uraz psychiczny po nacinaniu....

23.05.04, 17:12
no wlasnie pozostal mi uraz psychiczny po porodzie tzn po nacinaniu...moj
kochany maz w przyszlosci(2-3 lata)planuje kolejne dziecko,ja twardo mowie,ze
NIE bo...bo nie chce zeby mnie kolejny raz nacinali!!!! porod byl wspanialym
przezyciem i myslalam ze takie mysli mi pozostana do konca natomiast juz tydz
po porodzie doszlam do wniosku,ze to jednak straszne ze nacinaja...czuje sie
miej kobieca i nawet o seksie nie chce mi sie myslec.mimo,iz zawsze bylam
bardzo aktywna.boje sie,ze tak mi juz zostanie a nie mam odwagi tlumaczyc
mezu,ze nie chce kolejny raz przechodzic przez nacinanie w trakcie porodu


ps:moj maz jest naprawde wspanialym facetem, jednak glupio mi sie przyznac ze
jego zona urodzila dziecko i czuje sie miej kobieca nie przez fakt urodzenia
synka a przez fakt kilku szwow.POMOCY bo chyba wariuje na tym punkcie


pozdrawiam asia mama 3tyg i3dniowego Kacperka
    • anfido Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 17:44
      Mój młodszy synek ma już 6 miesięcy, a nawet w połowie nie jestem tak aktywna
      seksualnie, jak przed ciążą. Niektórych pozycji wogóle nie możemy robić , bo po
      prostu boli mnie miejsce nacięcia( wygojone super, nic prawie nie widać), mimo,
      że miałam tylko 2 szwy i zaraz po porodzie chodziłam normalnie i prawie nic
      mnie nie bolało.
      Po pierwszym porodzie było gorzej. Miałam 5 szwów, jeden podczas ściągania
      rozszedł się, więc krocze goiło mi się ponad trzy tygodnie. Seks taki pełny
      zaczeliśmy zmężem uprawiać dopiero jakieś dobre 4 miesiące po porodzie.
      Jeżeli chodzi o Ciebie, to masz jeszcze na to czas i może się wszystko jeszcze
      zmieni. Dopiero niedawno rodziłaś i nie bardzo jeszcze wróciłaś do sił.
      Po drugie po porodzie następuje spadek poziomu hormonów, który między innymi
      powoduje to , że mamy obniżony poziom libido. Jest to również naturalna obrona
      oranizmu przed kolejną ciążą. Twoje myśli mogą być również spowodowane depresja
      poporodową.
      Moja rada - otwarcie porozmawiaj ze swoim mężem. Niech usłyszy o tym co cię
      trapi. Nic co czuje młoda matka nie jest głupie. Jest to dla nas kobiet nowe
      doświadczenie, ale na pewno nasze obawy nie są głupie. Możesz również
      porozmawiać, o tym ze swoją zaufaną położną, jeżeli taka masz, a może z
      przyjaciółką, która już rodziła, a może z mamą.
      • joasiiik25 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 17:49
        ani zaufanej poloznej,ani przyjaciolki rodzacej nie mam....nie chce uprawiac
        seksu(mimo,iz rana po...nie krwawi i nie boli)moze to przez pogode czuje sie
        tak kiepsko,normalnie jest wszyskto ok...depresja poporodowa? mozliwe
        ale ...sama nie wiem
        dzieki za odpowiedz...bycie 100 procentowa kobieta jest trudne
        • aprze Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 17:57
          Jak urodziłam pierwsze dziecko też byłam przeciwna drugiemu, mąż mnie przekonał. U mnie nacięcie krocza szybko się wygoiło do tego stopnia, że szwy miałam sciągane w szpitalu a lekarz nastęnpego dnia przy obchodzie zdziwił się, że rodziłam pierwszy raz i mnie nie nacinano. Ordynator zerkną w karte i powiedział, że byłam cięta a wtedy wszyscy lekarze przyglądali się mojemu kroczu i podziwiali, że tak ładnie się wygoiła o ja się czerwieniłam z wstydu. Na myślenie o 2 dzidziusiu poczekaj, może tak jak ja minie ci strach
          Pozdrawiam, Agnieszka
        • gagunia Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 18:07

          joasik to minie, uwierz. ja mialam ciezki porod i bardzo wyczerpujacy. naciecie
          bylo duze (6 szwow) bo i dziecko wielkie 4470 i 59cm. powazny uraz mialam przez
          pol roku. nie dlatego, ze bolalo, bo wszystko ladnie i szybko sie wygoilo.
          poprostu nie moglam przestac mysles o tym. sex w pozycji klasycznej
          przypominal mi porod i chcialo mi sie plakac, a innej pozycji sie balam. poza
          tym wydawalo mi sie, ze moj maz widzi to jako cos wstretnego i tylko dla mojego
          samopoczucia mowi, ze nic sie nie zmienilo. paranoja.
          moj maz byl bardzo cierpliwy, do niczego nie namawial, szanowal to i powoli,
          powoli wszystko idzie w zapomnienie.

          przyznam, ze do dzis czesto ogladam to miejsce w lusterku i dotykam dokladnie
          podczas kapieli. denerwuje mnie,ze jestem inna, mimo, ze naprawde roznica jest
          nieduza, blizna slabo widoczna a krocze bylo bardzo ciasno zszyte.
          ale widze, ze z miesiaca namiesiac czuje sie lepiej psychicznie, zapominam o
          tym, coraz rzadziej mysle.
          uwierz, czas zmieni twoje podejscie do sprawy i niedlugo bedzie to dla ciebie
          zupelnie nieistotne smile

          pozdrawiam
          gaga
          • joasiiik25 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 18:11
            gagunia dzieki...
            moj maly tez byl dosc duzy mial 58cm i wazyl 3500 waga to nic tylko te cm...jak
            sobie pomysle ze go urodzilam ja chuda, marna istotka to az brrr(mimo iz po
            porodzie bylam z siebie TAKA dumna)


            moze przejdzie mi ten wstretny uraz,ale rodzic juz nigdy nie chce


            • aprze Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 18:14
              Moje 2 dziecko Ewelinka miąla 56 cm i 3840 wagi gdzie ja mam 155 cm Urodziłam ją 4 lata temu i nie ma śladu po cięciu krocza a teraz jestem w trzeciej ciąży
              Agnieszka
              • joasiiik25 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 18:15
                aprze gratuluje...myslisz ze mi to kiedys minie?
                • aprze Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 23.05.04, 18:28
                  Tak, tylko potrzebujesz czasu. U mnie około 6-10 miesięcy, a zaraz po porodzie mówiłam nigdy nigdy więcej. Jak tylko widziałam kobiete w ciąży to od razu w myślach mówiłam sobie "biedactwo" byłam tak nastawiona na nie, że aż dziwne, że mąż tak szybko przekonał mnie do drugiego dzidziusia. Do tej pory pamiętam jak bałam się seksu po porodzie
                  Agnieszka
                  • ankabrt Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 09:40
                    Uraz z upływem czasu mija. To jakby zaczynać wszystko od początkusmileW moim
                    przypadku bardzo pomogły ćwiczenia dla kobiet w połogu. POLECAM!
                    • le_lutki Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 12:37
                      Witam,
                      ja rowniez po porodzie mialam problemy z powrotem do normalnego wspolzycia
                      (zaznaczam, ze i przed ciaza i w trakcie uprawialam seks bardzo czesto) - po
                      pierwsze dlatego, ze libido mi zaniklo praktycznie do zera, po drugie pierwsze
                      proby okazywaly sie bolesne, ale poniewaz przeczytalam i powiedziano mi, ze to
                      normalne i po kilku razach sie unormuje, wiec bylam wytrwala i udalo sie.
                      Zaczelismy "probowac" 3 miesiace po porodzie, choc krocze zagoilo mi sie
                      natychmiast i sladu nie ma po szwach. Po prostu nie mialam ochoty i jakis
                      wewnetrzny opor psychiczny na mysl o bliznie, nawet zagojonej. Kolejnej ciazy
                      sie nie obawialam (bralam Cerazette), za to przeszkadzalo mi ewidentnie
                      karmienie, bo nie bylam w stanie kontrolowac naplywu mleka w czasie stosunku -
                      srednio to bylo przyjemne. Aha i naprawde doskonale mi zrobilo 10 seansow
                      rehabilitacji miesni krocza po porodzie, cwiczenia z polozna, ta sama, ktora
                      mnie przygotowywala do porodu. Naprawde pomogly (choc robilam je tez ze wzgledu
                      na potencjalne klopoty w przyszlosci). Moj ginekolog zas twierdzil, ze
                      najlepsza rehabilitacja dla krocza to wlasnie seks z mezem, bo to najlepsze
                      cwiczenie. Aha, a co do dziecka, to juz od jakichs 2 miesiecy jestem
                      psychicznie gotowa do nastepnego smile (moj maly ma teraz 7 miesiecy) i mysle, ze
                      nie bedziemy bardzo zwlekac. Mysle, ze kazda kobieta w jakims stopniu musi
                      przezwyciezyc uraz, u niektorych jest on prawie zaden, u niektorych potrafi
                      trwac dlugo (polozna przytaczala przyklady matek, ktore i w 6 miesiecy po
                      porodzie ani myslaly o wspolzyciu). Ja z kolei po urodzeniu malutkiego w
                      klinice, ledwo mogac zmienic pozycje przez kilka dni, patrzylam z pewna
                      zawiscia na sasiadke, ktora urodziwszy o piatej nad ranem juz rano ubrala sie w
                      swoje zwykle spodnie (sic!) i poszla z tesciowa na papierosa na zewnatrz... To
                      bylo jej trzecie dziecko, ale, jak mi mowila, za kazdym razem bylo tak samo i
                      uwijala sie z tym w godzine, bez znieczulenia, nacinania i w ogole... Tak, ze
                      to bardzo wszystko indywidualne...
    • virtual_moth Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 13:24
      joasik, potrzebujesz czasusmile

      Moja córeczka miała 56 cm i 3740 g, dużą główkę. Miałam duze nacięcie, szyto
      mnie z pół godziny i miałam mnóstwo szwów, jeden nawet potem się rozszedłuncertain
      Rana była bardzo bolesna, ale wszystko się zagoiło i teraz prawie nic nie
      widać.
      Tak jak któraś z dziewczyn napisała, do pełnego komfortu współżycia potrzeba
      nawet niekiedy 10 miesięcy. Nic od razu i to jest zupełnie normalnesmile

      Pozdrawiam
      • ewa2233 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 13:36
        10 lat temu miałam nacięcie, które zostawiło mi trwały uraz.
        Dwa tygodnie nie mogłam chodzić!
        Ciągle wracało do mnie to okropne wspomnienie, aż ciarki chodziły po plecach.
        O drugim dziecku bałam się pomyśleć, ze względu na cięcie.
        Aż ... "dociągnęłam" do wieku, gdzie albo wóz albo przewóz.
        Bardzo chciałam mieć drugie dziecko, więc postanowiłam,
        że nie będę o cięciu myśleć.
        Zdecydowaliśmy się więc na dziecko.
        Wiadomo, jak się już człowiek postara - urodzić MUSI smile)
        Na sali porodowej opowiedziałam położnej jak bardzo cięcia się boję.
        Że znieczulenie na mnie nie działa (to, które aplikuje się do szycia)
        - to taka "wada" rodzinna - przekazana w genach.
        Położna obiecała, że natnie tylko tyle ile trzeba - ani trochę więcej.
        I wiesz co?
        Po 2 godzinach po porodzie POSZŁAM się kąpać.
        W 4 dni po porodzie urządzaliśmy małe przyjęcie,
        dla przyjezdnych z daleka gości!
        Bardziej cierpiałam od hemoroidów smile

        I pomyśleć, że tyle lat czekałam z podjęciem decyzji o dziecku!
        A tu niespodzianka - nic dwa razy się nie zdarza ! smile)
        • ewa2233 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 13:37
          No, chyba, że chodzi o drugiego synka - to TAK! smile))
          • joasiiik25 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 15:14
            przeczytalam wszystkie wypowiedzi i wiem,ze nie jestem jedyna z takim
            dyskonfortem psychicznym...kolejny raz zaznaczam,ze mi chodzi o psychiczny uraz
            o pewna blokade,fizycznie czuje sie dobrze juz 4 godz.po porodzie poszlam do wc
            a na dzien po siedzialam na lozku po turecku i karmilam synka(nawet nie
            zauwazylam tej pozycji tylko wspollokatorka zwrocila mi uwage,ze jak ja siedze)
            niby fizycznie nie odczuwalam nic...wiem,gdzie popelnilam blad,niepowtrzebnie
            po powrocie do domu jak przestalam krwawic obejrzalam blizne,rane w
            lusterku...oj glupio ciekawosc a zostawilo taki nieprzyjemny slad w mojej
            glowie.mozliwe ze z czasem sie uporam,ze zapomne i pomysle o drugim
            dziecku...mozliwe.teraz cala swoja energie skupie na swoich
            mezczyznach,przeciez to dla nich i dla siebie warto byc pelnowartosciowa
            kobieta i matka.i nawet zadna blizna mi w tym nie przeszkodzi...
            bede silna


            pozdrawiam
            • le_lutki Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 25.05.04, 14:50
              Hej!
              Kiedy mnie wlasnie ZALECANO takie oswojenie sie z blizna - nalezy ja obejrzec,
              dotknac, przekonac sie jak to jest i ze jest dobrze. i mnie osobiscie to bardzo
              pomoglo, bo to, jak sobie wyobrazalam tamto pociete miejsce przerastalo
              naprawde stan rzeczywisty. Mozna powiedziec, ze bylam "mile" zaskoczona i
              okazalo sie ze nie jest wcale zle. To tez chyba bardzo indywidualne.
              Pozdrawiam
    • pysia-2 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 15:31
      A ja czytam i czytam i... naprawde nie wiem o czym moowicie!
      Ja tez bylam nacinana, a po porodzie szycie trwalo - uwaga! - 1,5 godziny!!!!!
      Nie dosc, ze nacieli, to jeszcze calutka w srodku popekalam. Potem bolalo jak
      cholera, nie moglam chodzic, nie moglam siedziec. Pamietam, ze w dwa dni po
      powrocie ze szpitala lezalam i plakalam z boolu... Ale uznalam, ze jest to po
      prostu element porodu i koniec. Po jakims czasie rany sie zagoily, chociaz
      bolalo mnie jeszcze z pool roku. I juz. Nie rozpamietuje tego, nie mam urazu,
      nie mialam problemoow z powrotem do seksu. Po prostu - musialam urodzic swojego
      synka i musialam przejsc wszystkie nieprzyjemne i bolesne zabiegi. Dla niego. I
      kiedy mysle o kolejnym dziecku, mysle o tym, jakie bedzie, a nie jak bedzie
      wygladal porood.
      • maja151 Re: uraz psychiczny po nacinaniu.... 24.05.04, 15:49
        Ja całe szycie po porodzie przespałam, (dano mi narkozę), ale wiem, że trwało
        to dość długo, bo mąż zdążył pojechać do domu, przebrać się i zabrać moją mamę
        do szpitala(żeby zobaczyła jak "pięknie" wygląda i czuje się świeżo upieczona
        mamusia.)Gdy wrócili, to ja właśnie byłam wybudzana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja