amoreska
29.09.11, 14:52
Czytałam sobie wątek o klapsie dla trzylatka.
I pierwszy (no, może drugi) raz zgadzam się w pewnej kwestii z forumowym trollem.
Chodzi mi o tę wypowiedź
Żaden zdroworozsądkowy nauczyciel nie uderzy ucznia w dzisiejszych czasach (no, z wyjątkiem obrony koniecznej, ale tu raczej chodzi nie o uderzenie, a o obezwładnienie).
Jeśli nie dlatego, że nie chce go skrzywdzić, to choćby ze względu na groźbę postępowania dyscyplinarnego, wstrzymanie awansu zawodowego czy bardzo popularną ostatnio wizytację TVN-u czy innego Faktu.
Dziś nauczyciel nie może wyrzucić rozrabiającego ucznia za drzwi, bo zostawi go bez opieki.
Nie może go postawić "do kąta", bo to go ośmiesza przed klasą.
Nie może zostawić go za karę po lekcjach, bo oburzy się rodzic.
Rodzic, który np. stwierdzi "wolałabym, żeby pani otrzymała niesłuszną reprymendę".
Podsumowując: dziś uczniowi (i rodzicowi) wolno o wiele więcej niż np. 20 - 30 lat temu. Wtedy było dokładnie odwrotnie. Co nie znaczy, że do końca dobrze.
Czyż nie mam racji?