Rozmowa pięciolatków w piaskownicy

25.09.11, 18:05
Rodzinka: tata, mama, dziecko w wózku i około pięcioletni chłopiec idą wzdłuż ogrodzenia placu zabaw. Nagle chłopiec idący z rodzicami dostrzega kolegę. Wymieniają "cześć" i ten idący błaga rodziców, by chwilę mógł się pobawić. Rodzice nie bardzo chcą, tłumaczą, że trzeba iść do kościółka. W końcu ulegają i pozwalają mu na 20 minut zabawy. Czas szybko mija i chłopiec znów się ociąga. Kolega zostaje na placu zabaw, a ten musi iść. Tata tłumaczy, że kościółek jest ważniejszy, że jutro siostry będą pytać czy był... itd w ten deseń.
W końcu młody idzie się pożegnać. Stoję obok, bo czekam na córkę i słyszę jak "kościółkowy" pyta drugiego:
- Paweł, a Ty kiedy idziesz na mszę?
Tamten wzrusza ramionami:
- Nie chodzę...
- Ciesz się, że nie masz moich rodziców, bo byś musiał...

I tak sobie pomyślałam, że za parę lat jego noga w kościele nie postanie.
    • kosmitka06 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 18:09
      Może tamtego chłopca noga w kościele za parę lat faktycznie nie postanie ale może również być tak, że chłopiec z piaskownicy będzie miał za złe swoim rodzicom (za parę lat), że nie chodził do kościółka. Ile ludzi tyle charakterów... a o gustach się podobno nie dyskutuje wink
      • zebra12 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 18:14
        Na tej zasadzie to każdy z nas mógłby mieć rodzicom za złe, że nie był prowadzony do meczetu, synagogi, zboru czy cerkwi...
      • sanrio Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:35
        będzie miał za złe swoim rodzicom
        > (za parę lat), że nie chodził do kościółka

        no jak żyję nie spotkałam się z taką sytuacją, żeby dziecko miało za złe rodzicom że nie chadzało do kościółka. Zawsze natomiast przeciwnie.
    • rosapulchra-0 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 18:24
      CytatI tak sobie pomyślałam, że za parę lat jego noga w kościele nie postanie.

      Może nie postanie, a może poczuje dzieciak powołanie i księdzem w przyszłości zostanie? Tego nie wiesz, nie przewidzisz, wróżką przeca nie jesteś.
      • majenkir Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 18:38
        rosapulchra-0 napisała:
        > może poczuje dzieciak powołanie i księdzem w przyszłości zostanie?


        Boze uchowaj big_grin!
        • gazeta_mi_placi Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:24
          To już lepiej żeby został zwykłym pracownikiem budowlanym albo hydraulikiem.
    • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 18:25
      Taaa... Zebra z tego co piszesz to ani tobie ani twoim dzieciom z kosciołem nie po drodze. Twoje wnioski mogą być bardzo błędne.
      • zebra12 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 18:36
        A nie, nie. Mnie chodzi tylko o zmuszanie. Nie o sam fakt chodzenia. Sama chodzę, ale nigdy nie biorę dzieci na siłę. Zawsze pytam, czy dziś idziemy. Jeśli któraś nie chce to nie idzie. Zwykle jednak idą, a czasem wszystkie robimy sobie wagary. Zwłaszcza, gdy jest ładna pogoda i można wyjechać. To ma być przyjemnośc obcowania z Bogiem, nie przykra powinność.
        • an_ni Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:10
          no niestety taka u nas mentalnosc
          zaciagnac dzieci do kosciola, tylko dlatego, ze jutro siostra/ksiadz wyczytaja na liscie nieobecnych albo przepytaja z kazania albo ze sasiedzi, znajomi, rodzina wytknie palcami ze w kosciele rodzina nie byla
          i nic wiecej z tej wiary i praktyki nie wynika
          • purpurowa_komnata Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:16
            > no niestety taka u nas mentalnosc

            A jak sobie wyobrażasz? Pytasz 5 latka czy chce iść do kościoła, a może pytasz czy łaskawie pójdzie do przedszkola albo do lekarza?
            W tych sprawach decyzja należy do rodziców.
            Jedyne co mi się nie podoba- to argumentacja owych rodziców.
            • kropkacom Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:19
              Wiara to chyba jednak jakieś obowiązek. Nie zazdroszczę...
              • gazeta_mi_placi Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:23
                Dobre!
            • an_ni Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 22:42
              nie zrozumialas
              mentalnosc to chodzenie do kosciola bo "co powie sasiad, katecheta, rodzina"
        • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:59
          Sorry ale pięcioletnie dziecko to może zdecydowac co chce jeść na sniadanie a nie jak ma byc wychowywane.
    • gazeta_mi_placi Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:22
      Ja też nie znosiłam chodzić do kościoła jako dziecko (jako dorosły zaś noga moja tam nie postała za wyjątkiem pogrzebów i ślubów osób z rodziny).
      Około 10 roku życia się wycwaniłam i zamiast do kościoła na mszę szłam na godzinny spacer w ładnej okolicy naszego miasta smile
      Za około godzinę szłam pod kościół i czytałam ogłoszenia parafialne, które były tam wywieszane (czasem w domu pytali się o te ogłoszenia, cała reszta szła na późniejszą godzinę).
      • verdana Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:29
        Pieciolatek woli się pobawić z kolegą, niż iść do koscioła, do przedszkola, do lekarza, do sklepu , do babci itd.
        Czy zatem, będąc dorosly, na złość rodzicom nie będzie chodził do pracy, do rodziny, do sklepu - bo go zmuszano? Cóż, pięciolatki sa z zasady zmuszane do robioenia nie tego, co w danej chwili chcą, na przyklad sa zmuszane do pójścia do łóżka zamiast ogladania filmu i mycia zębów, zamiast zjedzenia czekoladki.
        To nie oznacza wcale, ze wszystko to, co musiało dziecko robić, bedzie odrzucane w doroslym wieku. Wtedy doroslym pozostałaby tylko zabawa w piaskownicy i telewizja.
        • purpurowa_komnata Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 19:35
          Dzięki Verdana.
    • gaja78 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:03
      Rodzice bez sensu się zachowali. Powinni byli uprzytomnić dziecku, że mają jakiś rodzinny plan i bonusowe zostanie na placu zabaw było ukłonem w stronę syna, ale teraz już trzeba spadać, bo ustalili plan, bo mamie i tacie zależy na kościele albo coś w ten deseń. To bez znaczenia, czy szli do kościoła, czy po lampę do OBI. Nie potraktowali dziecka poważnie, rozmawiali z nim jak z 3-latkiem, którego się boją i tyle.
    • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:04
      Zamiast kościółek można wstawić szkoła,przedszkole,lekarz itp
      Czy to oznacza,że za kilka lat w każdym z wymienionych miejsc noga dziecka nie stanie?
      • heca7 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:10
        Dokładniewink Innym razem chłopiec będzie szedł do szkoły z rodzicami a tu na placu zabaw siedzi kolega. Przywitają się i chłopiec zacznie prosić rodziców o chwilę zabawy. Po 15 minutach rodzice chcą się zwijać a dziecko nie chce i pyta się kolegi "a ty nie idziesz do szkoły ?" - nie odpowie kolega "to ciesz się, że nie masz moich rodziców bo byś musiał isć " wink
    • kawka74 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:11
      > I tak sobie pomyślałam, że za parę lat jego noga w kościele nie postanie.

      Postanie albo nie, będzie mył zęby albo nie, będzie sprzątał po sobie albo nie...
      Mało jest pięciolatków, dla których msza wygrywa atrakcyjnością z placem zabaw, zwłaszcza, jeśli rodzice miętcy jak kupki, co nie oznacza, że za dziesięć lat zostanie zaciekłym ateistą ;p
    • zuzanna.reszka Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:29
      Dziecko nie jest pępkiem świata, a plac zabaw nie był żadną wyższą koniecznością, ani czymś, co nie może poczekać. Rodzice chodzą do kościoła, bo najwidoczniej jest to dla nich ważne. Co niby mieli zrobić z tym dzieckiem? Zostawić pięciolatka samego na placu zabaw? Nagiąć harmonogram dnia, bo dzieciak woli się bawić, niż iść do kościoła? Tak się składa, że dzieci w tym wieku na ogół przedkładają zabawę nad większość czynności. Nie ma tu raczej mowy o zmuszaniu, bo pięciolatek jest na tyle niesamodzielny, że nie może dyktować warunków.
      • klubgogo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:39
        >Rodzice chodzą do kościoła, bo najwidoczniej jest to dla nich ważne

        rodzice wyraźnie podkreślili, że jutro na katechezie będą pytać. Idą do kościółka, bo mus. Szkoda, że z potrzebą modlitwy nie idą, tylko z tego nieszczęsnego musu.
        • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 21:01
          Jakaż głeboka analiza wiary owej rodziny.
          • an_ni Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 22:52
            99% moich znajomych, ktorzy maja dzieci przygotowujace sie do komunii, zali sie ze ciagle musi chodzic z nimi do kosciola - 8 latka teraz samego nie puscisz, chodza tylko i wylacznie dlatego ze takie sa wymagania ksiedza/katechety, czesto jesli tylko moga urywaja sie, nie ida na cala msze. uwazaja ze czestotliwosc chodzenia do kosciola, ilosc formulek do nauczenia sie przed komunia i te inne cyrki, ktorych juz nie pamietam, sa wielka przesada, upierdliwoscia i nadgorliwoscia ksiezy.
            identycznie jest potem z dziecmi na rekolekcjach, z doroslymi i naukami przedslubnymi, wiekszosc to nadzwyczajniej w swiecie beznamietnie odbebnia

            • diabel.lancucki Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 10:09
              I Komunia św. nie jest obowiązkowa. Jeżeli przygotowania do niej są upierdliwością to nie ma konieczności w niej uczestniczyć. Nie chcesz nie chodzisz. Proste.
          • klubgogo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:19
            Nie ma co analizować, kiedy wnioski sa tak oczywiste.
      • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 21:02
        Dla większości ematek pięciolatek to partner, a większej krzywdy dzuiecku chyba nie da się zrobic.
    • dom-wgorach Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:33
      Z pewnością tak walsnie bedzie. Beznadzieja, kosciolek wazniejszy od wszystkiego U nas to standard
      • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 20:59
        Zycie składa się z rzeczy ważnych i mniej ważnych.
        • kamisa7 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 21:14
          Mnie również zmuszano do chodzenia do kościoła, jak i do wielu innych rzeczy( n.p. szkoła muzyczna). W tej chwili rzadko chodzę do kościoła(i mam wstręt do szkoły muzycznej). Mam dwójkę maluchów(3 i 4 latka), które strasznie rozrabiają na mszy i żadne tłumaczenia nie pomagają. Stwierdziłam, że będziemy chodzić na chwilę na modlitwę i to na razie wystarczy. Ja nie będę moich dzieci zmuszać własnie dlatego, że mnie zmuszano.Uważam, że moje maluchy nie ogarniają jeszcze tematu i nie ma co ich męczyć. Chciałbym im w mądry sposób przekazać naszą wiarę, niekoniecznie w tradycyjny , polski sposób(figurki, medaliki i obrazki) a do tego muszą troszkę podrosnąć.
          • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 21:17
            No a jak przekarzesz praktykowanie. Niedzielna msz jest obowiązkowa. No chyba że powybierasz rodzynki z wiary i praktyki.
            Rodzic jest od tego aby czasami zmusić do wykonywania niektórych rzeczy. dziecko jest za małe i za mało doświadczone aby decydowac o sobie.
          • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:00
            Nie jesteś katoliczką prawda?
    • estelka1 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 21:04
      Ok zebra, Tobie do kościoła nie po drodze, to Twój wybór i Twoje prawo. Ale jak następnym razem będziesz wymyślać jakąś krwawą, bądź łzawą historyjkę z KK w tle, to popracuj nad szczegółami. Ta opowiastka jest nieciekawa i żałosna, ale na pewno nie wzbudzisz nią kontrowersji.
      • verdana Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 22:53
        Ja tu nie widze zadnego "zmuszania" tylko elementarną dyscypline. Rodzice wychodza z domu z dzieckiem, mając jakiś cel, pozwolili dziecku trochę się pobawić, ale czy naprawdę mają obowiazek robic to, na co dziecko własnie ma ochotę? Ida na obiad do babci, tez mają nie dojść, bo dziecko woli piaskownicę? Albo po prostu mają ochote na spacer - czy mają robić tylko to, co dziecko sobie życzy?
        Podejrzewam, ze tak wychowane dziecko nie bedzie w ogóle rozumiało, co oznacza obowiązek, nie będzie liczyło sie z tym, ze jego chęci nie są najwazniejsze. Rodzice postanowili,z ę gdzieś idą, zrobili ustępstwo zatrzymujac się - i starczy. Nie musza podporzadkowywać wszystkich planow, bo dziecko spotkalo kolegę.
        Hm, a gdyby tata spotkał kolegę i zamiast na spacer z rodziną zazyczył sobie trzygodzinnego posiedzenia w barze - byloby w porzadku?
        • an_ni Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 23:05
          ale to nie o to tu chodzi, ale o argumentacje rodzicow - jesli rodzice zapisali dziecko na religie to dobrze byloby umacniac wiare a nie obowiazek, ale to juz samemu trzeba mocno wierzyc i praktykowac bez przymusu. Byc moze akurat rodzice nie wysilili sie na argumenty ideologiczne a byc moze sami chodza z musu , spolecznego czy ze strachu (przed grzechem/brakiem zbawienia) - a praktyka ze strachu jest dla mnie absolutnym zaprzeczeniem umacniania wiary.
          jesli dziecko nie chce odrobic lekcji, bo woli sie bawic, a lekcje to nie jest kwestia ideologiczna, to wtedy przywolywanie do obowiazkow ma racje, ale w przypadku wiary, dla mnie to sie kloci, moze dlatego ze ja nigdy nie bylam w stanie wymusic w sobie samej obowiazku wiary i jej praktykowania wg nakazow
          • gaja78 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 23:37
            an_ni napisała:

