ania579
15.09.11, 14:18
Wyobrazcie sobie taka sytuacje:
Kobieta miedzy 60-tka a 70-tka z emerytura ok. 1500 na reke. Rozwiedziona. Z niewielkimi oszczednosciami, z ktorych musi systematycznie dokladac do codziennego zycia.
Matka dwojga doroslych dzieci, majacych przyzwoita prace i pensje (przyzwoite czyli pozwalajace na zycie na srednim poziomie, wystarcza na wakacje za granica (ale raczej Tunezja niz Mauritius), ksiazki, wyjscia do knajpy od czasu do czasu) oraz swoje zobowiazania finansowe (kredyty, opiekunki do dzieci itp.).
Stosunki miedzy matka a dziecmi poprawne, nie ma wiekszych konfliktow, w razie potrzeby obie strony sobie pomagaja w codziennych sprawach typu okazjonalna opieka nad wnukami czy podwiezienie babci do lekarza/zrobienie drobnych zakupow.
Starsza pani boi sie o swoja finansowa przyszlosc i bardzo powaznie rozwaza przekazanie bankowi swojego mieszkania.
Co jest wiekszym egoizmem (jesli w ogole mozna tu mowic o egoizmie) ze strony dzieci: "pozwolenie" mamie na zawarcie takiej umowy czy moze odwodzenie jej od tego pomyslu? Jaki mialybyscie do tego stosunek, gdyby chodzilo o Wasza matke/tesciowa?
Pytam z ciekawosci. Ja do tej pory sklanialam sie ku opcji, ze starsi ludzie powinni moc zrobic uzytek ze swojego majatku jeszcze za zycia i jesli maja takie zyczenie, to nikt nie powinien ich odwodzic od takiego pomyslu (a zwlaszcza nie potencjalni spadkobiercy tego mieszkania) i ze takie rozwiazanie pozwala im na zachowanie pewnej niezaleznosci i na unikniecie malo komfortowego poczucia, ze sa zdani na finansowa pomoc rodziny. Ale ostatnio bliska mi osoba zaprezentowala poglad, ze dzieci absolutnie nie powinny na cos takiego pozwolic, ze powinny pomoc matce na tyle, zeby nie byla zmuszona na malo korzystnych warunkach pozbywac sie mieszkania i ze hipoteka odwrocona to ostatecznosc i rozwiazanie dobre tylko dla samotnych.
A Wy ku ktorej opcji sie sklaniacie?