Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki

01.10.11, 12:13
Od niedawna mieszkam ze swoim facetem, który pochodzi ze wschodu Polski. Wspomniał mi kiedyś, że jego babcia robiła wspaniałe kartacze, niestety, ze względu na postępującą demencję już ich raczej nie przygotuje.

Jako, że wczoraj wracał do domu po 10-dniowej nieobecności, postanowiłam uraczyć go tą potrawą. Przepis wydał mi się śmiesznie prosty, poza tym w swoim mniemaniu gotuję świetnie tongue_out Cóż za problem?

T. przez pół wieczoru z rosnącym zainteresowaniem obserwował moją walkę z materią - szarą, ziemniaczaną breją, w którą - według przepisu miałam pakować mięsny farsz.

Podsumowując - po jakichś dwóch godzinach poddałam się, wylewając do kanalizacji bury klajster pozostały po moich kartaczach. T. dostał kotleciki z farszu, a ja niezbyt smaczne placki ziemniaczane. Kuchnia zaś wygląda jak po przejściu tajfunu i błotnej lawiny...

Pierwszy raz w życiu zaliczyłam tak spektakularną kuchenną porażkę. Dopiero dziś moja mama, która doskonale wiedziała, jakie mam plany, przyznała mi się, że identycznie wyglądało jej podejście do pyz, na które porwała się "będąc młodą panią domu".

Jestem pewna, że chyba każda z pań tu obecnych miała w swoim życiu taki okołogarnkowy moment, w którym miała ochotę gryźć, a po latach wspomina go z uśmiechem. Pocieszcie mnie wink
    • damakama Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 12:26
      Moje pierwsze ciasto drożdżowe smile Chciałam zrobić przyjemność wtedy jeszcze Niemężowi, więc porwałam się na specjalność Teściowej - drożdżowe z kruszonką... Wyrobiłam pięknie i żeby lepiej - w ciepłym - urosło położyłam na kaloryferze, pod parapetem i... zapomniałam. Kiedy wróciłam do kuchni - ciasto już opanowało jej sporą część - cała ściana pod kaloryferem i podłogą pod nim oblepione były wyrośniętym, maślanym ciastem. Kuchnia do malowania, ciasta nie zjedliśmy (do dziś nie robię drożdżowego!).
    • gladys_g Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 12:28
      Zaczynając gotować za szczyt wyrafinowania kulinarnego uważałam:
      1. rozgotowany makaron z
      2. sosem uncle bens z
      3. podsmażonymi pokrojonymi parówkami (najlepszy tani zamiennik mięsa dla studentki).

      wychodziło zawsze wink
    • beata985 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 12:33
      do placków ziemniaczanych dodałam mąki.............................ziemniaczanej...big_grin
      co z tego wyszło nie pamiętam...placki to na pewno nie były a breja miała bliższe spotkanie z kobelkiemtongue_out
      • agnzimka Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 18:44
        >do placków ziemniaczanych dodałam mąki.............................ziemniaczanej.

        robię tak zawsze i wychodzi...
        • gku25 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 20:26
          Przypuszczam że chciała robić placki z samej mąki ziemniaczanej, wtedy mógł wyjść budyń ziemniaczany.
    • mondovi Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 12:48
      tak, z kartaczami też zaliczyłam porażkę - ciasto kleiło się do WSZYSTKIEGO (do mnie szczególnie), tylko nie do siebie..
    • yuka12 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 12:51
      Było tego sporo. Nawet dzisiaj zdarza mi się, że coś nie wychodzi (ostatnio bezy), najczęściej w okolicach pojawienia się miesiączki smile. Poza tym mam specyficzny piekarnik i po roku doświadczeń już wiem, co mi w nim się nie upiecze (np. wspomniane bezy). Do tych większych katastrof sprzed kilku lat, które pamiętam, należal np. murzynek, który piekłam w czasach wczesnostudenckich w domu i chciałam wrócić do przepisu jako młoda mężatka. Koleżanka dała mi nawet odpestkowane wiśnie w zalewie własnej, żeby ciasto było smaczniejsze. Więc włożyłam cały ten słoik wisien do ciasta. Wyszedł piękny płynny zakalec. Byłam tak załamana porażką, że przez kolejne pół roku nic nie piekłam. Dzisiaj też nie jestem zachwycona, jak mi ciasto nie wychodzi, bo szkoda mi składników i pieniędzy, ale piekę na tyle często, że przyjmuję takie doświadczenie jako naukę na przyszłość. Pamiętam też moją ulubioną potrawę w czasach postudenckich i na poczatku małżeństwa- ryż gotowany z warzywami z mrożonki. Tanie, zdrowe i niesmaczne. No i rosół. Nawet jak gotowałam na mięsie, to wkładałam dwa małe skrzydełka na 2 litry wody. Z oszczędności, ale smak też wtedy był bardzo skromny.
    • owianka Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 13:09
      Czytałam ostatnio, że wyrzucając restki jedzenia do sedesu, zwiększamy populację szczurów.
    • donkaczka Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 13:18
      ja zaliczylam kuliarne zdziwienie z nalesnikami, na fali pierwszego zachwytu zdrowa zywnoscia postanowilam zrobic nalesniki z maki zytniej, nieswiadoma, ze te maja niedostatek glutenu, by sie ciasto skleilo smile dodawalam jajek, mleka, znow maki, bo caly czas nalesniki zostawaly na patelni i nie dawaly sie podniesc, skrobalam patelnie ze spalonego ciasta
      jak juz w koncu mnie oswiecilo, zaczelam ratowac breje maka pszenna, bo szkoda wywalic..
      wyszla mi taka ilosc ciasta w dwoch garnkach, zanim zaczely nalesniki wychodzic, ze smazylam je 8 godzin a jedlismy je tydzien w przeroznych konfiguracjach smile
      • melmire Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 15:57
        Kurcze, dobrze wiedziec, mialam w planach zytnie pankejki smile

        Moja mama zgodnie z przepisem zawinela rolade w scierke, calosc stala sie wlochatym monolitem nadzienym ciastem i powedrowala do kosza.
        Raz tez robila piernik z potrojnej ilosci ciasta, bo mielismy gosci na wilgilie - wsadzila rece do masy, a potem godzine walczyla zeby je uwolnic. Bylam za mala zeby jej pomoc, ale ten boj pamietam.

