problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy

27.08.11, 21:15
Chodzi o wyjazd mojego męża (wycieczka z pracy od środy do soboty). Mąż zapisał się stawiając mnie właściwie przed faktem dokonanym. Wyjazd za dwa tygodnie.
Problem w tym, że mamy 10-miesięczne dziecko. Ja na razie pracuje w domu prywatne zlecenia (popołudniami jak mąż wraca z pracy a bywa że i w nocy jak mam dużo pracy i się niewyrabiam) po jego nieobecność będę miała najwięcej pracy, oddanie projektów do realizacji.
Na etat do firmy wracam zaraz po jego poworcie w poniedziałek. Więc będę miała na głowie też nianię która ma przychodzić zapoznawać się z dzieckiem. Do tego do ogarnięcia wielkie mieszkanie (jakoś nie umiem żyć w bałaganie do tego nie chcę żeby niania wzięła nas za brudasów). Czasami w opiece nad małą pomaga nam teściowa ale ona też w tym czasie wyjeżdża więc zostaje sama sobie.
Mąż generalnie ma to gdzieś twierdzi że jedzie a główny argument jest taki że jego koledzy którzy mają małe dzieci też jadą. Do tego wyjeżdżał też na szkolenia (ale wtedy musiał jechać) a ja nie pracowałam, popołudniami przychodziła teściowa . Wiec jakoś to było.
Kolejny argument jest taki że nie muszę dodatkowo pracować bo on dobrze zarabia ale ja już te zlecenia wzięłam, podpisałam umowę, wcześnie jakoś mu nie przeszkadzało.
Jestem załamana, zła i generalnie jest mi przykro. W domu jedna wielka awantura o tą wycieczkę.
Dodam że mój mąż nigdy wcześniej tak się nie zachowywał. Małą opiekował się na super i generalnie zawsze mi pomagal. A teraz nie wiem co się stało...
    • szczypiorek85 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 27.08.11, 21:23
      No i nie dokończyłam... co zrobiłybyście na moim miejscu?
      Odpuścić czy nie?
    • policjawkrainieczarow Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 27.08.11, 21:28
      no nikt tu nie powie, co się stało, ale wydaje mi się oczywiste, że w takim wypadku ogrnięcie mieszkania na siebie bierze małżonek i to przed wyjazdem (obojętne, czy własnymi ręcami, czy ręcami płatnej pomocy). Należy sobie pozwalac na rozrywki, ale zawsze na zasadzie: ja też chce ten czas spędzić możliwie przyjemnie, nie ma tak, ze ty wyjezdzasz a ja zostaje z burdelem i "moge sobie w tym czasie posprzątać".
      • mamakacperka-pl Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 27.08.11, 21:46
        Skoro do tej pory mąż był super jako mąż i ojciec i ze wszystkiego się wywiązywał,pomagał to odpuśćsmile
        Tzn nie całkowicie. Nie ma co piętrzyć problemów i kłócić się. Zawsze można znaleźć kompromis. Porozmawiaj z mężem. Powiedz mu, że owszem niech jedzie, ale przed wyjazdem niech przynajmniej ogarnie mieszkanie, czy zrobi większe zakupy, zajmie się w miarę więcej dzieckiem, tak abyś Ty zlecenia nadgoniła na tyle, by podczas jego nieobecności nie trzeba było nad nimi ślęczećwink)
        To tylko 3 dni, ale Ty również nie jesteś robotem wielofunkcyjnym. Uświadom mężawink)
    • pierwsze-wolne Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 27.08.11, 22:30
      Jak powyżej - mąż ogarnia mieszkanie przed wyjazdem, a Ty rozmawiasz z (nagraną już, rozumiem?) opiekunką, żeby przychodziła na kilka godzin dziennie od środy, a Ty wtedy masz czas na swoje zlecenia.
      • czar_bajry Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 27.08.11, 22:38
        Dodam że mój mąż nigdy wcześniej tak się nie zachowywał. Małą opiekował się na super i generalnie zawsze mi pomagal. A teraz nie wiem co się stało..


