jestem.mama 09.08.11, 22:51 czy któraś z Was zakupiła może ten podręcznik + CD? Warto? Czy jest to jakaś nadzieja dla "wiecznie początkujących.."? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
aniani7 Re: "Blondynka na językach" B. Pawlikowskiej 09.08.11, 23:05 Koleżanka twierdzi, że bardzo warto. Podobno Pawlikowska ma całkowicie świeże spojrzenie na naukę języka. Usłyszałam tyle peanów o tej książce, że zamierzam ją z ciekawości przejrzeć podczas sobotniej wizyty u koleżanki. Odpowiedz Link Zgłoś
tyggrysio Re: "Blondynka na językach" B. Pawlikowskiej 09.08.11, 23:12 Dla wiecznie początkujących, którzy potrzebują się komunikować w obcym języku, dobra może być Rosetta Stone. Podobno uczy języka tak, jak uczą się dzieci - przez przykłady, na obrazkach, bez podawania regułek gramatycznych. Dużym minusem jest jednak cena A ta "Blondynka" jest jakaś bardziej ludzka niż standardowe samouczki językowe? Czy na CD jest jakiś program czy tylko audio? Wydaje mi się, że interaktywne ćwiczenia są ciekawsze od takich do wypełniania na kartce - chociażby dlatego, że odpowiedzi sprawdzają się same a nie trzeba ich szukać w kluczu. Odpowiedz Link Zgłoś
wrednadziewucha Re: "Blondynka na językach" B. Pawlikowskiej 09.08.11, 23:25 Nie polecam. Uczyłam angielskiego pewną panią, zaproponowałam jej podręcznik dla dorosłych uczących się od podstaw-nie spodobało jej się i uparła się na "blondynkę" właśnie. Ta książka nie uczy niczego oprócz schematów. Sama Pawlikowska uczciwie pisze że to nie jest podręcznik do nauki języka (tu pisze prawdę) tylko do nauki mówienia w obcym języku (co jest bzdurą). Większość książki to niekończące się słupki zdań z tłumaczeniem po drugiej stronie. Zdarzają się błędy w tłumaczeniu i znalazłam parę tak bezsensownych zdań, że zastanawiałam się czy to błąd w druku czy jakiś mało śmieszny żart. Z całą sympatią do Beaty Pawlikowskiej (jakoś dziwnie ją lubię i jej audycje w radio), uważam że nauczycielka języków z niej żadna i powinna pisanie podręczników zostawić profesjonalistom, bo to wcale nie jest taka prosta sprawa. Myślę że najlepiej uczyć się samemu metodą kombinowaną:podręcznik, kurs interaktywny, czytanie "żywych" tekstów, uczenie piosenek, ćwiczenia gramatyczne. Sama się tak teraz uczę francuskiego, podłapuję go wszędzie gdzie się da, nawet na opakowaniach kosmetyków. Odpowiedz Link Zgłoś
ewenekgosia Re: "Blondynka na językach" B. Pawlikowskiej 09.08.11, 23:41 Najlepszym podrecznikiem jaki widzialam jest stary samouczek PWN Angielski dla poczatkujacych. Zero durnowatych obrazkow, tylko zdania z tlumaczeniami i uproszczonym zapisem wymowy- teraz wiem ze sa i nagrania. ryc z lewa na prawo- patrzysz na polski tekst, mowisz po angielsku i na odwrot. Podreczniki Assimila sa oparte na tym samym pomysle, tez lubie. Poza tym- gadac do siebie na glos, zeby przywyknac do wlasnego glosu. Spiewac piosenki. A najwazniejsze- ustalic sobie po co ci wlasciewie angielski. Co byc chciala z nim zrobic. Przeczytac ksiazke bez slownika- dogadac sie w hotelu, wyglaszac prelekcje na uczelni czy pisac maile. Kazdy z tych celi wymaga troche innego podejscia, czesc pozwala na lekkie zlanie gramatyki czesc absolutnie nie. Czesc wymaga poznania podstawowych slowek, czesc- wymaga znajomosci synonimow. Nie jestes rodzimym uzytkownikiem angielskiego- musisz sie z tym pogodzic. Musisz zaakceptowac ze bedziesz mowila z bledami. Odpowiedz Link Zgłoś