lilka69
03.09.11, 00:25
Jak niektore wiedza jestem zwolennikiem prywatnej edukacji. (oprocz studiow dodam dla scislosci). Ale teraz zrzedla mi mina. jest basen!! 2 razy w tygodniu. dzieci wozone sa na i z autokarem. 3 panie na 14 dzieci.
jednak ja nie wyobrazam sobie basenu jesienia i zima. mnie samej by sie nie chcialo!!! a co dopiero dziecku. nie jest obowiazkowy- po prostu w ramach czesnego. ja juz wystartowalam do pani i mowie- dobrze ale od 2 semestru. nawet dziecka nie pytalam bo wiem co powie. na ogol jest przeciwny nowosciom. choc moge sie mylic... ale maz mowi:jak cala klasa chodzi to ja nie bede z dziecka robic pierdoly (za przeproszeniem ale tak powiedzial) i tez niech idzie. albo przynajmniej sprobuje! moze nie bedzie chorowal.
no i mamy zgrzyt w pogladach (na ogol te same). ja obawiam sie czestszych infekcji a tym samym zarazi malucha.
nawet jesli macie swietna okazje do negatywnych ocen to spojrzcie tez empatycznie :czy wasze male dzieci (6 lat) dalybyscie na basen 2 razy w tygodniu i to juz na jesien, zime , (wiosne to juz male piwo)?
