Jak sobie radzicie?

21.05.04, 10:56
Witam drogie mamuśki.
Jestem mamą 17-miesięcznej dziewczynki i chciałabym Wam opisac mój problem i
zadać pytanie jak jest z tym u Was.
Chodzi o to, że wydaje mi się, że sobie nie radzę, nie umiem, a może leniwa
jestem. Niby to tylko jedno dziecko i to już dość duże a ja mam problemy z
wyjściem na spacer, z posprzątaniem domu, zrobieniem zakupów, obiadu. Niby ze
wszystkim nadążam ale kiedy np. robie pranie to dziecko siedzi cały dzień w
domu bo juz nie zostaje czasu na wyjście (może dlatego, ze nie mam automatu
tylko zwykłą pralkę wirnikową). Z wyjściem to musze tak kombinować, że jak
mała śpi to wynosze wózek przed kaltkę bo razem z nią to bym nie dała rady, a
kiedy sie juz obudzi i łaskawie zechce coś zjeść i ubiorę ją i siebie to już
jest 16 i zamkną mi wszystkie urzędy (często trzeba cos załatwic). Robię
zakupy, pochodzimy troszkę i musimy szybko wracać bo obiad musi byc na 18
kiedy wraca mój mąż. Rano tego wszystkiego nie mogę zrobic, wstajemy o 8,
mała pije mleko, ja kawę. Zawsze strasznie mnie boli głowa i zanim się ze
wszystkim pozbieram to Ada idzie juz spac. I tak w kółko, czasem zdarza mi
sie w przypływie lepszego samopoczucia i energii ugotować obiad na dwa dni i
posprzątac ale nie ukrywam, że rzadko. Z niczym nigdy sie nie mogę obrobic i
zdązyc. A kiedy przychodzi wieczór to jestem juz bardzo zmęczona.
Ale kiedy widzę siostrę mojego męża która przy trójce małych dzieci pracuje
jako pielęgniarka na nocne zmiany, przy tym jeszcze studiuje, załatwia
wszystkie urzędowe sprawy, a ma tego dużo bo prowadzą własny sklep. Często
też sprzedaje w tym sklepie nie mówiąc juz o tym, że mają gospodarstwo. Ja
sie jej bardzo dziwię jak ona sobie z tym wszystkim radzi. Prawda jest taka,
że dzieci troszke zaniedbane i w domu ciągle bałagan ale np. zawsze ma
upieczone ciasto, ugotowany obiad. W sklepie i gospodarstwie to raczej
pracuje jej mąż, ma jeszcze teściów ale to starsi i schorowani ludzie.
Mogłabym tu przytaczać przykładów jeszcze bardzo wiele ale wyszłoby za
długie.
Ogólnie chodzi o to, że ja sobie jakos w tym życiu słabo radze albo jestem
kompletnie żle zorganizowana. Napiszcie mi cos o sobie, jak sobie radzicie,
jak organizujecie czas, czy Wam sie to udaje? Pozdrawiam. Anka.

P.S. Moze powinni mi zabrac komputer, wtedy bym miała wiecej czasu na
wszystko wink


    • 4ever_young Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 11:13
      O wlasnie! Z tym komputerem... Wciaga jak cholera, zwlaszcza, jak dziecko
      jeszcze nie mowi a siedze caly czas sama w domu. Nawet czesto sie skarze, ze
      siedze sama, a potem juz do siebie mowie, ze przeciez nie sama, tylko z
      dzieckiem!!!
      Postanowilam sobie tak, ze moje dziecko zawsze powinno byc nakarmione, czyste i
      codziennie powinno chodzic na spacer. A reszta, tzn. obiady dla mnie i innych,
      porzadek w domu, urzedy to juz sa sprawy drugorzedne. Czesto wszyscy czekaja do
      21 zanim wykapie synka, nakarmie go i poloze spac, i dopiero potem ide robic
      kolacje. I nikt nie narzeka.
      Ze spacerami u nas jest tak, ze poniewaz zadnej mamie nie chce sie lazic samej
      z wozkiem albo siedziec samej na placu zabaw, dlatego zawsze z innymi mamuskami
      z gory umawiamy sie na konkretna godzine na wspolny spacer. Tak samo z
      wyjsciami do sklepow czy urzedow. Tez staramy sie chodzic razem. Jak juz sie
      umowisz, to glupio nie pojsc.
      Staram sie karmic dziecko zawsze o tych samych porach. Spac go klade tez zawsze
      o tej samej porze. Dzieki temu mam codziennie czas dla siebie.
      Aha, i najwazniejsze: bardzo wczesnie klade go spac wieczorem, jeszcze pare
      miesiecy temu kladlam o 18 i spal cala noc do osmej rano! Teraz klade go
      najpozniej o 20.30 Wiec mam jeszcze caly wieczor na to, zeby cos zrobic i
      jeszcze odpoczac!
      Pozdrawiam!
    • granna Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 11:37
      No własnie, moze ten komputer to taki zjadacz czasu ?? smile)) A na powaznie to
      chyba faktycznie mozna by sie troche przeorganizowac. Nie wiem jak wygląda
      dokładnie Twój rozkład dnia, wiec napisze tylko jak wyglądał moj zanim wróciłam
      do pracy smile
      Tez mnie rano głowa bolała, wiec sie ugięłam i kawke strzeliłam. Budzilam sie
      razem z dzieckiem, karmiłam, myłam sie jadłam sniadanie, czasem w biegu albo z
      dzieckiem na rekach (nie da sie ze wszystkim zdązyc po kolei i na
      spokojnie). "Obrabiałam" dziecko i zaleznie od wieku zajmowałam (najczesciej
      sadzałam gdzies na chwilke i lecialam np. po odkurzacz). POtem ubierałam siebie
      i potem dziecko i wychodziłam po zakupy, często na ryneczek wiec przy okazji i
      spacer mały zaliczalam. Wracalam dziecko kladłam spac i gotowałam obiad (prosty
      nieskomplikowany jakas padlinka z piekarnika, ziemniaczki lub prosciej ryz albo
      kasza (nie trzeba obierac) ) Często gęsto miałam dziecko ze soba na ręku albo w
      pomieszczeniu z jakoś rozrywka pod bokiem, np grzebanie w szuufladzie z
      przyprawami smile) Po południu wracal mąz jedlismy obiad, gary do zlewu, dzieciaka
      na spcacer. Wracalam sprzedawałam dziecko męowi, ewentualnie on zmywał,
      ewentualnie sie kłocilismy bo on ani jedno ani drugie bo zmęczony smile)) Pralke
      mam na szczęscie automatyczna, wiec wrzucałam, wbrew swojemu męzowi,
      zostawialam i wychodziłam wieszałam potem. Z wirnikowa to albo bym robiła
      krótkie przepierki zeby szybciej, albo rezerwowała jeden dzień na pranie np.
      sobota i dzieckiem niech sie zajmuje mąż. Zreszta ja zazwyczaj piore w soboty
      własnie. Jesli trzeba do urzedu to najpierw urzad a potem reszta smile) Generalnie
      zawsze najpierw to co trzeba koniecznie a potem reszta. A poza tym nikt
      automatem nie jest a dom nie muzeum smile) Do czystosci podłogi najwieksza uwage
      przywiązywałam jak Mały raczkował a potem to juz normalnie smile) Nie wiem czy
      jestem dobrze zorganizowana, ale jakos to wszystko ciągnełam do przodu, chociaz
      zmeczona byłam bo jakze inaczej smile Przeciez to codzienna tyrka smile) I męczyła
      mnie ta powtarzalnosc i ten stały rytm (za wzgledu na dziecko smile) NA
      pocieszenie powiem Ci, ze dziecko w koncu zacznie coraz beardziej sie soba
      zajmowac a i do pomocy je mozna angazowac to przynajmniej bedzie miało zajecie
      a Ty na oku malego pomocnika smile)
      Ps NIe miałam w domu komputera i telewizora tez nie właczałam, teraz tez nie
      oglądam bo nie ma co smile)
      JAk obserwuje mojego meza to zauwazyłam,z e on nie poradziłby sobie ze
      wszystkim naraz bo on robi wszystko powoli dokładnie i po kolei smile) Trudno, ale
      jak sie chce z dzieckiem w dokmu zrobic samej wszystko to po kolei sie po
      prostu nie da. A bałagan, który robi dziecko to jeszcze kilka lat pewnie zanim
      znikniesz smile) JA przestalam zbierac zabawki po dziecku (tylko wieczorem) bo w
      ten sposób nic innego nie robiłam a mały chodzil za mna i na nowwo rozrzucał co
      innego smile)
      Długie troszke, ale mam nadzieje ze CI pomogłam troszke smile)
      Ps włąsnie ja robiłam obiad na 2 dni, przeciez mozesz wrzucic wiecej mięska na
      ruszt a nastepnego dnia z innym dodatkiem, a jak mąz ma takie wysokie wymagania
      kulinarne to niech sam sobie gotuje, albo u mamusi stołuje smile) Moj juz si
      enauczył, ze albo to co ja zrobie albo wcale i nie grymasi smile)
      • koleandra Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 12:08
        No dzięki, trochę się nawet roześmiałam. No i własnie ja też jestem tym typem
        co wszystko powoli i dokładnie a czas mi ucieka przez palce. A już o jedzeniu
        nie wspomnę, zawsze to był taki rytuał, mała idzie spac a ja sie rozkładam z
        jedzeniem przed komputerem. Tak naprawde to mi najbardziej przeszkadza ten ból
        głowy bo jak mam lepsze dni to zrobie dużo dużo więcej. Mój mąż absolutnie nie
        jest tym wymagającym i nie przeszkadzałoby mu nawet gdyby jadł codziennie
        fasolkę ze słoika. No ale ja z tych ambitniejszych i codziennie staram sie
        wymyślać i gotowac co innego. A z tym sprzątaniem to też odzielny temat, co
        poodkurzam to od razu dziecko chce bułkę do jedzenia i wiadomo co się z nią
        dzieje. Zabawek tez nie ma sensu zbierac bo to syzyfowa praca. Na spacer jak
        ide to mnie od razu jeszcze gorzej głowa zaczyna boleć, Ada w wózku siedzeić
        nie chce, a na piechote to ucieka na ulice albo robi mi sceny z rzucaniem się
        na chodnik, i przychodze do domu cała w nerwach. Ale myślę, że każdy to zna i
        nie ma co opisywać. No cóż, jakos to życie się toczy, może sobie wkrótce
        wykształcę jakieś sposoby żeby zdążyc porobic wszystko.
        • ptaszyl Koleandra!!! 21.05.04, 12:29
          ...no jakbym o sobie czytała. Boże, jak mi ulżyło. Myślałam że jestem
          najgorszym nieporządziuchem i do niczego matką na świecie. A tu się okazuje że
          jest nas więcej wink)))
          Ja co prawda pracuję (dziecko w żłobku) i odkąd poszłam do pracy to
          przynajmniej psychicznie sie trochę odprężam (najgorsza była ta monotonia). O
          tyle jeszcze mam żle, że mąż pracuje daleko od nas i przyjeżdza tylko raz na
          tydzień. Czasem myślę, że juz nie dam rady, zwłaszcza, że mały często choruje
          (nocna czuwania, wizyty lekarskie, a potem w pracy zasypiam na biurku...).
          Poczytałam posty na ten temat i myślę, że uda mi się coś usprawnić. Dzięki
          Joa
    • kasiaka3 Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 12:00
      Ja też się nie moglam pozbierać..Są dni że rozpiera mnie energia, a czasami to
      lepiej nie mówić. Bycie w domu to Nasza PRACA i tak jak w firmie należy nauczyć
      się zarządzania czasem, żeby dzień dal nam chociaż odrobinę spelnienia.
      Pierwsza podstawowa zasada to PISEMNE przygotowanie sobie planu dnia co do
      godzinu. Zaplanowanie czasu. Możesz to robić wieczorem jak dzidzia śpi lub
      rano.Nie myśl że od razu pójdzie gladko, ale warto spróbować. Zawsze przeznacz
      też czas dla siebie.

      powodzenia
      kAsia
    • magda1711 Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 12:51
      Żeby głowa nie bolała trzeba siedzieć mniej przed komputerem!
      A wtedy od razu będzie więcej czasu na wszystkosmile))
      Pozdrawiamsmile

      Ps.Najlepiej wszystko rozplanować sobie na te same godziny codziennie(karmienie
      dziecka,spanie)a wtedy zostaje więcej czasu do wykorzystania.I co ma się
      zrobić, to zrobić od razu konkretnie, nie ociągajac się , a wtedy też czas nie
      będzie leciał jak przez palcesmile)
      • koleandra Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 13:23
        magda1711 napisała:

        > Żeby głowa nie bolała trzeba siedzieć mniej przed komputerem!


        Nie chce sie usprawiedliwiać, bo rzeczywiście przed tym komputerem troche za
        duzo czasu siedze ale głowa mnie boli od samego rana, budze sie z potwornym
        bólem głowy i to na pewno nie przez komputer. Staram sie żeby dziecko było na
        dworeze chociaz godzinke dziennie jesli na dłuzej nie ma czasu. No dobra, ide
        konkretnie robic pranko bo samo się nie upierze. Pozdrawiam. Anka.
    • libra.alicja Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 13:01
      Ustal sobie priorytety. Dla mnie np. zawsze najwazniejszy był spacer do parku i
      jesli nie lało, to był to główny punkt dnia. Dziecko powinno codziennie być na
      powietrzu. Najlepiej ustalić w miarę stałe pory karmienia i spania dziecka, im
      większa regularność, tym większe poczucie bezpieczeństwa dziecka.
      Inne sprawy można dostosować do tego rytmu dnia. Zaplanuj, że codziennie
      zrobisz jedną rzecz. Jednego dnia pranie, innego sprzatanie, innego gotowanie
      na kilka dni (mozna zamrozić część i potem jest jak znalazł).
      Wg mnie potrzeby dziecka są tu na pierwszym miejscu, więc szkoda, gdyby przez
      twoj brak organizacji siedziało w domu, albo nie miało okazji pobawić się z
      mamą.
    • polinetka Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 13:32
      Niestety majac dziecko w podobnym wieku znalazłam sobie kilka rozwiazań (wiem o czym piszeszsmile):
      1. planuj sobie obiadki poprzedniego dnia i w ten sposób zaoszczędzisz sobie stresu i czasu na zastanawianie się co ja dziś mam ugotować,
      2. często gotuję obiadki na kilka dni (fasolka po bretońsku, bigos, kupione wczesniej ze 3 paczki pierogów zawsze są w zamrażarce jako awaryjne)
      3. zakupy możesz zrobić jak mąż przyjdzie z pracy (ja ok 17 wychodzę na chwilkę do sklepu wtedy nie muszę się użerać z Kubą ściągającym wszystko z półek)
      4. sprzątam jak śpi, wtedy też robię ręczne pranie, myje podłogi itp.
      5. urzędy odwiedzam mając ugotowany poprzedniego dnia obiad i wtedy do południa jadę tylko tam, jakby nie było to też spacer.

      Głowa do góry!! Na pewno nie będzie tak źlesmile
    • mama_pyzuni Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 13:33
      Witajcie!
      Dzień naszej rodzinki wygląda mniej więcej tak:
      - wstajemy ok. 7, maż szykuje sie do pracy, wychodzi o 8, a my powoli jemy
      śniadanie. Niestety rano nie umiem sie "sprężyć" i wszystkie czynności typu
      ubieranie, ścielenie łóżek idą nam bardzo opornie (zwłaszcza jak pomaga mi
      Karolina - 18 miesięcy).
      - co dwa dni odkurzamy i ścieram kurze (tak z grubsza)
      - co kilka dni segreguję i nastawiam pranie (ewentualnie część piorę ręcznie,
      te które farbują)
      - ok. 10 - drugie śniadanie (kanapeczka z sokiem), połączone z czytaniem
      książeczek (wtedy jedzonko lepiej wchodzi, bo Kari to generalnie mały niejadek)
      - 10.30 - wychodzimy na spacer, po drodze robimy zakupy, a raz w tygodniu
      wybieramy sie na dalszy spacer do biblioteki.
      - 12.00 - spanie Karoliny, ja w tym czasie gotuję obiad (mam o tyle dobrze, że
      mieszkamy z moimi rodzicami i najczęściej główne danie przygotowuje moja mama a
      ja tylko gotuję zupę, obieram ziemniaki, robię surówkę)+ jak starczy czasu to
      KOMPUTER!!!
      - 13.30 - wstaje Karolina, jemy zupę i bawimy sie do 16.00 kiedy to wraca mąż.
      Razem jemy drugie danie, potem on pędzi na trening (gra w piłkę nożną, można
      powiedzieć tak pół-zawodowo).
      16.30 - idziemy na drugi spacer
      po powrocie mała je jakiś podwieczorek, kąpię ją ok. 19.30 i 20.15 idzie spać.
      Ja wtedy sprzątam, prasuję lub... potrafię 3 godziny siedzieć przed komputerem.

      Niestety komputer, internet i forum to ogromni pożeracze czasu. Sama wiem, bo
      jak kiedyś wysiadł nam internet to przez miesiąc robiłam w domu wszystko na
      czas, nie miałam zaległości w praniu i prasowaniu, a i książek przeczytałam ze
      3 razy więcej.
      Męża niestety więcej nie ma niż jest, pomaga mi jedynie przy większych
      porządkach, ewentualnie zabiera małą na spacer.
      Przekonałam sie kiedyś, że im więcej ma sie na głowie, tym lepiej ze wszystkim
      można sobie poradzić.
    • jagienka.harrison Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 15:57
      Ja nie mam radwink ale powiem Ci jak to u mnie wygląda, może sama coś znajdzieszsmile
      Dominik się budzi ok 6:20, trochę pogada, wtedy ja lub mąż go bierzemy do
      kuchni, podgrzewamy butelkę mleka i wracamy do łóżka. Dominik wypija butlę a my
      mamy czas na dobudzenie się. Mąż idzie do łazienki, ja wstaję, ubieram małego,
      zmieniam mu pieluchę, jak mąż się ubierze to bierze małego i jedzą sobie płatki
      rano na śniadanie. Ja się w tym czasie ubieram, myję itp. Potem mąż idzie do
      pracy (7;30) a my siedzimy w kuchni, ja zmywam itp, mały się bawi albo coś tam
      podjada (owoce). Potem oglądamy teletubisie, bawimy się itp. W zależności od
      pogody idziemy na spacer rano lub po południu na gdzieś godzinkę, wtedy robię
      małe zakupy czy załtwiamy sprawy i wracam zawsze do domu na ok 11:30 żeby go
      położyć spać do łóżka. Wtedy wiem że dlugo będzie spał i się wyśpi a ja mam
      czas. Jak mały usypia, to siadam przy komputerze i wtedy najczęściej sprawdzam
      forum, potem szybko sprzątam, nastawiam pranie, czasem poprasuję. Mały się
      budzi ok 14;30 i je obiad a ja wtedy moge też chwilkę posprzątać jak mi coś
      jeszcze zostało. Potem znów się bawimy, jak mam coś pilnego do zrobienia to
      daję małemu jakąś zabawkę której nie widzi często lub np garnek lub chociażby
      rodzynki i to go zatyka na chwilkę. Mąż przychodzi z pracy ok 18:30 i wtedy on
      się zajmuje dzieckiem a ja przygotowuję obiad i jemy gdzieś ok 19:15 (wszyscy
      razem). U nas jest też zasada "jedno gotuje, drugie sprząta". Ok 20:30 kąpiemy
      Dominika razem z mężem, 21 to pora mleka i o 21:30 młody już śpi. To mi daje
      czas na wskoczenie na forum. Chodzę spać ok 22. też miewam migreny, dlatego
      muszę pilnować żeby np nie siedzieć do 1 w nocy.
      Większe porządki jak ścieranie kurzów, mycie kibla zostawiam na weekend, mąż
      zajmuje się podłogami. Prasuję (nienawidzę!!!!!) albo wieczorem po
      kolacji/obiedzie, w weekend lub jak mały drzemie.
      Muszę jednak przyznać że mój Dominik jeszcze nie chodzi sam, jest oglólnie
      spokojny i potrafi się bawić sam przez nawet pół godziny. Mąż też mi często
      pomaga. Na początku ustaliliśmy reguły kto robi co i tyle.
      A ponieważ akurat się mały budzi to juz nic więcej nie napiszę a i tak mi du`zo
      wyszło!
      Pozdrawiamy
      Jagienka & Dominik (29.11.2002)
      • mabrulki Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 16:06
        Cześć!
        To i ja się dopisuję do mam niezorganizowanych i od razu powiem że poczułam się
        lepiej widząc że nie tylko ja jestem taka...Mam czasem okropne poczucie winy że
        jestem w domu,nie pracuję,1 dziecko a tu bałagan itd...
        Na pewno u mnie 2 rzeczy:forum (złodziej czasu gigant) i to że mała jest
        przyzwyczajona do noszenia i miewa często humorki...
        Też mam migreny a wtedy już w ogóle brakuje mi energii,nawet jak mała śpi i nie
        siedzę w necie to nie potrafię się zebrać.
        Pozdrawiam
        • aniael Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 19:30
          Oj ja też należę do tych niezorganizowanych. Mąż próbuje mnie nieco zreformować
          ale opornie mu idziesmile No i oczywiście wszystko poszło by lepiej, gdyby nie ten
          net...
    • bazylea1 Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 21:23
      ja sobie daje rade ale nie jestem pedantką i robie wszystko szybko, nie
      przeszkadza mi ze niezbyt dokładnie. moj dzien wyglada tak: pobudka 7, synek
      dpstaje mleko, bawimy sie włóżku, kąpiel moja i męża, sniadanie wspolne, maż
      idzie do pracy. ja troche sprzatam, zmywam. idziemy z synkiem na spacer na 1-2
      godziny, 2x w tyg zamiast spaceru zakupy w supermarkecie. po powrocie odkurzam -
      co drugi dzien. o 12 synek - obiad, potem spac na 2-3 godziny, ja w tym czasie
      robie cos dla siebie szybkiego do zjedzenia, czasem gotuje zupe. reszte czasu
      spedzam przy kompie. aha czasem myje podłoge. jak sie dziecko obudzi i cos zje
      idziemy na spacer na 2-3h. na spacerze podwieczorek. wracamy, bawimy sie,
      kolacja, kąpiel, spac (dziecko). wieczorem czasem cos przygotowuje na
      jutrzejszy obiad np obieram warzywa, ale na ogół odpoczywam. pranie robie 2x w
      tyg, mam wyznaczone godziny w pralni. zanosze jak dziecko spi. w weekendy mąż
      je obiady w domu, gotuje i jemy w czasie południowej drzemki małego. kible itp
      myje jak mąż jest w domu i bawi sie z małym. sprawy urzedowe załatwiam na
      porannym spacerze.
    • ybc Re: Jak sobie radzicie? 21.05.04, 22:18
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Mnie też często boli głowa, mam migreny. Przecież już to wystarczy, zeby wolniej wszystko robić, wolniej myśleć. Ja mam dwoje dzieci i zupełnie się nie wyrabiam. Wiem, ze jak podrosną będzie lepiej i tej myśli się trzymam. Staram się nie myśleć o wiecznym bałaganie, o stercie do prasowania, ale co jakiś czas denerwuje mnie to.

      Piszesz, że ciągle boli Cie głowa. To na pewno nie od komputera. Dobrze by było znależć dobrego lekarza, który by coś zaradził. Gdybyś poczuła się lepiej, byłoby Ci na pewno łatwiej. No i druga rzecz to organizacja, o czym już wspominały inne dziewczyny. Ja też ciągle się uczę, nieraz udaje mi się cos zrobić, a nieraz nie. Dobrze jest wieczorem zrobić sobie przybliżony plan na nastepny dzień. Wtedy jak rano wstaniesz, to będziesz mniej więcej wiedziała co robić.
      Acha, nie porównuj się z innymi! Mnie też to się zdarza, ale zwalczam to.
      Serdecznie Cię pozdrawiam! Y.
    • zuzaba Re: Jak sobie radzicie? 22.05.04, 13:06
      Witam wszystkie Mamy. Forum czytam od dawna, ale piszę po raz pierwszy.
      Jak sobie radzę:
      1.Nadia (9 m) budzi sie około 7, mąż przynosi ją do naszego łóżka na śniadanko.
      Po cycu czasem chwilę śpi, ale częściej bawimy się w łóżku. Potem robię dla nas
      (siebie i męża )śniadanie, któreś z nas idzie z psem. Około 9 zostajemy z
      Nadusią same. Nadia bawi się na podłodze do około 10.30 (sama, czasem
      potrzebuje wspomagania, zależy od humoru, a ja kąpię się, jem śniadanie,
      wcześniej jeszcze zamiatam mieszkanie (nie ma dywanów). Około 10.30 Nadusia je
      drugie śniadanko i zasypia na jakieś trzy godziny. W tym czasie: zmywam
      naczynia, czytam książki, chodzę po internecie, jak mam jakieś zlecenie, to
      tłumaczę. Potem obiadek Nadii (sloiczki), chwila zabawy i około 15 wychodzimy
      na 3 godzinny spacer. Około 19 wraca mąż, chwila zabawy z Nadią, ktoś wychodzi
      z psem, kąpiel, kolacja Nadusi i spanie. Kąpiemy razem, mąż po kąpieli
      oporządza Nadię, ja w tym czasie robię obiad (szybkie mięsko: pieczona ryba,
      klopsiki, filet z kurczaka lub indyka, biała kiełbaska, jeśli miałoby być coś
      pieczonego, to wsadziłabym rano do piekarnika, kuskus lub ryż, warzywa z
      mrożonki-góra 20 minut). Potem jemy obiad, siedzimy sobie, czasem oglądamy
      film, gramy w skrable. Po 24 idziemy spać.
      Fakt, że mamy pralkę automatyczną i rozwieszenie prania zajmuje 10 minut.
      Ale takie rzeczy, jak umycie zlewu, lustra, czy umywalki zajmują po 10 minut i
      robię je niejako przy okazji.
      Kafelki myjemy raz na 2-3 tygodnie, Nadia pełza tylko po pokoju.
      Do urzędów nie chodzę, wszystkie płatności robimy przez internet. Jeśli już jst
      coś do załatwienia, załatwia to mąż.
      Zakupy większe robi mąż po pracy, albo razem jedziemy wieczorem do marketu,
      drobne robię na spacerze.
      W pokoiku Nadii, w którym tylko śpi, jest lekki bałagan.
      Nie prasuję hurtowo (jakbym wyprasowała i złożyła, to przecież i tak musiałabym
      prasować jeszcze raz, pościel jest z kory, ręczników nie prasuję, serwetę przed
      położeniem na stół), prasuję rano to, co mam włożyć na siebie. Nadii rzeczy
      raczej nie prasuję, chyba, że bardzo są wygniecione.
      Priorytety co do porządku: czysta podłoga w pokoju, gdzie bawi się Nadia, w
      łazience, w reszcie miezkania aby się nie kleiłosmile, czysty zlew i blat, czyste
      umywalka, brodzik i wc.
      Na pewno nie robiłabym nie wiem jakich porządków kosztem swego samopoczucia.
      To tyle, może coś się przyda. Polecałabym zwłaszcza płatności przez internet i
      szybkie obiadki.
      Pozdrawiam serdecznie
      Iza
      • utalia Re: Jak sobie radzicie? 23.05.04, 23:24
        Oj ja to sobie ostatnio wogole nie radzilam choc oczywiscie, wszystko sie
        jakos "krecilo". Moja suczka sie oszczenila, mam nieco ponad roczne dziecko dom
        pietrowy, same furtki, zeby mala nie spadla. Wyobraz sobie, ze jak tylko
        schodzialm z malwina rano do kuchni to dpoadala mnie cala zgraja szczeniakow z
        piskiem, moja karmiaca suczka rowniez nie pozstawala w tyle. Moja corunia na
        widok kuchni tez byla glodna..... Ratunku, myslalam wtedy ze na samym wstepie,
        pomimo, ze dzien sie jeszcze dobrze nie zaczal zaraz zwariuje. A jak cudem
        sprawialam, ze cale to towarzystwo bylo juz najedzone i wysiusiane to ja bylam
        juz nie do uzytku, z niedopita zimna kawa. Zastanawaialm sie czy wyjsc juz na
        spacer czy zaraz i jak to zrobic. Bo wozek na dole, dziecko na gorze, psy
        wypadaloby wypuscic na dwor ale jak to zrobic..... Ale mysle, ze teraz bedzie
        lepiej bo psy juz oddane, zostal tylko 1 moj i 1 dziecko tez moje. Moze bedzie
        jak w tym kawale o sprzedanej kozie. Utalia
Pełna wersja