zytka29
27.09.11, 14:31
Co byście zrobiły?
Z góry uprzedzam, że nie jestem trollem, ani nic sobie nie wymyśliłam, ani nie jest to wynik choroby ( z góry uprzedzam, gdyż moja matka tak stara się to przedstawiać. Nie mam też na tyle wyobraźni , żeby to wszystko wymyślić.
Byłam późnym dzieckiem (raczej wpadka). Moja matka miała 38 lat, tata 44 i był już cięzko chory, po 2-3 latach wiedzał, że umrze i starał się mnie zabezpieczyć przed śmiercią. Założył mi książeczkę mieszkaniową ( tak samo jak mojemu starszemu rodzeństwu) wpłacając tam tyle pieniędzy ile mógł. Zmarł gdy miałam 5 lat. Od tego czasu dostawałam rentę po ojcu i matka wpłacała na tą książeczkę drobne kwoty kiedy dostawała moją rentę rodzinną. Renta rodzinna przez rok czy 2 była wspólna z bratem, który się jeszcze uczył, siostra już pracowała więc jej nie przysługiwała. Po tych 2 latach brat się usamodzielnił, dostał swoją książeczkę i się ożenił. Siostra też wyszła za mąż i czekała na mieszkanie za swoją książeczkę. Na razie zamieszkała z mężem i dzieckiem u nas. Matka ze swojej wypłaty i mojej renty żywiła i ubierała wszystkich, siostra nie pracowała, ale szwagier miał super wypłatę, która w całości była przeznaczana na rozrywki i papieroski. Przez ten czas byłam przez szwagra zgwałcona i molestowana o czym już kiedyś pisałam.
Mieszkali u nas przez rok, nie muszę pisać, że to było piekło i koszmar i jak się niesamowicie ucieszyłam gdy się wyprowadzili do innej dzielnicy, niestety radość była krótka, bo siostra tak się przyzwyczaiła do tego, że ktoś za nią wszystko robi, że wolała wydać kasę na bilet i codziennie do nas przyjeżdżała z całą rodziną (matka ich żywiła, mnie zmuszała do opieki nad dzieckiem, potem dwójką) siostra w tym czasie czytała gazetę, wychodziła do koleżanek, na zakupy i inne rozrywki. Często nie szłam do szkoły, bo musiałam się zająć dziećmi, a matka musiała np.iść do pracy czy na zakupy. Siostra potrafiła zostawić u siebie w mieszkaniu , głodne 2 i 3 - letnie dzieci same w domu i iść na kilka godzin do koleżanki, albo do centrum na zakupy. Matka bała się co ludzie powiedzą, że dzieci głodne, brudne i zmuszała mnie do opieki na nimi. Zauważyłam dziwną zależność między zgodą na opiekę nad dziećmi, a wizytami szwagra, który dalej mnie molestował ( już mnie nie zgwałcił, ale ciągle obmacywał, łaził za mną do łazienki i podglądał, ocierał się to było obrzydliwe i nie chciałam go widzieć. Przedtem np. przychodził z pracy po nocce to kładł się goły do mojego łóżka (matka wtedy wychodziła z pokoju) i kładł mi penisa między uda i się podniecał, ale już nie zgwałcił. Matka była za ścianą.Wielokrotnie ją prosiłam , aby nie przychodził ( nigdy nie spytała dlaczego, ale obiecywała, że nie będzie i czasami te wizyty były rzadsze - gdy zajmowałam się dziećmi, znowu częstsze gdy się buntowałam lub chciałam pieniądze, np. na zeszyty, pastę do zębów, książki, nie daj Boże coś do ubrania. Przecież ona miała misję, utrzymywała swoją dorosłą córkę i jej całą rodzinę. Nie będę opisywać wszystkiego, bo tego by była cała książka, ale opiszę to , co mnie najbardziej bolało.Miałam może ze 3 ciuchy na krzyż, które były ciągle w użyciu, ciągle w praniu. Często chodziłam w rzeczach matki.rozm. ok. 46, ja najmniejsza w klasie ze sporą niedowagą ( w wieku 10 lat ważyłam 22 kg, chyba 137 cm wzrostu. Była to gdzieś 5 klasa sp.Moja klasa zorganizowała dyskotekę klasową, nie miałam co założyć, a chciałam strasznie iść. Matka nie uznawała rozrywek jedyną rozrywką był telewizor, po co mi , kino (tylko ze szkołą 1 na 5 wyjść szkoły),teatr - masz telewizor (NIGDY nie kupiła mi książki nie do szkoły dobrze, że były biblioteki) nie jeździłam prawie na wycieczki klasowe ani inne i w końcu uprosiłam ją żeby mi dała pieniądze na spodnie, od niej miała być bluzka. Dała mi jakąś min. kwotę ( powiedzmy na teraz około 20-30 zł ) i biegałam kilka godzin zanim coś znalazłam - lumpków nie było. Matka poszła do szkoły, niby to powiedzieć, że sie spóźnię, a tak naprawdę wyśmiać przed całą klasą, narobiła mi takiego wstydu, że przez kilka lat byłam wyśmiewana w szkole. Teraz to może głupie, ale przez długi czas bałam się prosić ją o jakieś pieniądze. Potem zapisałam się na kung - fu, obiecała płacić te kilka złotych miesięcznie (ok. 15 na teraz) to był mój sposób na unikanie szwagra - być jak najmniej w domu.Niestety jak zaczęłam uczyć się bronić przed szwagrem ( wykręcałam mu ręce jak mnie obmacywał), matka przestała mi dawać pieniądze na treningi kung - fu. Może mam już schizę i niepotrzebnie łączę te 2 fakty, ale to ten sam czas. Zawsze były awantury o zużycie wody(za dużo się myję i za często - ona tylko w soboty i jeszcze nie zaśmierdła, a ona musi takie rachunki płacić. Tylko nie dodawała, że u nas kąpie się też siostra i jej 2 dzieci. Nauczyłam się myć dosłownie w kubku wody ( namydlałam się mokrą gąbką , a potem wodą z kubka płukałam), żeby tylko jej nie złościć i żeby szwagier nie przychodził. Siostra nalewała sobie pełną wannę, a matka była szczęśliwa , że ona się w ogóle wykąpała ( bo ludzie będą gadać, że od niej śmierdzi). Jak uważała ,że za dużo wody zużyłam albo chciałam pieniądze to potrafiła trzymać wodę w wannie po kąpieli przez kilka tygodni ( używała jej do prania, mycia podłóg do ubikacji - to w ramach oszczędnśoci podobno było), a potem wydawała fortunę na doczyszczenie wanny.
Jak pisałam wyżej miałam przez całą podstawówkę niedowagę i awitaminozę(wszelkie warzywa i mięso to był luksus) miało być dużo i pożywnie ( np zupa z 1 torebki rozcieńczona na maksa - do tego ze 3 kilo ziemniaków i przyprawione mąką, śmietaną i solą, albo ziemniaki i jajka na kilka sposobów ( sadzone, w sosie itp.) i ziemniaki (kilka razy w tygodniu to samo). Pasta do zębów to był luksus - matka i siostra miały protezy od dawna. Zęby myłam tylko wodą, do dentysty chodziłam tylko szkolnego i niestety w wieku 13 lat musiałam mieć prawie wszystke zęby usunięte i wstawioną protezę -moja matka nawet nie zauważyła, a ja jej nie mówiłam (nigdy jej nic nie mówiłam, a ona nie była zainteresowana), bo się wstydziłam a wiedziałam, że jak się dowie to rozpowie połowie miasta (miałam nauczkę - jak zaczęły mi rosnąć piersi, zobaczyła i rozpowiedziała swoim znajomym jak dostałam okres było to samo i kiedyś jak wyczytała w moim sekretnym notesie , że się zakochałam też to samo). Nie ufałam jej kompletnie. Po podstawówce chciałam jak najszybciej zdobyć zawód, żeby się usamodzielnić, ale lubiłam się uczyć i wybrałam w końcu liceum ekonomiczne. Jak się tam dostałam moja matka za kilka złotych (chyba 10) odkupiła od znajomej książki do ekonomika, których jej córka używała 20 lat przedtem. To co , że były z poprzedniej epoki i były nieaktualne. Ja miałam się z nich uczyć, bo przecież córka siostry szła do szkoły i siostra płakała jaka ta wyprawka droga. Siostra cały czas przywoziła dzieci do nas , bo przedszkole dla młodszego drogie to był u nas ( ona nie pracowała), a starsza po szkole też do nas jechała, bo w domu nie było obiadu ( mamusia na zakupach/ u koleżanki) wieczorem matka lub ja odwoziłyśmy dzieci - oczywiście na nasz koszt. Szwagier praktycznie do 16 roku życia mnie molestował. Jedynym sposobem było unikanie go, matka nie zwracała uwagi na moje prośby i błagania aby nie przychodził. Jak przyszłam ze szkoły to najpierw podsłuchiwałam pod drzwiami czy jest głośno jak tak zawracałam i włoczyłam się po mieście, często chowałam się do piwnicy i czekałam , aż szwagier wyjdzie. W domu siedziałam w pokoju, nie odzywałam się starałam się być niewidoczna. Moim marzeniem był dom dziecka. Wiedziałam , że nierealne, bo co by ludzie powiedzieli. Szwagier oprócz molestowania bił moją siostrę i dzieci - rozwód - w naszej rodzinie nie było rozwodów - co by ludzie powiedzieli. To był dla matki wyznacznik, więc na zewnątrz było wszystko ok.Jak matka coś mi kupila , np. majtki to pokazywała wszystkim swoim znajomym przez miesiąc, żeby widzieli jak ona o mnie dba.
cdn