Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczycielom?

29.09.11, 14:52
Czytałam sobie wątek o klapsie dla trzylatka.
I pierwszy (no, może drugi) raz zgadzam się w pewnej kwestii z forumowym trollem.

Chodzi mi o tę wypowiedź

Żaden zdroworozsądkowy nauczyciel nie uderzy ucznia w dzisiejszych czasach (no, z wyjątkiem obrony koniecznej, ale tu raczej chodzi nie o uderzenie, a o obezwładnienie).
Jeśli nie dlatego, że nie chce go skrzywdzić, to choćby ze względu na groźbę postępowania dyscyplinarnego, wstrzymanie awansu zawodowego czy bardzo popularną ostatnio wizytację TVN-u czy innego Faktu.

Dziś nauczyciel nie może wyrzucić rozrabiającego ucznia za drzwi, bo zostawi go bez opieki.
Nie może go postawić "do kąta", bo to go ośmiesza przed klasą.
Nie może zostawić go za karę po lekcjach, bo oburzy się rodzic.
Rodzic, który np. stwierdzi "wolałabym, żeby pani otrzymała niesłuszną reprymendę".

Podsumowując: dziś uczniowi (i rodzicowi) wolno o wiele więcej niż np. 20 - 30 lat temu. Wtedy było dokładnie odwrotnie. Co nie znaczy, że do końca dobrze.

Czyż nie mam racji?
    • czarnaalineczka Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:00
      > Czyż nie mam racji?

      nie
      • alfa36 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:04
        Masz rację. Tak było. Ale nauczyciele nie mogą uczyc agresji. A klaps to agresja. Myślę, ze wielu uczniów ma dosc agresji w domu, po co jeszcze szkola ma im to fundowac...
        • babunia_wygodka Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:42
          alfa36 napisała:

          > Masz rację. Tak było. Ale nauczyciele nie mogą uczyc agresji. A klaps to agres
          > ja. Myślę, ze wielu uczniów ma dosc agresji w domu, po co jeszcze szkola ma im
          > to fundowac...

          Ależ dzieci bardzo dobrze znają agresję i stosują ją z upodobaniem. To naturalne. (I nie, nie trzeba do tego żadnych "wzorców" z domu".)

    • mary_lu Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:03
      Nie.
    • gazeta_mi_placi Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:18
      A potem zdziwienie i oburzenie, że kosz ląduje na głowie nauczyciela.
      • mary_lu Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:52
        Gdyby nauczyciel mógł sobie trochę na dzieciach poużywać, to od razu szacunek do niego by wzrósł wink

        Zaczęłam chodzić do szkoły prawie 30 lat temu. Nigdy nie widziałam nikogo stojącego w kącie, ani zostającego po lekcjach. Za drzwi zostaliśmy wyproszeni raz, przez nauczycielkę-tragedię chodzącą, bezradną i bezrozumną, poszliśmy wtedy radośnie do bufetu na kawę.

        Największy szacunek i lęk u mających coś na sumieniu, budziła nauczycielka, która nawet nigdy głosu nie podniosła, miała nieskazitelne maniery, a w momentach najwiekszej złości na nasze nieuctwo, mówiła do nas "dzieci kochane".

        Różnych drących się i rzucających na oślep karami nauczycieli miałam kilku, niespecjalnie się nimi przejmowano, na ich lekcjach klasa zachowywała się coraz gorzej, w liceum jawnie z takich osób się naśmiewaliśmy. Ci drący zawsze byli do tego kiepscy w przekazywaniu wiedzy, a najczęściej nie bardzo mieli co przekazywać...
    • woman_in_love dzieciom i rodzicom! -carskim metodom wychowawczym 29.09.11, 15:23
      mówimy stanowcze, lewackie i gromkie "NIE!"
    • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:34
      mylisz się

      z zdarzen z bylej szkoly moich dzieci

      - nauczyciel komentuje niesforme zachowanie dziecka (wczesniej zdiagnozowanego w PPP jako dziecko normalne, niezwykle inteligentne ale introwertyczne) - że zachowuje sie jak autystyk
      - nauczyciel komentuje rozwoj dziecka w 1 klasie (dzieciak nieglupi, znam, wypuszczony z zerowki tejze szkoly do kl. 1, czyli gotowosc szkolna jest a jak jej nie ma, to co robil nauczyciel zerowki?) - dziecko na poziomie 4-latka - sorry, ktos z tej szkoly stwierdzil, ze dziecko nadaje sie do szkoly i posiada dojrzalosc szkolną no i nauczyciel nie moze sobie bezkarnie chlapac podobnych rzeczy
      - nauczyciel w trakcie lekcji plywania na basenie szkolnym plywa sobie po jednym z torow i kopie niechcacy dzieciaka w glowe, dzieciak ląduje na pogotowiu ze wstrzasnieniem mozgu - szkola zamiata sprawe pod dywan, nauczyciel nadal sobie w trakcie lekcji zamiast uczyc plywa na wydzielonym torze, klasa cisnie sie na pozostalych 3 torach (to wiem z relacji matki majacej dziecko w innej klasie)

      generalnie w niektorych szkolach nauczyciele czuja sie jak swiete krowy
      • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:39
        sprawa 3 - rzeczywiście karygodna
        sprawy 1 i 2 - zależy, do kogo nauczyciel skierował taki komentarz
        • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:42
          nauczyciel nie ma prawa diagnozowac dziecka
          moze powiedziec, ze nie podoba mu sie rozwoj dziecka i skierowac do specjalisty, czyli PPP
          • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:45
            a autystykiem zdaniem pani jest moje prywatne dziecko
            sprawa skonczyla sie u dyrektora, ze sobie nie zycze

            zeby nie bylo - uprzedzilam krok pani, pol roku wczesniej dzieciaka diagnozowalam w Poradni psych-pedagog. Dziecko niesmiale, bardzo inteligentne, orzeczenie - wymaga bardziej indywidualnego podejscia. Potem, po jakims czasie rozmawialam z psycholog z PPP i psycholog oczy zgubila, ze nauczyciel moze wywalic taki komentarz
            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:47
              acha, i moj dzieciak oczywiscie nie jest autystykiem
            • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:54
              Rozumiem, że miałam szczęście, że matka chłopaka, której zasugerowałam, że syn ma zaburzenia ze spektrum autyzmu, prawdopodobnie Zespół Aspergera (żeby nie było w osobnej dyskretnej rozmowie) do sądu mnie o to nie podała. Kierowałam się troską o chłopaka - i do głowy mi nie przyszło, że się narażam, bo też mi do głowy nie przyszło, że są ludzie, dla których słowa takie jak autystyk to praktycznie obelga.
              • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:59
                asiu, a masz wyksztalcenie ku temu, zeby diagnozowac?
                jak ja nie mam wyksztalcenia, zeby stwierdzic i kogos zaburzenia psychiczne czy np prowadzic ksiegowosc spolki akcyjnej, tak uwazam, ze nauczyciel nie powinien zgrywac wszechwiedzacego i stawiac diagnoz

                jesli mu sie cos nie podoba - skupia sie na konkretach i odsyla do specjalisty

                bo od takich quasispecjalistow to strzez nas Boze

                i nie, nie podalam pani do sądu, ale poszlam do dyrekcji i powiedzialam, ze dla mnie to nieprofesjonalne, bo takie rzeczy to sie w odpowiednich miejsach diagnozuje i trza miec do tego odpowiednią wiedze i narzedzia

                swego czasu pani mojego mlodszego puscila rodzicom do wypelnienia test na stwierdzenie ADHD u dziecka
                no sorry, ale tego typu kwestionariusze powinien psycholog wypelniac, jak i interpretowac

                odmowilam, poniewaz:
                1. badanie psychologiczne powinien przeprowadzic psycholog
                2. i interpretowac tez powinien psycholog a nie pani po nauczaniu poczatkowym, ktorej sie zdaje, ze po 1 wykladzie z psychologii cos na temat psychologii klinicznej wie

                wbrew pozorom kwestionariusz w rekach osoby, ktorej wydaje sie, ze ma pojecie o czyms moze byc bardzo niebezpieczne
                • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:22
                  Nie mam wiedzy, żeby diagnozować. Jedyna wiedza, jaką miałam, to to, że podejrzewając to zaburzenie u swojego dziecka, sporo o nim poczytałam. Widziałam u chłopaka zdecydowaną większość objawów, których się wcześniej, na siłę, doszukiwałam u mojej Anki - kompletną nieumiejętność czytania języka ciała i okazywania emocji swoim ciałem, brak umiejętności wyczucia, że kończy się rozmowa (stał i czekał, dopóki mu się nie powiedziało, że to koniec rozmowy), obsesje czy fiksacje, czy jak to się tam nazywa (biegał po szkole z biletami z miejscowości, do których pojechał bez wiedzy rodziców i wszystkim o tym opowiadał, każdego pytał o stopnie), skłonność do testowania granic (wiecznie ustalał sobie, co wolno, a co nie wolno i jaka za to jest kara), dosłowne interpretowanie każdej wypowiedzi, kompletny brak taktu. Nawet rozkład talentów - świetny z matematyki, w polskim polegał na interpretacji tekstów literackich, choć niezły był z czytania ze zrozumieniem naukowych, miał specyficzny sposób mówienia (taką intonację lekko śpiewną, a z drugiej strony kompletnie niezależną od tego, co mówił), co by się nie działo, to się uśmiechał, a potem znienacka wybuchał niekontrolowaną złością.

                  Mówisz - nieprofesjonalne. Może. Ale ja uważam, że gdybym mając swoje obawy i wiedząc, że dzieciakowi można pomóc, obawami ani wiedzą się z matką nie podzieliła albo odesłała ją do PPP jakąs niejasną frazą - to byłoby niemoralne. Widziałam nasze opinie z PPP, pisane od sztancy. Więc zastrzegłam w rozmowie, że nie jestem specjalistą, ale mam wrażenie, że to może być to, wyjaśniłam, że problemem się interesowałam, bo go podejrzewałam u własnego dziecka. Tak, jakbym postąpiła wobec każdego mojego znajomego.

                  W sumie matka powiedziała, że psycholog stwierdził, że to jednak nie to. Po lekturze forum "Inny świat" uspokaja mnie to mniej niżbym chciała.

                  Zrobiłam, co mogłam - gdybym miała jakąkolwiek diagnozę, współpracę ze strony matki, dałoby się mówić jasno o jego problemach z nauczycielami - tak to opłotkami tłumaczyłam, że trzeba mu więcej wybaczyć, stanowczo prosić o ciszę, nie ironizować, tylko mówić wprost, nie traktować pytania "A co by pani powiedziała, jak ja bym pojechał bez wiedzy rodziców do Szwecji lub Norwegii?" jako nabijania się, tylko go - no w sumie chyba w ogóle nie traktować, mówić, że mieliśmy nie mówić na ten temat. Klasie też nie mogłam powiedzieć nic wprost, tylko nalegać, żeby wprost mówili, co od niego chcą i nie traktowali zdań typu "A ty to dostałeś jedynkę" - do chłopaka, który właśnie dostał szóstą - jako złośliwości.

                  Udało mi się doprowadzić do tego, że chłopak przetrwał szkołę, przez klasę był traktowany poprawnie (nie przez wszystkich szczerze - zdanie jednego chłopaka, kiedy polonistka mu przekazywała, jaka byłam uradowana, że wszyscy złożyli mu życzenia na wigilii klasowej "lepiej złożyć życzenia niż dostać naganne"), przez część klasy nawet został wciągnięty w życie towarzyskie.

                  Tym, co umożliwiło mi przyjęcie jakiejkolwiek taktyki wobec niego i jakichkolwiek metod ustawiania go w klasie, były właśnie te moje nieprofesjonalnie konkretne podejrzenia.

                  Rozumiem, że profesjonalnie byłoby odesłać go do PPP, przyjąć ich zdawkową diagnozę, po czym olać sprawę i wpisywać mu uwagi, kiedy na lekcji rozkłada na ławce bilety z podróży albo zaczyna omawiać oceny całej klasy oraz wpisywać uwagi klasie, kiedy mu mówią, że jest debilem.
                  To ja już chyba nie będę nigdy profesjonalistką.
                  • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:31
                    no dobra, ale "autyzm" mojego dziecka polegal po prostu na niesmialosci

                    i na otwieraniu buzi (bo mu sie uszy okresowo ktoregos razu zatkaly i se cisnienie w uszach wyrownywal)

                    to chyba zmienia postac rzeczy, prawda?

                    swoja droga, zgiagnozowac problem larygologiczny jako autyzm, to ci dopiero profesjonalizm big_grin
                    a poleciec z tym do rodzica i podzielic sie wiadomoscia, ze dzieciak sie zachwouje jak autystyk bez konkretow to dopiero miara dobrego podejscia do ucznia smile no i nadal profesjonalizmu wink

                    a, zapomnialam powiedziec, ze tymi podejrzeniami pani podzielila sie ze mna na 15 min. przed przedstawieniem z okazji dnia matki - zmiania to postac rzeczy?
                    a, i na korytarzu, przy wszystkich wink
                    nadal profesjonalne? wink
                    • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:06
                      Tylko ten ostatni element - na korytarzu, przy wszystkich - jest dla mnie nieprofesjonalny. I to poważnie, dyskwalifikująco nieprofesjonalny.

                      Moment źle dobrany - błąd, ale nie dyskwalifikacja. Pomyłka z problemem laryngologicznym - absolutnie dopuszczalna, bo, jak obie się zgodziłyśmy, nauczyciel nie jest psychiatrą. A samo użycie słowa autystyczny - sam na sam z rodzicem, podkreślam - jest zupełnie normalne, bo dla mnie to nie jest brzydkie słowo, nie jest w żadnym stopniu tabu.
                      • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:16
                        no ale sorry, to tez jest nieprofesjonalne, bo np mogl ktos z klasy podsluchac, ze dzieciak autystyk i dzieciak ma przekichane w grupie rowiesniczej na lata

                        asiu, jak Ty malo zycie rozumiesz i jak sie uczepilas tego, ze nauczyciel jest Bogiem w szkole i moze wszystko

                        nie, nie moze

                        od diagnostyki autyzmu jest lekarz i psycholog (i generalnie dzialajacy w grupie, w poradni dla dzieci autystycznych, czy jakos tak)
                        • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:18
                          no i jesli jego wiedza nie pozwala mu stwierdzic, ze dziecko ma problem laryngologiczny a pozwala mu stwierdzic, ze na pewno autystyk, to pusty smiech ogarnia na mysl o jego diagnostycznych kompetencjach

                          diagnostyka to troche bardziej skomplikowana sprawa

                          Hausa nie ogladalas, czy jak? wink
                        • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:27
                          > no ale sorry, to tez jest nieprofesjonalne, bo np mogl ktos z klasy podsluchac,
                          > ze dzieciak autystyk i dzieciak ma przekichane w grupie rowiesniczej na lata
                          Po pierwsze, była to godzina szósta (wieczorem, nie szósta lekcyjna), matka została w klasie ze mną sam na sam po zebraniu dla rodziców. Zamknięte drzwi.
                          Po drugie, dzieciak miał przekichane w grupie rówieśniczej od drugiego dnia, ponieważ dzieci prześladują za inność, a nie za nazwanie tej inności.

                          > asiu, jak Ty malo zycie rozumiesz i jak sie uczepilas tego, ze nauczyciel jest
                          > Bogiem w szkole i moze wszystko

                          Nie opierałam mojego prawa do powiedzenia o moich obawach na tym, że jestem Bogiem, a nawet na tym, że jestem nauczycielem. Opierałam na tym, że moim zdaniem każdy człowiek, jeśli podejrzewa, że wie coś, co drugiemu mogłoby się przydać i nie ma istotnych powodów, żeby się od informowania go powstrzymać - to powinien to, odpowiednio dyskretnie, zrobić. Nie byłabym urażona, gdyby ktokolwiek zasugerował mi autyzm/ ADHD/ alergię/ raka/ katar mojego dziecka - gdybym uważała, że może mieć rację, poszłabym do specjalisty. Uważam, że robienie z takich spraw tabu jest dużo bardziej szkodliwe.

                          Ja jej tego nie mówiłam z góry, tylko z równi, a nawet z dołu. Nie jak nauczycielka rodzicowi, tylko jak jeden człowiek drugiemu, zaniepokojony znajomy znajomemu.
                          • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:34
                            a widzisz, to jest klucz do problemu

                            bo jednak ta sytuacja to troche inna sytuacja niz ta z moim synem

                            moj syn ani lekcji nie rozwalal, ani nie mial problemow z nauka, ani nigdy z nikim sie nie bil (raz jeden w ciagu 2 lat nauki poszarpal sie ze swoim najlepszym przyjacielem w szkole, zaraz sie pogodzili), nie przezywal, byl niesmialy, zawsze mial tylko jednego kolege, za to na smierc i zycie najlepszego na swiecie - po prostu facet szedl na jakosc i nie interesowala go popularnosc w stadzie rowiesniczym

                            generalnie dzieciak spokojny (pani w obecnej szkole mowi, ze wrecz niepokojąco grzeczny wink ) i bardzo zdolny
          • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:50
            Uprawnień do diagnozy nie ma najczęściej, ale ogólnie powiedzianego stwierdzenia, że dziecko zachowuje się jak autystyk, nie nazwałabym diagnozą; co innego, gdyby powiedziano, że jest autystykiem. Ważne - do kogo to powiedziano.

            A poza tym, to teoretycznie "zwykły" nauczyciel nie ma prawa powiedzieć, że dziecko ma np. wadę wymowy (by podjęto działania w kierunku zniwelowania tejże), bo nie jest logopedą.
            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:54
              amoresko, profesjonalista powie, ze zachowanie dziecka go niepokoi i prosi o konsultacje ze specjalista

              ja tez moge powiedziec nauczycielowi, ze zachowuje sie jak duren, co nie znaczy, ze jest durniem, prawda? wink
              • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:57
                Cytatprofesjonalista powie, ze zachowanie dziecka go niepokoi i prosi o ko
                > nsultacje ze specjalista

                Prawda. Może też nakreślić, co w tym zachowaniu niepokoi go przede wszystkim.
                • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:01
                  i nie trzeba mowic: na poziomie 4-latka czy autystyk. Moze skupic sie, jak dorosly, dojrzaly, potrafiacy sie komunikowac czlowiek, na konkretach, czyli:
                  czytanie - odbiega od normy tak i tak
                  pisanie- odbiega od normy tak i tak
                  zachowanie - robi to i to i w zwiazku z tym prosze o konsultacje

                  nie trza mowic: duren, autystyk, na poziomie czterolatka i te de

                  dla mnie to przejaw tego, ze nauczyciel jest niedoukiem, jest niewychowany i skoro stawia diagnoze (rozumiem, ze wie, bo ma w tej materii stosowne wyksztalcenie neurologiczne, psychologiczne i psychiatryczne, zeby stwierdzic autyzm wink albo zachowanie zblizone do autystycznego)
                  • rosapulchra-0 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:13
                    Yenna, całkowicie się z Tobą zgadzam. Miałam podobny problem w przedszkolu, gdzie pani wiedziała wszystko i oceniała dzieci na swój sobie tylko znany sposób. Dopiero gdy papierem z PPP jej omal oczu nie wykłułam przy dyrektorce, to skończyły się jej dyskryminujące zapędy. A i nie tylko o moje dziecko chodziło.
              • czarnaalineczka Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:03
                zalezy do kogo to powiesz big_grin
              • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:58
                Ale dureń to obelga, a autystyk nie. To coś, jakby ci ktoś powiedziała, że wydaje mu się, że dziecko ma cukrzycę - też byś podniosła krzyk, że tak nie można? Przecież jeśli ma obawy, że to konkretny problem, to lepiej jest zwrócić uwagę na konkretny problem niż ogólnie sugerować lekarza. Zwłaszcza, że w przypadku autyzmu akurat psycholodzi i pedagodzy z poradni słyną z niedostrzegania problemu.
                • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:02
                  sorry, to d.ebil

                  debilizm to jest forma uposledzenia umyslowego wink
                  czy to cos zmienia?

                  niech prawnik zajmie sie prawem, psycholog diagnostyka a nauczyciel uczeniem

                  moze wskazac, ze prosi o konsultacje, bo to i to mu sie nie podoba (moze zachowanie opisac na skierowaniu), ale nie moze stawiac jakiejkolwiek diagnozy, zlwaszcza, ze pokoj nauczycielski nie jest przejrzysty i ze w tym pokoju sie wsadza uczniow na lata do odpowiednich szuflad, wyglaszajac takie pseudodiagnozy
                  • mary_lu Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:12
                    Przeciętny nauczyciel tyle samo wie o autyzmie, co przeciętny psycholog. Na jednych wykładach coś o tym mówiono i na jednych ćwiczeniach... Coś tam zauważyć umie i musi wysłać do specjalisty.

                    Tak, dzieci wyzywają się "ty jakiś autystyczny jesteś", ale to nie znaczy, że nie wolno już używać tego słowa dorosłym.
                    • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:26
                      mam inne zdanie, ale ja po prostu uwazam, ze jak komu placa za uczenie, to za uczenie
                      i ze nauczyciel nie powinien naduzywac wladzy, bo niestety ale w szkole to nierzadko sposob na pokazanie miejsca w szeregu rodzicowi

                      jak bede potrzebowac diagnozy, to se pojde do odpowiedniego fachowca od zaburzenia. Do fachowca a nie do magistra od nauczania poczatkowego. Koniec, kropka.

                      oczywiscie pewnie im czlowiek wiecej wie i wiecej sie uczy, tym wieksza ma swiadomosc specjalizacji i wlasnej niewiedzy

                      tylko czlowiek, ktory nic nie wie jest w stanie postawic cos w rodzaju diagnozy z cyklu, ze zachowanie ze spektrum autyzmu wink

                      jesli "nie siedzi" w autyzmie, nie spotkal sie, nie pracowal z takimi dziecmi, to sorry, nic nie wie
                      • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:01
                        Jakie pokazanie miejsca w szeregu, o czym ty piszesz? Mam wrażenie, że ty jednak zakładasz, że bycie autystykiem to prawie obelga, straszne nieszczęście i że to w ogóle jakiś gorszy rodzaj człowieka.
                        Dla mnie powiedzenie tej matce tego, co powiedziałam, było informacją na tym poziomie, co powiedzenie koleżance "Wiesz, ty chyba masz alergię" po zaobserwowaniu, że regularnie ma katar po przejściu przez łąkę pełną traw. Uważasz, że jako zdecydowanie nie lekarz alergolog nie powinnam tego robić?
                        • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:13
                          asiu, pytanie jeszcze jak sie to zrobi

                          dla mnie powiedzienie, ze dzieciak zachowuje sie jak autystyk tylko dlatego, ze
                          1. jest niesmialy
                          2. otwiera buzie bo mu sie okresowo uszy przytkaly

                          i gdy robi sie to
                          1. tuz przed wystepem rzeczonego dzieciaka z okazji dnia matki (na 15 min przed)
                          2. na korytarzu
                          3. pomimo, ze matka codziennie w szkole i mozna ja poprosic na rozmowe do gabinetu
                          4. nie przestawia sie zadnych konkretow tylko wskazuje, ze sie zachowuje jak autystyk

                          to jednak nie jest miara modelowej rozmowy z rodzicem i miara profesjonalizmu

                          sorry, ja do tej pory nie wiem, na czym polegalo zachowanie autystyczne mojego dziecka

                          natomiast bez konkretow odbieram takie zachowanie jako zwykla ludzka zlosliwosc glupiej, niedouczonej baby

                          zgodzisz sie ze mna, ze w srodowisku nauczycieli sa rozni ludzie? ze sa ludzie, ktorzy maja dar i ci bez daru, nawet jesli maja tzw doswiadczenie

                          i zeby zamieszac Ci - to jestem bylym nauczycielem, fakt akademickim, i spotkalam tez wielu swietnych nauczycieli z prawdziwego zdarzenia

                          ale nie moze tez byc tak, ze z racji pelnionego zawodu czlowiek jest bezkarny i moze gadac co mu slina na jezyk przyniesie

                          i jak napisalam -jestem zwolennikiem specjalizacji

                          jesli czlowiek wrazliwy, to jak sie za duzo netu naczyta, to u siebie zdiagnozuje i schizofremie, i idepresje, i kardiomiopatie wink dlatego od diagnostyki jest specjalista, nauczyciel co nawyzej moze wskazac zachowanie niepokojace BEZ stawiania diagnozy

                          bo jesli stawia diagnoze, to znaczy, ze z nim cos nie halo i stawia sie na rowni z Bogiem

                          sorry, diagnostyka autyzmu to jednak powazna sprawa i przebiega wieloetapowo, z tego, co mi sie wydaje

                          poza tym skad wiesz, ze psycholog w mojej poradni jest niekompetentny?
                          i dlaczego oceniasz tamtego psychologa jako kompetentnego? moze na zachowanie dzieciaka ma wplyw wiele czynnikow? moze tez szkola sobie nie potrafi poradzic? bo niestety, czesto ludzie w szkole, gdy idzie o umiejetnosci miekkie, to leza i kwicza

                          nie mowie zawsze - ale zdarza sie i wcale nierzadko
                          • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:19
                            Nie twierdzę, że psycholog w twojej poradni jest niekompetentny. Twierdzę, że
                            - większość opinii z naszej poradni, dla bardzo różnych uczniów, wygląda niepokojąco podobnie;
                            - pojedynczy psycholog nie ma kompetencji do wykluczenia autyzmu, podobnie jak ja nie mam kompetencji do jego zdiagnozowania - diagnozą autyzmu zajmuje się psychiatra, albo zespół w skład którego wchodzi psychiatra;
                            - to, że nauczycielka twojego syna podzieliła się z tobą swoimi obawami w sposób skrajnie nieprofesjonalny (publicznie) i wątpisz w jej czystość intencji, nie oznacza, że należy zakazać nauczycielom używania słowa "autyzm".
                            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:24
                              no ale jednak skoro nauczycielka nie potrafi odroznic problemu laryngologicznego od zaburzenia rozwojowego, to tym bardziej nie powinno sie slowo autyzm pojawiac

                              rownie dobrze moglaby sie pojawic w tej pseudodiagnozie schizofrenia, debilizm, kardiomiopatia przerostowa czy rak płuc

                              nauczyciele nie rozumieja, ze piastują zawod zaufania publicznego i ze tym bardziej powinni uwazac na to, co mowia

                              jesli ktos nie ma wystarczajacych kompetencji, zeby odroznic problem z cisnieniem w uchu srodkowym od autyzmu to niech lepiej nie uzywa slow, ktorych znaczenia nie zna

                              bo sie osmiesza
                              i szkodzi
                              • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:27
                                czyli - jak czegos nie umiesz, to sie za to nie bierz wink bo sie kompromitujesz
                              • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:30
                                Ale - odejmując fakt, który już trzy razy potępiłam, czyli fakt, że powiedziała to publicznie - w czym szkodzi?

                                Jaka powstałaby szkoda, gdyby swoje obserwacje powierzyła ci w zamkniętej klasie i dyskretnie? Poza ewentualnym ośmieszeniem nauczycielki, które w końcu jest jej sprawą?
                                • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:37
                                  a widzisz, ino tutaj nie bylo dyskrecji, to raz

                                  i pomimo, ze sie widzialysmy codziennie, wybrala moment na 15 min. przed wystepem dziecka z okazji dnia matki

                                  czy wybrazasz sobie, jak czuje sie matka po takiej rozmowie, gdy obserwuje swoje dziecko na scenie?

                                  ja nic z tego wystepu nie pamietam, odebralam to jako jeden wielki koszmar, a przeciez w tym dniu moje dziecko mialo w zamierzeniu zrobic mi przyjemnosc a pani obdarla go z tej niespodzianki dla mamy

                                  poza tym - poniewaz nie pojawily sie zadne konkrety, na czym niby ten autyzm mial polegac, to jednak uwazam, ze slowo nie powinno sie pojawic, poniewaz pani nie miala zadnych argumentow na poparcie tezy i nic mi to nie wnioslo
                                  • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:45
                                    Po takiej rozmowie, to nie wiem.
                                    Wiem, jak się czuje matka, obserwując swoje dziecko i zastanawiając się, czy ono nie cierpi czasem na Zespół Aspergera ("klasycznego" autyzmu pod uwagę nie brałam). Wiem, jak się czuje, analizując objawy, zastanawiając się, czy to nieśmiałość czy coś więcej, czy uporczywe milczenie w nowym towarzystwie jest w normie czy już tę normę przekracza, śledząc dziecko w grupie rówieśników, czy wchodzi z nimi w jakiekolwiek interakcje.
                                    Czasem się niepokoiłam, ale to nie był koszmar. Przełamanie zachowania dziecka w kierunku bardziej typowego przyjęłam z ulgą, ale nie uważam, że stwierdzienie tego Zespołu Aspergera byłoby końcem świata.
                                    • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:47
                                      dobrze, tylko ze tutaj nie bylo zadnych podstaw, zeby stwierdzic takie zaburzenie
                                      malo tego, zero informacji, na czym polega zachowanie odbiegajace od normy

                                      i o to chodzi

                                      dlatego uwazam, tamta kobiete za glupia i nieprofesjonalną
                                  • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:45
                                    a i jeszcze jedno
                                    wyobraz sobie, ze idziesz do laryngologa a ten do Ciebie, ze tak sie Tobie przyglada i widzi, ze na bank po tym, co zobaczyl, stwierdza, ze mozesz miec raka zoladka

                                    nie demonizujmy slowa rak

                                    nie deminizujmy tez faktu, ile emocji kosztowalo cie latanie po lekarzach zeby zweryfikowac zle postawioną diagnozę przez czlowieka, ktory nie mial do tego kompetencji

                                    ale przeciez mial dobre intencje

                                    ino dobrymi intencjami pieklo wybrukowane wink
                                    • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:51
                                      A co jeśli ja tego raka mam?
                                      Według mnie, laryngolog widząc objawy raka, nie ma prawa mi o tym nie powiedzieć. I tak, powinien użyć słowa rak, a nie mówić niejasno "że bardzo wskazane byłoby skontaktować się ze specjalistą". Najwyżej się podenerwuję na darmo - lepsze to niż nieświadome chodzenie z rakiem.

                                      Moja mama padła częściowo ofiarą właśnie takiego kurczowego trzymania się przez specjalistów swojej specjalizacji. Okulista powiedział jej, że ta czarna plamka, którą widzi przed oczyma, to nie jest utrata wzroku. Psychiatra powiedział jej, że te zmiany nastroju to nie choroba psychiczna.
                                      Pół roku później zmarła na wylew krwi do mózgu po pęknięciu tętniaka. Gdyby ten okulista albo ta psychiatra na moment zachowali się nieprofesjonalnie i zapomnieli, że nie są neurologami. . .
                                      • aretahebanowska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 19:37
                                        Yenna - ja się zgadzam z asią, bo co to znaczy, że tylko specjalista ma prawo do oceny jakiejś sytuacji. Czyli ktoś nie będący kierowcą nie może stwierdzić naruszenia przepisów drogowych? Ktoś kto nie jest policjantem lub prokuratorem nie może stwierdzić, że zostało dokonane przestępstwo? Nie mówię o wystawieniu oficjalnej diagnozy ale przecież nauczycielka, o której dyskutujecie nie stwiedziła tego oficjalnie, na piśmie (nie odnoszę się do czasu i sposobu w jaki zwróciła uwagę bo to akurat zrobiła niefajnie). A co do lekarzy, absolutnie nie zgadzam się ze stanowiskiem, że tylko specjalista może wypowiadać się na tematy dotyczące danej grupy chorób. To jest między innymi nieszczęście obecnej medycyny - olbrzymia liczba specjalistów od wąskich wycinków wiedzy, a niewielka tych, którzy potrafią ogarnąć całość. Od jakiegoś czasu próbuje się promować tzw. holistyczne (całościowe) podejście do pacjenta. Tyle w teorii, praktyka jak wiadomo wygląda różnie, niestety. Często kończy się tak, że np. ortopeda nie zwróci uwagi (albo zwróci tylko nic nie powie) na podejrzanie wyglądający pieprzyk na plecach, a za pół roku pacjent schodzi na czerniaka. A swoją drogą skoro jesteś taką fanką specjalizacji to czemu tak chętnie wypowiadasz się na temat pracy nauczycieli?
                                        • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 19:58
                                          albowiem mnie nieprofesjonalizm dotknal
                                          i jak pacjent ma prawo wypowiedziec sie na temat nieprofesjonalizmu pracy lekarza, tak i rodzic moze skrytykowac prace nauczyciela, z ktorym mial nieszczescie wspolpracowac (pod warunkiem, ze to bylo rzeczywiscie nieszczescie wink )
                                          • aretahebanowska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 20:16
                                            Czyli mimo, że nie jesteś lekarzem ani nauczycielem dajesz sobie prawo do wypowiadania się na temat dziedzin, w których specjalistką nie jesteś, ale nie dajesz takiego prawa innym. Ciekawe to.
                                            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 20:53
                                              jednakowoz kiepska "usluga" mnie dotyczy wink
                                              natomiast nauczycielem jak najbardziej jestem
                                              byłym tongue_out
                                            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 20:55
                                              poza tym areto, uwazasz, ze sytuacja, w ktorej nauczyciel formuuje teze, na ktora nie ma poparcia i ktora jest mylna i podana rodzicowi wbrew zasadom sztuki jest ok?
                                              (rozumiem, zes nauczycielka? wink )
                                              • aretahebanowska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 21:14
                                                Że wbrew zasadom sztuki - zgadzam się, sposób był lekko buracki. Jednakowoż coś zwróciło jej uwagę/zaniepokoiło. A może wystarczyło odpowiedzieć, że to problem zdecydowanie laryngologiczny i po sprawie? A tak wracając do tematu kontaktów rodziców z nauczycielami, ostatnimi czasy obserwuję rosnącą liczbę rodziców przewrażliwionych na punkcie swoich dzieci. O ile jestem w stanie zrozumieć takie podejście w przedszkolu czy na początku podstawówki, to dziwi mnie ono na wyższych stopniach edukacji, ze studiami włącznie. Tak właśnie - ze studiami. Regularnie, jako opiekun roku odbywam dyskusje z RODZICAMI, którzy czują się władni rozmawiać z pracownikami uczelni (od dziekana do szarego asystenta włącznie) zamiast studentów. Rodzice ci przychodzą z pretensjami o niezaliczone kolokwium, o niedopuszczenie do egzaminu, o to, że dziecko jest nie w tej grupie, w której by chciało, że plan zajęć jest nieodpowiedni. Plus zawsze zdarzy się jakiś hardkor w stylu - "pani chce zabić moje dziecko, bo ona musi być w grupie z koleżanką X, bo się zaprzyjaźniły i nie przeżyją bez siebie", "chcecie wykończyć mi dziecko bo musi powtarzać dwa przedmioty z pierwszego roku i jeden z drugiego", "podam panią do sądu, bo musi pani wpuścić moje dziecko na zajęcia laboratoryjne chociaż nie ma go na liście studentów (bo został wyrzucony)" - itd. Dlatego jestem trochę uczulona na rodziców, którzy robią dym o rzeczy w moim przekonaniu, dość błahe. Ja na takie uwagi nauczycielki, jakie Ty usłyszałaś wzruszyłabym ramionami. Oczywiście gdybym miała pewność, że z dzieckiem wszystko w porządku. Czasem jeśli coś kogoś zaniepokoi, lepiej postraszyć niż zaniedbać.
                                                • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 21:56
                                                  uwazasz, ze podanie tego typu wiadomosci w dniu matki, na 15 min przed wystepem dziecka (pomimo, ze rodzica sie widzi codziennie, wyciaga sie go z sali, w ktorej za chwile odbedzie sie przedstawienie i gdzie siedzi mocno przejete dziecko) jest lekko buracki?
                                                  no prosze cie....

                                                  ja sie przez to cale przedstawienie nie moglam skupic

                                                  czasem wazny jest kontekst sytuacyjny, nie tylko komunikat

                                                  natomiast przyznaj, ze generalnie u nas podejscie do pracy w szkolnictwie lezy i kwiczy, taka prawda
                                                  lezy i kwiczy na kazdym etapie edukacji
                        • gaja78 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 21:29
                          asia_i_p napisała:

                          > Jakie pokazanie miejsca w szeregu, o czym ty piszesz? Mam wrażenie, że ty jedna
                          > k zakładasz, że bycie autystykiem to prawie obelga, straszne nieszczęście i że
                          > to w ogóle jakiś gorszy rodzaj człowieka.

                          Jej nie chodzi o to, że to obelga, tylko o to, że tak się po prostu nie robi. Nie mówi się rodzicowi, że dziecko zachowuje się autystycznie. Lekarz nie nazywa autyzmu autyzmem, dopóki nie ma pewności, że to autyzm. Tak samo jest z każdą inną chorobą. Takie słowo klucz budzi emocje, przypina łatkę dziecku, rodzica ukierunkowuje na jeden sposób myślenia, co znów - utrwala łatkę na dziecku. A to utrudnia obserwację, utrudnia diagnostykę, bo rodzic przestaje być obiektywnym obserwatorem. Dziecko może się zachowywać tak, jak rodzic tego oczekuje poprzez doszukiwanie się pewnych konkretnych objawów, pasujących do schematu.

                          I ja osobiście uważam, że nieetyczne było podsuwanie innej matce pod nos kierunku myślenia "Asperger". Mogłaś to załatwić inaczej, mogłaś - mając wiedzę którą miałaś - namówić matkę na wizyty u konkretnych specjalistów, aby przyjrzeli się dziecku i mu pomogli. Nie musiałaś rzucać hasła "autyzm", które zapewne nastawiło matkę na jeden konkretny punkt widzenia na swoje dziecko. Jak rozumiem, tak się akurat złożyło, że dziecko faktycznie było autystyczne , ale nie musiało tak być.

                          Co innego jest usłyszeć "ma pani enzymy wątrobowe poza normą, potrzebna jest dalsza diagnostyka, proszę się udać tu i tu", a co innego - "podejrzewam u pani żółtaczkę typu C, proszę się udać na konsultacje w tej sprawie do pana X".

                          > Dla mnie powiedzenie tej matce tego, co powiedziałam, było informacją na tym po
                          > ziomie, co powiedzenie koleżance "Wiesz, ty chyba masz alergię" po zaobserwowan
                          > iu, że regularnie ma katar po przejściu przez łąkę pełną traw. Uważasz, że jako
                          > zdecydowanie nie lekarz alergolog nie powinnam tego robić?

                          Nie wyobrażam sobie powiedzieć komuś "twoje dziecko chyba ma autyzm" z taką samą lekkością, jak "może ma alergię ?".
                          • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 21:58
                            o to to
                            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:01
                              poza tym dodam, ze w razie ewentualnego "wycieku" w pokoju nauczycielskim owej diagnozy - dzieciak jest cudnie stygmatyzowany przez caly pobyt w owej szkole

                              a niestety wycieka i to konkursowo, z prędkością światła

                              jest jakas taka niefajna moralnosc nauczycielska... (chodzi mi o ten smaczek ploteczek na temat uczniow i ich powalonych rodzicow w pokoju nauczycielskim)
                  • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:57
                    Psycholog też nie powinien diagnozować autyzmu - tylko psychiatra. Do którego dziecko najczęściej nie trafi, dopóki ktoś nie powie tego magicznego słowa "autyzm" - albo trafi późno, po wielu ciężkich przejściach.

                    Tę, jak to nazywasz diagnozę stawiałam (według mnie mówiłam o moich obawach) w pustej klasie, sam na sam z matką. No nie wiem, może ktoś podsłuchiwał.

                    Jeżeli dziecko ma problem, to to widać. Przyniesiony papierek od PPP, że w zasadzie wszystko w porządku, nic nie zmieni. I generalnie formy dialogu mogą być dwie - przychodzi delegacja klasowa i mówi "To jest idiota, wmusza w nas słuchanie o wyjeździe do Ołomuńca i dokucza, że mamy słabe oceny" a ja mówię "Nieprawda, on jest taki jak wy". To jest forma dialogu standardowa w polskiej szkole i w sumie bardzo profesjonalna. Tylko w rezultacie doprowadziłaby pewnie do pobicia chłopaka, a rodzice dziewczyny, wobec której uprawiał regularny stalking wezwaliby policję. Bo, jak moja klasa mi wyjaśniła w przypływie szczerości "Wy nam wmawiacie, że on jest taki jak my, a przecież widać że nie jest".

                    Tak więc, zamiast tego profesjonalnego dialogu powyżej mówiłam "Tak on jest inny. Ja jestem inna, ty jesteś inny, ty też jesteś inny i on jest inny". Uciekałam się z braku laku do inteligencji wielorakich - ma wyższą od ciebie matematyczno-logiczną, mniejszą interpersonalną, gdybyś to ty powiedziała komuś kto właśnie dostał jedynkę "A ty to dostałeś jedynkę" to byłoby wredne, u niego wybaczalne, tak samo jak to, że nie rozwiązujesz przez dwie godziny zadania, które on rozwiązuje w pięć minut, nie dowodzi, że jesteś głupia." Zadziałało - bardziej empatyczne jednostki w klasie chwyciły - i zaczęły podchodzić do niego inaczej, wciągać w życie klasowe. No dobra, obawiam się, że nauczyli go przy tym pić i palić. Coś za coś.
      • aqua48 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:49
        yenna_m napisała:

        szkola zamiata sprawe pod dywan, nauczyciel nadal sobie
        > w trakcie lekcji zamiast uczyc plywa na wydzielonym torze, klasa cisnie sie na
        > pozostalych 3 torach (to wiem z relacji matki majacej dziecko w innej klasie)
        >
        > generalnie w niektorych szkolach nauczyciele czuja sie jak swiete krowy

        A dlaczego w tej szkole rodzice szepczą sobie o takich zachowaniach nauczyciela na ucho zamiast opisać sytuację, zebrać podpisy rodziców ( w sytuacji na basenie nawet zdjęcie można było zrobić) poprosić o wsparcie Radę Rodziców i wystąpić do dyrekcji i kuratorium?

        A wracając do tematu trudno powiedzieć komu "więcej wolno". Brak mądrej dyscypliny odbija się bardzo niekorzystnie na uczniach, którzy myślą, że są bezkarni i wszystko im wolno, bo w razie jakiejś afery mamusia przyleci do szkoły i wybroni dzieciątko, albo wręcz ochrzani nauczycielkę. Dobrze, że uczniów nie wolno bić, ani poniżać w szkole, co się działo często w moich latach szkolnych, ale z drugiej strony rodzice zamiast wspierać nauczycieli w wychowaniu bardzo często podważają autorytet nauczycielski, nie zdając sobie sprawy, że to się później może przeciw nim samym obrócić.
        • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:52
          nie wiem dlaczego

          ja po wojnie ze szkola po roku dalam spokoj i zabralam dzieciaki do innej szkoly

          jakość nieporownywalna

          moj osobisty wniosek: na szczescie nie w kazdej szkole dyrekcja zajmuje sie tylko PRem zamiast pracą i nie w kazdej szkole nauczyciele są powaleni smile
          zdarzaja sie normalni (ku mojej radosci z zdumieniu - jest ich calkiem sporo)
          • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:55
            Czy nowa szkoła jest niepubliczna?
            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:02
              alez publiczna smile
              • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:03
                Cieszcie się, że dobrze wybraliście.
                • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:06
                  wbrew pozorom rejonowa
            • mama_kotula Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:04
              amoreska napisała:
              > Czy nowa szkoła jest niepubliczna?

              To nie ma znaczenia wg mnie. W mojej niepublicznej szkole trafilam na świrnięta dyrektorkę, która nie ma bladego pojecia o rozwoju dziecka, za to ma Misję Wychowawczą z kosmosu i pie...a na punkcie przemocy (z tym, że przejawem przemocy jest np. to, że dziecko mówi "nienawidzę kolorować" tongue_out). A nauczyciele muszą stosować się do odgórnych wytycznych, niestety.
              • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:05
                A samemu dziecku podoba się w tej szkole?
                • mama_kotula Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:17
                  amoreska napisała:
                  > A samemu dziecku podoba się w tej szkole?

                  Dziecko werbalnie twierdzi, że mu się podoba. Zachowanie dziecka mówi co innego - ma napady agresji i stany lękowe; psychiatra stwierdził zbyt duży poziom stresu związanego ze szkołą - dziecko nie jest w stanie wytrzymać presji i odreagowuje potem i w szkole i w domu.

                  W sumie jakby mnie przez 7 godzin dziennie ktoś non stop rozliczał z każdego zbyt głośnego pierdnięcia i użytego słowa, to tez bym się zrobiła agresywna. Tudzież jakby mnie ktoś przymuszał do jedzenia stołówkowego jedzenia mimo, że nie mam ochoty i mi nie smakuje, w imię troski pt. dziecko "musi codziennie zjeść coś ciepłego" (tę sprawę wyjaśniałam dzisiaj, musiałam dostarczyć do szkoły pisemne oświadczenie (!!!) że zgadzam sie na to, aby moje dzieci nie dojadały obiadu, jeśli nie wyrażą chęci - paranoja wg mnie).

                  I wiele innych smaczków ma ta szkoła, wierz mi ;>, ostatnio większość moich znajomych rechotała z ankiety pt. "w jakich obszarach możesz, rodzicu, współpracować ze szkołą" - gdzie większość obszarów to były psie obowiązki szkoły, zaś dla osób, które nie dysponują czasem i chęciami, szkoła zaproponowała, uwaga, obszar pt. SPONSORING. Bo, nieprawdaż, 850zł czesnego miesięcznie i 250zł na Radę Rodziców nie wystarcza tongue_outtongue_out
        • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:53
          CytatDobrze, że uczniów nie wolno b
          > ić, ani poniżać w szkole, co się działo często w moich latach szkolnych, ale z
          > drugiej strony rodzice zamiast wspierać nauczycieli w wychowaniu bardzo często
          > podważają autorytet nauczycielski, nie zdając sobie sprawy, że to się później m
          > oże przeciw nim samym obrócić.


          O to mi właśnie chodziło.
          • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 15:59
            dlaczego uwazasz, ze rodzic, ktory chce wspolpracowac z nauczycielem musi podwazac autorytet nauczyciela?
            nie musi
            co nie znaczy, ze do zawodu nie trafiaja tzw odrzuty edukacyjne, czyli tacy ludzie, ktorzy nie czuja pasji a musza gdzies pracowac

            wsrod mlodszych nauczycieli szczegolnie widac taka grupe frustratow
            smutne to

            w zadnej grupie zawodowej tyle by nie rpzeszlo, co w szkole

            poza tym nie rozumiem jednego - nauczyciel traktuje rodzica jako potencjalna patologie sam zachowujac sie w sposob czesto karygodny,

            jak mozna wymagac od ucznia szacunku nie okazujac mu go i nie uczac, na czym polega okazywanie szacunku?
            • aqua48 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:20
              yenna_m napisała:

              > dlaczego uwazasz, ze rodzic, ktory chce wspolpracowac z nauczycielem musi podwa
              > zac autorytet nauczyciela?
              Nie zrozumiałaś, chodziło mi o o to, że zdarzają się rodzice, którzy zamiast współpracować podważają autorytet nauczyciela, np. komentując w domu słuszne uwagi wychowawcy w stylu: bo ta pani to tylko się ciebie czepia..

              > co nie znaczy, ze do zawodu nie trafiaja tzw odrzuty edukacyjne, czyli tacy lud
              > zie, ktorzy nie czuja pasji a musza gdzies pracowac

              Dam głowę, że w każdym zawodzie większość ludzi pracuje bo musi, nie czując "pasji". Te głodne kawałki o "pasji, misji" itp, w sytuacji kiedy za tę pasje i misję płace są jakie są, a w domu własne dzieci potrzebują nowych butów na zimę, kurtek i forsy na prywatne zajęcia, a ratę kredytu mieszkaniowego właśnie podnieśli, tylko mnie śmieszą. Kto jeszcze czuje"pasję"? Ksiądz, lekarz, pielęgniarka, psycholog?

              > wsrod mlodszych nauczycieli szczegolnie widac taka grupe frustratow
              > smutne to

              Samo życie. sfrustrowani są wszyscy jak sobie uzmysłowią, jak tak "pasja" wygląda w rzeczywistości.

              >
              > jak mozna wymagac od ucznia szacunku nie okazujac mu go i nie uczac, na czym po
              > lega okazywanie szacunku?

              Tu się zgadzam, szacunek się należy każdemu - dzieciom, rodzicom i nauczycielom. Ale okazywania szacunku dziecko musi nauczyć się w domu, jeśli od rodziców się tego nie nauczy, to potem jest mała szansa, że będzie kogokolwiek szanowało w swoim życiu.
              • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:25
                aquo, ale zgadzasz sie, ze skoro grupa nauczycieli jest zroznicowana, to bywa, ze szkola konkursowo rozwala prace wychowawcza domu, prawda?

                mi sie zdarzyla sytuacja, ze moj syn zle sie zachowal w szkole, przy czym uwazam, ze czesc winy lezala po stronie szkoly (brak opieki, nadzoru nad dziecmi) - natomiast po mimo tego, ze pwoiedzialam nauczycielowi, ze dla mnie sytuacja czesciowo jest sprowokowana niedopatrzeniem opiekunow (bo mnie fizycznie w szkole nie ma a komus dziecko oddaje pod opieke, prawda? i nie oddaje dlatego, ze mam taki kaprys, tyl.ko dlatego, ze realizuje obowiazek szkolny), kazalam dziecku przeprosic nauczyciela i przy dziecku sytuacji nie komentowalam
                natomiast generalnie rzadko ktory nauczyciel ma ogromną klasę
                niestety - wiekszosc takich nauczycieli z klasa to nauczyciele starej daty, a oni niestety wykruszaja sie idac na emerytury
      • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:29
        > - nauczyciel komentuje niesforme zachowanie dziecka (wczesniej zdiagnozowanego
        > w PPP jako dziecko normalne, niezwykle inteligentne ale introwertyczne) - że za
        > chowuje sie jak autystyk

        no, jakby mu na plecach taśmą klejącą przykleiła karteczkę że ma hiv

        jak mnie wku...a traktowanie autystów jak kaleki życiowe, normalnie wyrok, tylko na most albo sobie żyły podciąć
        • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:35
          a wiesz, ze byc moze przecietny autystyk jest mniej dupowaty niz moj mlodszy syn?

          wiesz, dla mnie autyzm to nie jest kwestia typu hiv
          ludzie maja gorsze -yzmy
          tyle, ze autyzm, jak kazde zaburzenie rozwojowe czy inna choroba typu przewleklego jest pewnym "wyrokiem" dla rodzica i dziecka. no, niefajnie jest miec dziecko z problemem. A ja strasznie nie lubie, jak mi ktos, kto jest niekompetentny, probuje takie wyroki wydawac.

          chodzi mi raczej o niekompetencję
          • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:54
            A wiesz że Twój syn może być dobrze funkcjonującym autystą, albo przejawiać zaburzenia ze spektrum całościowych zaburzeń rozwoju....

            Ty nie dopuszczasz do siebie tego że Twoje dziecko może mieć zaburzenia, boisz się "wyroku"

            podpisano- matka 2 autystów
            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:56
              ale byc nie musi
              natomiast to, ze ktos jest niesmialy nie znaczy, ze od razu ma autyzm
              tak samo nie znaczy, ze jak ktos jest zywy, to od razu ADHDowiec
              • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:58
                poza tym on po prostu objawow autyzmu nie ma
                nawet objawow aspergera nie ma, wiem, czytalam kiedys na ten temat
                • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:07
                  A Ty wiesz że autyzm to nie złamanie ręki, objawy nie są jednoznaczne.
                  To że czytałaś nie czyni Cię odpowiednią osobą do zdiagnozowania Twojego dziecka- jesteś po pierwsze nieprzygotowana merytorycznie, po drugie i ważniejsze NIEOBIEKTYWNA.
                  • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:13
                    no ale chyba nauczycielka rowniez, skoro to jest takie niejednoznaczne, co nie? smile

                    tak, zdecydowanie masz guzy krtani.
                    obstawiam reinkego (tez mam wink )
              • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:01
                A Ty się boisz że jest i nie dopuszczasz nawet do siebie tej myśli, bo to przecież wyrok, co nie?
                • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:12
                  ale marto, znam moje dziecko i wiem, ze akurat dziecko NIE MA, tak najzwyczajniej w swiecie autyzmu czy aspergera smile nie, nie wypieram, dzieciak cieply, wylewny, przytulasny, z przyjaciolmi idzie na jakosc nie na ilosc (ja mam to samo, maz ma to samo i uczymy dzieci, zeby mialy jednego porzadnego przyjaciela niz setki znajomosci, z ktorych nic nie wynika), uwielbia spontaniczne zmiany planu dnia, generalnie syfiarz
                  poza tym kiedys zapytalam psychologa o aspergera - wysmiala mnie smile

                  czy fakt, ze ja mam chorą krtan i guzy na krtani implikuje to, ze kazda chrypa u Ciebie to potencjalny guz? bo ja tez potrafie wpierać (i tez mam zboczenie w dopatrywaniu sie chorob krtani)
                  no weś smile
                  • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:39
                    ale marto, znam moje dziecko i wiem, ze akurat dziecko NIE MA
                    > dzieciak cieply
                    mój też

                    > wylewny
                    Mój też

                    > przytulasny
                    zaskoczę Cię- mój też

                    > z przyjaciolmi idzie na jakosc nie na ilosc (ja mam to samo, m
                    > az ma to samo i uczymy dzieci, zeby mialy jednego porzadnego przyjaciela niz se
                    > tki znajomosci, z ktorych nic nie wynika)
                    muszę pisać że też...?

                    > uwielbia spontaniczne zmiany planu dnia
                    pam param pam- j.w.

                    > generalnie syfiarz
                    dobrze że nie widziałaś pokoju moich synów uncertain

                    Ja nie twierdzę że Twoje dziecko MA całościowe zaburzenia rozwoju (teraz specjaliści odchodzą od podziałów na autyzm, ZA i inne), piszę tylko że jeśli pedagog Twojego dziecka próbuje Cię uwrażliwić na to że być może Twoje dziecko może przejawiać zaburzenia ze spektrum całościowych to warto to sprawdzić, zdiagnozować dziecko u specjalisty a nie twierdzić że nie ma bo ja- rodzic znam swoje dziecko i przeczytałem kilka publikacji- z resztą pewnie niekoniecznie aktualnych.
                    • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 00:09
                      sprawdzalam znacznie wczesniej
                  • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:54
                    Rozumiem że wyśmiała po kilku-kilkunastokrotnych spotkaniach z dzieckiem, po konsultacjach z psychiatrą, logopedą i fizjoterapeutą?
                    • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:57
                      no akurat logopeda pracujaca z autystykami byla zdziwiona mocno pomyslem pani

                      (logopeda zna dziecko od paru lat z racji wady wymowy starszego syna i wrzucenia mlodszego rzutem na tasme na cwiczenia logopedyczne z powodu lekko francuskiego r)
                      • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 00:16
                        A sąsiadka Ci nie powiedziała że Twoje dziecko nie ma autyzmu?
                        Albo pani w autobusie?

                        Ja pierdziele, dziewczyno, ja o zupie a Ty o dupie.
                        Jałowa dyskusja.
                        • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 00:22
                          no ale ja nie widze, zeby dzieciak byl zaburzony
                          jako matka moge chyba stwierdzic, czy cos mnie niepokoi, czy nie, prawda?
                          dokladnie jalowa dyskusja

                          jaki ma wniosek z tego plynac?
                          ze po lekturze tego watku powinnam biec szybciutko, nawet jesli nie mam obaw, do psychiatry z dzieckiem, bo moze miec autyzm?
                          wiesz, moge tez mu zrobic markery nowotworowe a najlepiej tomografie calego ciala, bo jakis odsetek dzieci ma zaburzenia anatomiczne

                          tylko pytam: po co? skoro nie widze powodow do niepokoju?
                          • agnk31 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 00:38
                            To raczej nie histeria a świadomość współczesnych mateksmile i nie zbyt istotne jest to komu wolno więcej...tylko to do czego ktoś jest w stanie się posunąć
                          • magiczna_marta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 00:43
                            Cytologii też nie musisz robić, przecież nie widzisz żebyś miała stany prowadzące do raka szyjki macicy.

                            Problem u Twojego dziecka widzi jego pedagog, który z nim spędza minimum 5 godzin dziennie.
                            Mi by to wystarczyło żeby wzbudzić we mnie ziarenko niepokoju i poszłabym do specjalistów, nawet jeśli sama nie zauważałabym u swojego dziecka problemu. Dziecko nie musi być zdiagnozowane że w 100% ma całościowe zaburzenia, ale być może da się pracować nad dysfunkcjami które zauważył jego nauczyciel.
                          • kai_30 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 09:25
                            yenna_m napisała:

                            > no ale ja nie widze, zeby dzieciak byl zaburzony
                            > jako matka moge chyba stwierdzic, czy cos mnie niepokoi, czy nie, prawda?
                            > dokladnie jalowa dyskusja
                            >
                            > jaki ma wniosek z tego plynac?
                            > ze po lekturze tego watku powinnam biec szybciutko, nawet jesli nie mam obaw, d
                            > o psychiatry z dzieckiem, bo moze miec autyzm?

                            No wiesz, ja tam pobiegłam. Mimo że dziecko było przebadane przez PPP już w pierwszej klasie, i poradnia poza dysleksją i zaburzeniami koncentracji nie znalazła nic innego. Nauczycielkę, która zasugerowała autyzm, uważałam za debilkę, niemniej do psychiatry z synem poszłam. Psychiatra zdiagnozowała nerwicę na tle niepowodzeń szkolnych, autyzmu nie wykryła. Ale drążyłam dalej, i dopiero po dwóch latach, po zmianie szkoły i zmianie poradni, kolejna psycholog wpadła na to, że to może być ADD (ADHD bez nadpobudliwości ruchowej).

                            Mogłabym mieć pretensje do tej pierwszej nauczycielki - nie miała racji przecież, strzeliła jak kulą w płot. Ale jednak to dzięki niej zaczęłam drążyć i szukać czegoś więcej, niż dysleksja, bo dotarło do mnie, że to, co dla mnie jest cechą osobowościową i "nieogarnięciem" wynikającym z takiego, a nie innego charakteru, dla osoby z zewnątrz wygląda niepokojąco. Doskonale też wiem, jak wiele przy diagnozowaniu zależy od tego, jak sprawę naświetli rodzic - psycholog w ciągu tych kilku godzin niekoniecznie jest w stanie wykryć wszystkie problemy (np. mój syn na zajęciach indywidualnych pracuje świetnie, w dobrym tempie, przy calej klasie błyskawicznie się gubi i nie może skupić - w gabinecie psychologa/pedagoga tego nie widać przecież).

                            W Twoim przypadku - sposób przekazania informacji niedopuszczalny (co już kilka osób pisało), ale sam fakt podzielenia się swoim niepokojem uważam za chwalebny. Niekoniecznie trzeba przy tym używać etykietek, ale z drugiej strony niektórzy rodzice nie zareagują na samą zachętę do kontaktu z poradnią. A etykietka powoduje wstrząs i reakcję.
    • edelstein W tej kwestii 29.09.11, 15:57
      Zgadzam sie z gazeta od dawna.Bardzo wspolczuje nauczycielom i przedszkolankom,ze od paru lat musza sie uzerac z “zywymi“dziecmi,bo za zwrocenie uwagi matki “zrobia dym“.Gdyby moje dziecko dostalo po wielu upomnieniach moich i wychowawcy klapsa w tylek to jeszcze bym mu w domu poprawila.Te historie o katowanych w szkole dzieciach to tylko na forum.Rzeczywistosc raczy nas pobitymi nauczycielami z koszami na glowie.
      • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:04
        takie sytuacje sa jednak incydentalne w porownaniu do notorycznego lamania praw czlowieka w szkole (przez nauczycieli, bo zdaniem niektorych nauczycieli uczen to nie czlowiek)
      • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:10
        edelstein, ale bicie dzieci w PL, rowniez przez rodzicow, jest przestepstwem

        dlatego, skoro ja jako rodzic nie moge, zgodnie z prawem, uderzyc dziecka, to dlaczego nauczyciel ma miec prawo, bo nie rozumiem?
        • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:20
          Miedzy biciem a daniem klapsa jest duza roznica to raz,dwa jakos tych znecajacych sie nauczycieli nie znam,za to przypadki rozpuszczonych dzieciakow moge mnozyc.Nie zakladam przy tym,ze nie ma takich nauczycieli,ale dla mnie to zjawisko incyndentalne.
          Najgorsze,ze za rozpuszczonymi dzieciakami stoja murem mamusie “robiace dym“o najmniejsza pie....W moich czasach szkolnych takie matki byly rzadkoscia,teraz to norma.Koniec koncow,my wyszlismy na ludzi tamte dzieciaki nieciekawie maja w doroslym zyciu.
          • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:27
            klapsy to tez bicie i to jest karalne w PL
            • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:40
              Dla mnie to nie bicie,klaps to ostatecznosc,bardzo skuteczna ostatecznosc.Ze tez nie mam traumy po klapsie mamy,niemozliwetongue_out
              • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:42
                czyli rozumiem, ze jak maz wkurzy, to spokojnie mozna klapsa?
                a jak zona skurzy, to tez klapaka po tylku mozna?
                jako ostatecznosc, rozumiem?
                • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:00
                  Nie rozumiem,dalas dziecku klapa jak cie wkurzylo?bo ja nie.
                  • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:39
                    a Ty kiedy bys dała klapsa dziecku?

                    i czy takiego samego klapsa dam ja,muskularny i silny ojciec i czy takiego samego klapsa da ojciec po 2 piwachalbo na kacu?
                    • rosapulchra-0 Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:59
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > a Ty kiedy bys dała klapsa dziecku?

                      Źle zadane pytanie. Powinno być:
                      a ty kiedy dajesz klapsa?
                      • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 29.09.11, 18:21
                        no bo wlasnie sie zastanawiam, kiedy dziecko w przedszkolu np doprowadza do ostatecznosci?

                        moj syn absolutnie nie ma problemow z agresją, natomiast lubi boks zapasy, zabawy siłowe

                        i teraz np jakby pobił kolege to ja bym mu dala klapsa i powiedziala- moze sie wreszcie nauczysz ze nie wolno nikogo bic?

                        przeciez to absurdbig_grin

                        poza tym w moim odczuciu szlaban na tv , slodycze etc ma wymiar ograniczania przywilejow, bo jestes niegrzeczny

                        natomiast klaps ma wymiar ponizający- tak jak wszelaka przemoc fizyczna

                        tak samo ponizajace jest wyzywanie, wszynanie awantury itd

                        inna kwestia, ze niestety nie kazde dziecko wychowywane klapsem jest grzeczne i karne, tak jak klaps nie jest jedyna metodą wychowawczą

                        wiem, rosa, że Ty to wszytsko wiesz, ale musiałam to napisacbig_grin
                        • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 18:26
                          nie, no aneta, wlać jak nic

                          wlać i wrzasnać: "I zapamietaj sobie, ze bic nie wolno, gó...arzu jeden!" wink
                          • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 29.09.11, 18:41
                            na mojego działa jak marzenie kara zwiazana z graniem w sieci z kolegami w minecrafta- wystarczy ostrzec
                        • rosapulchra-0 Re: W tej kwestii 29.09.11, 19:20
                          Ja wiem, że wiesz big_grin
                          Powiem ci więcej, ja też wiem i wiem, że rozmówczynie również sobie zdają sprawę z naganności tej, pożal się Boże, metody wychowawczej jaką jest klaps. Rozmowa z nimi przypomina mi tłumaczenie pijanego kierowcy, że dla niego prowadzenie auta po dwóch, trzech piwach nie jest przekroczeniem prawa. W końcu jemu się nic nie stało, dojechał cały i zdrowy..
                      • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 19:47
                        No i ci nie wyszlo,bo poki co klapsow nie stosujetongue_out
              • rosapulchra-0 Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:49
                Dla ciebie pewnie nie, ale dla sądu już tak, dla policji i opieki społecznej również.
                BTW, w jakim wieku masz dziecko?
                • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:56
                  Nie obchodzi mnie zdanie ludzi,ktorzy mego dziecka na oczy nie widzieli.Poki co to opieka spoleczna i reszta daja ciala nawet jak dzieciak fioletowy jest.
                  • rosapulchra-0 Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:56
                    Póki co nie miałaś osobiście do czynienia z opieką społeczną w sprawie bicia dziecka, prawda?
                    No to niewiele masz na ten temat do powiedzenia.
                    • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 19:49
                      Owszem wielokrotnie widzialam opieke spoleczna w niemrawej akcji,slabo im szlotongue_out
          • mary_lu Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:27
            Które to pokolenie "wyszło na ludzi"? Dzisiejszych czterdziesto- piećdziesięciolatków?
            • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:34
              Jestem duuuzo mlodsza.Wszyscy,ktorych znam,ktorzy nie mieli takich mamus swietnie sobie radza.
              • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:37
                rowniez wychowujac dzieci?
                i co? radza sobie koncertowo z wlasnymi emocjami?
                nie wierze

                dla mnie klaps jest tylko wyladowaniem frustracji rodzica

                rozumiem, ze jak maz Cie wkurzy, to go nie lejesz tylko rozmawiasz?

                ja tam swieta nie jestem, zdarzalo mi sie przylozyc dziecku, ino nigdy nie uznawalam tego za powod do dumy i za srodek wychowawczy
                • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:47
                  Nie mam meza,wiec nie wiemtongue_out
                  Ja nie wyladowuje frustracji,na zimno kalkuluje czy zasluzyl i czesto bywa,ze mu cos zaswita i wyrok zostanie umorzony.
                  Klaps nie ma byc powodem do dumy,wiec rozwazania jestem dumna czy nie sa zbedne.
            • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:35
              tak, tylko sie zapomnialo o tym, ze pokolenie 30, 40, 50-latkow, generalnie dzieci bitych, to pokolenie emocjonalnych popaprancow
              • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:52
                ja widze juz pokolenie bez klapsa,te dzieciaki to popaprane sa,ba znam jedna osobe dorosla co klapa nigdy nie dostala,osoba ma lat plus 30i w rozmowie z jego rodzicami wyszlo,ze zaluja,ze go wychowywali bez klapsow.
                • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 16:54
                  ale nie trza klapsow
                  czasem mozna ukarac inaczej i kara moze byc o wiele dotkliwsza niz klaps
                  • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:16
                    Kwestia osobnicza,sa rozne dzieciaki.
                    • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:43
                      żony tez są różnetongue_out
                • mary_lu Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:01
                  Za to ja nie znam osoby, która wychowywana bez przemocy psychicznej i fizycznej, miała dziś większe problemy, była kiepskim rodzicem, albo było trudno z nią wytrzymać w jednym pomieszczeniu.

                  Za to wszystkie znane mi "trudne przypadki" były bite, klepane i nadużywane na inne sposoby.
                  • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:15
                    Tobie klaps sie kojarzy z laniem w kazde wolne miejsce,mi inaczej.Moze stad problem.Ty masz traume,ja nie mam,ale moja mama nie walila mnie po glowie i nie dawala klapow w tylek przy kazdej okazji.
                    • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:44
                      zawsze jestes taka skrajna?
                      • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 19:51
                        psama napisala,ze ja lano,a wiectongue_out
              • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:41
                ja nie bylam bita i tez wyszłam na ludzi
                smile
              • gazeta_mi_placi Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:49
                Udowodnij.
                Procent osób z odchyłami zawsze jest mniej więcej na tym samym poziomie niezależnie od klapsów.
          • gazeta_mi_placi Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:53
            Kiedyś matki gdy dzieciak rozrabiał szły do szkoły, rozmawiały z nauczycielem i też robiły dym, ale dzieciakowi po przyjściu do domu big_grin
            • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 17:56
              i teraz jest podobnie
              pod warunkiem, ze dzieciak rozrabia a nie niedouczony nauczyciel sie do tego dzieciaka przyczepil i sie msci

              bo takie sytuacje tez sie zdarzaja

              wladza demoralizuje

              wladza absolutna demoralizuje absolutnie

              tak tez jest z nauczycielami
              • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 29.09.11, 18:24
                a czy to tez tyczy sie rodzicow?

                ja zauwazylam jedno- naprawde niegrzeczne dzieci to te, dla ktorych rodzice nie mieli czas- niezaleznie od tego czy dostaja klapsa czy nie- w ramach wychowania

                dzieic niegrzeczne zauwazają, zaleznosc
                jestem grzeczny, zajmuje sie sobą, lekcjami rodzice mnie nie zauwazają
                narozrabiam? przynajmniej pokrzyczą, ale jest kontakt
                • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 19:58
                  No to wiemy dlaczego nauczyciele sie czepiaja dzieci wiekszosci ematek.Dzieciaki musza byc b.niegrzeczne skoro ich matki spedzaja tu prawie 24godzinytongue_out
              • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 20:03
                Taa same madre i grzeczne dzieci i sani niedouczeni,leniwi nauczyciele,mam propozycje,by te ktorym sie nie podoba praca nauczyciela i przedszkolankI uczyly dzieci w domu.Jeszcze raz napisze,wspolczuje nauczycielom i na tym zakoncze.
                • gaja78 Re: W tej kwestii 29.09.11, 21:56
                  edelstein napisała:

                  > Taa same madre i grzeczne dzieci i sani niedouczeni,leniwi nauczyciele,mam prop
                  > ozycje,by te ktorym sie nie podoba praca nauczyciela i przedszkolankI uczyly dz
                  > ieci w domu.Jeszcze raz napisze,wspolczuje nauczycielom i na tym zakoncze.

                  Odpowiedź na pytanie zasadnicze jest zatem prosta: nauczycielom wolno bardzo wiele, ponieważ nie mogą być krytykowani. Dzieciom natomiast wolno niewiele, bo kiedy tylko spróbują się na coś poskarżyć, zostają posądzone o bycie złem wcielonym. A za każde przewinienie powinny być karane dwa razy: przez nauczyciela i przez rodzica. Koniecznie z przemocą fizyczną i upokorzeniem.
                  • yenna_m Re: W tej kwestii 29.09.11, 21:58
                    bingo smile
                    i nauczyciele zapominaja, ze generalnie praca nauczyciela to jednak zaszczyt
                    taki sam zawod zufania publicznego jak zawod sędziego, policjanta
                    i cholera, wymaga od ludzi, ktorzy pracuja jako nauczyciele naprawde dobrze rozwinietej etyki pracy
                    • asia_i_p Re: W tej kwestii 30.09.11, 01:21
                      > i nauczyciele zapominaja, ze generalnie praca nauczyciela to jednak zaszczyt
                      Na codzień, kiedy widzę uczniów, którym potrafię pomóc, kiedy uda się jakaś lekcja, kiedy były uczeń zaczepi na ulicy i można pogadać - czuję ten zaszczyt. Ale potem czytam kolejny artykuł albo wchodzę na wątek w gazecie i dowiaduje się, jak bardzo jestem leniwa, przepłacana, niedouczona, nieprofesjonalna, nieetyczna i zdemoralizowana - i wtedy czuję nie tyle zaszczyt, ile przykrość, i to sporą.
                      To jest po prostu nieprzyjemne starać się ze wszystkich sił, angażować się w to, co się robi i regularnie zbierać za to po dupie.

                      Sama nie wiem, czy to dobrze czy źle. Może być tak, że jak trochę tak po nas pojeździcie, to w zawodzie zostaną tylko ci, którzy lubią go tak bardzo, że potrafią to wytrzymać. A może być tak, że zostaną ci, co mają wszystko gdzieś, w klasie zapewniają sobie spokój wrzaskiem albo wręcz przeciwnie - olewaniem, i cieszą się z długich wakacji.
                      • olena.s Re: W tej kwestii 30.09.11, 10:15
                        Asia....
                        Ja rozumiem, że różne teksty mogą urazić. I każdego boli, jak jest traktowany z buta w ramach odpowiedzialności zbiorowej - bo Polacy kradną i chleją - bo blondynki głupie - bo faceci to agresywni kierowcy.
                        Ale jest źle, jezeli w ramach protestu uznamy, że krytykujący nie ma w ogóle racji.
                        Kojarzysz pewnie testy PISA - było o tym sporo pisane z pół roku temu. Polska zresztą całkiem nieźe wypadła i zrobiła postęp w ostatnich latach.
                        USA wypadły średnio - coś 25 miejsce. CZytałam ostatnio tekścik, analizujący przyczyny tego stanu rzeczy.
                        Zwracają tam uwagę m.in. na fakt, że do nauczycielstwa w USA idą gorsi studenci (w Korei Pd. do zawodu mają szansę trafić ludzie z 5% najwyższych lokat). W Singapurze nauczyciel ma 100 godzin szkoleń rocznie. I tak dalej. Wiec może zamiast oburzać się, że u nas ludzie jojczą na nauczycieli lepiej byłoby poprzyglądać się tym, którzy osiągają najlepsze wyniki i zbadanie, co z ich rozwiązań można by zaadaptować do polskich warunków..
                      • yenna_m Re: W tej kwestii 30.09.11, 12:40
                        asiu, ale ten problem ma kazda grupa zawodowa
                        szczegolnie chodzi mi o zawody z grupy zawodow publicznego zaufania
                        zobacz, co ludzie pisza o sędziach, policjantach, prokuratorach
                        jest jakis odsetek beznadziejnych pracownikow, jak w kazdej grupie zawodowej i pomimo tego, ze zapewne wieksza czesc danej grupy pracuje ok, nalezy walczyc z patologiami i o tym mowic

                        ale jesli starasz sie dobrze wykonywac swoja prace, to mysle, ze nie ma co sie przejmowac komentarzami i odbierac ich osobiscie
                        tak myślę
                  • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 23:20
                    1.nauczycielom nie wolno nic bo za wszystko sa krytykowani
                    2.dzieciom wolno duzo mniej niz doroslym
                    3.nie wyolbrzymiaj,masz manie demonizowania wszystkiego,w tym wypadku reakcji na skargi dziecka
                    4.Jesli zasluzylo powinno byc karane i znowu ta demonizacja klapsa.Dostalam pare razy klapy w tylek i nie czuje sie ofiara tej okropnej przemocy fizycznej i w zyciu mnie to noe upokorzylo.
                    Te psedonaukowe i pseudopsychologiczne teksty o tym,ze klaps jest traumatycznym przezyciem sa tak kiepskie ze czytac sie nie chce.Gazeta ma racje te co tak sa przeciw klapsom,najczesciej byly lane bez pamieci po czym sie dalo i sie do tego przyznaja.
                    Z mojego otoczenia nie bylo osoby,ktoraby kiedys klapsa nie dostala,jakos nie widze ztraumatyzowanych ludzi.
                    Mozesz nie odpisywac,nic do ciebie personalnie nie mam,tylko tej kaszany gazetowej powtarzanej w kolko juz nie chce mi sie czytac.
                • aneta-skarpeta Re: W tej kwestii 30.09.11, 09:19
                  nie sami niedouczeni nauczyciele, bo ja i chyba kilka innych osob chwaliło nauczycieli w roznych wątkach
                  więc nie popadaj w skrajnosci

                  oczywiscie są i niegrzeczne dzieci i niedouczeni nauczyciele, ale tez sa fajne dzieciaki i nauczyciele i warto o tym pamietac
      • gaja78 Re: W tej kwestii 29.09.11, 21:48
        edelstein napisała:

        > Zgadzam sie z gazeta od dawna.Bardzo wspolczuje nauczycielom i przedszkolankom,
        > ze od paru lat musza sie uzerac z “zywymi“dziecmi,bo za zwrocenie u
        > wagi matki “zrobia dym“.

        Szczęśliwie istnieje spora grupa nauczycieli , którzy nie mają uczucia, że muszą się użerać, bo pracują z pasją i każde, również "żywe" dziecko to dla nich małe wyzwanie, za które nagrodą jest przeświadczenie, że ten "żywy" to w istocie fantastyczne dziecko.

        > Gdyby moje dziecko dostalo po wielu upomnie
        > niach moich i wychowawcy klapsa w tylek to jeszcze bym mu w domu poprawila.

        Wcięło mnie. Nie bałabyś się, że gdyby - nie daj boże - ktoś za kilka lat robił twojemu dziecku jakąś grubszą krzywdę (oczywiście z wmawianiem mu, że to jego wina, że mu się dzieje krzywda), to to dziecko nie przyszłoby do ciebie z powodu przekonania, że oberwie za to, że zostało skrzywdzone ?! Ludzie - MYŚLCIE !
        • edelstein Re: W tej kwestii 29.09.11, 23:04
          Wielkie wyzwanie,jak nie dac sobie kosza na glowe wsadzic.
          Jakim wmawianiem?dzieci doskonale wiedza kiedy zrobily zle,szczegolnie po wielokrotnym upominaniu. Sorry nie kupuje takich tekstow, z jednej strony wrazliwe,inteligentne dziecko,a z drugiej nie potrafi zakapowac prostych regul wpajanych mu na biezacotongue_out
          • gaja78 Re: W tej kwestii 30.09.11, 07:46
            edelstein napisała:

            > Sorry nie kupuje takich tekstow, z jednej strony wrazliwe,i
            > nteligentne dziecko,a z drugiej nie potrafi zakapowac prostych regul wpajanych
            > mu na biezacotongue_out

            To już jest twój problem.
          • gazeta_mi_placi Re: W tej kwestii 30.09.11, 09:28
            Ale ono naprawdę jest inteligentne i wrażliwe, tylko że dla swoich rodziców smile
        • asia_i_p Re: W tej kwestii 30.09.11, 01:03
          Czym innym jest wyzwanie pracy z żywym dzieckiem, czym innym poczucie beznadziei przy pracy z dzieckiem wyuczonym w domu, że nauczyciele są głupi oraz że ludzie dzielą się na tych, których się szanuje, bo się ich boi i na tych, których się nie szanuje, bo się ich nie boi.
    • olena.s Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:13
      I masz rację, i nie masz.
      Na pewno rodzice są dziś śmielsi wobec szkoły. Na pewno mają inne oczekiwania, pewnie trudniejsze do spełnienia. Coraz więcej ludzi uważa, że dzieci nie wolno bić a należy szanować. Że nie wolno upokarzać, i tak dalej.
      Ja się z tym całkowicie zgadzam zresztą.
      Ale - z czym zostawiamy szkołę?
      Jeżeli nie można ucznia wywalić na korytarz, bo nauczyciel nie może go zostawić samego? Jeżeli nie można ucznia zostawić na drugi rok? Zawiesić tylko w półbandyckich przypadkach?
      Jak są szkoleni nauczyciele dzieci i jakie mają wsparcie w trudnościach nauczania, rozwiązywania konfliktów? Kto w Polsce zostaje nauczycielem (w Singapurze, jak ostatnio czytalam do szkół idą osoby należące do najlepszych studentów danego kierunku, tylko najwyższe 20 procent! Za to w stanach -dolne 30 procent. A w Polsce?)
      U mnie jest tak, że szkoła fantastiko, stosunek do dziecka - doskonały, wyszkolona kadra - palce lizać, program nauczania - przemyślany i dopracowywany nieustannie, ogromna chęć i umiejętność współpracy, wyciągania z dziecka tego, co najlepsze. Same zalety. Ale jednocześnie wiem, że dziecko może być zawieszone za niesubordynację na dzień, dwa, na tydzień. I wywalone na zbitą twarz za grubszą rozróbę. I szkoły nie obchodzi ani jak zapewnić opiekę zawieszonemu, jeżeli rodzice pracują, ani czy i gdzie będzie się edukował, jeżeli się go wyrzuci. Więc przy całym szacunku do dziecka i rodzica, bat też jest.
      • anorektycznazdzira Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:56
        Bardzo mądrze piszesz.
        Rzecz jest w tym tylko, że nasze cudne społeczeństwo nadal myśli, ze mu się NALEŻY.
        Edukacja na przykład. Jeśli system przewiduje, że młody człowiek szkołę mieć musi, to ma tenże człowiek taki stosunek do edukacji, jak za komuny miał budowlaniec do swojej pracy. Wywalą, to jeszcze sami będa musieli znaleźć inną. Dopóki ludzie się nie rozwiną na tyle, że zakapują, że wykształcenie to najwiekszy kapitał i to w dodatku rozdawany za darmochę, dotąd nie będą go szanować. Problem jest z mentalnością i systemem, który mamy a do którego społeczeństwo nie dorosło, a nie z tym, że nauczycielom wolno za dużo lub za mało.
        • olena.s Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 19:55
          "Rząd jest dobry, partia jest dobra, społeczeństwo jest złe. To dlaczego rząd i partia nie mogą sobie wybrać innego społeczeństwa?"
          Ja myślę, że nie ma co łamać rąk nad społeczeństwem, które nie dorosło. I nie lubię przepychanek w sensie kto ma wyłączną rację i czy lepiej powiesić wszystkich nauczycieli, czy raczej utopic wszystkie dzieci wraz z ematkami, oczywiście. Ja myślę, że potrzebne są zmiany systemu szkolnego i to bardzo głębokie: zmiany szkolenia nauczycieli, jasne zasady regulujące wzajemne zobowiązania rodziców/dziecka i szkoły. Myślę, że wtedy byłby mniej tego ustawiania sie na kontrze od początku, wzajemnych obaw - że nauczyciel się uweźmie, że rodzic to roszczeniowy kretyn.
          • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 20:04
            alez zgadzam sie

            poza tym praca z dzieckiem powinna byc ujeta wielotorowo, powinna byc wieksza wspolpraca szkoly z rodzicami

            poza tym mi sie podoba jakis system kar, ktorymi moglaby dysponowac szkola

            i nie chcialabym, zeby kwitla jak dotąd sytuacja, ze szkola mowi, ze totylko dom wychowuje dzieci - no jasne, dom oczywiscie
            tylko, ze szkola, czy chce, czy nie chce, tez uczy dziecko pewnych zachowan i niefajnie jest kazdewmu rodzicowi, gdy dziecko ze szkoly przynosi zachowania jego zdaniem niepożądane, typu przeklinanie, wulgarny jezyk zwiazany z seksem, i te pe
            wiec dobrze by bylo, zeby szkola tez miala swiadomosc, ze dzieci w tzw stadzie ucza sie od siebie wielu niefajnych rzeczy i ze szkola tez niestety wychowuje

            niestety, poki dzieci spedzaja w szkole czesc swojego zycia (swietlicowe spedzaja wrecz wieksza czesc dnia) to nie mozna powiedziec, ze za wychowanie dziecka odpowiada tylko dom rodzinny
          • anorektycznazdzira Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 21:11
            Ale czasy mamy już od 22 lat takie, że to społeczeństwo wybiera sobie ten rządsmile Istniejący system odzwierciedla pojęcie społeczeństwa o tym systemie. Ba, ono go tworzy, ponieważ jest jego elementem. Nie wierzę w możliwość cudownej regulacji za pomocą idealnego systemu. Mamy, nie taki zły sam w sobie, "kult" poszanowania praw i wolności obywatelskich. Świadomość w tym względzie jest więcej niz OK, tylko nie idzie z nią w parze ani świadomość odpowiedzialności za własny los- jak się nie będę uczył i potem nie będę miał roboty to niech mi dają socjal, ani obywatelskiego obowiązku.
            To oczywiscie uogólnienie i uproszczenie, jest nadal masa rodziców i dzieci, którzy szanują nauczycieli oraz nauczycieli, którzy szanują młodzież i pełnią coś w rodzaju misji. Ale problemy po jednej i po drugiej stronie biorą się z istotnych braków ogólnospołecznych w tym kraju a nie z niedoregulowania za pomocą systemu.
    • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:48
      Uczniowi rzeczywiście wolno więcej.
      I rzeczywiście części kar mi brakuje - brakuje mi możliwości przydzielenia wandalowi robót na rzecz szkoły czy zatrzymania ucznia "w kozie", żeby sobie przymyślał parę rzeczy.
      Ale z drugiej strony, brak tego rozwija we mnie umiejętności, których bym inaczej nie potrzebowała (mam na myśli porozumiewanie się bez przemocy, asertywność, mediacje, rozwiązywanie konfliktów - nie uchylanie się przed papierowymi samolocikami, żeby było jasne). A tego z kolei, przez obserwację, uczą się moi uczniowie - więc w sumie, wbrew pozorom, może iść na dobre.
      Czego jeszcze mi bardzo brak i uważam, że powinno być wprowadzone, to pomocy starszych nauczycieli młodym, wspólnego frontu, tak, żeby uczniowie jak najmniej tracili w trakcie tego okresu przystosowawczego, kiedy młody nauczyciel wypracowuje sobie sposoby radzenia sobie z klasą. No i jeszcze współpracy ze strony rodziców, żeby nie zaszczepiali dzieciom przekonania, że jak się kogoś nie boją, to mogą go lekceważyć.
      • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:51
        no, akurat ta mozliwosc przepracowania przez ucznia na rzecz szkoly czy w innym celu spolecznym parunastu godzin za kare bylaby ze wszech miar dobra
        tak jak i mozliwosc zatrzymania ucznia po lekcjach
        niech se przemysli - moze se nawet lekcje w tym czasie odrabiac, ale w sumie nic by sie nie stalo, gdyby takie kary mogla szkola stosowac
        • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 16:54

          Cytat> nic by sie nie stalo, gdyby takie kary mogla szkola stosowac

          Ale nie może. A szkoda.
          • wioskowy_glupek Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:02
            Oczywiście że masz rację, dlatego właśnie kiedyś dzieci miały szacunek do nauczyciela i jego linijki a dzisiaj robią co chcą...

            Straszne czasy poprawności polityczne nastały...
          • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:50
            szkoda, bo akurat to dobrze by zrobilo niektorym dzieciakom

            to, ze nie wolno bic, ponizac nie znaczy, ze uczen nie ma poniesc konsekwencji swojego zachowania (zwlaszcza, gdy trzeba dla dobra tego dzieciaka i dla prewencji ogólnej zadzialac)
            • aneta-skarpeta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:44
              u mojego w klasie jest szczegolnie jeden taki, ktory obecnie zaczyna byc chamsko-agresywny i ciezko cos z tym zrobic, bo jest nikła wspolpraca rodzicow

              natomiast o ile mnie pamiec nie myli, a pewnie nie mylitongue_out, to za moich czasów, a mam lat 32 prawie, tez były w klasie jednostki niereformowalne, niegrzeczne, niewychowane itd
              moze mniej, ale bylo chyba wiecej generalnie dziec zaniedbanych poza tym sory- jestesmy pokolenie nie-przedszkolnym, w wiekszosc opiekowaly sie nami mamy lub babcie, a jakie są babcie to kazdy wie- nie są to mistrzynie dyscyplinybig_grin
    • sarednetbe Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 17:02
      eh, z dziećmi zawsze był i będzie problem, trzeba to znieść.
    • karra-mia Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 18:28
      tak uważam, że masz rację.
      Wtedy przeginało się w jedną stronę, w stronę władzy nauczyciela, teraz przegina się w drugą stronę. Szkoda, że nie można znaleźć środka.
      Teraz uczeń ma prawa, zapomina się, że ma równiez obowiązki. Zapomina się równiez, ze szkoła powinna spełniać funkcję wychowawcza, ale to rodzice głównie wychowują dziecko. Jeżeli nauczyciel ukarze ucznia, dostaje reprymendę od rodziców, dyrekcji, ale jeżeli dany uczen naboi coś poważnego, wtedy równiez główne pretensje kieruje się pod adresem szkoły.
      Niestety najczęściej obserwuję ostatnio i wśród znajomych i na forum, że uczniowie i ich rodzice to swięte krowy.
      Nie bronię nauczycieli, ponieważ są nauczyciele i "nauczyciele" i wiadomo, że rodzic powienien kontrolowac pracę ludzi, którzy zaraz po nim mają wpływ na dzieciaka. Ale wszystko powinno odbywac się na zasadzie porozumienia, kontaktu i wspólnej pracy.
    • sharpless6 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 20:05
      Jak sobie przypomnę stare "dobre" czasy, profesor od muzyki w podstawówce lał porządnie linijką i obrywało mi się bo nie chciałam grać, w-fistka tyranizowała tak klasę, że mieliśmy mdłości przed WFem, i historyczka, do tej pory nienawidzę tego babska, cała klasa miala nerwicę. Nauczyciele ci byli tuż przed emeryturą. Baliśmy się odezwać. Wtedy nauczyciel to był Bóg.

      Mój pierwszy rok pracy w gimnazjum: Rodzice stwierdzili, po co przyjeli taką młodą ona nic nie umie. Byłam miła dla uczniów, zamkneli mnie w ubikacji na przerwie, wydostałam się w połowie lekcji, wkładali prezerwatywy (z zawartością) na klamki, na korytarzu odpalili petardę, zwracali się " glupia, zołza itd Wezwałam dyrektora jego też zwyzywali. Jeden uczeń zamachnął się na mnie. Najlepsze, że to dość dobre w mieście gim było. Zanim sobie nauczyciel zapracuje na szacunek tak jest traktowany.
      Szkołę zmieniłam po roku. Niedawno spotkałam "tych" uczniów i dowiedziałam się zostali oni wtedy napuszczeni na mnie przez nauczycieli.

      Teraz nauczyciel jest funkcjonariuszem i nie można go znieważać, tak jak w przypadku policjanta. Może podać rodziców lub uczniów pełnoletnich do sądu. Oczywiście jest zabronione bicie nawet stawianie do kąta i nie wolno wyśmiewać uczniów szczególnie przy klasie.
      Także miejcie trochę zrozumienia szczególnie dla młodych nauczycieli.

    • gaja78 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 21:12
      amoreska napisała:

      > Podsumowując: dziś uczniowi (i rodzicowi) wolno o wiele więcej niż np. 20 - 30
      > lat temu. Wtedy było dokładnie odwrotnie. Co nie znaczy, że do końca dobrze.
      >
      > Czyż nie mam racji?

      Rozumiem, że z twojego posta wynika, iż nauczycielowi wolno mniej stosować przemoc wobec dziecka. Natomiast nie bardzo rozumiem, jak z tego wynika, że uczniowi wolno "o wiele więcej". O wiele więcej czego ?
      • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 21:20
        CytatRozumiem, że z twojego posta wynika, iż nauczycielowi wolno mniej stosować prze
        > moc wobec dziecka.

        Raczej mniej kar albo jak kto woli, wzmocnień negatywnych. Nie bicia, ośmieszania itp. - ale np. zostawiania po lekcjach za karę, przymusowej pracy na rzecz szkoły czy wyrzucenia za drzwi. Kiedyś było to wolno nauczycielowi zrobić, obecnie - nie.
        • gaja78 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:01
          Ale wciąż nie rozumiem, dlaczego uczniowi wolno więcej niż kiedyś ?
          • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:12
            Kiedyś nauczycielowi uczeń nawet nie odburknął. Teraz jest w stanie jako zemstę za wpisanie uwagi powiedzieć np. " przyjdzie mój ojciec i pani wyleci z pracy".
            I kiedyś nazwano by go bezczelnym, a dziś to nauczyciel sobie "nie radzi" uncertain.
            • yenna_m Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:16
              ale za to ojciec powinien zmyć głowę dzieciakowi
              koniec, kropka
              • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 00:51
                No ale nie zmywa.
                Moja koleżanka usłyszała od ucznia, że on nie będzie się uczył angielskiego, bo "co on będzie po tym angielsku do krów gadał". Poprosiła o przyjście ojca, żeby pogadać o motywacji dziecka. Ojciec od drzwi oświadczył "Pani, czego wy chcecie od dzieciaka? Co on będzie po angielsku do krów gadał?".
                • gazeta_mi_placi Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 09:24
                  big_grin big_grin big_grin
                • czarnaalineczka Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 10:40
                  i co nauczycielka na to ?
                  • aneta-skarpeta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 10:46
                    powiem Wam coś
                    w przedszkolu syn mojego kolegi przechwalał sie wszem i wobec, tak ze panie tez słysząły, ze jego tata to ma najwiekszego siusiaka na swiecie i on jak dorosnie tez takiego bedzie miał
                    wink

                    jak odebrał go z przedszkola to pyta syna co dzisiaj sie dzialo w przedszkolu, no to mu syn powiedziałbig_grin
                    • czarnaalineczka Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 11:03
                      big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                      pozazdoscic mamusi wink
            • gaja78 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 22:18
              amoreska napisała:

              > Kiedyś nauczycielowi uczeń nawet nie odburknął. Teraz jest w stanie jako zemstę
              > za wpisanie uwagi powiedzieć np. " przyjdzie mój ojciec i pani wyleci z pracy"
              > .
              > I kiedyś nazwano by go bezczelnym, a dziś to nauczyciel sobie "nie radzi" uncertain.

              Oj, to chyba mało nauczycieli znasz. Znakomita większość doskonale radzi sobie z takimi tekstami.
              • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 01:05
                Jej nie chodziło o to, że nauczyciel nie radzi sobie z tym tekstem, tylko że kiedyś, jeśli padł taki tekst, to oceniano ucznia, który go wypowiedział, a teraz ocenia się nauczyciela, który go usłyszał.
                • amoreska Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 08:16
                  Dokładnie tak, Asiu.
          • asia_i_p Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 01:00
            Ponieważ jest większe przyzwolenie społeczne na wybryki uczniowskie i równocześnie całkowite przesunięcie odpowiedzialności na nauczycieli.

            Kiedy za moich czasów uczniowie upili się na wycieczce, mieli przechlapane. Teraz to jest w miarę naturalne, przechlapane ma nauczyciel. Na wymianie międzynarodowej dziewczyna się upiła - mieszkała u rodziny partnerki z wymiany, poszła za zgodą jej rodziców z grupą młodych do pubu, kupili piwo (w Niemczech legalne od 16 roku życia) i dziewczyna upiła się tak, że przerażeni Niemcy wołali pogotowie. Matka złożyła skargę w kuratorium, że jej dziecko było niedopilnowane - twierdziła, że ona nie miała świadomości, że dziecko nie będzie przez cały czas pod bezpośrednią opieką nauczyciela.

            Na studniówce rodzice pomagają przemycać alkohol uczniom, po czym oczekują, że my dopilnujemy, żeby się nie stało jakieś nieszczęście. Ogólne podejście jest, że co się czepiamy, za nasze nie piją.

            Póki się nic nie stanie, jest podejście, że młodość musi się wyszumieć. Kiedy się już wyszumi i dojdzie do jakiegoś nieszczęścia jest artykuł w lokalnej gazecie.
            • gaja78 Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 07:48
              asia_i_p napisała:

              > Kiedy za moich czasów uczniowie upili się na wycieczce, mieli przechlapane. Ter
              > az to jest w miarę naturalne, przechlapane ma nauczyciel.

              Wolne żarty. Na każdej mojej wycieczce klasowej było picie i nigdy żaden uczeń nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Było jedno wielkie przymykanie oczu na niebezpieczne zachowania. Rocznik 78.
              • aneta-skarpeta Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 09:28
                rocznik 80- mozna bylo pic na wycieczkach- oczywiscie niby w ukryciu
                na balu studniowkowym pilismy nawet z nauczycielem historii w ubikacji

                koledzy z mojej klasy tez mieli glupie pomysly, zeby pluc do kubka z kawą, ktory zostawila wychowawczyni na przerwie ( LO), czy na wycieczce wrzucac zdechłą mysz do jej buta.

                moj mąz ( rocznik 83) pił tanie wina na ławeczce w wieku 14 czy 15 lat, tesciowa opowiadała, ze jego klasa w LO- mat-fiz była diabelsko zdolna, za to totalnie sprawiająca problemy wychowawcze, jednej babce, mlodej nauczycielce tak dali popalic, ze sie musiala zwolnic bo nie dawala rady- a była naprawde fajna nauczycielką- to slyszalam z ust tesciowej
                wiec to nie jest tak, ze kiedys to bylismy grzeczni, a teraz amen w pacierzu

                natomiast jak to mówi przysłowie- zapomniał wół jak cielęciem byłsuspicious
                i tak jak swiat swiatem były i grzeczne i niegrzeczne dzieci, natomiast teraz wiecej wiemy, jestesmy bardziej swiadomi- przynajmniej czesc i tak samo jak kiedys czec rodzicow daje sobie rade z wychowaniem,a czesc nie
            • czarnaalineczka Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 30.09.11, 10:37
              na mojej studniowce to sie pilo z nauczycielami big_grin
    • sueellen Re: Komu dziś więcej wolno - uczniom czy nauczyci 29.09.11, 23:05
      nauczyciel moxe pogłskac po plecach:

      www.cda.pl/video/10719cb/Nauczycielka-lubi-swojego-ucznia
    • czar_bajry Masz całkowitą rację:) 29.09.11, 23:31

Inne wątki na temat:
Pełna wersja