bokkka
01.10.11, 16:59
znacie takie egzemplarze matek cierpiętnic. I nie chodzi o kobitę która zajmuje się po prostu domem: sprząta, gotuje w rozsądnym znaczeniu tych słów itd tylko o taką która w domu robi wszystko SAMA, każdego wyręcza, sama przysparza sobie pracy a że to nie łatwe wiecznie narzeka.
Ja znam takiego potworka i brak mi już słów słysząc te narzekania. Jak wspomniałam:
- sprząta po każdym niczym rasowa służąca. W tym domu nie trzeba się przejmować np zostawionym talerzem, zababranym sosem na stole, tym że się "nasyfiło " - ona posprząta. Jak już posprzątała i zajęło jej to pół dnia to posprząta drugi, trzeci i dziesiąty raz.
- nie prosi i nawet nie wymaga od żadnego z domowników pomocy - odniosłam wrażenie że trzeba na nią się zaczaić i poprosić czy można coś tam za nią zrobić.
- za dziecko wszystko robi, dyktuje mu zdania po literce a potem ma wielkie pretensje że ono nic nie umie samo zrobić.
- jak ktoś zaczyna coś robić to stwierdza że ona to szybciej i lepiej zrobi i ROBI TO.
- narzeka, że myje naczynia po 3 razy dziennie sobie myślę dziwne zważywszy na liczbę osób a potem się wyjaśniło : gotuje, zje jako pierwsza i myje naczynia ( 5 na krzyż) kiedy reszta dopiero zaczyna jeść. Efekt jest taki że skończywszy myć dostaje dopiero brudne talerze reszty osobników i zdziwienie...
Gotuje coś i myje dwa talerze, 5 szklanek, 5 widelców a kiedy ktoś chce zjeść to co ugotowała to wielki szok i żeby tylko że dopiero co umyła a już brudne naczynia.
itd itd itd
Wiecie, ja nie mam nic przeciwko - niech sobie myje nawet 5 razy dziennie i zaharowuje się bez sensu - sęk w tym, ze dla niej to powód do wielkiego narzekania i przeklinania swojego losu. A inni to widzą, słyszą bo maja takiego "elementa" w rodzinie.
Tak się zastanawiam czy:
Wy też w swych rodzinach czy też w otoczeniu macie takie potworki których potem nikt nawet na ołtarze nie wyniesie?
Czy naprawdę takie osóbki nie widzą, że same sobie tworzą stryczek?
Czy kiedy po raz kolejny widzisz te absurdy i jednocześnie słuchasz tych "narzekań" wypada powiedzieć co się myśli czy może zacisnąć żeby i przemilczeć w imię zasady " cudze podwórko, cudza sprawa"?