syla27
17.08.11, 13:27
Dziewczyny, proszę o obiektywną ocenę sytuacji, bo ja na to nie potrafię spojrzeć obiektywnie, gdyż sprawa dotyczy mnie i męża.
Dziś rano szykując się do pracy postanowiłam ubrać taką cieniutką jakby tiulową bluzeczkę we wzór takiej jakby panterki. Bluzka ze względu na cienki materiał była trochę przezroczysta, jednak wzór i cielista bielizna sprawiały, że nie rzucałam się ze swoim ciałem w oczy. Po minie mojego męża już widziałam, że to mu się nie podoba, wygadał mi, że mówiłam, że pod bluzkę będę ubierać jakiś top. Jednak mi pod taką bluzkę wcale nie chciało się ubierać jakiegoś topu, bo wtedy traci taki strój swoją lekkość i zwiewność. Tak te głupie przytyki i jakieś wspominanki mnie z równowagi wyprowadziły, że bluzkę podarłam na sobie wykrzykując, iż nie muszę w ogóle jej ubierać, a ciuchy będę pożyczała od koleżanek, aby coś na tyłek włożyć. Już nie pierwszy raz mąż zwraca mi uwagę, że a to za duży dekolt, a to za krótka spódniczka, a to jeszcze co innego. Ja powiem szczerze, że nie mam zamiaru tłumaczyć się i pytać o zdanie czy mogę włożyć taki a taki ciuch. Ten mój wybuch miał być taką moją obroną. Wiem, że jeśli poszłabym do pracy to przez kilka następnych dni byłby foch i wygadywanie, że innym chcę się innym podobać, że mu się to nie podoba i prosi mnie, abym na przyszłość nie ubierała się w ten sposób. Dziewczyny, jesteście kobietami i my jako kobiety chcemy ładnie wyglądać i nic za to nie możemy, że ktoś się potem na nas „ślini”.
Mam jednak jakiś niesmak po tej naszej kłótni, nie podobało mi się moje zachowanie i nie wiem, czy teraz mam się łajać i przepraszać, czy jednak podtrzymywać swoją chęć niezależności w doborze ubrań. Jak wy to oceniacie.
pozdrawiam
Syla