Jestem mało rodzinna (zdaniem matki)

29.09.11, 17:21
Problem w tym, że choć mieszkamy blisko, widujemy się z matką rzadko. A to dlatego, że po prostu ona mnie drażni. Chce niby dobrze, ale prawie na każdym kroku mnie denerwuje. I , niestety, ale jest tak od czasu mojego dzieciństwa. Problem tkwi w tym, że muszę trzymać ją na dystans, bo inaczej popadłabym w paranoję. O wielu rzeczach nie mogę jej powiedzieć, bo po prostu ona mnie potem bombarduje (na szczęście telefonicznie), katastroficznymi wizjami , a jej dobre rady to po prostu zwyczajne trucie. Bardzo długo trwało, zanim wyzwoliłam się z poczucia winy, że nie zadzwoniłam do cioci z okazji imienin itd.
Mojej matce marzy się otwarta rodzina, częste spotkania, wspólne przeżywanie wszystkiego, nawet kłótnie. Ja ją rozumiem, bo jest sama, ale zatruła mi młodość, ingerowaniem we wszelkie, nawet intymne sfery mojego życia.

Dodam, że matka ma 60 lat, nie jest staruszką.
    • kamelia04.08.2007 Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 17:36
      moja też jest trucicielką, razem z ojcem tworzą udany tanem gnojących własne dzieci i żyjacych w błogim przekonaniu, że nic im nie można zarzucic.

      Szukaja ofiar, najlepsza była córka, drugi w kolejnosci był syn. Corka wyszła poza pole rażenia, na miejsce córki weszła synowa i mamy już kogo gnoić.
      Chciała jeszcze do mojej córki "tak z troski" lub "dla jej dobra", ale pogoniłam.

      Mam dokładnie taka sytuację i dlatego cie rozumiem. Moi sa w wieku twojej matki
      • czekolada85 Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 19:48
        Napewno jest nauczycielką!
    • sotto_voce Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 17:43
      No i bardzo dobrze, że kontynuujesz tę relację na swoich własnych zasadach (rzadziej niż mama by chciała i z małym embargiem informacyjnym, ale bez całkowitego odcięcia się). I że pozbyłaś się poczucia winy w związku z wyrzutami. Zupełnie jakbyś była po terapiiwink I na pewno wiesz już, że mama się nie zmieni, zmienić możesz tylko Twoje własne zachowania, które Cię niszczą. Jeśli potrzebujesz poklepania po plecach - klepię.
      • azile.oli Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 19:14
        Problem w tym, że trochę mi żal matki. Głupio to wygląda, że mieszkamy kilka kilometrów od siebie, a czasem nie widzimy się nawet 3 miesiące. No i mamie marzy się taka rodzina, jaką niekiedy widzi u znajomych - wszyscy się odwiedzają, żyją swoimi problemami i radościami.
        No, niestety, ale taka wizja rodziny jest mi obca, nie czuję potrzeby wtajemniczania mamy we wszystko, nie lubię tzw domu otwartego.
        Wiem, że mamie jest z tym źle, ale trudno, nic na to nie poradzę. Ona ma poczucie klęski wychowawczej, tym bardziej, że jestem jedynaczką, co mi zresztą stale wypomina, jakby to była moja wina.
        Może ze mną jest coś nie tak - nie czuję szczególnej potrzeby kontaktu z własną matką, aż mi wstyd.
        • i_b13 Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 19:55
          w takim razie ja również jestem mało rodzinna
          czasem modlę się, żeby mnie matka nie nawiedziła, bo mam świetny dzien i super humor, a ona swoją obecnością mi to popsuje uncertain
          ale to są efekty lat sączenia jadu i trucia z miłości
        • alanis11 Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 19:56
          Mam to samo , tez jedynaczka tez mam ciągły zarzut że jestem nierodzinna , tez pojawiam sie raz na kilka miesiecy u niej choc mieszkamy w jednym miescie , za to kompulsywnie do mnie wydzwania po 5 razy dziennie jak nie odbieram strzela focha , nigdy wprost za to obgaduje mnie do innych.
          Trudno ja chce zyc tak jak mam na to ochotę , nie wyobrazam sobie że sąsiadki jacyś obcy ludzie są wtajemniczani w moje intymne sprawy. A taka jest moja matka , czuje potrzebę dzielenia się opowiadania o moim życiu przypadkowym ludziom.U niej nawet nie dokucza mi wtrącanie , komentowanie bo ona raczej nigdy nie mowi wprost raczej obgaduje do reszty rodziny ale własnie ten dłuuugi jęzor , nie ma świetości.
          Był etap że sprzataczka u niej w bloku wiedziała na co chorowałam , jakie mam problemy z dzieckiem , jaki jest stan moich finansów. Na nie szczęscie teściowa też jest podobna tzn ona z kolei żyje życiem sąsiadów , żyje roznoszeniem plotek , na spotkaniach z nią słucham kilku godznnnych analiz życia dzieci jej koleżanek z klubu emeryta ,masakra.
          Dlatego przykro mi że nie mogę swobodnie pogadać , nawet jakby matka miała inne zdanie spoko nie mam problemu z przyjmowaniem do wiadomości innych punktów widzenia , ja tylko chciałabym miec pewność dyskrecji tzn wiedzieć że nikt poza najbliższą rodziną nie bedzie informowany o moim życiu.
          • alanis11 Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 20:02
            uzupełniając chorowałam na raka i np przeżycia związane z moją chorobą są dla mnie czymś bardzo trudnym i osobistym , niestety absolutnie wszyscy z którymi ona rozmawiała począwszy od sprzątaczek po przypadkowych znajomych ,znają ze szczególami historie mojej choroby , co się ze mną działo po chemii , z jakimi dolegliwosciami się zmagam po leczeniu , mnie to dobija sad
            • azile.oli Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 20:56
              Współczuję serdecznie takiej sytuacji. Moja mama na szczęście nie opowiada nikomu ze szczegółami o mnie, ale po prostu bombarduje mnie telefonami. A wszystko z troski oczywiście. Ale najgorsze, że doszukuje się problemów tam, gdzie ich nie ma, no i oczywiście zawsze jest wszechwiedząca. Jakbym przypadkiem nie zauważyła, że mam problem, to ona mi go wynajdzie.
              Wszystko ma jednak źródło w tym, że dokąd się nie usamodzielniłam, mówiła mi, co koniecznie muszę zrobić, kogo z rodziny odwiedzić i co zrobiłam niestosownego oraz kogo tym uraziłam.
              W dodatku tak jej zależało, żeby nie wychować jedynaczki - egoistki, że na każdym kroku musiałam zwracać uwagę wyłącznie na dobre samopoczucie innych.
              • sotto_voce Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 29.09.11, 21:59
                No to masz 2 problemy. Mniejszy - ciągłe telefony i większy - żal Ci jej, co jest niebezpieczne, bo może się bardzo łatwo przerodzić w niszczące poczucie winy. A próbowałaś planować trochę częstsze spotkania, ale za to b. szczegółowo ustalać ich program po Twojej myśli, np. "jutro po Ciebie przyjadę i pojedziemy do sklepu X, w którym musisz mi pomóc wybrać rzecz Y" plus scenariusz bezpiecznej rozmowy? Albo próbowałaś wyznaczyć sobie rytm, w którym Ty do niej dzwonisz? Wiem, telefon to urządzenie działające w 2 strony i na pewno jesteś zmęczona ciągłymi rozmowami, ale prawdopodobnie wg przelicznika Twojej mamy jeden telefon od Ciebie do niej jest wart co najmniej 5 w drugą stronę.
                No bo w sumie raz na 3 miesiące to w gruncie rzeczy tylko największe święta, imieniny i urodziny, czyli z odwiedziny z przyczyn formalnych, to też może być problem.
                • azile.oli Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 08:54
                  Owszem, przyznaję, że bardzo ciężko mi się zmobilizować, żeby do niej zadzwonić, bo po prostu albo ona zdąży zadzwonić wcześniej, albo, jeśli nie dzwoni, to mam takie blogie uczucie spokoju, którego nie chcę burzyć. W zasadzie nie ma znaczenia, kto do kogo zadzwoni, z reguły i tak się zdenerwuję, a mój telefon nie wykluczy kilku kolejnych tego dnia.
                  Ja często przerywam rozmowę, mówię, że muszę kończyć (co często jest zgodne z prawdą) ale to jej nie powstrzymuje od tego, żeby 5 minut później do mnie zadzwonić. Pod bzdurnym pretekstem. I kiedy wie, że ewidentnie mi przeszkadza, bo jej mówiłam, że się spieszę, muszę zaraz wyjść lub zrobić coś pilnego. Czasem telefonów nie odbieram.
                  No , owszem mogłabym się z matką do sklepu wybrać, żeby jej sprawić przyjemność, ale nie jestem w stanie tego robić zbyt często.

                  No i oczywiście matka ma pretensje, że izoluję wnuki od niej. Prawda jest taka, że one owszem, babcię bardzo kochają, ale ona zaczyna im truć tak, jak mnie w młodości, a ja dzieci wychowuję inaczej. Zresztą, nawet, gdy byli mali, to nie zostawiałam ich z babcią zbyt często , bo ona po pierwsze starała się uszczęśliwiać je na siłę, a na dodatek miała w nosie moje prośby i zdrowy rozsądek ( ciągnęła 3 - latka z bólem brzucha 3 km pieszo do swojej matki, bo prababcię trzeba odwiedzić), po czym dziecko musiał odwozić wujek, bo nie było już w stanie wrócić (doszła gorączka i inne objawy). Moja babcia ostro ją wtedy zjechała, matka owszem, wyrzuty sumienia miała, ale niczego jej to nie nauczyło.
    • mirkad Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 09:37
      czy ty nie jesteś moją siostrą? smile (nawet wiek mamy sie zgadza)
      moja mama jest taka sama w każdym calu, niestety. Potrafiła dzwonić do mnie 38 razy w ciągu dnia czy moja córka już nie ma kolki (słysząc cały czas w tle ryczące niemowle). To że mieszkam w innym mieście, pozwolilo mi się odizolować. Też mojej mamie marzy wielka kochajaca sie rodzina, odwiedzająca sie co chwilę i spędzajaca ze sobą wolny czas. Ciągle słyszę pretensje, że za mało ją odwiedzam, za mało odwiedzam babcię, że (jej zdaniem) mam znikomy kontakt z siostrą (nieważne, że codziennie rozmawiamy przez telefon i doskonale wiemy co się dzieje u każdej z nas). Nie przyjmuje w ogóle do wiadomości, że nie mam możliwości częstego jeżdżenia: ze względu na charakter pracy męża jetsem niemal matka samotnie wychowujaca dziecko, też pracująca; do domu wracam ok. 17 i właśnie dom + ogródek są tylko i wyłącznie na mojej głowie. Do tego snuje wymyślone teorie np. po kilkugodzinnej wizycie u mnie, kiedy zadzwoniłam na drugi dzień że mąż miał wypadek, to usłyszałam tylko, ze ona przemyślała sprawę i moje małżeństwo wymaga naprawy (sic!). Dlatego, po wielu moich nerwach i przykrościach, ograniczyłam nasze kontakty do niezbędnego minimum, głównie dla mojego zdrowia psychicznego.
      • azile.oli Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 12:49
        Gdyby nie fakt, że jestem jedynaczką, to zapewne stwierdziłabym, że mamy wspólną matkę.
        Doszło do tego, że skrzętnie ukrywam przed nią wszelkiego rodzaju problemy zdrowotne , nie mówię o ważnych rzeczach, dotyczących wnuków, chyba, że po fakcie. Po egzaminie gimnazjalnym syna średnio raz w tygodniu potrafiła pytać, kiedy będą wyniki, a jak usłyszała, że dostał 49/50 punktów, to pytała, czy to dobrze, czy źle. Jakby jej się nagle myślenie wyłączyło.
        Ona mnie kocha, owszem. Ale prawda jest taka - ja muszę głównie inwestować w rodzinę, którą stworzyłam, bo jako jedynaczka mam tylko matkę (ojciec zmarł). A ta matka nie jest w stanie dać mi jakiegokolwiek wsparcia duchowego, bo nie umie.

        Nie byłabym w stanie z nią zamieszkać, bo po prostu dłuższe przebywanie z nią może człowieka doprowadzić do depresji, albo krańcowo wyprowadzić z równowagi.
        • marika_2006 Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 12:58
          Ja mam taką mamę, dodatkowo póki co jestem zmuszona z nią mieszkać w jednym domu (ona na parterze, ja mam całe piętro dla siebie), nie mam od niej wsparcia, oparcia, otuchy...za to są wieczne pretensje, wyolbrzymianie wszystkiego do granic absurdu itd. I też jestem nierodzinna, bo wolę zaszyć się u siebie niż rozmawiać z mamą, wolę jechać do znajomych na weekend by nie słuchać jej przemyśleń..
    • nihiru Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 14:02
      Kurczę - w mojej rodzinie ojciec jest dokładnie takim wtrącającym się we wszystko typemsmile.

      Bardzo by chciał otwartą rodzinę, często ze sobą rozmawiającą i spotykającą się, serdeczną i zżytą. Niestety, nawet gdybyśmy chcieli, to z nim się tak nie da, bo ma zwyczaj nieznośnego pouczania i wtrącania się. Widać, że się hamuje i stara się powstrzymywać, ale jego troska o nas i potrzeba niesienia pomocy są czasami silniejsze.smile
      Skutek tego taki, że musimy się przed nim tłumaczyć ze swoich decyzji.
      • kubek0802 Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 15:21
        Trochę nie na temat, ale chyba bym zwariowała nie widząc mamy kilka miesięcy, no chyba że mieszkałybyśmy na innych kontynenytach. Swoją widuję praktycznie codziennie, czasem mijamy sie tylko w dzwiach bo do mego powrotu jest z wnukiem, jeżeli nie widzimy się w weekend to dzwonię. Mam super mamę, też jestem jedynaczką.
        • azile.oli Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 19:40
          Ja nie bez powodu nie powierzyłam matce opieki nad moimi dziećmi, bo z jej charakterem za bardzo ingerowałaby w moje życie. Z drugiej strony to nie tylko o mamy charakter chodzi, ale i o mój. Bardzo nie lubię, gdy ktokolwiek mi coś próbuje narzucić, albo przekonać wbrew mojej woli. Nawet, gdy to wszystko jest podyktowane szlachetnymi intencjami i troską.
          Ja mam córkę i syna, oboje wkrótce będą pełnoletni i przypuszczam, że nasze relacje będą wyglądać nieco inaczej, niż między mną , a mamą. A to dlatego, że z własnej inicjatywy jeżdżą ze mną na wakacje, wyciągają mnie na zakupy, czy po prostu do kawiarni. Może dlatego, że szanuję ich odrębnośc, intymność, nie staram się kierować ich stosunkiem do szeroko pojętej rodziny i rozumiem, co znaczy odmowa.
          • azile.oli Re: Jestem mało rodzinna (zdaniem matki) 30.09.11, 19:47
            Oczywiście nie jestem matką idealną, czasem zrzędzę, ale dzieci mają do mnie zaufanie, bo staram się nie moralizować i byle bzdura mnie nie bulwersuje. Gdybym ja zwierzyła się w ich wieku swojej matce, to zaraz znalazłaby okazję, żeby mnie pouczyć i oczywiście przedstawić najgorszą wersję zdarzeń. I to nie złośliwie, a z miłości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja