jestem w totalnym dołku

10.08.11, 10:43
Witam. Piszę żeby się wyżalić, mam jak dla mnie najgorszy okres mojego życia. Popadam w depresję, boję się. Mój mąż został zwolniony, mamy kredyt i to w chf a do tego dzisiaj miałam kolizję. Sama nie wiem co robić, rachunki przewyższają moje wynagrodzenie. Nie wiem może panikuję ale zastanawiam się nad sprzedażą samochodu. Mamy dwójkę małych dzieci. Nie wiem jak to będzie. Czy któraś z Was miała taki okres w życiu że wszystko wydawało się beznadziejne i nie było szans na poprawę??
    • olik81 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 10:46
      ja mam dwojke dzieci i nie mam samochodu wiec sie dasmilesprzedawaj!!bedzie na jakis czas na kredyt!
      a ze zly okres...minie,na leb ci nie kapie,dzieci zdrowe,do gara cos sie znajdzie aby wlozyc
      glowa do gory!
    • dziub_dziubasek Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 10:48
      Tak, mąż rzucił w cholerę toksyczną robotę, mieliśmy kredyt na mieszkanie, ja dopiero co znalazłam pracę (byłam na okresie próbnym) i okazało się, że bedziemy mieli drugie dziecko...
      Wtedy myslałam, że sobie rady nie damy- ale w ciągu m-ca mąż znalazł fajną robotę a mnie zatrudniono pomimo odmiennego stanu.
      Trzymaj się, po każdej burzy jest słońce.
    • echtom Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:01
      > Czy któraś z Was miała taki okres w życiu że wszystko wydawało się beznadziejne i nie było szans na poprawę??

      Ja taki dołek zaliczam raz na kilka lat - ot, normalna życiowa sinusoida smile Co do samochodu - zależy, jak bardzo jesteście od niego uzależnieni i jaki byłby koszt innego środka transportu. Sama nigdy nie miałam samochodu - po tym, jak poradziłam sobie bez niego na wsi z trójką małych dzieci, stwierdziłam, że już raczej w życiu nie będzie mi potrzebny smile
      • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:13
        samochód służy mi przede wszystkim do dojeżdżania do pracy. Na chwilę obecną koszt biletu miesięcznego jest porównywalny z kosztem zakupu paliwa, choć mówią że za chwie będzie benzyna kosztować 6 złotych sad Wiecie co najbardziej mnie dołuje, że przez fakt że mąż stracił pracę w sumie z niewiadomych powodów to jesteśmy zmuszeni posuwać się do wysprzedawania naszego majątku. Ja sobie wyszukałam dodatkową fuchę może nie jakąś prestiżową ale zawsze to coś. Jak w tym chrzanionym kraju można się czegoś dorobić. Za żadne skarby.
        • premeda Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:41
          No ale mąż żadnej odprawy nie dostał?
          • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:56
            nie w tych czasach sad
            • kepucha Re: jestem w totalnym dołku 11.08.11, 09:24
              Jak to?
        • imasumak Iod 10.08.11, 15:09
          iod100 napisała:

          samochód służy mi przede wszystkim do dojeżdżania do pracy. Na chwilę obecną ko
          szt biletu miesięcznego jest porównywalny z kosztem zakupu paliwa


          Ale jak go sprzedasz, będziesz miała jakieś zabezpieczenie na najbliższe miesiące, dopóki mąż nie znajdzie pracy.

          Wiecie co najbardziej mnie dołuje, że przez fakt że mąż stracił pracę w sumie z niewiadomych powodów to jesteśmy zmuszeni posuwać się do wysprzedawania naszego majątku.

          To się nie dołuj. Samochód to jeszcze nie majątek, traci na wartości z miesiąca na miesiąc. Jeżeli nie jest Wam absolutnie niezbędny, pozbądźcie się go bez żalu. Zawsze można kupić nowy, gdy sytuacja wróci do normy.

          Ja sobie wyszukałam dodatkową fuchę może nie jakąś prestiżową ale zawsze to coś.

          Tym bardziej sobie dacie radę. Teraz pomóż mężowi się ogarnąć.
    • freakwave Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:06
      taka porada z drugiej strony, bo w podobnej do twojej sytuacji kiedys pocieszyl mnie ktos w ten sposob, to umozliwilo mi podejmowanie odpowiednich decyzji bez paniki.
      nie patrz pesymistycznym wzrokiem zbyt daleko w przyszlosc, maz jesli zostal zwolniony to nie podejrzewam ze bez wypowiedzenia - jest czas na przeorganizowanie zycia, a nie na nieodpowiedzialne decyzje jak np szybka sprzedaz wozu ktory od biedy moze stac sie np narzedziem pracy...
      nie zalamuj sie bo to tylko pogarsza wasza sytuacje, a zareczam ci ze mezowi rowniez nie jest z tym latwo
      • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:15
        Ma dwutygodniowy okres wypowiedzenia, z tego powodu że był zatrudniony na jakże teraz popularną formę umowy na czas określony. Po prostu panicznie się boję.
      • infomed Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:29
        żeby zaświeciło słońce musi najpierw popadaćsmile znam z autopsji
    • kinguch Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:15
      mam teraz i aż wyć mi się chce bo nie wiem co robić. Było ok, ale niestety nie mieliśmy z czego odłożyć, a 2 miesiące temu nagle wszystko padło. Okazało się że mąż musi przejść 2 poważne operacje, miał podejrzenie raka dodatkowo(na razie onkolog uznał że jednak to nie to, ale i tak będzie wiadomo po badaniu wycinka skóry), mamy małe dziecko, chłop dostaje 80% wypłaty, która nie starcza nawet na rachunki, ja nie pracuje bo autentycznie nie ma się kto zająć dzieckiem(mama na etacie, teściowa 500km od nas). Szukam jakiejkolwiek pracy, niestety u mnie jej nie ma. Siedzę i wyję wieczorami, ziścił się mój najgorszy koszmar że będę miała problem z jedzeniem dla dziecka, Bogu dziękuje że rodzice i teściowie ile mogą nam pomagają, nie dużo ale zawsze coś tam nam podsyłają. Mam dość i wciąż myślę jak z tego wyjść, do dupy to wszystko.
      A czy minie? Nie wiem u nas nie mija i wciąż czekamy az coś się w końcu uda!
      • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:22
        o ludzie to jest jakaś masakra. Nam na same rachunki brakuje 1200 + ew. różnica kursowa chf. Nie wiem skąd brać pieniądze. na szczęście mam dwie dziewczynki to młodsza ma ubranka po starszej, którą też zresztą ubieram w ciuszki które dostaję od koleżanki. Mam w głowie jeden wielki kalkulator cały czas coś liczę kombinuję. Najgorsze jest to że rynek pracy na chwilę obecną jest straszny. Niestety rządzi pracodawca i on dyktuje warunki.
      • palina22 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:28
        własnie jestem w takiej sytuacji siedze jak na szpilkach i czekam bo ma dzisiaj przyjsc po rate(zalegam) a ja nie mam z czego dac bo mi na zycie nie zostanie.juz prawie wszystko sprzedalismy w tej chwili wystawione jest auto bo i tak nie mam na paliwo przedglad i ubezpieczenie,maz z pół roku nie pracowal od pierwszego poszedl do pracy mam nadzieje ze teraz powoli wyjdziemy na prosta
        • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:37
          Ja to po prostu nigdy nie byłam w takiej sytuacji i chyba mnie to przerasta. Najgorsze jest to że wszyscy wokół mówią że jakoś się ułoży ale jak ma się ułożyć jak ja w przyszłym miesiącu nie mam z czego opłacić rachunków. A jeszcze dostałam podwyżkę czynszu niedopłatę za wodę. Wszystko na raz sad
          • diabel.lancucki Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:08
            Czy masz opcję zawieszenia kredytu? Jeżeli tak, to może czas z tego skorzystać?
            • echtom Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:28
              I dogadać się z administracją, żebyś mogła później spłacić niedopłatę za wodę. W chwilach najgorszego kryzysu pocieszam się zdaniem napisanym półtora wieku temu, że w naszym społeczeństwie niezwykle rzadko zdarza się, by ktoś dosłownie umarł z głodu.
              • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:32
                smile
          • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:11
            będę musiała nad tym pomyśleć, życie bywa przewrotne
    • damajah Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:55
      byłam w podobnej sytuacji kilka lat temu - mąż stracił pracę trzy razy pod rząd (kryzys 10 lat temu - branża męża była w fatalnym dołku, wszyscy tracili pracę, likwidowano całe działy, mąż przechodził z pracy do pracy aż w końcu nic nie mógł znaleźć)
      Przez prawie rok mąż był bez pracy, próbował założyć firmę, zmienić branżę - nic nie wyszło, poza nowymi długami i rachunkami a ja zarabiałam grosze bo była to moja pierwsza praca i zdobywałam doświadczenie i portfolio. Sprzedaliśmy auto i co się dało, pomogli nam rodzice. Po roku oboje znaleźliśmy pracę - mąż dużo dużo poniżej poprzednich zarobków ale te poprzednie były bardzo wysokie. Ja znalazłam pracę 3x lepiej płatną (ale z kolei moja poprzednia pensja była bardzo mała) Ogólnie stanęliśmy na nogi ale nie na wysokim poziomie. Z kart i debetów wygrzebywaliśmy się kilka lat. Ale nigdy już nie było tak źle jak wtedy. Z roku na rok było coraz lepiej i po 10 latach teraz mamy finansowy luz jak na razie - odkładamy, mamy ubezpieczenia, żadnych długów itd.
      Długo to trwało ale...nie wspominam tych lat źle. Wręcz przeciwnie uważam że było nam to potrzebne i gdyby mój mąż wtedy nie dostał "kopa" i nie spadł ze swoich wyżyn prezesowskich to dzisiaj nie bylibyśmy razem.
      Bywało że gdyby nie moi rodzice to dziecko mogłoby nie mieć obiadu. Przeżyliśmy. Człowiek jest o wiele silniejszy niż mu się wydaje a z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Nic nie trwa wiecznie, problemy też.

      Nam bardzo pomógł wyjazd do innego miasta, no cóż - lepszy rynek pracy i tyle. A po 2,5 roku od zmiany miasta sytuacja jest taka że jeśli nic się nie zmieni i nie wydarzy to możemy wracać w swoje ukochane strony nie zmieniając pracy i wysokości zarobków. I w końcu jest dobrze - pracowaliśmy na to ciężko przez 10 lat więc - cierpliwości.
      • damajah Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 11:56
        "bo była to moja pierwsza praca"*

        * pierwsza praca w zawodzie na umowę o pracę - byłam wtedy w trakcie studiów i z rocznym dzieciakiem u boku.
        • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:04
          dziękuję za słowa otuchy. Mam nadzieję że nas będzie przynajmniej w połowie tak dobrze jak u Ciebie. Wiadomo, że są pewne rozwiązania jak sprzedanie mieszkania ale nie chcę na razie o tym myslec, choć wiem że jak tak będzie przez najbliższe parę miesięcy to będę musiała to zrobić bo nie będę miała z czego spłacać rat, a potem to kto wie sad Nie jestem tylko w stanie uwierzyć bo tak naprawdę wzięliśmy można powiedzić niezbyt duży kredyt bo na 140 000 złotych, spłaconych już mamy 6 lat a tu proszę bach i domek z kart się rozpadł
          • mruwa9 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:40
            idz do banku i negocjuj np. czasowe zawieszenie splaty kredytu czy renegocjowanie warunkow splaty, podobnie z czynszem.
          • wuika Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 13:29
            Sprzedawanie teraz mieszkania, kiedy CHF szaleje, jest najgorszym pomysłem. Idź do banku teraz - zanim jeszcze zacznie się ew. niepłacenie rat, powiedz, jaka jest sytuacja. Na pewno będziesz w lepszej sytuacji, niż unikając z nimi kontaktu i nie płacąc nic. Może da się wydłużyć czas kredytowania, może zawiesić spłatę kapitału, płacąc przez kilka miesięcy samo oprocentowanie. Na pewno nic nie stracisz, a może się uda ten jeden problem po prostu przeciągnąć w czasie - bank Ci nic za darmo nie da, ale będzie to jakaś chwilowa ulga.
            I przypadkiem nie wpadnij na pomysł brania kredytu na spłatę innych zobowiązań, to też byłoby niemądre i bardzo ryzykowne.
            Do spółdzielni też się można przejść, to na pewno nie są kwoty, od których spółdzielnia zbankrutuje, a Tobie rozłożenie na raty tej dopłaty może pomóc, choćby chwilowo. I też na pewno lepiej to będzie wyglądało, jeśli pójdziesz teraz, zanim nie doszło do braku zapłaty.
          • damajah Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 14:23
            Jeśli kupiliście mieszkanie 6 lat temu to teraz przy sprzedaży na pewno sporo zarobicie. My kupiliśmy kilka lat temu mieszkanie - przed boomem mieszkaniowym. Po 1,5 roku zarobiliśmy na sprzedaży prawie drugie tyle. Potem kupiliśmy działkę z zamiarem budowania domu, zmieniliśmy plany i wyprowadziliśmy się do innego miasta. Tu kupiliśmy mieszkanie ale w ciągu paru najbliższych miesięcy mamy zamiar je sprzedać i jednak budować dom na naszej działce. Przeprowadzaliśmy się przez ostatnie 10 lat kilkanaście razy. Mieszkanie to tylko mieszkanie. Sprzeda się jedno - kupi następne. Tym bardziej jesli na tym się zarobi i to pewnie nie mało - włożyć na jakąś lokatę i będzie jak znalazł na następne mieszkanie - będzie lżej z kredytem przy wkładzie własnym. Nawet jeśli będziesz musiała sprzedać mieszkanie - to co? Dla mnie póki dzieci są zdrowe a my z mężem razem szczęśliwi i sprawni - reszta się ułoży.
            • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 14:39
              właśnie wiem że moglibyśmy zarobić kupiliśmy za 250 000 złotych teraz dostalibyśmy ok 500 000 może ciut więcej. To jest jednak trudna decyzja bo wszystko tak jakby poukładane ale bez kredytu byśmy mieli 1000 złotych więcej i nie byłoby problemu. Mimo wszystko ciężka decyzja. Tak sobie muszę powtarzać najważniejsze że dzieci mam cudowne i są zdrowe. Faktycznie reszta przyjdzie, bądź nie, sama
    • rosapulchra-0 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:10
      Czy któraś z Was miała taki okres w życiu że wszystko wydawało się beznadziejne i nie było szans na poprawę??

      Tak, wielokrotnie.
      I wiem, że wszystko z czasem przechodzi. Zmienia się, raz na lepsze, raz na gorsze, ale jest inaczej.
      Nie będę cię pocieszać, ani dawać 'dobrych' rad, bo nie umiem. Sama przeżyłam kilka dramatów i wiem, że strasznie gó...ane jest powiedzenie: co nas nie zabije, to nas wzmocni. Bzdura na resorach IHMO.
    • sagittarius_84 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:22

      Życie.
      Napisze Ci jak było u nas.
      M. stracił pracę, ja w domu z małym dzieckiem. Dostał dotację, założył firmę, dorabiał gdzie się dało, bo wiadomo że od początku zysków nie ma, są koszty.
      Ciągle się kłóciliśmy, nie mieliśmy na mleko, lekarstwa. Bardzo pomagali nam rodzice, czasem nie było an chleb.
      Wspominam tamten okres strasznie.Strasznie strasznie. Byłam przerażona tak samo jak Ty dziś.
      Teraz jest troszkę lepiej, mam fajną pracę, nawet względnie dobrze płatną, po roku firma M. coraz lepiej prosperuje, długów mamy masę i pewnie z 2 lata będziemy je spłacać ale widać światełku w tunelu.
      Teraz z perspektywy czasu widzę że taki okres w życiu był nam potrzebny, mimo ogromnych kryzysów w związku jesteśmy teraz silniejsi, inne rzeczy w życiu są dla nas ważne.
      Niestety, klasyczna sinusoida.
      Pamiętaj, że po burzy zawsze wychodzi słońce smile

      • kali_pso Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 14:44
        długów mamy masę i pewnie z 2 lata będzie
        > my je spłacać ale widać światełku w tunelu.

        Tak, to jest najwazniejsze w takich przypadkach- światełko w tunelu..wtedy człowiek ma szansę się podnieść..
    • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:31
      Ale patrzcie jak to jest że ja jestem przerażona faktem utraty płynności finansowej (choć nie pokazuję tego w pracy, współpracownicy wiedzą o tym i to wszystko) a mój kolega z pracy tym że hotel w Grecji do którego jedzie na wakacje jak wyczytał z forum nie cieszy się zbyt dobrą opinią, Ja wysłuchuję jego żali, które jak dla mnie są zupenie nie na miejscu.
      • kali_pso Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 14:35

        Cóż..w tej chwili to jest DLA NIEGO problem, tak jak dla Ciebie utrata płynności finansowej..nie rozumiesz?
    • gupia_rzona Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 12:42
      Tak miałam taki okres smile
      byłam w 7 m-cu ciąży i zlikwidowano mój dział. Wiedziałam, że nie mam po co wracać po macierzyńskim. Potem na miesiąc przed porodem zlikwidowano stanowisko mojego męża (ta sama firma, sławetny kryzys, amerykańska firma) Na koncie mieliśmy 30-letni kredyt, mieszkanie prawie już wykończone, tylko się wprowadzać i kupować meble...
      wielki szok.
      Mąż szukał pracy przez rok. Mnie udalo się dostać pracę kiedy dziecko miało 4 miesiące. Mąż siedział z dzieckiem, ja pracowałam. Przeprowadziliśmy się w międzyczasie. Teraz oboje wróciliśmy do starej firmy, na słabsze stanowiska, ale nie jest źle. Co prawdz nadal u sufitów wiszą żarówki, i kurs Franka bacznie śledzimy, ale uwierz mi ze wszystkiego da się wyjść.
      Powodzenia!
    • kali_pso Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 14:38

      Cóż, w realnym życiu takie sytuacje sa dość częste..znam w tej chwili dwie pary, które przechodzą to, co Ty...
      Ja miałam coś takiego na początku związku- ja nie pracowałam, pracował mąż, kasy było tak mało, że syn jadł kaszę z butli na obiad..przezyliśmy- i tak własnie tak- wzmocniło nas to i nauczyło oszczędnościwink
      • bi_scotti Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 15:05
        Zapisuj wydatki. Wszystkie. Planuj budzet uwaznie - to Ci da pelny poglad na co tak naprawde Was nie stac. Duzo w tym co piszesz przerazonych domyslow, potrzebujesz konkretow, ktore zobaczysz w liczbach na papierze.
        Zadna praca nie hanbi i to nie jest tylko powiedzonko! Niech maz szuka CZEGOKOLWIEK - sprzatanie, nalewanie benzyny, transport, kelnerowanie - jesli jestescie w takim dolku finansowym, ze mozecie popasc w wieksze dlugi, czas to pieniadz - im szybciej oboje bedziecie przynosic chocby i minimalne pieniadze do domu, tym szybciej ustabilizujecie sytuacje.
        Nie ma zlego bez dobrego - naprawde! Kazda strata pracy to szansa na nowa, lepsza. Czasami trzeba sie zmusic do optymizmu.
        Popatrz dookola - naprawde nie ma nikogo kto moglby Wam pomoc chocby np. zapraszajac raz w tygodniu na obiad? Pisze to z perspektywy emigranta - zaczynalismy totalnie ubogo w kompletnie obcym swiecie bez zadnych znajomych a jednak po kilku tygodniach mielismy juz przynajmniej jedna pare, o ktorej wiedzielismy, ze gdyby przyszlo co do czego, to na kanapke z serem nam dadza choc sami mieli bardzo malo. Moze np. ktos moglby Cie podwozic do pracy za niewielka doplate do benzyny? Nie wiem jak duze mieszkanie, ale moze mozecie wynajac komus pokoj chocby na krotko (dawno to bylo i inna rzeczywistosc, ale za moich studenckich czasow, kolezanki wynajmowaly pokoje u ludzi majacych 2 pokoje z kuchnia - w jednym pokoju mieszkali wlasciciele mieszkania, drugi podnajmowali - wygodne to nie bylo dla zadnej ze stron ale sa okolicznosci, w ktorych wygoda jest mniej wazna niz cena).
        Nie mam pojecia jak flexible sa polskie banki i jaka pomoc w kwestii doradztwa finansowego moga Ci udzielic ale jesli jest cos takiego to koniecznie skorzystaj.
        I rozmawiaj o swoich klopotach z przyjaciolmi, rodzina, znajomymi - to nie wstyd miec klopoty! Ludzie najczesciej sa zyczliwi i nawet jesli nie pomoga, to wysluchaja, zrozumieja a czesto i podrzuca jakis pomysl, rade. No i networking naprawde sie sprawdza przy szukaniu pracy!
        Glowa do gory - dolki maja to do siebie, ze latwiej sie z nich odbic niz z plaskiego smile
        • imasumak Święte słowa! 10.08.11, 15:24
          bi_scotti napisała:

          Glowa do gory - dolki maja to do siebie, ze latwiej sie z nich odbic niz z plaskiego smile
        • rosapulchra-0 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 17:55
          I rozmawiaj o swoich klopotach z przyjaciolmi, rodzina, znajomymi - to nie wstyd miec klopoty! Ludzie najczesciej sa zyczliwi i nawet jesli nie pomoga, to wysluchaja, zrozumieja a czesto i podrzuca jakis pomysl, rade.
          Dokładnie! http://emots.yetihehe.com/3/peace.gif
    • kali_pso Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 14:50

      Jeśli Auto nie będzie męzowi potrzebne w poszukiwaniu pracy i dacie radę bez niego- naprawcie a później sprzedajcie- kupicie może tańsze a róznica pójdzie na spłatę długów ew. pozwoli Wam przetrwać...
    • bonamibo Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 16:05
      Jak już wiele osób napisało, to normalne, że raz jest w życiu lepiej, a raz gorzej. Sama od dwóch lat przechodzę różne zawirowania i wiem teraz, że to, czego się naprawdę boję, to ciężkie choroby, wypadki i śmierć bliskich - resztę zawsze można jakoś poukładać (choć nie zawsze od razu, oczywiście).
    • michalina7 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 17:05
      Właśnie teraz przez to przechodzę sad
    • lato11 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 17:52
      Najwazniejsze aby mąż znalazł pracę. Niech bierze to co się trafia ,Nawet za najniższą stawkę a w międzyczasie szuka sobie coś lepszego. Zawsze to jednak min. 1000zł. do budżetu. CZas szybko leci , jeden miesiąć poślizgu, drugi... i długi rosną , a tak - to zawsze jakiś grosz , już masz na jakąś opłatę.
    • kasiaizuzia1 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 17:59
      Ja też.
      Od października będę bez pracy - szukam, ale kiepsko mi idzie.
      Też mam kredyt w CFR.
      W dodatku mąż ma nawrót choroby, choć właśnie miał kończyć sekwencję leczenia po poprzednim rzucie.
      W sumie mam totalnego doła i gdyby nie Zuzia nie miałabym powodu by wstawać z łóżka
      • pudelek09 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 18:16
        Nas tez dopadl kryzys ok 3,5roku temu.Firma jest mojego M,mieszkalismy z rodzicami,moim bratem i...cala trojka u niego pracowala!Wiec nie bylo mozliwosci,ze ktos z domownikow dodatkowo podlatal jakas luke-np.rachunek!Poprostu szok.Powoli,powoli wyszlismy ale nie bylo wesolo!Nie wiedzialam czy mam oplacac rachunek,kupic dziecku chleb,czy jeszcze cos innego.Do tego leczylam sie od kilku lat i nie moglam przerwac.Teraz jest dobrze,nic nam na codzien nie brakuje!
        • hugo43 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 19:12
          wlasnie powoli z takiej sytuacji wychodzimy.zla inwestycja,z nieodpowiednim wspolnikiem i mnostwo innych problemow na raz.z dlugow bedziemy dlugo wychodzic,ale widze swiatelko.
    • anmala Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 20:03
      Owszem miałam dołek, nawet mega dół. Nie wygrzebałam się jeszcze z niego ale chyba głównie psychicznie. Co do finansów to zwróciłam sie o pomoc do pomocy spolecznej, dostałam dofinansowanie do czynszu, co było bardzo dużą pomocą. Ograniczyłam wydatki do minimum.
      Ja bym się zorientowała na jaka pomoc moge liczyć z MOPS, nie myślę tu o użalaniu się i nie szukaniu rozwiązań tylko o czasowym rozwiązaniu, tak aby polepszyć sytuacje albo przynajmniej nie pogrążać sie bardziej.
    • anorektycznazdzira Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 20:21
      Byłam w gorszej sytuacji i to przez kilka lat, żyję i to nieźle, najważniejsze to nie panikuj i nie skupiaj się na swojej dezorientacji, tylko oboje szukajcie rozwiązań choćby przjściowych (gdzie oszczędzić, gdzie dorywczo dorobić, ostatecznie skad pożyczyć).
      I chciałabym miec wtedy taki problem, że "może będę musiała sprzedac samochód" tongue_out
    • estelka1 Re: jestem w totalnym dołku 10.08.11, 22:20
      U mnie dołek trwa już czwarty rok. Przeszłam już sporo, nawrót choroby nowotworowej mamy, potem jej śmierć, problemy małżeńskie zakończone rozwodem, walka z anoreksją córki. Kłopoty finansowe ciągną się też już kupę czasu. Najpierw ex rozkręcał swoją działalność, więc żyliśmy z mojej, raczej kiepskiej pensji i zadłużyliśmy się. Może nie po same uszy, ale przy małym dochodzie i tak to są odczuwalne tyły. Od 2 lat jestem sama. Długami z ex podzieliliśmy się, ale i tak comiesięczne spłaty kredytu pochłaniają mi około 1/3 dochodu. Z rachunkami staram się nie zalegać, w gardłowych sytuacjach ratuje mnie tata. Wiadomo jednak, że niezręcznie mi siedzieć stale w kieszeni taty. Do tego na początku roku o mało nie straciłam pracy. Staram się nie poddawać, ale czasami naprawdę odechciewa mi się wszystkiego. Szukam lepiej płatnej pracy, łapiąc w międzyczasie jakieś dodatkowe fuchy, a to prowadzenie szkolenia, a to wyjazd w ramach urlopu na kolonię jako wychowawca. Dzięki Bogu córka wyszła z choróbska na tyle, że nie ma zagrożenia dla życia. Niestety mnie zaczyna trochę szwankować zdrowie, co bardzo mnie martwi i wkurza.
    • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 11.08.11, 09:42
      Bardzo dziękuję wszystki za słowa otuchy, naprawdę. Widzę, że nie jedna z Was przechodziła jakieś kryzysy, mam nadzieję, że i ja za kilka miesięcy będę mogła powiedzieć, że to już za mną. Najgorsze jest to kombinowanie i liczenie czego nie zapłacić, co można zawiesić w spłatach. Szczerze powiem nie myślałam że znajdziemy się w takiej sytuacji. Nigdy nie było tak wspaniale ale nigdy nie kombinowaliśmy. Opłacaliśmy rachunki i się żyło. Teraz też będziemy żyć. Mam tylko nadzieję że jakoś się uda.
      • marzeka1 Re: jestem w totalnym dołku 11.08.11, 09:49
        Wejdź na forum "oszczędzamy", ludzie potrafią doradzić, jak gospodarować bardzo nawet ograniczonym budżetem.
        • iod100 Re: jestem w totalnym dołku 11.08.11, 09:53
          A poczytam dziękuję smile
          • pitahaya1 Re: jestem w totalnym dołku 11.08.11, 10:32
            Jod, tu masz link do artykułu:

            biznes.onet.pl/banki-chca-ratowac-frankowych-klientow,18493,4818401,3030295,52,1,news-detal
            Wiem, artykuł, ale mówiący o możliwości zawieszenia kapitału, który jest dość pokaźną częścią raty.
            Negocjuj z bankiem zanim dopadną Was kłopoty ze spłatą.
            Co do samochodu, ja bym jednak sprzedała. Benzyna, opłaty, koszty utrzymania...Zakup i sprzedaż jest czynnością dość szybką, obarczoną niewielkim ryzykiem.
            Skoro mąż nie pracuje, niech idzie do spółdzielni i pogada na temat odpracowania tej wody, czy ew. innych zaległości. Może jego wiedza i umiejętności są takie, że da się to szybko zrobić.
            Ani bank, ani tym bardziej spółdzielnia nie lubią, gdy się udaje, że nic się nie stało.
            Do tego forum, które dziewczyny podały.

            Wyjdzieciesmile
            Też byłam w dołku. Musieliśmy z niego wyjść sami, bez pomocy innych.
            • marzeka1 Re: jestem w totalnym dołku 11.08.11, 10:38
              "Ani bank, ani tym bardziej spółdzielnia nie lubią, gdy się udaje, że nic się nie stało. "

              - bardzo cenne rada, o tym pamiętaj szczególnie. łatwiej dojdziecie do jakiejś ugody, rozłożenia na raty itp. jak nie będziecie ukrywać, co się stało.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja