aga_sama
26.09.11, 11:23
Sprawa dotyczy pośrednio dziecka i edukacji, więc proszę o nieusuwanie wątku.
Byłam kilka dni temu w urzędzie złożyć podanie. Urzędniczka je przeczytała i trochę sobie porozmawiałyśmy. Potem pojawiła się jeszcze druga.
Panie generalnie hmmm mówiły rzeczy kontrowersyjne, na pewno słownie interpretowały przepisy na niekorzyść dziecka i wbrew zasadzie sprawiedliwości społ. Stanowisko i argumenty urzędniczek dają mi duże pole do dalszych skarg i innych działań prawnych.
Sporządziłam notatkę z tego spotkania, wysłałam im majlem z prośbą o ewentualne uwagi, a jeżeli ich nie mają to o wydrukowanie, podpisanie i sygnał, że mogę ją odebrać w sekretariacie urzędu.
Panie milczą, unikają kontaktu.
Co mam zrobić? Bez ich podpisów ta notatka jest nieważna? Nie chce mi się już z nimi gadać na ten temat, pierwszą rozmowę bardzo odchorowałam. Mam iść i wymagać, żeby podpisały że nie zgadzają się z treścią notatki?
Niby komedia, ale mnie skręca z nerwów jak sobie przypomnę to spotkanie.