1-agorafobia
30.08.11, 07:04
Decydowanie się na dziecko po czterdziestce lub tuż przed świadczy o braku wyobraźni i odpowiedzialności. Nie wiem jak trzeba być pewnym siebie albo...głupim, żeby zakładać a priori, że w wieku 50+ będziemy miały: dobrą pracę, dobre zdrowie i dobrego mężczyznę. Wystarczy popatrzeć na statystyki. A te niestety nie są obiecujące. Po 50-tce z reguły najtrudniej znaleźć pracę, ciało już w znacznie słabszej formie niż 20 lat temu a facet...facet przeważnie sprawdza się w kolejnym związku, z młodszą. I w takiej sytuacji wychowywać nastaoletnie dziecko, którego potrzeby są znacznie większe niż niemowlęcia, jest zadaniem trudnym. A gdzie studia i dobry start? Po 60-tce chciałabym odpoczywać i podróżować a nie płacić czesne. O nieee. Słodkie niemowlę przy piersi może i "odmłodza" czterdziestolatkę która może poudawać dwudziestokilkulatkę jeśli jest zadbana, ale co potem?
Mam 39 lat, dorastające dzieci, którym mogę zapewnić dobre szkoły, rozwój, a jeśli będą chciały to i zagraniczne studia, bo teraz jestem w szczytowym momencie kariery zawodowej i sił, mogę pracować po 12 godzin i nie jestem zmęczona. Gdybym teraz urodziła maleństwo, za dwadzieścia lat nie stać by mnie było na jego wykształcenie i wyposażenie w dorosłe życie, za dwadzieścia lat będę myślała o emeryturze i odpoczynku. I nic tego nie zmieni, ani dieta, ani joga ani propoaganda. Po prostu na wszystko w życiu jest czas. Zegar biologiczny jest uczciwy. Czas na rodzenie to 20+, czas na wychowywanie nastolatków 30+ i 40+ a 50+ to już jesień życia. Jak ją upiększyć - są miliony sposobów: hobby, podróże, miłość...Tak. Dziecko - nie.