Nieszczęśliwe matki

08.09.11, 21:02
obrazki szczęśliwych matek to chyba tylko na zdjęciach. z własnego doświadczenia moge potwierdzić zarówno wzloty i upadki, chociaż z perspektywy czasu w pamięci zostaje jakoś dziwnym trafem coraz mniej tych gorszych wspomnień.

Na pocieszenie, wypada przypomnieć, że nasze mamy, babki i prababki dopiero miały wyzwanie z dziećmi!
    • simply_z Re: Nieszczęśliwe matki 08.09.11, 21:41
      czy ja wiem? niegdyś dzieciami sie tak nie przejmowano jak teraz ,biegały samopas i bawily się same,w bogatszych domach zajmowaly się nimi niańki ,guwernantki ,potem dzieci wysyłano do szkoły.
      • rikol Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 14:03
        Dokladnie, Montaigne opisywal, ze zmarlo mu kilkoro dzieci - nawet nie pamietal, ile! Po prostu dzieci traktowano jak zwierzeta, dostawaly resztki do jedzenia; jesli przezyly do 7. roku zycia, wtedy warto bylo je np. uczyc czegokolwiek. Wczesniej smiertelnosc wsrod dzieci jest duza, wiec nie warto sobie bylo zawracac glowy.

        Dzisiejszy dzieciocentryzm wiaze sie ze zwiekszona przezywalnoscia i z mniejsza liczba dzieci. Jesli ktos mial piatke, to ktores z nich bylo zdolne, no i nie dalo sie skupiac uwagi na jednym, bo bylo ich piecioro. a jesli dzisiaj ktos ma jedno, to w tym jednym poklada wszystkie nadzieje. Do tego dochodzi jesszcze marketing, mozart dla niemowlakow itp. Stad ta wariacka fiksacja na dzieciach.

        A najlepsze jest, ze wszystko co zle, to oczywiscie wina matki. Ojca w tym zupelnie nie ma. Zaden ojciec nie ostawia alkoholu, kiedy 'stara sie o dziecko' - a przeciez powinien, bo od niego pochodzi 50% materialu genetycznego! Dzisiejszy dzieciocentryzm jest skrajnie antykobiecy.
        • ledzeppelin3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 16:43
          > Dzisiejszy dzieciocentryzm wiaze sie ze zwiekszona przezywalnoscia i z mniejsza
          > liczba dzieci. Jesli ktos mial piatke, to ktores z nich bylo zdolne, no i nie
          > dalo sie skupiac uwagi na jednym, bo bylo ich piecioro. a jesli dzisiaj ktos ma
          > jedno, to w tym jednym poklada wszystkie nadzieje. Do tego dochodzi jesszcze m
          > arketing, mozart dla niemowlakow itp. Stad ta wariacka fiksacja na dzieciach.
          >
          > A najlepsze jest, ze wszystko co zle, to oczywiscie wina matki. Ojca w tym zupe
          > lnie nie ma. Zaden ojciec nie ostawia alkoholu, kiedy 'stara sie o dziecko' - a
          > przeciez powinien, bo od niego pochodzi 50% materialu genetycznego! Dzisiejszy
          > dzieciocentryzm jest skrajnie antykobiecy.


          ŚWIĘTE SŁOWA
          • gazeta_mi_placi Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 14:36
            Też się podpiszę niestety.
            Widać to nawet na tym forum, jak Mama chce wrócić do pracy to pretensje do własnej matki albo teściowej, że nie pomoże, a czemu nie w pierwszej kolejności do męża?
            Jak czytam to forum to myślę, że to powinno zmienić nazwę na Samotna E-matka, bo ojca nie widać, nie słychać (bądź rzadko).
        • xxxtabxxx Re: Nieszczęśliwe matki 18.09.11, 22:37
          rikol napisała:

          Zaden ojciec nie ostawia alkoholu, kiedy 'stara sie o dziecko'


          Znam jednego, który to zrobił.
          • gazeta_mi_placi Re: Nieszczęśliwe matki 18.09.11, 22:50
            Jedna jaskółka nie czyni wiosny.
    • nangaparbat3 Re: Nieszczęśliwe matki 08.09.11, 21:55
      Juz jestem znużona tym gadaniem o nieszczęściu i męce, jakie przynosi kobietom macierzynstwo.
      Dzisiaj przeczytałam w jakims wątku o młodych matkach, które nie umieją perfekcyjnie dawac cyca. I myślę, że to jest główny problem - kobiety same sobie podstawiaja nogę.
      W życiu sie nie zastanawiałam, czy robię to jak nalezy - na odwrót, stawiałam twardy opór mojej babci, która uważała, że nie w tej pozycji, nie w tym czasie, etc. Nie zastanawiałam się, nie kombinowałam, nie dążyłam do perfekcji. I nie żeby nie było ciężkich chwil - ale i tak fruwałam smile
      • edelstein Re: Nieszczęśliwe matki 08.09.11, 22:04
        Nanga jestem tego sanego zdania,ostatnio usiadlam,zrobilam bilans zyskow i strat wynikajacych z bycia matka i wyszlo,ze minusow jest pare,a plusow cale mnostwo.Mi tam odpowiada bycie mama i nie czuje zebym umarlatongue_out
        • lucusia3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 13:02
          Ja jakoś też nie histeryzuje i nie histeryzowałam a dwie sztuki udaje mi się odchowywać. Jasne pojawienia się dziecka zmienia życie, zmienia życie pojawienie się stałego faceta, zmienia życie zmiana pracy czy zapisanie się na angielski. A zmiany jakie powoduje złamanie nogi, nowotwór czy niesprawność nerek to dopiero rewolucja. Takie jest życie. Stosunkowo mało nowego w życiu mają skamieliny zatopione głęboko w skałach i osoby pochowane na cmentarzu. Życie to zmiany a takie łzawe użalanie się nad sobą jest dość żenujące. Myślę, że dotyczy skoncentrowanych na sobie niedojrzałych jednostek, które nie chcą wyjść z roli maleństwa, którym wszyscy się muszą zajmować i za nie odpowiadać. Nie tylko kobiety prezentują takie nastawienie - panowie tu tez zupełnie nie pozostają w tyle, stąd taka masa matek wychowujących samotnie dziecko. Takie społeczeństwo podstarzałych "maleństw", płci obojga niestety nie ma szans.Może zamiast ich hołubić wytykać patologię?
          • echtom Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 13:29
            > Myślę, że dotyczy skoncentrowanych na sobie niedojrzałych jednostek

            Też myślę, że to kwestia (nie)dojrzałości. A czasem niedostatku wiedzy i wyobraźni. Przypomina mi się znajoma mojej przyjaciółki, która planowała, że po urodzeniu dziecka jak co roku pojedzie z mężem na narty. Na pytanie, co zrobią z dzieckiem, odpowiedziała: "Przecież ona będzie miała 9 miesięcy, będzie z nami jeździć na nartach." Sądzę, że 9-miesięczniak, który nie wykazuje entuzjazmu dla narciarstwa, musi być w takim wypadku źródłem silnej frustracji wink
            • edelstein Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 14:15
              I jak sie okazuje tych niedojrzalych jest co raz to wiecej.Teraz trendy jest uzalanie sie nad sobatongue_out ta babke z forum co tak sie zalila mialam ochote strzelic w rylo,zirytowala mnie na maksa.
              • rumpa Re: Nieszczęśliwe matki 15.09.11, 22:23
                nikt tak nie zgnoi kobiety jak inna kobieta, przypadkowo coś ci podpasowało a sadzisz się jakbyś Mont Everest zdobyła. Dojrzałośc to jest ponoszenie konsekwencji własnych decyzji - karmię , ubieram, uczę, zapewniam zajęcie itd... ale to że nie daje mi to żadnego szczęścia, że z każdym dniem czuję się przegrana, że nie czuję nic poza gniewem i irytacją gdy dziecko czegoś ode mnie chce, które z wielkim wysiłkiem ukrywam, bo to nie jest wina dziecka, że mamunia błąd popełniła, to ja sobie tego nie wybierałam. Licze dni do 18 moich dzieci, marzę o pieknej chwili gdy wyjadą na studia i już nie wrócą. Takie odczucia nie są moim wyborem, a ile mnie kosztuje ukrywanie ich, dzień po dniu, w domu, który przestał być moim domem, to nie masz bladego pojęcia. Ty masz swoje chwile nagrody - wystepy dzieci na akademii, wierszyk recytują sepleniąc, trójkę czy czwórkę przyniosły, narysowały przetrąconego kotka. Ja tego nie mam. Mam to tak dogłebnie nie powiem gdzie, ale idę, uśmiecham się , biję brawo, komunikuję z narąbanymi hormonalnie mamusiami, które wariują z zachwytu a ja muszę strarannie ukrywać opinię że ich dzieciak ledwo mówi a w ogóle jest brzydki jak noc. I bardzo ci zadroszczę że kochasz swoje dziecko.
                Moim szczęsciem jest że znalazłam ludzi którzy mnie wspierają, wiedzą że chcę dobrze, ale że nigdy nie będę szczęśliwa, bo mam w domu i życiu dwójkę obcych, którym poświęcam mój czas, moje życie, moją przestrzeń z poczucia winy i odpowiedzialności. Jeszcze 10 lat. Tylko czy ja będę miała jeszcze na cokolwiek siły wtedy? Jedyne czego się boję to że mi dzieciak skoczy na główkę i skończy sparaliżowany. Wtedy się chyba odpalę. Z tym nie dam sobie rady, bo jedyne co mnie trzyma przy życiu,to to że gdzieś tam, kiedyś, oni znikną smile wyjadą na studia, możliwie do Ameryki albo Australii, będa sobie dobrze żyć a mnie odpuści poczucie winy jak zobaczę że są w miarę zadowoleni z życia.I będę mogła zapomnieć że kiedykolwiek byłam matką. Już teraz praktycznie nic nie pamiętam, ani kiedy zaczęli chodzić ani kiedy zaczęli mówić, nic. I nie widzę żadnych plusów, przykro mi. Żadnych.
                • hd_vision Re: Nieszczęśliwe matki 16.09.11, 07:28
                  Jesteś nie w porządku.
                  Czekasz do ich 18-tych urodzin.
                  Oni muszą czekać aż umrzesz.
                  Żeby poczuć wreszcie ulge.
                  Przychodzi tak 2-3 lata po śmerci takiej matki.
                  Wreszcie jest pięknie. I normalnie.

                  Znam to.
                  Pamietam jak niechec parowala jej przez skórę.
          • poszukiwana Re: Nieszczęśliwe matki 13.09.11, 13:21
            Lucusia uwielbiam twój postsmile
      • a.nancy Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 00:03
        jak się perfekcyjnie daje cyca?
        • nangaparbat3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 00:12
          Nie mam bladego pojęcia.
      • default Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:21
        Nangparbat ma rację. Robi się tyle szumu wokół dzieci, ich właściwego wychowania, że obecne mamy dają się w to wkręcić i zamiast potraktować pojawienie się dziecka jako rzecz prostą i naturalną, przyjmują to jako jakiś kataklizm. Bo zaraz myślą ileż to rzeczy trzeba dla tego dziecka zrobić i to zrobić PERFEKCYJNIE, żeby broń Boże nie spaczyć go, nie zmarnować dzieciństwa i nie straumatyzować na całe życie smile Spinają się, porównują, widzą, że nie dają rady i wpędzają w poczucie winy, zniechęcenie i frustrację.
        Z drugiej strony czytają takie artykuły jak ten i tu znowu mówi im się, że mają rację, że faktycznie zostały unieszczęśliwione i pozbawione wielu istotnych rzeczy - poprzez właśnie posiadanie dziecka. No i jeszcze bardziej się nakręcają - no tak, jakaż ja jestem pokrzywdzona, uwikłana w dziecko, które mi marnuje życie, a mogłoby być tak pięknie...
        A przecież można nie przeginać w żadną stronę - przyjąć to dziecko spokojnie i bez napinki, nie starać się przeskoczyć samej siebie. Wiadomo, że dziecko, zwłaszcza małe, dość ogranicza, ale nie zamyka przed nami świata, do diabła. To tylko kwestia, jak do tego podejdziemy.
        • jamesonwhiskey Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 12:48
          > Bo zaraz myślą ileż to rzeczy trzeba dla tego dziecka zrobić i to zrobić PERFEKCYJNIE, żeby
          > broń Boże nie spaczyć go, nie zmarnować dzieciństwa i nie straumatyzować na całe życie
          > smile Spinają się, porównują, widzą, że nie dają rady i wpędzają w poczucie winy,
          > i frustrację.

          chyba czasy sie tez troche zmienily
          dziecko obecnie to ogromna inwestycja finansowa
          juz nie wystarczy dodatkowa micha ziemniakow i dziurawe buty po starszej siostrze
          a skoro naklad jest spory no to chce sie miec w uproszczeniu "jak najlepszy egzemplaz"
          no i napewno przyjemie patrzec jak dziecko sobie radzi w zyciu a nie jest jakas memeja
          a zeby sobie radzilo to trzeba dac cos z siebie i tak to sie kreci
          • nangaparbat3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 14:19
            Pitu-litu.
            Nakłady sa ewidentnie rozdęte, zwłaszcza jesli chodzi o młodsze dzieci. Lwia częśc tych nakładów wynika z czystego snobizmu. Dziecko naprawdę wychowa się w wózku, ciuszkach, łóżeczku, foteliku po innym dziecku - krewnej, koleżanki.
            Prześcigamy sie w opłacaniu najróżniejszych przedmiotów i usług, i często tylko tym szkodzimy dzieciom. Znam całkiem inteligentnych młodych ludzi, których rodzice wydają krocie na korepetycje, nie tylko niepotrzebne, ale wrecz szkodliwe - przerzuca się odpowiedzialnosc za wyniki z dzieciaka na korepetytora, pełna demoralizacja.
            Kupuje sie super wózek za ciężką kasę, i zamiast na dziecku trzeba się skupiac na pilnowaniu cennego pojazdu.
            I tak można by mnożyc, i mnożyc.
      • lafiorka2 Re: Nieszczęśliwe matki 15.09.11, 23:03
        nangaparbat3 napisała:

        > Juz jestem znużona tym gadaniem o nieszczęściu i męce, jakie przynosi kobietom
        > macierzynstwo.
        > Dzisiaj przeczytałam w jakims wątku o młodych matkach, które nie umieją perf
        > ekcyjnie
        dawac cyca. I myślę, że to jest główny problem - kobiety same sobi
        > e podstawiaja nogę.

        Oczywiście....
        Bo wiesz?teraz matki siadają na forum i czytają.Nosz kuwa...imienia nie umieją wybrac nie zapytawszy na forum.
        Już kiedys to pisałam,ale jak urodziłam pierwsze dziecko nie ciągnęło mnie to internetu,nie wiedziałam,że jest to forum np i żyło mi się super.Znaczy nie myślałam,czy aby się napija dostatecznie,jeżlei woła tego cyca co 2h?po prostu tak ma....Nie słyszałam o żadnych skokach rozwojowych.Nawet nie zwróciłam na to uwagi
        Teraz dopiero ptzy drugim dziecku czytam to forum i oczom nie wierzę,że matki mają tyle"problemów"
        Nie pomyślą,że czasami warto to dziecko zostawic w domu jeden wieczór w tyg i wyjśc.Zę tatuś poradzi sobie z odciągniętym pokarmem te kilka godzin.
        Same sobie stwarzamy problemy i wierzymy,że bycie matką to jest tak jak w reklamach Bob coś tam i innych firm reklamujących jedzenie/picie/kosmetyki.pieluchy dla dzieci.
        A tak nie jest i wystarczy to zrozumiec,żeby było łatwiejsmile

    • nutka07 Nieszczęśliwe matki 08.09.11, 22:19
      Ale sie wysilili z tym tekstem, zapewne zostal napisany w celu reklamy tego filmu.
    • deodyma Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 07:27
      > Na pocieszenie, wypada przypomnieć, że nasze mamy, babki i prababki dopiero mia
      > ły wyzwanie z dziećmi!


      no nie wiem, nie wiem...
      z moich obserwacji wynika, ze duzo matek mialo wtedy oparcie w swoich rodzicach a teraz wiele matek malych dzieci, moga liczyc tylko na siebie.
      tu, gdzie mieszkam, bardzo duzo mlodych rodzicow, ktorzy nie moga polegac na rodzinie ( rodziny sa daleko), nikt i nie pomaga, sa zdani na siebie.
      • baba67 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 07:51
        Dzieci uczylo sie szacunku dla starszych,mialo tez pomagac w opiece nad mlodszymi dziecmi(dziewczynki)chlopcy zajmowali zabawa i bojkami mlodszych braci.Oczywiscie matka miala duzo pracy bo nie bylo tylu urzadzen domowych,ale akurat dzieciom nie poswiecano tak wiele czasu i uwagi i dlatego nie byly takie rozwydrzone.Wiedzialy ze kazdy w rodzinie ma obowiazki i 0rawio do chwil8i spokoju,one tez te obowiazki mialy.Wyrastaly na ogol na dzielnych odpowiedzialnych i pracowitych ludzi,To co widzimy teraz to kultura sluzby dziecku,trzesienia sie nad kazdym kwikiem-wyrasta taki maly panek na duzego hedoniste,bez zadjnego szacunku do czegokolwiek,stad horrory w szkolach, zniewazani nauczyciele,pornografia w komorkach itp znaki czasu.Ja nie mowie zeby dziecku nie poswiecac czasu i nie wychowywac, ale to co dzieje sie teraz to przypal.
        • kamelia04.08.2007 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:07
          czy ty masz z głową w porządku?
        • iwles przyklejone przez moderatora - autor Kropkakom 09.09.11, 09:27

          Jak mnie takie teksty irytują...
          Autor: kropkacom ☺ 09.09.11, 09:18

          Jak mnie takie teksty irytują... To mityczne "dawniej" czy "kiedyś". Ten kult nie poświęcania dzieciom czasu, nie interesowania się nimi, ślepego szacunku dla starszych.
        • whitney85 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:34
          Zgadzam się chociaż uważam, że kiedyś jednak za mało się dziećmi przejmowano. Moi rodzice np potrafili nas położyć spać (wiek rok i 3 lata) i wyjść na kilka godzin z domu.
          • rikol Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 14:04
            No i co? Jakos zyjesz, mimo wyimaginowanej traumy.
            • effi_me Re: Nieszczęśliwe matki 11.09.11, 01:32
              Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą. Zostawianie tak małych dzieci samych w domu jest nieodpowiedzialne.

              Natomiast zgadzam sie z tym, że nakręcony jest nieźle biznes ciuchowo-zabawkowy, zwłaszcza dla najmłodszych i niemowlaków. Po co dziecku markowe ubrania, w dodatku z konkretnym bohaterem kreskówki? Albo mata edukacyjna za 250 zł?

              Nie wspomnę już o hicie, jakim są chusty (koszt produkcji - niewielki, cena - kilkadziesiąt zł), szkolenia z wiązania chusty itp...ja zanim zostałam mamą, wiedziałam, że tej dziwnej modzie się nie poddam i jeszcze się w tym utwierdziłam widząc spocone koleżanki i ich spocone dzieci owinięte chustami.
              • gazeta_mi_placi Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 14:43
                A po co Mamusi bluzka z konkretnym wzorem albo perfumy konkretnej marki za 300zł?
        • ledzeppelin3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:39
          Dzieci powiny mieć granice i obowiązki, ale gadanie, ze kiedyś było cacy a teraz be to wylewanie dziecka z kąpielą
          Obecne "bezstresowe wychowanie" to po prostu odpowiedź na zimny wychów w czasach powojennej biedy oraz w latach 70-tych i 80-tych
          Zresztą juz Alice Miller znalazła związek między pruskim drylem a wojnami światowymi, jesli juz mówć o dawnych uroczych czasach
          • atowlasnieja Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:57
            obecne wychowanie bezstresowe? Ja o tym zaczęłam słyszeć w latach 90tych.
    • kozica111 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:27
      Jedyna różnica że kiedyś rodziny były wielopokoleniowe i mieszkały "na kupie", zawsze ktoś mógł taka młoda mamę odciążyć, na miejscu były babcie, prababcie, szwagierki i insze ciotki.
      • kropkacom Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:31
        Tia... Już widzę jak z chęcią wszystkie panie chcą mieszkać z mamami, teściowymi, babciami.
        • rikol Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 14:06
          Moze i nie chca, ale jakby porozmawialy, toby im matka czy tesciowa powiedziala, ze to normalne, ze dziecko sie drze i nie ma sie czym przejmowac. a zanim taka mloda mama znajdzie wyjasnienie w internecie, to zmarnuje kilka godzin i sie stresuje, ze jest zla matka.
          • claudel6 Re: Nieszczęśliwe matki 11.09.11, 00:24
            to ja dziękuję za takie mądrości.
          • mel-laa Re: Nieszczęśliwe matki 11.09.11, 17:12
            Zależy jaka babcia- moja teściowa (i teść też) kiedy córka była kilkumiesięczniakiem i my byliśmy u nich to na każdy ryk dziecka robili zbiegowisko i pytali czemu ona płacze- wrrr - jak mnie to wku...ło. Nie docierało, że dziecko może poprostu płakać. A jak sobie czasem przypomnę te naiwne pytania o kp-(że ona je i je- tzn jest głodna, albo jak odstawiałam koło roku to żebym karmiła dłużej- sama karmiła 3 mies, albo o podawanie zupy butelką, i wiele innych )-to do tej pory mi się ciśnienie podnosi..
      • ledzeppelin3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:35
        Kobiety mają pranie mózgu, wmówiono im, ze mają być takie to a takie, dziecko ma byc najładniejsze, najzdrowsze i pierwsze z całej wsi siadać na nocnik, w wieku 4 lat chodzic na angielski i origami a w szkole mieć same piątki,a w każdej lepszej gazecie- i to nie tylko w periodykach typu "Dziecko" ale i w poważniejszych- wmawia się kobietom, że źle wychowuja dzieci, że za dużo/za mało nagradzają, że je za bardzo od siebie uzależniają, że nie stosują metody Gordona oraz nie słuchają Superniani- to i nic dziwnego, że zamiast czerpać po prostu przyjemność w byciu ze swoim dzieckiem są sfrustrowane i nieszczęśliwe
        • kropkacom Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:43
          > Kobiety mają pranie mózgu, wmówiono im, ze mają być takie to a takie, dziecko m
          > a byc najładniejsze, najzdrowsze i pierwsze z całej wsi siadać na nocnik, w wie
          > ku 4 lat chodzic na angielski i origami a w szkole mieć same piątki

          I pod tym się mogę akurat obiema rękoma podpisać smile Nawet tu na forum jest owa tendencja bardzo widoczna.
      • ledzeppelin3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 09:40
        kozica111 napisała:

        > Jedyna różnica że kiedyś rodziny były wielopokoleniowe i mieszkały "na kupie",
        > zawsze ktoś mógł taka młoda mamę odciążyć, na miejscu były babcie, prababcie, s
        > zwagierki i insze ciotki.

        Jednak coś musiało nie grać w tych cudnych wielopokoleniowych rodzinkach, skoro "młodzi" z nich tak chętnie dają dyla przy pierwszej okazji
        • atowlasnieja Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 10:01
          co było nie tak? Wszystkie pokolenia poniżej pradziadkami miały kogoś kto we własnym domy traktował ich jako "małolaty" bez pełnego prawa głosu, z kolej wszystkie starsze są popędzane jako "próchno".
        • karola1008 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 10:34
          Zgadzam się z Nangą w całej rozciągłości smile. I tak się przy okazji zastanawiam-gdzie w tym wszytskim jest dziecko? Ono się na świat nie prosiło, rodzice nie pytali go o zdanie, jak się zdecydowali uprawiać radosny seks bez zabezpieczenia. A teraz wychodzi na to, że dzieciak jest źródłem udręki, bo ryczy, pakuje w pampersy, chce jeść, ma alergię, trzeba go pilnować , nie można zabrać do nocnego klubu, zresztą i w ogóle życie towarzyskie nagle stało się bardzo ograniczone. Co właściwie sobie myślą ludzie decydując się na dziecko? Ufają fotografiom w kolorowych pisemkach i wywiadom z celebrytami? Nie wiedzą, że noworodek i niemowlę wymagają opieki 24 godz. na dobę? Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić, że rodzicielstwo to mix chwil pięknych i chwil ciężkich?
          A do tego, jak słusznie zauwazyła Nanga, kobiety same sobie w stopę strzelają dążeniem do perfekcji. To dążenie jest po prostu skazane na porażkę. Nie wykluczam, że są takie kobiety, które są w stanie przy małym dziecku mieć zawsze wysprzątany dom, ugotowany obiad, zrobione zakupy i do tego makijaż. JA po prostu w takiej sytuacji padłabym na pysk ze zmęczenia.
          • default Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 10:50

            karola1008 napisała:

            > Nie wyklucz
            > am, że są takie kobiety, które są w stanie przy małym dziecku mieć zawsze wyspr
            > zątany dom, ugotowany obiad, zrobione zakupy i do tego makijaż. JA po prostu w
            > takiej sytuacji padłabym na pysk ze zmęczenia.

            Nie przesadzajmy - w przypadku posiadania jednego dziecka i nie zajmowania się jednocześnie pracą zawodową, to nie jest to żadne wyzwanie. No chyba że masz dom 300 m codziennie cały do posprzątania, a na obiad gotujesz pięć wykwintnych dań smile

            • karola1008 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 16:18
              default napisała:

              > Nie przesadzajmy - w przypadku posiadania jednego dziecka i nie zajmowania się
              > jednocześnie pracą zawodową, to nie jest to żadne wyzwanie. No chyba że masz do
              > m 300 m codziennie cały do posprzątania, a na obiad gotujesz pięć wykwintnych d
              > ań smile
              Eh, pisałam z żabiej perspektywy, tzn. ze swojej smile. Moje pierwsze dziecko miało częściową nietolerancję laktozy i zanim zostało zdiagnozowane to waliło w pieluchy ponad 20 razy na dobę smile. Dla ścisłości dodam, że w pieluchy tetrowe, bo pampersy je uczulały big_grin. A moje drugie dziecko ma alergię wielonarządową i też przez pierwsze dwa lata dało nam popalić smile.
            • noemi29 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 23:11
              default napisała:

              > Nie przesadzajmy - w przypadku posiadania jednego dziecka i nie zajmowania się jednocześnie pracą zawodową, to nie jest to żadne wyzwanie.

              Ale pieprzysz... takim jak ty z całego serca życzę kolejnego dziecka z jakimś problemem medycznym/neurologicznym/sensorycznym, wtedy to dowiedziałabyś się jakim to nie-wyzwaniem jest posiadanie jednego dziecka, wtedy też dowiedziałabyś się CO TO ZNACZY MIEĆ DZIECKO, bo na razie jak widać tego nie wiesz
              • default Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 11:23
                > Ale pieprzysz... takim jak ty z całego serca życzę kolejnego dziecka z jakimś p
                > roblemem medycznym/neurologicznym/sensorycznym


                O rany, a czy w ogóle była mowa o chorych dzieciach ? Napisałam "posiadanie jednego dziecka" - w domyśle ; jednego zdrowego, chore dzieci to osobny rozdział.
                A - i zmartwię Cię - na nic Twoja wyszukana klątwa, bo dzieci już mieć nie bedę smile
          • rikol Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 14:06
            To dziecko jest kara za seks (dla kobiety oczywiscie, bo dla faceta to nigdy)? Kto by pomyslal.
            • gazeta_mi_placi Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 14:50
              Za radosny seks kochana big_grin
              Bez zabezpieczenia.
              K...rwi się taka jedna z drugą radośnie bez zabezpieczenia to niech ma "karę" w postaci dziecka big_grin
    • damiann_38 Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 11:01
      Da się jakoś zawczasu poznać, czy kobieta będzie szczęśliwa w roli matki? Nie chciałbym mieć w domu takiej nieszczęśliwej żony, która zapewne przeniesie swoją frustrację na dziecko.
      • atowlasnieja Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 11:26
        może nie potrafię rozpoznać każdej kandydatki na sfrustrowaną matkę ale jeden element bardzo rzuca się w oczy.

        Jest to wiązanie się z "panem" który uważa że dziecko to li i wyłącznie babska broszka, ojcostwo kończy się na założeniu slipów po upojnej nocy, a mężczyzna powinien się zająć dzieckiem tak w okolicach 4 urodzin i to powinno być po prostu dostarczanie ubranego przez matkę dziecka do rąk przedszkolanek które to dziecko rozpakują, karmienie dziecka polega na wręczeniu małemu lizaka.

        Więc nie wiem czy każda z twoich kandydatek na żonę przepraszam na darmowy zestaw kuchenno- sprzątająco- rekreacyjny ma duże szanse być sfrustrowaną panią domu

        pozdrawiam.
      • karola1008 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 11:47
        JAk będziesz się dzieckiem zajmował, starał się w miarę możliwości żonę odciążyć, to możesz spać spokojnie.
    • alpepe Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 11:53
      tak, niektórym mamom wydaje się, że dziecko to żywa lalka urodzona przez nie, która służy im do uzupełnienia obrazu życia idealnego. Niektóre wpadają w popłoch, bo ich dziecko ma odstające uszy, inne, bo ich niemowlę jeszcze nie rozwiązuje zadań różniczkowych.
      Ile niby dzieci matek, które są nieszczęśliwe, poczęło się z gwałtu? Większość tych narzekających lasek wiedziała, co to seks i chciała dziecka, a narzekając teraz na swój los, wystawia sobie niepochlebne wrażenie.
    • echtom Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 12:29
      > Na pocieszenie, wypada przypomnieć, że nasze mamy, babki i prababki dopiero miały wyzwanie z dziećmi!

      Ja tam zazdroszczę moim rodzicom, że mnie wychowywali w takich łatwych czasach.
      • rikol Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 14:09
        Dokladnie. Ostatnio byla dyskusja na forum, jak reagowac, kiedy sie dziecko przewroci czy skaleczy. Kiedys dzieci chodzily same i nawet rodzice nie widzieli, czy sie dziecko skaleczylo - bo to jest normalne, ze dziecko jest poobijane i poobdzierane. Jakby sobie noge odrabalo, to co innego.
        • lafiorka2 Re: Nieszczęśliwe matki 15.09.11, 23:06
          rikol napisała:

          > Dokladnie. Ostatnio byla dyskusja na forum, jak reagowac, kiedy sie dziecko prz
          > ewroci czy skaleczy.


          OOO to lubię....Jak przewróci się córka szwagierki to cała rodzina leci i czasami nie wiem czy młoda ryczy bo sie wszyscy rzucają do przytulania czy faktycznie ją coś boli.Czy tak trudno jest odróżnic upadek bolesny od po prostu potknięcia się czy przewrócenia?
      • kropkacom Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 16:39
        > Ja tam zazdroszczę moim rodzicom, że mnie wychowywali w takich łatwych czasach.

        To nie były łatwe czasy chyba. Na pewno było inne podejście do dziecka. Faktycznie prostsze: urodziło się, szybko odpieluchowało i wio w świat. Dobre czasy dla silnych dzieci. Fatalne dla słabych.
        • kropkacom Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 16:43
          Moja teściowa przez lata ignorowała astmę i alergie męża. Ja dzisiaj biegam po specjalistów. Dla niej to kosmos. I nie dlatego, że wydała na świat zdrowe dzieci.
          • ledzeppelin3 Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 16:49
            O tak, zaniedbania rodzicielskie moich teściów leczę dzisiaj ja.
            • bi_scotti Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 17:07
              Wszystko przez to babskie zamilowanie do perfekcji wink
              Zamiast odpuscic, oddac wychowanie malych dzieci w meskie rece, kazda chce byc super mama, ktora posiadla umiejetnosc perfekcyjnego podawania cyca .... Paranoja!
              Faceci NAPRAWDE sa spokojniejszymi, bardziej zrownowazonymi rodzicami szczegolnie mniejszych dzieci (czasem nawet najlepszym odbija gdy maja w domu nastolatki ale to inny temat). I zdecydowanie lepiej radza sobie z natlokiem obowiazkow przy malym dziecku - bez zadnego poczucia winy robia wylacznie to, co niezbedne. Wiekszosc kobiet tak nie potrafi i wpedza sie w zaklete kolo niedoskonalosci.
              Dla rodziny, dla kobiety, dla dzieci, dla faceta najlepiej jest gdy pierwsze lata wychowania podzielone sa pomiedzy oboje rodzicow kompletnie nierowno - facet bierze na siebie wiecej (calosc?) od pierwszego dnia wszystkich babrolstw codziennych (kaszki, zupki, choroby, nauka chodzenia, zmiana pieluch, pranie i inne takie), bo on tego nie zrobi moze perfekcyjnie ale na pewno zrobi tylko to, co jest faktycznie niezbedne dla trwania rodziny i w zadna depresje przy okazji nie popadnie! A to jest bardzo, bardzo wazne. Wrecz, facet bedzie happy i spelniony jak mu sie wreszcie uda nauczyc malucha jesc lyzka i jak razem rozmaza po podlodze kasze, ktora z lyzki nie trafila do buzi. Dla kobiety to najczescie czarna rozpacz, dla faceta easy-breezy smile W innych sytuacjach dzieciowo-zyciowych to zadziala wedlug podobnego schematu - liczy sie fun a reszta to detale.
              Kobiety sa swietne w kwestiach jezykowych, dzieciecej tworczosci artystycznej, wspolnego czytania ksiazek, wymyslania historii, kupowania ubran na wazne okazje i innych takich ALE na szara, niemowleco-wczesno-dziecieca codziennosc dobry jest tylko tata.
              Problem w tym, ze wiekszosc kobiet nie chce/nie umie sama tego zobaczyc i dyskretnie usunac sie w cien, do biura, na budowe, do szkoly z cudzymi dziecmi wink Z jakiegos powodu wciaz wola martrologicznie brac na klate to, czego naprawde nie robia dobrze i tylko sie podkladaja kolejnym pokoleniom, ktore tez beda wypisywac lzawe teksty o toksycznych matkach, ktore zniszczyly im zycie!
              Jedyne, co naprawde waznego kobieta MUSI zrobic to wybrac odpowiedniego faceta na tate a potem to juz niech ten tata dziala. I beda zyli dlugo i szczesliwie, zdecydowanie lepiej niz Kopciuszek ze swoim Ksieciem tongue_out
              • atowlasnieja Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 21:32
                dałaś tu piękny opis męża mojej szwagierki jako ojca. Chociaż nie, on jest bardziej obowiązkowy i dokładny. Tylko, że cała rodzina mojego męża równo się z faceta śmieje. Niestety ten fakt nie dał mi do myślenia i wrąbałam się w rodzinę w której dziadek nie jest w stanie podać dziecku pluszaka bo w końcu babą nie jest.
                • echtom Re: Nieszczęśliwe matki 09.09.11, 23:29
                  Czyli tak naprawdę nie masz problemu z własnym macierzyństwem, tylko z ojcostwem swojego męża. Frustrujesz się, bo chcesz, żeby było "po równo". Trochę mi to przypomina relację młodocianego rodzeństwa, gdzie każdy pilnuje, żeby broń Boże nie wynieść śmieci czy nie pozmywać naczyń o jeden raz więcej niż brat/siostra wink Nie potrzebowałabyś terapii, do której sporo osób na forum Cię namawia, gdybyś umiała wyluzować, zdystansować się do męża i skupić na własnym życiu i na dziecku.
                  • atowlasnieja Re: Nieszczęśliwe matki 10.09.11, 09:07
                    nie miałabym problemów gdyby mój mąż był takim ojcem jak wyśmiewany przez niego szwagier. Miałam problem będąc samotną matką w małżeństwie. Tym bardziej gdy facet po prostu się stukał w głowę słysząc moje fanaberie że ja nie chcę być do bachora doszyta bo wg jego optyki taka jest rola kobiety.

                    Nie chcę wdawać się w dyskusję ale wrzucić na luz się nie dało... Chciałam być żoną, mąż osadzał mnie w miejscu wskazując miejsce przy kołysce, mnie szlag trafiał, mąż nie wiedział o co mi chodzi...
                    • echtom Re: Nieszczęśliwe matki 10.09.11, 10:01
                      Czyli Twój mąż dzieli z tobą wszystkie domowe obowiązki z wyjątkiem zajmowania się dzieckiem.
                      • atowlasnieja Re: Nieszczęśliwe matki 10.09.11, 14:03
                        sukcesywnie dałam z siebie zrobić pełno etatotową kurę domową. Do tego stopnia że zarówno przez moją mamę jak i jego JA jestem potępiana za totalny bajzel w jego "gabinecie" którego nie sprzątnę bo łeb by mi urwała za to że nie może znaleźć swoich rzeczy w szafkach i po pięciu minutach wszystko by i tak z powrotem leżało na podłodze.
                        • echtom Re: Nieszczęśliwe matki 10.09.11, 20:07
                          A jak by to wyglądało, gdybyście nie mieli dziecka?
                          • silvik Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 10:25
                            Witam! Ja powiem tylko jedno- nie jestem nieszczęśliwą matkąsmile Ostatnio wieczorem siedziałam z mężem przed tv. Dzieciaki już ładnie spały w łóżeczkach a my mieliśmy "czas dla siebie" i wiecie o czym gadaliśmy? Jakby wyglądałoby nasze życie bez naszych pociech, gdybyśmy się na nie nie zdecydowali...Jednogłosnie powiedzieliśmy NIE NIE NIE. Takie życie jak prowadzimy teraz jest trochę na wariackich papierach (dzieci, praca, dom...) Czuję się jednak spełniona, szczęśliwa i potrzebna...Tylko czasem przydałby się klon do pomocysmile))

                            Moje dzieciaki mają 8 latek i roczek.
                        • gazeta_mi_placi Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 14:51
                          Miej pretensje do siebie (ew. do męża), a nie do dziecka...
              • komorka25 Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 15:50
                bi_scotti napisała:

                > Faceci NAPRAWDE sa spokojniejszymi, bardziej zrownowazonymi rodzicami szczegoln
                > ie mniejszych dzieci (...). I zdecydowanie lepiej radza sobie z natlokiem obowiazkow p
                > rzy malym dziecku - bez zadnego poczucia winy robia wylacznie to, co niezbedne.

                Taaa, przerobiłam to już. Zaraz po macierzyńskim pognałam do pracy, bo mój eks akurat nie miał żadnej roboty, a pieniądze z obłoków nie spadały, więc on został z dzieckiem w domu. Rzeczywiście robił to, co niezbędne - dał butelkę i zmienił pieluchę. A ja wracałam z pracy, po drodze robiłam zakupy, w domu brałam się za obiad i sprzątanie, wstawiałam pranie, późnym wieczorem prasowanie i roboty zlecone - to wszystko sama bo "świetnie zorganizowany tatuś" zaraz po moim powrocie do domu wychodził spotkac się z kumplami na jakimś brydżyku, koszykówce itp. motywując to tym, że "mu sie należy", bo przecież "on od rana siedział z dzieckiem". Wytrzymałam pół roku.

                > Wiekszosc kobiet tak nie potrafi i wpedza sie w zaklete kolo niedoskonalosci.

                Eee, to ja się nie dałam, olałam błyszczące podłogi, zlekceważyłam lśniące okna, mało tego machnęłam ręka na wyprasowane w kant ciuchy.

                > Dla rodziny, dla kobiety, dla dzieci, dla faceta najlepiej jest gdy pierwsze la
                > ta wychowania podzielone sa pomiedzy oboje rodzicow kompletnie nierowno - facet
                > bierze na siebie wiecej (calosc?) od pierwszego dnia wszystkich babrolstw codz
                > iennych (kaszki, zupki, choroby, nauka chodzenia, zmiana pieluch, pranie i inne
                > takie), bo on tego nie zrobi moze perfekcyjnie ale na pewno zrobi tylko to, co
                > jest faktycznie niezbedne dla trwania rodziny i w zadna depresje przy okazji n
                > ie popadnie!

                Jak opisałam wyżej. Rzeczywiście w depresję nie wpadł.

                > ... na szara, niemowleco-wczesno-dziecieca codziennosc dobry jest tylko tata.

                Ty to zacznij SF pisać, masz szansę na karierę.


                > Problem w tym, ze wiekszosc kobiet nie chce/nie umie sama tego zobaczyc i dyskr
                > etnie usunac sie w cien, do biura, na budowe, do szkoly z cudzymi dziecmi wink Z
                > jakiegos powodu wciaz wola martrologicznie brac na klate to, czego naprawde nie
                > robia dobrze
                Bo nie mają innego wyjścia, muszą sobie dać radę i z pracą i z dzieckiem i z domem i (najbardziej obciążające zajęcie) z facetem.
        • gazeta_mi_placi Re: Nieszczęśliwe matki 12.09.11, 14:54
          A Ty jakim dzieckiem byłaś Kropeczko?
    • daga_1 Re: Nic tylko matki i matki. Matki nieszczęśliwe, 15.09.11, 18:28
      matki przemęczone, matki zamknięte w domu, matki nie mogące wyjechać na urlop itd. itd. A co dziećmi? Wleczonymi od pierwszych dni życia po supermarketach, galeriach, restauracjach i egzotycznych wczasach, karmionymi słoiczkami, bo wygodniej a nie lepiej jak utrzymują te zmęczone matki.
      • gazeta_mi_placi Re: Nic tylko matki i matki. Matki nieszczęśliwe, 15.09.11, 19:38
        Niektóre Panie nie dojrzały do macierzyństwa lub dały się zmanipulować forom i kolorowym magazynom, że z dzieckiem od niemowlaka można iść i jechać w każde miejsce.
        A że potem dziecko zmęczone (podróż samolotem nawet dla dorosłej osoby bywa męcząca), współpasażerowie zmęczeni (bo dziecko wyje), sama matka zmęczona bo czy na Karaibach czy w domu dziecko trzeba przewinąć nakarmić, a przy okazji ogarnąć bajzel związany z podróżą, pakowaniem, organizacją itp. to już inna sprawa.
    • antykonformista "przesłodzone obrazki" to społeczna manipulacja 16.09.11, 00:09
      te 5% ludzi, którzy umieją sobie poradzić w roli rodziców, ogarnąć zabezpieczenie finansowe, relacje z otoczeniem, relacje ze sobą oraz relacje z dzieckiem, a więc te 5% zaradnych szczęśliwych ludzi, nie obnosi się ze swoją "cukierkowatością", bo nawet oni jej nie mają.

      cukierki, to manipulacja. cukierki to taki sam obrazek, jak cukierkowe jest życie w Korei PN, albo w reklamach. a wszystko po to, by społeczeństwo z ludzi zrobiło niewolników, w imie tzw "przetrwania gatunku"

      że durni ludzie jeszcze tego nie widzą, tylko dają się omamić a później żałują. mamieni hormonami, dysonansem podecyzyjnym, nagrodami od państwa, rodziny, akceptacją, bajkami i innymi draństwami.... mimo wszystko, gdy odwrotu już nie ma, są nieszczęśliwi.

      nie, nie jestem przeciwnikiem posiadania dzieci. wręcz przeciwnie, uważam że to fajna sprawa, ale dla wybranych. tak jak skoki ze spadochronu, sport wyczynowy, lub bycie kabareciarzem. nie każdy nadaje się do takiej albo innej roli. rola rodzica jest bardzo wymagająca, i naprawdę nie jest powiedziane że każdy powinien nim się stać.

      niech nas będzie 700mln, ale niech to będą ludzie wychowani przez dobrych rodziców, a nie toksyczne odpady. dwa pokolenia, a wszystko się zmieni - już nie może 15% ludzi i 5% par będzie się nadawać do prokreacji. odsetek będzie odpowiednio 90% i 85% może. i nie będzie już spadać poniżej tych (szacunkowo) 700mln. ale będą to ludzie prawi, ludzie co nadają się do posiadania dzieci, a nie egoistyczna, toksyczna, uprzednio zmanipulowana swołocz,, jaką niestety w większości są współcześni rodzice.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja