mia_siochi Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 03:47 Ja jestem stara panna. Z dwoma kotami w dodatku Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 16:13 Synem, p.o. teściową i konkubĘtem! Odpowiedz Link Zgłoś
lilly_about Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 07:55 Znam przynajmniej dwie, ale tak jak powyższa dyskusja to obrazuje, słowa stara panna wobec starych panien uzywać nie wolno, bo sa bardzo wyczulone. Przeciez to kobiety, które jeszcze nie znalazły miłości swojego życia, albo facet im niepotrzebny, albo to singielki. A nazywanie ich starymi pannami to wyraz pogardy, bo kobieta kobiecie.... ach jejku Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 08:48 no bo kobieta kobiecie niestety a stara panna nie jest określeniem jakoś superpozytywnie nacechowanym. inna rzecz, że znam całkiem sporo kobiet, które z przekąsem mówią tak o sobie Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 08:44 Mam wsrod znajomych singielki po 30. Te, z ktorymi jestem blizej nie sa z pewnoscia same z wyboru a dlatego, ze tak sie ulozylo zycie. Wiem, ze chcialyby miec kogos i zalozyc rodzine. To znaczy wczesniej chcialy a w tej chwili dobrze po 30 juz o tym nie mowia moze dlatego, zeby nie pokazac innym swojego rozczarowania, ze zycie ulozylo sie nie tak jakby chcialy, nie wiem. W kazdym razie zycze im jak najlepiej bo naprawde zasluguja. Jedyna ich "wina" ze lokowaly zle swoje uczucia i zaden zwiazek nie byl trwaly. To porzadne dziewczyny, pracowite, inteligentne, w dodatku ladne i zadbane. Maja powodzenie u facetow ale chyba nie u tych ktorych by chcialy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 09:02 Znam, panią lat 60. Całe życie sama poza jednym epizodem romantycznym - burzliwy kilkumiesięczny związek, po czym pan znienacka umarł. I tak już pewnie pani zostanie do końca. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 09:09 To, że się ma dzieci, jeszcze nie oznacza, że się nie jest starą panną. Odpowiedz Link Zgłoś
alfa36 Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 09:39 Znam, znam i to kilka. Wszystkie wykształcone, z pracą, mieszkaniem. Ale też z wymaganiami. W sumie to im sie nie dziwię, że mają wymagania. Dobrze im sie ,póki co, żyje. Wyjeżdżają (choc nie wszystkie), zwiedzają, mają na wiele rzeczy czas., na ktore ja czasu nie mam. Czasem im zazdroszczę Odpowiedz Link Zgłoś
kepucha Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 09:59 Po przeczytaniu całego wątku: - nazewnictwo: stara panna to nie tylko kobiet bez faceta, to pewien zespół cech, którymi czasami charakteryzują się kobiety samotne (dla czepialskich - rzecz jasna nie wszystkie). Dla przykładu: mam koleżankę, koło 30tki, właściwie jeden epizod romansowo-miłosny za sobą. Nazwałabym ją starą panną, a to dlatego, że włazi z buciorami w życie innych kobiet, najczęściej zamężnych, wygłaszając mądrości, jak należy żyć i że one żyją źle. Tu więc idzie nagana w drugą stronę - laska bez faceta góruje nad tymi biednymi umęczonymi niewolnicami samca bez litości i bachora bez współczucia. Swoją drogą, dziewczyna zadbana, pretendująca do miana kobiety sukcesu, której nic i nikogo nie brakuje. Tylko jak przyjdzie co do czego, jak się porządnie znów uwali w piątkowy i sobotni wieczór to wylewa łzy, bo puste życie wiedzie (wprost tego tak nie nazywa, bo jest zbyt dumna). Stara panna to kobieta żyjąca życiem innych (że tak ładnie nazwę zwykłą plotkarę). Każda stara panna to plotkara, choć nie każda plotkara to stara panna. A singielki? Hm, brzmi modnie. To pewnie te, co mają więcej kasy niż stare panny i mogą wydawać ją dumnie na kosmetyczki, fryzjera, ciuszki, perfumiki i udawać, że szafa gra. Wśród moich znajomych wiele niezamężnych, niezwiązanych z nikim kobiet. Dla żadnej to nie jest wybór, częściej duma, albo infantylna wiara w księcia z bajki, albo zwykła naiwność. I nie ma wyższości zamężnej nad niezamężną, tylko po prostu czasem człowieka szlag trafia jak ty jęczysz o kolejnej anginie potomka, a ta, że jej się paznokieć złamał. I kiedy Ty starasz się zrozumieć problem i pocieszyć, że przecież za chwilę odrośnie i znów będzie cacy, to tamta za Chiny z Koreą włącznie nie ma empatii dla twoich problemów. Stara panna vel singielka organizuje piątą z rzędu imprezę, zaprasza do siebie na bibkę na godzinę 21. Przychodzisz, kiedy możesz, kombinujesz, z kim tu dziecko zostawić, starasz się, by relacja trwała, bo w gruncie rzeczy lubisz tę koleżankę, chcesz się z nią kumplować. Na pięć imprez odwiedzisz dwie, ale jesteś. Potem, gdy ładna pogoda, zapraszasz do siebie na grilla, na 16. Stara panna vel. singielka nie przychodzi, bo nie lubi dzieci. To tak w skrócie, jak ja rozumiem zwrot "stara panna" . Odpowiedz Link Zgłoś
m.nikla Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:19 A znacie takie "stare panny" do których staropanienstwa przyczyniły się ich samotne matki? ja taki przypadek znam, matka toksyczna..i wyszło jak wyszło... Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:24 Pisałam o tym w pierwszym poście. Mimo zmian obyczajowych zjawisko trzyma się mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:27 Ja znam taki przypadek:ciotka mojego meza. Odpowiedz Link Zgłoś
beauty_agadir Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:20 Po przeczytaniu wątku... Nie życzę sobie, żeby ktoś nazywał mnie niewolnicą czy umęczoną babą, chociaż "udało mi się" bo mam męża i dziecko. To nie znaczy, że moje życie jest mniej super bo singielka robi co chce a ja nie bo pochłaniają mnie dzieci na maxa. Dbam o siebie, myślę, że nieźle wyglądam, nie zapuszczam się. Nie żałuję na perfumy czy ciuch. Jesienią jedziemy z mężem SAMI w podróż życia, chociaż mamy dziecko. Zwiedzamy, mamy siebie, cudowną rodzinkę. Wolę robić to, na co mam ochotę z bliskimi u boku niż sama, mieć bratnie dusze. Odpowiedz Link Zgłoś
kepucha Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:25 beauty_agadir napisała: > Po przeczytaniu wątku... > Nie życzę sobie, żeby ktoś nazywał mnie niewolnicą czy umęczoną babą, chociaż " > udało mi się" bo mam męża i dziecko. No i właśnie to definiuje starą pannę, że ona nazywa, z zazdrości najczęściej. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:31 Znam, aczkolwiek one same nazywają się singielkami. Kobiety dobrze po 30-tce, wykształcone, z niezłą pracą, własnym mieszkaniem, sporym gronem znajomych, zadbane, ładne, jeżdżące po świecie. Nigdy z nikim nie mieszkały, wchodziły w liczne krótkie i bezsensowne układy z mężczyznami z gatunku "niedostępny". Otwarcie mówią, że chciałyby być w związku, mieć rodzinę, dzieci. Szanse nikłe ze względu na wiek i grupę mężczyzn w jaką celują. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:41 Triss, ale nadal funkcjonują dwa typy kobiet, które nie założyły rodziny. Nowoczesne "singielki", które opisujesz, oraz mało przebojowe osoby, które całe życie mieszkają z rodzicami i pracują za grosze albo są bezrobotne. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 10:48 Ok, ja znam akurat przedstawicielki tej pierwszej grupy. Dla mnie są nużące, bo mamy ... ekhem... problemy innego rodzaju i innego kalibru oraz zupełnie inny lifestyle. Odpowiedz Link Zgłoś
roma.roma Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 15:46 Ja jestem kobieta wolna. Nie zadna "stara panna" ani singielka, aczkolwiek wole to drugie okreslenie. Jakbym w mlodosci wczesnej byla bardziej przebiegla, to bym mojego pierwszego chlopaka zlapala na ciaze. A ja jak glupia czekalam az sie zdecyduje na slub przez trzy lata. Moja nastepczyni byla sprytniejsza i w ciagu pol roku sie uwinela (oszukujac go, ze zazywa pigulki). No i teraz ja jestem wg niektoryc "stara panna", a ona chodzaca w Polsce w glorii i chwale matka i zona. No, ale nikt nie pyta w jaki sposob sie nia stala. I takich przypadkow jest na peczki. Mnie natomiast nuza ciagle opowiesci niektorych kolezanek w pracy o swoich dzieciach. One zamiast pracowac przez pare godzin dziennie moga opowiadac innym, bez wzgledu na to czy tamci sa zainteresowani czy nie o kupie dziecka czy o jego blyskotliwych wypowiedziach. Poslucham z przyjemnoscia przez 15 minut, ale potem to sie staje trudne do zniesienia, zwlaszcza gdy praca czeka. Jak nie chcesz rozmawiac o problemach kobiet niemajacych rodziny, to po prostu spotykaj sie tylko z dzieciatymi mezatkami. Bedziecie sobie mogly nawzajem opowiadac do woli o tym, co Karolek dzisiaj powiedzial, a jaka Heniu zrobil kupe. No i dlaczego maz nie zadwonil z delegacji przez dwa dni z rzedu. Kazda osoba ma inne problemy i deprecjonowanie problemow innych jest rzecza nieepatyczna i malo taktowna. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 16:10 > Ja jestem kobieta wolna. A to mezatki i dzieciate sa niewolnicami? Wolny jest kazdy czlowiek, ktory podejmuje wolne wybory i sam decyduje o swoim zyciu. Nie kazda mezatka to niewolnica tak samo jak nie kazdy singiel to wolny czlowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia.stefa Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 17:02 Niestety, z urodzeniem dziecka ten wachlarz wyborów znacząco się kurczy. Coś za coś oczywiście, ale to niestety fakt. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Stare panny..znacie 03.09.11, 01:12 Wachlarz wyborow singla tez jest ograniczony, jesli pominiemy rozrywke To ze wachlarz sie kurczy moze miec zupelnie drugorzedne znaczenie jesli sie tym wachlarzem nie jest zainteresowanym. Z pewnoscia istnieje jakas tam grupa matek niezadowolonych dlatego pisze wylacznie w swoim imieniu, mnie korzystanie z tzw. wolnosci zupelnie nie interesuje. Wolnosc to dla mnie co innego. Zdarza sie ze uzywam wymowki "dziecko" kiedy mi sie czegos nie chce, glownie w sferze towarzyskiej wiec moze ktos sobie pomyslec, ze dziecko ogranicza moja wolnosc a tak naprawde to jest wymowka wygodna i solidna :p Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 17:03 Nigdy nie twierdziłam, że jestem empatyczna. Generalnie nie szukam towarzystwa "kobiet wolnych", ale rodzonej siostry, kuzynki czy siostry partnera trudno unikać. Nużą mnie niekończące się roztrząsania początków jakichś kolejnych znajomości i dylematy dotyczące np. liczby sms-ów, randek, przed- i połóżkowych zachowań, rozważania "co on miał na myśli i dlaczego" etc. zwłaszcza jeśli za każdym razem kończy się tak samo czyli niczym sensownym. Do tego dochodzi narastające rozgoryczenie w guście "jestem taka atrakcyjna, szczupła, biegam, dokształcam się, rozwijam intelektualnie itd." a chętnych brak. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 23:41 a nigdy nie spotkałaś kobiety, która nie ma partnera i nie roztrząsa, kto na nią spojrzał ładnie? Odpowiedz Link Zgłoś
roma.roma Re: Stare panny..znacie 03.09.11, 00:34 A nie mozesz im wprost powiedziec, ze Ciebie te tematy nie interesuja? Skoro sa to bliskie osoby, to mozesz sobie na to pozwolic. Ja nie moge sobie pozwolic na powiedzenie mojej szefowej, zeby sie wreszcie zamknela, bo mam dosc powyzej uszu sluchania (przez pare godzin) co tym razem raczyla przeskrobac jej coreczka, albo jak synek jest wspanialy. A tak na marginesie, to o czym bys chciala z nimi rozmawiac? O swoich dzieciach glownie? Czy o partnerze? Odpowiedz Link Zgłoś
grobowiec_swietlikow Re: Stare panny..znacie 02.09.11, 19:54 Znam dwie dziewczyny, które dobijają trzydziestki i są same. W mojej ocenie, niczego im nie brakuje, ale nie mogą/umieją sobie nikogo znaleźć. Znacznie więcej jednak znam starych kawalerów, ale oni absolutnie nie przejmują się swoją sytuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
tuje.1 mamo Emmy 04.09.11, 20:06 Nie ma co wysmiewac sie z singielek ew starych panien-"nie smiej sie dziadku z czyjego swypadku..." nie wiadomo jak twoja Emma skonczy. Czy tez nnie zostanie kiedys singielka bez rodziny, nie wiadomo jak corki innych kobiet, ktore szydza z wolnych kobiet. los czasem plata rozne figle Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy tuje 04.09.11, 21:38 a w którym miejscu ja się wyśmiewam i szydzę??Prosze podaj mi przykład tego wysmiewania. Ze swojej 25-letniej prezyjaciolki,tzn mojej rówiesniczki,z którą przyjaznie się od 25 lat? Która sama nazywa siebie zgorzkniałą stara panną? Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Stare panny..znacie 05.09.11, 10:04 Tak w sumie blisko to znam tylko dwie. Na tyle blisko, żeby w miarę dostrzec, czy im to silgielstwo bokiem wychodzi. Obie pracują i mieszkają w dużym mieście. Obie mają mężate/żonate rodzeństwo i obie mają rozwiedzionych rodziców Jedna: -elegancka, zawsze uśmiechnięta, bez zadęcia, pracoholik niemiłosierny, stanowisko przyzwoite -nie ma tego kija z zadku "jestem lepsza, facet mną nie pomiata" -nie ma a przynajmniej nie daje znać otoczeniu, że nikt jej nie kocha -niewiele po 30-ce Druga: -od małego nauczona, że jeszcze się taki książe nie trafił -ciężki typ marudy po 40-ce, nauczycielka -obecnie sama, mocno zdewociała po śmierci rodziców -zawsze skwaszona, z pretensjami do całego świata, że nikt jej nie chce, nikt jej nie rozumie Odpowiedz Link Zgłoś