ola
12.09.11, 14:45
Tak się zastanawiam czy to normalne, czy tylko ja mam taką wyrywną inaczej sztukę

Rodzice mieszkają ok. 20 km od miasta w którym mieszkam. Ja mieszkam prawie w Śródmieściu.
Mojej mamy wołami nie da się do mnie ściągnąć.
Ona oczywiście co drugi dzień zaprasza do siebie, na obiad czy spacer, zawsze chętna zająć się dziećmi. Ale u niej!
U mnie był raz od kiedy mieszkamy na nowych śmieciach.
Niby fajnie, mam niepracującą od niedawna mamę.
Ale średni to dla mnie interes wieźć dzieci 30 km na wioskę, żeby wrócić do miasta, załatwić bank, urząd albo coś innego, i znów te 30 km po dzieci... Z krótkiej wyprawy np. do lekarza robią się 3 godziny za kółkiem.
Już nie mowię o tym, że zupełnie nie ma w niej takiej ciekawości jak nam się mieszka, jak się urządziliśmy itd.
Wiem, wiem, czepiam się, ciekawa jestem tylko, czy inne matki też tak mają?