Jak wybrac "zlo mniejsze"?

20.05.04, 11:15
Dziewczyny! Poradzcie mi cos, bo sama juz nie wiem co robic! Poki zyla mama,
to zawsze przychodzilam do niej ze wszystkimi problemami i zawsze wspolnie
znajdywalysmy rozwiazanie. Teraz mamy nie ma. Po jej smierci postanowilam
zamieszkac z ojcem, bo bez mamy zostal zupelnie samotny. Porozmawialismy z
mezem o tym wszystkim i doszlismy do wniosku, ze najlepiej bedzie, jezeli
zostane z tata, a maz znajdzie tutaj (bo tata mieszka w innym miescie) prace
i tez sie przeprowadzi do nas. Bo w sumie jestesmy trzy samotne osoby. Ojciec
meza zmarl juz 10 lat temu, a jego matka nie utrzymuje z nami zadnych
kontaktow. Nie wiem dlaczego, bo najpierw sama urzadzala nam wesele, a jak
zaszlam w ciaze to ani razy nawet nie zadzwonila, nigdy nie widziala wnuka i
chyba nie odczuwa takiej potrzeby. Wiec i maz przestal sie z nia kontaktowac.
No i jeszcze moj tata nie zbyt lubi mojego meza.
I do wyboru mam trzy opcje.
1. Zostaje z tata. Ale: teraz mezowi obnizyli pensje w pracy, wiec w ogole
nas z synkiem nie utrzymuje, utrzymuje nas moj tata. Ale tata to nie maz. Nie
moge w pewnych sprawach postawic na swoim, nie moge rozmawiac z nim jak z
partnerem, rowiesnikiem... Tata caly czas mowi, ze chcialby, zebym ulozyla
sobie zycie, ale czuje ze jest troche zazdrosny. Podejrzewam, ze zadnego
mezczyzny nie zaakceptuje w pelni.
2. Wracam do meza. Tylko ze nie mam za bardzo gdzie wrocic. Nie mamy gdzie
mieszkac. Musimy wynajmowac mieszkanie. Maz teraz wynajmuje kawalerke na
spole z jakims gosciem. A z jego pensja to jak wynajmiemy mieszkanie, to nic
nie pozostanie na zarcie i inne rzeczy. Zawsze pomagali nam moi rodzice. Ale
tata uwaza, ze nie powinnam wracac do meza, wiec napewno nikt juz nam wtedy
nie pomoze. Poza tym strace tez kontakt z tata, bo napewno sie poklocimy. A
nie chcialabym tego. Chcialabym moc w kazdej chwili przyjezdzac do swojego
domu, domu, w ktorym kiedys zyla moja mama.
3. Rzuce w ogole wszystkich i zaczne zyc sama, zaczne pracowac, bede wreszcie
niezalezna od nikogo kobieta. Ale co wtedy z dzieckiem? Jezeli caly czas bede
w pracy? Nie ma jeszcze 2-ch lat. Pojdzie do przedszkola. Bede musiala
zarabiac tyle, zeby starczylo i na mieszkanie, i na jedzenie, i na ubrania, i
na przedszkole, i na opiekunke, bo nie mam absolutnie nikogo, kto by mogl go
zabrac z przedszkola.
Najlepiej by bylo, gdyby maz nagle znalazl niezle platna prace tam gdzie
trzeba. Ale szuka juz od 6-7 miesiecy i nic. Wiec juz nie wierze w cuda.
I co tutaj zrobic?
Wroce do meza - to przynajmniej zaczne rzadzic w swojej rodzinie ale maz nie
zapewni dziecku nawet dachu nad glowa, juz nie mowiac o reszcie...
Zostane z tata - zrobi dla mnie i dla wnuka wszystko ale to, co on uwaza za
sluszne i potrzebne.
Usamodzielnie sie zupelnie - nie bede prawie widywala dziecka, bo bede
musiala caly czas poswiecic na prace. No i zostaniemy sami...
Co byscie zrobily na moim miejscu?
Pozdrawiam!
    • mamawiktora Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 20.05.04, 11:28
      a nie mozesz polaczyc wszystkich trzech punktow, tzn.
      porozmawiac z tata ze po to jest maz aby z nim byc i zyc na dobre i na zle, isc
      do pracy i razem z mezem zamieszkac, wkoncu jestescie rodzina - a ty wogole
      chcesz byc z mezem, kochasz go, bo jesli tak to chyba twoje srece zna
      odpowiedz.
    • mabrulki Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 20.05.04, 11:34
      Witaj.
      A czy nie możesz poszukać pracy i żyć razem z mężem?Dwie pensje to nie jedna?
      Uważam że należy zrobić wszystko,żeby rodzina była razem,a takie życie jakie wy
      prowadzicie doprowadzi w końcu do tego że ty i mąż będziecie dla siebie obcymi
      ludzmi.Zresztą mam wrażenie że już coś jest na rzeczy:dlaczego myślisz o
      odejściu od męża?...
      Powinnaś porozmawiać z ojcem o tym że rodzina musi być razem.Może oprócz pracy
      dla siebie szukaj też dla męża w swojej miejscowości.Gdybyście mieszkali w tym
      samym mieście co tata,mogłabyś go porosić żeby odbierał dziecko z
      przedszkola.Poczułby się potrzebny,a maluch nie odczułby tak radykalnej zmiany.
      • 4ever_young Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 20.05.04, 11:47
        Dziekuje wam juz za pierwsze porady ale w swojej historii opuscilam jeden
        szczegol, ktory jest najbardziej istotny w tym wszystkim. Otoz pochodzimy z
        mezem z roznych krajow. Najpierw mieszkalam z nim ale nie moglam uzyskac
        pozwolenia na prace, wiec pracowalam czas od czasu na czarno ale i tak
        wiekszosc czasu spedzalam w samotnosci w domu i wtedy zdecydowalam sie na
        dziecko. A teraz maz by mial problem z pozwoleniem na prace.
        I jeszcze. Moj tata pracuje, jest tak zajetym czlowiekiem, ze do domu wraca po
        21 dopiero. Wiec na niego za bardzo nie moge liczyc. Poza tym moglby pomoc mi w
        znalezieniu pracy ale tylko takiej, ze tez bym musiala harowac tak jak on.
        Moglby pomoc mezowi ale dla zasady nie chce. Uparl sie i juz.
        Pozdrawiam!
    • gruszka72 Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 20.05.04, 12:17
      Witaj, chyba musisz PRZEDE WSZYSTKIM w cichości serca odpowiedzieć sobie sama
      czy chcesz żyć ze swoim mężem i czy przyjmujesz go przy sobie jako mężczyznę.
      Jak będziesz wiedziała, cokolwiek to będzie, reszta odpowiedzi przyjdzie sama.
      I to będą "większe dobra"...
      A miłość i wdzięczność do matki i oparcie z jej strony masz tam gdzie jesteś.
      Pozdrawiam Cię ciepło, Aga
      • 4ever_young Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 20.05.04, 20:59
        No wlasnie... A jezeli go juz nie kocham? Jestesmy dobrymi przyjaciolmi, mozemy
        o wszystkim porozmawiac, mamy wiele wspolnych zainteresowan, smiesza i wkurzaja
        nas te same rzeczy, laczy nas dziecko... Ale nie czuje milosci. Zreszta nie
        czuje jej w tej chwili do zadnego mezczyzny. Ale czy warto to wszystko
        kontynuowac? Czy lepiej poszukac na nowo swojego szczescia?
        • agapolo Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 20.05.04, 21:30
          Ojej...
          trochę tego dużo i trochę się to wszystko pokomplikowało (skąd ja to znamsmile.
          Nie mieszkasz z mężem więc to poniekąd was nie zbliża, a wręcz odwrotnie
          oddala. Odpowiedz sobie na pyatnie czy nie jesteś z mężem bo go nie kochasz czy
          nie kochasz go bo odsunęliście się od siebie co jest konsekwencją niebycia
          razem. Jedyne co moge poradzić to, że jeżeli chcesz być z mężem to koniecznie
          musisz z nim zamieszkać i to z nim budować swoje życie, a nie ze swoim tatą, bo
          brak codziennego kontaktu na pewno wam nie pomoże. Jeżeli jednak czujesz że nie
          jesteś w stanie spędzić z mężem życia, pójdź za głosem serca ono wskaże Ci
          drogę, a nie rozsądku, bo widzę że rozsądne myślenie wcale nie wyjdzie Ci na
          zdrowie. Tak czy inaczej z całego serca życzę Ci pozytywnego wyjścia z sytaucji
          i podjęcia konstruktywnego działania.

          Agnieszka
          Forum mam mądrych i sympatycznych
          • 4ever_young Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 21.05.04, 14:36
            Dziekuje za porady! Ale i tak chyba jeszcze nie jestem gotowa, zeby cos
            radykalnie zmieniac teraz. Posiedze z dzieckiem, poczekam na meza, moze cos mu
            sie uda zalatwic a jak nie, to chyba bede musiala sie z nim rozstac.
            • fiszerowa Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 21.05.04, 15:29
              4ever_young napisała:

              > Dziekuje za porady! Ale i tak chyba jeszcze nie jestem gotowa, zeby cos
              > radykalnie zmieniac teraz. Posiedze z dzieckiem, poczekam na meza, moze cos
              mu
              > sie uda zalatwic a jak nie, to chyba bede musiala sie z nim rozstac.

              Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!

              wiesz, juz lepiej wiecej nie pisz...

              Kurcze, juz pierwszy post wydal mi sie dziwny. Albo kogos kochasz i chcesz z
              nim byc albo nie. W takich sprawach jest krotka pilka. Chyba ze... jak powyzej.
              A to juz czyste wyrachowanie.
              A jak znajdzie cos miesiac po rozstaniu? To przybiegniesz skruszona i poprosisz
              o wybaczenie?
              • 4ever_young Re: Jak wybrac "zlo mniejsze"? 21.05.04, 15:56
                Skruszona raczej nie przybiegne, tylko predzej maz wtedy przybiegnie zadowolony.
                Poza tym sadze, ze krotkie pilki moga byc w liceum, ale w doroslym zyciu juz
                takich krotkich pilek nie ma.
                Chyba musze teraz najpierw zadbac o to, zeby moje dziecko mialo gdzie zyc i co
                jesc. Jezeli to jest wyrachowanie - ok. Jestem wyrachowana.
Pełna wersja