        Macocha robila raz kurczaka z przepisu z Elle, gdzie w sklad wchodzily male papryczki, ptasie jezyczki - sztuk pietnascie. Nie wydalo jej sie podejrzane. Ojciec zjadl kawalek z milosci, a ona wyciagnela sobie na kolacje z kosza na smieci resztki ryby z zeszlego dnia smile
        • wuika Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:03
          Ja chciałam zrobić tortille - przecież z mąki kukurydzianej się je robi. Zapomniałam, że takiej zwykłej też by się przydało trochę. Wyszło bliżej nieokreślone coś - zbitki ciasta, w środku surowe. Błe suspicious
          • klawiatura_zablokowana Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 20:48
            Ja robię na kukurydzianej i zmielonych otrębach. Wychodzi mniam smile
        • mantha Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 02.10.11, 19:43
          > Raz tez robila piernik z potrojnej ilosci ciasta, bo mielismy gosci na wilgili
          > e - wsadzila rece do masy, a potem godzine walczyla zeby je uwolnic.

          widze to oczyma wyobrazni, cudowne smile)))))
    • dzoaann Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 13:18
      moja mama zawsze robila pyszne drozdzowe ciasto, nakladala sporo dzemu, dzieki temu ciasto wyrastalo w takie fajne gorki i dolki wypelnione dzemem, a do tego super kruszonka, mniamm ....
      za to nie lubie drozdzowego, ktore wyrasta na rowna bulke, z cienka, rowna warstwa dzemu...
      postanowilam wiec upiec ciasto takie jak moja mama. Jakos tam udalo mi sie je wyrobic, choc szlo mozolnie, potem na blache, duuuuzo dzemu i kruszoneczka...
      efekt byl niesamowity....
      dzemu bylo za duzo, caly zjechal na srodek blachy, zesmazyl sie na czarno, ciasto pragnac urosnac, uroslo brzegami i wylalo sie za blache, przywierajac na amen do piekarnika, a kruszonka sie rozlala, bo bylo w niej za duzo tluszczu, za malo maki i sie rozpuscila..... mialam sporo czyszczenia....
    • mama_kotula Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 13:29
      Zapragnęłam kiedyś wykonać pierogi leniwe.
      Wyszły cudownie - wyjęłam jednego na próbę; był pyszny, puszysty, lekki, no cudo kulinarne po prostu.

      I co zrobiła mądra inaczej dziewczynka?

      Dziewczynka chcąc odcedzić pierożki, wylała je z wodą na durszlak, jak makaron czy inne ruskie.

      A te pyszne, puszyste, lekkie swołocze przez dziurki w durszlaku leniwie przeciekły do zlewu i tyle je widziałam.
    • morgen_stern Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 14:39
      Upiekłam sama chleb na zakwasie. Wszystko robiłam dokładnie, jak w przepisie, sprawdzonym i posiadającym wiele pozytywnych opinii. Oczywiście - zakalec... Tak się zniechęciłam, że do dziś nie piekę chleba, tylko bułki, które jakoś zawsze wychodzą smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 15:15
      identyczne doświadczenie miałam gotując moje pierwsze pyzy z miesem. pyzy wyszły fajne, piękne kuleczki, super, wrzuciłam na wrzątek, nawet wypłynęły, a jak przyszło do odcedzania to nijak swołoczy w garnku znaleźc nie mogłam... mialam kartoflankę z mięsem mielonym. tez zasiliła populację szczurów wink
    • katharsisss Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:02
      Ja to samo z pyzamismile Raz, że ledwo udało mi się nadziać pyzy farszem, dwa, że zaraz po wrzuceniu do wody rozpaćkały się w niej na amen.
      Trudna potrawa te pyzy/kartacze czy inne nadziewane mięsem kluski ziemniaczane to strasznie trudna potrawa, skoro nikomu nie wychodzątongue_out Może ktoś ma sprawdzony przepis, taki krop po kroku z idealnie wymierzonymi proporcjami składników?big_grin
      • czarnaalineczka Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:16
        miesem nie nadziewam ale twarogiem czy grzybkami tak
        i wychodza bez problemu smile
        skladniki odmierzam na oko smile
      • dziennik-niecodziennik Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 20:31
        nie, ogólnie to wychodzą, tylko ten jeden raz nie wyszły strasznie smile
      • magdagg2 przepis na kartacze :) 01.10.11, 20:55
        jako ze jestem ze wschodu to Was poratuje smile to naprawde nei jest trudne.
        obieramy ziemniaki, duzo ziemniakow. 1/3 tych ziemniakow gotujemy, reszte tarkujemy jak do plackow ziemniaczanych.
        te potarkowane ziemniaki trzeba odcedzic, najlepiej przez pieluche tetrowa, tak zeby z pieluchy kapalo ale nei wykapalo wszystko.
        gotowane ziemniaki rowniez trzeba pomielic albo wycisnac przez praske.
        laczymy oda rodzaje ziemniakow - surowe i gotowane, solimy.
        mieso jak na kotlety mielone - jajko, bulka, przyprawy.
        i teraz trzeba mieso i ziemniaki polaczyc, za kazdym razem moczac rece.nakladamy na reke ciasto na to mieso i robimy kulke.
        te kulki na wrzatek, gotujemy okolo 30 minut, w duzym garnku, najlepiej nie mieszac.
        do tego cebulka smazona z boczkiem i eleganckie jedzonko gotowe smile

        a pyzy robi sie tak samo, tylko z samych ziemniakow gotowanych, zmielonych.
        • czarnaalineczka Re: przepis na kartacze :) 01.10.11, 21:09
          > te potarkowane ziemniaki trzeba odcedzic, najlepiej przez pieluche tetrowa, tak
          > zeby z pieluchy kapalo ale nei wykapalo wszystko.
          > gotowane ziemniaki rowniez trzeba pomielic albo wycisnac przez praske.
          ale to malo kto zalapie
          bo nie da sie wytlumaczyc ile ma soku odcieknac a ile zostac
          no i ziemniaki rozne sa
          po prostu widac kiedy jest ok
          a jak ktos sie nie napatrzyl jak babcia ,ciocia czy matka robi to z samego opisu nie zakuma tongue_out

          ps jak daleko ze wschodu ?smile
          • e_r_i_n Re: przepis na kartacze :) 02.10.11, 14:48
            czarnaalineczka napisała:

            > a jak ktos sie nie napatrzyl jak babcia ,ciocia czy matka robi to z samego opisu nie zakuma

            Albo tata wink
            Mój robi przecudne kartacze. I jeszcze bliny - smażone na patelni, z ciasta jak na kopytka.
          • magdagg2 czarnaalineczka 02.10.11, 15:46
            z Ełku jestem, Mazury znaczy smile
        • mandziola Re: przepis na kartacze :) 01.10.11, 23:41
          Z samych ziemniaków gotowanych to sa kluski slaskie (z maka ziemniaczana). Pyzy to gotowane i surowe ziemniaki, a kartacza to to samo co pyzy tyle, ze z surowym miesem (do pyz daje sie ugotowane i zmielone)
          • landora Re: przepis na kartacze :) 02.10.11, 00:16
            Pyzy to są takie kluchy drożdżowe. Z ziemniaków są knedle. tongue_out
            Z doświadczenia wiem już, że ziemniaki trzeba gotować dzień wcześniej - świeżo ugotowane lepią się do wszystkiego .Kiedyś wzięłam świeże i dodałam chyba 2kg mąki, żeby cholerstwo zagnieść... nie dało się.
            • gabi683 Re: przepis na kartacze :) 04.10.11, 09:26
              landora napisała:

              > Pyzy to są takie kluchy drożdżowe.

              Położyłam się od kiedy pyzy są drożdżowe ?????

              Z ziemniaków są knedle. tongue_out

              kochana nie gotuj tongue_out



              > Z doświadczenia wiem już, że ziemniaki trzeba gotować dzień wcześniej - świeżo
              > ugotowane lepią się do wszystkiego


              słabe doświadczenie zależy od gatunku ziemniaka tongue_out


              .Kiedyś wzięłam świeże i dodałam chyba 2kg m
              > ąki, żeby cholerstwo zagnieść... nie dało się.


              hehehehhe rozbawiłaś mnie smile
              • landora Re: przepis na kartacze :) 04.10.11, 11:15
                > Położyłam się od kiedy pyzy są drożdżowe ?????
                >
                > Z ziemniaków są knedle. tongue_out
                >
                > kochana nie gotuj tongue_out


                Kochana, w Poznaniu od zawsze. pl.wikipedia.org/wiki/Pyzy_dro%C5%BCd%C5%BCowe

                > .Kiedyś wzięłam świeże i dodałam chyba 2kg m
                > > ąki, żeby cholerstwo zagnieść... nie dało się.
                >
                >
                > hehehehhe rozbawiłaś mnie smile

                Nie wiem o co Ci chodzi - ten wątek jest o wpadkach kuchennych. Użyłam świeżych ziemniaków, nie analizuję odmiany (nie gatunku, kochana, gatunek to jest zawsze ten sam ziemniak) przed kupnem. Z wczorajszych ziemniaków lepi się lepiej.
                • gabi683 Re: przepis na kartacze :) 04.10.11, 12:08
                  landora napisała:

                  > > Położyłam się od kiedy pyzy są drożdżowe ?????
                  > >
                  > > Z ziemniaków są knedle. tongue_out
                  > >
                  > > kochana nie gotuj tongue_out
                  >
                  >
                  > Kochana, w Poznaniu od zawsze. pl.wikipedia.org/wiki/Pyzy_dro%C5%BCd%C5%BCowe


                  To nie są pyzy !!!!!!! www.zycieposlubie.pl/2008/12/polska-kuchnia-malzenska-pyzy-z-miesem/ to są pyzy !Wżyciu bym nie powiedziała ze można powiedzieć na Pampuchy pyzy pyzy się gotuje a Pampuchy gotuje się na parze i nie jest to pyza .Taka jest różnica miedzy nimi tongue_out

                  > > .Kiedyś wzięłam świeże i dodałam chyba 2kg m
                  > > > ąki, żeby cholerstwo zagnieść... nie dało się.
                  > >
                  > >
                  > > hehehehhe rozbawiłaś mnie smile
                  >
                  > Nie wiem o co Ci chodzi - ten wątek jest o wpadkach kuchennych. Użyłam świeżych
                  > ziemniaków, nie analizuję odmiany (nie gatunku, kochana, gatunek to jest zawsz
                  > e ten sam ziemniak) przed kupnem. Z wczorajszych ziemniaków lepi się lepiej.

                  Nie są odmiany nie które się nadają do potraw mącznych inne nie uncertainmało gotujesz wiec tego nie wiesz lub dopiero zaczęłaś tongue_out
                  • landora Re: przepis na kartacze :) 04.10.11, 19:04
                    >To nie są pyzy !!!!!!! rel="nofollow">www.zycieposlubie.pl/2008/12/polska-kuchnia->
                    malzenska-pyzy-z-miesem/ to są pyzy !Wżyciu bym nie powiedziała ze można
                    >powiedzieć na Pampuchy pyzy pyzy się gotuje a Pampuchy gotuje się na parze i nie jest to >pyza .Taka jest różnica miedzy nimi tongue_out

                    To jak najbardziej są pyzy. Skąd jesteś? Nie znam Poznaniaka, który by je nazywał inaczej! Pierwsze słyszę o jakichś pampuchach. Mój Boże, czy tak trudno zaakceptować regionalne różnice w nazewnictwie potraw? Pyzy drożdżowe można z resztą kupić dokładnie pod tą nazwą, więc to nie jest tylko mój wymysł. jahiro.pl/photos/p_13150_1.jpg

                    > Nie są odmiany nie które się nadają do potraw mącznych inne nie uncertainmało gotujesz
                    > wiec tego nie wiesz lub dopiero zaczęłaś tongue_out

                    Nie wiem po co ta złośliwość. Gotuję niemal codziennie. I knedle wychodzą mi zawsze, z wyjątkiem opisanej jednej wpadki. W warzywniaku koło mnie ziemniaki figurują pod nazwą "ziemniaki" tongue_out, nie ma opisanej odmiany. Moja mama, która zdecydowanie nie gotuje "od niedawna" też ma podobną opinię na temat świeżych ziemniaków.
                    Jakaś upierdliwa jesteś, koleżanko.
          • attiya Re: przepis na kartacze :) 02.10.11, 21:24
            z samych ziemniaków plus mąka i jajko to kopytka
            plus ser - leniwe
            • landora Re: przepis na kartacze :) 02.10.11, 22:52
              ciasto jak na kopyta + nadzienie = knedle
              leniwe u mnie się robi bez ziemniaków, tylko ser + mąka + jajka wink
              Co region to obyczaj tongue_out
            • wuika Re: przepis na kartacze :) 04.10.11, 09:30
              Leniwe to ser, mąka, jajko, żadne ziemniaki suspicious
              • attiya Re: przepis na kartacze :) 04.10.11, 11:19
                wuika napisała:

                > Leniwe to ser, mąka, jajko, żadne ziemniaki suspicious

                cóż, kochana, u nas leniwe są z ziemniakami, nie pytaj dlaczego, tak było, jest i pewnie będzie big_grin
        • beverly1985 Re: przepis na kartacze :) 02.10.11, 19:49
          Potrawę dokładnie według tego przepisu umiem zrobic odkad skończyłam lat 10, tylko to sie nazywało pyzy, a nie jakieś kartacze... I gotowalam znacznie szybciej, ale moze to zalezy od wielkosci kulek. Z mięsem od dawna nie robiłam, bo nie lubię- wole nienadziewane.
          Moja babcia nadziewała i nigdy mięsa nie żałowała, wychodziły wielkie podłużne pyzy, których 90% stanowiło mięso, i tego dzieci (w tym ja) nie chciały jeść tongue_out

          Z samych gotowanych ziemniaków robi się kopytka.
        • attiya Re: przepis na kartacze :) 02.10.11, 21:16
          A ja przewrotnie stwierdzę, że aż tak bardzo tych ziemniaków nie należy odciskać, dodaję łyżkę mąki tortowej, załatwia to sprawę nadmiaru wody
          a do samego nadzienia dodaję jeszcze drobno podsmażaną słoninkę - naprawdę polecam ze słoninką smile
          • czarnaalineczka Re: przepis na kartacze :) 04.10.11, 19:25
            make do kartaczy ?
            boj sie swiatowida tongue_out
    • rosapulchra-0 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:15
      E tam, nie miałam żadnych spektakularnych wpadek, raz tylko, pierwszy i ostatni, ugotowałam budyń z cebulą. Nie pytajcie dlaczego suspicious
      • czarnaalineczka Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:16
        nie zapytam dlaczego
        zapytam co pilas ?tongue_out
        • rosapulchra-0 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:22
          No cały pic na tym polega, że trzeźwa byłam suspicious
          Teraz do takiej wprawy kucharskiej doszłam, że myślę, że po pijaku mogłabym bezbłędnie zrobić obiad z trzech dań z przystawkami i deserem big_grin
      • gabi683 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 04.10.11, 09:29
        rosapulchra-0 napisała:

        > E tam, nie miałam żadnych spektakularnych wpadek, raz tylko, pierwszy i ostatni
        > , ugotowałam budyń z cebulą. Nie pytajcie dlaczego suspicious


        Boskie tongue_out
        zapytam dla czego tongue_out
    • leila78 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:31
      w VI klasie SP żal mi było ojca, który wraca z pracy i nie ma obiadu (my z mamą jadłyśmy w szkole). postanowiłam nauczyć się gotować i robić mu te domowe obiadkiwink na pierwszy raz poszły piersi kurczaka w sosie cebulowym (nie wiem skąd mi się to wzięło ale z telewizji chyba). wzięłam więc cyca, rzuciłam na patelnię (bez przypraw, tak jak ze sklepu), po chwili, jak dymić i skwierczeć zaczęło, zalałam wodą i wrzuciłam posiekaną cebulę - miało być przecież w sosie cebulowymwink Jak tata wrócił podałam mu tą wodno-kurzo-cebulową "zupę"big_grin ale zjadł z apetytem i uśmiechem na ustachsmile
      • redheadfreaq Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 16:40
        W wieku lat 9 postanowiłam zrobić mamie (wracała z delegacji) na powitanie omlet. Ubiłam całe jajka (zgrzytając zębami, że się nie pienią) i wylałam na patelnię, po czym cierpliwie czekałam, aż się przyrumieni z tej widocznej strony - bez przewracania big_grin. Efekt - wietrzenie zadymionej kuchni, ojciec ocierający mi łzy rozpaczy i matka z trudem powstrzymująca śmiech, gdy łkając pokazywałam jej surowo-zwęglone dzieło.
    • ciociacesia zawsze robie najpierw próbe 01.10.11, 16:37
      moje pierwsze kluski slaskie byly rzenujace. ogromne gumiaste i z grudami
    • edelstein Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 17:17
      Nie mialam.Co mnie niezmiernie zadziwiasmilepalalam taka niechecia do gotowania,ze mama i babxia daly spokoj z robieniem ze mnie kucharki,po tym jak odwalilam nalesniki z maka ziemniaczana by daly mi spokoj(mialam lat 13).Zalamywaly rece co ze mnie wyrosnie,a tu niespodzianka,do tej pory nic nie wyladowalo w kibelku,anie nie bylo niezjadliwe.Ostatnio porwalam sie na ciasto na biszkopcie,biszkopt mojej mamy i babci zawsze zakalcowaty jest,a moj wyrosl tak,ze na trzy musialam go przekroic.Moje najwieksze osiagniecie,zrobilam po pijaku nalesniki,wyszly,rano sie zdziwilam odkrywajac je rowno ulozone na talerzu gotowe do spozycia.Za diabla nie jestem w stanie sobie przypomniec jak je robilam.
      • azjaodkuchni Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 19:12
        Moja wpada kulinarna pamiętam dwie duże:
        - wrzuciłam mrożone pierogi do zimnej wody i zagotowałam
        - piekłam jabłecznik ( pierwszy raz) i zrobiłam zgodnie z przepisem wymieszac ciasto i dodac jabłka... Czyli wymieszałam ciasto z jabłkami. Nawet to upiekłam, ale zjeśc się nie dało.
    • lykaena Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 19:12
      Kilka ładnych lat temu z poprzednim mężem zamieszkaliśmy w nowym mieszkaniu.
      Nie mieliśmy wszystkich potrzebnych sprzętów.

      Postanowiłam zrobić domowe grube przyrumienione frytki, ale nie miałam ani frytkownicy, ani nawet garnka z tą specjalną siateczką do frytek, więc zrobiłam w zwykłym i pomyślałam, ze przecedzę przez durszlak.
      I przecedziłam.
      Durszlak był plastikowy....
      Kiedy zaczął się topić natychmiast odkręciłam na to zimną wodę i tak oto powstała w zlewie mocno surrealistyczna rzeźba z powyginanego przyklejonego do zlewu plastiku połączonego z frytkami.
      Durszlak był czerwony, a więc wyglądało to wprost przepięknie.
      I to przez długi czas, bowiem zlew nie bardzo dał się wyczyścić.

      I jeszcze kuchennie i koszmarnie acz nie kulinarnie.

      Również dawno temu zamarzł mi zamrażalnik - chyba nie wiedziałam, że to to trzeba rozmrażać.
      Nie chciał się zamknąc więc postanowiłam skuć lód .
      Wybrałam do tego celu taki mocny, ciężki kuchenny widelec do mięsa.
      Wszystko szło super, ale w pewnym momencie natrafiłam chyba na element lodówki, widelec odskoczył zrobił okrążenie w powietrzu i wbił mi się w stopę.

      Byłam w takim szoku, że tak szłam z tym widelcem do drzwi,krew się leje zostawiam ślady na posadzce.I a akurat wrócił z pracy mąż spotkałam się z nim w drzwiach(swoją drogą to nie wiem gdzie ja chciałam iść)
      Patrzy się na mnie , zbladł i pyta co to ?
      A ja na to: "A widelec, lodówkę rozmrażałam...."

      Ślad mam do dziś, ale widać już tylko 2 dziurki big_grin
      • alexa0000 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 20:16
        Wygrywasz na razie, zdecydowaniesmile
      • mathiola Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 21:25
        pierwszy raz od bardzo dawna uśmiałam się prawdziwymi łzami big_grin Aż się zapowietrzyłam big_grin Dziękuję big_grin
      • claudel6 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 21:37
        mistrz big_grin big_grin big_grin
      • default Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 04.10.11, 07:51
        Widelec rządzi, ale tak poza tym, powiedz, czemu, na boga, chciałaś koniecznie odcedzać frytki ????
        Nigdy nie miałam ani frytkownicy, ani żadnych siateczek do garnka, frytki smażę normalnie na patelni i usmażone wybieram widelcem wink - o co chodzi z tym odcedzaniem ???
    • jajko54 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 20:24
      ha ha miałam dokładnie to samo doświadczenie przy próbie zrobienia śląskich smile efekt
      : wielki gar szarej brei. od tej pory wysoko cenię pyszne mrożone śląskie (jak kto chętny to podam producenta bo nie wszystkie są dobre). gołąbki - poddałam się i zrobiłam eintopf mielonego mięsa z kapustą. początki były b. trudne bo z domu wyniosłam jedynie umiejętność gotowania jajka. z przyszłym małżonkiem na początku żywiliśmy się takimi daniami z torebek - makaron z sosem serowym lub grzybowym w jednej torebce, wystarczyło dodać wody i chwilę pogotować.

      ciastowych zakalców to nawet nie liczę. i jeszcze wpadka okołokuchenna - sfajczyłam garnek zapomniawszy o gotującej się potrawie, chciałam dymiący wynieść na balkon a żeby go otworzyć postawiłam ten garnek na dywanie :-0 efekt: eleganckie brązowe kółko na niebieskim dywanie.
      • klawiatura_zablokowana Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 21:01
        Ja tak kiedyś, dziewczęciem na maminym garnuszku jeszcze będąc, wyjęłam gorącą blachę z piekarnika, blacha była gorąca i ciężka, więc postawiłam na gumowej wykładzinie big_grin
        Na szczęście wykładzina była w zielone wzorki i dało się to w miarę gustownie zatuszować lakierem do paznokci.

        Inne hity:

        -sos do spaghetti robiony na mące - ciągle mi się wydawał za rzadki, bo mieszałam składniki na zimno, nie wpadłam pipa na to, że na gorącej patelni natychmiast zgęstnieje wink efekt piorunujący, jak łatwo się domyślić
        -dzieckiem mniej więcej 10-letnim będąc zrobiłam ciasto, wszystko super według przepisu, tylko zapomniałam, że trzeba piekarnik włączyć, jak się do niego wstawia tongue_out ciasto postało kilka godzin aż do powrotu mamy z pracy, upiekła to moje cudo, wyszedł zakalec, ale jadalny

        Z hitów innych osób z rodziny:
        -moja teściowa postanowiła raz sama zakisić i ugotować żur, wszystko szło fajnie do momentu, gdy okazało się, że gęstwa breja żuru jest tylko przykrywką dla grubej warstwy przypalonego żuru na dole garnka tongue_out na etapie gotowania nie wpadła na to, że to mieszać należy, bo to nie torebka Knorra.
        -moja mama ugotowała papie grochówkę, z tym że na suchym grochu, niemoczonym smile tata z miłości zjadł, z godnością wypluwając twarde ziarna grochu na osobny talerzyk big_grin do dzisiaj jakoś ta potrawa nie wróciła na ich małżeński stół. Ogólnie mama gotuje bardzo dobrze, to była taka klasyczna wpadka z "będąc młodą panią domu", chociaż czasem jak ojcu coś nie smakuje, oznajmia "koniecznie zapisać przepis i na lodówkę! Żeby tego więcej nikt nie ośmielił się zrobić!"
        • landora Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 02.10.11, 00:22
          Moja ciocia, panienką będąc, ugotowała rosół, wrzucając w tym celu do garnka całego kurczaka - z wnętrznościami...
        • attiya Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 04.10.11, 07:11
          to ja też coś dodam smile
          gotując jedną ze swoich pierwszych zup nie umyłam dokładnie warzyw - pora mam na myśli. Ot, tak spłukałam. Później w zupie pływały takie cudne białe stworzonka z czarnymi łebkami. Mąż do tematu podszedł z największym zrozumieniem smile
    • katharsisss Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 20:57
      Jeszcze jedna porażka: pierwsza próba wykonania ciasta z galaretką (w tym przypadku sernik na zimno z torebki). Zrobiłam wszystko wg przepisu, masę przełożyłam do tortownicy i zalałam galaretką (wg przepisu). Niestety przepis nie prezycował, że nalezy ciasto zalać galaretką przestudzoną i lekko tężejącą, więc ja zalałam wrzącąsad Efekt? Cała podłoga w kuchni pokryta cieniutką warstwą stężonej galaretki, bo oczywiście nie zauważając przecieku zostawiłam ciasto w kuchni, żeby sobie "doszło"...
    • mathiola mączne koszmary 01.10.11, 21:13
      Nooo, ja najbardziej to zapamiętam, jak kopytka pierwszy raz robiłam, ukochane danie świeżo poślubionego..... O kuźwa..... rozlazło mi się toto, więc dosypywałam mąki i dosypywałam... i dosypywałam.... a one się rozłaziły i rozłaziły...... Po ugotowaniu można było nimi okno wybić wink Moja mama twierdziła, że to najszybsze danie, ja je tworzyłam chyba ze 3 godziny wink
      Następne podejście do kopytek miało skutek taki, że wyławiałam z gara rozpływającą się maź, nie podobną do niczego a już na pewno nie do kopytek smile
      A potem pączki. Ciasto mi wyszło, a jakże. Gorzej było z nadziewaniem tego badziewia. Do dziś nie wiem, ja te ludzie nadziewają te pączki, żeby bokiem nadzienie nie wylazło. A jak wrzuciłam na tłuszcz, to mi się niektóre pączki pootwierały, a nadzienie pływało spalone po garze smile Ale wyłażące nadzienie to pryszcz, najgorzej, że te pączki były w środku całkiem surowe, a na zewnątrz czarne.
      Do pierogów podeszłam tylko raz w życiu i żeby mnie siekali, więcej nie powtórzę. Rzucałam ciastem po kuchni ze złości a potem zawinęłam w torbę i wyrzuciłam do kosza.
      Do dziś nienawidzę robić mącznych potraw z wyjątkiem naleśników.

      Ale mistrzem wpadek kuchennych i tak pozostanie mój mąż, który w wieku nastoletnim postanowił zrobić rodzinie niespodziankę i usmażył naleśniki. Nie wiedział, że do naleśników należy użyć mąki pszennej, nie ziemniaczanej big_grin
      • 3-mamuska Re: mączne koszmary 01.10.11, 21:26
        Mo kopytka wychadza piekne no i zrobilam mezusiowi malo to i tesciowi i tesciowej,a ze oni w pracy byli wiec zostawilam odlane w misce i ni po ich powrocie ,zedlismy wielka kluche pocieta nozem na mniejsze kawalki.
        Raz ugotowalam u tesciow grochowke,oni cos tam robili drzewo czy cos zwolili ,maz pomagal a ze ja w ciazy no to objad zrob.
        Dzien wczesniej tesciowa groch namoczyla,wyszla super zupa,ale po wystygnieciu zrobila sie taka gesta ze mozna bylo widelcem jesc.Jednili ja 3 dni calego pobytu u tesciow dolewajac wody.
        Okazalo sie ze ja groch rozgotowalam dodalam warzyw ziemniakow i smazonego boczku.
        • mathiola Re: mączne koszmary 01.10.11, 21:30
          e tam taką grochówkę to ja dokładnie tydzień temu uczyniłam (a przecież gotuję świetnie). Syn zjadł, bo głodny był, z oprami ale zjadł wink Potem to zastygło w garze i jak łyżkę włożyłam tak stała. Dolałam duuuużo wody, garnek musiałam zmienić na dwa razy większy wink Doprawiłam od nowa i tym sposobem miałam 5 litrów pysznej grochówki zamiast 2 litrów panie tego brei wink Do dziś stoi poporcjowana w zamrażalniku, bo nie dali rady tego przejeść.
          • default Re: mączne koszmary 04.10.11, 07:58
            >> zamiast 2 litrów panie tego brei wink

            Różne są gusta - mój mąż grochówkę właśnie w formie gęstej brei preferuje najbardziej. Ja sobie jednak dolewam wody smile
            • mathiola Re: mączne koszmary 04.10.11, 08:57
              między breją a pastą istnieje drobna różnica wink
        • iin-ess Re: mączne koszmary 02.10.11, 17:58
          3-mamuska napisała:

          ale po wystygnieciu
          > zrobila sie taka gesta ze mozna bylo widelcem jesc.Jednili ja 3 dni calego poby
          > tu u tesciow dolewajac wody.

          to mi się przypomniało. przez dlugi czas nie moglam dojść do ładu z proporcjami ryzu do pomidorowki, niby juz poźniej wiedziałam, że zgęstniej, ale zawsze tak malo tego surowgo ryżu mi ise wydawało w tej zupie, no to jeszcze troszkę, no jeszcze ciut i w efekcie był ryz z pomidorami a nie pomidorowka z ryżembig_grin
          • landora Re: mączne koszmary 02.10.11, 22:55
            Tym sposobem mój tata ugotował kiedyś zupę prowansalską. Pyszna była, ale jedliśmy ją tydzień - codziennie dolewając wody, i jeszcze całości nie udało nam się spożyć.
    • hamerykanka Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 21:40
      Dzieckiem w podstawowce bedac:
      chcialam zrobic na Andrzejki w szkole makowca. Znalazlam przepis, z kolezanka wymieszalysmy i upieklysmy. Prezentowal sie nader dziwnie-gruby glut z niezmielonym makiem (nie doczytalam o mieleniu) plywal sobie w maselku. Rozpacz totalna. Aby sie nie zmarnowal, poczestowalismy niewybrednego psa sasiadow- zjadl tylko kawalek i przez reszte dnia mial biegunke....
      Karpatke tez probowalam. Nie wiedzialam tylko ze maka pszenna i ziemniaczana to nie to samo. Wyszlo cos w rodzaju szklistego budyniu.
      A tu , juz w Stanach, zaproszona na grilla do znajomych, postanowilam zrobic teksanskie chilli. W przepisie stalo dodac 1/4 kubka ostrego sosu chili. Moj maz kupil mi malenka buteleczke sosu habanero wiec dodalam ja cala. Na caly wielki gar. Maz sprobowal, zrobil sie caly czerwony i zaczela mu para z uszu isc. No to dawaj, zaczelam dodawac pomidorow w puszkach, aby to jakos rozcienczyc.. Poszlo mi chyba z piec duzych puszek, w koncu jakos dalo sie przelykac bez parzenia przelyku. Znajomy meznie zjadl porcyjke, przy ktorej strasznie sie spocil. Maz poporcjowal sobie troche na obiady w pracy, ale po pierwszym obiadku wyladowal w toalecie z ostra biegunka. Wiecej nie probowal. Teraz mam uraz do chilismile
    • freakwave Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 21:45
      nie wiem czy bede pomocny w sprawie kartaczy ale widze tu duzo o brejach przeroznych, pamietam jak moja swietej pamieci babcia robila kluski slaskie, przepisu nie pamietam samego, ale wiem ze wyrabiala ciasto partiami bo inaczej ono po kilku minutach wyrobione rozplywalo sie w sensie uplynnialo sie samo, moze musicie szybciej sie sprezac z robota lub dzielic prace na etapy wink
      jezeli chodzi o mnie to ja do kuchni nie zagladam wiec porazek nie odnotowuje, swieta prawda ze nie popelnia bledow ten kto nic nie robi, wiec ja nie robie smile
      • 3-mamuska Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 23:01
        freakwave napisała:

        > nie wiem czy bede pomocny w sprawie kartaczy ale widze tu duzo o brejach przero
        > znych, pamietam jak moja swietej pamieci babcia robila kluski slaskie, przepisu
        > nie pamietam samego, ale wiem ze wyrabiala ciasto partiami bo inaczej ono po k
        > ilku minutach wyrobione rozplywalo sie w sensie uplynnialo sie samo, moze music
        > ie szybciej sie sprezac z robota lub dzielic prace na etapy wink
        > jezeli chodzi o mnie to ja do kuchni nie zagladam wiec porazek nie odnotowuje,
        > swieta prawda ze nie popelnia bledow ten kto nic nie robi, wiec ja nie robie smile
        Ja kloski robie z cieplych zgniecionych ziemniakow,dodajac jajko i make przenna.W proporcjch:dziele zgniecione ziemniaki na 4 czesci i jedna wyciagam, a w to miejsce daje make.
        A kopytka robi sie z zimnych najlepiej z lodowki i je wlasnie wyrabia sie szybko i od razy gotuje bo inaczej sie rozplywaja i dodaje i przenna i ziemniaczna make bez jajka.
      • mruwa9 Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 02.10.11, 00:13
        freakwave napisała:

        > nie wiem czy bede pomocny w sprawie kartaczy ale widze tu duzo o brejach przero
        > znych, pamietam jak moja swietej pamieci babcia robila kluski slaskie, przepisu
        > nie pamietam samego, ale wiem ze wyrabiala ciasto partiami bo inaczej ono po k
        > ilku minutach wyrobione rozplywalo sie w sensie uplynnialo sie samo, moze music
        > ie szybciej sie sprezac z robota lub dzielic prace na etapy wink

        Nic sie nie uplynnia. Klasyczne kluski slaskie- pogniecione (luub przepuszczone przez praske) gotowane ziemniaki, uklepane w garnku/misce, podzielic na cztery czesci, wybrac jedna czwarta i powstala luke uzupelnic maka ZIEMNIACZANA, sol do smaku, wyrabiac, formowac kluski, wrzucac do gotujacej sie wody i gotowac pare minut (ale woda nie moze zbyt intensywnie bulgotac, ma ledwo co pyrkac). Gotowe. W wersji lux mozna do ciasta dodac jajko (moja mama zawsze daje, ja-nigdy ). Ciasto sie rozplynie, gdy doda sie maki pszennej. Z maka ziemniaczana nigdy sie nie rozplynie, ja zwykle jeszcze surowe kluski zostawiam na talerzu do ugotowania kolejnego dnia, nie ma zadnego problemu z konsystencja.
        • freakwave Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 02.10.11, 14:17
          ja tylko chcialem pomoc, ja nie gotuje, mi sie nic nie uplynnia, bo jestem zwolennikiem tezy ze do gotowania nadaja sie kobiety tongue_out
    • baltycki Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 21:54
      Wpadka ex.. "stara baba", pelnoletnie corki..
      Przed 4-5 laty w czasie moich odwiedzin gotowala rosol z lanymi kluskami. Kluski z maki i wody, wyszedl szary rosol bez klusek.
      Wpadka kolegi.
      Wybralismy sie do niego na impreze, a on jeszcze w kuchni i cos smazy. Nazrywal platkow dzikiej rozy z krzewow na trawnikach i chcial usmazyc konfitury na impreze. Na masle (ze konfitury sie smazy to wiedzial, ale jak smazyc, to oczywiste, na masle) smile
      Wpadka moja.
      Chcialem zrobic niespodzianke przebywajacej u mnie 12-letniej bratanicy- tort urodzinowy.
      Gdy wszyscy poszli spac upieklem biszkopt, pierwszy krem nie wyszedl (zwarzyl sie?), drugi tak samo.. na trzeci nie mialem juz masla.. Tort zrobilem przekladajac placki biszkoptowe galaretka owocowa, kazdy kolor inny, o swicie byl gotowysmile
    • joxanna Re: Będąc młodą panią domu... kuchenne porażki 01.10.11, 22:35
      Pierwszy gulasz z wołowiny - na przyjazd teściów. Jakiś kawałek wołowiny kupiłam, który wymagał 3godzinnego gotowania. Ale dowiedziałam się o tym w trakcie. Na początku (znając wcześniej tylko polędwicę) sądziłam, że udusi się w pół godziny i w 25 minucie dodałam paprykę. Po 3 godzinach miałam pyszny gulasz, w pachnącym paprykowym sosie i przez kolejne 3 godziny małym widelczykiem wyławiałam skórki papryki.

      A już będąc średnio-młodą panią domu.... Tuż przed wyjazdem na wakacje chciałam zrobić mielone i zamrozić, żeby były zaraz po powrocie. Usmażyłam, wstawiłam do piekarnika, żeby doszły, po czym spakowałam dzieci i wyjechałam. Po dwóch tygodniach - nawet się dziwiłam gdzie moje granatowe naczynie żaroodporne. No właśnie. Po dwóch tygodniach piekarnik śmierdział trupem. To było potworne. Przez tydzień czyściłam go wszystkimi środkami do czyszczenia z pobliskich sklepów i zamówionych na cito na Allegro. Piekarnik był czyściuteńki. Powiedziałabym, że był bielutki, gdyby nie był czarniutkismile. No, w każdym razie wreszcie wyjechaliśmy na weekend i został sobie otwarty, z otwartym oknem i wywietrzał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja