac, tłumaczyc i dalej kreować swój lodowaty i odpychajacy wizerunek.
                        Cwiczenia z asertywnosci czy moze jakies badania naukowe z psychologii?
                        Twoje poglady nie są konserwatywne, cos Ci sie pomyliło. Skucha. Wiec chyba
                        jednak nie badania naukowe. A moze prowokacja?
                        Po co Ty właściwie sie pytasz, jak załatwic problem, który tak rzeczywiscie
                        prolemem dla Ciebie nie jest.
                        Wiesz czego chcesz więc rób jak uważasz. Mężem się nie przejmuj, bo jak
                        piszesz, doskonale Cie w tej kwestii rozumie, wiec bedzie godnie ponosił
                        ewentualne konsekwencje.
                        Daruj nam jednak swoje poglady na temat dzieciorobów, biednych i rozkładania
                        nóg, bo niewiele one mają wspólnego z dobrym wychowaniem i kulturą, której
                        będzie oczekiwac od Ciebie obsluga eleganckiej restauracji. Że o innych
                        rzeczach, których brakuje wypowiadajacym podobne zdania osobom nie wspomnę...
                        Wyluzuj i nie zarzekaj sie czego nie zrobisz, czy co zrobicz będąc matką. Tego
                        sie naprawdę nie wie.
                        I wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, udanego przyjęcia i cudownej
                        atmosfery, o którą z wyczuciem zadbasz.
                        • grzalka moja rodzina jest jakaś dziwna........ 23.05.04, 14:58
                          No, naprawdę. Na imprezy dla dorosłych dzieci sie nie zabiera, co gorsza nikt
                          nie ma tego nikomu za złe- nienormalni jesteśmy, dopiero ten watek mi to
                          uświadomił......
                          Znam też mnóstwo par, które chcą, żeby ich ślub był idealny- też, jak wynika z
                          wątku sa nienormalni i beda za to cierpieć (tekst o rychłym rozwodzie).
                          Ile odkryc w ciągu jednej doby zaledwie wink
                  • brn Re: i jeszcze coś 25.05.04, 09:32
                    Droga Zaro, mów za siebie, proszę!
    • odalie Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 23.05.04, 18:33
      A tak w ogóle to uważam, że to zupełnie naturalne, że się organizuje kameralne
      przyjęcie weselne dla dorosłych. Ja ja bym miała załatwić sprawę zaprosznia,
      chyba powiedziałabym (napisała na zaproszeniu) właśnie tak: kameralny uroczysty
      obiad dla dorosłych.

      .......................

      Pisanie o rozkładaniu nóg w kontekście cudzej dzietności czy jak to tam szło
      uważam natomiast za niesmaczne.

      .......................

      ...swoją drogą, oczyma mojej chorej wyobraźni widzę Szwagierkę z tym
      Diablątkiem Wcielonym w Złotych Lokach, jak szturmuje wejście do restauracji, a
      Triss - bądź co bądź, magiczka - własną piersią blokuje zastawia drogę ("You
      shall not pass!").

      A tak poważnie - a jeśli Szwagierka pojawi się z Diablątkiem (w Loczkach i
      kreacji przyćmiewającej kreację i koafiurę Triss) mimo wszystkich dyskretnych
      aluzji i wprost kierowanych uwag, to co?

      (Triss, Ty masz rację, ale - więcej luzu. Ja rozumiem, że trzeba pokazać tej
      rodzince, kto tu teraz rządzi, ale więcej luzu, a świat zrobi się bardziej
      różowy - i słodszy).

      Pozdrawiam!!! (joke mode off)
    • anfido Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 23.05.04, 18:43
      Nie dałam rady przeczytać wszystkich odpowiedzi na Twój post.Jest ich zbyt
      wiele i w połowie trochę mnie juz znudziło czytanie głupich odpowiedzi.
      Odpowiem w różny sposób, bo różne myśli i pomysły wpadły mi do głowy.

      Ja nie byłam nigdy w takiej SUPER SUPER eleganckiej restauracji, ale nie
      wyobrażam sobie, abym miała ciągnąć właśnie do takowej małe dzieci, a wiem coś
      o tym, bo mam ich dwoje. Bardzo kocham swoich chłopaków, ale te trzy godziny na
      przyjęciu, byłyby dla mnie wybawieniem. Odpoczęłabym niesamowicie.

      Restauracje są dla dorosłych. Dzieci jeszcze nachodzą się po restauracjach.

      Sądzę, że dla trzylatki, to żadna przyjemność spędzić TRZY GODZINY w
      towarzystwie tylko dorosłych.

      Czy do takich restauracji można wogóle przyprowadzać małe dzieci ???

      Ostatnio dochodzę do wniosku,że nie ma się , co przejmować opiniami innych, bo
      na prawdę są większe problemy niż niezadowolenie szanownej bratowej.

      To Twój ślub i to Ty masz prawo do decydowania o tym, kto ma być na uroczystym
      przyjęciu.

      Wiem jak takie dziecko jest ruchliwe. Tata, mama lub inna osoba musi za
      dzieckiem cały czas biegać i pilnować, żeby nie narozrabiało. Opiekun się
      denerwuje, że nie może zjeść, że nie może normalnie, spokojnie porozmawiać itd.

      Kochane mamuśki, naprawdę Waszym pociechom się nie stanie nic złego jeżeli
      przez kilka godzin pobędą bez Waszej z nimi obecności.
      • ma.pi Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 24.05.04, 00:31
        He, he, niezly watek.

        A ja wlasnie wczoraj bylam z moim ponad 3 latkiem w restauracji. Ale przyjecie
        bylo z tych "nieco mniej elegeanckich". Bylo z okazji I Komunii i chociaz by z
        tego wzgledu dzieci byly obecne.
        I co mij chlopak wyprawial. Ano jakna niego to byl wyjatkowo grzeczny, bo
        zazwyczaj to mu sie ziemia pod podeszwami pali. Siedzial sobie przy stole,
        dobrze, ze zajelismy miejsce na samym koncu stolu. Na dobry poczatek wylawial
        lod raczkami ze szklanki z coca cola, pozniej umyl sobie rece w szklance z
        woda. A jak ta zabawa mu sie znudzila to zaczal wysypywac z torebeczek
        jednarozowych cukier do szklanki z woda. I mieszal. udalo mu sie uzyskacac
        takie stezenie cukru w wodzie, ze wiecej juz sie nie chcialo rozpuscic. Przy
        okazji rozsypal zdeczko tego cukru. Poza tym caly czas musialam pilnowac zeby
        nie sciagnal obrusu ze stolu. Inne dzieci w podobnym wieku mialy jeszcze lepsze
        pomysly. A obiad trwal wlasnie ok. 3 godzin.

        Takze ja osobiscie stwierdzam, ze dziecko 3 latnie w zadnym wypadku nie nadaje
        sie na elegancki obiad do restauracji. Chocby nie wiem jak grzeczne bylo. Tam
        jest po prostu nudno dla niego.


        Pozdr.
        • nastia.1 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 24.05.04, 09:58
          jak cie tak slucham to normalnie az sie wszystko prosi o cud ktorym by bylo
          zebys nie miala dzieci ale skoro juz za pozno to wszystkie mamay prosmy o cud
          przemiany dla ciebie po urodzeniu bo inaczej twoje dziecko bedzie bardzo
          cierpiec i nie chodzi mi o fakt checi obiadu tylko w doroslym gronie bo to
          rozumiem ale o twoje podejscie do sprawy twoja arogancje brak szacunku do
          rodziny ( mnie nie obchodzi bratowa bo to nie moja rodzina tylko narzeczonego)
          tez cos od dnia slubu to bedzie twoja rodzina tak samo chyba ze ciebie nei
          obchodzi przyszla rodzina tylko wtedy po co bierzesz slub? dla papierka??
          Zalosne!!


        • slimak13 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 25.05.04, 23:53
          No cóż... A wszystko jest kwestią wychowania.
        • slimak13 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 25.05.04, 23:55
          No cóż... A wszystko jest kwestią wychowania...
    • ik.stokrotka2001 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 24.05.04, 13:42
      Powiem tylko tyle, jesteś dziwna. Ja niedługo idę na wesele i jakoś nikt mi nie
      powiedział, ze nie moge przyjść z dzieckiem, a zapewniam, ze 8 miesięczne
      dziecko wymaga dużo uwagi. A poza tym dostałam zaproszenie na którym jest i
      zaproszony mój maluch. A nie ma jak być egoistką. Tak to prawda to Twój dzień,
      ale też trzeba się liczyć z innymi ludźmi, a może Twoja bratowa nie lubi
      zostawiać małej samej. A jesli nie chcesz małej na uroczystości to nic nie
      pozostaje innego jak powiedzieć o tym wprost bratowej, ale zapewniak Cię, że
      nie będzue to przyjemne.....
      • 4ever_young Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 24.05.04, 14:00
        Nie sadze, ze triss jest dziwna. Ma swoje poglady i juz. To jej slub, ma swoja
        wizje tego, jak on ma wygladac i tyle. Nie ma nic gorszego, kiedy musisz kogos
        zapraszac na swoje przyjecie, oplacane przez ciebie, kogo nie chcesz tam
        widziec. Bo wszystkim chodzi o to, ze to jest male dziecko. A tu sa same mamy.
        triss otwarcie mowi tutaj, to co mysli i gdyby powiedziala to siostrze meza
        prosto w oczy, to podejrzewam, ze ona by sie obrazila, ale jezeli z usmiechem
        na twarzy, taktownie i lagodnie wytlumaczyc, o jakie przyjecie chodzi, to ona
        nie bedzie miala zadnego powodu, zeby sie obrazic.
        Pozdrawiam triss i zycze udanego przyjecia!
    • rozwiana_wiatrem Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 24.05.04, 15:11
      To absurdalne co piszesz!! Rozumiem, że tak małe dziecko może swoim zachowaniem
      absorbować uwagę innych, ale przecież nie można podchodzić do tego w taki
      sposób w jaki to robisz. Na zachowanie dziecka i to tak małego możemy mieć
      wpływ, ale zawsze ono pozostanie dzieckiem. Nie możesz wymagać od swojej
      rodziny by przchodziła bez ich dziecka, bo oni tworzą RODZINĘ. Ja bym odmówiła
      przyjścia na takie przyjęcie. Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy bliska mi
      osoba mówi mi "bez dziecka". Twoja zazdrość nie ma uzasadnienia!
      • brn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 25.05.04, 09:44
        Są miejsca i uroczystości, na które dzieci nie powinny być zabierane.
        Owszem, jest teraz taki trend, że dziecko zabiera się wszędzie i szafuje się
        słowem "rodzina", ale należy zachować zdrowy rozsądek.
        Nawiedzone wojujące matki, które agresywnie narzucają innym swoje macierzyństwo
        często nie dostrzegają groteskowości swojego zachowania, nie widzą nietaktu.
        Wypełniają stereotyp i drżą w obawie, że ktoś mógłby je nazwać tak wygodnym
        określeniem "wyrodna matka".
        Nie toleruję publicznego karmienia piersią w sytuacji, gdy można tego uniknąć.
        Nie toleruję zabierania MAŁYCH dzieci do eleganckich restauracji, filharmonii,
        na msze dla dorosłych (gdy są msze dla dzieci).
        Takie zachowania świadczą o braku kultury (rodziców).
        • bzeebze Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 25.05.04, 21:21
          brn napisała:

          > Są miejsca i uroczystości, na które dzieci nie powinny być zabierane.
          > Owszem, jest teraz taki trend, że dziecko zabiera się wszędzie i szafuje się
          > słowem "rodzina", ale należy zachować zdrowy rozsądek.
          > Nawiedzone wojujące matki, które agresywnie narzucają innym swoje
          macierzyństwo
          >
          > często nie dostrzegają groteskowości swojego zachowania, nie widzą nietaktu.
          > Wypełniają stereotyp i drżą w obawie, że ktoś mógłby je nazwać tak wygodnym
          > określeniem "wyrodna matka".
          > Nie toleruję publicznego karmienia piersią w sytuacji, gdy można tego uniknąć.
          > Nie toleruję zabierania MAŁYCH dzieci do eleganckich restauracji,
          filharmonii,
          > na msze dla dorosłych (gdy są msze dla dzieci).
          > Takie zachowania świadczą o braku kultury (rodziców).

          smile)))))
          tak tak "kulturalni" rodzice zamykają dzieci w komórkach
          i nigdzie się z dziećmi nie pokazują, żeby ich takie kulturalne brn nie
          posądziły o szafowanie słowem rodzina (o co chodzi w ogóle?)
          dawno takich bzdur nie czytałam
          wyluzuj trochę...
          kiedy wg ciebie dziecko staje się członkiem rodziny i społeczeństwa, i kiedy
          mozna pokazać je bez wywoływania niesmaku u zebranych i narażenia się na
          zarzuty o brak kultury? po maturze?
          • wegatka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 25.05.04, 21:40
            Tak, tak szczególnie niekulturalnym zachowaniem jest zabranie małego dziecka do
            kościoła na mszę dla dorosłych. Może tam przecież usłyszeć coś np. tylko dla
            dorosłych i się zgorszy. A inni dorośli, którzy tam będą oczywiście dzieci nie
            mają ( gdyby mieli, to poszli by z nimi na mszę dla dzieci) i będą patrzeć z
            obrzydzeniem na owo dziwadło - małe dziecko.

            Jak ktoś takie bzdety pisze to chyba nigdy dzieckiem nie był, a jeśli był, to
            pewnie wychowywała go bona, a rodziców widywał tylko od święta.
            • brn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 14:24
              Bzebze, wegatka - właśnie o takich jak wy matkach napisałam.
              Nie czujecie, że są miejsa, uroczystości dla rodzin z dziećmi i są takie, na
              które małych dzieci się nie zabiera, bo nie służą one dziecku, a innym obecność
              rozbrykanych dzieci przeszkadza?
              Jeśli tego nie pojmujecie, to współczuję Waszym dzieciom.
              Nie chodzi o to, że dziecko to dziwadło, etc. - to nadinterpretacja, moje
              drogie.
              Nota bene, nie wychowywała mnie żadna bona, tylko rodzice (z pomocą dziadków).
              A wspomnienia z dzieciństwa mam sielankowe.
              • bzeebze Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 15:15
                brn napisała:

                > Bzebze, wegatka - właśnie o takich jak wy matkach napisałam.
                > Nie czujecie, że są miejsa, uroczystości dla rodzin z dziećmi i są takie, na
                > które małych dzieci się nie zabiera, bo nie służą one dziecku, a innym
                obecność
                >
                > rozbrykanych dzieci przeszkadza?
                > Jeśli tego nie pojmujecie, to współczuję Waszym dzieciom.
                > Nie chodzi o to, że dziecko to dziwadło, etc. - to nadinterpretacja, moje
                > drogie.


                a co chodzi?
                nie dziwadło a przeszkadza, hm
                na mszy szczególnie
                może śmierdzi?
                i co możesz wiedzieć cyt. o TAKICH matkach jak ja czy wegatka (rozumiem, że to
                zarzut smile))) skoro nic na ten temat nie napisałyśmy,
                po prostu zdziwiła mnie, pewnie Wegatkę również twoja wrogość, zaciekłość,
                wręcz tak tak-agresja w stosunku do dzieci i ich rodziców
                jak również twoje pojęcie o kulturze smile))
                chamy tylko zabierają dzieci do kościoła, a to przeszkadza kulturalnym brn
                modlić się do Panienki z Dzieciątkiem w skupieniu,
                co poradzisz?
                • brn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 15:57
                  Bzeebze - to TY jesteś agresywna.
                  Czy twierdziłam, że dziecko to dziwadło i śmierdzi ??? Nie wciskaj mi słów,
                  których nie napisałam!
                  Wrogość w stosunku do dzieci? Dobre sobie.
                  Raczej w stosunku do głupoty i braku kultury ich rodziców.
                  Jeśli uważnie przeczytasz moją pierwszą wypowiedź dowiesz się, że piszę o
                  MAŁYCH dzieciach zabieranych na msze dla dorosłych w sytuacji, gdy w tym samym
                  kościele godzinę wcześniej lub później jest msza dla dzieci. Piszę o rodzicach,
                  którzy mimo, że dziecko WYJE, ciągnie księdza za sutannę i wchodzi do
                  konfesjonału, nie pomyślą o tym, że może warto je wyprowadzić na zewnątrz - dla
                  nich po prostu nie ma problemu.
                  Są imprezy, uroczystości dla dzieci, i są dla dorosłych. Ciąganie dzieci
                  na "dorosłe" przyjęcia jest:
                  1. Brakiem kultury, bo nudzące się dziecko przeszkadza innym;
                  2. Głupotą, bo dla dziecka jest to tylko udręka.
                  Dlasza dyskusja z Tobą nie ma sensu, chyba, że uważnie przeczytasz to, co mam
                  do powiedzenia i nie będziesz wmawiać mi słów i opinii, których nie
                  powiedziałam.
                  • bzeebze Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 16:29
                    Bzeebze - to TY jesteś agresywna.
                    Czy twierdziłam, że dziecko to dziwadło i śmierdzi ??? Nie wciskaj mi słów,
                    których nie napisałam!
                    nie ty nie napisałaś, ja spytałam, bo ja nie czuję, że mi przeszkadza
                    ktokolwiek w kościele czy mały czy duży, byle trzeźwy smile

                    >Wrogość w stosunku do dzieci? Dobre sobie.
                    >Raczej w stosunku do głupoty i braku kultury ich rodziców.
                    czyli jednak wrogość

                    >Jeśli uważnie przeczytasz moją pierwszą wypowiedź dowiesz się, że piszę o
                    >MAŁYCH dzieciach zabieranych na msze dla dorosłych w sytuacji, gdy w tym samym
                    >kościele godzinę wcześniej lub później jest msza dla dzieci. Piszę o
                    >rodzicach,
                    >którzy mimo, że dziecko WYJE, ciągnie księdza za sutannę i wchodzi do
                    >konfesjonału, nie pomyślą o tym, że może warto je wyprowadzić na zewnątrz -
                    >dla
                    >nich po prostu nie ma problemu.

                    a tego bynajmniej w twojej wypowiedzi nie było, nawiasem mówiąc wizja chyba
                    nieco udramatyzowana? Gdzież to ty zaobserwowałaś takie potworne sceny? Długo
                    żyję na świecie, ale nigdy nie widziałam, żeby małe dziecko, że o większym nie
                    wspomnę ciągnęło księdza za sutannę podczas mszy i cyt. WYŁO ku uciesze
                    rodziców-??????
                    może za dużo telewizji?
                    nie przesadzaj i napij się melisy



                    • brn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 09:17
                      Gdzież to ty zaobserwowałaś takie potworne sceny? Długo
                      > żyję na świecie, ale nigdy nie widziałam, żeby małe dziecko, że o większym
                      nie
                      > wspomnę ciągnęło księdza za sutannę podczas mszy i cyt. WYŁO ku uciesze
                      > rodziców-??????
                      > może za dużo telewizji?

                      Bzeebze, w takim razie rzadko chodzisz do kościoła.
                      • erga Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 10:16
                        a umnie w kościele nie ma mszy dla dzieci, więc jak to mam rozumieć?
                        jestem zmuszana do brzku kultur?
                        a może wogóle nie powinnam chodzić do kościoła.
                        to robi się jakaśą paranoja, po co więc wogóle mieć dzieci?
                        dzieci powinny siedzieć w domach, dzieci nie powinno się kompać, i dotykać,
                        dzieci nie można pogłaskać ...i wszystkie dzieci wyrosną na mądrych i
                        porządnych obywateli,
                        nie wiem gdzie zmierza ten świat, ale poważnie zastanawiam się na sensem
                        posiadania dzieci,
                        bo jak widze , mio tej kultury którą niektóre dziewczyny tu przedstawiają , ja
                        zauważyłam,że zatracają się wszelkie wartości, jakimi jest miłość rodzina
                        bliskość szacunek i autorytety...
                        ze swojego dzieciństwa nie pamiętam by rodzice zostawiali mnie w domu pod
                        opieką kogoś , gdy szli do kościoła, w rodzinnych uroczystościach brali udział
                        członkowie rodziny, ...no tak zdaniem pewnie niektórych z was takie jak ja są
                        nosicielkami braku wszelkoch norm, trudno wole być niekulturalna ale dać
                        szczęśliwą rodzine moim dzieciom,
                        ( chociarz na imprezy dzieci nie biore , dla własnej wygody)
                        i myśle że żadna kobieta przy zdrowych zmysłach nie weźmie malucha do
                        filcharmoni, czy teatru,
                        ale kościół , to lekka przesada,
                      • bzeebze Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 11:09
                        brn napisała:

                        > Gdzież to ty zaobserwowałaś takie potworne sceny? Długo
                        > > żyję na świecie, ale nigdy nie widziałam, żeby małe dziecko, że o większym
                        >
                        > nie
                        > > wspomnę ciągnęło księdza za sutannę podczas mszy i cyt. WYŁO ku uciesze
                        > > rodziców-??????
                        > > może za dużo telewizji?
                        >
                        > Bzeebze, w takim razie rzadko chodzisz do kościoła.

                        no tak skoro mnie Bóg pokarał dzieckiem, to lepiej sie tam nie będe pokazywać,
                        bo mnie jeszcze dobrzy katolicy z miłosierną brn wyniosą, bo czego jak czego
                        ale mszy dla niemowląt jeszcze nie ma (zreszta czy wolno by mi było tam chodzić-
                        przecież jak dla dzieci to nie dla dorosłych wg twoich schematów) smile)
                        ale wiesz mam takie dwie sąsiadki co mają moherowe berety i chodzą codziennie i
                        wiesz co? pytałam - one też nie widziały smile

                        coś mi się wydaje, że ty nie masz jeszcze dziecka, za to berety chyba ze trzy,
                        takie z długim włosiem smile)
                        pozdrawiam
                        • wegatka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 11:47
                          Bzeebze jestem Twoją fanką ;-DDDD
                        • brn Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 17:29
                          A co mi tam, skoro jestem tak agresywnie atakowana, to odpowiem pięknym za
                          nadobne.
                          Przeraża i poraża ciasnota Twojego pojmowania, Bzeebze. Naprawdę.
                          Głupiaś Ty, oj głupia.
                          Nie ma sensu ta dyskusja, bo to dla Ciebie za trudne.
                          • slimak13 Re: No i brn wystawiła sobie wizytówkę. 27.05.04, 19:51
                            odpowiednią?
                            • brn Re: No i brn wystawiła sobie wizytówkę. 27.05.04, 20:04
                              Raczej wszystkim nawiedzonym mamuśkom wychowującym "bezstresowo" swoje dzieci.
                              Do widzenia!
                  • wegatka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 16:48
                    Wiesz - brn - moim dzieciom zupełnie nie masz czego współczuć. Ja odniosłam się
                    tylko do twojej wypowiedzi na temat mszy.
                    Z całą pewnością nie jest nietaktem zabranie dziecka na mszę "dla dorosłych",
                    bo myślę, że wogóle nie ma takich mszy. Owszem są msze dla dzieci i różnią się
                    tym od pozostałych, że kazanie jest bardziej dostosowane do dziecięcych
                    rozumków. Ale to dotyczy raczej dzieci mających trochę więcej niż 3 lata. A
                    rodzic małego dziecka też ma prawo do wysłuchania kazania i dlatego (z racji
                    bycia rodzicem małego dziecka) wcale nie musi chodzić na dziecięce msze. A nie
                    wszyscy mają dziadków do pilnowania dzieci.
                    A na wesele, czy obiad jaki wydaje Triss, nie poszła bym z dzieckiem bo ani ja
                    bym się dobrze nie bawiła ciągle uważając na nie, ani dla dziecka nie była by
                    to dobra rozrywka.
                    Tak więc widzisz, że częściowo podzielam twoje zdanie ale w kwestii mszy
                    sądze, że jesteś nieco przewrażliwiona.

                    Pozdrowionka. Magda
                • janowa to ja tak obiektywnie... 26.05.04, 18:14
                  Chociaz pewnie wsadzam kij w mrowisko... Trudno.
                  Wydaje mi sie, ze bardzo przesadzasz i raczej twoja wypowiedz jest agresywna, a
                  nie brn. Czemu nie potraficie normalnie wymienic pogladow? Trzeba sie od razu
                  obrzucac blotkiem, bo ktos ma inne zdanie?
                  Dziewczyny, troche zyczliwosci smile) W koncu nikt nikogo nie przekonal kijem smile)

                  A tak przy Dniu Mamy to w ogole nie wypada smile

                  Pozdrawiam,
                  Dorota
                  ---
                  Moj kochany LEONEK

                  Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                  nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                  • wegatka Re: to ja tak obiektywnie... 26.05.04, 22:50
                    janowa napisała:


                    > Wydaje mi sie, ze bardzo przesadzasz i raczej twoja wypowiedz jest agresywna,
                    a
                    >
                    > nie brn.

                    Tak się zastanawiam czy to ja jestem agresywna (bo wydaje mi się, że nie) czy
                    masz na myśli Bzeebze.

                    A co do stanowiska Bzeebze, to popieram w 100%.
                    • janowa Re: to ja tak obiektywnie... 27.05.04, 09:39
                      Mialam na mysli Bzeebze.

                      Pozdrawiam cieplo smile
                      Dorota
                      ---
                      Moj kochany LEONEK

                      Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                      nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • pyrtol Mam pomysl dla Triss 25.05.04, 14:51
      Czesc!
      Ja bym to zalatwila tak. Zaprosilabym cala trojka na slub do Urzedu. Ale
      powiedzialabym ze niestety przyjecie po slubie jest tylko dla doroslych,
      dodalabym ze jednak chcialabym, aby wszyscy byli weseli tego dnia wiec
      proponuje za zgoda rodzicow wypad do zoo, kina itp dla malej i jej opiekunki (
      babci, koleznaki itp) jesli oczywiscie mama nie ma nic przeciwko temu.
      Koniecznie dodaj ze bardzo lubisz swoja przyszla siostrzenice i ze nie chcesz
      zeby bylo jej przykro, wiec dlatego oferujesz taka atrakcje ( w zaleznosci od
      mozliwosci Twojego miasta). jesli rodzice sie nie zgodza to mozesz
      zaproponowac, ze zamowisz pizze do domu, wypozyczysz ze dwa filmy dla dzieci i
      mala tez sie ucieszy. Na pewno szwagierka sie nie obrazi, tylko musisz wykazac
      sie ze ci zalezy na nich wszystkich i ze to oni jako goscie sa najwazniejsi.Tym
      bardzie ze jak piszesz mozesz im nawet zaplacic za opiekunke ( oczywiscie nie
      uzywaj takich dosadnych slow, tylko daj to do zrozumienia). Mam nadzieje ze uda
      Ci sie to tak zalatwic, aby mala nie czula sie urazona no i jej rodzice, choc
      wydaje mi sie ze w tym wieku to chyba dziecio nie zalezy siedziec na tylku w
      restauracji ( mam 22 m-czna coreczke) i ze np zoo byloby o wiele ciekawsze. Mam
      nadzieje z choc troche pomoglam. Acha mozesz tez powiedziec ze gdyby bylo
      wiecej dzieci to byscie cos innego wymyslili, zeby sie nie nudzily na przyjeciu
      i zeby rodzice tez cos z tego mieli, ale niestety jest tylko ona ( tzn ta
      dziewczynka)dlatego proponujcie taki uklad.
      OLA
      OLA
      • slimak13 Re: Mam pomysl dla Triss 26.05.04, 00:05
        Przecież Triss wyraźnie powiedziała, że nie interesują ją zachcianki cudzego
        dziecka, więc nie będzie się chyba zastanawiać nad Zoo czy pizzą. Poza tym
        zaczyna to przypominać wysyłanie dziecka byle gdzie, z byle kim, byle dalej.
        • pyrtol Re: Mam pomysl dla Triss-skad tyle zlosci??? 26.05.04, 16:45
          Co Triss napisala , to wiem. Pomysl nie musi sie podobac, jest tylko pomyslem.
          Wycieczka do zoo z babcia nie jest wysylaniem byle gdzie i z byle kim. Sorry
          ale Twoj post byl niemilym atakiem na mnie, jesli nie masz nic do powiedzenia
          na temat to lepiej nic nie pisz. Wychodzi na to ze wiekszosc mam piszac na tym
          forum lub w tym watku tylko zaczepki szuka...
          Ola
          • slimak13 Re: Mam pomysl dla Triss-skad tyle zlosci??? 27.05.04, 13:01
            Nawet nie przyszło mi do głowy atakowanie Ciebie. Wogóle cię nie znam przecież.
            Ja tylko dołożyłam swoje " trzy grosze", bo na tym polega pisanie na forum.
            Umieszczając tu list, powinnaś się spodziewać odpowiedzi czy komentarza TAKŻE
            KRYTYCZNEGO. Nie szukam zaczepki, bo mam inne hobby. Używanie słowa "atak"
            uważam za nadużycie. Sądzisz, że jeśli ktoś ma inne zdanie niż Ty, to oznacza
            to, że "nie ma nic do powiedzenia"? I najważniejsze: skomentowałam Twój post,
            pogląd, wypowiedź, a nie Ciebie jako osobę. Przerost mniemania o sobie, mania
            prześladowcza czy zwykła nadwrażliwość?
    • luciam Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 25.05.04, 15:21
      Mój ślub i przyjęcie to była właśnie impreza w bardzo eleganckim lokalu, obiad
      z deserem i było 10 osób dorosłych i nieznośna trzylatka-moja bratanica. I nie
      przyszło mi do głowy, żeby Ją zostawili w domu, bo Ona też jest moją najbliższą
      rodziną.
      Pozdrawiam.
      • edytek1 Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 25.05.04, 22:44
        Przeczytałam wszystko jednym tchem.... ja i mąż wychowaliśmy się w jednym
        mieście , ale w moje i jego rodzinie obyczaje odmienne. Po raz pierwszy
        przekonałam się o tym jeszcze przed ślubem. Roznosilimy zaproszenia ( we
        dwoje , bo ślub nasz...) i cała rodzina mężą była zdziwiona, że zapraszamy
        razem z dziećmi( nikt dzieci nie zabrał na przyjęcie do restauracji część była
        na ślubie zabrana potem przez babacie i ciocie w nieznanym mi kierunku część
        nie). Nawet niemowlaki były zostawione na butli... U mnie w rodzinie wszyscy
        zabrali dzieci i część oddała je pod opiekę w okolicach 23 a część nie. I
        wierzcie mi, zę widok dziecka które nie spało całą noc i pada ze zmęczenia jest
        żałosny. Sytuacja inna niż u autorki postu, bo wesele było duże...
        U mnie w rodzinie od lat obowiazywał tekst, ze wesele , pogrzeb to element
        życia i każdy członek rodziny powinien w nim uczestniczyć. Może dlatego jak
        potrzeba cała nasza rodzina staje murem ( pomagamy sobie, możemy na siebie
        liczyć) a u mojego męża każdy sobie rzepkę skrobie.
        Pomijac całą przepychankę powiedziałabym rodzicom dziewczynki, żę zapraszacie
        dziecko na ślub a ponieważ mała zanudzi się na śmierć na przyjęciu w
        eleganckiej restauracji gdzie nie ma kredek, baloników i stolika dla dzieci to
        może po ślubie pójdzie do babci a kilka dni potem wpadnie do WAs na ciasteczko.
        I nie zostawiaj męża samego z tą sprawą wszak to co dotyczy jego dotyczy Was
        oboje.
        wSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA!!!!!!!!!!!!!!
      • gonia1000 Re: Nie wiem w czym problem? 25.05.04, 22:46
        Wiecie co dziewczyny, zaciekawiła mnie ilość postów na tym forum, więc je
        przeczytałam. I szczerze mówiąc nie wiem w czym problem? Chyba tylko w osobie
        Triss( czy jak Jej tam). Gdyby to wszystko co napisała było w innym tonie,
        mniej pretensjonalnym, to na pewno nie wywołałoby u Was takiego oburzenia.Ale
        jak się słyszy: ...nie życzę sobie tego dziecka na imprezie mojej...lub...ja
        płacę, ja wymagam.... - to na pewno można dać się sprowokować. Dziewczyna ma
        przerost treści nad formą, a Wy się pieklicie.
        A żeby nie było tak,że piszę nie na temat to wypowiem się w sprawie
        imprezy.Ostatnio byłam zaproszona na imprezę i poproszona( w szczerych
        intencjach) abym przyszła bez dzidzi bo to biba dla dorosłych i wszyscy
        zostawiają dzieci w domu. Nie miałam Jej z kim zostawić, więc zabraliśmy synka
        ze sobą.I żałowałam, był dym, było głośno, dziecko sie źle czuło, a ja zamiast
        swobodnie pogadac z koleżankami, biegałam na zmianę z mężem za moim urwisem.
        Koleżanka też była postawiona w głupiej sytuacji, bo kazała swoim gościom
        ograniczać palenie, ściszać muzykę itd. Już takiego błędu nie popełnię. Jak bez
        dzieci to bez dzieci.Każdy ma prawo o to poprosić i nie obraziłabym sie gdyby
        moja bratowa zaprosiła mnie na obiad bez dziecka. No nie czarujmy się, ale
        dzieckiem trzeba się zajmować i poświęcać mu uwagę. I wszystko moim zdaniem
        jest do załatwienia, tylko Triss na Boga innym tonem do ludzi przemawiaj, innym
        tonem a nie jak Księżniczka, której słomka z butów wystaje.No sorry, ale takie
        mam o Tobie zdanie: pretensjonalna, zarozumiała i wyniosła-zupełnie
        niepotrzebnie, bo ani przez to mądrzejsza ani bardziej inteligentna nie jesteś,
        tylko konfliktowa.
        Pozdrawiam i życzę szczęścia!
        • zarra Re: Nie wiem w czym problem? 26.05.04, 00:08
          Gonia,masz całkowitą rację.
          To własnie o samą Triss chodzi(jej postawę),a mniej o "problem z dzieckiem".
          Ja tez nie lubię dzieci na imprezach.Zawsze jak sie jakieś trafią to tracę
          impreze,bo się z nimi bawiesmileA sama nie biorę nigdy,bo chcę się wyluzować.
          Ale my mówimy o imprezach,a Triss ma w planie kameralny obiad w "bardzo
          eleganckiej restauracji".
          Masz calkowita racje,że ten post napisany "normalnym,ludzkim,życzliwym językiem
          miałby o jakieś 190 odpowiedzi mniej.I same konkretne.wink
        • groszek19 Świetne podsumowanie tematu:)) n/t 26.05.04, 15:33
    • weronikarb Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 14:44
      Ja jak rozwozilam zaproszenia to zapowiedzialam ze zadnych dzieci, kuzynostwa
      itp. jako wytlumaczenie podalam ze sa tylko dorosli i jezeli pozwole jednym to
      m usze i drugim, a tak bedzie sprawiedliwie. Dlatego prosze o przyjscie tylko
      doroslych. I nie bylo zadnych protestow, a mialam 60 osob i kazdy mial
      dzieci smileRenata
      • malwes Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 16:46
        Nie czytałam całego wątku....bo wiem czy "pachną" tego typu dyskusje. Choć
        wypowiedzi Triss (generalnie jej ton) baaaardzo mnie złości to akurat w temacie
        dzieci na przyjęciach weselnych/ i inych się z nią zgadzam.

        Powiem tak: ja na swój ślub nie broniłam zabierania dzieci - mogły być i
        10letnie i 5cio i kilkumiesięczne i jak najbardziej takie wiszące przy cycu
        (przy stole weselnym też!!!) Przyjęcie było bardzo eleganckie, w dworku, z
        ogrodem, część balu na świeżym powietrzu...50 osób. Co dziwne, chyba wszyscy z
        mojej rodziny mają do tego podobny stosunek jak ja (patrz niżej) bo nikt
        dzidziusia, o dziwo, nie zabrał.

        Jednak ja, jako matka - w życiu bym dziecka nie zabrała na przyjęcie weselne,
        duże czy małe. Widziałam już horrory w postaci noworodków w foteliku
        samochodowym wstawione pod stół, pod obrus jak również 3latków wyjących dookoła
        stołu. Dziecko musi mieć spokój, ciszę, ono się męczy przy hałasie. Nie dla
        niego sztywne siedzenie przy stole przez kilka godzin! Dziecko potrzebuje
        ruchu, swobody, 3 latek jest za mały aby go jeszcze "tresować" przy stole.
        Jezeli nie mam z kim dziecka zostawić, nie mam bądź nie chcę, to po prostu na
        takie przyjęcie nie idę. Zadna "przyjemność" z balowania nie usprawiedliwia
        ciągania dzieci po przyjęciach bo tam rola rodziców jest się bawić a nie
        pilnowac dzieci albo co gorsza nie pilnować a puszczać samopas. Dla mnie dzieci
        na przyjęciach sa wyrazem braku odpowiedzialności ze strony ich rodziców.
        Pozdrawiam,
        Gosia
        • melka_x Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 26.05.04, 17:32
          Ale wiesz Gosia bardzo dużo zależy od tego jak te przyjęcia wyglądają, trochę
          generalizujeszsmile. Jak to jest restauracja - to zgadzam się. U mnie w rodzinie
          większość przyjęć -także bardzo uroczystych- odbywa się wiosną, latem lub
          wczesną jesienią. I odbywają się w naprawde dużym ogrodzie. Nie ma tam grządek
          do stratowania, są za to drzewa, wiewiórki, psy, szyszki, kasztany czyli to
          czym dzieci potrafią się fantastycznie bawić (no może poza psamiwink. Dorośli
          przy stole, dzieci na trawie, dla dzieci jest zresztą oddzielny stolik i bufet.
          Kto chce się bawić z dziećmi - jego sprawa, kto nie chce nie musi. I przyznam,
          że dla mnie bez tych dzieci rodzinne przyjęcia nie byłyby rodzinnesmile. Natomiast
          nie uważam,że wszyscy nowożeńcy muszą myśleć podobnie, no i nie da się ukryć,
          że do tego trzeba miec warunki. No i więcej niż jedno dziecko, tak żeby
          dzieciarnia mogła się sama sobą zająć.
          Pozdrawiam,
          Magda
          • dorusia Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 10:12
            I co Ta szwagierka powiedziała?
            bardzo mnie to interesuje,bo ja bym dziecka nie zabrała na przyjecie.ale gdyby
            mi ktoś to nakazał to bym zakończyła kontakty z takimi osobami.
            ...... tu był długi post,ale go wykasowałam .szkoda słów...
            Jedyne co powiem to współczuje Ci,naprawdę.
          • malwes Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 11.06.04, 22:48
            melka_x napisała:

            > Ale wiesz Gosia bardzo dużo zależy od tego jak te przyjęcia wyglądają, trochę
            > generalizujeszsmile. Jak to jest restauracja - to zgadzam się. U mnie w rodzinie
            > większość przyjęć -także bardzo uroczystych- odbywa się wiosną, latem lub
            > wczesną jesienią. I odbywają się w naprawde dużym ogrodzie. Nie ma tam
            grządek
            > do stratowania, są za to drzewa, wiewiórki, psy, szyszki, kasztany czyli to
            > czym dzieci potrafią się fantastycznie bawić (no może poza psamiwink. Dorośli
            > przy stole, dzieci na trawie, dla dzieci jest zresztą oddzielny stolik i
            bufet.
            >
            > Kto chce się bawić z dziećmi - jego sprawa, kto nie chce nie musi. I
            przyznam,
            > że dla mnie bez tych dzieci rodzinne przyjęcia nie byłyby rodzinnesmile.
            Natomiast
            >
            > nie uważam,że wszyscy nowożeńcy muszą myśleć podobnie, no i nie da się ukryć,
            > że do tego trzeba miec warunki. No i więcej niż jedno dziecko, tak żeby
            > dzieciarnia mogła się sama sobą zająć.
            > Pozdrawiam,
            > Magda


            Dokładnie masz rację, Madziu. Ja właśnie o takich przyjęciach myślę.

            Ostatnio właśnie znajomi "nie mogli nie pójść" na wesele, więc zabrali
            noworodka na całą noc - w huk, wrzask, orkiestrę, tuziny osób i potem
            zdziwieni, że dziecko złapało infekcję i znalazło się w szpitalu.
            Pozdrawiam serdecznie,
            Gosia
    • matrasza Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 11:31
      Nie wiem ile masz lat i właściwie mnie to nie interesuje, ale z twojej
      wypowiedzi wnioskuję, że po prostu czujesz się zagrożona 3-letnim dzieckiem.
      Jesteś zazdrosna, że ktoś może skupiać uwagę na dziecku, a nie na tobie.
      Ale wbiorąc pod uwagę twoje poglący - WCALE SIĘ NIE DZIWIĘ. TEŻ WOLAŁABYM
      SKUPIĆ SIĘ NA TYM DZIECKU, NIŻ NA TWOJEJ OSOBIE.
      • janowa Boszszsz... Dziewczyny, co sie z wami dzieje? 27.05.04, 12:07
        Skad w was tyle jadu? Czy naprawde chec bycia w centrum zainteresowania w dniu
        SWOJEGO WLASNEGO SLUBU to jakis ciezki grzech? Jakas paranoja sie tu robi.

        Nie przepadam za Triss z powodu jej chlodu, ale nikt nie musi. Natomiast nie
        zauwazylam, zeby tu kogos obrazila. Dlaczego, zamiast dyskutowac z pogladami,
        robicie tu jakas nagonke na czarownice?

        Naprawde przykro sie robi...

        Pozdrawiam rozsadne dziewczyny, umiejace sie wypowiedziec bez skakania do
        gardla smile
        Dorota
        ---
        Moj kochany LEONEK

        Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
        nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • agablues Triss ma ubaw popachy ! 27.05.04, 20:10
      Ale się dałyscie sprowokować !
      Dawno nie widziałam tak rozbudowanego wątku.
      Gratulacje Aga
      • triss_merigold6 Nie przesadzaj 27.05.04, 20:51
        Dziwi mnie trochę aż tak duże zróżnicowanie odpowiedzi, od normalnych,
        rzeczowych po psychoanalizy dla ubogich. Wcale nie miałam zamiaru prowokować,
        zrezstą w pewnym momencie przestałam dopisywać się do kolejnych odpowiedzi.
        U siostry przyszłego jeszcze nie byliśmy z zaproszeniem więc nie znam jej
        odpowiedzi. Na razie część rodziny M kwasi, że nie będzie wesela. Oczywiście
        fakt, że jestem w żałobie po swojej Mamie i ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę
        jest huczna impreza niedoszli weselnicy mają w d..użym poważaniu. Ale za to
        są "rodzinni"...
        • slimak13 Re: Nie przesadzaj 27.05.04, 21:23
          No to jesteście kwita. Ty olewasz ich, oni Ciebie. Ładna pointa.
          • triss_merigold6 Re: Nie przesadzaj 27.05.04, 21:37
            Dla mnie 15 osób w tę czy w drugą stronę na ślubie nie ma znaczenia. Przykre,
            że pretensje o brak wesela (hucznego, całonocnego, najlepiej na 120 osób - bo
            inni mieli) odbijają się na moim niczemu nie winnym narzeczonym. Jeśli ludzie
            nie przyjdą na ślub w ramach bojkotu za brak imprezy to będzie obraźliwe i
            niemiłe dla niego nie dla mnie. W końcu to jego rodzina...
            • galia29 Re: Nie przesadzaj 29.05.04, 23:14
              Sama prowadzę b. elegancką restauracje i dzieciaki są w niej bardzo mile witane-
              zwłaszcza odkąd sama mam własne.Ale z doświadczenia wiem ,że to bywa kłopotliwe-
              zwłaszcza dla rodziców i kelnerów noszących gorące potrawy-niebezpieczne.Więc
              właściwie uważam,że jest sporo racji w tym ,że chcesz by dziecka nie było na
              obiedzie.Ale ton, forma Twych wypowiedzi...brrr...ciarki mi przeszły po
              plecach.Jak na pannę młodą, oblubienicę i kobietę w " błogosławionym " stanie
              to wieje od Ciebie okrutnym chłodem i antypatią-ale po to mamy dzieci, własne
              pewnie nauczy Cię ciepła i wypędzi Królową Śniegu, czego Ci serdecznie na nowej
              drodze życia życzę.Ewa
        • melka_x Re: Nie przesadzaj 28.05.04, 09:59
          Rodzina, która nie potrafi uszanować żałoby po najbliższej osobie dziwi mnie
          bardzo. Zresztą i bez tego masz prawo do cichego ślubu. Jak również masz prawo
          czuć się w dniu ślubu najważniejszą.

          Natomiast to co nazywasz zróżnicowaniem wypowiedzi jest naturalną konsekwencją
          formy Twojego postu. Jeśli (między innymi)tłumaczysz pozostałym forumowiczkom,
          że McDonald jest restauracją dla ubogich, jeśli pouczasz, że tylko w Polsce itd
          itd itd, tak jakbyś zakładała, że część e-mam zatrzymała się na poziomie
          rozwoju 3-latków i wyobraża sobie przyjęcie weselne w fast foodzie, to nie
          rozumiem dlaczego się dziwisz, że część wypowiedzi jest ekstremalna. Nie
          usprawiedliwiam skrajności, ale rozumiem mechanizm ich powstania.
          M.
        • robszym Re: Nie przesadzaj 28.05.04, 10:27
          Ale dlaczego mają się przejmować twoją żałobą? Toż ty to nie ich rodzina, tylko
          twój facet. A on i oni żałoby nie mają. Mogą się pobawić.
          To odpowiedź na te twoje rewelacje, że nie zależy ci na kontaktach z bratową
          (jej jak widać też nie obchodzi twoja żałoba), na jej dziecku itp. itd. Widzisz
          jak to miło?
          Ja byłam na iprezie weselniej(ok.60 osób), której nie było sposobu już odwołać,
          a zmarła babcia młodego. Bawiła się (w senscie tańczyła) tylko jedna strona,
          młody zatańczył tylko pierwszego walca. A przy stole było miło i rodzinnie.
    • mamaagnieszka Re: Problem z dzieckiem na przyjęciu 27.05.04, 22:11
      Twoje zycie, twoja rodzina ( albo nierodzina w wypadku szwagierki), twoje
      przyjecie, i twoja sprawa, kogo na nie zaprosisz. Tylko, blagam, nie pisz, ze
      twoje poglady na zycie sa konserwatywne, bo to uwlacza prawdziwym
      konserwatystom. Twoje poglady, przynajmniej te, ktore opisalas, sa liberalne.
      To tyle, w kwestii sprostowania...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja