Oczywista oczywistość.

    • hanka19841 Re: Oczywista oczywistość. 16.07.13, 16:26
      nosz popłakałam się ze śmiechu.

      Ale wczoraj też palnęłam głupotę. Jadę autem, mojego M., sprawdzam na ile starczy mi benzyny i dzwonię z paniką, że coś mi sie zapaliło i pokazuje na 270km i napis w tłum. DO TANKOWANIA. Słyszę ok nie panikuj, jedź dalej. Dodam,że nie pierwszy raz jechałam tym autem, lecz użytkuję go od jakiegoś miesiąca. Po południu wsiadamy do auta i słyszę pytanie, czy to o ten napis Ci chodziło? Z pełną powagą odpowiadam: TAK, nie mam pojęcia co to znaczy?!?! Na co mój M. zamilkł i po 5min nie wytrzymał, wybuchł śmiechem. A ja dopiero się skapnęłam o co chodzi. Wypomniał mi to oczywiście dzisiaj, jednak czasem trzeba pomyśleć.
    • basiastel Re: Oczywista oczywistość. 16.07.13, 21:29
      Ja kiedyś zrobiłam straszną aferę, że jakieś XXXXX ukradli mi silnik w samochodzie, bo się nie zapalał. Okazało się, że wyładował się akumulator, a ja myślałam, że jak nie jedzie, to silnika musi nie ma.
    • joxanna Re: Oczywista oczywistość. 16.07.13, 22:14
      Kiedyś, na samym początku moje znajomości z moim dzisiejszym mężem, mieszkałam w takim mieszkaniu, gdzie były same stare rodzinne graty. Miałam lampę, taką sufitową, którą znałam jeszcze z dzieciństwa, która nie działała. Mój M, zupełnie niezła złota rączka porozkręcał kontakt, lampę, wszystko. Ja go zabawiałam, byłam ujmująco urocza i wreszcie po 2 godzinach nagle przypomniałam sobie, że w lampie jest ukryty dodatkowy guziczek, do włączania... i po prostu ją włączyłam....

      Kiedyś siedzę w pracy i muszę pilnie gdzieś zadzwonić. Biorę komórkę, która ładuje się na moim biurku, ale nie przyjmuje pinu. Próbuję kilka - wreszcie skutecznie ją zablokowałam. I w tym momencie przypomniałam sobie, że do moje ładowarki podłączyła się koleżanka, z takim samym aparatem.... Jakoś go później odblokowała...
    • dniuy Re: Oczywista oczywistość. 16.07.13, 22:27
      Brama przesuwna nie chciała się zamknąć. Wciskam pilota i wciskam i nic. Znowu wciskam i przesunęła się metr ale zaraz się zablokowała i znowu cofnęła. I tak się męczę z 15 minut. Pilot działa, baterie nowe, brama dopiero co serwisowana. Z nerw wychodzę. Obdzwoniłam kilka osób które moze by coś na temat bram wiedziały albo z tą miały do czynienia. Sprawdzam listwy, łącza, szarpię nią by "zaskoczyła", a ta nic. Czasem się przesunie metr i wraca a czasem nie reaguje wcale na sygnał. Wezwałam pomoc. Ludzie w drodze. W myślach już się godzę z zostawieniem otwartego wjazdu, kosztowną naprawą. Pomoc przyjechała. Rzucił okiem. Wytargał niedużą kępkę trawy wyrosłej przy czujce.
      Cud - brama działa bez zarzutu. tongue_out
Pełna wersja