niektóre kobiety na forum się nie szanują

    • freakwave no nie moge :) 31.08.11, 11:15
      abstrahujac od tego czy brocha ma racje czy nie ma, czy sie szanujecie czy sie nie szanujecie - to osobista sprawa kazdej z was, ja tylko pod rozwage poddam jedna rzecz, te wszystkie zdradzajace misiaczki powracajace na lono rodziny, zdradzajace swoje zonki w ciazy w zdrowiu w chorobie, po pijaku na trzezwo w delegacji z dziwka z kolezanka z partnerem z pracy psem i czym tylko sobie mozecie wyobrazic...
      gwarantuje wam, ze w sytuacji gdy zdrada sie wydaje (chyba tak) oni wracaja skruszeni i skamla o wasze wybaczenie, gdybyscie sytuacje odwrocily, ze to WY zdradzilyscie, WAM zdarzylo sie biedaczkom zbladzic i pieprzyc z kolega z pracy na biurku po godzinach, to te wasze misie dalekie by byly od wybaczenia wam czegokolwiek, ostatecznie, do konca zycia w przewazajacej ilosci zwiazkow ktore jakims cudem przy zdradzie partnerki by sie nie rozpadly pozostalybyscie dziwkami ktore mozna walic w rogi po wsze czasy z tytulu odwetu...
      przemyslcie sobie to co pisze, pisze z meskiego punktu widzenia, faceci sa prosci, zdradzil raz jest wielkie prawdopodobienstwo ze bedzie ciagnelo wilka do lasu, tylko sie bardziej bedzie pilnowal smile
      ja bym zonie nie wybaczyl, kwestia szacunku do siebie tu nie ma nic do tego, nie wybacyzlbym ze mogla poswiecic lata naszego zwiazku, dzieci dom wszystko dla jakiegos innego fiuta...
      tyle w temacie big_grin przemyslcie co pisze
      • tosterowa Re: no nie moge :) 31.08.11, 11:22
        Powinieneś się umówić z redbrochą na kawę i wymianę waszych odkrywczych przemyśleń.
        • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 11:37
          ja nic nie pisalem o szacunku, tylko o meskim spojrzeniu na "problem" gdyby tobie sie zdarzylo to w 99% przypadkow wypieprzalabys z chaty w tempie popredkowym smile nie byloby litosci nad biedna misiaczka ktora zbladzila
          • tosterowa Re: no nie moge :) 31.08.11, 11:39
            Tak, tak, jak mniemam znasz mojego faceta lepiej ode mnie, gdyż oboje przecież macie penisa. Weź, może zacznij myśleć większą głową.
            • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 11:55
              no coz prawda w oczy kole big_grin
              prosta sprawa - mamy rownouprawnienie ale wy tego przeciez same nie chcecie, stosunek do zdrady facetow i kobiet jest diametralnie rozny...
              przyklad moze hardcorowy, ale zawsze analogiczny do waszego postepowania, spoleczenstwo ktore ma takie sprawy usankcjonowane prawnie, islam...
              maz moze miec ile chce zon,facet ma prawo do poligami, kobiety? kobiety za cudzolostwo sie kamienuje.
              wybaczanie zdrad przez kobiety i nie wybaczanie ich przez mezczyzn jest takim lajtowym odbiciem tego zachowania. gdybyscie byly niezalezne w swoich malzenstwach inaczej wygladalyby te kwestie.
              • tosterowa Re: no nie moge :) 31.08.11, 12:03
                Zacznę od cytowania samej siebie: Naprawdę trzeba mieć ograniczoną wyobraźnię, żeby wypowiadać się w imieniu wszystkich mężczyzn. Ale ja mam pewną prywatną teorię na temat facetów na damskich forach, ale może zachowam ją dla siebie.
                Reszta Twojej wypowiedzi to żenada, nie warto nawet komentować.
                • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 12:08
                  odnies sie do tego co napisalem, wasze wybaczanie to kalka prymitywnych zachowan, prosta sprawa smile
                  kobieta wybacza bo jej sie to oplaca, facet nie wybacza bo mu sie to nie oplaca podwojnie, raz wstyd ze ma babe ktora go w rogi wali dwa moze czasem byc tak ze bedzie wychowywal nei swojego dzieciaka - ladowal nieswiadomie energie w nie swoje geny ;P
                  wiec doszlismy do sedna sprawy wybaczacie zdrade z wyrachowania, wcale nie z powodu milosci przywiazania i tak dalej big_grin
                  • freakwave co do generalizowania 31.08.11, 12:10
                    gdyby nie mozna bylo ujmowac pewnych zagadnien w pewne "srednie ramy" wiekszosc watkow na tym forum i wielu innych mozna by skwitowac: niech kazdy robi jak uwaza bo to jego sprawa...
                    co do facetow wypowiadajacych sie na damskich forach ja tez mam swoja teorie big_grin co do matek na ematce rowniez ;D o co z tego? chcialas mi napisac ze jestem pedalem, mam malego i tym podobne bzdury, czy tylko delikatnie zasugerowac big_grin
                  • tosterowa Re: no nie moge :) 31.08.11, 12:20
                    Tak sobie tłumacz ten świat, na pewno będzie Ci się lepiej w nim żyło.
                    Przykro mi, ale Ty i ja nie znajdziemy wspólnego tematu.
                    • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 12:22
                      zrob test pogadaj o wybaczeniu twoje zdrady z mezusiem big_grin najlepiej zasugeruj ze ta juz miala miejsce, wowczas zweryfikujesz swoje natchnione do meskiego swiata big_grin
                      • tosterowa Re: no nie moge :) 31.08.11, 12:26
                        Łatwo Cię wyprowadzić z równowagi, a emotki pewnych spraw nie zamaskują, przykro mi.
                        • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 12:35
                          taaa jasne big_grin
                          mozesz blizej o 'pewnych sprawach' bo to takie enigmatyczne
          • default Re: no nie moge :) 31.08.11, 12:58
            freakwave napisała:

            > ja nic nie pisalem o szacunku, tylko o meskim spojrzeniu na "problem"

            Pisałeś o SWOIM spojrzeniu na problem. Przypuszczam że wśród mężczyzn jest podobna proporcja w poglądach na zdradę, jak ta, którą można zaobserwować wśród kobiet (opierając się na bieżących dyskusjach na forum na ten temat). Czyli znajdą się i "radykałowie" i ci bardziej umiarkowani.
            • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 13:14
              ten kij ma dwa konce, wsrod kobiet rowniez znajda sie takie ktore sie nie szanuja i z wyrachowania zostana z facetem chocby zdradzal pil i bil byle tylko portki w szafie wisialy i takie ktore sa niezalezne i wystawia gosciowi walizki za drzwi...
              przejrzyj posty za wybaczaniem zdrady - w wiekszosci przypadkow wcale nie argument "bo ja go dalej kocham" jest przytaczany, tylko jak ja sobie bez niego poradze finansowo/ emocjonalnie/ srodowiskowo...
              WYRACHOWANIE i wygodnictwo jest powodem wybaczania
              • imasumak Bzdura kolego 31.08.11, 13:56

                Akurat argument "bo ja go dalej kocham", jest najczęściej przytaczany w wątkach kobiet, które dowiedziały się o zdradzie. Bez niego nawet nie ma po co zastanawiać się nad wybaczeniem, bowiem argument uczuciowy, jest IMO nadrzędny.


                freakwave napisała:

                przejrzyj posty za wybaczaniem zdrady - w wiekszosci przypadkow wcale nie argument "bo ja go dalej kocham" jest przytaczany, tylko jak ja sobie bez niego poradze finansowo/ emocjonalnie/ srodowiskowo...
                WYRACHOWANIE i wygodnictwo jest powodem wybaczania
                • freakwave Re: Bzdura kolego 31.08.11, 14:10
                  i ten argument jako jedyny jestem w stanie zrozumiec, reszta tlumaczen to dla mnie patologia i pozostawanie w uzaleznieniu od partnera
                  • imasumak Re: Bzdura kolego 31.08.11, 17:02
                    Inne są uzupełnieniem. Bo samo uczucie też nie wystarcza. Potrzebne są też chęci i determinacja partnera do naprawy związku.
      • imasumak Re: no nie moge :) 31.08.11, 13:49
        Się nie rozumiemy kolego. smile
        Tu nie chodzi o litowanie się nad biednym misiaczkiem, tylko o posumowanie zysków i strat z różnych rozwiązań, oraz odpowiedzenie sobie na pytanie, czy emocjonalnie nas stać na wybaczenie. Takich kalkulacji lepiej nie dokonywać w najgorętszym momencie.
        • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 14:13
          ale powiedz ima sama, z doswiadczenia, latwiej jest podejmowac takie decyzje z wolna od myslenia o dzieciach/kasie/mieszkaniu i tym podobnych materialnych uzaleznieniach glowa, wowczas (patrz ludzie mlodsi od nas) zdecydowanie inne rozwiazania przychodza wam do glow, gdyby twoj maz bedac twoim chlopakiem powiedzmy masz 20 lat bez dzieci wspolna kasa i mieszkanie, puscil cie kantem, to mysle ze spuscilabys go na drzewo.
          co sie w was zmienia po dzieciach i ilus tam latach zwiazku?
          • nangaparbat3 Re: no nie moge :) 31.08.11, 16:38
            Hierarchia wartości się zmienia. Im dłużej żyjesz, tym więcej rozumiesz, tym mniej się boisz, tym lepiej wiesz, co tak naprawdę ma znaczenie (przynajmniej w teorii - zakładamy, że się rozwijaszwink . Oczywiście dla każdego będzie to coś innego - ale każdemu się zmieni.
            • redbrocha Re: no nie moge :) 31.08.11, 16:45
              To jest śmieszne. Jeżeli ktoś zdradza, SAM ponosi odpowiedzialność za rozpad związku, a nie osoba zdradzona, nie umiejąca wybaczyć. Dorosły człowiek zdaje sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji popełnianych przez siebie czynów.
              Waszym zdaniem kobieta/mężczyzna muszą wybaczyć zdradę, żeby nie odpowiadać za rozpad rodziny?
              • imasumak Re: no nie moge :) 31.08.11, 18:22
                redbrocha napisała:

                Waszym zdaniem kobieta/mężczyzna muszą wybaczyć zdradę, żeby nie odpowiadać za rozpad rodziny?


                Nic takiego nie napisałam.
                • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 18:26
                  ty nie ale poczytaj nange i iwles, <szok>
                  • iwles Re: no nie moge :) 31.08.11, 19:07

                    widzę, że nic nie zrozumialeś z tego, co tu zostalo napisane, ale czemu mnie to nie dziwi u osoby, dla której wszystko jest czarne albo biale ?
                  • nangaparbat3 Re: no nie moge :) 01.09.11, 01:03
                    Bzdury.
                    Nie muszą wybaczyć, ale mogą.
                    Bywa, że do nich nalezy decyzja.
              • echtom Re: no nie moge :) 01.09.11, 14:55
                > Waszym zdaniem kobieta/mężczyzna muszą wybaczyć zdradę, żeby nie odpowiadać za
                > rozpad rodziny?

                Moim zdaniem każdy podejmuje decyzję zgodnie z własnym systemem wartości.
                • freakwave Re: no nie moge :) 01.09.11, 15:25
                  kiedy sroda mowila ze dzieki kk kobieta w polsce pozostaje w toksycznych zwiazkach bo nei chce rozwalic rodziny to w mediach wrzala dyskusja podkreconych babek ze to prawda tu pewno tez tak bylo co nie big_grin
                  a tu prosze, zgodnie z wlasnym systemem wartosci big_grin
                  • echtom Re: no nie moge :) 01.09.11, 16:18
                    > a tu prosze, zgodnie z wlasnym systemem wartosci big_grin

                    Po przeszło 20 latach dorosłego życia odkrywam zdumiewającą prawdę, że nie wszystkie kobiety są takie jak ja.
                    • freakwave Re: no nie moge :) 01.09.11, 16:58
                      mnie wlasnie zadziwil fakt ze JEDEN argument moze byc uzywny raz na tak raz na nie przez pewna grupe osob big_grin
                      punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia wink
                      • echtom Re: no nie moge :) 01.09.11, 22:27
                        Dokładnie - ten sam wybór może być konformistyczny lub heroiczny.
            • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:15
              no i prosze, jestem facetem im dluzej zyje z moja zona ktora dala mi wspaniale dzieci, tym bardziej wiem, ze nie warto ogladac sie za dupami i zdradzac bo DZIEKI TEMU moge to wszystko stracic, sorry to nie strona zdradzana w momencie wystawienia walizek jest winna rozpadowi zwiazku, to zdradzajacy jest szmata bo to dla niego to wszystko nie mialo znaczenia, proste...
              im jestem starszy tym latwiejsze do ogarniecia - zdradze, trace wszystko co mam, tyle w temacie
              • iwles Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:28

                > zdradze, trace wszystko co mam
                > , tyle w temacie


                będziesz zdradzony - tez stracisz wszystko, co masz.
                • redbrocha Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:36
                  Strata osoby, która nie szanuje drugiej osoby i ją zdradza to żadna strata.
                  • iwles Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:49

                    za stratą tej osoby kryje się strata całej rodziny i dzieci (co prawda nie musi to być pełna strata dzieci, ale jest duże prawdopodobienstwo, że stalby się tatusiem weekendowym, czyli w pewnym sensie też strata ).

                    Wybaczanie jest zaletą, nie wada, ale fakt, nie każdemu sie chce nawet spróbować. Z czego to wynika ? w wyrachowania czy z lenistwa ?
                    • redbrocha Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:52
                      A po co wybaczać zdrajcy?
                      • iwles Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:58

                        a czemu nie ?

                        jeżeli dziecko zawiedzie kiedyś twoje zaufanie też mu nigdy nie wybaczysz ?
                        • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 18:23
                          w ten sam sposob z tymi samymi argumentami mozna wybaczac przemocowcom fizycznym, nalezy WSZYSTKIM dawac szanse aby tylko RODZINA pozostala w calosci, ty mozesz zostac szmata, moga cie robic w konia na wszystkie mozliwe sposoby mozesz stac sie posmiewiskiem wszystkich naokolo ale rodzina jest w calosci... powiem ci tak, do takich matek z_mezusiem_za_wszelka_cene nawet wlasne dzieci szacunku nie maja
                          • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 18:24
                            rozdygotane slabiutkie emocjonalnie fizycznie i finansowo mimozy bez wiary we wlasne sily...
                            szkoda mi was szczerze, wasi mezowie za to maja uzywanko
                            • iwles Re: no nie moge :) 31.08.11, 19:03

                              pamiętaj, nie znasz dnia ani godziny ....
                              • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 20:03
                                ja w przeciwienstwie do ciebie sie NIE BOJE, ide przez zycie z podniesiona glowa i stac mnie na to tongue_out
                    • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 18:21
                      prezentujesz podejscie ofiary smile to nawet jest smieszne, no powiedz mi jak facet ma cie nie zdradzac, jaki ma miec szacun do ciebie skoro dla ciebie jest nie wazne oszust zdrajca czy inne bydle byle by byl i byle rodzinka pozostala w calosci smile
                      no nawet sie nie chce tego komentowac i szczerze ci powiem, takie babki zasluguja na to co je spotyka wybaczysz ze strachu - szmacisz sie i mozesz liczyc na powtorke z rozrywki
                      • iwles Re: no nie moge :) 31.08.11, 18:59


                        nic o mnie nie wiesz, a wystawiłes mi taką piękną ocene, że az padam z zachwytu big_grin

                        naprawdę kobietę, która by cię zdradziła, a ktora jest matka twoich dzieci, traktowalbyś jak szmatę ? nawet przy dzieciach tak byś ją nazywal ?
                        No to gratuluję uncertain
                        • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 20:04
                          nie, nie traktowalbybm jak szmate smile zwyczajnie rozstalbym sie w cywilizowany sposob bo mam odwage zakonczyc kategorycznie cos co nie ma racji bytu, nie potrzebuje byc z kims dla samego faktu "nierozbijania rodziny"
                          • redbrocha Re: no nie moge :) 31.08.11, 22:38
                            Freakwave ma rację. Kobiety wybaczają przede wszystkim dlatego, bo boją się być same/ nie poradzą sobie finansowo. Wystarczy kilka drobnych kłamstewek ze strony faceta i zapewnienia o miłości, aby zapomniały. Nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, że mężuś dalej spotyka się z kochanką, bo wybaczenie traktuje jak przyzwolenie na dalsze romanse.
                            W poprzednim wątku niejaka Noemi sama stwierdziła, że bolała ją pierwsza zdrada, a na następne patrzyła z politowaniem (haha chyba mąż na nią). Dalej są razem, bo przecież ukarała męża wyrzuceniem mu ubrań do kosza na śmieci big_grin big_grin big_grin
                            • nangaparbat3 Re: no nie moge :) 01.09.11, 00:00
                              redbrocha napisała:

                              > Freakwave ma rację. Kobiety wybaczają przede wszystkim dlatego, bo boją się by
                              > ć same/ nie poradzą sobie finansowo. Wystarczy kilka drobnych kłamstewek ze str
                              > ony faceta i zapewnienia o miłości, aby zapomniały. Nie wiedzą lub nie chcą wie
                              > dzieć, że mężuś dalej spotyka się z kochanką, bo wybaczenie traktuje jak przyzw
                              > olenie na dalsze romanse.

                              Ktoś juz napisał, że pewnie jestes kochanką usiłującą wyrwać cudzego męża - myślę, że ten ktoś ma rację.
                              • redbrocha Re: no nie moge :) 01.09.11, 00:08
                                nangaparbat3 napisała:
                                >
                                >
                                > Ktoś juz napisał, że pewnie jestes kochanką usiłującą wyrwać cudzego męża - myś
                                > lę, że ten ktoś ma rację.

                                big_grin big_grin big_grin

              • nangaparbat3 Re: no nie moge :) 31.08.11, 23:57
                > im jestem starszy tym latwiejsze do ogarniecia - zdradze, trace wszystko co mam
                > , tyle w temacie

                I OK - jeden na starość idzie w maksymalizm, drugi w sceptycyzm.
                To znaczy byloby OK, gdyby nie te "szmaty" i inne wyzwiska, zadziwiajace u kogoś, kto rozważa problem teoretycznie.
      • nangaparbat3 Re: no nie moge :) 31.08.11, 16:35
        freakwave napisała:
        > przemyslcie sobie to co pisze, pisze z meskiego punktu widzenia, faceci sa pros
        > ci, zdradzil raz jest wielkie prawdopodobienstwo ze bedzie ciagnelo wilka do la
        > su, tylko sie bardziej bedzie pilnowal smile
        > ja bym zonie nie wybaczyl, kwestia szacunku do siebie tu nie ma nic do tego, ni
        > e wybacyzlbym ze mogla poswiecic lata naszego zwiazku, dzieci dom wszystko dla
        > jakiegos innego fiuta...


        To Ty jestes prosty. Zdradzająca kobieta może wcale nie zamierzac poświęcac lat związku, dzieci i domu dla innego fiuta - zazwyczaj liczy, że się nie wyda. A jak się wyda, a Ty jej wystawisz walizki, to masz jakiś udział w rozwaleniu związku, dzieci i domu z powodu zdrady. Nie potępiam, ale swój udział masz.
        • freakwave Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:18
          nie to ty jestes prosta, ogarnij zwiazek przyczynowo skutkowy zdrada -> walizki -> rozwalenie rodziny
          zdrada = rozwalenie rodziny tongue_out
          nie walizki = rozwalenie rodziny
          i od tego zacznijmy, ktos kto zdradza ma swiadomosc konsekwencji, tym bardziej jest to szubrawe, osoba zdradzona jak wypierniczy delikwenta/ tke na zbity ryj nie ponosi odpowiedzialnosci za rozpad rodziny, bo nie ma zasranego obowiazku wybaczac, za to malzonek/ partner ma zasrany obowiazek nie zdradzac...
          • redbrocha Re: no nie moge :) 31.08.11, 17:26
            Dokładniesmile
          • nangaparbat3 Re: no nie moge :) 31.08.11, 23:52
            Strasznie się denerwujesz.
            I ja się zgadzam, że mąż i żona mają obowiązek nie zdradzać. Ale jeśli już zdradzą, to drugie nie ma obowiązku wystawiać walizek. Może to zrobić, oczywiście, nie rzucę kamieniem - ale nie musi, może równie dobrze wybaczyć, ma prawo, i uprzejmie proszę kamieniami nie ciskać, bo nie ma powodu.
        • 3-mamuska Re: no nie moge :) 01.09.11, 10:44
          nangaparbat3 napisała: > To Ty jestes prosty. Zdradzająca kobieta może wcale nie zamierzac poświęcac lat
          > związku, dzieci i domu dla innego fiuta - zazwyczaj liczy, że się nie wyda. A
          > jak się wyda, a Ty jej wystawisz walizki, to masz jakiś udział w rozwaleniu zwi
          > ązku, dzieci i domu z powodu zdrady. Nie potępiam, ale swój udział masz.
          >

          Bzdura,winna jest osoba ktora zdradza.

          To tak jak by kobieta zgwalcona byla winna, ze byla w nieodpowiedznim miejscu,lub byla wyzywajaca ubrana.
          • nangaparbat3 Re: no nie moge :) 01.09.11, 13:49
            Przecież nie piszę, że ponosi odpowiedzialnośc za zdradę. Ale jeśli zdecyduje sie ukarac żonę/męża odejściem, jakąś częśc, może malusieńką, ale jakąś cząstkę odpowiedzialności (nie: winy) za rozpad rodziny ponosi.
            • freakwave Re: no nie moge :) 01.09.11, 14:29
              jakie zdecyduje jakie ukarac, wine za rozpad ponosi calkowita strona zdradzajaca bo jest on wynikiem - naturalna konsekwencja zdrady (chyba kazdy sie z tym liczy gruchajac sobei z kochankiem/ kochanka ze taki moze byc finisz) a nie ten ktory zdrajce wywala, bo nie wyobraza sobie zycia z osoba na ktora nie mozna liczyc u boku.
      • kali_pso Re: no nie moge :) 31.08.11, 19:19
        ze to WY zdra
        > dzilyscie, WAM zdarzylo sie biedaczkom zbladzic i pieprzyc z kolega z pracy na
        > biurku po godzinach, to te wasze misie dalekie by byly od wybaczenia wam czegok
        > olwiek, ostatecznie, do konca zycia w przewazajacej ilosci zwiazkow ktore jakim
        > s cudem przy zdradzie partnerki by sie nie rozpadly pozostalybyscie dziwkami kt
        > ore mozna walic w rogi po wsze czasy z tytulu odwetu...



        Nie masz pojęcia do czego zdolny jest kochający mężczyzna..podopowiem- do wybaczenia również, ale to wyższa szkoła jazdy- być może Ciebie na to nie byłoby stać, innych tak, więc daruj sobie te uogólnienia.
    • kocianna Re: niektóre kobiety na forum się nie szanują 31.08.11, 11:35
      Khm khm... a przecież faceci zdradzają żony... z mężatkami.
      Może my też takie święte nie jesteśmy?

      Ogólnie rzecz biorę.
      • iuscogens Re: niektóre kobiety na forum się nie szanują 31.08.11, 17:45
        kocianna napisała:

        > Khm khm... a przecież faceci zdradzają żony... z mężatkami.
        > Może my też takie święte nie jesteśmy?
        >
        > Ogólnie rzecz biorę.

        no chyba nie tylko z mezatkami tongue_out
    • freakwave moje przemyslenia w kontekscie watku 31.08.11, 18:32
      jesli mozemy postawic znak rownosci pomiedzy kobieta i mezczyzna w momencie zdrady, zarowno finansowo jak i emocjonalnie.
      jesli obydwoje maja w przypadku odejscia jednakowo do stracenia, to wowczas wybaczajac z milosci mozemy mowic o wybaczeniu w pelnym znaczeniu tego slowa, do takich przypadkow nic nie mam, ale...
      wiekszosc z was wybacza ZE STRACHU
      przed utrata rodziny
      przed utrata jelenia ktory na was robi
      przed utrata domu dzieci
      przed utrata spokoju
      przed nieznanym po odejsciu

      jestescie zwyklymi tchorzami i nawet w mysli nie dopuszczacie mozliwosci odejscia bo napawa was ona lekiem, takie kobiety to poprostu dar od losu dla zdrajcow
      napisze jedno
      jak w islamie lecicie za wielbladem a na forum pierniczycie o rownouprawnieniu. nie ma go w waszych umyslach nie ma go w waszych sercach bo wasze zycie oparte jest na STRACHU aby pan i wladca (finansowo emocjonalno duchowo rodzinny) was czasem nie zostawil...
      szkoda mi was, serio big_grin
      • iwles Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 31.08.11, 19:12

        no widzisz, a mi szkoda byłoby życia na bycie z facetem, który nie umiałby mi wybaczyć ewentualnej zdrady i nawet nie próbowalby mi dac, chociaz raz, drugiej szansy.
        • freakwave [...] 31.08.11, 20:06
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • imasumak freakwave 31.08.11, 19:17
        Proszę, zajrzyj na pocztę gazetową
        • nangaparbat3 Re: freakwave 01.09.11, 00:04
          imasumak napisała:

          > Proszę, zajrzyj na pocztę gazetową

          Próbowałażbyś go uwieść?????????
          • rosapulchra-0 Re: freakwave 01.09.11, 00:36
            nangaparbat3 napisała:

            > imasumak napisała:
            >
            > > Proszę, zajrzyj na pocztę gazetową
            >
            > Próbowałażbyś go uwieść?????????

            Też ci to przyszło do głowy?
            Uff..!
            big_grinbig_grinbig_grin
            • imasumak Re: freakwave 01.09.11, 19:12
              Oj baby, baby, bądźcie poważne - żarty, żartami, ale ktoś mógłby to źle odczytać.
              • freakwave Re: freakwave 01.09.11, 20:21
                smile
      • nangaparbat3 Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 00:02
        A mysmy się z mężem rozstali bez zdrady, bez bicia i picia, i nawet w przyjaźni. I co?
        • rosapulchra-0 Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 00:37
          nangaparbat3 napisała:

          > A mysmy się z mężem rozstali bez zdrady, bez bicia i picia, i nawet w przyjaźni
          > . I co?

          I co? Mamy wam za to kupić kwiaty?
          • nangaparbat3 Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 01:08
            Ojejku - drzewko się zaburzyło przez przeskok na następną stronę.
            To jest odpowiedź na post freak.... który twierdzi, że co co radzą dobrze przemyśleć ewentualne wystawienie walizek są gotowi wybaczyć zdradę wyłącznie z powodu tchórzostwa, strachu przed samotnością. Więc wyjasniam, że mnie to nie dotyczy tongue_out
            • kocianna Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 08:19
              Nigdy nie jest tak, że rozpadowi związku winna jest tylko jedna strona. Jeśli do zdrady doszło, to znaczy, że już WCZEŚNIEJ coś było nie tak. I ta osoba, która pozostała wierna... też powinna przyjrzeć się sobie. Nie, że że to przez nią biedny misiaczek MUSIAŁ szukać pocieszenia na boku (choć i tak bywa), ale zobaczyć, co się zmieniło, co zawiodło, o czym zawczasu się nie porozmawiało. Ufam, że większość ludzi nie łamie przysięgi małżeńskiej ot tak, dla funu, tylko dlatego, że czegoś im w ich własnym związku brakuje. Nie usprawiedliwiam zdradzających.
              Ale o związek trzeba dbać i muszą to robić OBIE strony.
            • rosapulchra-0 Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 08:34
              No to zupełnie inaczej teraz brzmi. Odwołuję kwiaty zatem wink
              • nangaparbat3 Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 13:51
                Sama jesteś kwiatem - jak tu odwołac???
      • 3-mamuska Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 11:03
        freakwave napisała:

        > jesli mozemy postawic znak rownosci pomiedzy kobieta i mezczyzna w momencie zdr
        > ady, zarowno finansowo jak i emocjonalnie.
        > jesli obydwoje maja w przypadku odejscia jednakowo do stracenia, to wowczas wyb
        > aczajac z milosci mozemy mowic o wybaczeniu w pelnym znaczeniu tego slowa, do t
        > akich przypadkow nic nie mam, ale...
        > wiekszosc z was wybacza ZE STRACHU
        > przed utrata rodziny
        > przed utrata jelenia ktory na was robi
        > przed utrata domu dzieci
        > przed utrata spokoju
        > przed nieznanym po odejsciu
        >

        Wiesz przez ciebie przemawia meskta duma i to ze jak mozna byc z kobieta ktora pukal inny facet "twoja dziurke".
        Ty mozesz nie byc tchorzem, bo byl bys niedzielnym tatusiem,a to matka ponosi konsekwencje byc rodzicem 24 godziny na dobe.

        Ja nie wiem czy wybaczylabym zdrade,czy dala bym rade czy nasze malzenstwo nie przemienilo sie w koszmar.
        Ale nie wywalilabym meza z domu ,zmienialbym tylko uklad sypialni i nasze zycie bylo by jak wspolokatorow.Tylko ze wzgledu na dzieci.

        JA bym z rozbitej rodziny i chodz nie chodzilo o zdrade,to nie chcialbym zeby moje dzieci wychowywaly sie bez ojca.I zrdobilabym wszystko dla nich.Ale tobie nie zalezy na rodzinie tylko na meskiej dumie.

        Masz bardzo podejscie do znajomego faceta ,ktory ma pretensje ze ona ma dziecko z poprzedniego zwiasku ,bo to dowod ze ona smia uprawiac sex z innym facetem przedm,ze to dowod na to ze nie byla dziewica,a on jest glupim jeleniem.
        A o corce mowi zeby chcial zeby byla lisbijka bo bedzie wiedzil ze jakis facet nie bedzie jej
        "pukal"

        Tez zalezy jaka to zdrada,czy kilkumiesieczny romanas czy zdrada ,czy przygodn seks po pijaku.
        Chodz tak jak pisalam nie wiem jak by sie to skonczylo,chyba nie dalabym rade nigdy wiecej pojsc z mezem do lozka czy calowac sie.
        • freakwave Re: moje przemyslenia w kontekscie watku 01.09.11, 13:47
          moze powinnas uwazniej dobierac znajomych tongue_out
          • nangaparbat3 3-Mamuska 01.09.11, 13:53
            Rzucasz perły przed wieprze.
            • freakwave Re: 3-Mamuska 01.09.11, 14:07
              WOW mistrzyni cietej riposty big_grin
              wole byc wieprzem niz pisac lisbijka
              • nangaparbat3 Re: 3-Mamuska 01.09.11, 14:47
                freakwave napisała:

                > wole .....
                niz pisac lisbijka

                Znam związek frazeologiczny "jechac linijką" - ale "pisac lisbijką"? Pierwsze słyszę.
              • rosapulchra-0 Re: 3-Mamuska 01.09.11, 15:05
                IHMO jesteś zadziwiającym facetem, ale zdecydowanie w pejoratywnym sensie, nie inaczej.
                Twoje poglądy są twoje i nikt ich nie neguje. Dziewczyny próbują z tobą rozmawiać, ale ty, jak widać po twoich wypowiedziach, nie znasz sztuki dyskusji. Stosujesz inwektywy pod adresem swoich interlokutorów i traktujesz je jako argument. A przez to tracisz na wiarygodności, co jest, IHMO, dość ważne.
                W kwestii głównego tematu:
                IHMO nie nam oceniać decyzje innych ludzi. Nie my za nie ponosimy odpowiedzialność, nie my je podejmiemy. Jeśli ktoś się żali, to najczęściej nie po to, aby zaraz dostać gotowe rozwiązanie na swój problem lub zostać zjechanym z góry na dół, ale móc się komuś wygadać. Jeśli naprawdę chcesz komuś pomóc, to zrób to, ale SUBTELNIE. Jakakolwiek napaść ZAWSZE wywoła wojnę. Takie jest moje zdanie.
                Nie zostałam z moim mężem ze strachu przed przyszłością, nie zostałam również dlatego, że jestem niesamodzielna i bez niego nie umiem żyć. Jestem z nim, bo go kocham. Dałam mu szansę (śmieszne słowo IHMO), bo się stara, bo żałuje, bo odpokutowuje. Wobec mnie i naszej rodziny. Nie wymagam od niego doskonałości. Popełniłam niejednokrotnie grzech zaniechania, przez który ponoszę konsekwencje. I ja to wiem. Autorka posta w swojej sytuacji również IHMO.
                IHMO dziewczyna potrzebuje czasu. Więcej niż jesteś sobie w stanie wyobrazić. I ktokolwiek z nas.
                • freakwave Re: 3-Mamuska 01.09.11, 15:19
                  i to jest to o cyzm pisalem gdzies powyzej imie zdaje sie, jedyne prawidlowe IMHO (a tyz se boldne a co mj tam) wytlumaczenie dla ktorego mozna ze zdrajca zostac to to ze sie go dalej kocha, nie ze zdrajca placi rachunki, nie ze zdrajca kocha dzieci, nie ze zdrajca jest nam potrzebny do tego czy owego, bo to brak szacunku dla wlasnie samego siebie, proste pytanie jakie powinno pasc, czy kocham tego czlowieka po tym co mi zrobil, jesli nie to won tyle w temacie, jesli tak, to jedynie ta milosc moze byc przyczyna wybaczenia zdrady.
                  a nie bzdury o rozwalaniu rodziny i tym podobne rzeczy... jak sie czuja dzieci w takiej rodzinie na sile gdzie maz zone po rogach wali a ona z nim siedzi bo nie chce rodizny rozwalac? one doskonale to wyczuwaja, chlona rowniez chore relacje miedzy rodzicami, ktore potem czesto przenosza do swojego domu, dlatego dobro dzieci to bzdurny argument kiedy rodzice sie ze soba nie zgadzaja uncertain

                  a to ze jestem dziwny w pejoratywnym tego slowa znaczeniu to wiem od dawna, ale mam tak tylko na forum realnie mocno zdziwilabys sie - nei jestem chyba az taki zly tongue_out
                  • rosapulchra-0 Re: 3-Mamuska 01.09.11, 16:15
                    freakwave napisała:

                    > a to ze jestem dziwny w pejoratywnym tego slowa znaczeniu to wiem od dawna, ale
                    > mam tak tylko na forum realnie mocno zdziwilabys sie - nei jestem chyba az tak
                    > i zly tongue_out

                    Wierzę ci na słowo.
    • angi666 A ja zdradziłam męża 01.09.11, 14:31
      miałam romans, z mężczyzną wydawałoby się lepszym od mojego męża, jednak po paru miesiącach ocknęłam się i doszłam do wniosku, że mój mąż jest najwspanialszym facetem na świecie i tylko z nim chcę być.
      Poszłam, przyznałam się, był płacz, etc. ale mąż mądry, wybaczył bo wie że kocham go najbardziej na świecie i nigdy wiecej tego nie zrobię, bo po prostu nie chę i bzdurą so opowiastki typu, jak raz zdradziłeś to będzesz to robić zawsze.
      Dodam, że mamy oboje bardzo dobre prace, mieszkania i powodem tego że jesteśmy razem nadal jest miłość, a nie żaden strach czy wyrachowanie.
      A więc, można? trzeba tylko chcieć.
      • rosapulchra-0 Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 15:15
        Oczywiście, że można. I żaden to brak szacunku dla siebie.
        Ale tego nie zrozumieją ludzie, którym, jak to Antekcwaniak mawiał, daleko do łba, w tym przypadku i do serca.
      • freakwave Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 15:24
        widzisz walilas meza po rogach, doszlas do wniosku ze maz jednak jest lepszy od kochanka "nawrocilas" sie i co dalej...
        opowiadanie wszystkiego mezusiowi jak na spowiedzi to srednio trafiony pomysl, chamstwo wymierzone bezczelnie w ofiare zdrady w celu wybielenia wlasnej osoby, jesli masz odwage zdradzac, trzeba miec rowniez twarda dupe aby potem samemu z ta wiedza o zdradzie zyc, bo opowiesci dziwnej tresci ktore gowno zmieniaja tylko krzywdza jeszcze bardziej sa zwykla glupota.
        • angi666 Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 15:32
          Uważam, że skoro zrobiło się już jedno k...two, to należy z podniesioną głową stanąć przed drugą osobą i mieć odwagę to powiedzieć i dopiero wtedy mieć twardą dupę, bo można wylądować na chodniku.
          Jeżeli wolałbyś aby Twoja żona utrzymywała Cię w stanie błogiej niewiedzy, to współczuję.
          • freakwave Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 15:43
            to nalezy zrobic drugie k... i wszystko wyznac nawet jesli nie ma potrzeby jak na spowiedzi aby SAMEMU poczuc sie lepiej co nie big_grin to jest dopiero skrajny egoizm, co zmienilo twoje wyznanie?
            zmienilo jedynie twoje wlasne podejscie do sprawy - powiedzialam, jestem Ok, taka zajebista wyznalam prawde... ofierze zdrady zadnych wymiernych korzysci takie wyznanie nie przynosi, wrecz szkodzi, to tak jakby tobie maz na pytanie czy wygladam ladnie odpowiedzial tak, chociaz moglabys pare kilo schudnac...
            uwazam ze takie bezcelowe katharsis przed zdradzonym osobnikiem jest chamstwem, bo polepsza jedynie samopoczucie zdradzajacego
            • freakwave Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 15:45
              co do wylatywania na bruk - to nie wiedzialas jakie sa konsekwencje kiedy szlas do lozka z innym? wtedy trzeba bylo myslec glowa smile
            • angi666 Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 17:56
              Wyobraź sobie, że nasz związek jest oparty nie tylko na miłości ale też na głębokiej przyjaźni i mój mąż nie raz wprost mówił mi co jemu się nie podoba w moim wyglądzie i jakoś dramatu z tego nie było. Niektórzy mają dystans do siebie, ale Ty najwyraźniej nic o tym nie wiesz...
              Zrobiłam to co uważam za stosowne i potraktowałam mojego męża tak jak chciałabym być potraktowana i nie specjalnie mnie obchodzi Twoje zdanie na ten temat. Dyskutuję sobie z Tobą tylko dlatego że jestem ciekawa kolejnych bzdur, które usłyszę od ludzi, którzy nic nie przeżyli, ale im się wydaje jakby zachowali się w podobnej sytuacji.
              • imasumak Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 18:09
                Wiesz, jeśli byłaś absolutnie pewna, że Twój mąż wolałby w razie zdrady wszystkiego się dowiedzieć, to słusznie zrobiłaś.
          • redbrocha Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 17:03

            angi666 napisała:

            > Uważam, że skoro zrobiło się już jedno k...two, to należy z podniesioną głową s
            > tanąć przed drugą osobą i mieć odwagę to powiedzieć i dopiero wtedy mieć twardą
            > dupę, bo można wylądować na chodniku.
            > Jeżeli wolałbyś aby Twoja żona utrzymywała Cię w stanie błogiej niewiedzy, to w
            > spółczuję.

            Współczuć to należy Twojemu mężowi.
            • imasumak Zasadniczo się zgadzam 01.09.11, 17:54
              odnośnie tego, że tego typu wyznania to skrajny egoizm, jednak z drugiej strony zabawne się mi wydaje, że w wątku Momo, jednym z głównych zarzutów skierowanych do jej męża było to, że się sam z siebie nie przyznał big_grin
              • freakwave Re: Zasadniczo się zgadzam 01.09.11, 20:18
                taka schizofrenia smile
                coz jak mowi stare dobre przyslowie - mniej wiesz,lepiej spisz...
                w przypadku kiedy zalozmy czlowiek zbladzil ale to zakonczyl, nie ma ochoty kontynuowac i skakac w bok znowu a strona zdradzona nie wie o skoku w bok, nie ma tez szans aby sie wydalo to chamstwem jest mowic bo to niczego poza cierpieniem nie wnosi, no moze lepsze samopoczucie u zdrajcy, ze taki jestem zayebisty ze sie szczerze do wszystkiego przyznalem...
      • redbrocha Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 17:00
        angi666 napisała:

        > miałam romans, z mężczyzną wydawałoby się lepszym od mojego męża, jednak po par
        > u miesiącach ocknęłam się i doszłam do wniosku, że mój mąż jest najwspanialszym
        > facetem na świecie i tylko z nim chcę być.

        Super. Najpierw kochaś lepszy, potem jednak mąż, a za kilka miesięcy inny będzie jeszcze wspanialszy. Zmienna jesteś jak chorągiewka na wietrze.

        > Poszłam, przyznałam się, był płacz, etc. ale mąż mądry, wybaczył bo wie że koch
        > am go najbardziej na świecieak

        A nie wybaczają tylko głupie osoby? I skąd może to wiedzieć, skoro wcześniej kochałaś kogoś innego.

        • angi666 Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 17:49
          no widzisz, na tym polega moja przewaga nad waszym gadaniem "na zapas", ja to przeżyłam i wiem że mój facet jest najlepszy i nikt go nie zastąpi.
          Gdzie ja napisałam, że kochałam kogoś innego? - możemy dyskutować ale o faktach.
          Przeczytaj ze zrozumieniem, przemyśl i skomentuj jeszcze raz.
        • rosapulchra-0 Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 18:49
          redbrocha, gdzie dziewczyna napisała, że zrobi to kolejny raz?! suspicious
          • imasumak Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 19:10
            Ona nie napisała, ale redbrocha to wie big_grin
            • redbrocha Re: A ja zdradziłam męża 01.09.11, 19:54
              imasumak napisała:

              > Ona nie napisała, ale redbrocha to wie big_grin

              A wiemsmile Najpierw napisała, że poznała kogoś lepszego od męża, po kilku miesiącach jednak mąż okazał się najlepszy. Jeżeli co chwilę zmienia się zdanie to wiadomo, że znów pojawi się ktoś lepszy.
              • angi666 Re: A ja zdradziłam męża 02.09.11, 07:43
                Jeżeli raz dokonałam złego wyboru, to nie znaczy że jestem zmienna jak chorągiewka. Niektórzy ludzie potrafią uczyć się na własnych błędach.
                • freakwave Re: A ja zdradziłam męża 02.09.11, 13:59
                  jezeli potrafisz uczyc sie na wlasnych bledach, to mozna jeszcze zaczac myslec jak tu nie krzywdzic innych swoja glupota ;d
                  • angi666 Re: A ja zdradziłam męża 02.09.11, 14:36
                    Bądź moim wzorcem proszę i zacznij myśleć, tak jak radzisz to mnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja