a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemiennej?

07.09.11, 09:01
rebeliantka.nowyekran.pl/post/16051,czy-sejm-pomoze-dzieciom-rozwiedzionych-rodzicow
    • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 09:08
      Przy odpowiedniej współpracy obojga rodziców powinien to być fajny pomysł.
      Ale w życiu różnie bywa.
      Najczęściej jest tak, że na matkę spada ciężar obowiązków związanych z dziećmi a ojciec wyprowadza się do innego miasta, żyje jak wolny strzelec (nadgodziny, wieczory kawalerskie).

      Takie spostrzeżenia sąsiedzkie.

      Znajomy w W-wie, żona w Kielcach. Kolejny znajomy w W-wie, żona w Bydgoszczy. Znajoma w W-wie a mąz wiecznie na walizkach...
      Nie wyobrażam sobie takiej opieki. Co ze szkołą, przedszkolem? Po dwa tygodnie w każdej ze szkół?
      • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 09:19
        pitahaya1 napisał:

        > Przy odpowiedniej współpracy obojga rodziców powinien to być fajny pomysł.

        Jakby rodzice ze sobą współpracowali, toby się nie rozwodzilitongue_out Mało kto dobrze znosi życie na walizkach, nawet jeśli jest dorosły.

        Pomysł nierealny z wielu powodów, logistycznych choćby. I lokalowych. Mało kogo stać byłoby na to, żeby dzieci miały w obu domach swoje pokoje i mogły prowadzić normalne życie. Nawet jeśli mieszkają w tym samym mieście, to i tak dezorganizuje to dzieciom normalne funkcjonowanie. Zajęcia pozalekcyjne, hobby, znajomości, życie towarzyskie - sa podporządkowane grafikowi rodziców.
        rozwiązanie korzystne dla rodziców, nie dla dzieci.
        • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:14
          Nie zgodzę się. Współpracować można w zakresie wychowywania dziecka. Rozwód mógł nastąpić chociażby z powodu różnych temperamentów w łóżkusmile

          Jak to mało kogo stać na dodatkowy pokój? Wiadomo, że nie wszystkich ale wielu ludzi jest w stanie kupić dwupokojowe mieszkanie. Jeden pokój dla rodzica, drugi dla dziecka.

          Jak w takim razie podzielić opiekę? Matka 24/7 a ojciec w weekendy raz na dwa tygodnie?

          Właśnie problem w tym, że po rozwodzie ludzie żyją swoim życiem a dziecko staje się obciążeniem dla jednego z nich. Bo to trzeba byłoby mieszkać blisko, bo trzeba byłoby zawozić na zajęcia pozalekcyjne i, nie daj panie, wyjść wcześniej na zebranie w szkolesmile

          Mój znajomy w takiej sytuacji powiedział, że baba nim rządzi po rozwodzie. A trzeba było tylko na zebranie pójść, bo ona wyjątkowo nie mogła.

          Taki podział spowodowałby, że znikłyby alimenty 300zł i nagle okazałoby się, że ta baba jednak coś robi a nie tylko po alimenty łapę wyciąga, że opieka nad dzieckiem to nie tylko trzy godziny w sobotę i to u babci, ktora patrzy na zegarek, kiedy "syn tamtej małpy" do matki zostanie odwieziony.
          • mondovi Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:26
            > Jak to mało kogo stać na dodatkowy pokój? Wiadomo, że nie wszystkich ale wielu
            > ludzi jest w stanie kupić dwupokojowe mieszkanie. Jeden pokój dla rodzica, drug
            > i dla dziecka.
            A dlaczego zakładasz, ze nie ma w związkach następnych dzieci?
            • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:43
              Ponieważ mówimy tu o dziecku i rodzicu, nie o wszystkich dookoła. Jeśli rodzic decyduje się na kolejne dziecko, do czego ma prawo, jakoś sytuacje lokalową rozwiązuje. Jeśli ma dwójkę dzieci, pewnie ma więcej niż jeden pokój. Najwyżej dziecko porozwodowe będzie spało razem z dzieckiem z nowego związku.

              Wychodzi na to, że o dzieci z nowego związku dbać trzeba a o te poprzednie niekoniecznie. Niech się matka martwi.
              • mondovi Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:55
                Ale jacy wszyscy dookoła? I tak, mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu z pięcioletnim synem. I tak 15letni pasierb przyjeżdża do nas, my do niego - relacje bardzo fajne i ciepłe, zarówno z ex i całą jej rodziną. Jednak opieka naprzemienna czasem jest po prostu niemożliwa i nie ma w tym podtekstu "nowa rodzina jest ważniejsza niż dziecko z poprzedniego związku"
                • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:14
                  Opieka naprzemienna czasami nie jest możliwa, ja się z tym zgadzamsmile Dlatego nie powinna być narzucana odgórnie i radźcie sobie jak chcecie, wasza sprawa. Ale jeśli jest taka możliwość, powinna taka być.
                  Trudno narzucić taką opiekę tam, gdzie po rozwodzie jedno i drugie ledwie wiąże koniec z końcem.
                  Twoja sytuacja jest o tyle inna, że Wasze kontakty nie ograniczają się do 300zł alimentów. Tak przynajmniej wyczytałam. Ale w wielu przypadkach tak się kończy.
                  • mondovi Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:23
                    Bywa też odwrotnie - mieszkający w jednym mieście rodzice, ojciec niepłacący alimentów, tych właśnie 300zł na dziecko, nastawiający przeciwko matce - oboje mają pełne prawa, bywa różnie w życiu - a pomysł opieki naprzemiennej jest dla mnie porażką. Dziecko musi mieć DOM, sama nie chciałabym mieszkać dwa tygodnie tu, dwa tam, dla dziecka, szczególnie malego ważna jest stabilizacja i rutyna. Nie - u mamy są takie zasady, u taty inne - u taty mogę robić coś, co u mamy jest zakazane i na odwrót.
          • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:51
            Mam możliwość wyciągnięcia wniosków z konkretnej sytuacji, którą obserwuję. I to są przemyślenia osób, które z takiego modelu skorzystały. Dzieci na tym tracą, są zwyczajnie zmęczone - i to mimo optymalizacji warunków (mają swoje pokoje w obu domach, mieszkają relatywnie blisko itd).

            Niestety to rozwiązanie bynajmniej nie oznacza rozwiązania problemów, o których wspominasz. I tak jedno z rodziców jest "bardziej".
            Co do alimentów - to też nic bardziej mylnego. Dopiero by się działo.
            Są koszty i muszą być finansowane, a że nie ma opcji monitorowania tego, czy rodzic opłacił szkołę kupił kurtkę czy zapłacił za wycieczkę klasową. Żadna opieka naprzemienna nie zniesie obowiązku alimentacyjnego. Widziałam przepychankę, żeby np. do dentysty pojechało z dzieckiem (i naturalnie zapłaciło) to drugie... i to mimo tego, że to drugie płaci alimenty powyżej średniej krajowej.
            • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:19
              Dlatego, że ja w takich przypadkach jedynie obserwuję. I na podstawie tych obserwacji wiem, że w większości przypadków sytuacja ogranicza się jedynie do zapłacenia alimentów.
              A wszelkie inne wydatki czy obciążenia są jedynie wymysłem tego rodzica, który sprawuje opiekę nad dzieckiem.
              • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:28
                pitahaya1 napisał:

                > A wszelkie inne wydatki czy obciążenia są jedynie wymysłem tego rodzica, który
                > sprawuje opiekę nad dzieckiem.

                Rozwiń, bo nie bardzo rozumiem co masz na myśli
                • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:55
                  Chodzi o takie wydatki, które ten drugi rodzic nagle uznaje za bezzasadne. Ot jak choćby wyjazd wakacyjny (może jechać do babci), kurs języka (może uczyć się w szkole), aparat ortodontyczny (a po co), wycieczka klasowa (obowiązku nie ma).
                  Chodzi mi o takie, wydatki, które kiedyś były planowane przez oboje rodziców (dziecko będzie chodziło, wyjeżdżało, dziecku się kupi) i nagle przestają być tak oczywiste. Fajnie jeśli dzieciak wyjedzie ale za wyjazd zapłaci matka.
                  Nie mówię tu o sytuacji, gdy ojciec nie ma pieniędzy a matka wydziwia.
                  • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 12:47
                    pitahaya1 napisał:

                    > Chodzi o takie wydatki, które ten drugi rodzic nagle uznaje za bezzasadne. Ot j
                    > ak choćby wyjazd wakacyjny (może jechać do babci), kurs języka (może uczyć się
                    > w szkole), aparat ortodontyczny (a po co), wycieczka klasowa (obowiązku nie ma)

                    Ok, ale jak opieka naprzemienna ma być antidotum?
                    jest gorzej, bo można bezkarnie zwalać wydatki na to drugie, które jest bardziej odpowiedzialne i myślące. Któreś w końcu zmięknie i kupi buty na zimę, wątpię czy np. matka będzie twardo patrzeć jak jej dziecko biega w grudniu w adidasach, nawet ze świadomością że teraz kolej na zakup przez ojca.

                    A jak niby miałaby wyegzekwować na nim poniesienie tego wydatku?

                    • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 13:26
                      Burza, jakos tak płynnie poszło z naprzemiennej do pokrywania wydatków przekraczających 300złsmile
                      Sama opieka to co innego.
                      Jeśli opieka faktycznie przyniosłaby więcej szkody niz pożytku to ja po prostu jestem za urealnieniem kosztów utrzymania dziecka i opieki nad nim.
                      Ja dziecka na szczęscie sama nie wychowuję ale widzę po znajomych do jakich skrajności czasem dochodzi. Po zasądzeniu alimentów drugi rodzic nie ma już żadnych obowiązków. Nigdzie nie trzeba go zawozić, odbierać, nie ma wydatków większych niż jedna para kaloszy na rok.
                      Znajoma ustaliła, że mąż pokrywa koszt wyjazdu dziecka na obóz. I co? Ano nic. Za wyjazd musiała zapłacić sama.
                      Facet z dzieckiem kochanki (to nie jest ich wspólne dziecko) wyjeżdża za granice ale wyjazdu własnego dziecka nie opłaci. Odpisał jej, że nie ma pieniędzy, że koszty, że kryzys. Koleżanka się wkurzyła i oddzwoniła. I tylko po bilingu wyszło, gdzie wypoczywałsmile
      • rybalon1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 09:19
        wg mnie to porażka jeśli rodzice nie mieszkają blisko siebie i nie żyją w dobrych stosunkach to kibel na maxa - ale takich rozwiedzionych par, ktore miałyby tak dogodne warunki do takiej opieki naprzemiennej to chyba prawie wcale nie ma ...bo co ze szkołą, przedszkolem ...
      • madziulec Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 14:08
        Super sprawa <sarkazm>.

        Mam dziecko, moj eks mieszka relatywnie niedaleko. Ma nowa rodzine. Pracuje roznie, czesto wyjezdza.
        Mi szczesliwie udalo sie znalezc taka prace, ze z jezorem po pas zawoze dziecko do szkoly na 7 rano i odbieram o 17 (swietlica).
        Eks czasem konczy prace o 20. Nie wiem kto mialby odbierac wtedy dziecko?

        Dziecko czasem u niego bywa - wraca potem przybite. Ma tam przyrodniego mlodszego brata, ktory rzekomo gania kota, bije wuja mojego eksa i brzydko sie wyraza (slowa: dupa i kurde).
        To mojemu dziecku przeszkadza. Gdyby to wyeliminowac - byloby calkiem ok. Oczywiscie tez przy zalozeniu, ze ojciec mialby czas dla niego, a nie ma.

        To po co taka opieka, ktora mialaby polegac na tym, ze dziciak siedzi sam w domu albo z osobami dla niego calkowicie obcymi???
        • zolla78 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 14:46
          madziulec napisała:
          > To po co taka opieka, ktora mialaby polegac na tym, ze dziciak siedzi sam w domu albo z osobami dla niego calkowicie obcymi???? >

          Nie bardzo rozumiem czemu tyle osób tutaj patrzy na ten projekt przez pryzmat swoich złych doświadczeń. Przecież on nie zmierza do tego by Tobie dziecko odebrać, ale dać szansę na wychowywanie dziecka w pełnym zakresie, a nie tylko na "kontakty" tym rodzicom, którzy tego chcą i mają warunki.

          Jakimś sarkazem to należałoby skomentować te wszystkie wpisy mówiące, że projekt jest zły, bo mój eks ma nowe dziecko i to mojemu by przeszkadzało albo podobne.
          A jak Ty będziesz miała nowe dziecko, które kota będzie ganiało, a Ty nie będziesz miała czasu dla pierwszego dziecka, to rozumiem, że wtedy eksowi dziecko oddasz?
          Poza tym czy Twój czy jego problem by w razie czego zorganizować wszystko tak by dziecko o tej 17 też odebrać i mieć dla niego czas. Teraz nie musi tego robić, może jakby spędzało u niego połowę miesiąca by to zorganizował. Ale oczywiście Ty wiesz lepiej, że inni ojcowie, podobnie jak Twój eks, się nie postara i dziecko w tej świetlicy zostawi na zawsze.

          Takie podejście jest moim zdaniem bardzo egoistyczne i kuriozalne. Ta ustawa przecież nie odbiera wam dzieci, ale znormalizuje kilka innych sytuacji i może pomoże innym ułożyć poprawne stosunki dla dobra dzieci. I to że wasze eksy nie stanęły na wysokości zadania, to nie znaczy, że inni nie staną. Ale po co im dać taką możliwość.

          I szczerze mówiąc, że uważam, że akurat kobiety wkurzające się na małe alimenty powinny o nią najbardziej walczyć. Już widzę tych wykłócających się na sali sądowej o jak najniższe alimenty facetów jak słyszą, ok. to ustalamy opiekę naprzemienną i facet wie, że to się tak rzeczywiście może skończyć, a to będzie kosztowało go dużo więcej niż żądane przez kobietę alimenty. Zmięknie od razu.

          Poza tym co jest złego w tym, że dzieckiem co jakiś czas zajmie się drugi rodzic. Większość z was podchodzi do tego jakby to jakaś trauma miała być. Nie bardzo rozumiem jak to możliwe, że jako wasz M czy obecny mógł być ojcem ok, a jako eks już nim przestaje być? Jakiś syndrom matki polki się uruchamia czy to po prostu jednak mszczenie się na eks poprzez dzieci. Z praktyki niestety widzę, że niestety częściej stroną rozgrywającą swoje porachunki z mężem dziećmi są wbrew powszechnej opinii kobiety.
          • madziulec Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 08.09.11, 16:46
            Ni ekomentuej tu zachowania ojca.

            Pytam po co dzieciak ma isc do kogos obcego do domu?
            Dla niego jacys ludzie, w tym dziecko aktualnej zony, aktualna zona i reszta towarzystwa to obcy ludzie. Co moje dziecko ma z nimi wspolnego?? jesli kontakty dziecko - ojciec mialyby sie ograniczyc nadal do rozmow przez telefon albo i nie to po co ta opieka??? I co to za opieka???

            Co do Twojego komentarza, ze eks by zorganizowal.. NIE. On by nie zorganizowal, bo tak pracuje, bo wyjezdza i nei da rady i koniec. I nie ma mozliwosci i nie mialby gdyby dziekco meiszkalo u niego. Wtedy odbieralaby moze jakas niania. Co za interes?? Powiedz mi. Bo ja nie kapuje?? Moze w tym jest jakis haczyk ktorego ja nie widze, ze dzieciak ma mieszkac z ojcem, po to, by nei widywac matki (ojca jak zwykle tez nie), a za to miec nianke... To ciekawe i nowatorskie rozwiazanie. Czy dobre dla psychiki dziecka???
            (Przy okazji sa ludzie, ktorzy ZARABIAJA na zycie, nei pracuja od 8-16 na cieplych panstwowych posadkach)
            • zolla78 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 08.09.11, 23:23
              madziulec napisała:

              > Pytam po co dzieciak ma isc do kogos obcego do domu?>

              Po pierwsze, to może wypowiadając zdanie na temat projektu ustawy, który pewnie nie będzie ciebie dotyczył przy takim eks, wzięłabyś pod uwagę, że Twój eks to nie każdy inny facet i są tacy, którzy byliby lepszymi ojcami dla swoich dzieci, niż ich matki są matkami. Może czasami warto spojrzeć dalej niż poza własny nos i pryzmat syndromu złego eks.

              Dla kontrastu do sporej liczby postów pod tytułem "ustawa zła, opieka naprzemienna zła, bo mój eks .....", mogę dać przykład jednej ze spraw jaka mi się ostatnio przewinęła przez biurko.

              Baba grubo po 30-tce, mało atrakcyjna, taka stereotypowa "stara panna". Ostatni gwizdek na dziecko. Poderwała młodszego, z biednej rodziny. Zrobiła sobie dziecko i Panu powiedziała, że ma się nie przejmować ona alimentów nie chce. Pan jednak chciał być odpowiedzialny. Proponował ślub, wspólne życie itd. Potem chciał mieć kontakt z dzieckiem. Baba w sądzie o porzucenie jej w ciąży go oskarżyła, pedofilię i że dziecko gdyby do niego poszło to by się z brudu wszami zaraziło. Oczywiście nic nie prawda. Ale że rodzina biedna, to kurator opinii o warunkach super nie wystawił. Dziecko małe, zatem kontakty rzadkie i u matki. A mieszka od matki może 100 m. Dziecku jak rosło takich bzdur o ojcu naopowiadała, że wierzyć się nie chce, a on przy takich kontaktach, nie bardzo mógł to wyprostować. Próbował rozszerzyć, to usłyszał, że więzi nie nawiązał. A jak do cholery miał w tej sytuacji nawiązać. Nie mówiąc o tym, że dziecko ma tak spaczone poglądy na facetów (a to dziewczynka), że ja jej normalnego, szczęśliwego związku nie wróżę.

              I właśnie dla niego i tego dziecka potrzebna jest zmiana prawa w kierunku zmobilizowania sądów by w takich wypadkach nawet właśnie opiekę naprzemienną orzekały.

              Pod drugie, przeczytaj co napisałaś. Jakiego obcego domu. To dom jego/jej ojca!!!! Zatem taki sam dla dziecka jak ten gdzie mieszka drugi rodzic.

              I ostatnie. Skoro dom eks jest obcy, bo mieszka tam jego nowa rodzina, to rozumiem, że Twój dla Twojego dziecka też zacznie być lub już jest obcy, jak zamieszkasz z nowym partnerem? Bo to wynika z Twojego postu. Trochę może mniej uprzedzeń a więcej logiki.

              • madziulec Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 14:55
                zolla78 napisała:

                > Pod drugie, przeczytaj co napisałaś. Jakiego obcego domu. To dom jego
                > /jej ojca!!!!
                Zatem taki sam dla dziecka jak ten gdzie mieszka drugi rodzic
                > .
                Nie. Dom jest jego nastepnej zony i jej pierwszego meza wink))
                Tak wiec nie wiesz - nie pisz wink

                Nadal mowie Ci : dziecko nie musi przebywac we wrogim i obcym dla siebie otoczeniu z nianka, podczas gdy moze z matka.
                • zolla78 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 11.09.11, 23:39
                  madziulec napisała:
                  <Nadal mowie Ci : dziecko nie musi przebywac we wrogim i obcym dla siebie otoczeniu z nianka, podczas gdy moze z matka.>

                  A ja nadal mówię, że zgadzam się w zupełności, że w takim wypadku opieka naprzemienna to byłaby porażka i co więcej, moje doświadczenie zawodowe wskazuje, że mało który sędzia by taką orzekł. Podobnie jak obecnie, mało który sędzia da takiemu ojcowi szersze kontakty. Bo po co, skoro ma ich nie wykorzystywać.

                  Natomiast nie zgodzę się nadal, że fakt, że w większości wypadków opieka naprzemienna nie będzie wykonalna organizacyjnie lub nie będzie dla dziecka dobra, nie jest powodem by sam projekt ustawy, żeby taką możliwość przewidzieć bezpośrednio w krio, gdzie i tak ona faktycznie jest, to taki zły pomysł. A większość wpisów w tym wątku wiesza na tym pomyśle psy. Z mojej perspektywy, zdarza się coraz więcej sytuacji, gdzie to byłoby naprawdę dobre wyjście i dla tych wypadków warto w ten sposób spróbować przełamać jakąś dla mnie niezrozumiałą niechęć sędziów do korzystania tego rozwiązania.

                  Widzę też na przykład, że bardzo wiele kobiet stających przed problemem opieki nad dziećmi w przypadku rozstania, chętnie skorzystałoby z takiego rozwiązania, a nawet oddało dziecko pod opiekę ojca, ale nie robi tego z uwagi na "co ludzie powiedzą" i pewną presję społeczną, że dziecko powinno być z matką, a jak matka zgadza się, żeby ojcu też dać pod opiekę, to wyrodna musi być. Może wpisanie takiej możliwości w krio też pomoże przełamać to tabu.

                  Znam np. taką parę, gdzie matka na sam pomysł, żeby jej synowie zamieszkali z ojcem, czego chcieli, tak została zjechana przez rodzinę oraz znajomych, że wbrew woli tych dzieci chciała by jednak mieszkali z nią. Potem w końcu umyślili z eks plan, że ona w sądzie wystąpi o to mieszkanie z nimi, eks też, ale przy tym założeniu, że ona zbyt tego stanowiska nie będzie bronić, tylko najbardziej krzyczącą swoją matkę na świadka powoła. Był wywiad kuratora, że dzieci chcą do ojca i lepiej tam będą mieć. A sąd co - i tak matce przyznał. Dopiero w apelacji ojciec wygrał sprawę.
    • wuika Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 09:21
      Do odpowiedniego zorganizowanie potrzebne byłoby jako takie dogadywanie się między rodzicami, o co czasem trudno zaraz po rozwodzie. Wymagane są takie drobiazgi jak bliskość zamieszkania (żeby dziecko / dzieci) co chwilę nie zmieniały środowiska. Może być ciężko choćby z tego powodu.
      Co do konsekwencji psychologicznych - jestem za głupia, żeby jednoznacznie określać, ale wydaje mi się, że wymaga to o wiele więcej pracy od obojga rodziców (znowu wymagana zgoda i jednolity front), żeby dziecko nie wyszło na tym tragicznie źle.
    • kropkacom Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 09:26
      Co sadzę? Czynnik ludzki nie wróży sukcesu.
    • kai_30 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:21
      Yhy.

      Ja mieszkam nad morzem, mój eks mąż z drugą żoną w górach. Już to widzę, jak sąd byłby w stanie go zmusić do opieki naprzemiennej, skoro nie był w stanie go zmusić do jakichkolwiek kontaktów - dzieci nie były u niego ani razu, widują go raz w roku, kiedy spędzają część wakacji u dziadków (rodziców eksa), a tatuś raczy się tam pojawić z wizytą.

      Sęk nie w zmianie prawa (bo przecież opieka naprzemienna jest możliwa i dziś), a w skutecznym egzekwowaniu takich drobiazgów jak alimenty czy prawo do spotkań z dzieckiem. Bo jak rodzice są w stanie się normalnie dogadać, to żaden sąd im niepotrzebny.
      • pitahaya1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:49
        kai_30 napisała:



        > Sęk nie w zmianie prawa (bo przecież opieka naprzemienna jest możliwa i dziś),
        > a w skutecznym egzekwowaniu takich drobiazgów jak alimenty czy prawo do spotkań
        > z dzieckiem. Bo jak rodzice są w stanie się normalnie dogadać, to żaden sąd im
        > niepotrzebny.

        I jeszcze jedno: dzieci to nie tylko alimenty i spotkania raz na 2 tygodnie. Dzieci to również nieprzewidziane zdarzenia typu choroba, wizyta w szkole, u lekarza, czasem rehabilitacja, zawiezienie na zajęcia dodatkowe, wyjazd na festyn...

        Dla wielu rodziców po rozwodzie dziecko to tylko upierdliwe alimenty.

        Niedawno rozwiodła sie koleżanka. Ludzie na poziomie. Oboje zajmują się córką. On odbiera ze szkoły, ona zawozi. On pomaga w nieprzewidzianych sytuacjach.
        Ale prawda jest taka, że oboje są w bardzo dobrej sytuacji finansowej, rozeszli się bez awantur i przepychanek. Ona nie musi żebrac o nędzne alimenty i zastanawiać sie, z czego kupi ksiązki do szkoly.
        • triss_merigold6 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:08
          I wakacje. D
          Skoro mój eks nie był w stanie w tym roku ogarnąć ustalonych sądownie 2 tygodni wakacji, to nie sądzę, aby był zainteresowany pomysłem opieki naprzemiennej.

          Poza tym starszak ma teraz rodzeństwo w postaci siostry i nie wyobrażam sobie rozdzielania dzieci.
    • mondovi Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:23
      Na podstawie własnych doświadczeń - mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku - syna, który ma 15 lat. Mieszkamy w odległości ok 100km od siebie. Dla nas niewykonalne logistycznie.
    • triss_merigold6 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 10:46
      Sądzę, że to w znakomitej większości wypadków niewykonalne logistycznie, dziko upierdliwe i sprzeczne z dobrem dzieci.
      U dalekich znajomych jest opieka naprzemienna nad trójką dzieci (tydzień u ojca, tydzień u matki), wszystko uzgodnione, przestrzegane, nie żrą się o kasę, dzieci nie zmieniają szkoły etc. Psiejsko-czarodziejsko, tyle, że dzieci wymagają pomocy psychologicznej, a najstarsza zdążyła zaliczyć próbę samobójczą i wylądowała w szpitalu. Po prostu nieustanne przenoszenie się wybitnie dzieciom nie służy.

      Ze swojej strony - absolutnie nie wyraziłabym zgodny na faktyczną opiekę naprzemienną.
    • nangaparbat3 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:09
      Jestem absolutnie przeciw. Każdy człowiek powinien miec swój dom, swoje łóżko, swoje zwyczaje i rytuały. Poza tym może miec jeszcze mnostwo innych miejsc, gdzie czuje się u siebie, bezwzględnie powinno uważac dom rodzica, z którym nie mieszka na co dzień, za swój dom - ale to miejsce zasadnicze (tak w znaczeniu przestrzeni, jak osób) powinno byc jedno. Żaden koczownik nie przeskakuje co tydzień z grupy do grupy, z namiotu do namiotu.
      Opieka naprzemienna zaspokaja ambicje rozwiedzionych rodziców, a nie potrzeby dzieci, które muszą miec zapewnioną stablinośc i poczucie bezpieczeństwa.
      • kropkacom Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 18:54
        Tylko, że rozwód to najczęściej utrata jednego z rodziców. Opieka naprzemienna zmienia to, że dziecko ciągle ma dwoje rodziców. Dwoje rodziców angażujących się w jego wychowanie.
        • mondovi Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:13
          Dobrze, ale co z tzw prawdziwym życiem? Mamy przeprowadzić się do tego samego miasta, zostawiając pracę, czy dziecko ma uczęszczać do dwóch różnych szkół co dwa tygodnie? Czy odwozić pasierba 100km do jego obecnej szkoły? - to z kwestii najbardziej przyziemnej
      • karola1008 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:21
        nangaparbat3 napisała:

        > Jestem absolutnie przeciw. Każdy człowiek powinien miec swój dom, swoje łóżko,
        > swoje zwyczaje i rytuały. Poza tym może miec jeszcze mnostwo innych miejsc, gdz
        > ie czuje się u siebie, bezwzględnie powinno uważac dom rodzica, z którym nie mi
        > eszka na co dzień, za swój dom - ale to miejsce zasadnicze (tak w znaczeniu prz
        > estrzeni, jak osób) powinno byc jedno. Żaden koczownik nie przeskakuje co tydzi
        > eń z grupy do grupy, z namiotu do namiotu.
        > Opieka naprzemienna zaspokaja ambicje rozwiedzionych rodziców, a nie potrzeby
        > dzieci, które muszą miec zapewnioną stablinośc i poczucie bezpieczeństwa.

        Nanga, chyba się w Tobie zakocham big_grin. Po raz kolejny, absolutnie i w całej rozciągłości - zgadzam sie z Tobą smile.
    • jowita771 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:18
      Pomysł kretyński i w większości przypadków nie do zrealizowania albo do zrealizowania, ale ogromnym kosztem przede wszystkim dla dziecka. Pomysłodawca to jakiś utopista i chyba nawet nie zna nikogo rozwiedzionego. Albo złośliwiec, który chce utrudnić ludziom życie.
    • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 11:37
      Z tego steku bzdur który tam wyczytałam, na szczególną uwagę zasługuje jeden:

      "Bardzo ważne jest również to, aby wyeliminować z naszego prawa możliwość zbyt pochopnego ograniczania i pozbawiania władzy rodzicielskiej jednego z rodziców. Takie rozstrzygnięcia powinny być ostatecznością, powinny mieć miejsce tylko wtedy, gdy faktycznie dochodzi do zagrożenia dobra dziecka, gdy rodzic nadużywa władzy rodzicielskiej."

      jak "zbyt pochopnie" odbiera się prawa rodzicielskie najlepiej widać w domach dziecka, po ilości dzieci z rodzin patologicznych, które latami czekają na uregulowanie sytuacji prawnej i adopcję.

      IMO - projekt złożyła banda szkodliwych oszołomów oderwanych od rzeczywistości.

      Szkoda że nie było chętnych, żeby się tak ochoczo zająć ściągalnością alimentów, która od wieków leży i kwiczy.
    • zolla78 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 12:16
      Jako ktoś, kto zajmuje się takimi sprawami na co dzień, uważam, że projekt jest super.
      • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 12:49
        zolla78 napisała:

        > Jako ktoś, kto zajmuje się takimi sprawami na co dzień, uważam, że projekt jest
        > super.

        Powiem szczerze, że przerażają mnie takie opinie.
        Bez urazy, ale albo musisz być mega optymistką, albo obracasz się w specyficznej enklawie.
        • zolla78 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 14:22
          burza4 napisała:
          > zolla78 napisała: Jako ktoś, kto zajmuje się takimi sprawami na co dzień, uważam, że projekt jest super. >
          Powiem szczerze, że przerażają mnie takie opinie.
          Bez urazy, ale albo musisz być mega optymistką, albo obracasz się w specyficznej enklawie.

          Urazy nie mam. Optymistką jestem, i dlatego nie uważam, że projekt ten sprawi, że sądy będą nagle masowo ustanawiać brew woli dzieci, możliwościom logistycznym itp. opiekę naprzemienną. Wręcz przeciwnie uważam, że zmieni się niewiele, ale na tyle dużo, że w tych wypadkach, gdzie to będzie najlepsze rozwiązanie, da sądom możliwość niejako mentalną (bo prawną mają już dzisiaj, tylko mentalnie jakoś nie) by takie rozwiązania orzekać.
          A projekt jest super z powodu w szczególności takich rozwiązań jak:
          1. nie orzekanie o dzieciach w sprawach o rozwód. Jak ktoś ma w jednym zeznaniu opowiedzieć o zdradach, czy innych dość często silnych urazach wobec współmałżonka, trudno mu niemal w tym samym zdaniu rozsądnie rozmawiać o kontaktach z dziećmi itd. Co więcej, sędziemu który właśnie usłyszał od świadków, że on/ona życie małżonkowi zatruwali np. zazdrością, trudno potem obiektywnie oceniać czy on będzie dobrze sprawował opiekę nad dziećmi czy nie. Zatem wywalenie to do innego postępowania, gdzie sądu nie będą interesowały porachunki między dorosłymi, ale dzieci, to bardzo dobre rozwiązanie
          2. nie pozbawianie władzy rodzicielskiej co do zasady, gdy jest konflikt. Teraz to jakiś absurd, albo się dogadają co do wszystkiego, albo niekoniecznie ten, który tkwi przy głupocie, traci władzę rodzicielską, bo sąd nie może inaczej. A konflikt to często kwestia czy np. może dziecko do nowej pani/pana zabierać czy nie. Jak dla mnie to nie powód by jednemu z rodziców i to zwykle ojcu prawa rodzicielskie ograniczać.

          I nie jestem w enklawie, a raczej w centrum problemu często, zatem mam dość dużo doświadczenia w takich sprawach, właśnie od strony prawnej. I dlatego uważam, że ten projekt to zmiana na lepsze.
          • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 08.09.11, 15:09
            zolla78 napisała:

            > Urazy nie mam. Optymistką jestem, i dlatego nie uważam, że projekt ten sprawi,
            > że sądy będą nagle masowo ustanawiać brew woli dzieci, możliwościom logistyczny
            > m itp. opiekę naprzemienną.

            A ja uważam, że będzie to kolejną możliwością wykorzystywaną przez wielu panów do dokopania byłej żonie/zaszantażowania jej. Normalni, dogadujacy się ludzie nie potrzebują do tego ani sądów ani przepisów.

            Ja tam widziałam zalecenia, aby w przypadku braku porozumienia to sąd wyznaczył najlepsze (w swoim mniemaniu) rozwiązanie. Dzieci póki co nie są stroną takiego postępowania, na jakiej więc podstawie sąd oceni "słuszność"? oprze się na rekomendacji, że dziecko powinno spędzać w obu rodzinach tyle samo czasu.

            nie tak dawno na ZR był wątek matki, której eks zatruwa życie i grozi sądem, bo nastoletnia córka unika spotkań z nim jak może. Unika, bo kochany tatuś jest nudnym czepliwym zrzędą, i zwyczajnie dzieciak rzyga wiecznym usyskiwaniem i namolnymi przesłuchiwaniami odnośnie tego, co robi matka. Takie prawo to młyn na wodę wszelkiej maści tego typu psycholi.

            Zamiast egzekwować prawo dziecka do kontaktów z ojcami, promuje się prawa ojców, dzieci sprowadzając do przysłowiowego "głosu nie mają". Nie zawsze dzieci czują się dobrze w domu ojca i jego nowej rodziny. Tu ustawodawca zakłada niejako z góry, że dystans i rezerwa wynika jedynie z faktu, że za rzadko się z tatą widuje. A nie zawsze częsty kontakt oznacza polepszenie relacji, i zacieśnienie więzi. Uważam wręcz, że jak facet jest prawdziwym ojcem, to ta więź będzie istnieć nawet jak się będą spotykać raz na kwartał. Jeśli jest kiepskim - to i wspólne mieszkanie nic nie da (patrz publikowany w zeszłym roku raport o ojcach - dotyczył pełnych rodzin, a wynikało z niego jedno - rola ojca w wychowaniu jest żenująco uboga, relacje z dziećmi są płytkie i powierzchowne)

            > A projekt jest super z powodu w szczególności takich rozwiązań jak:
            > 1. Zatem wywalenie to do innego postępowania, gdzie sądu nie będą interesowały porachunki między dorosłymi, ale dzieci, to bardzo dobre rozwiązanie

            To nie tylko nie rozwiąże problemów, co dodatkowo skomplikuje. Obecnie te sprawy są łączone. Rozłączenie ich spowoduje dużą kumulację prac sądu, co za tym idzie duże opóźnienia w orzekaniu, tymczasem są to sprawy wymagające często interwencji "tu i teraz" bo odnoszą się do ustalenia kontaktów czy wysokości alimentów. Średni czas oczekiwania na sprawę rozwodową w Warszawie to 10 miesięcy, odeseparowanie sprawy dzieci spowoduje, że mocno wydłużą się kolejki. I będzie to jedny skutek, bo idiotyzmem jest łudzenie się, że rozdzielenie spraw coś wyciszy.

            > 2. nie pozbawianie władzy rodzicielskiej co do zasady, gdy jest konflikt.

            ???? co do zasady???
            czy ty wiesz o czym piszesz? wejdź na samomamę, poczytaj i zorientuj się jak "łatwo" jest odebrac prawa rodzicielskie komukolwiek, nawet jak dziecka nie widział parę lat na oczy.
            Bzdurą jest, że ktoś traci władzę rodzicielską bez powodu i absolutnie nie żadnego wymogu żeby sąd tak orzekał. Większość z okolicznych rozwodników nie miała jej nawet ograniczonej.

            • zolla78 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 00:27
              burza4 napisała:

              <A ja uważam, że będzie to kolejną możliwością wykorzystywaną przez wielu panów do dokopania byłej żonie/zaszantażowania jej. Normalni, dogadujacy się ludzie nie potrzebują do tego ani sądów ani przepisów.>

              Zaapeluję ponownie do popatrzenia na sprawę trochę szerzej niż przez pryzmat własnej złości lub złości koleżanek na Twojego czy ich eksów.

              O sporym uprzedzeniu, moim zdaniem świadczy stwierdzenie, że jest "dokopywaniem/czy szantażowaniem" żądanie tego by mieć, w przypadku rozstania z matką dziecka, możliwość sprawowania opieki nad nim, a nie tylko kontaktów. Lepiej jakby wszyscy faceci byli jak Twój czy koleżanek eks, czyli świnia, która Ciebie/je zostawiła i dzieci olała. A jak jednak nie olewa, to tylko na złość Tobie/koleżankom.

              Poza skrajnymi sytuacjami, gdzie to jest uzasadnione okolicznościami, a takich nie ma aż tak dużo, to takie myślenie kobiet, które jest bardzo z kolei częste, to jakaś porażka.

              Szlak mnie często na tej sali sądowej trafia, jak słyszę właśnie takie argumenty od tych głupich bab, bo inaczej trudno je nazwać - wysoki sądzie, on chce dwóch tygodni wakacji z dziećmi tylko mi na złość. Albo nie zgadzam się by brał dzieci do siebie, bo ona tam jest. O kim i o czym taka myśli, o tym, że pozbawia dzieci wakacji, kontaktu z ojcem, który tego chce, czy o własnej urażonej dupie.

              Pewnie, że 90% facetów na te wakacje z dzieckiem nie będzie chciało jechać w ogóle, podobnie jak mieć opiekę naprzemienną czy wyłączną nad dzieckiem. Ale dla tych którzy chcą, mają warunki i będzie to lepsze dla dziecka, trzeba taką możliwość stworzyć. Może będą dobrym przykładem i za kilka lat ten procent tych co chcą ulegnie zmianie.

              > Ja tam widziałam zalecenia, aby w przypadku braku porozumienia to sąd wyznaczył najlepsze rozwiązanie. Dzieci póki co nie są stroną takiego postępowania, na jakiej więc podstawie sąd oceni "słuszność"? oprze się na rekomendacji, że dziecko powinno spędzać w obu rodzinach tyle samo czasu.>

              Po pierwsze, już teraz zasadą jest, że w braku porozumienia stron decyduje sąd. Tylko jakoś tak obecnie jest, że zawsze decyduje, że dziecko u matki, bo ta opieka naprzemienną nie jest bezpośrednio w przepisach przewidziana. Zatem niby można, ale po co ryzykować, że apelacja uchyli. Śliska sprawa. I tą mentalność mam nadzieję, że ustawa zmieni. Poza tym zmieni nastawienie do kontaktów. Sędzia który będzie wiedział, że zgodnie z prawne w ogóle może dziecko do ojca na 2 tygodnie miesięcznie wysłać, łatwiej da mu szersze kontakty. Po drugie, ustawa zdaje się przewidywać właśnie branie pod uwagę bardziej zdania dziecka. Pewnie za pomocą badań przez psychologa, zatem rekomendację do znalezienia dobrego rozwiązania będzie miał. To też jest dzisiaj, ale często pewne subtelności tych opinii są pomijane. Np. jak opinia z ośrodka mówi, że dziecko z powodu nastawiania go źle przez matkę do ojca i ograniczonych kontaktów nie ma z nim więzi, to sąd jakoś zauważa często, tylko to zdanie "nie ma więzi" i nie rozszerza tych kontaktów tak jak chce ojciec.

              <Uważam wręcz, że jak facet jest prawdziwym ojcem, to ta więź będzie istnieć nawet jak się będą spotykać raz na kwartał. Jeśli jest kiepskim - to i wspólne mieszkanie nic nie da>

              Zgoda, że bywa i tak. Ale chyba zgodzisz się, że jak widzisz dziecko 2 x na miesiąc po 3 h i przy matce, to trudniej nawiązać więź niż jak masz dziecko 2 x na miesiąc na cały weekend plus dwa popołudnia w tygodniu, nie mówiąc już właśnie o opiece naprzemiennej.

              <patrz publikowany w zeszłym roku raport o ojcach - a wynikało z niego jedno - rola ojca w wychowaniu jest żenująco uboga, relacje z dziećmi są płytkie i powierzchowne >

              Też zgoda, że pewnie tak było i w dużej części domu jest. Ale poczytaj wątki chociażby na tym forum pt. "czy wasi mężowie pomagają w opiece nad dziećmi". Chyba wskazują, że coś się w tym temacie zmienia. Sporo z Was jednak pisze, że mężowie są tak samo zaangażowani w dzieci jak Wy.

              > Obecnie te sprawy są łączone. Rozłączenie ich spowoduje dużą kumulację prac sądu, co za tym idzie duże opóźnienia w orzekaniu, tymczasem są to sprawy wymagające często interwencji "tu i teraz" bo odnoszą się do ustalenia kontaktów czy wysokości alimentów. Średni czas oczekiwania na sprawę rozwodową w Warszawie to 10 miesięcy>

              I znowu chyba nie wiesz co piszesz. Sprawy o kontakty, alimenty, opiekę itd. czyli te pilne trafią przy tym rozwiązaniu do sądów rejonowych, a zatem bliższych stronom (sąd okręgowy zwykle jest tylko w tych miastach co kiedyś były stolicami województw) i działających dużo szybciej. I szczerze mówiąc uważam, że ustawodawca ma prawo mieć gdzieś czy konieczność najpierw rozwiązania spraw związanych z dziećmi, przedłuży moment rozwodu rodziców. Chyba zgodzisz się, że dzieci są ważniejsze niż ewentualne plany ponownego zamążpójścia przez jednego z rodziców. Jak dla mnie to drugie może i ponad rok poczekać. Jak się dogadają to i w 3 m-ce wszystko załatwią, łącznie z rozwodem, bo taka zmian przepisów odciąży sąd okręgowy i rozwody też byłyby szybciej.

              <czy ty wiesz o czym piszesz? wejdź na samomamę, poczytaj i zorientuj się jak "łatwo" jest odebrac prawa rodzicielskie komukolwiek. Bzdurą jest, że ktoś traci władzę rodzicielską bez powodu i absolutnie nie żadnego wymogu żeby sąd tak orzekał. Większość z okolicznych rozwodników nie miała jej nawet ograniczonej.>

              Wiem co piszę, chociaż rzeczywiście wyraziłam się może w sposób zbyt uproszczony.
              Rzeczywiście władzy rodzicielskiej odebrać całkowicie nie jest łatwo i słusznie. To jest ważna rzecz. Ale prawnie. Faktycznie jest dużo łatwiej, gdyż można ją ograniczyć u drugiego rodzica do prawa decydowania o leczeniu, wyborze kształcenia, rzadko kiedy wyjazdach za granicę. Czyli w praktyce pozbawiasz rodzica tej władzy.
              Obecnie jak małżonkowie podczas rozwodu nie przedstawią zgodnego porozumienia co do alimentów, kontaktów, opieki i właśnie władzy rodzicielskiej, sąd jest zobowiązany do jej powierzenia tylko jednemu z nich (temu, u którego dzieci zostają) i ograniczenia jej do rzeczy jak wyżej drugiemu. I ta sytuacja była absurdalna i krzywdząca. Bo tylko dlatego, że np. żona nie chciała się na te wakacje z dzieckiem zgodzić, to ojciec miał wybór albo rezygnuje z wakacji albo traci w praktyce władzę rodzicielską.
              A większość znanych Tobie rozwodników może nie mieć ograniczonej nawet, bo 1) przepis jest dość nowy, chyba od 2009 funkcjonuje 2) niektóre sądy nie stosowały go w ten sposób podobno 3) może się oni akurat z żonami dogadali i nie było takiej konieczności by sąd to robił.

              • ciociacesia Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 09:28
                > Zgoda, że bywa i tak. Ale chyba zgodzisz się, że jak widzisz dziecko 2 x na mie
                > siąc po 3 h i przy matce, to trudniej nawiązać więź niż jak masz dziecko 2 x na
                > miesiąc na cały weekend plus dwa popołudnia w tygodniu, nie mówiąc już właśnie
                > o opiece naprzemiennej.
                a tak tak, bo ta zola matka to zawsze tylko przeszkadza

                model opieki naprzemiennej jest z zalozenia chory
                z powodow o ktorych pisala tu chocby verdana. jasne niech bedzie 2 tygodnie z jednym 2 z drugim rodzicem, ale niech to rodzice sie przeprowadzaja. w koncu dorosli sa, poradza sabie z tym
              • burza4 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 11:55
                Po pierwsze - ja nie mam złych doświadczeń, bo z eksem zawsze się dogadywaliśmy, ale widzę też jak opieka naprzemienna działa w praktyce. I jest do bani. Koleżanka, która ją praktykuje podsumowała że to rozwiązanie dobre dla rodziców. I tylko dla nich.

                > Szlak mnie często na tej sali sądowej trafia, jak słyszę właśnie takie argument
                > y od tych głupich bab, bo inaczej trudno je nazwać - wysoki sądzie, on chce dwó
                > ch tygodni wakacji z dziećmi tylko mi na złość. Albo nie zgadzam się by brał dz
                > ieci do siebie, bo ona tam jest. O kim i o czym taka myśli, o tym, że pozbawia
                > dzieci wakacji, kontaktu z ojcem, który tego chce, czy o własnej urażonej dupie

                Co najwyżej SZLAG cię może trafić. I nie tobie oceniać, czy baba jest głupia, czy ma powody żeby protestować. Może nie zgadza się, bo wie że jej dziecko czuje się w towarzystwie ojca jak piąte koło u wozu, bo tatuś zajmuje się głownie nową flamą. Albo że dziecko wraca od ojca rozchwiane emocjonalnie, bo jest zmuszone wysłuchiwać wylewanego na matkę jadu.

                > I znowu chyba nie wiesz co piszesz. Sprawy o kontakty, alimenty, opiekę itd. cz
                > yli te pilne trafią przy tym rozwiązaniu do sądów rejonowych, a zatem bliższych
                > stronom
                część spraw jest załatwiana przy okazji rozwodu, więc nie trafia do tych rejonowych. A w tym modelu byłaby tam kierowana, co nieuchronnie wydłużyłoby czas oczekiwania, bo przepustowość sądów jest marna.

                > Rzeczywiście władzy rodzicielskiej odebrać całkowicie nie jest łatwo i słusznie.

                IMO obecne prawo jest zbyt łagodne w stosunku do patologicznych rodziców. Co jest słusznego w utrzymywaniu władzy rodzicielskiej u osób, które dziecko mają ewidentnie gdzieś? mówię o rodzicach dzieci z domu dziecka - które prze to tracą szansę na adopcję. Mówię o ojcach, którzy latami nie pokusili się o kontakt z dzieckiem, póki na starość nie przypomni im się że mogą domagać się alimentów. Za paranoję uważam fakt, że o odebranie praw tego kalibru osobom trzeba czasem walczyć latami.

                >Faktycznie jest dużo łatwiej, gdyż można ją
                > ograniczyć u drugiego rodzica do prawa decydowania o leczeniu, wyborze kształc
                > enia, rzadko kiedy wyjazdach za granicę. Czyli w praktyce pozbawiasz rodzica te
                > j władzy.

                Niby jak???
                Ograniczenie władzy NIC nie daje i niczego tak naprawdę nie ogranicza. Ograniczenie do decydowania o "ważnych sprawach dziecka" to żadne ograniczenie, bo wszystkie formalne sprawy są ważne, a trudno żeby pytać o pozwolenia dotyczące codziennych spraw typu wizyta u dentysty. Jest jedynie martwym sformułowaniem, które nie niesie ŻADNYCH konsekwencji. Nie można się nigdzie na to ograniczenie powołać, nie załatwia żadnego problemu formalnego itd.
    • virtual_moth Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 13:40
      Pomysłodawcom podsunę rozwiązanie: niech dziecko ma jeden dom, a rodzice niech sie przeprowadzają co tydzien/2 tygodnie do dziecka. Założę się, ze nie znalazłoby sie wielu chętnych na takie rozwiązanie, nawet jesli byłoby spore dofinansowanie do lokalusmile
      • nangaparbat3 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 18:50
        Popieram ze wszystkich sił.
    • malamelania Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 13:46
      >a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn

      To samo, co o firmie, w której co tydzień lub dwa ktoś inny jest szefem.
      Pomysł do bani.
    • mancipi Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 18:35
      no to teraz pomyślcie, że jesteście np. ojcem, który codziennie kładł dziecko spać, wcześniej je kąpał, czytał, itp ten rytuł i dla was i dla dziecka był bardzo ważny, bo był od zawsze. a tutaj nagle rozwód i informacja że to dziecko kąpać to można w piątek i sobotę wieczorem, raz na 2 tygodnie oraz jedne świeta i 2 tygodnie wakacji. no na miejscu takiego pana to bym się zmartwiła, bo jak to, dlaczego tak ma być. to właśnie dla takich rodziców-zaangażowanych i chcących ma być ta instytucja, przede wszystkim ma ona uwzględniać prawo dziecka do opieki obojga rodziców, jeżeli jest to możliwe do pogodzenia to dlaczego im to utrudniać? przecież nikt nie będzie zmuszał ludz do czegoś takiego, instytucja ma spowodować że oboje wezmą odpowiedzialność za dziecko i razem będą współpracowali
      • azjaodkuchni Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 07.09.11, 18:45
        Z kilku rozwiedzionych par jedna stosuje opiekę naprzemienną. Mieszkają na jednym osiedlu w dwóch różnych mieszkaniach. Na tym samym osiedlu mieszka matka ojca i ona często odbiera dziecko ze szkoły prowadzi na zajęcia po szkole i opiekuje się nim gdy rodzice pracują. Dziecko ma dwa pokoje( jeden w domu mamy jeden u taty), podwójne kieszonkowe, dwa komplety zabawek.
        Moje dziecko bardzo zazdrościło mu sytuacji życiowej... Szczególnie podwójnego kieszonkowego. Szkołę dziecko ma jedną rodzice się ze sobą komunikują w sprawie dziecka i nie plują jadem na kilometr. Pan żyje w nowym związku, ale dzieci nie ma pani jest sama.
      • jamesonwhiskey Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 08.09.11, 16:38
        > no to teraz pomyślcie, że jesteście np. ojcem, który codziennie kładł dziecko s
        > pać, wcześniej je kąpał, czytał, itp ten rytuł i dla was i dla dziecka b

        no teraz zobaczy dzieciaka raz na kwartal i beda tak samo ze soba zzyci ,
        przeciez to wszytko dla dobra dziecka
    • zebra12 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 08.09.11, 16:19
      Nie otwiera mi się ten artykuł. Tak się zastanawiam, co z tymi, co jednak mieszkają daleko. Mój eks pracuje i zapewne nie dałby rady codziennie wozić dzieci na 8 do szkoły.
      A co jeśli dzieci nie chcą z nim zamieszkać? Ktoś to bierze pod uwagę?
      • verdana Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 08.09.11, 19:46
        Opieka naprzemienna to potraktowanie dziecka jako rzeczy, ktora ma być sprawiedliwie podzielona pomiedzy rodziców. U moich znajomych nie sprawdziła sie - pomijajac takie drobiazgi jak to, ze dziecko zapominało stale waznych rzeczy u drugiego rodzica, to w obu domach czulo się gosciem. Choćby dlatego,z e rodzice planowali cos na te dwa tygodnie, gdy dziecka u nich nie bylo, życie w domu toczyło sie caly czas, bez udziału dziecka. O wielu rzeczach nie wiedzialo, cos się zmieniało, ktoś przychodził, zapomniano powiedziec o czyms istotnym, byl drobny remont, w lodowce bylo nie to, czego oczekiwało - dziecko wszedzie bylo tylko gosciem, nigdzie domownikiem.
        W jednym wypadku dziecko zażądalo wyprowadzki - do babci, w druggim po pół roku zamieszkało z matką, bardzo cżęsto odwiedzając ojca.
        • paszczakowna1 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 11:54
          W Stanach, ile wiem, funkcjonuje bardziej sensowny model opieki naprzemiennej: dziecko jest rok u jednego rodzica (a drugi jest 'dochodzacy'), później odwrotnie. Problemy pojawiają się oczywiście, jeśli wiąże się to ze zmianą szkoły, ale przynajmniej dziecko wie, na czym stoi.
          • iin-ess Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:03
            chodzi o to, żeby nie trzeba bylo zasądzac alimentów, sądy bedą miały mniej roboty i Fundusz alimentycyjny nie bedzie musial wyplacać, dluzników nieściągalnych nie trzeba będzie ścigać itd itp
            • iin-ess Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:05
              kolejny cios w najsłabszych, czyli w tym wypadku matkę i dziecko
            • triss_merigold6 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:17
              Sprawy alimentów i zamieszkania dziecka mogą być rozstrzygane na tej samej rozprawie co rozwód więc jakoś znacząco to sędziom roboty nie dodaje. uncertain
              A gdzie jest napisane, że przy opiece naprzemiennej nie mają być regulowane kwestie finansowe - właśnie opłat, kosztów podręczników, wakacji, leków, specjalistów, zajęć dodatkowych etc.?
              A co jeśli standard życia rodziców zdecydowanie się różni?
              • iin-ess Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:42
                triss_merigold6 napisała:

                > Sprawy alimentów i zamieszkania dziecka mogą być rozstrzygane na tej samej rozp
                > rawie co rozwód więc jakoś znacząco to sędziom roboty nie dodaje. uncertain

                tak tylko., ze później sa sprawy o podwyższenia itd.

                > A gdzie jest napisane, że przy opiece naprzemiennej nie mają być regulowane kwe
                > stie finansowe - właśnie opłat, kosztów podręczników, wakacji, leków, specjalis
                > tów, zajęć dodatkowych etc.?
                > A co jeśli standard życia rodziców zdecydowanie się różni?

                w jakim świecie żyjes bo chyba nie w Polsce skoro tak piszeszsmile
    • lineczkaa Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:04
      Uważam, że dziecko powinno mieć jeden dom. Taki dom z serca i definicji. Nie ważne u kogo, czy będzie to tata, czy mama, ale żeby dziecko nie miało wątpliwości, które miejsce na świecie określić mianem domu.
      Rodzice powinni podzielić się obowiązkami tak, żeby tata/mama nie byli od kina, pizzy i koni w weekend, tylko żeby podział obowiązki i przyjemności był zbliżony. Wiadomo, ze tam gdzie dziecko mieszka na stałe, tam obowiązków rodzic ma więcej, ale pomoc w nauce, zawożenie do szkoły czy dodatkowe zajęcia powinna być podzielona.
      Dzielenie czasu np. dwa tygodnie u mamy, dwa tygodnie u taty jest mąceniem w głowie dziecka i zmuszaniem go do ciągłej zmiany zasad, bo wiadomo, że w każdym domu zasady są inne.
      • triss_merigold6 Re: a Wy co sądzicie o planach opieki naprzemienn 09.09.11, 12:20
        Ponadto zmusza rodziców do nieustannych kontaktów i drobiazgowego ustalania - co dziecko ma zabrać, trening odwołany, w tym tygodniu basen, w sobotę urodziny kolegi z klasy, na za dwa tygodnie dokończyć zadany projekt etc. Cholery można dostać od samego wyobrażania sobie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja