drzewozaoknem
10.08.11, 09:19
Starajcie się mnie nie zjeść, bo to naprawdę nie będzie złośliwy tekst o szwagierce. Martwię się o nią i nie wiem jak ja wyrwać z bagna, w które zamierza wpaść.
Sz. jest sierotą, matki swojej absolutnie nie pamięta, wychowywali ją sami mężczyźni (ojciec, dziadek, brat). No i wychowali ją prawie na chłopaka i to takiego co bardzo kobiet nie lubi i im nie ufa.Do tej pory byłam jedyną kobieta, którą akceptowała. Od jakiegoś czasu pracuje i znalazła sobie koleżanki. Nagle one jej uświadomiły,że ma 30 lat, jest sama itd. I teraz Sz. ma cel :MUSI WYJŚĆ ZA MąŻ. Zachowuje się jak desperatka, każdy kandydat jest dobry

A te jej koleżanki swatają ją z pijaczkami, którzy wystają pod sklepem

Mam wrażenie,że one się z niej nabijają, a ona tego nie łapie. Do tej pory jakoś udawało mi się jej przetłumaczyć, ale teraz chyba naprawdę się zaangażowała. Chłopaka widziała raz, znają się tylko dzięki smsom. Wie,że on pije, ale przecież "po ślubie się zmieni". Chłopak strasznie chce się z domu wyrwać, więc już jej się oświadczył (smsem oczywiście). A ona się zastanawia, kiedy jej pierścionek przywiezie. Dodam,że dziewczyna ładna, finansowo niezależna, ma dom i gospodarkę. Naprawdę nie musi iść za byle kogo

Mogę coś zrobić?
Nie jestem trollem, tylko sytuacja taka absurdalna