Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających czas)

27.09.11, 14:31
Co byście zrobiły?
Z góry uprzedzam, że nie jestem trollem, ani nic sobie nie wymyśliłam, ani nie jest to wynik choroby ( z góry uprzedzam, gdyż moja matka tak stara się to przedstawiać. Nie mam też na tyle wyobraźni , żeby to wszystko wymyślić.
Byłam późnym dzieckiem (raczej wpadka). Moja matka miała 38 lat, tata 44 i był już cięzko chory, po 2-3 latach wiedzał, że umrze i starał się mnie zabezpieczyć przed śmiercią. Założył mi książeczkę mieszkaniową ( tak samo jak mojemu starszemu rodzeństwu) wpłacając tam tyle pieniędzy ile mógł. Zmarł gdy miałam 5 lat. Od tego czasu dostawałam rentę po ojcu i matka wpłacała na tą książeczkę drobne kwoty kiedy dostawała moją rentę rodzinną. Renta rodzinna przez rok czy 2 była wspólna z bratem, który się jeszcze uczył, siostra już pracowała więc jej nie przysługiwała. Po tych 2 latach brat się usamodzielnił, dostał swoją książeczkę i się ożenił. Siostra też wyszła za mąż i czekała na mieszkanie za swoją książeczkę. Na razie zamieszkała z mężem i dzieckiem u nas. Matka ze swojej wypłaty i mojej renty żywiła i ubierała wszystkich, siostra nie pracowała, ale szwagier miał super wypłatę, która w całości była przeznaczana na rozrywki i papieroski. Przez ten czas byłam przez szwagra zgwałcona i molestowana o czym już kiedyś pisałam.
Mieszkali u nas przez rok, nie muszę pisać, że to było piekło i koszmar i jak się niesamowicie ucieszyłam gdy się wyprowadzili do innej dzielnicy, niestety radość była krótka, bo siostra tak się przyzwyczaiła do tego, że ktoś za nią wszystko robi, że wolała wydać kasę na bilet i codziennie do nas przyjeżdżała z całą rodziną (matka ich żywiła, mnie zmuszała do opieki nad dzieckiem, potem dwójką) siostra w tym czasie czytała gazetę, wychodziła do koleżanek, na zakupy i inne rozrywki. Często nie szłam do szkoły, bo musiałam się zająć dziećmi, a matka musiała np.iść do pracy czy na zakupy. Siostra potrafiła zostawić u siebie w mieszkaniu , głodne 2 i 3 - letnie dzieci same w domu i iść na kilka godzin do koleżanki, albo do centrum na zakupy. Matka bała się co ludzie powiedzą, że dzieci głodne, brudne i zmuszała mnie do opieki na nimi. Zauważyłam dziwną zależność między zgodą na opiekę nad dziećmi, a wizytami szwagra, który dalej mnie molestował ( już mnie nie zgwałcił, ale ciągle obmacywał, łaził za mną do łazienki i podglądał, ocierał się to było obrzydliwe i nie chciałam go widzieć. Przedtem np. przychodził z pracy po nocce to kładł się goły do mojego łóżka (matka wtedy wychodziła z pokoju) i kładł mi penisa między uda i się podniecał, ale już nie zgwałcił. Matka była za ścianą.Wielokrotnie ją prosiłam , aby nie przychodził ( nigdy nie spytała dlaczego, ale obiecywała, że nie będzie i czasami te wizyty były rzadsze - gdy zajmowałam się dziećmi, znowu częstsze gdy się buntowałam lub chciałam pieniądze, np. na zeszyty, pastę do zębów, książki, nie daj Boże coś do ubrania. Przecież ona miała misję, utrzymywała swoją dorosłą córkę i jej całą rodzinę. Nie będę opisywać wszystkiego, bo tego by była cała książka, ale opiszę to , co mnie najbardziej bolało.Miałam może ze 3 ciuchy na krzyż, które były ciągle w użyciu, ciągle w praniu. Często chodziłam w rzeczach matki.rozm. ok. 46, ja najmniejsza w klasie ze sporą niedowagą ( w wieku 10 lat ważyłam 22 kg, chyba 137 cm wzrostu. Była to gdzieś 5 klasa sp.Moja klasa zorganizowała dyskotekę klasową, nie miałam co założyć, a chciałam strasznie iść. Matka nie uznawała rozrywek jedyną rozrywką był telewizor, po co mi , kino (tylko ze szkołą 1 na 5 wyjść szkoły),teatr - masz telewizor (NIGDY nie kupiła mi książki nie do szkoły dobrze, że były biblioteki) nie jeździłam prawie na wycieczki klasowe ani inne i w końcu uprosiłam ją żeby mi dała pieniądze na spodnie, od niej miała być bluzka. Dała mi jakąś min. kwotę ( powiedzmy na teraz około 20-30 zł ) i biegałam kilka godzin zanim coś znalazłam - lumpków nie było. Matka poszła do szkoły, niby to powiedzieć, że sie spóźnię, a tak naprawdę wyśmiać przed całą klasą, narobiła mi takiego wstydu, że przez kilka lat byłam wyśmiewana w szkole. Teraz to może głupie, ale przez długi czas bałam się prosić ją o jakieś pieniądze. Potem zapisałam się na kung - fu, obiecała płacić te kilka złotych miesięcznie (ok. 15 na teraz) to był mój sposób na unikanie szwagra - być jak najmniej w domu.Niestety jak zaczęłam uczyć się bronić przed szwagrem ( wykręcałam mu ręce jak mnie obmacywał), matka przestała mi dawać pieniądze na treningi kung - fu. Może mam już schizę i niepotrzebnie łączę te 2 fakty, ale to ten sam czas. Zawsze były awantury o zużycie wody(za dużo się myję i za często - ona tylko w soboty i jeszcze nie zaśmierdła, a ona musi takie rachunki płacić. Tylko nie dodawała, że u nas kąpie się też siostra i jej 2 dzieci. Nauczyłam się myć dosłownie w kubku wody ( namydlałam się mokrą gąbką , a potem wodą z kubka płukałam), żeby tylko jej nie złościć i żeby szwagier nie przychodził. Siostra nalewała sobie pełną wannę, a matka była szczęśliwa , że ona się w ogóle wykąpała ( bo ludzie będą gadać, że od niej śmierdzi). Jak uważała ,że za dużo wody zużyłam albo chciałam pieniądze to potrafiła trzymać wodę w wannie po kąpieli przez kilka tygodni ( używała jej do prania, mycia podłóg do ubikacji - to w ramach oszczędnśoci podobno było), a potem wydawała fortunę na doczyszczenie wanny.
Jak pisałam wyżej miałam przez całą podstawówkę niedowagę i awitaminozę(wszelkie warzywa i mięso to był luksus) miało być dużo i pożywnie ( np zupa z 1 torebki rozcieńczona na maksa - do tego ze 3 kilo ziemniaków i przyprawione mąką, śmietaną i solą, albo ziemniaki i jajka na kilka sposobów ( sadzone, w sosie itp.) i ziemniaki (kilka razy w tygodniu to samo). Pasta do zębów to był luksus - matka i siostra miały protezy od dawna. Zęby myłam tylko wodą, do dentysty chodziłam tylko szkolnego i niestety w wieku 13 lat musiałam mieć prawie wszystke zęby usunięte i wstawioną protezę -moja matka nawet nie zauważyła, a ja jej nie mówiłam (nigdy jej nic nie mówiłam, a ona nie była zainteresowana), bo się wstydziłam a wiedziałam, że jak się dowie to rozpowie połowie miasta (miałam nauczkę - jak zaczęły mi rosnąć piersi, zobaczyła i rozpowiedziała swoim znajomym jak dostałam okres było to samo i kiedyś jak wyczytała w moim sekretnym notesie , że się zakochałam też to samo). Nie ufałam jej kompletnie. Po podstawówce chciałam jak najszybciej zdobyć zawód, żeby się usamodzielnić, ale lubiłam się uczyć i wybrałam w końcu liceum ekonomiczne. Jak się tam dostałam moja matka za kilka złotych (chyba 10) odkupiła od znajomej książki do ekonomika, których jej córka używała 20 lat przedtem. To co , że były z poprzedniej epoki i były nieaktualne. Ja miałam się z nich uczyć, bo przecież córka siostry szła do szkoły i siostra płakała jaka ta wyprawka droga. Siostra cały czas przywoziła dzieci do nas , bo przedszkole dla młodszego drogie to był u nas ( ona nie pracowała), a starsza po szkole też do nas jechała, bo w domu nie było obiadu ( mamusia na zakupach/ u koleżanki) wieczorem matka lub ja odwoziłyśmy dzieci - oczywiście na nasz koszt. Szwagier praktycznie do 16 roku życia mnie molestował. Jedynym sposobem było unikanie go, matka nie zwracała uwagi na moje prośby i błagania aby nie przychodził. Jak przyszłam ze szkoły to najpierw podsłuchiwałam pod drzwiami czy jest głośno jak tak zawracałam i włoczyłam się po mieście, często chowałam się do piwnicy i czekałam , aż szwagier wyjdzie. W domu siedziałam w pokoju, nie odzywałam się starałam się być niewidoczna. Moim marzeniem był dom dziecka. Wiedziałam , że nierealne, bo co by ludzie powiedzieli. Szwagier oprócz molestowania bił moją siostrę i dzieci - rozwód - w naszej rodzinie nie było rozwodów - co by ludzie powiedzieli. To był dla matki wyznacznik, więc na zewnątrz było wszystko ok.Jak matka coś mi kupila , np. majtki to pokazywała wszystkim swoim znajomym przez miesiąc, żeby widzieli jak ona o mnie dba.
cdn
    • zytka29 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 14:32
      Gdy miałam jakieś 14-15 lat) matka zabrała mnie do banku i kazała mi złożyć podpis, byłam pewna, że to upoważnienie mnie do konta i podpisałam, potem się dowiedziałam,że kazała mi podpisać wycofanie pieniędzy z mojej ks. Mieszkaniowej, aby mogła wykupić swoje mieszkanie na własność z tych pieniędzy.Bo i tak to mieszkanie potem będzie moje. Okłamała mnie, że ta książeczka była bezwartościowa , bo teraz ze spółdzielni nie dają mieszkań i te pieniądze by przepadły, a tak to ona mi zapisze swoje mieszkanie i będę miała gdzie mieszkać. Z początku nawet się ucieszyłam, bo myślałam, że teraz będę miała coś do powiedzenia w sprawie wizyt siostry i szwagra. Niestety nadzieje były płonne, bo mieszkanie jest na niąi ja sobie mogę. Nie wiem dokładnie ile tego na książeczce było( w banku trzymają takie dokumenty tylko 5 lat, a nie wiem gdzie szukać), ale chyba sporo bo starczyło na remont generalny mieszkania (płytki, podłogi itp.) oraz wymianę umeblowania większości sprzętów w mieszkaniu (część robiona na zamówienie - dodatkowe podwieszenie, oświetlenie w meblach itp.
      W wieku 16 lat nie wytrzymałam w nowej szkole byłam popychadłem, nie miałam nic . Matka nigdy mi nie kupiła zabawki, książki, gazety,potem kosmetyków, gdy miałam okres, miałam sobie radzić sama najlepiej papier podkładać,bo za jej czasów tak robiono. A wiadomo jak to z nastolatkami, nie miałam przyjaciół - bałam się koleżanki przyprowadzać od kiedy szwagier rzucił się kiedyś na moją koleżankę z klatki i zaczął się do niej przystawiać, całować i obmacywać -koleżanka uciekła , a matka uważała to za zabawne wydarzenie.
      I pewnego dnia nie wytrzymałam gdy mimo kolejnych obietnic moja matka znowu wpuściła szwagra i wyszła do pracy. Ten gnój znowu się zaczął do mnie dobierać, jakimś cudem uwolniłam się, zamknęłam w pokoju i wyłam . Chyba się wystraszył , bo wyszedł. Odkręciłam gaz. Niestety przeżyłam. Moim marzeniem od 10 roku życia była śmierć. Moja matka nawet nie zapytała dlaczego to zrobiłam, ale kazała mówić, że zasnęłam, a instalacja gazowa była nieszczelna.
      Trochę potem było lepiej, szwagier prawie nie przychodził, matka kupiła mi kilka rzeczy na raty (spłacane z mojej renty magnetofon, rower powstał lumpki więc trochę ubrań też miałam). Ale zaczęłam mieć kłopoty ze zdrowiem, traciłam słuch, miałam kłopoty z pamięcią, bóle głowy (dalej musiałam się zajmować dziećmi siostry - już trójką) - w efekcie nie zdałam matury. Poszłam do neurologa stwierdził padaczkę, ale kazał zrobić TK - wtedy nowość płatne ok. 200 zł ( miałam rentę około 700 zł) lub pół roku czekania. Matka nie chciała mi dać kasy naTK, bo jest niemowle przecież i siostra potrzebuje pieniędzy. Mówiła: Nie mam, nie dam czyli jak zawsze po czym sponsorowała siostrę czy brata. Leczyłam "padaczkę " 2 lata po czym okazało się, że to guz mózgu(przez ten czas zrobił sie ogromny). Po usunięciu zostałam sparaliżowana na jednostronnie- potrzebna była rehabilitacja - matka zero reakcji, lekarz mówi, żeby chociaż rodzina masowała - zero reakcji, matka biadoli, bo majątek wydaje na bilety dojazu do mnie (sąsiednie miasto jakieś 20km), a wypada jechać , bo co ludzie powiedzą. Lekarze decydują, o rehabilitacji przy łóżku, a potem na oddziale - po 2 tygodniach wstaję na nogi, zaczynam czuć i poruszać ręką. Powrót do domu z adnotacją codzienna rehabilitacja. Matka dalej pobiera moją rentę podwyższoną o zasiłek pielęgnacyjny (860 zł prawie – 1 grupa inwalidztwa).Rehabilitacja, a skąd pieniądze - nie mam , nie dam.Ambulatoryjna - nie mam czasu iść do lekarza.Kiedyś poszła, bo musiała i poprosiłam, żeby przy okazji wzięła skierowanie dla mnie ( sama jeszcze nie wychodziłam, bo się przewracałam. Poszła ,ale lekarka podobno nie wiedziała jakie zabiegi przepisać - mówię mogą być takie jak w szpitalu - weź wypis. Lekarka niewie co to za zabieg - niech przepisze inny. Poszła zaś - lekarka nie może nic przepisać , bo się nie należy - rok wprowadzenia kas chorych. Napisałam skargę na lekarkę. Potem się okazało, że moja matka nic jej o mnie nie mówiła, chciała tylko leki dla siebie. Lekarka tłumaczyła mi się potem ze łzami w oczach i pokazując wpisy w karcie (znaczy brak wpisów w tym czasie). Do szpitala i przychodni gdzie się leczyłam potem nie byłam w stanie codziennie sama dojeżdżać, a ich skierowania na moją przychodnię nie działały musiała mi internistka zapisać. Prawie cały rok byłam bez rehabilitacji. Wyłam z bólu, pojawiły się przykurcze , spastyka, bóle kolana i prawie przestałam chodzić. Lekarz prowadzący przerażony, dawał mi skierowania do szpitala ile mógł (ale limity nie pozwalały .Raz udało mi się jechać do sanatorium – dała mi na drogę 20 zł, bo ją uprosiłam gdybym musiała zrobić jakąś oplatę (przecież będziesz miała wikt i opierunek.Matka już jawnie finansowała moją siostrę, miała jej wszystkie książeczki opłat i je opłacała. Gdy się nauczyłam chodzić po domu, matka wychodziła przed klatkę czekając na listonoszkę, potem wychodziła już przed osiedle - w miarę jak lepiej chodziłam (ćwiczyłam godzinami w domu), jak ją potem pytałam gdzie moja renta to mówiła, że poszła zaraz zrobić opłaty w spóldzielni (my czynsz ok. 200 zł wtedy, ale nic nie zostało), a to pożyczyła sąsiadce , bo nie wypadało odmówić itp. tłumaczenia, żeby mi nie dać pieniędzy na leczenie.Ciągle ją błagałam o pieniądze. Tylko pytała , a jakie ty masz pieniądze? a moja renta, którą dostaje na leczenie?. Słyszałam , że to jest JEJ renta, a ja mam sobie zarobić jak chcę się leczyć.Chciałamjuż iść do jakiegoś domu opieki, ale tam są długie kolejki, a ja już zaczęłam być coraz sprawniejsza i nie znalazłam miejsca.
      Pierwsze co zrobiłam już zaczęłam lepiej chodzić to poszłam do banku i założyłam sobie konto gdzie miała wpływać renta. Warto było żyć, żeby zobaczyć minę mojej matki . Myślałam, że mnie wyrzuci z domu. Kazała sobie płacić za połowę opłat i wszystkich kosztów utrzymania. Zgodziłam się, bo myślałam, że tak będzie uczciwie. Niestety siostra dalej nas najeżdżała całą rodziną, koszty wyżywienia były wspólne więc za nich też płaciłam. Płaciłam też za kupowane przez matkę pierdółki za 5 zł, rozdawane bratowej, siostrze i znajomym. Płaciłam połowę raty z pożyzek , które brała matka i pieniądze dawała bratu lub siostrze (spłacała jedną i zaraz brała drugą).. Brat się wtedy budował więc matka pchała mu kasę. Płaciłam połowę rach (pożyczki wliczała do rachunków)., bo się bałam, że mnie wyrzuci z domu(byłam pełnoletnia przecież), a nie stać mnie było na wynajęcie. Mało mi zostawało na rehabilitację, ale miałam szczęście. w prasie znalazłam ogłoszenie o pracy wysyłkowej (korektor)dla ON. Nie były to duże pieniądze, ale pozwalały na dodatkowe zabiegi. Ale nie o tym miałam pisać. Znalazłam pracę,zakochałam się i po kolejnej niedotrzymanej przez matkę obietnicy, że nie będzie zapraszać szwagra obietnicy wyprowadziłam się. Strasznie chciałam mieć rodzinę i pobraliśmy się . Zadłużyliśmy się i kupiliśmy zniszczone mieszkanie w kiepskiej dzielnicy (żeby było taniej, ale własne,żebym nigdy nie musiała wracać do matki). Dalej mimo wszystko odwiedzaliśmy moją matkę raz na 2-3 tygodnie, bo to w końcu matka. Do czasu,aż wiedząc, że przyjadę w dany dzień zaprosiła też szwagra. Wiedziałam, że nic mi już nie zrobi, że jest przy mnie mąż, ale sam ten gest przeciwko mnie, obiecywała, wiedziała, że chcę zapomnieć. Jak się wygadała, że przyjdzie zabrałam męża, wyszliśmy i nigdy już tam nie wróciłam, ani z matką nie rozmawiałam.
      Straciłam pracę, mieliśmy kilka kredytów, ja się nie rehabilitowałam, bo nie było za co, nie zainteresowało jej to, gdyby nie teściowa, która dzieliła się z nami żywnością, bo kasy też wiele nie ma, jedlibyśmy chyba tynk. Pretrwaliśmy , zrobiło się lepiej.Urodziłam syna. Nigdy nie widziała mojego dziecka ani nie wyraziła takiej woli.
      Potem się dowiedziałam o molestowaniu siostrzenic .
      Tu jest link:
      <a href="
      • zytka29 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 14:34
        Przy okazji chciałabym serdecznie dziewczynom z tamtego wątku serdecznie podziękować za wsparcie i dobre słowo. Wprawdzie nie do końca udało mi się oskarżenie tego pedofila i pomoc małej, ale wiem, że zrobiłam wszystko co mogłam.

        Matka dalej usiłuje wmawiać wszystkim , że sobie to wymyśliłam po operacji, że jestem nienormalna itp., że sama tego chciałam, wręcz sama nogi rozkładałam ( 9 latka!) , ale mój kuzyn , który w tamtym czasie do nas przyjeżdżał - zaprzeczał jej i mówi prawdę jak było: jak się szwagra bałam jak uciekałam przed nim.

        Niestety cała ta sprawa,zeznania ,zastraszanie mnie, strach o siostrzenicę doprowadziły mnie do udaru mózgu. Znowu leczenie , brak pracy, długi. Brat to dla mnie obcy człowiek (od zawse), pomocnik pedofila, wprawdzie przyznał , że wiedział o moim molestowaniu, ale małej nie chciał pomóc, nie chciał się mieszać, bo pedofil to jedyny żywiciel – siostra ma teraz 48 lat i pracowała tylko rok czy 2 przed małżeństwem , musiałby się tłumaczyć dlaczego nic nie robił itp. Lepiej było zostawić jak było.
        Chciałam wobec tego zapytać w jakiej teraz jestem sytuacji gdyby matka swoje mieszkanie mimo obietnicy przepisała siostrze lub bratu (bądź obojgu mnie wydziedziczając lub nie):

        1.czy będzie mi przysługiwał tylko zachówek czy moge sie upominać o zwrot tych pieniędzy z książeczki mieszkaniowej plus zachówek
        2. czy jeśli matka dotrzyma obietnicy i zapisze mi mieszkanie to rodzeństwo (i ich dzieci też?)może sie dopominać ode mnie zachówku .
        3.Czy w takiej sytuacji pozwałybyście matkę o zwrot ukradzionych pieniędzy ( z książeczki, renty przez prawie 20 lat ). Czy to miałoby jakiś sens ( teraz ma 73 lata)?Mieszkałam w tym mieszkaniu prawie 25 lata z czego przez prawie 20 dostawałam rentę, którą zarządzała w całości matka , a więc miałam duży, a nawet większy od niej udział w opłatach (większy dochód), remontach i wyposażaniu go, a obecnie jestem ciężko chora i przydałyby mi się pieniądze na operacje ratującą moje zdrowie oraz leczenie.

        Przepraszam za taką długość moich wynurzeń, ale to było konieczne do wykazania mojego stosunku do tych ludzi.
        Dla mnie to obcy ludzie, ba pierwsza lepsza obca osoba z ulicy jest mi bliższa.
        Myślę, że moje szanse na odzyskanie pieniędzy ukradzionych przez matkę po jej śmierci są minimalne , ale może większe niż czekanie na jej łaskę i dotrzymanie obietnicy..
        Jest tak: nie mam tej książeczki mieszkaniowej - jest u matki, nie mam dowodów: typu rachunki za remonty itp. Ewentualnie zeznawać mogliby sąsiedzi, że siostra bywała u nas prawie codziennie, nie wiem czy ten kuzyn zgodziłby się zeznawać przeciwko ciotce (wiedział, np. że nie miałam rehabilitacji i że matka miała większą kasę (robił jej część remontów jak mi ukradła te pieniądze z książeczki). Nie wiem kto jeszcze listonoszka, że matka odbierała cały czas moją rentę. Koleżanki ze szkoly, ale to tylko słowa. Nie wiem co jeszcze.

        Poradźcie coś, chciałabym odzyskać chociaż część tych pieniędzy, żeby mieć na leczenie i zabezpieczenie przyszłości dziecka. I mieć satysfakcję, że moja siostra i brat nie dostaną nic. Bo nawet gdyby mi zapisała to mieszkanie czy coś to muszę płacić zachówek, podatek – od swoich pieniędzy przecież.
        Przeciwko mnie jest to, że nie odwiedzam matki, nie opiekuję się nią więc zaniedbuję, brzydzę się nią i rodzeństwem i nie chcę z nimi rozmawiać, dogadywać się, prosić itp. Jak to widzicie?
        Mnie wystarczy, że już całe życie praktycznie utrzymywałam rodzinę siostry, w części sponsorowałam budowę domu bratu. Tylko jak to udowodnić. Sama całe życie biedowałam, żebrałam o każdą złotówkę. Od matki nie dostałam nic nawet podstawowych rzeczy. Ani miłości ani wykształcenia (sama na własny koszt je później uzupełniłam) dostałam tylko strach, ból, upokorzenia, mnóstwo schiz ( mało komu potrafię zaufać), kłamstwo i niedotrzymana obietnica to dla mnie prawie przestępstwo. No mniejsza z tym.
        Olałabym kasę, gdybym była zdrowa – zarobiłabym sobie, gdybym nie miała dziecka –ale to jego dziedzictwo przecież, chce być weterynarzem, a mnie, nie będzie stać na opłacenie mu studiów. Więc proszę doradźcie co zrobić? Jak to wygląda prawnie?
        Może ktoś to doczytał do końca  Gratulacje! Koniec.

        • mamaemmy Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 14:48
          Jakaś masakra to co przeszłąśsad sad sad
          Nie umiem nic doradzić z prawnego punktu widzenia..
          Mogę jedynie napisać:przytulam wirtualnie...
          Mam nadzieję,że los naglę się obróci i uśmiechnie sie do Ciebie .I tego Ci bardzo zyczę.
        • majenkir Re: 27.09.11, 14:49
          sad sad sad O rany..... wspolczuje.
          • tobisia13 Re: 27.09.11, 15:11
            Bardzo wspolczuje,ze musialas przejsc przez takie pieklo pod wlasnym dachem.Jesli zalezy ci na tych pieniadzach,to wydaje mi sie,ze skoro matka odbierala twoja rente,to musza byc na to dowody.Mnie bardziej zszokowalo zachowanie szwagra i to,ze matka na to pozwalala,straszne crying A myslalas o tym aby podac szwagra do sadu i starac sie o odszkodowanie po tylu latach molestowania?Moze kolezanka,ktora szwagier rowniez molestowal pomoze ci pomoc i we dwie mozecie udowodnic przed sadem do czego jest zdolny.Zycze powodzenia i zdrowka przedewszystkim!
    • iwoniaw Ferii nie ma, a trolling taki wybujały? 27.09.11, 14:56
      Pieniędzy z książeczki mieszkaniowej założonej na nazwisko nieletniego nie można przejąć bez zgody kuratora sądowego, ani gdy się jest rodzicem ani kimkolwiek innym.
      Więcej mi się pisać nie chce, ale nad wiarygodnością jeszcze musisz popracować.
      • zebra12 Re: Ferii nie ma, a trolling taki wybujały? 27.09.11, 18:08
        iwonaw można, można, bo moi rodzice tez mi zlikwidowali moją i kupili za to auto.
      • mrrraaau Re: Ferii nie ma, a trolling taki wybujały? 27.09.11, 22:30
        Dokładnie, a ja zlikwidowałam książeczkę mieszkaniową mojego brata jak miał 15 lat. Dołożyłam do kredytu i kupiłam mieszkanie, które teraz przepisałam na niego, ale to nie miało żadnego znaczenia przy likwidacji książeczki.
      • baltycki Re: Ferii nie ma, a trolling taki wybujały? 28.09.11, 08:08
        iwoniaw napisała:

        > Pieniędzy z książeczki mieszkaniowej założonej na nazwisko nieletniego nie możn
        > a przejąć bez zgody kuratora sądowego, ani gdy się jest rodzicem ani kimkolwiek
        > innym.
        Rozumiem, ze pracownica PKO popelnila przestepstwo pozwalajac mi na zlikwidowanie ksiazeczki mieszkaniowej mojej niepelnoletniej wowczas corki..

        Więcej mi się pisać nie chce, ale nad wiarygodnością jeszcze musisz popracować.
    • whitney85 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 14:58
      do protezy wytrzymałam, dalej nie dam rady
      • ala_bama1 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 15:04
        Mnie też ta proteza rozwaliła, a raczej fakt że nikt się nie zorientował... ale przyznaje doczytałam
        • iwoniaw Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 15:08
          Proteza jest niezła, ale nie wiem czy nie lepsze są piersi, obecności których też nikt nie zauważył, dopiero jak matka rozpowiedziała na mieście big_grin
          • baltycki Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 08:16
            iwoniaw napisała:

            > czy nie lepsze są piersi, obecności których też nikt nie zauważył,
            > dopiero jak matka rozpowiedziała na mieście big_grin
            Bo piersi powstaja w jedna noc i od razu DD..
            Nie kazde dziewcze ktoremu zaczynaja ksztaltowac sie piersi nosi obcisle koszulki latem..
            Niektore nawet ukrywaja noszac luzne, jakby wstydzac sie tego.. Dziwne?
      • whitney85 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 15:09
        ale jeśli to prawda to nie mam słów... silna z Ciebie babka
    • kozica111 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 15:01
      Dla mnie dziwna historia; bo z jednej strony sporo nieścisłości; wyjęcie pieniędzy z książeczki, wanna nie opróżniana tygodniami /a siostra przychodziła się kąpać/ brat budujący dom za pieniądze z renty plus kilka osób z tej renty żyjące, a z drugiej strony jaki byłby cel wymyślania czegoś takiego ?
      • czekolada85 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 15:10
        Wierzyć się nie chce co?
        Ale jestem z "branży" i powiem wam że w pracy słyszałam autentycznie podobne historie ;/

        BTW myślicie że trollowi chciałby się pisać tak długi post? Faktycznie proteza w wieku 13 lat zabija...
        • iwoniaw Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 15:19
          Czy trollowi się chciałoby pisać długi post? Moja droga, toż trolling na tym polega, że ktoś pisze i pisze. Ten troll nie dość, że cierpi na logoreę, to jeszcze się kiepskich programów w tv naoglądał, ze względu więc na inspiracje ta grafomania kupy się nie trzyma, za to do SE czy Faktu mogłaby się sprzedać big_grin
      • tobisia13 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 15:23
        Rowniez i mnie to troche zdziwilo,ze z jednej renty(800 z groszem),o ile sie nie myle mozna dom postawic i remont zrobic,a do tego tyle ludzi wyrzywic.Sadzicie,ze ta historia jest naciagana i dziewczyna klamie?Zdziwilo mnie rowniez,ze gdy dziewczyna byla w koncu w sanatorium,to miala okazje doniesc na to co sie w domu dzieje,a zwlaszcza na szwagra.Bo jesli byla niepelnoletnia,to powinien sie tym ktos zainteresowac.Trudno mi uwierzyc,ze z takimi chorobami,gdy matka nie leczy corki nie interesuje sie tym lekarz.
        • zytka29 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 16:07
          > Rowniez i mnie to troche zdziwilo,ze z jednej renty(800 z groszem),o ile sie ni
          > e myle mozna dom postawic i remont zrobic,a do tego tyle ludzi wyrzywic
          nigdzie nie napisałam, że z mojej renty został zbudowany dom brata tylko, że matka brała pożyczki, których raty wliczała we wspólne koszty więc z renty w części się do tego domu dokładałam, również wliczała w koszty żywienie siostry i jej rodziny, Bo to goście i musi ich przyjąć. Nie twierdziłam też, że siostra się u nas kąpała codziennie (nie chciałoby jej się). Dzieci tak, ale ich myła w misce. I nie pisałam, że to wszystko było w jednym czasie tylko na rzestrzeni lat. Nie byłam też całkiem ubezwłasnowolniona, że wyjazd do sanatorium miał mnie uwolnić. Po prostu całe życie żyłam w zbyt wielkimstrachu, żeby coś zrobić. Rodzina taty i mamy mieszkała na drugim końcu Polski i miałam z nimi kontakt raz na ruski rok - dla mnie obcy ludzie. Wstydziłam się tego wszystkiego prawie się nie odzywałam, całe życie się chowałam i bałam się cokolwiek mówić, więc milczałam nie widząc wyjścia z sytuacji. Dopiero jak pojawiła się szansa na wyrwanie się z tego zaczęłam działać, szczególnie jak się dowiedziałam, że gnój molestował też moje siostrzenice. Teraz widzę, że nie wkleił się link z mojego poprzedniego wątku. forum.gazeta.pl/forum/w,567,49938081,49938081,rodzina_dlugie_i_bolesne.html

          gdzie również o tym pisałam i nie chciałam się powtarzać, więc może nie jest to zbyt spójne. Niedowierzającym czy uważającym mnie za trolla. Macie do tego prawo, nie wiem czy sama bym uwierzyła,więc nie mam pretensji. Po prostu prosilam o poradę .
          • an_ni Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 16:13
            a co z ta najmlodsza siostrzenica? nadal jest z ojcem?
      • baltycki Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 08:32
        kozica111 napisała:

        > Dla mnie dziwna historia; bo z jednej strony sporo nieścisłości;
        > wyjęcie pieniędzy z książeczki, wanna nie opróżniana tygodniami
        > /a siostra przychodziła się kąpać/ brat budujący dom za pieniądze z renty
        > plus kilka osób z tej renty żyjące
        > , a z drugiej strony jaki byłby cel wymyślania czegoś takiego ?
        Kozico, matka ma 73 lata, urodzila gdy miala 38.. z prostego rachunku wynika, ze autorka ma obecnie 35 lat.
        Opowiada o dziecinstwie, o wydarzeniach sprzed 15-20-25 lat i dziwisz sie "niescislosciom"?
        Gdyby na biezaco pisala pamietnik, opowiesc z pewnoscia bylaby bardziej "scisla".

        Znalem malzenstwo zmywajace naczynia w wodzie odlanej z ziemniakow.. bo zal goraca wylac. (wode podgrzewali pradem, wiec oszczednosc pradu). To samo malzenstwo "lapalo" wode z pralki w wannie.. bo zal goraca wylac i na dodatek z proszkiem..
        Rozne sa "zboczenia".
      • syla27 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 08:42
        tak masz rację, historia aż nie wiarygodna, bo nam zwyczajnym, normalnym matkom nie przyszłoby to do głowy, dlatego trudno zrozumieć takie zachowanie matki. Nie czepiaj sie szczegółów, przecież dziewczyna w skrócie opowiedziała cała swoją tragedię, trudno w kilku zdaniach wytłumaczyć dlaczego wanna była pełna przez tygodnie, a siostra kąpała się codziennie.
    • an_ni Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 16:10
      przerazajace! dobrze ze masz swoja udana rodzine!
      nie potrafie doradzic co zrobic
    • auszrine Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 18:01
      Zadzwoń tutaj i zapytaj o możliwości pomocy (porady prawne, wsparcie psychologiczne, itd.):
      Centrum Praw Kobiet
      www.cpk.org.pl/
      • verdana Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 18:22
        Hm, pototez za darmo nie rozdawali nawet w PRL-u. Ktos musiałby za nia zaplacić, nie szkoła przecież. Nie mowiąc już o tym, ze usunięcie wszystkich zębów byloby zauwazalne - nie ma takiej możliwości, aby w domu matka nie widziała, ze córka chodzi przez pewien czas bez żadnego zęba, że ma protezę....
        Poza tym nawet niemyte żęby bardzo rzadko kiedy psują się wszystkie w wieku 13 lat.
        Coś mam watpliwosci.
        • mary_lu Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 20:21
          Nawet dzisiaj "należy się" darmowa proteza co 5 lat, załatwiam regularnie babciom "nowe zęby".

          Nawet jeśli ten konkretny przypadek to trolling (a akurat nie wydaje mi się), to i tak znam kilka bliźniaczych historii, prawdziwych.
        • gregoriane Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 20:50
          verdana napisała:

          > Hm, pototez za darmo nie rozdawali nawet w PRL-u. Ktos musiałby za nia zaplacić
          > , nie szkoła przecież. Nie mowiąc już o tym, ze usunięcie wszystkich zębów bylo
          > by zauwazalne - nie ma takiej możliwości, aby w domu matka nie widziała, ze cór
          > ka chodzi przez pewien czas bez żadnego zęba, że ma protezę....
          > Poza tym nawet niemyte żęby bardzo rzadko kiedy psują się wszystkie w wieku 13
          > lat.
          > Coś mam watpliwosci.


          tez mam z tymi zebami
          13 lati tak by od razu wpyadly

          ale nawet jezlei ta historia jest zmyslona, to moja jest bardzo podobna
          ta psrawa z wanną
          z tym, ze nie mialam w cos sie ubrac

          Teraz wydaje m isie, ze matka mi zazdrościła. Bo wszystko zaczęło sie w iweku dojrzewania, a ona ciagle ubierala mnie w bluzke w m,yszki mioki..
          Moj koszmar sie ksonczyl, gdy zlazylam rodzine. Nawetnauka nic nie dawla
          Ciesze sie, ze nie musze miekszac z matka. Do tej pory napawa mnie sama mysl o niej obrzydzeniem
          przperaszam, ze top isze, ale nic innego nie moge powiedziec. Nawet po 10 latach.
          • dzoaann Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 21:11
            a jesli dziecko od samego poczatku bylo niedozywione, zero witamin, zdrowego jedzenia itp, zero mycia zebow, bo na paste nie ma, to nie sadzisz, ze moga byc popsute?
            A matka w doopie miala, czy corka ma zeby, proteze, czy czarne pienki...

            dla mnie ta historia jest tak straszna, ze nawet jakas mala mozliwosc, ze jest prawdziwa nie pozwala nazywac autorki trollem... jak strasznie dziewczyna musi sie czuc...
        • noname2002 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 20:51
          " Coś mam watpliwosci."
          Też miałam wątpliwości, bo chciałoby się nie wierzyć, straszne to wszystko, ale czytałam inne posty założycielki wątku i od wielu lat o tym pisze, w tej samej wersji. Ja jej wierzę.

          • tobisia13 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 27.09.11, 23:36
            noname ja rowniez poczytalam i dziewczyna pisze o tym od lat wiec cos musi w tym byc.Masz racje.Ale jest,to wszystko tak szokujace,ze nie chce sie po prostu w to wierzyc.Wspolczuje autorce i radze poszukac dobrego adwokata i swiadkow.
            • ahnesa.m Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 08:12

              zytka29 bardzo, bardzo Ci współczuję. może lepiej zapytaj na jakimś forum z poradami prawnymi?
              • melidere Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 09:05
                Myślę, że powinnaś się zgłosić do Poiwatowego/Miejskiego Centrum Pomocy Rodzinie w swoim mieście, tam bezpłatnych porad prawnych udzielają radcy prawni , psychologowie . Myślę, że tam Ci pomogą .
                • japanunieprzerywalempanieposle Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 11:18
                  w proteze moza uwierzyc. usuwa sie na raz wiekszosc zebow i wstawia proteze.
                  • verdana Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 17:06
                    Bez zgody rodziców? Szkoła sama tę protezę załatwila?
                    • mary_lu Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 17:09
                      Dentysta załatwił proteze, miał dziecko bez zębów zostawić?
                    • zytka29 Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 21:58
                      widzę, że niektórych bardzo intryguje kwestia moich zębów, a nie problem o który pytam , więc wyjaśnię, że chodziłam do podstawówki w której uczyło się grubo ponad tysiąc uczniów, dentystka była raz w tyg. chyba i można się tam było dostać cudem więc zanim mi wyleczyła 1 ząb kilka kolejnych już się psuło. Moja matka widziała dziury w zębach, ale jak ją prosiłam o pójście do dentysty czy pastę , to mówiła, że nie ma pieniędzy po czym kupowała np. dres siostrzenicy. W podstawówce leczyłam się u pediatry, leczyłam to za dużo powiedziane byłam na wizycie, bo później matka mi leków nawet nie wykupywała, bo nie ma pieniędzy przecież. No i w wieku 13 lat przeniosłam się do przychodni dla dorosłych, musiałam mieć jakieś badanie i przyjmowała tam młoda lekarka z zapałem jeszcze i jak chciała mi zajrzeć do gardła to jej reakcją było o Boże i zaprowadziła mnie za rękę do gabinetu dentystcznego w drzwiach obok. Tam dentystka jak wszystko oceniła to wyrywała mi po kilka zębów, bo prawie nie było czego ratować. Matka owszem wiedziała, że chodzę do dentysty i nie mam kilku zębów, ale nic nie zrobiła . Miałam sobie radzić sama.
                • ronja_corka_janosika Re: Okradająca, zaniedbująca matka(dla mających 28.09.11, 11:38
                  Witaj.
                  To przerażające co piszesz- rzeczywistość czasem jest straszniejsza od fikcji.Bardzo Ci współczuję.

                  Wiesz na Twoim miejscu pierwszą rzeczą jaką bym zrobiła to zgłosiłabym sprawe do prokuratury. Niestety w Twoim przypadku sprawa z molestowaniem już się prawdopodobnie przedawniła, ale możesz uchronić siostrzenice (piszę prawdopodobnie bo w zeszłym roku był chyba głosowany projekt, czy rzecznik praw dziecka walczył ot by przestepstwa seksualne na nieletnich nie ulegały przedawnieniu, ale nie jestem pewna co z tego wyszło)
                  Jeśli masz taką możliwość to zostaw w domu siostry dyktafon czy kamerke zebyś miała jakieś dowody.
                  Co do renty to raczej nie masz mozliwosci jej odzyskania tzn byc moze teoretycznie taka możliwość istnieje, jednak w praktyce myślę, ze cieżko bedzie ją odzyskać . Matka jako Twój opiekun prawny mogła dsponowac tymi środkami.Co prawda miała je wydawac na Twoje potrzeby, ale ciężko będzie Ci udowodnić, że tego nie robiła .

                  Jeśli chodzi o zachówek to jak najbardziej masz do niego prawo po śmierci matki.

                  Opisz swoja historie na jakims forum prawnym tam wiecej ludzi bedzie mogło Ci doradzić.

                  Pozdrawiam i sciskam mocno.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja