Zagłaskać pieska na śmierć...

08.09.11, 11:03
Wątek parówkowy przypomniał mi naszą psią historię sprzed paru dni...
Wyszliśmy z małżonkiem wieczorem na koncert odbywający się na okolicznym deptaku. Zabraliśmy ze sobą naszą psicę. Właśnie ze względu na nią zatrzymaliśmy się w sporym oddaleniu od imprezowiczów i słuchaliśmy sobie muzyki. Pies bawił się na trawniku. W pewnym momencie podeszła do nas mała dziewczynka - tak na oko max 2 lata. Kucnęła przy psie i się zaczęło... Najpierw pogłaskała, potem pogłaskała, znowu pogłaskała.Psica zadowolona, macha ogonem. Tatuś dziewczynki stanął obok, ocenił sytuację, zobaczył, że dziecko się zajęło i resztę miał w nosie. Dziecko jak to dziecko - najpierw delikatnie głaskało rozpoznając przeciwnika a potem zaczęło eksperymentować. Co zrobi pies gdy się go pociągnie za ogon? Albo przyciśnie mu głowę do ziemi? Albo spróbuje mu się wyjąć piłkę z pyska? Początkowo stałam z boku (zaznaczam - psica to 7 miesięczny west), trzymałam psa na luźnej smyczy. Kiedy jednak dziewczynka zrobiła się zbyt natarczywa kucnęłam tuż obok przytrzymując krótko psa. BO TO TYLKO PIES. Kilkakrotnie zwróciłam dziecku uwagę: nie wkładaj pieskowi palca do oczka, pieska boli jak go tak mocno ściskasz... W końcu po prostu odsunęłam psa i powiedziałam, że już się nie wolno z nim bawić. I właśnie w tym momencie tatuś się odwrócił i powiedział: no tak, bo już dziecku to nawet psa pogłaskać nie wolno. Patrzcie jakie czasy. Pewnie by go ubrudziła, co?
A gdyby tak moja psica pokazała jak przyjemne są dla niej te dziecięce pieszczoty, chociażby warcząc na dziecko, to pewnie dostałabym zjebkę, że zwierza nie pilnuję.....
    • nangaparbat3 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:07
      Stałam kiedyś z psem przed sklepem w kolece za mięsem (dawne czasy). Za mną matka z kilkuletnim synkiem, broniła mu pogłaskac psa. "Może głaskac, on nie gryzie" - powiedziałam. Kiedy dziecię zaczęło wpychac psu palec do oka interweniowałam, i usłyszałam od matki: Przecież mówiła pani, że nie gryzie!
    • lelija05 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:10
      No to wystarczyło powiedzieć - głaskać można, krzywdzić nie. Proszę pilnować swojego dziecka.
      • potter.severussnape Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:16
        Bardzo możliwe. Tylko, że dla mnie dość dziwne było pozostawienie przez ojca dziecka bez jakiejkolwiek kontroli w sytuacji kiedy dziecko zainteresowało się psem. Przejęłam na ten moment właściwie opiekę nad obojgiem.
        Dopóki dziecko psu nie dokuczało - pozwalałam na zabawę. W momencie gdy dziecko zaczęło psu dokuczać - ukróciłam to i spowodowałam oburzenie ojca dziecka - bo w zasadzie pies to przecież tylko zwierzę i niech sobie dziecko robi z nim co chce byleby spokojne było.
    • rulsanka Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:17
      Ale jakaś puenta?
      "Idiotów pełno wszędzie" - może taka? Albo taka: zakładając, że inni ludzie mają bodobny sposób myślenia, co my, prawdopodobnie się mylimy? Albo taka "człowiek postępuje rozsądnie wtedy i tylko wtedy gdy wszystkie inne możliwości sa już wyczerpane?

      Ja miałam historię taką, że moim psem zaczął się bawić sąsiad, pięciolatek. Zanim mój pies został nasz, 2 lata temu przybłąkał się do nich i tam mieszkał choć go nie chcieli. Dziecko więc go znało. Głaszcze, głaszcze, ale też trochę zaczyna testować wytrzymałość psa - choć jeszcze nie na tyle, bym musiała reagować. W pewnym momencie moja suczka pokazuje zęby, młody dalej swoje, a ona nagle warknęła i uderzyła lekko zębami. Matka i niańka zbyły to milczeniem, młody się uspokoił. Wszyscy wiedzieli, że pies miał prawo tak zareagować.
      Statystycznie rzecz biorąc nasze osobiste doświadczenia nie są podstawą do wyciągania ogólniejszych wniosków.
    • default Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:35
      potter.severussnape napisała:

      > Początkowo stałam z boku (zaznaczam - psica to 7 miesięczny west), trzymałam psa na l
      > uźnej smyczy. Kiedy jednak dziewczynka zrobiła się zbyt natarczywa kucnęłam tuż
      > obok przytrzymując krótko psa.

      Podziwiam Twoją cierpliwość... Ja bym kazała dziecku spadać od razu po jednorazowym pogłskaniu. O ile w ogóle bym na nie pozwoliła. Ciemno mi się robi w oczach, jak jakiś bachor usiłuje "pogłaskać pieska". To nie zabawka, do cholery.
      Zresztą moje psy trzymają się od obcych z daleka, od dzieci zwłaszcza smile
    • harrison_bergeron Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:41
      Krótka riposta wujka Staszka i po sprawie.
      • mamaemmy Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:45
        Ja bym nie byla taka delikatna jak TY.
        • heca7 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 11:56
          Kiedyś moja ciotka została obdarowana wyrośniętym szczeniakiem przez dalekich znajomychuncertain Szybko odkryła czemu ten prezent miał służyć. Pies był baaardzo agresywny , szczególnie w stosunku do dzieci, bardzo zazdrosny o panią, kiedyś mnie ugryzł bo śmiałam usiąść obok ciotki. To był mieszaniec dobermana z czym miniejszym. Ciotka mieszka w bloku więc z psem trzeba wyjść na spacer, złym czy dobrym. Pies zawsze na szelkach i w kagańcu. I ciotka stoi na światłach , podjeżdża pani spacerówką i mówi do synka- śmiało pogłaszcz sobie pieska! ciotka - czy pani nie widzi, że pies ma kaganiec?!? no i wielka obraza oczywiście paniusi.
    • sadosia75 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:13
      To ja mam na osiedlu kobietę, która uważa, że jej dziecko ma prawo robić co chce z każdym psem. I tak np. jej syn chce pogłaskać moje psy a ja nauczona doświadczeniem, że dzieciak ma w sobie zero delikatności odmawiam. Matka mi daje zyebkę no bo jak to tak? co to ma znaczyć, że jej dziecko nie może?
      Mamy na osiedlu starszą kobietkę z uroczym kundelkiem. Kobietka ma luzem jakieś 80 lat choć jak sama twierdzi ma 18 lat tylko z makijażem przesadziła smile Jej kundelek to już starowinka bardzo grzeczny kilka lat temu zebrany z ulicy jako już zwierzę prawie za TM.
      No i matka ww dzieciaka dorwała babcinę z psem na spacerze. i wymusza na kobiecie , żeby dzieciak pogłaskał psa. Kobiecina się nie godzi i odchodzi w swoją stronę.
      Kilka dni po tym zdarzeniu w sklepie osiedlowym obie kobiety spotykają sie w kolejce do kasy. Babcia z zadowoleniem łapie syna kobiety i zaczyna go głaskać. Kobieta oburzona bo jakim prawem babcia głaszcze jej syna? a babcia jej odpowiada : a no takim samym jakim twój dzieciak bez pozwolenia głaszcze mojego psa.
      • kunegunda32 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:49
        To trzeba pani odpowiedzieć że ależ oczywiście może pogłaskać ale rączkę oddasz później.
        Pozdrowionkasmile
        • majenkir Re: 08.09.11, 14:15
          kunegunda32 napisała:
          > To trzeba pani odpowiedzieć że ależ oczywiście może pogłaskać ale rączkę oddasz
          > później.


          Hehe, podoba mi sie smile smile smile
        • chipsi Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 14:22
          "rączkę oddasz później"
          Boskie smile
          • kunegunda32 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 14:27
            Tak mi się przypomniało że kiedyś byłam świadkiem jak mamusia zachęcała swoją 3 letnią pociechę żeby nakarmiło psa mojego kolegi (rottweilera) bułeczką, i pyta się czy pies weźmie, na co Paweł "Taak, weźmie...razem z rączką". Mina mamusi bezcenna.
    • celira Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:39
      Nienormalny ojciec. Moi rodzice i teściowie mają psy-bardzo duże. Moja córka (1.5 roku) uwielbia zwierzęta i jak jakieś widzi to piszczy z radości i wyciąga rączki. Ale bawi się tylko z psami rodziców i teściów i to pod naszym okiem. Mimo że znam psa rodziców, bo wiele lat mieszkał też ze mną i sunia generalnie kocha dzieci to nie zostawiam jej samej z dzieckiem, bo to tylko pies i akurat może nie chcieć być głaskana.
      Jak córka wyciąga ręce do obcych zwierząt to jej mówie że nie wolno, bo nie zna tego psa i piesek może nie chcieć być głaskany. Nie pozwalam po prostu dotykać obcych zwierząt. Bo po pierwsze mogą ugryźć, a po drugie mogą po prostu tego nie chcieć i należy to szanować.
      Nie rozumiem nawiedzonych rodziców, którzy bez problemu pozwalają podbiegać dzieciom do obcych zwierząt i je często męczyć, a potem lament bo piesek warknął albo ugryzł. Ludzie bez wyobraźni!!!
      • paskudek1 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:47
        o to, to, piesek MOEŻE NIE CHCIEĆ być głaskany. Też to zawsze powtarzam swojemu. oraz że obcy piesek może ugryźć. Na wakacjach byliśmy nad jeziorem, na wsi u zaprzyjaźnionych ludzi. Tam są psy, kty i sobie luzem chodzą. Co dzieciaki z tymi psami robią to czasami ciężko wytrzymać. Głównie ciągle głaszczą. I też mogłam sobie gardło zedrzeć. Z kotkami tak samo, ówiłam i mówiła żeby zostawił zwierzaka w spokoju, to nie zabwka. No ale 24 godziny za nim nie chodziłam. Jak mi przyszedł z jękiem po plaster bo go kotek podrapał to zakleiłam palec i stwierdziłam "masz za swoje, mówiłam zostaw kota, to nie jest zabawka" i koniec, zero użalania się bo go kotek podrapał. POtem juz umiał umiar zachowaćsmile
        Tatusia z historyjki nie rozumiem bo KAŻDY pies może ugryźć.
        • katia.seitz Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:58
          zakleiłam palec i stwierd
          > ziłam "masz za swoje, mówiłam zostaw kota, to nie jest zabawka" i koniec, zero
          > użalania się bo go kotek podrapał.

          Dokładnie tak.
          Moje dziecko wie, jak się zachować wobec kotów. Nie ma mowy o ciągnięciu za ogon, wsadzaniu palca w oko itp. Mało tego - teraz w wieku 2,5 roku rozróżnia kocie charaktery i humory (my mamy w domu 2 sztuki, dziadkowie 3) i wie, którego kota można zawsze pogłaskać, a którego lepiej nie dotykać.

          Gdy syn był malutki, około roczku, zaczęło się "testowanie" kotów - próbował je łapać za futerko, ogon, itp. Oczywiście my pilnowaliśmy, nie pozwalaliśmy, tłumaczyliśmy. Ale zdarzyło się raz i drugi, że nie zdążyliśmy z reakcją i kocica potraktowała dziecko "po kociemu" - tzn. pacnęła go lekko łapą w czoło, miał delikatne zadrapania. Dzięki tej kociej reakcji nauczył się znacznie szybciej i skuteczniej, niż przez nasze tłumaczenia.

          Co nie zmienia faktu, że moja mama dostawała histerii w takiej sytuacji i już niemalże zaczynała domagać się "pozbycia się kota". Mowy nie ma wink
          • sadosia75 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 13:42
            Chyba każdy kociarz który ma dzieci ma za sobą takie doświadczenia.
            Dziecku nie wytłumaczysz łopatologicznie, że nie wolno ciągać kota ale już jak kot się włączy w wychowywanie dziecka to nauczy raz a dobrze smile i dziecko zapamięta tą naukę do końca życia.
      • aneta-skarpeta Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 14:59
        ugryzł, nie ugryzl, ale spory pies- pow 20kg potrafi chlapnąc łapą mocno, ze dziecko mocno podrapie, potraci,a te sie wywroci, moze skoczyc, moze wejsc na dziecko z radosci ( bo to rpzeciez takie fajne ludzkie szczenięwink, moze wtedy podrapac buzie etc

        i to wszystko z radosci i zabawy, ale ludziska nie rozumieją

        w druga strone nie rozumiem tez siania w dzieciach przesadnej paniki, za to lubie jak mama mowi dziecku- nie podchodz do pieska, bo piesek jest zajety, chce zrobic siusiu etc, popatrzymy sobie z boku itd
    • lineczkaa Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:49
      E tam, nie przejmuj się smile

      Ja idąc z moją dużą "prawie" wyżlicą na smyczy i z wielkim kagańcem na jej pysku, usłyszałam od przechodnia sarkastyczne "jeszcze kajdany na łapy mu załóż". Nie dogodzisz, nie dogodzisz big_grin.
    • karra-mia Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:49
      Ja co rusz spotykam na spacerach z moją goldenką rodziców (najczęściej jednak mamy) z małymi dziećmi, które same prowadzą, aby pogłaskać, dotknąc, bo to przecież golden, pies dla dzieci. I tłumaczenie, że to nie jest pies dla dzieci, ze owszem jest bardzo łagodna, z dziećmi wychowywana, ale wazy 26 kg, więc jak z radości postanowi na dziecko skoczyć, choćby łapę podac, to moze nieświadomie krzywdę zrobić, więc na początku to należy zapytać, a nie pchać isę z łapkami do psa.
      • pysiaczek1234 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 13:00
        Ja widząc mamy z dziećmi, które mówią do dziecka : o popatrz jaki piesek, ostrzegam, że piesek owszem nie gryzie ale uwilebia skakać po ludziach radośnie i tym sposobem może zrobić krzywdę pazurami bo wyczucia w skakaniu to on nie ma.

    • default Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 12:59
      Kiedy moje dwie kundelki były jeszcze szczeniakami, zdarzyło im się spędzić kilka godzin z dwiema dziewczynkami (5 i 7 lat). Były to wnuczki sąsiada, który przyszedł pomagać mojemu mężowi przy jakimś remoncie i wziął je ze sobą. Panowie byli zajęci remontem, a dziewczynki - "zabawą z pieskami". Mnie nie było, niestety. Po powrocie z pracy nie mogłam się psinek dowołać: przerażone, roztrzęsione kuliły się pod meblami, jedna przez następne dwa dni nie jadła, druga dostała gorączki. Zj... męża i sąsiada jak tylko się dało, pannice więcej nie miały wstępu do nas nawet krok za furtkę.
      Dziś psice mają ponad trzy lata i na widok każdego dziecka aż się dławią histerycznym szczekaniem. Kiedy przychodzi do nas ktoś z jakimś nieletnim, to suki znikają w najdalszym kącie domu. Gówniary zafundowały im traumę na całe życie.
      • majenkir Re: 08.09.11, 15:07
        default napisała:
        > przerażone, roztrzęsione kuliły się pod meblami, jedna przez następne dwa dni nie jadła, druga dostała gorączki.


        O kurde.... uncertain
    • bea.bea Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 13:09
      Do dużego psa mało kto podchodzi, kiedy próbuje do małego to mówię , ten pies gryzie i nie lubi dzieci. Zwykle skutkuje
      • shih-mo Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 13:29
        Ja mam shih tzu, bardzo łagodna psina. Ale pod moim blokiem bawią się często dwie dziewczyny, na oko 7-9 lat. Do tej pory jak tylko ujrzały na horyzoncie mojego psa to leciały do niego jak głupie o mało nóg nie łamiąc po drodze. Często pies był akurat zajęty np węszeniem jakiegoś krzaczka a te zaskakiwały go od tyłu że psina z podkulonym ogonem uciekała. A wystraszony pies, nawet najłagodniejszy może ugryźć.
        Tak to jest pozwolić pogłaskać i powiedzieć że piesek lubi dzieci. Ano tych opisanych wyżej już nie lubi. Musiałam kategorycznie zabronić im podchodzenia do psa.
        Jak to jest że dziewczyny takie już dość spore nie wiedzą jak się zachować w stosunku do psa? Rodzice tego dzieciom nie tłumaczą a potem byłyby pretensje że pies ugryzł. A jak inaczej niby ma się bronić?
        • aneta-skarpeta Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 14:54
          wiele osob nie wie jak sie zachowac wobec psa, są lekko bezmyslni, bo nie trzeba byc wybitnym psiarzem, zeby wiedziec ze psa lepiej nie zachodzic od tyłu, byc napastliwym etc

          ja tego nie rozumiem

          rozumie, ze dzieci tego nie wiedzą, ale male dzieci, bo tez nie wierze, ze 9latek nie mial głebszego kontaktu z jakimkolwiek psem- znajomych u babci etc- ale dorosli?
    • sanrio Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 13:30
      na głupków wszędzie trafisz, dobrze zrobiłaś bo pan jeśli tak zareagował, w sytuacji gdy psica by ugryzła jego dziecię, zapewne podałby Was do sądu.
    • lola211 Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 13:49
      To czeste zachowanie.
      Wystarczy, ze pojawię sie na jakims familijnym spedzie z moja sunia, a juz za chwile mamy kolo siebie dzieci.Co mnie denerwuje, bo nie mam ochoty na dodatkowe towarzystwo.A rodzice zadowoleni, ze dzieciak znalazl sobie zajecie i moga sobie spokojnie przy piwie siedziec.
      Dziecko jak dziecko, nie rozumie,ze namolne.
      Ostatnio centralnie powiedzialam facetowi, zeby zabral potomka, po jego tekscie do drugiego dziecka- no, idz, idz tam, glaskac pieska.
    • barbibarbi Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 13:59
      a ja myślałam że jakaś krwawa śmierć będzie! Eeeeee, tam, podpucha taka.
    • aneta-skarpeta Re: Zagłaskać pieska na śmierć... 08.09.11, 14:49
      to ja mam to szczescie ze mam duzego szczeniaka, wiec dzieci ostroznie podchodzą do tematu,a rodzice jeszcze ostrozniejwink

      natomiast dzieci znajomych musialy byc mocno przeszkolone w temacie, co robic zeby pies nie skakał, nie trzymac mu zabawe, jedzenia, niemal nad oczami, bo to sygnal ze to dla niego itd

      z dziecmi znajomych sie nie patyczkuje, obce są posluszne moim prosbą, ale nie wynika to chyba z mojego charakteru, tylko z tego, ze sugeruje ze pies moze ugrysc jak bedzie meczony ( choc nigdy nikogo nie ugryzł)
    • majenkir Re: 08.09.11, 15:10
      Co tam dzieci! Kiedys dorosla baba zaczela calowac mojego borzoja po mordzie! big_grin
      Bylam bardzo zdziwiona, pies jeszcze bardziej wink.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja