rosapulchra-0
06.09.11, 16:47
dzieci, każde z innym (tylko jedno jej dziecko nosi nazwisko swojego ojca, pozostałe jej panieńskie), dodam, że nauczycielka w średnim mieście, a jej dzieci nie mają żadnych kontaktów ze swoimi ojcami, jeden ojciec nie żyje. Jej syn wyjechał do UK, jako dorosły młody człowiek, a ona po roku czy dwóch spakowała dobytek i przyjechała do niego z młodszymi dziećmi, nastolatką i kilkulatką. W ciągu krótkiego czasu poznała Murzyna i się z nim związała. Murzyn sam posiada żonę i też troje dzieci, jednakże w innym kraju, ale odwiedza swoją rodzinę regularnie, średnio raz na miesiąc, czasem dwa.
I teraz pytania. Czy taka kobieta, z powyższym życiorysem, jest w stanie wpoić swoim dzieciom wartości rodzinne, propagowane tak w naszym kraju? Czy jest w stanie nauczyć swoje dzieci, aby same były dobrymi ludźmi, dobrymi rodzicami, mężami, żonami? Ludźmi, którzy szanują siebie i innych, są prawi? Jak myślicie?