        Pewnie kochankę ma....big_grin


        Weź dziewczyno wyluzuj, nie dasz rady zająć się dzieckiem przez parę dni, mając do pomocy nianie?
        To może trzeba było nie zakładać rodziny i nie mieć dzieci. Nie potrafię zrozumieć takich problemów, bywało że zostawałam sama z dwójką malutkich dzieci, pracowałam ( jestem sobie sterem) i naprawdę jestem w stanie ogarnąć, dom, pracę i dzieci...
        Wracaj do przedszkola...
    • saga55-5 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 03:15
      Chyba nie pojmuję.
      To TYLKO 3 dni, przychodzi niania, dziecko w tym wieku łatwo zabawic ( jeśli zdrowe ) w chałupie chyba nie myjesz każdego dnia podłóg.
      Mniemam, że wyjazd nie był zorganizowany z dnia na dzień, tylko ciut wcześniej. Mogłaś w tym czasie podgonić projekt ( tak myslę )
      Wierz mi ! przyjdzie czas, że nie przez takie "barierki" będziesz musiała przechodzić.
      • bi_scotti Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 04:06
        Zapisal sie "stawiajac Cie przed faktem dokonanym", bo ... jest niemotowaty czy przeczuwal, ze zaprotestujesz? On ewidentnie chce na te wycieczke jechac - 3 dni z pomoca przy dziecku to nie jest jakies wyzwanie na miare stulecia, ale on pewnie czul, ze z zalozenia bedziesz na "nie". I co to znaczy, ze "do tej pory byl OK mezem i ojcem" - zakladasz, ze po tej wycieczce sie zmieni?
        C'mon, maz tez czlowiek - niech jedzie na 3 dni z kumplami, afere juz mu zrobilas, teraz odpusc i przemysl sobie dlaczego TAK NAPRAWDE wscieka Cie ten jego wyjazd. Bo przeciez nie chodzi o te glupie 3 dni w domu z niania i projektami do zrobienia. Czujesz sie uwiazana przy dziecku a jednoczesnie nie umialabys wyjechac z przyjaciolkami na 3 dni luzu bez Twojego baby? Masz zal, ze on spedzi 3 fajne dni a Ty nie umiesz/nie chcesz sobie takich zaplanowac? Dlaczego TAK NAPRAWDE te 3 dni meza poza domem stanowia dla Ciebie az taki problem. Waro wiedziec na przyszlosc ...
        A tak w ogole to przesadzasz, ale pewnie sama to juz wiesz smile
        Zarob te forse na tych zleceniach i sprobuj ja wydac wylacznie na swoje przyjemnosci - bez meza i dziecka - moze Ci to jakos pomoze smile
    • zebra12 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 07:28
      Eee, nie mów, że nie poradzisz sobie z jednym dzieckiem przez kilka dni i to z nianią...
      Chyba mój mąż by mnie wysmiał, jakbym mu tak powiedziała.
    • mama_kotula Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 08:19
      Straszne.
      Rozumiem, że panu mężu rozrywka się nie należy (bo szkolenia z pracy jako zło konieczne są, jak widzę, dopuszczalne), bo ty masz zlecenia i dziecko i nianię i posprzatać musisz, a on musi ci pomagać. Oczywiście, nie bez znaczenia jest fakt, że ty tej rozrywki mieć nie będziesz, nieprawdaż, więc jak on śmie.

      Nie powiedział ci o wycieczce z dnia na dzień przed, powiedział na dwa tygodnie przed, więc nie postawił cię przed "faktem dokonanym" burzy, trzęsienia ziemi i gradobicia.

      Ogarnij się dziewczyno i pogadaj z mężem, zamiast mu pretensjami sypać i się czuć urażona - umówcie się, że on mieszkanie przed wyjazdem wysprząta na błysk, to jedno ci odpadnie.

      "Będę miała na głowie jeszcze nianię" - LITOŚCI, ty będziesz miala na głowie nianię? Nianię wyrzuć na spacer z dzieckiem na jakieś 3 godziny, niech pójdą do zoo, na plac zabaw, gdziekolwiek, niech tam się integrują - wtedy spokojnie, bez dziecka na głowie ogarniesz projekty. Potem niech niania zajmie się dzieckiem w domu - a ty jak wyżej.


      Cytat
      > Dodam że mój mąż nigdy wcześniej tak się nie zachowywał. Małą opiekował się na
      > super i generalnie zawsze mi pomagal. A teraz nie wiem co się stało...


      Kochankę ma, jak nic, znudziłas mu się i ty i dziecko. Rany uncertain
      • szczypiorek85 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 09:00
        Faktycznie może troszeczkę macie racje, w tym że bez dziecka nie umiałabym spędzić 3 dni to napewno.
        Ale generalnie przy okazji tej jego wycieczki wyszło między innymi że moja praca w ogole jest nie potrzebna bo pan mąż zarabia super kase więc najlepiej zamknąć mnie w domu z małą najlepiej na 24h bo generalnie on zarabia kase, pracuje i ma prawo do tego żeby pojechać odpocząć.
        Po drugie z tymi zleceniami to nie jest tak że mogę nadgonić, złożony projekt na który składa się praca kilku osób a ja poprostu muszę połączyć to w spójną całość, więc jeśli oni nie podgonią to ja niestety nie będę mogła.
        A co do niani, generalnie pewnie że wyślę na spacer z dzieckiem, no ale będę chciała też nauczyć ją obsługi mojego dziecka, pokazać co i jak w naszym domu. Do tego moje dziecko z tych które boi się raczej obcych więc niewiem jaka będzie reakcja, do tego niejadek na maxa więc też bym chciała pokazać swoje sztuczki i poobserować nianię czy aby napewno sobie poradzi żebym mogła spokojnie iść do pracy.
        Dodam że pytałam czy może od nas troszeczkę szybciej przychodzić ale niestety nie może bo syn wykańcza dom i pomaga mu w sprzątaniu i przeprowadzce.
        • kali_pso Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 10:45
          > Ale generalnie przy okazji tej jego wycieczki wyszło między innymi że moja prac
          > a w ogole jest nie potrzebna bo pan mąż zarabia super kase

          ...i to wydaje się w historii najistotniejsze.
          takie kłótnie czesto wywlekaja na światło dzienne tajone urazy, niewypowiedziane myśli itp.
          Tym bym sie przejęła właśnie- Twój mąż nie szanuje tego, co robisz i z lekka panem i władcą się w tym związku czuje, pozwalając Ci łaskawie na jakieś pracowe fanaberie..wyjasnij to z nim jak najszybciej, bo może byc tylko gorzej, kiedy będziesz chcaiał wrócić do pracy na cały etat.
          • iuscogens Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:06
            A ja szczypiorka rozumiem, dla mnie oczywiste jest to, że wyjazdy nawet parodniowe uzgadnia się razem, nie na zasadzie, ze pan mąż i władca przychodzi i oznajmia kiedy wyjezdza i na ile.
            Kwestia poradzenia sobie i ogarnięcia wszystkiego jest wg mnie wtórna, ważny jest sposób popdejmowania decyzji przez męża szczypiorka. Ja tam bym się wkurzyła.
            • mama_kotula Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:30
              Eno, ale przecież to, że pan mąż "zapisał się" na wycieczkę, nie oznacza, że choćby się waliło i paliło, to pojechać musi, bo inaczej z pracy wyrzucą, po premii pojadą, wykastrują, niepotrzebne skreślić. Zapisał się, bo akurat tego dnia o wycieczce usłyszał i były zapisy, wraca do domu i informuje, że chce pojechać tam i tam, 3 dni, i tak dalej. Nie robiłabym kompletenie z tego problemu, bo akurat tutaj problem nie leży.

              Problemem jest tutaj nie fakt wyjazdu na wycieczkę "bez uzgodnienia", tylko fakt tego, że pan lekceważy pracę pani, co wyszło niejako przy okazji. Ot tyle.

              Na wycieczkę nawet 2-tygodniową wysłałabym niemęża z pocałowaniem ręki i kopem w tyłek na rozpęd, nawet gdyby mi o niej zakomunikował 2 tygodnie przed wyjazdem. Ale jakby mi w związku z wyjazdem dał do zrozumienia, że moja praca tak właściwie jest gó... warta, to byłabym bardzo bardzo niemiła.
              • iuscogens Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:43
                mama_kotula napisała:

                > Eno, ale przecież to, że pan mąż "zapisał się" na wycieczkę, nie oznacza, że ch
                > oćby się waliło i paliło, to pojechać musi, bo inaczej z pracy wyrzucą, po prem
                > ii pojadą, wykastrują, niepotrzebne skreślić. Zapisał się, bo akurat tego dnia
                > o wycieczce usłyszał i były zapisy, wraca do domu i informuje, że chce pojechać
                > tam i tam, 3 dni, i tak dalej. Nie robiłabym kompletenie z tego problemu, bo a
                > kurat tutaj problem nie leży.

                nie, on nie mówi, że chce pojechać, tylko, że jedzie - ja tam widzę zasadniczą róznicę. A poza tym to własnie tak wyglada, ze pan postanowil jechać i choćby się paliło i waliło.
                Ja przy takim postawieniu sprawy bym robiła problem.
                >
                > Problemem jest tutaj nie fakt wyjazdu na wycieczkę "bez uzgodnienia", tylko fak
                > t tego, że pan lekceważy pracę pani, co wyszło niejako przy okazji. Ot tyle.

                Ale to są rzeczy powiązane, jako, że nie szanuje jej pracy, to nie rozumie, że jego wyjazd w tym terminie jest dla niej problemem właśnie ze względu na tę pracę.
                >
                > Na wycieczkę nawet 2-tygodniową wysłałabym niemęża z pocałowaniem ręki i kopem
                > w tyłek na rozpęd, nawet gdyby mi o niej zakomunikował 2 tygodnie przed wyjazde
                > m. Ale jakby mi w związku z wyjazdem dał do zrozumienia, że moja praca tak właś
                > ciwie jest gó... warta, to byłabym bardzo bardzo niemiła.

                Wiesz, ja własnie niedawno wysłałam męża na niewycieczkę prawie roczną (chlip, chlip), tylko, że wszystko razem dokładnie obgadaliśmy. Chociaż już zaczynam cholery dostawać smile
                Co do pracy zgadzam się, tylko nadal uważam, że brak szacunku do pracy szczypiorka i wyjazd są ze sobą powiązane. Jakby facet szanował jej pracę, to by przyszedł i powiedział :"Wiesz Zosia chcę wyjechać na parę dni, szykuje się fajny wyjazd, ale wiem, że masz parę ważnych projektów do dokończenia. Może coś ustalimy wspólnie?" a nie przychodzi i mówi: "Jadę, a jak się nie wyrobisz z pracą, to zawsze mozesz ją rzucić."
                • mama_kotula Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:53
                  Iuscogens, ale mamy relację z jednej strony tylko. Nie wiemy, jak było.

                  Skoro mąż argumentuje "jadę, bo inni koledzy którzy mają małe dzieci też jadą", możemy przypuszczać, że pierwszym argumentem pani było "jak możesz chcieć gdzieś jechać, jeśli masz małe dziecko!". Możemy? Możemy. Możemy sobie pogdybać.

                  Wszystko rozbija się o komunikację, o dotychczasowe stosunki mąż/żona itp. - ja na takie oświadczenie bym życzyła mojemu niemężowi powodzenia, kompletnie nie zwracając uwagi na to, czy mnie stawia przed faktem dokonanym, niedokonanym itp. (chyba, że by to była akcja "kochanie, _jutro_ jadę na 3 dni na konwent") - no ale to ja.
                  No i o to nieszczęsne wdupiemanie pracy żony się rozbija. Tu bym już nie była wyrozumiała.

                  Oczywiście masz jak najbardziej rację, że w tym przypadku wyjazd i brak szacunku do pracy sa powiązane - argumentacja wyjazdowa "jak nie dajesz rady z pracą, to ją rzuć" jak najbardziej manifestuje ten stosunek.

                  Natomiast z postu tytulowego trzeba wyłuskać istotne informacje, które się gubią gdzies wśród łkania "bo ja sobie sama rady nie daaaam, bo ja muszę posprząąąąątać, bo muszę się niaaaaniąąąą zająąąąć". Bo generalnie, jakby pozbawić to kontekstu i tego drugiego dna - to sama przyznasz, że 2 tygodnie to wystarczający czas na ewentualne przygotowanie się na 3 dni bez męża.
            • kali_pso Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 12:02

              No wiesz, ja nie twierdze, że bym z usmiechem przyjęła wyznanie o wycieczcewink niemniej- on z tej wycieczki wróci ale kwestia lekceważenia pracy żony pozostanie- w ogólnym rozrachunku to jest ważniejsze do wyjaśnienia.
              Być może jest też tak, że dopiero się zaczyna...że i historia z wycieczką i lepceważenie pracy zowninej to do tej pory starannie skrywana druga twarz super -męża...może to pozytyw właściwie, że się tak odkrył?wink Żona wie na czym stoi przynajmniej.
          • purpurowa_komnata Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 20:39
            > takie kłótnie czesto wywlekaja na światło dzienne tajone urazy, niewypowiedzian
            > e myśli itp.
            > Tym bym sie przejęła właśnie- Twój mąż nie szanuje tego, co robisz i z lekka pa
            > nem i władcą się w tym związku czuje, pozwalając Ci łaskawie na jakieś pracowe
            > fanaberie..wyjasnij to z nim jak najszybciej, bo może byc tylko gorzej-
            serio pytam jak to wyjaśnić?
        • odcienie.szarosci Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:01
          Niech jedzie, przesadzasz i niepotrzebnie macie spiecia, wycieczke odpusc. Co do pracy to powiedz, ze nie wyobrazasz sobie siedzenia z dzieckiem 24h, ze zwariujesz a on cie bedzie musial wyciagac z depresji. Chcesz isc do pracy bo chcesz sie rozwijac jako czlowiek, bo lubisz to robic i dla ciebie to przyjemnosc- wstac, pomalowac sie , ubrac i ruszac podbijac swiat., ze praca ja twoja odskoczniawink
        • naomi19 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:41
          do tego niejadek na maxa więc też bym chciała pokazać swoje sztuczki
          ?????????!!!!!!!!!!!!!!!!
        • turzyca Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 29.08.11, 02:16
          > A co do niani, generalnie pewnie że wyślę na spacer z dzieckiem, no ale będę ch
          > ciała też nauczyć ją obsługi mojego dziecka, pokazać co i jak w naszym domu.

          Ile Wy tego domu macie, ze pokazywanie czegokolwiek zajmie Ci wiecej niz godzine?

          Do
          > tego moje dziecko z tych które boi się raczej obcych więc niewiem jaka będzie
          > reakcja, do tego niejadek na maxa więc też bym chciała pokazać swoje sztuczki i
          > poobserować nianię czy aby napewno sobie poradzi żebym mogła spokojnie iść do
          > pracy.

          I mnie i mojej siostrze zdarzalo sie miec pod opieka niejadki. I jak mamusia wisiala nad nami i tlumaczyla, jak dziecko nakarmic, albo gdy co gorsza przejelysmy metody mamusi, to dziecko sie klopsowalo na amen. Bo mu sie stres mamusi przenosil na opiekunke. A gdy z dzieckiem trzeba sie bylo dogadac na wlasna reke, to trzeba bylo pokombinowac, znalezc kluczyk, ktory pasuje do tego akurat dziecka. I nierzadko byl lepszy od kluczyka mamusi, bo swieze spojrzenie wiele daje. Do tej pory chichramy sie z jedna moja podopieczna, bo byla sklonna zjesc wszystko, o ile nazywalo sie ja barysznia. Nie pytaj dlaczego akurat tak, wazne ze dzialalo i kolacja przestala byc godzinnym seansem wmuszania w dziecko czegokolwiek.


          Tak wiec zostaw dziecko z niania, zaufaj kobiecie, ze da sobie rade, niech sie przez pare dni podocieraja, majac Ciebie w zasiegu glosu, jak beda mieli problem, to sie zglosza. Bo tak to w ten poniedzialek zniesiesz w pracy jajko z nerwow, ze oni sobie nie radza.
    • baba06 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:16
      wcale się nie dziwię,że mąż poinformował cię jak to nazywasz w ostatniej chwili, chociaż dla mnie ostatnią chwilą byłyby dwa dni przed planowanym wyjazdem, a nie dwa tygodnie przed..., czuł,że lekko nie będzie,
      dziewczyny już wszystko napisały, ja od siebie powtórzę, odpuścić mężowismile
      • iuscogens Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:21
        A ja bym absolutnie nie odpuściła, jakby mąz mnie łaskawie poinformował, że wyjezdza, a na moje wątpliwości by stwierdził, że przecież nie muszę pracować, bo wystarczy, że on pracuje, to bym prędzej własne kapcie zjadła niż odpuściła smile
    • mruwa9 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 11:51
      Zaloze sie, ze ma kochanke.
      • szczypiorek85 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 12:04
        No pewnie że inaczej bym zareagowała jakby przyszedł z pracy powiedział że jest taki wyjazd itd.
        Po za tym nie pierwszy raz wyjeżdża, bywał na 2-tygodniowych szkoleniach i radziłam sobie z wszystkim bez problemu. Chodzi mi generalnie o to w jaki sposób mi to powiedział.
        Przecież wie dobrze na czym polega moja praca, że w prace dni muszę się naprawdę nieźle nagimnastykować aby wszystko ogarnąć. Po za tym pieniądza całkiem spore... jeszcze niedawno się cieszył że dostałam te zlecenia że będą dotakowe pieniądze na nasz wymarzony dom itp. A nagle on zarabia super, pracuje i musi odpocząć wiec jedzie i tyle w temacie. Na moje argumenty mówi że muszę sobie poradzić.
        A mnie szlag trafia na takie podejście no i kłótnia jest straszna.

        Co do dziecka problem jest z jedzeniem, w sumie problem był od początku mała nie chciała jeść, bardzo słabo przypierała na wadze itp długo by pisać. Dlatego nie wracałam wcześniej do pracy bo problem był dość spory żeby cokolwiek zjadła. I generalnie mam swoje sposoby by dać ją nakarmić (nie chcę mi się tego pisać) ale chciałabym pokazać to wszystko niani, nauczyć ją itp. Żeby móc iść do pracy i nie martwić się 8h czy wszystko ok.
        • mamagapka Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 19:55
          Szczypiorek, rozumiem cię doskonale. Nie mam nic przeciwko wyjazdom lub wyjściom mojego męza, ale po pierwsze- mamy napięty terminarz więc chciałabym o nich wiedzieć wcześniej (nawet dzień wcześniej, choć czaem się nie da bo coś wynika w ostatniej chwili), a po drugie- chciałabym wiedzieć że mąż zrezygnuje z wyjazdu jeśli z jakiegoś powodu się nie zgodzę. Nie przez moje widzimisię, z jakiegoś konkretnego powodu. To nie znaczy ze z założenia mam zamiar się nie zgodzić, ale chciałabym wiedzieć że jesli go poproszę to zostanie.
          Czyli jednak - słuchaj, jest wyjazd, chciałbym pojechać, da się? A nie -jadę na wyjazd, rób co chcesz. Pisała już o tym któraś z dziewczyn.


          Mąż szczypiorka ma w d...pie wszystko dokoła. On po prostu jedzie i koniec. Jedzie. Szczypiorek nie ma nic do powiedzenia. To beznadziejne.
          I w tej sytuacji to może i dobrze że szczypiorek ma własną pracę. Bo może mu powiedzieć : gościu, mnie nie obchodzi ze ty chcesz wyjechać bo ja mam robotę. Musisz brać to pod uwagę.
          Pytanie: dlaczego on za wszelką cenę chce tam pojechać.
          • mama_kotula Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 28.08.11, 20:31
            Cytat
            Pytanie: dlaczego on za wszelką cenę chce tam pojechać.


            No jak to dlaczego. Wkręćmy Szczypiorkowi, że mąż ma na pewno kochankę i z nią na wycieczce chce bara bara po kryjomu. Wkręćmy, ja was proszę <przewraca oczami>
    • noname2002 Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 29.08.11, 07:31
      Proponuję za dwa tygodnie powiedzieć mężowi z dnia na dzień, że wyjeżdżasz na 3 dni z koleżankami i niech sobie chłopina radzi wink
      Inna rzecz, że zawsze mnie to dziwi, że dużo kobiet nie potrafi wyluzować i odpocząć zostawiając dziecko z ojcem a potem mają wszystkiego dość, z własnym dzieckiem na czele.
    • bluea.nne Re: problem wycieczkowo-małżeńsko-opiekuńczy 29.08.11, 07:32
      mi się tylko tutaj nie podoba,że postawił cię przed faktem dokonanym;
      jeżeli chodzi o moje małżeństwo, to mąż by pojechał; ja też jeździłam na takie wycieczki;
      no i 3 dni z dzieckiem- hmmmmmmm, na pewno dasz radę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja