O obrazaniu się facetów

25.08.11, 23:44
Był tu niedawno taki wątek o obrażalskim facecie, w ktorym radziłyscie ignorowac takie zachowania. Otóż. Mój M obrazil sie 15 sierpnia. Ignorowalam ponad tydzien i zaczął mnie zaczepiac. I po kilku normalnych dniach dzis znow doszlo do spięcia i obraza gotowa. Wygląda na to, że powtarza sie takie zachowanie coraz częsciej. Ja rzeczywiscie, podobnie jak autorka tamtego wątku czasem (jak mi byl normalny=nieobrazony mąż potrzebny, no wyjazd, wyjscie itp.) łagodzilam spięcia, ale od jakiegos czasu mam tego dosc. I ignoruję nie zwazając na wyjscia/wyjazdy. Tak wogole to dzis spięcie z powodu wyjazdu. Ja chcialam uczknąć jeszcze trochę lata i jutro po pracy wyjechac. Mąż natomiast idzie na mecz w sobotę i jechac nie chce (ewentualnie w sobotę wieczorem, a to dla mnie z kolei za pozno). I co byscie zrobily: mogę jutro jechac z siostrą a on dojedzie w sobotę (ale musialabym sie odezwac do niego, czyli brak ignorancji). Ewentualnie biorę samochod i jadę z dzieckiem a on zostaje na weekend w domu. Co radzicie? Dodam, że mąż drażni mnie coraz bardzej, nie da sie z nim dyskutowac, bo krzyczy i nie jest w stanie zrezygnowac z tego, co sobie zaplanował. Przy czym nie informuje mnie o swoich planach (ponoc powinnam wiedziec o meczach, bo chodzi regularnie co dwa tygodnie w każdą sobotę).
    • rosapulchra-0 Re: O obrazaniu się facetów 25.08.11, 23:49
      Zabrałabym dziecko i wyjechała.
      Zdarzyło mi się kilka razy zadziałać wbrew planom/oczekiwaniom drugiej osoby. Za każdym razem był efekt, nie zawsze taki, jakiego chciałam.
    • marychna31 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 00:00
      Niestety nie potrafię nic doradzić bo nie mam takich doświadczeń ale chciałam napisać, ze obrażanie się to nie jest domena mężczyzn ani kobiet tylko ludzi niezależnie od płci. Mój mąż w ciągu naszego szesnastoletniego pożycia nie obraził sie na mknie ani razu.
      • lutyk Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 09:01
        Słuchaj, a czy Twój mąż przypadkiem nie ma imienia zaczynającego sie na litere P.? Bo jakos mi na mojego ex wyglada big_grinD
        Miałam to samo - mecz rzecz swieta, moze sie walic, palic, ale mecz to swieto narodowe ( jak mogłas zarezerwowac bilety do teatru i wczesniej nie sprawdzic w necie, czy nie ma wtedy meczu). Ale mecz to pikus, mozna sie z tym pogodzic - w koncu kazdy ma jakies hobby... Gorzej z tym obrazaniem sie. Powiem wprost - nie wiem, jak sobie z tym radzic. ja zakonczyłam zwiazek. No nie dało sie - facet na poczatku naprawde bardzo fajny - inetligentny, kontaktowy, dowcipny, no wypisz wymaluj ideał. Po roku zaczeły sie jazdy o wszystko ( potrafił zrobic mi karczemną afere o to, ze obcinam dziecku paznokcie siedząc w kuchni, bo kuchnia to nie miejsce do obcinania paznokci - a mały akurat zasnął, jak siedziałam przy stole w kuchni). Rozmowy nie dawały w sumie nic - początkowo próbował sie hamowac, ale było jeszcze gorzej, bo az sie w nim gotowało, wiec w koncu wybuchał. A ze ja nieawanturna jestem, to próbowałam nie zwraca uwagi, nie zaogniac sytuacji, no ale ile mozna?
        W tej konkretnej sytuacji chyba wziełabym dzieck i pojechała, ewentualnie krótko go o tym informując. Na dłuższa mete chyba doradzam psychologa.
    • alexandra74 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 09:45
      służbowym tonem poinformowałabym o moich planach. chce niech jedzie, nie to nie.
    • baba06 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 09:49
      "musialabym sie odezwac do niego"

      to masz problemwink
      a w ogóle to o co mąż się obraża?

      ja jestem z tych co wolą rozmawiaćsmile
    • alabama8 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 09:49
      Co ważniejsze - mecz czy wyjadz dzień wcześniej? Moje pomysły czy jego pasje? Tak jakbyście oboje nie byli dorosłymi ludźmi i nie potrafili znaleźć kompromisu. Jedź z siostrą wcześniej, stary obejrzy mecz i dojedzie - wytrzymacie bez siebie ten jeden dzień, zwłaszcza że się do siebie nie odzywacie więc żalu nie będzie. Nie ważne czy nie odzywasz się do męża w domu czy na działce, nie?
      Dlaczego tak trudno wypracować kompromis zadowalający oboje?
      • alfa36 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 12:29
        O kompromis trudno, bo małż rozmawiac nie chce. Twierdzi, ze wciąż ma duzo pracy i w domu i w pracy zawodowej. Na urlop też trudno go namowic, bierze 2 tygodnie i ani minuty dluzej. Poza tym trudno go gdziekolwiek wyciągnąc, a juz od roku, odkąd przeprowadzilismy się do swojego domu to już kosmos. Dom i dzialka to jego pasja i twierdzi, ze tu najlepiej odpoczywa. Też mam wrażenie, ze my ja dzieci. Ścislej mąż jak dziecko, ktore obraża się, jak cokolwiek nie jest po jego mysli. Wlasciwie to nie zależy mi, zeby z nami jechał. Tyle, ze on pozniej narzeka, ze ja wiecznie gdzies jestem, ze wiecznie nie ma mnie w domu, ze on sam, itp. Zupełnie się pod tym względem nie dobralismy. Ja do bólu towarzyska, dom mnie parzy (a już myslalam, ze przeprowadzka to zmienismile). Mąż przeciwnie.
        • asiablues Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 12:34
          No to masz problem, bo skoro juz na poczatku wspolnej drogi okazuje sie, ze do siebie nie pasujecie, to potem na dwoje babka wrózyła....
          Nie wiem, moze terapia rodzinna pozwoli Wam przyjrzec sie zwiazkowi i podjąc jakies decyzje?
          • alfa36 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 12:38
            Mija prawie 10 lat wspolnej drogi. Do tej pory bywało rożnie, choc nie idealnie (ale gdzie tak jest). Teraz problemy z niedopasowaniem pogłębiają się. Poważnie zastanawiam się nad starzeniem się męża. Może tak objawia się andropauza? M. Ma 45 lat.
            • madame_edith Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 12:53
              Znam to doskonale, chłop domator plus ja powsinoga. Do tego on obrażalski i sfochowany wiecznie, no może nie wiecznie, ale stan naszych relacji od zawsze jest zależny od jego humoru. A ten z kolei zależny od cholera wie czego.
              Do nietowarzskości przez pierwsze lata dostosowywałam się, żeby uniknąć focha, tudzież bo myślałam, że muszę. W końcu przestałam i organizuję sobie czas jak chcę. Kiedy ma ochotę dołącza, kiedy nie to nie i nie ma z tym problemu. Fochy od kiedy zaczęły mi zwisać centralnie też jakoś osłabły. Ale nie da się wiecznie przejmować czyjąć obrazą, w końcu człowiek się do tego dystansuje i wtedy cała zabawa przestaje przynosić efekty.
              • alfa36 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 12:59
                madame_edith napisała:

                > Znam to doskonale, chłop domator plus ja powsinoga. Do tego on obrażalski i sfo
                > chowany wiecznie, no może nie wiecznie, ale stan naszych relacji od zawsze jest
                > zależny od jego humoru. A ten z kolei zależny od cholera wie czego.

                Ło matko, wyjęłas mi to z ust.
                > Do nietowarzskości przez pierwsze lata dostosowywałam się, żeby uniknąć focha,
                > tudzież bo myślałam, że muszę.
                Zeby było towarzystwo, to sama musiałam je zorganizowac. Mąż generalnie jest lubiany, ale jakos nie miał (mowię o sytuacji przed slubem) jakis bliższych znajomych. A teraz też nam sie znajomi pogubili. A ja sama jak wspomnialam towarzyska jestem i ostatnio organizuę spotkania z koleżankami z LO (zresztą za radą z forumsmile)
                Ale nie da się wiecznie
                > przejmować czyjąć obrazą, w końcu człowiek się do tego dystansuje i wtedy cała
                > zabawa przestaje przynosić efekty.
                No nie da się, ale coraz bardziej mnie takie zachowanie drażni.
                • madame_edith Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 13:19
                  smile
                  Ano widzisz, czyli jest takich egzemplarzy więcej. Mój też jest towarzyski i lubiany jak już przyjdzie co do czego, świetnie się sprawdza w roli gospodarza. Ale sam z siebie nigdy w życiu nie zainicjował spotkania czy imprezy, z własnymi znajomymi o relacje nie dbał więc się jakoś porozmywały.
                  Ja z kolei staram się dbać, przynajmniej na ile mi czas pozwala i moja potrzeba spotkania się czy to z koleżankami czy to kumplami z pracy już przestała być większym problemem. On jej oczywiście wciąż nie kuma, bo po prostu sam z siebie nie czuje tego kompletnie, najlepiej odpoczywa na rybach, grzybach i rowerze, ale zaakceptował fakt, że ja jestem inna.
                  Co do fochów wkurzają mnie potwornie, ale głównie z powodu nieobliczalności sytuacji (potrafił się np. kiedyś obrazić dzień przed wyjazdem i nie pojechać ze mną na wakacje) i wtedy kiedy psują moje plany, bo dane plany są zależne od nas obojga. Ale jeśli w żaden sposób nie komplikują mi życia (abstrachując rzecz jasna od atmosfery w domu) to zlewam sikiem prostym.
                  Ale łatwo nie jest...
                  • alfa36 madame 26.08.11, 13:41
                    Czytając Twój ostatni post utwierdziłam sie w przykonaniu, ze nasi mężowie to jednojajowe blizniakismile Tyle, ze mój M nie lubi łowic rybsmile. I co prawda na wakacje ze mną jezdzi, ale zdazyło mu się kiedys przyjechac do mnie i synka, kiedy odpoczywalismy na dzialce i wyjechac po godzinie (mial zostac dwa dni, przyjechal 100 km). Ja z kolei zachowuję sie podobnie do Ciebie. No ale ..."łatwo nie jest;;;sad ).
                    • madame_edith Re: madame 26.08.11, 14:27
                      smile)))
                      Trochę młodszy, ale najwidoczniej bliźniak duchem. Grupę wsparcia możemy założyć big_grin
                      Spójrz na to z tej strony, przynajmniej się nie włóczy po nocnych imprezach, już zdecydowanie bardziej ja wink
                      • an_ni Re: madame 29.08.11, 12:26
                        wlasnie ja tez znajduje takie plusy, imprezowac moge sobie do woli big_grin maz zajmie sie dzieckiem i grzecznie spi, a ja nie musze wozic zwlok po zakrapianych imprezach ani wyczekiwac az wytrzezwieje po sobotniej popijawie i laskawie zabierze mnie do kosciola (byl kiedys taki watek! to nie z autopsji)
    • alfa36 Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 17:28
      Wrocilam z pracy. Małż jakis nieobrażony, po czym mowię, że dzis wyjeżdżam i już mam nieszczęsnika w domu. Na pytanie, co wyjąc z zamrazarki, żeby sobie jutro ugotował, małż stwierdzil z grobową miną, że nic jadl nie będzie. Super, jaka oszczędnoscsmile Nie rozumiem facetów. Może jest jakas książka..., jak sie dokształcę to moze zrozumiem?
      • azjaodkuchni Re: O obrazaniu się facetów 26.08.11, 18:25
        Obrazic to się może dziecko w piaskownicy a nie dorosły facet. Nie mogłabym zyc z dziadem który się obraża. Gdzie żeście znalazły takie okazy?
        • madame_edith Re: O obrazaniu się facetów 27.08.11, 10:22
          Sama się czasem zastanawiam skąd i jakim cudem...
        • imasumak Re: O obrazaniu się facetów 27.08.11, 13:39
          Mój na początku związku świetnie kamuflował tę cechę. Ujawnił ją mniej więcej po urodzeniu młodszej córki. Ale całe szczęście oduczył się takich zachowań.
      • imasumak Re: O obrazaniu się facetów 27.08.11, 13:30
        O, strajki głodowe też przerabialiśmy w naszym stadle big_grin.
        Z tym że mój mąż, niby nic nie jadł, a jak myślał, że nikt nie widzi, to zakradał się do lodówki i hulaj dusza smile
        Całe szczęście, że dorósł i przeszło mu obrażanie.
      • an_ni Re: O obrazaniu się facetów 29.08.11, 12:21
        za dobra jestes, bylo nie pytac big_grin
        chyba musisz mu to jakos lepiej zobrazowac, ze traci wspolne chwile, ze odstaje od rodziny , ze nie widzi jak dziecko sie swietnie bawi poza domem, ze zmiany rozwijaja i aktywizuja
        moj m tez jest w tym wieku, ale to w sumie nie o to chodzi, on zawsze nie byl specjalnie rozrywkowy i wyjazdowy, do tego dochodzi fobia samolotowa wiec nigdzie nie lata, a ja z corka w tym roku w koncu polecialam sama na cieple wakacje i chyba w koncu pozazdroscil jak swietnie sie razem bawimy i jak dziecko lubi nowe miejsca i atrakcje i dal sie namowic na szybki wypad 3 dniowy, co to zawsze bylo problemem aa nie chce mi sie , za krotko, tyle drogi itp
    • morgen_stern Re: O obrazaniu się facetów 27.08.11, 13:38
      Przeczytałam tytuł "o OBNAŻANIU się facetów", a tu takie rozczarowanie... ech...
    • platynowa_kostka_rubika Re: O obrazaniu się facetów 29.08.11, 13:23
      > (ale musialabym sie odezwac do niego, czyli brak ignorancji).

      "Ignorancja" to "niewiedza". Chodziło Ci o ignorowanie.

      > Ewentualnie biorę samochod i jadę z dzieckiem a on zostaje na weekend w domu. Co
      > radzicie?

      Jedź. A na obrażanie się najskuteczniejszą - doraźną - metodą jest całkowite zignorowanie obrażonego. Miałam do czynienia z obrażającym się osobnikiem i wyplenić tej cechy mi się nie udało; rozstałam się z nim - tak więc długofalowych recept nie znam.
      • agaipawel12345 Re: O obrazaniu się facetów 29.08.11, 15:48
        Witam,czytalam posty...i jak by tam byl M.
        to samo przed slubem pieknie idealnie wszedzie razem,a teraz po ur, syna ( 2latka synek ma)
        wszedzie sama ,chcesz isc idz sama,normalnie okazuje sie ze mam wszedzie lazic sama .
        przychodzi weekend to sama z synem chodze na spacery a moj wazniejsze jest lezenie i jego spanie!!!!!!!!!!!
        zeby tak kiedys wziacl syna w sobote na spacer zebym ja mogla sie zrelaksowac,nie mam czegos takiego,poprostu niewspomnie o jego glupich tekstach i wogole maskara jakas,gdybym mogla cofnac czas nie wyszlabym za niego,
        a rozwod.... i co dalej nie tak wyobrazalam sobie zycie rodzinnne...
        • alfa36 Re: O obrazaniu się facetów 30.08.11, 12:13
          Wrociłam. Mąż do nas nie przyjechał. Wlaściwie dziecko tego nie zauważyło, bo w poprzednich latach z reguły sami wyjeżdżalismy (znaczy się ja z dziecięciem). Wtedy powód był- budowa domu. Mój mąż chyba lubi tak sam (choc potem marudzi), bo święty spokoj ma. A i jeszcze dodam, ze kiedys taki nie był. Choc moze z drugiej strony bardziej ulegla bylam? A może nie czl się pewnie, bo mial niepewną pracę? Mniejsze zarobki? Diabli wiedzą.... Wczoraj pokłocilismy się o to, ze źle (czytaj niedbale) wkładam zmyte naczynia do szuflad. Bez komentarza.
          • maryl.ka Re: O obrazaniu się facetów 31.08.11, 16:42
            Oj skąd ja to znamwink moja metoda na obrażanie - mnie to nie rusza, jak nie wiem o co mu chodzi, tylko sieda na[przeciwko i patrzy oczami bazyliszka myśląc ze coś na mnie wymusi to jest w błędzie bo jeszcze nigdy sie nie ugiełam, w koncu i tak on ustepuje, bo na obrazalskie stworzenie nie ma rady - trzeba przeczekac, niech sie obraza wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja