Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci...

29.09.11, 15:26
Gdy przypomnę sobie, jak przebiegaliśmy z kolegami przed samochodami, żeby hamowały to aż się boje, czy to w przyszłości może wymyślić mój syn..., do tego włażenie do składowisk złomu, łażenie po kanałach, pływanie w Wiśle i innych stawach...
    • powrozowy Linka byla za krotka, dlatego obaj zyjemy. 29.09.11, 16:20
      Pamietam zabawe z pradem, to byla zabawa !
      Stalowa linka, na koncu cegla. Chodzilo nam o to zeby spowodowac spiecie na linii elektrycznej, czyli przerzucic te cegle tak, by linka polaczyla dwa przewody przesylowe.
      Niestety linki bylo za malo i nie dalo rady cegly rzucic przez te przewody.

      Kolega poszedl po drabine i wlazl na drzewo obok linii, zakrecil stalowa linke wokol drzewa i teraz juz wystarczylo tej linki, by cegle dorzcucic do przewodow. I tak, cegla przeleciala przez jeden przewod przesylowy zamiast przez oba, prad sieknal przez to drzwo przebiciem do gruntu.....stuletnia na oko sosna padla po 10 sekundach, przepalona na wskros. Nas odrzucilo na jakies 20 metrow, obudzilismy sie od wycia syren strazackich , jeachli do pozaru bo zajelo sie poszycie.

      Kolejna fajna zabawa jaka nam wyszla, to jak zesmy na gorce rozrzadowej raz odblokowali hamulce w wagonie kolejowym. Zjechal w dol. walnal w brame budynku cementowni, przelecial na wskros przez ten budynek i wykoleil sie do jeziora.
      To byly wspaniale czasy.
      • part_of_the_game Dzisiaj za to są słoneczka, kamienna twarz... 29.09.11, 17:16
        i inne równie interesujące zabawy smile
      • lolek_do_kfadratu Re: Linka byla za krotka, dlatego obaj zyjemy. 30.09.11, 08:51
        Z tymi 20 metrami to tak przez lata urosło, co? smile
    • pandzik Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 29.09.11, 16:24
      Proce, ohrodzenia, dach, finka.... dziw, że człowiek żyje.
      • niespodziewany22 Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 30.09.11, 00:32
        A pamietacie jazde na buforach tramwajowych i na zderzakach autobusow ,to byla dopiero odjazdowa,albo przechodzenie z jednego czubka drzewa na drugie,albo skakanie z drugiego pietra na piasek,czy chocby strzelanie z gumki szpilkami...albo wyjazdy na mecze do ""zaprzyjaznionych ""..........i co zyjemy?.................a te bachory w kaskach ,ochraniaczach , fotelikach ,co to niby na ludzi wyrosna ,to jest dopiero stracone pokolenie.......siedzace przed ekranikami ,nie wiedzace co to tornister ,kulki sniegowe i gra w pilke bez ochraniaczy..........no i jeszcze na pewno nie chodza po sadach i jablek nie zrywaja ,bo mozna w markiecie ,a najlepiej king markiecie je zakupic....UHAHAH...............i jeszcze byla jazda pociagami przy otwartych drzwiach ,jak mnie pamiec nie myli............
        • gh83 Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 05.10.11, 11:37
          Takie rzeczy fajnie wychodzą w opowieściach, głównie dlatego, że ci, którzy mieli mniej szczęścia, wegetują teraz podłączeni do maszyn lub mają usta pełne czarnoziemu, więc nie przestawią swoich historii.
        • chipsi Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 05.10.11, 13:23
          Widzę że Niespodziewany potomstwa nie posiada
          • niespodziewany22 Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 07.10.11, 19:49
            Mam sie calkiem dobrze,wrecz mysle ze pod wzgledem zdrowotnym jestem w czolowym 1% obywateli,systematycznie biegam ,nie pale.......jezdze na rowerze......nie sprawia mi problemu wejscie na zaden szczyt ( nie mowie o wyczynowym wlazeniu) ...........narty tez wiem jak kierowac..........moze nie plywam najlepiej ,ale plywam........
            ---a potomstwo zyje wlasnym zyciem..................
            ---kto nie sprobowal wszystkiego w mlodosci ,teraz moze tylko mazyc o drugim wcieleniu.........
    • yanca1 Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 16:30
      Moi koledzy kładli się na ulicy i chodziło o to który ostatni zerwie się przed nadjeżdżaącym samochodem - sasmochody nie jeździły aż tak gęsto, ale zawsze. Ja łaziłam po kanałach i wspnałam się na skarpy, razem z całą paczką chodziliśmy po budowach, jaka radość byla jak udało się wejść na strych w domu gdzie jeszcze schodów nie było tongue_out No i oczywiscie ogniska, raz niechcący udało nam się spalić małą łąkę.
      Jak pomyślę co wyprawiałam, to chyba syna z domu nie bedę wypuszczać smile
    • monikaps Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 29.09.11, 17:30
      I czego dowodzi ten artykuł? Że kiedyś nie zdarzały się wypadki? Owszem, zdarzały się, niekiedy tragiczne, niekiedy mniej. Wspinaliśmy się na drzewa, bo nie było takich placów zabaw jak teraz, drabinek i zjeżdżalni. Mój kolega spadł z drzewa i złamał rękę.
      Teraz nie pozwalam moim dzieciom wspinać się na drzewa, bo nie ma takiej potrzeby - od tego są drabinki, nie trzeba niszczyć drzew.
      Artykuł dowodzi tylko tego, że kiedyś mniej pilnowano dzieci. Dlatego mam jedną koleżankę mniej - zostawiono ją samą w domu w wieku 2 lat, najadła się leków i nie przeżyła sad
      • monkeysoundsystem Babo! 29.09.11, 19:34
        Od razu wiedzilem, ze jestes kobieta - bez patrzenia na nick. Moja siostra robi mojemu siostrzencowi dokladnie to samo o czym Ty mowisz. Uwazam osobiscie, ze to jest straszne. Zawsze bedzie sie bal i poczucie nieporadnosci i dupowatosci bedzie mu towaryszylo do konca zycia. Jest mi naprawde przykro, ze rodzice zamykaja swoje dzieci w zlotych klatkach (na zawsze). To jest (tak!) brak odpowiedzilnosci, tchorzostwo i zla milosc. O takiej milosci istnieja setki ksiazek, z ktorych choc jedna radze przeczytac.
        • sanna.i Re: Babo! 29.09.11, 21:52
          Zawsze bedzie sie bal i poczucie nieporadnosci i dupowatosci
          > bedzie mu towaryszylo do konca zycia.

          Inna sprawa, że pożyje lat 80 a nie 10...
          • gulcia77 Re: Babo! 29.09.11, 23:30
            Jasne, normalnie nikt z nas nie przeżył. 34 lata trwam jako fantom, bo od dziecka łaziłam po drzewach, ulubionym miejscem moich zabaw były kopalniane hałdy, a umiejętność rozpalenia porządnego ogniska pozostała mi do dzisiaj.

            Nie wiem, co się stało z rodzicami w dzisiejszej Polsce (ale też i na świecie). Przypomina mi się wyjątkowo interesujący dokument, wyświetlany na Polsat Cafe, o ile pomnę, miał tytuł "Wyreżyserowane dzieciństwo" i bardzo dobrze pokazał, jaką krzywdę wyrządza się dzieciom, wychowując je zgodnie ze współczesną paranoją.
            • yslsl Re: Babo! 26.06.15, 10:37
              Dokładnie. Ja miałam fajnie, bo mieszkałam na gdańskiej Zaspie, jak jeszcze była budowana big_grin
              Dla nieuświadomionych, to było lotnisko wcześniej, więc budowali Zaspę i gruzy z lotniska składowali między blokami. I my w tych zbrojonych gruzach, pełnych zardzewiałych zbrojeń, szkła, betonu i starych podkładów kolejowych się bawili. NIEWYOBRAŻALNY fun. To były ogromne góry gruzu ( z tego powstały obecne górki) z labiryntem niebezpiecznych przejść wśród gruzu w środku. Nas było ciężko dowołać z podwórka. Całe epopeje i roleplaye tam się rozgrywały. W wojnę, w zamki się tam bawiło i inne historie. Był też etap statków kosmicznych (chyba jakiś Kosmos 1999 wtedy leciał). No epicka zabawa. Co ciekawe, odrapani wracaliśmy fest, ktoś tam od czasu do czasu skręcił kostkę lub nadgarstek, kolega chyba złamał nogę w goleni. Ale jakoś nie słyszałam o wypadkach śmiertelnych.
          • monkeysoundsystem Re: Babo! 30.09.11, 11:59
            Mam 32 lata i robilem mnostwo rzeczy ktore moga sie niektorym wydawac niebezpieczne. jak na razie zyje i moi koledzy ktorzy nie byli odemnie gorsi rownierz swietnie sie maja.
            • mreck Re: Babo! 22.12.14, 09:57
              ja mam 55 i pamiętam takie z d. wzięte opowieści sprzed 20 lat, jak to dzieci nie łażą po drzewach tylko siedzą przed Atari.
              Jakie dzieciństwo, takie wspomnienia. Ile to miałeś lat 20 lat temu?
              • yeti Re: Babo! 22.12.14, 11:52
                Ponieważ 20 lat temu siedzieli przed Atari i nie łazili już po drzewach. Chodzenie po drzewach i wogóle wolność dzieci skończyła się po 1990 r. od tego czasu jest już tylko gorzej.
    • kober441 Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 29.09.11, 18:31
      Dobre!
    • kober441 Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 29.09.11, 18:35
      johnny_english napisał:

      > kur.wa, trzeba być chyba nieźle popierdo.lonym, żeby klikać w te slajdy dla prz
      > eczytania 2 zdań pod każdym...
      BARDZO,BARDZO DOBRE STWIERDZENIE,POPIERAM !
    • rydzyk_fizyk Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 29.09.11, 19:03
      Może to test na inteligencję? wink
    • tuvalu1 Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 19:41
      Ja bawiłem się zabawkami bez atestu, pomalowanymi z pewnością rakotwórczymi farbami. Jeździłem samochodem bez pasów i bez fotelika, nierzadko na miejscu obok kierowcy. Na mojej choince paliły się prawdziwe świeczki, żywym ogniem wśród jodłowych gałęzi. Na rowerku nie uźywałem oczojebnych kamizelek ani żadnych odblasków. Przechodziłem przez ulice bez pomocy przeprowadzacza i jako siedmiolatek poruszałem się po mieście bez asysty dorosłych... Wszyscy moi koledzy i koleżanki z klasy też, gdyby ktoś pomyślał że pochodzę z Kryptona.
      • mreck Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 22.12.14, 10:00
        no. My z kolegami z podwórka położyliśmy karton z cegłami na ulicy i cały dzień czekaliśmy na samochód... a tu tylko furmanki i furmanki...
        a choinka nam się zapaliła w nowy rok 1968. wink))
    • aveon Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 20:00
      a ja w stanie wojennym zgubilem sie na ponad 24 h , koniec koncow jak to grzeczne dziecko wracajac z lotniska(okazalo sie ze trzeba miec paszport i wize) czekalem na rodzica na wilczej i h. polskiej ubiolskiej poolicjii i temu zjebanemu panstwu
      • jacekzet Korki 29.09.11, 20:08
        Dużej odwagi wymagało tzw. "obieranie" korków. Jeden kolego robił to zębami i po jednej z prób dość długo miał "dziwny uśmiech"
        • lolek_do_kfadratu Re: Korki 30.09.11, 09:03
          Dogryzł się do najsłodszego miąższu big_grin
          Na szczęscie mi nie wybuchło, a jak sobie dziś o tym pomyśle to się ciepło robi smile
    • radqq Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 20:29
      Moje największe "osiągnięcia" dzieciństwa to zrzucenie z kumplem z podstawówki starej kanapy z dachu 10-piętrowego wieżowca (nie mam pojęcia kto, po co i jak ją tam umieścił), uruchomienie walca drogowego na placu budowy, spalenie kilograma saletry z cukrem w rurze wydechowej zaparkowanego "Ogórka", i wiele innych smile))
    • nicpon007 człowiek był młody i głupi... :)))))) 29.09.11, 20:31

    • rarely przeszedłem na 11 pietrze 29.09.11, 20:45
      w blkou z zelazna brama w warszawie tych 15 pietrowcach gdzie nie ma balkonów tylko okno i kratka po poreczy z duzego pokoju do kuchni bo w lodówce było wino a kuchnie zamkneła matka kolegi
      • michal2708 Re: przeszedłem na 11 pietrze 30.09.11, 10:18
        rarely napisał:

        > przeszedłem na 11 pietrze w blkou z zelazna brama w warszawie tych 15 pietrowcach gdzie nie ma balkonów t
        > ylko okno i kratka po poreczy z duzego pokoju do kuchni bo w lodówce było wino
        > a kuchnie zamkneła matka kolegi

        Z pewnością!!! Zwłaszcza jak w tych blokach są albo "ślepe" kuchnie albo aneksy. Można było przejść przez okno do kuchni ale nie trzeba było wychodzić na zewnątrz. W tych mieszkaniach są okna między kuchnią a pokojem. Mi zawsze kojarzyły się z okiemkiem wydającym leniwe w barze mlecznym.
        • rarely nie prawda 06.10.11, 19:49
          michal2708 napisał:

          > rarely napisał:
          >
          > > przeszedłem na 11 pietrze w blkou z zelazna brama w warszawie tych 15 pie
          > trowcach gdzie nie ma balkonów t
          > > ylko okno i kratka po poreczy z duzego pokoju do kuchni bo w lodówce było
          > wino
          > > a kuchnie zamkneła matka kolegi
          >
          > Z pewnością!!! Zwłaszcza jak w tych blokach są albo "ślepe" kuchnie albo aneksy
          > . Można było przejść przez okno do kuchni ale nie trzeba było wychodzić na zewn
          > ątrz. W tych mieszkaniach są okna między kuchnią a pokojem. Mi zawsze kojarzyły
          > się z okiemkiem wydającym leniwe w barze mlecznym.

          kolego, były mieszkania 3 pokojowe z widna kuchnią chyba narozne rozkład był taki że najwiekjszy pokój z oknem balkonowym był obok kuchni a potem jeszcze jeden pokój aneksy to sa teraz jak wyburzyli ścianki a blok dokładnie ten który stoi bokiem do Prostej to chyba Pereca 2 kiedys byla tam poczta czy jest dalej to nie nie wiem bo tam nie zagladam
          • michal2708 Re: nie prawda 11.10.11, 10:14
            Poczta jest nadal. Byłem w tym bloku wielokrotnie, bo mieszkali tam moi znajomi to Pereca 13/19. Mieli mieszkanie trzypokojewe (ale nie narożne) i kuchnia była "ślepa". Tak samo było w mieszkaniach dwu- i jednopokojwych w budynkach przy Grzybowskiej 30 i Pereca 2 (bo tam mieszkałem).
            Dlatego nadal uważam, że to kit z tym przechodzeniem z pokoju do kuchni.
    • bobenita Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 21:15
      A ja nie napiszę co robiłam, bo jeszcze dziecko przeczyta i nie będę mu mogła już powiedzieć ulubionego tekstu "ja w Twoim wieku" wink
      Lepiej, żeby nie wiedział jaka mamuśka była mądra!
      • stanwewnetrzny może to narzekania starego dziada ale 29.09.11, 22:54
        To straszne, że nasze pokolenie, które tyle guzów sobie ponabijało na różnych "górkach", "kryjówach", bunkrach, chaszczach, swoje własne dzieci chowa pod kloszem. Dziecka nie wypuści samego na dwór "bo niebezpiecznie". A kiedyś niby było bezpieczniej? Według statystyk - wcale nie, było gorzej. To dzieci siedzą przed komputerem albo w najlepszym wypadku są "wożone na zajęcia". WTF? Kto kiedyś pomyślałby żeby odwozić dziecko samochodem na zajęcia z piłki nożnej?
        Co się takiego stało? Jaka zmiana zaszła? W głowach. W ludziach.
        • muskrose Re: może to narzekania starego dziada ale 30.09.11, 10:27
          To jest narzekanie, ale kogo, to juz nie napisze smile
          Czasy sie zmieniaja, nigdy nie bedzie zawsze tak samo, wiec nie ma szans, zeby dzisiejsze dzieci wyczynialy te same zabawy co kiedys.
          Poza tym, co zauwazam tutaj, to niektore "wyczyny" niegdysiejszej mlodziezy to zwykle huliganstwo! Ale z biegiem czasu wybiela sie wlasne postepowanie, i wywyzsza ponad innymi...
          Tez w dziecinstwie slyszalam od doroslych, jak z rozrzewnieniem wspominali, czego to oni nie robili, jak byli dziecmi czy nastolatkami... ale wtedy zadawalam im pytanie, czy pozwoliliby mi na dokladnie to samo? Odpowiedz brzmiala oczywiscie "nie!". Wiec sorry, ale niekonsekwencja straszna...
          • niespodziewany22 Re: może to narzekania starego dziada ale 30.09.11, 22:28
            Ciekawe jakich doroslych sie pytales?,,,,,( i ciekawe po co?,ale mniejsza z tym) ..........moj tata np. walczyl w powstaniu Warszawskim........... i wcale nie przejmowal sie moim osobistym zyciem , wiec uczylem sie zycia sam..........a ciebie to chyba zamknietego w domu trzymali ,a z ta huliganka ,koles to juz przewaliles.........pewnie u ksiedza pod sutanna do tej pory siedzisz...........
    • apendula_niewdziosek Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 21:23
      Dziadek w dzieciństwie miał z kolegami zabawy "kolejowe". Np. "test na odwagę" - trzeba było się położyć płasko między szynami i przeczekać przejazd pociągu w ten sposób. Zwykle to się udawało, ale raz z pociągu dyndał jakiś łańcuch, dziadek dostał w głowę i stracił przytomność. Koledzy się wystraszyli i... uciekli. Odzyskał przytomność kilka godzin później, już w nocy i sam zakrwawiony wrócił do domu.
    • sanna.i Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 29.09.11, 21:50
      Autor zapomniał tylko dodać, że nie wszystkie dzieci przeżyły te zabawy...
    • fabon Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 22:39
      Kolejny artykul, w ktorym wizualna oprawa jest swietna, a tresc zwykla. W tzw wybiorczoku tendencja do podazy jakichkolwiek artykolow wykazuje rosnaca tendecje w stosunku do jakosci. Rozumiem ze w 1989 zalatwiliscie sobie monopol kilkuletni na wydawnictwo gazetowe, a potem zrecznoscia menadzerska i polityczna go utrzymaliscie, ale chyba dostrzegacie rodzacy sie smietnik na waszych stronach...

      Tak wiec oby wicej kolorow, artykolow na minute i zdjec oraz kliknij aby dalej zobaczyc opcji!
    • swiatlo W moich czasach - odpalanie min 29.09.11, 22:39
      Widać że autor młody i niedawno przestał robić w pieluchy.
      U mnie w latach 60-tych jak byłem w podstawówce to po lasach można było znaleźć sporo min powojennych. Gównateria te miny potem wsadzała do ognisk aby były fajerwerki.
      Pamiętam w drugiej klasie cała szkoła była na pogrzebie kilku chłopaków którym te fajerwerki się "udały". Nawet nie było co układać do trumien.

      Najlepsza himalaistka w historii Wanda Rutkiewicz pisała też że jej brat w ten sposób zginął. A ona przeżyła tylko dzięki temu że chłopaki nie lubią bawić się z dziewczynami...
      • mreck Re: W moich czasach - odpalanie min 22.12.14, 10:07
        u mnie w mieście, też w latach 60 jeden koleś wlazł na trawestację i go poraził prąd. Spalił się na węgielek. Drugi koleś 11 lat chciał go ściągnąć. Miałem wtedy 8 lat. Pamiętam jak mnie rodzice ostrzegali, bo na naszym podwórku też stała trafostacja.... Popaliło mu ręce. Groziła mu amputacja. Trzy lata przeleżał w szpitalu, a palce do dziś ma krzywe i niesprawne. Wiem, bo z nim pracuję.
        • yslsl Re: W moich czasach - odpalanie min 26.06.15, 10:29
          No i...? Wiadomo, gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. Wiadomo, że niektórym się nie udało. Ale nie są , ci co przeżyli, zwiędłymi lelujami, co potrafią się zgubić w centrum handlowym. Życie nie trzyma ludzi pod kloszem. Teraźniejsze dzieciaki będą miały za to traumatyczną dorosłość. To ma wszystko ciężkie skutki. Na wychuchanego dzieciaka szef w pracy chuchał nie będzie. Jak dziecko takiego nadwrażliwca się np zadławi, to zamiast ratować dostanie histerii i zemdleje (moja szwagierka, dobrze że teściowa była na miejscu i dzieciak przeżył), a jak mu się noga powinie to wyląduje w szpitalu psychiatrycznym zamiast wziąść się w garść i za bary z życiem. Męstwa trzeba dzieci uczyć. Sytuacja na świecie wcale nie zapowiada star trekowego pokoju, tylko raczej coraz bardziej niespokojnie.
          Sama z mężem z 10 osób, które nie dożyły dorosłości bym policzyła. Ale też część z nich np na białaczkę zmarła. Oprócz tych co się spalili na trafostacji, spadli z wysokich budynków, potopili się.
          Ja przeżyłam i jestem bardzo nieustraszoną osobą, odporną na czasem ciężkie koleje losu.
    • joewel Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 23:40
      Tak szczenięce lata -miło się wspomina ale każdy zna w swoim otoczeniu -osobę której się coś nie udało.
      Pamiętam zabawę na dachu budynku 10 piętrowego w "gonito", wchodzenie po ciemku na budowę -jesienną porą, uciekanie przed stróżem zabawę z nim w chowanego a także jak zagnał nas na piętro skoki z niedokończonego budynku na górkę z piaskiem -dzisiaj bym nie skoczył, także obieranie korków -kiedyś na przerwie obierałem i jak szła nauczycielka nie wiedziałem co z nimi zrobić więc włożyłem do tornistra a kolega przypadkiem kopnął i było głośno no i awantura wink
    • joewel Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzieci... 29.09.11, 23:52
      Jesienią podczas sezonu ziemniaczanego (jeździły ciężarówki z workami ziemniaków), biegło się za wolno jadącym samochodem i chwytało się z tyłu klapy zamykającej i uwieszało się na niej -tak można było całe osiedle przejechać lub do następnego postoju samochodu, zimą z kolei jak był śnieg, lód i samochody wolno jeździły biegło się za samochodem by chwycić za tylny zderzak i jazda za darmo -pamiętam kiedyś że z kolegą biegliśmy za trabantem i jak się chwyciliśmy zderzaka to zderzak się urwał -nie ma ja mydelniczki - my przewróciliśmy się i wstaliśmy wciąż trzymając ten zderzak a później go dosłownie na komendę rzuciliśmy -kierowca zatrzymał samochód i przez pół osiedla nas przegonił a my mieliśmy nauczkę za trabantami nie ma się co uganiać wink niemiecka solidność wink
    • mieetek Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 30.09.11, 00:26
      Kolega z klasy żony z podstawówki też przebiegał przed samochodami, aż samochód wygrał. Chłopczyk zmarł 6 miesięcy później z powikłań od odbitych płuc.
      A ja trafiłem znajomego w oko z procy strzelającej zagiętym drucikiem. Zszywali mu i gałkę i powiekę. Na szczęście dla niego i też dla mnie, nie stracił wzroku, bo trafiłem obok źrenicy.
    • mieetek Ci co nie mieli szczęścia nie wspominają na forum 30.09.11, 00:33
      Kapujecie jak działa wasze 'szczęście'?
      • niespodziewany22 Re: Ci co nie mieli szczęścia nie wspominają na f 30.09.11, 22:31
        a ja mieciu slyszale ze gosciu ,calkiem niewinny,szedl przez pustynie i mu cegla na glowe spadla........... nie wiem czy zyje ,bo do tej pory go jeszcze nie odnalezli............
    • bruno_ja Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 30.09.11, 08:39
      Joemonster.org ma specjalny cykl poświęcony takim zabawom. Wystarczy wyszukać "Wielka księga zabaw traumatycznych" najnowszy odcinek jest 128 w cyklu. Miłej lektury wink
      • bruno_ja Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 30.09.11, 08:46
        Właściwie to odcinków jest ponad 200.
        Kolejnym cyklem na JM jest "Najgłupsza zabawa z dzieciństwa". Równie krwawy.
    • rarely gra w Państwa 30.09.11, 10:18
      przypomniało mi sie jak wbiłem koledze nóz w stope i strasznie krwawił a jak sobie przypomne co robiłem na motorynce miedzy blokami to az mi skóra cierpnie

      ale wiecej nie pisze bo zrobił sie z tego watek kombatancki smile
    • zewszad_i_znikad Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 30.09.11, 10:24
      Głupi tekst. Moim zdaniem w takim wypadku "pokaz przeźroczy" nie służy nabijaniu wejść, tylko czemuś może jeszcze gorszemu: "pracy" "dziennikarskiej" bez wysilania się. Zebrać zdjęcia, napisać parę zdań i "artykuł" gotowy. Naprawdę marne standardy.
      A co do treści: chyba nie powiem nic szczególnie odkrywczego twierdząc, że w żadną stronę nie można przeginać. Owszem, kiedyś mniej pilnowano dzieci. I nie wspomniano o pewnej owszem występującej konsekwencji: paru tysiącach ludzi, którzy skazali się na wózek inwalidzki i niesamodzielność do końca życia, bo nie dawali sobie wytłumaczyć, że nie wolno skakać do nieznanej wody, a rodzice uważali, że dziecko sobie nic nie zrobi.
      Jeszcze pamiętam z mojej podstawówki plakaty, które wisiały koło gabinetu pielęgniarki: "Brawura to nie odwaga" - na nich narysowane takie niemądre dzieci, które się popisują, a potem lądują w szpitalu - np. dwóch chłopców zjeżdża głową w dół po poręczy, a potem obaj siedzą z obandażowanymi głowami i jeden drugiego stuka w czoło dla wyrażenia głupoty...
      Ja miałam to szczęście w nieszczęściu, że niebezpieczeństwa mnie ominęły, bo byłam zbyt mało sprawna - niby nic wielkiego, astma, uczulenie i słabe "rozruszanie", ale wystarczało, bym nie umiała wspiąć się na większość drzew ani nauczyć się skoków na główkę. Za to do dziś widzę, że nie jest dobrze mieć instynkt samozachowawczy niemal w pełni rozwinięty niemal równo z pojawieniem się samoświadomości - cóż, tego nie zmienię, tak już mnie ukształtował faktyczny brak dostępu do niektórych zabaw.
      • niespodziewany22 Re: Najbardziej niebezpieczne zabawy naszego dzie 30.09.11, 22:38
        Zasmuce cie ,ominelo cie to co w zyciu najfajniejsze ,ten dreszczyk emocji ktory nas napedza zeby przekraczac nieprzekraczalne,...............i dodam ze skakalem ze spadochronem ,chodzilem na karate, skakalem z 2-go pietra ,itp, do tej pory biegam ..... i zyje ...... nawet w sumie chyba w zdecydowanie lepszej kondycji niezli wiekszosc spoleczenstwa.....................
        -i powiem ci cos ,jak czegos nie sprobujesz nie bedziesz wiedziec jak smakuje ,a pozniej................bedzie juz za pozno i tylko zakazywanie innym czego to robic nie powinni pozostanie..................
Inne wątki na temat:
Pełna wersja