            > ale to nie o to tu chodzi, ale o argumentacje rodzicow - jesli rodzice zapisali
            > dziecko na religie to dobrze byloby umacniac wiare a nie obowiazek, ale to juz
            > samemu trzeba mocno wierzyc i praktykowac bez przymusu. Byc moze akurat rodzic
            > e nie wysilili sie na argumenty ideologiczne a byc moze sami chodza z musu , sp
            > olecznego czy ze strachu (przed grzechem/brakiem zbawienia) - a praktyka ze str
            > achu jest dla mnie absolutnym zaprzeczeniem umacniania wiary.

            Jedynym błędem w argumentacji rodziców było to, że próbowali powiedzieć dziecku, co powinno być dla niego ważniejsze - kościół czy plac zabaw. Taka argumentacja zawsze jest głupia, bo z punktu widzenia dziecka - błędna, skoro dziecko czuje, że ważniejszy jest plac zabaw. Powinni byli użyć argumentu, że DLA NICH kościół jest ważny i teraz tam się udają zgodnie z planem dnia, zwłaszcza że odbębnili właśnie ukłon w stronę tego, co jest ważne dla dziecka.

            Natomiast z tej argumentacji nie da się wyciągnąć wniosków ani na temat ich strategii umacniania wiary w dziecku, ani o sile ich własnej wiary.
      • zebra12 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 05:31
        Estelka, odpisałam wyżej, że chodzę do kościoła, tyle, że dzieci nie zmuszam. Nie chcą - nie idą.
    • sarling Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 23:39
      O, matko, te zyliony wątków o kościele, religii, księżach itd.
      Nuuuuuda.
      Taka sama jak te o niekatolikach i choince.
      • saga55-5 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 25.09.11, 23:53
        W sumie masz rację.
        Co komu do tego, jak rodzice wychowują swoje dzieci ? O ile oczywiście nie dzieje im sie krzywda.
        Każde dziecko jest inne i na każdego działa zupełnie inny argument.
        Mojej córce czasami też się nie chce odrobic lekcji, ale wystarczy że wypowiem imie jej wychowawczyni, chęci się znajdują.
        Może w tej rodzinie to katechetka jest dla syna autorytetem ?
    • naomi19 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 00:03
      Bardzo prawdoodobne. Mnie tez mama zmuszała, tata zostawał w domu i do swojej 'niewiary' nie przekonywał. Mama nie wyobrażała sobie, że można nie chodzić do kościoła, tacie w sumie było wszystko jedno, moja decyzja.
      Teraz po latach i ja i siostra na słowo ksiądz i kościół sie wzdrygamy.
    • undoo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 00:18
      Kolejny antykoscielny post z Twojej strony. Nie mozesz sie przeniesc na jakies forum pt nie lubie KK? Przynudzasz i bardzo jednostronnie widzisz swiat.
    • haudrey Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 00:35
      hmm, mam mozliwosc oberwowac taka katolicką rodzinkę. W tygodniu rodzice drą się na dzieci, klapsuja, generalnie rozmowy nie ma, jest wrzask. W niedzielę rodzinka odświętna idzie do kosciola, synek na oko 3lta siedzi w wózku i drze się przez cala drogę: nieeeee chcęęęę do kooooooosciooola i tak do kosciola się drze.. Po godzinie wracaja, maly drze ryjka nadal. Potem kolejna godzina wycia malego w domu, przerywana wrzaskami mamusi, zeby zamknal ryja (cytat). Taka katolicka sielanka.. Ale wazne ze uczestniczyl we mszy..

      ja chodzilam, bo mi mama kazala, nigdy nie marudzilam, bo wiedzialam, ze obowiazek to obowiazek. Praktycznie co mszę wychodzilam pełna refleksji, ze ksiadz gada bzdury, ale o tym w domu nikt nie chcial rozmawiac, o szkole nie wspomnę... Wazne, ze bylam w kosciele w niedziele, obowiazek, dyscyplina itd...
      • saga55-5 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 00:52
        synek na oko 3lta siedzi w wózku i drze się p
        > rzez cala drogę: nieeeee chcęęęę do kooooooosciooola

        Niezłą masz alergię chyba na kościół, albo baaardzo inteligentny trzylatek wink
        Nie bardzo rozumiem tych bzdurnych czasami ataków na kościół. Żeby nie było-nie ganiam do kościoła w każdą niedzielę ( raczej sporadycznie przy okazjach ) moja córka chodzi na religię, a wkurzają mnie tylko i wyłącznie księża którzy traktują kościół jak podręczny folwark. Nie znoszę też ludzi niby wierzących w niedzielę, a w życiu codziennym......na odwrót.
        Ale....nie neguje ludzi którzy do kościoła chodzą, wierzą i wkurzaja mnie takie ataki na nich.
        Co tym niewierzącym przeszkadza ten, który wierzy w zycie pozagrobowe, modli sie, chodzi na religię, do kościoła itp. ?
        Wyjaśnij mi.
        Przeszkadza Ci to w normalnym życiu ?
        • haudrey Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 00:58
          ja alergię? mam rozne,ale na kościól nie, serio. Tak wyszlo z mojego posta? Nie chcialam..
          Mnie niewiele przeszkadza, jesli nie dotyczy mojej osoby. Ale jesli rodzice drą się na swoje dzieci, przeklinają i klapsują (no mozna nazwac mnie wscibska, ale mam te obrazki przed oknem jak kawe piję wink a potem ciagną sila do kosciola a zakladam, ze to katolicy, to mi zgrzyta. Tyle.
          • saga55-5 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 01:03
            Sorki, może akurat źle odebrałam Twój watek, po przeczytaniu poprzednich.
            • haudrey Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 01:07
              smile
              pozdrawiam
              • saga55-5 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 01:11
                Wzajemnie smile
                Spadam spać
        • naomi19 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 01:10
          Niezłą masz alergię chyba na kościół, albo baaardzo inteligentny trzylatek
          hmmm
          A cóż jest takiego niesamowitego w trzylatku, który mówi, że nie chce iść do kościoła?
          • zebra12 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 05:35
            No dziwne, dziwne, bo mam 3 dzieci i nigdy mi nie jęczały, że nie chcą w niedzielę iść na nabożeństwo,mimo, że trwa ono od 2-2,5 godziny. Moje nastolatki nadal chodzą chętnie a nawet angażują się w działania dodatkowe.
            • azjaodkuchni Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 07:36
              Nie da się wychowac dziecka we wszystkich religiach świata. To rodzice przekazują dzieciom ich sposób widzenia świata...Ja nic złego w zachowaniu rodziców nie widzę a dziecko jak dziecko albo im podziękuję albo będzie w przyszłości wypominac, ze ono wolało coś innego..
              • andaba Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 07:45
                Zebra, chrzanisz. Pokaż mi pięciolatka, który wolałby iść do kościoła, zamiast bawić się z kolegą. A jednak chodzą i chodziły dawniej, z tym że dawniej miały jeszcze mniej do powiedzenia, za samo powiedzenie, że się nie chce iść było lanie. A jednak kościoły są pełne. Ciekawe kogo, neofitów? Wątpię.
                • franczii Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 07:56
                  Moja kolezanka gleboko wierzaca i jedna z niewielu jesli nie jedyna ze znanych mi osob na powaznie praktykujacych nigdy nie zmusza swoich synow do chodzenia na msze a dzieci i tak czasem chca isc. Im starsze tym chetniej ida i tym czesciej chodza.
            • naomi19 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 07:54
              Ale moja trzylatka mówi wprost- w kościele jest zimno i nudno i ona nie będzie tam chodzić. Myśle, że jak była to przeraziła się drogi krzyżowej, a nie serwuję jej tak drastycznych obrazków, widziała to pierwszy raz, człowiek cierpiący, zakrwawiony, nagi. Ona coś czuje, że w kościele jest coś nie tak. Jest nieprzyzwyczajona do takich widoków.
              • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:14
                Rozwala mnie to nudno.
                Cóż we własnym domu czasem jest nudno i na placu zabaw też.
                • andaba Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:17
                  gryzelda71 napisała:

                  > Rozwala mnie to nudno.
                  > Cóż we własnym domu czasem jest nudno i na placu zabaw też.

                  W szkole dopiero bywa nudno...
                • kolpik124 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:19
                  No bo w kościele dzisiaj muszą być atrakcje bijące na głowę festyny w galeriach handlowych - konkursy z nagrodami, wystepy taneczne, jakiś celebryta też by się przydał wink Wtedy jeśnie państwo uzna, że było ciekawie.

                  A swoją drogą trzeba chodzić z dziecmi na nabożeństwa dla dzieci, w jednych kościolach lepsze w innych gorsze, ale obecnie prawie wszędzie to już standard.
                • naomi19 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 10:57
                  Oczywiście, że w szkole jest nudno i w domu też. Tyle, że ani w szkole nie widzi nagich zakrwawionych mężczyzn, mam nadzieję, że w szkole tez nikt jej takich horrorów puszczał nie będzie. A nawet jeśli z jakiś powodów- too będzie miała lat 6 wzwyż, a nie 3. Kościół z całym jego okrucieństwem nie jest dobrym miescem dla dzieci.
              • agniesia1973 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:58
                Jedno mi przyszło do głowy. Wiary nie da się wypracować. Mam takie wrażenie, jak czytam większość postów. Niedzielna msza traktowana jest jak większość przykrych obowiązków: musisz chodzić do szkoły, do lekarza, do kościoła ..... dyscyplina musi być i już. Może dlatego Polacy są religijni ale niekoniecznie wierzący? Co ma być atrakcyjnego dla pięciolatka w uczestnictwie w uroczystości, z której nic nie rozumie?
                • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:02
                  Pytanie dlaczego nikt nie wytłumaczy 5latkowo o co chodzi?
                  • agniesia1973 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:15
                    Może dlatego, że sami rodzice nie są wstanie wytłumaczyć a na religii rysuje się aniołki ....
                    • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:23
                      No jak rodzice nie sa w stanie.....
                      • agniesia1973 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:31
                        Pewnie katechetki są w stanie ....
                    • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 15:39
                      A rodzice czytaci? To kupić sobie katechizm dla dzieci , przeczytac i odpowiadac potomstwu na pytania.
                  • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 15:38
                    Bo to przeciez maluch wink Ratowac go trzeba przed każda mozliwa wiedzą, ta o kościele i wierze.
                • kolpik124 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:03
                  I dlatego ważna jest katacheza.
              • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 15:34
                W zyciu trzeba bywac w nie tylko rozrywkowych obiektach.
      • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:12
        Mam taka rodzinkę w bloku.Identycznie się drą ale do kościoła nie chodzą.
        • kolpik124 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:21
          Każda postępowa emama wie, że katolik po niedzielnej sumie obala pół litra, spuszcza łomot żonie i dzieciakom, a potem wspólnie z proboszczem idzie do burdelu wink
          • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 15:41
            Tu większośc bardziej papieska od papieza.
    • gryzelda71 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 08:28
      Wczoraj po kościele,a jakże byłam po kefir.Tak matka z dzieckiem płaczącym bo ono chce na podwórko,a mam che zakupy zrobić.Takich dzieci nie szkoda?
    • mynia_pynia Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:38
      Ja tam lubię chodzić do kościoła, ale tylko wtedy jak jest cicho i w kameralnym gronie.
      To dla mnie mistyczne miejsce, przyciemnione, bardzo często piękne architektonicznie.
      Uwielbiam klimat małych wioskowych kościołów.
      Jako dziecko nie lubiłam chodzić na mszę niedzielną, ale w tygodniu na różaniec, wspominam bardzo przyjemnie, szło się po ciemku, bez rodziców.
      Obecnie na msze chodzę w intencjach bliskich w tygodniu najczęściej, kilka razy do roku.
      • kolpik124 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 09:42
        Aha, czyli wtedy kiedy tobie pasuje.
        • naomi19 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 10:58
          A komu ma pasować?
        • przeciwcialo Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 15:42
          Tzw. wierząca czasami praktykujaca.
    • sadosia75 Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 15:46
      Wielka szkoda, że teraz obecność w kościele nie jest czymś wyjątkowym. Pamiętam jak moi rodzice mnie zaprowadzali na litrugię. to zawsze było coś wyjątkowego. zawsze omawiano ze mną każdy szczegół liturgii przed wyjściem z domu, wiedziałam o czym dziś będzie, jakie dziś święto, jaki dzień będzie omawiany.
      dla mnie niedzielna litrugia to było coś tak wyjątkowego, że potrafiłam zrywać się z samego rana jeszcze przed rodzicami i czekać aż będziemy się szykować. moi rodzice potrafili mi przekazać wiarę w Boga i potrafili mnie zachęcić do Boga.
      Ja trochę nawalam w tym temacie uncertain Nie mam aż takich zdolności jak moja Mama. Dlatego też część obowiązku przerzuciłam na przedszkole. I na szczęście razem z nauczycielkami dałyśmy sobie świetnie radę bo dziewczyny chętnie udzielają się w życiu swojej parafii.
    • trwe Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 16:52
      no bez przesady. Mój syn w tym wieku i późniejszym wykłócał się z nami na każdy temat "bo moi koledzy nie muszą się codzeniennie kapać", "powiedzieli mi że jestem frajer bo wam wszystko mówię a koledzy okłamują swoich rodziców" itp. Ważne jest co się zakorzeni w umysłach naszych dzieci, wierzę że pewne wartości wyniesie z domu niezależnie od tego że nie zawsze się jemu podobały.
      Czy Twoim zdaniem powinni zrezygnować z pójścia do kościoła? To tak jakbyś chciała na własne życzenie rozpuścić dzieciaka, trzeba być konsekwentnym.
    • figrut Re: Rozmowa pięciolatków w piaskownicy 26.09.11, 18:09
      > I tak sobie pomyślałam, że za parę lat jego noga w kościele nie postanie.
      Tego przewidzieć nie możesz. Znam osobiście dwóch Franciszkanów. Jeden był ciągany do kościoła przez swoją babcię i kiedy tak był ciągany na przymus, to myślał sobie, że jak będzie już dorosły, to jego noga w tym przybytku nigdy nie stanie. Z Kościołem był na NIE do 17 roku życia, a później sam nie wie co mu się odmieniło, że zaczął drążyć temat wiary i postanowił pójść do zakonu. Drugi pochodzi z rodziny ateistycznej. Jako dziecko nie przyjął żadnych sakramentów, przez szkołę średnią i studia śmiał się z wierzących których nazywał "prowadzonymi na smyczy przez ciemnogród". Później "coś" w jego życiu się wydarzyło i zaczął mocno wierzyć. Nigdy nie powiedział co takiego, ale musiało być na tyle ważne, że pchnęło go do zakonu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja