tobisia13
11.09.11, 13:06
Na wstepie opisze sytuacje,a chodzi o chrzestnego mojego synka.On i jego dziewczyna juz raz zostali by rodzicami,niestety dziewczyna poronila.Obecnie jest w 6 miesiacu ciazy i wiadomo radosc,plany,a pare dni temu dowiedzieli sie,ze bedzie to chlopczyk.Mam mnostwo zeczy po synku i postanowilismy im wszystko dac,a oni sie bardzo ucieszyli.Wczoraj dowiedzialam sie,ze sa jakies powiklania,nie wiem dokladnie co sie stalo i dzis po poludniu chcemy isc ja odwiedzic do szpitala i az sie boje.Z tego co moj maz zrozumial(on jest troche lewy w tych sprawach),to jest juz rozwarcie i podtrzymuja ja.Mam nadzieje,ze z dzieckiem jest wszystko dobrze i boje sie strasznie tego spotkania bo dziewczyna juz tyle przeszla.Czy wypada pytac?Przechodzila ktoras z was emamy cos podobnego?Wolalyscie szczera rozmowe czy nie chcialyscie o tym mowic?Czy w takiej sytuacji wystarczy powiedziec,ze wszystko bedzie dobrze?I mam jeszcze jedno zmarwienie,a mianowicie jesli pojedziemy,to z synkiem bo innego wyjscia nie mamy.Czy sadzicie,ze wypada isc z dzieckiem do przyszlej mamy,ktora ma zagrozona ciaze?Nigdy nie zostawialam malego u tesciow ale zastanawiam sie nad tym czy nie byloby lepiej jednak ale mam pewne obawy co do opieki nad synem i tu jestem rozdarta.Trudno mi wybrac.Brac pod uwage uczucia dziewczyny czy zdrowie wlasnego dziecka i glupio sie przyznac ale wybiore chyba dziecko.Jak byscie postapily na moim miejscu?