Rozmowa dwóch matek:

16.08.11, 11:31
Matka I: Moja córcia skończyła prywatne przedszkole, teraz uczęszcza do prywatnej szkoły: czesne 1400 plus dodatkowe zajęcia np. jazda konna, balet, skrzypce, potem napewno pójdzie do prywatnego gimnazium, prywatnego liceum, potem studia ale tylko najlepsze, obozy językowe itd itd
Matka II: Spoko, skończy studia, wyjdzie zamąż, urodzi dziecko i... będzie siedzieć w domu!
Czy coś w tym racji jest?



    • menodo Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 11:50
      Matka II: Spoko, skończy studia, wyjdzie zamąż, urodzi dziecko i... będzie sied
      > zieć w domu!
      > Czy coś w tym racji jest?"

      Nie rozumiem.
    • kali_pso Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 11:54

      Dość prawdopodobny scenariusz...priorytety się ludziom dośc często zmieniająwinkp
      • kocianna Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:00
        Będzie doskonale wykształconą księżniczką... i czy ja wiem, czy nie będzie szczęśliwa?
        Chwilami żałuję, że rodzice wykształcili we mnie postawę "umiesz liczyć, licz na siebie", a nie "kochanie, bo mi tu coś takiego metalowego wypadło ze ściany i obrazek spadł, buuu". Balet, skrzypce i Koźmiński nie wykluczają takiego podejścia...
        • platynowa_kostka_rubika Re: Rozmowa dwóch matek: 17.08.11, 15:27
          > Chwilami żałuję, że rodzice wykształcili we mnie postawę "umiesz liczyć, licz n
          > a siebie", a nie "kochanie, bo mi tu coś takiego metalowego wypadło ze ściany i
          > obrazek spadł, buuu".

          Och, to że coś się umie zrobić bynajmniej nie znaczy, że należy zawsze się tym chwalić [-;
    • purpurowa_komnata Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 11:57
      Bardzo często tak...
      Gdyby rozmowa dotyczyła synka-komentarz matki nr 2 byłby inny.
      Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele.
    • nicol.lublin Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:01
      niby prawda, ale niekoniecznie. nie zawsze dzieci pojawiają się zaraz po studiach. a nawet jeśli, to zawsze kobieta w miarę młoda i dobrze wykształcona ma lepsze szanse jakoś na rynek pracy się zalogowac po odchowaniu dzieci.

      inna sprawa, że ja nie uważam by to, że szkoła jest prywatna gwarantowało wyższość nauki w tej właśnie szkole.
      • lejdi111 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:04
        eeetam a ja uważam, że tamta z zazdrości tak powiedziała.
      • izak31 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:06
        Bo rzadko która matka wychowuje córkę na niezalezna kobietę. Chłopcom wpaja się,ze muszą utrzymac rodzinę. Czemu tego samego nie powiedzieć córce? Praca, własne pieniądze, możliwość utrzymania siebie i dzieci to oznacza dla kobiety wolność.
        A tak szczerze to którą z Was przy męzu trzymają pieniądze, mieszkanie, bo samej nie dacie sobie rady...?
        • purpurowa_komnata Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:10
          Iza...nie urodziłam dziecka zanim nie byłabym go w stanie utrzymać i zapewnić lokum.
          Mój tata nauczył mnie jednego"umiesz liczyć, licz na siebie" -tylko szkoda,ze on...
          • izak31 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:15
            No widzisz, tylko takie kobiety są w mniejszości.
            Brawa dla Taty smile
            • purpurowa_komnata Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:19
              Iza nie bij mu braw- to nauka wysnuta z jego postępowania- teraz czasem na tym cierpi mój mąż...
              • izak31 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:22
                Oj nie martw sie o męza....wink
                Mężowie to dorosli osobnicy o dwóch sprawnych rekach i szybko uczą się prac, sprzatac i robic sobie jedzenie wink Nawet jedynacy wzięci prosto od mamusi...smile
                W takim razie brawa za postawę i filozofię zyciową smile
                • czarnaalineczka Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:32
                  uncertain
        • e_r_i_n Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 17:43
          Moja mama od zawsze powtarzała mi, że podstawą jest być niezależną.
          Nie znaczy to bycia jedyną odpowiedzialną, czasami trzeba powiedzieć, że coś metalowego ze ściany wypadło razem z obrazkiem wink, ale ja z mężem jestem, bo chcę, a nie bo muszę. Na 100% dam sobie radę sama finansowo i organizacyjnie. Chociaż oczywiści we dwoje lepiej - ma mi kto robić kanapki do pracy wink
          • nanuk24 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 19:23
            > Nie znaczy to bycia jedyną odpowiedzialną, czasami trzeba powiedzieć, że coś me
            > talowego ze ściany wypadło razem z obrazkiem wink,

            A no wlasnie. Nie wiem dlaczego mialo by sie to wykluczacwink
    • czarnaalineczka Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:02
      a o co chodzi ?
    • xxe-lka Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:06
      racji? toż to jak wróżenie z fusów smile
    • gaskama Ale o co chodzi? Panie były naćpane? 16.08.11, 12:08
    • z_lasu Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:24
      Nie rozumiem. Sugerujesz, że nie warto kształcić dziewczynek, bo "i tak będą siedziały w domu"???

      Jeśli nawet będzie "siedziała w domu" (obrzydliwe określenie swoją drogą), to:
      1. Będzie to jej wybór. Z wykształceniem podstawowym wybór miałaby niewielki.
      2. Będzie tak prawdopodobnie tylko przez krótki czas, bo będzie miała inne możliwości w życiu do wyboru i pewnie w którymś momencie życia z nich skorzysta.
      3. Jej wykształcenie, wiedza, obycie, ambicje będą inwestycją w kolejne pokolenia.

      Chyba, ze coś zupełnie innego miałaś na myśli (mam taką nadzieję).
    • angazetka Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:32
      Nie łapię. Nie znam kobiet, które "siedzą w domu" (poza, oczywiście, urlopem macierzyńskim i wychowawczym). Dziś chyba praca jest normą?
      • kali_pso Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:39
        Dziś chyba praca jest normą?

        ? Normą? Połowa kobiet w wieku produkcyjnym w Polsce nie pracuje zawodowo- dane wyczytane bodajże na onecie jakis czas temu- to jest norma?
    • tempera_tura Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 12:41
      Bzdura, nie ma reguły.
    • fajnykotek Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 13:41
      A mnie za to zastanawia przekonanie rodziców, że prywatne szkoły są lepsze. Owszem jest tam masa zajęć dodatkowych, ale niestety poziom nauczania znacznie niższy niż w dobrej zwykłej szkole. Bo znam kilka przypadków, gdzie doskonały uczeń prywatnego gimnazjum nie dostał się do wybranego liceum. A co do rozmowy mam - moja koleżanka była bardzo dobrą studentką (pierwszą osobą w jej rodzinie, która w ogóle studia zrobiła), znalazła dobrą pracę, miała szanse na awans - i z własnej woli zakopała się w pieluchach sad.
      • mama_kotula Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 13:47
        Cytat
        Owszem jest tam masa zajęć dodatkowych, ale niestety poziom nauczania znacznie niższy niż w dobrej zwykłej szkole


        Dane, dane poprosimy. Statystyczne.
        • fajnykotek Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 13:56
          Podałam przykład, niejeden, wśród moich dalszych, bliższych znajomych. Naprawdę w tych szkołach jest podejście rodzic płaci - dziecko dobrze się uczy. Możesz nie wierzyć, przymusu nie ma.
          • mama_kotula Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 14:01
            fajnykotek napisała:
            > Podałam przykład, niejeden, wśród moich dalszych, bliższych znajomych. Naprawdę
            > w tych szkołach jest podejście rodzic płaci - dziecko dobrze się uczy. Możesz
            > nie wierzyć, przymusu nie ma.

            Dowody anegdotyczne pt. znam kogoś kto zna kogoś kto widział kogoś do mnie nie przemawiają. Szczególnie, że sama moge podać masę dowodów anegdotycznych na to, że jest zupełnie na odwrót smile

            Przemawiają do mnie linki, statystyki, moga być np. wyniki testu po 6 klasie czy testu gimnazjalistów w skali, hm, niech będzie, województwa.
            • mama303 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 23:15
              mama_kotula napisała:


              > Przemawiają do mnie linki, statystyki, moga być np. wyniki testu po 6 klasie cz
              > y testu gimnazjalistów w skali, hm, niech będzie, województwa.

              To akurat wiadomo że wyniku testow 6 klasistów sa wysokie w prywatnych szkołach ale czy jest to wynik lepszego poziomu to juz nie do końca. Nalezy popatrzec jeszcze ile dzieci przystepuje do tego egzaminu w tych szkołach prywatnych i pamietac że te dzieci sa czesto wyselekcjonowane juz na starcie a państwowe szkoły przyjmują każde dziecko, także to z poważnymi problemami rodzinnymi, dysfunkcjami itd.
              Też byłam zdumiona, gdy bratanica przeniosła się ze szkoły prywatnej /z wysoką średnią z testów szóstoklasisty/do rejonówki i okazało się że poza językiem obcym, ma powazne braki w edukacji.
        • bi_scotti Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 13:59
          Ale tak popatrzcie uczciwie na pokolenia kobiet w Waszych rodzinach (przydalby sie watek o drzewie genealogicznym wink ). Naprawde wszystkie te Wasze babki, prababki, pociotki sprzed 80-100-120 lat to byly tylko kobiety bluszcze, ktore lezaly na szezlongach i mdlaly na widok psiej kupy?
          C'mon, ja jestem z dosc dlugiej linii bardzo samodzielnych, czesto niezle wyksztalconych, kobiet. Niektore pewnie nie planowaly/nie marzyly o tej samodzielnosci ale jak zostawaly same z dziecmi i biznesem (powstania, wojny, choroby - faceci out i kaput), to radzily sobie no problem i najczesciej wychowywaly swoje corki na kolejne samodzielne i samowystarczalne kobiety. Nie sadze zebym miala jakas specjalnie wyjatkowa historie rodzinna! Poza tym ilez bylo domow, w ktorych "ona" niby faktycznie tylko gary/pranie/dzieci/zagroda ale jednoczesnie, jak sie czlowiek przypatrzyl dokladniej, to okazywalo sie, ze to "ona" ma te jakas rodzinna "wladze" - facet pracowal, forse przynosil a potem "ona" sie miala nia rzadzic i dbac i decydowac co na co, kiedy i dla kogo.
          Wiec ja nie wiem skad ta wizja, ze zadbana, wychuchana dziewczynka na pewno (???) skonczy jako karykaturalna kura domowa. Mowiac szczerze, ja takich kobiet wlasciwie nie znam w zadnym pokoleniu.
          • iwoniaw Zgadzam się 16.08.11, 14:50
            Nawet jak patrzę na te prababki i ciotki "domowe", z gospodarstwem i kilkorgiem dzieci, to z opowieści wszelkich i przekazów doskonale widać, czym się różniły od rówieśnic nie mających żadnego wykształcenia i porównywalnego "kapitału kulturowego" wyniesionego z patrzenia na własne matki/babki/ciotki. To po prostu były osoby, które w czasie powstań/wojen/okresów powojennych potrafiły się ogarnąć, same coś zrobić, ale i kierować innymi, zarządzać pieniędzmi i majątkiem itd. No i po prostu było im znacznie łatwiej choćby z umiejętnością porozumiewania się w obcym języku, znalezienia się w nowej sytuacji dysponując większą ilością danych porównawczych.
            Generalnie jestem szczerze zdziwiona, że ktoś uważa, iż nabyta wiedza/umiejętności się na bank zmarnują, jeśli ktoś nie będzie zmuszony używać ich na co dzień i to koniecznie w celu zarobkowycm. Ja nie sądzę, żeby hipotetyczna hiperwykształcona matka rezygnująca z pracy dla bycia z dzieckiem nie różniła się niczym od matki niepracującej, która skończyła ledwo gimnazjum. Pomijając fakt, że raczej do końca życia mało która dysponująca wykształceniem i umiejętnościami różnymi kobieta będzie "przy mężu" i nie podejmie żadnej działalności pozadomowej.
        • freakwave Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 14:28
          mozesz mamo kotula sprobowac odnalezc jakakolwiek z prywatnych uczelni wyzszych w czolowce ich rankingu smile sa zestawienia robione rowniez odnosnie liceow i jakos tak wychodzi ze jednak na gorce rankingow plasuja sie panstwowe szkoly i tyle w temacie.
          • mama_kotula Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 14:30
            freakwave napisała:
            > mozesz mamo kotula sprobowac odnalezc jakakolwiek z prywatnych uczelni wyzszych
            > w czolowce ich rankingu smile sa zestawienia robione rowniez odnosnie liceow i ja
            > kos tak wychodzi ze jednak na gorce rankingow plasuja sie panstwowe szkoly i ty
            > le w temacie.

            Nie rozmawiamy o prywatnych uczelniach, bo tu w większości są wyższe szkoły lansu, baunsu i akademie dziwnych kroków, więc pozycje w rankingach są oczywiste.
            Interesują zestawienia dot. szkół podstawowych i gimnazjów.
          • azjaodkuchni Re: Rozmowa dwóch matek 16.08.11, 14:38
            W temacie szkół to ktoś się chyba zapędził była mowa o podstawówce potem o gimnazjum a potem o studiach....To trzy inne szkoły... Dobrych prywatnych szkoły wyższych w Polsce nie ma liceów jest kilka i cała masa świetnych podstawówek...
            • noname2002 Re: Rozmowa dwóch matek 16.08.11, 17:29
              "Dobrych prywatnych szkoły wy
              > ższych w Polsce nie ma"
              A na czym opierasz to stwierdzenie? Chodziłam do Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu i mieliśmy taki sam program i tych samych wykładowców co Akademia Ekonomiczna(teraz Uniwersytet Ekonomiczny).
              • azjaodkuchni Re: Rozmowa dwóch matek 16.08.11, 17:59
                Może się nieprecyzyjnie wyraziłam podobny standard edukacji można miec na państwowej uczelni z podstawówkami już tak różowo nie jest... A profesor jest dobry i zły niezależnie od szkoły w jakiej pracuje.

                azjaodkuchni.blogspot.com/
      • gaskama To kwestia wiedzy a nie przekonania. 16.08.11, 14:40
        > A mnie za to zastanawia przekonanie rodziców, że prywatne szkoły są lepsze.

        Pierniczysz. Nie chce mi się linkować, ale we wszystkich społecznych szkołach podstawowych w mojej dzielnicy wyniki testów po 6 klasie SP były lepsze niś jest średnia dzielnicy (a dzielnica ma najwyższą średnią w W-wie. Radzę nie słuchać bajek, tylko poszukać faktów.
        • morekac Re: To kwestia wiedzy a nie przekonania. 16.08.11, 17:51
          W szkołach prywatnych czy społecznych są opłaty - co niejako eliminuje spośród klientów grupy o niskich dochodach. A już od dawna znana jest zależność, że poziom wykształcenia zależy od dochodów rodziców. Już nie mówiąc o tym, że rodzice skłonni zapisywać dzieci do szkoły płatnej, zapewne przywiązują sporą wagę do wykształcenia.
          A o gimnazjach na Ursynowie już byś tego nie napisała... wink
        • mama303 Re: To kwestia wiedzy a nie przekonania. 16.08.11, 23:23
          gaskama napisała:

          > Pierniczysz. Nie chce mi się linkować, ale we wszystkich społecznych szkołach p
          > odstawowych w mojej dzielnicy wyniki testów po 6 klasie SP były lepsze niś jest
          > średnia dzielnicy (a dzielnica ma najwyższą średnią w W-wie. Radzę nie słuchać
          > bajek, tylko poszukać faktów.

          Ale zwróc tez uwage ile dzieci przystepuje do ezgzaminu w szkole prywatnej a ile w prywatnej. Do szkół państwowych trafiają różne dzieci a do prywatnych wyselekcjonowane.
          Więc suma sumarum biorąc pod uwagę dzieci zaniedbane i z problemami szkoły państwowe osiagaja pewnie lepsze wyniki.
          • gaskama Re: To kwestia wiedzy a nie przekonania. 17.08.11, 10:33
            Ha, ha, ha!!! Z tak pokrętną logiką nie polemizuję.
            • mama303 Re: To kwestia wiedzy a nie przekonania. 18.08.11, 19:25
              gaskama napisała:

              > Ha, ha, ha!!! Z tak pokrętną logiką nie polemizuję.

              No jasne nie polemizujesz bo nie potrafisz. Juz dawno zauważono że uśrednione wyniki z testów tak naprawde niewiele mówią, trzeba by jesczze przeanalizować ile dzieci i jakich dzieci przystąpiło do egzaminu do egzaminu.Nawet były pomysły aby wyniki były tajne bo rzucają błędne światło na istotę edukacji.
        • laminja Re: To kwestia wiedzy a nie przekonania. 17.08.11, 11:25
          www.zyciewarszawy.pl/artykul/397099.html
          i zgadzam się z tym, że wśród szkół gimnazjalnych i licealnych to się zmienia, ale żeby się do nich dostać trzeba mieć dobre wyniki na teście w 6 klasie. Spory procent uczniów najlepszych warszawskich liceów to ci, którzy skończyli prywatne/społeczne podstawówki. W tych najlepszych nie ma mowy o opcji "płacę wymagam dobrych ocen dla dziecka". Jest za to dużo pracy w szkole i w domu.

          To jaką drogę dziecko wybierze w dużej mierze zależy od rodziców i tego jaki model życia mu pokażą. Jeśli więc matka I nie pracuje można mniemać, że jej córka powieli ten wzorzec, choć równie dobrze może się zachować odwrotnie. Jeśli jednak matka jest aktywna zawodowo myślę, że jest mała szansa na to, że jej córka zostanie w domu. Dużo też zależy od tego z kim się córka zwiąże i jak wspólne życie będzie widział jej partner.
    • sonniva Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 14:40
      Nic nie sugeruję.
      Byłam świadkiem rozmowy.
      Mam swoje własne zdanie.
      Ale też mam wątpliwości.
      Więc z ciekawości pytam co inne mamy sądzą.
      Faktem jest, że i tak w ostateczności to dziecko decyduje o swoim losie i albo wykorzysta to co otrzymało od rodziców, albo nie. Więc i tak na ambicjach i predyspozycjach dziecka wszystko się kończy.
      Uważam że tak naprawdę najważniejsze jest to jakie jest dziecko, czego pragnie i jakie są jego możliwości, a nie możliwości i pragnienia rodziców.
      Dużo słyszę na ten temat ostatnio, a jeszcze ta podsłuchana (brrr) rozmowa dwóch mamuś.
      NIE jestem przeciwko kształceniu dziewczynek, mam nadzieję że żadna z Was tak nie pomyślała. smile. Wiadomo rodzice zrobią wszystko dla swoich dzieci. ALe czy dzieci to wykorzystają? Dochodzę do wniosku: na pewnym etapie życia nieważne jaka szkoła, studia, zajecia dodatkowe czy brak tych zajęć, jak dziecko ambitne to da sobie radę i bez tego.
      A może nie? Może jak nie będzie chodziło do najlepszej szkoły i 10 różnych zajęć dodatkowych to wyrośnie na niedoraję?
      Już sama nie wiem.
      A może wystarczy: normalna państwowa szkoła, 1-2 zajęcia dodatkowe np. jedne zajęcia z języka obcego, drugie zajęcia sportowe - to co dziecko lubi. I koniec?
    • shellerka Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 14:44
      big_grin me like, me like
    • lilka69 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 17:05
      poniekad jak ja.
      z WYBORU wlasnego.
    • przeciwcialo Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 17:11
      Swoja drogą- absolwent dobrego prywatnego przedszkola, jak to brzmi wink
    • zolla78 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 17:49
      Wydaje mi się, że jeżeli te prywatne przedszkola, szkoły itp to nie kwestia ambicji i szpanerstwa rodziców, ale ich sposób na danie córce szansy na lepszy strat w życiu, to ta mała szybko złapie, że życie to coś więcej niż siedzenie w domu i raczej w tym domu siedzieć nie będzie.
      Ktoś napisał, że 50% kobiet siedzi w domu. Ale zauważyć też dość łatwo, że większość z nich to osoby niewykwalifikowane praktycznie, tj. nawet jak mają wykształcenie to brak im doświadczenia i wyższych specjalistycznych kwalifikacji (np. bycia specjalistą praktycznym, a nie teoretycznym w danej dziedzinie, znajomość więcej niż dwóch języków obcych). Takie osoby mają łatwiej na rynku pracy i raczej z niej nie rezygnują, żeby siedzieć w domu. Co więcej, takie osoby często mają dochody porównywalne do "mężowskich" co często bywa argumentem za ich pozostanie na rynku pracy, a nie w domu.
    • mruwa9 Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 20:15
      Nie sadze. Ktos, kto zainwestowal duzo we wlasne wyksztalcenie (i niekoniecznie chodzi o kase, ale o wlasna prace, czas, wlozony wysilek), musial miec motywacje, zeby walczyc. I tak latwo nie zmarnuje tego, co osiagnal swoja ciezka praca.
      Moze to moj feminizm przeze mnie przemawia, moze to, ze w moim srodowisku (znajomi, rodzina) zadna kobieta z dobrym wyksztalceniem nie wybrala siedzenia w domu jako matka pelnoetatowa. Wszystkie moje znajome/krewne pracuja. Chyba, ze mowa o sytuacji, gdy rodzice kupuja corce kolejne dyplomy, lacznie z dyplomem ukonczenia Wyzszej Prywatnej Szkoly Nie Wiadomo Czego (Niczego).
      • izak31 Re: Rozmowa dwóch matek: 17.08.11, 04:45
        Niekoniecznie. Moja szwagierka kilkanaście lat temu (przed boomem budowlanym) skonczyła budownictwo na politechnice warszawskiej. Została w pracy w której przyjmowała i realizowała jakies zamowienia. Jedno dziecko, potem drugie, zadnych uprawnień zawodowych nie zrobiła. Maz został dyrektorem, zarabiał kilkanascie tys, ona siedziała w domu. Zdejmowała mezowi tylko kolejne obowiazki z glowy (nawet te zwiazene z dziecimi). Finał łatwy do przewidzenia - maz odszedł, ona została z dwójką bez pracy. Okazało się,że pani inżynier potrafi tylko papierki przekładać. I drugi rok trwa walka o alimenty.
        Tak wiec mozna się wykształcić a potem to spuścic w kiblu.
    • super-mikunia Re: Rozmowa dwóch matek: 16.08.11, 22:52
      ktoś kiedyś powiedział, że kształcąc mężczyznę kształci się jedynie jednostkę, a kształcąc kobietę kształci się całą rodzinę wink tak, tak niech lepiej dzieci mają wykształconą mamę ja bym swojej córce nie żałowała wink
    • kamelia04.08.2007 Re: Rozmowa dwóch matek: 17.08.11, 11:39
      i co w związku z tym?
    • platynowa_kostka_rubika Re: Rozmowa dwóch matek: 17.08.11, 15:33
      > Czy coś w tym racji jest?

      Jak to mówią: prawdopodobieństwo wynosi 50%: albo jest albo nie jest ;->
      Racji w czym, tak w ogóle? We wróżeniu z fusów, jak potoczą się losy małej dziewczynki? Czy tez może chodziło o to, że "kobiet się kształcić nie opłaca"? Takie teksty były na porządku dziennym jakieś 100-150 lat temu...
    • kejt202 Re: Rozmowa dwóch matek: 18.08.11, 15:42
      Gdybyś nie napisała "córka" tylko "synek" to byłabym święcie przekonana że chodzi o dziecko lilki 69. Też jest nieźle stuknięta na punkcie ZNAKOMITYCH PRYWATNYCH placówek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja