czy pracowalybyscie w takiej sytuacji

05.10.11, 13:43
Mam kolezankę, którerj facet zarabia około 15tysięcy netto, ona nie pracuje ma 1dziecko, calymi dniami siedzi w domu, a na pytanie czy pojdzie do pracy odpowiada, ze nie bo za miesiac pracy dostanie 1/10tego co jej maz wiec nie bedzie sobie zdrowia psuc praca. Fajnie? Nie fajnie?czy wy byscie pracowały gdyby maz zapewniał wam absolutnie wszystko?
    • estragonka Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 13:48
      niafajnie. ciekawe co pani zrobi jak mezowi sie znudzi albo przestanie tyle zarabiac.

      pracowalabym ale na pewno na swoim wtedy, zeby pracowac na takich zasadach jakie mi odpowiadaja, a nie komus kto by mnie zatrudnial.
      • tuje.1 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 13:50
        Mezowi sie nie znudzi bo to dobry facet, religijny, a pensja stale rosnie. Jednak ja tez bym w takiej sytuacji pracowala.
        • estragonka Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:06
          tuje.1 napisała:

          > Mezowi sie nie znudzi bo to dobry facet, religijny, a pensja stale rosnie. Jedn
          > ak ja tez bym w takiej sytuacji pracowala.

          hehe, roznie bywa. nikomu zle nie zycze, ale rozne rzeczy sie zdarzaja smile
        • princy-mincy Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:06
          nigdy nie wiadomo co przyniesie los
          nie zyczac nikomu zle- po prostu moze byc kryzys w zwiazku, kryzys w pracy, utrata pracy, wypadek, choroba
          po kilku latach wypada sie z rynku pracy
    • joana.mz Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 13:49
      pracowałabym bo lubię pracę
      w domu nie wykorzystałabym wolnego czasu w jakiś pożyteczny czas - nie potrafię.

      A jeśli miałabym nie pracować w podobnej sytuacji to opłacałabym z pensji męża składki na ubezpieczenie + fundusz emerytalny plus obowiązkowo polisa na życie męża.
    • lelija05 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 13:50
      Nie pracowałabym. Za to robiłabym coś na własny rachunek, żeby się lepiej czuć smile
    • majenkir Re: 05.10.11, 13:53
      tuje.1 napisała:
      >czy wy byscie pracowały gdyby maz za pewniał wam absolutnie wszystko?


      Nie. Wlasnie dlatego nie pracuje smile.
    • e_r_i_n Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 13:55
      15 tysięcy netto to nie jest zapewnianie wszystkiego. Więc tak, pracowałabym.
      • echtom Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:24
        Dla mnie 15 000 na trzy osoby to niewyobrażalne mnóstwo kasy smile
    • odcienie.szarosci [...] 05.10.11, 13:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • a-ronka tak,bo gdzie bym 05.10.11, 14:02
        pokazywała te kaszmiry,te futra,które mąz mi kupujesmile
      • odcienie.szarosci [...] 05.10.11, 14:07
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • ola Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:13

          Nie w każdym zawodzie można pracować na część etatu.
          Niektórzy pracują albo 10 godzin dziennie albo wcale. Wtedy taki rachunek troche inaczej wyglada...
          • princy-mincy Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 15:13
            zawsze sie mozna przebranzowic
    • triss_merigold6 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:00
      To zależy. Jako żona mogłabym rozważać niepracowanie, jako konkubina - nie, ponieważ nie ma między partnerami wzajemnego obowiązku alimentacyjnego. Ponadto musiałabym rozważyć na jakich warunkach nie pracuję (ubezpieczenie, składki) i jaka jest za to cena.
    • ola Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:01

      Ja jestem w takiej sytuacji, tyle, że mój mąz zarabia ciut więcej, a ja mam dwoje dzieci.
      Nie pracuję od kiedy urodziła się starsza córka (4 lata). Od razu wiedziałam, że po 2 latach urodze drugie dziecko, więc nie było moim zdaniem sensu wracać do pracy.
      Teraz mlodsza ma 1,5 a ja zaczynam mysleć o powrocie do pracy.
      W mojej sytuacji sa tu dwie wazne sprawy:
      - po pierwsze 4 lata z dziećmi w domu wcale nie oznacza nudy czy nieróbstwa. Ja przez ten czas dokończyłam studia, zrobiłam kilka fajnych kursów, sporo podróżówałam (bez ograniczeń urlopowych). Dzieci mają 3 miesiące wakacji w górach, nie muszą kisićsię w mieście. Mam generalnie fajnie zajęty cały dzień. Spacerami, wycieczkami, ksiazkami, wolontariatem w schronisku. Mam po prostu czas na wiele swoich pasji.

      - mój mąż żeby zarabiac takie pieniądze, jakie zarabia, musi się swojej pracy poświęcić w 200%. Nie ma mowy o braniu zwolnień na chorujące dzieci, odbieraniu ich z przedszkola o 17.00, zrobieniu zakupów itd. Jednym slowem, cała odpowiedzialnośc za rodzinę musi być na mojej głowie.
      Mocno się zastanawiam, czy brać sobie na głowe oba etaty (praca i 100% domu), bez żadnego wsparcia ze strony męża, tylko po to, żeby mieć satysfakcję, że jestem kobietą pracującą. I zarobić na waciki. Teraz mam luz, po powrocie do pracy będę miała straszny zasów i pretensje z każdej strony. I dzieci, że jestem w pracy, i w pracy, że muszę wyjsc do dzieci.

      Tak więc kiedy młodsza córka pójdzie do przedszkola ja pewnie do pracy wrócę, ale jakoś nie śpieszy mi się do tego za bardzo.
      • ola Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:40

        i chciałabym jeszcze zaznaczyć, że wiele zależy od:
        - wieku dzieci. Inaczej sprawa wyglada kiedy się jest w domu z dzieckiem rocznym a inaczej - z 13-letnim.

        - od zawodu rzeczonej pani. Inaczej postąpi pracownik np. strefy budzetowej (limitowany czas pracy, urlopy, etat), inaczej osoba wcześniej zatrudniona np. w mediach, gdzie pracuje się non stop, nie ma zbytnich szans na urlop czy zwolnienia. W pierwszym wypadku łatwiej jest wrócić, bo wiadomo, że uda się połączyć pracę z życiem prywatnym. W drugim - to juz bardziej złożona kwestia. Dla osób, które lubią czasem zobaczyć swoje dziecko - praca nie jest juz tak kusząca
    • whiteczeremcha Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:03
      Tak, pracowałabym bo mąż to instytucja niepewnatongue_out
    • kropkacom Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:06
      To zależy. Co pan na to? Czy nam starcza na to magiczne WSZYSTKO? Czy miałabym zdrowe dzieci? Czy praca dawałaby mi jakieś spełnienie?
    • sumire Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:07
      tak, albowiem uważam pracę za niezbędną dla zachowania zdrowia psychicznego. zajęłabym się nawet i wolontariatem, byle tylko coś robić i przebywać wśród ludzi.
      inna rzecz, że cenię sobie niezależność finansową i nie dałabym się całkowicie wpakować chłopu do kieszeni, choćby nie wiem jakie kokosy zarabiał. wydaje mi się to nierozsądne.
    • rosapulchra-0 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:09
      Zawsze mi koleżanki powtarzały, że kobieta MUSI mieć swoje pieniądze.
      To, że teraz mąż jej zapewnia wszystko - to super, ale co ona zrobi, jeśli mąż znajdzie sobie inna panią, której będzie zapewniał wszystko?
      Z drugiej strony są losowe sytuacje, które powodują, że trzeba się na tego męża zdać.
      Z drugiej strony dlaczego zakładać, że mąż odejdzie? Mężu też należy ufać. Chyba.
      Z drugiej strony warto mieć na przysłowiowe waciki własną kasę, daje to jakąś niezależność.
    • pali-kotka Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:12
      Mnie się wydaję, ze teraz to już nie są czasy na bycie żoną przy mężu, choć osobiście znam kilka takich przypadków, ale zazwyczaj panie realizują jakieś osobiste cele. Natomiast rozmawiałam ostatnio na ten temat z moim mężem, czysto akademickie rozważania, bo jako żywo on nie zarabia rzeczonych 15 tysięcy i kategorycznie stwierdził, ze niezależnie od jego dochodów chciałby żeby małżonka pracowała, poza argumentami z d... były tez takie, zę nikt nie jest wieczny, mąż za 15 tysi/mis też wiec dobrze by było żeby owa żona miała jakiekolwiek doświadczenie zawodowe, że żona ta mogłaby mieć w końcu zbyt wąskie horyzonty od tego siedzenia w domu itp.

      Ja chyba bym jedna pracowała bo lubię i moja praca jest dobrze płatna, jakoś rewelacje małża do mnie nie przemówiły, choć nie omieszkałam obrazić się an wszelki wypadek



    • szironna Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:16
      Ja bym pracowała, nie ma to jak niezależność finansowa (nawet jeśli 1/10 pensji męża).
      Mąż może odejść/ umrzeć/stracić pracę i co wtedy? Poza tym dla mnie to, że do domu "wnoszę" jest ważne.
      Rozumiem to, że kobieta motywacji nie ma, niemniej życie pisze różne scenariusze.
      • alyeska Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:26
        Ja pracuje bo chce a nie musze. Dzieci sa w szkole, mam pania do pomocy na stale i dochodne. Praca jest ciekawa i dobrze platna, ludzie super, szef najlepszy na swiecie. Oprocz innych czynnikow ogolnorozwojowych i emerytalno-rentowych, dobrze jest miec gdzie te "kaszmiry" pokazywac. Wakacyjnie tez w porzadku bo zawsze moge pojsc a dodatkowe bezplatne urlopowanie.
    • echtom Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:22
      Tak, ale raczej w wymiarze "na waciki", bez szaleństw. Miałabym za to więcej czasu na wolontariat.
    • gaskama Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:22
      Wszystko jest względne. Mój mąż też tyle zarabia i dlatego pracuję. Wymieniona kwota absolutnie ze wystarcza na wszystko. Natomiast nie pracowałabym za np. 2tyś, bo tyle zarabia moja niania. Ale gdyby mąż zarabiał 150tyś miesięcznie, to bym nie pracowała zawodowo. Realizowałabym się na innych polach. Może nauczyłabym się dobrze gotować?
    • chipsi Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:23
      TAK bo:
      - kobieta w domu krowieje
      - będę miała co jeść jak mi mój ukochany w dupę kiedyś kopnie
      - będę miała emeryturę
      - 1500 piechotą nie chodzi

      Jedynie co, to mogłabym sobie pozwolić na ewentualne wybrzydzanie w wyborze pracy i mogłabym robić to co naprawdę lubię bez presji "co będzie jak mnie zwolnią".
    • empirical Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:23
      Dla mnie pieniadze sa najmniej wazne jesli chodzi o prace. Praca jest moja pasja, nie wyobrazam sobie nie pracowac, chyba bym zwariowala.
      Nawet jakbym byla zona miliardera, na pewno bym pracowala, zalozyla swoj biznes...
    • a.nancy Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:26
      IMO klucz jest tutaj:

      > nie bo za miesiac pracy dostanie 1/10tego co jej maz

      skoro pani tak nisko ceni swoją pracę, to znaczy, że prawdopodobnie nie ma kwalifikacji, ani zawodu, który byłby jej pasją. mając wybór między domem a kasą w biedronce czy okienkiem na poczcie też bym pewnie wybrała dom.
      ale: mając ten komfort, że nie musi martwić się o kasę, pani mogłaby zainwestować w siebie - jakieś studia, szkolenia, rozwijanie hobby które z czasem mogłoby zacząć przynosić zyski...
    • princy-mincy Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:29
      ja bym pracowala chocby po to, by nie wypasc z rynku pracy
      najpewniej na wlasnej dzialalnosci, czyli na moich warunkach
      • niektorymodbija Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:36
        Zalezy - od wieku dziecka/dzieci. Od mozliwosci podjecia satysfakcjonujacej (niekoniecznie finansowo) pracy. Od planow na przyszlosc (moze zamiast pracowac lepiej sie doksztalcic?).
        Natomiast siedzenie w domu i nicnierobienie odpada, sfiksowac mozna. Lepiej pdjac prace chocby charytatywa.

        Natomiast nie rozumiem argumentu "pracowac, bo co jak maz pojdzie do innej". Wspolczuje zalozenia.
    • hawa.etc Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:31
      Piętnaście tysięcy "szału nie robi", więc nie byłoby dylematu.
      Gdyby zarabiał tyle, żeby naprawdę zapewniał mi wszystko, to na 100% zaoferowałabym się jako wolontariuszka w jakiejś fundacji, tłumaczyłabym książki, skoncentrowała się na solidnej pracy naukowej - robiła fajne, choć mało opłacalne rzeczy, bo odpadłby problem "zarabiam niewiele więcej, niż moja niania". Po prostu to przestałoby być problemem.
      • tolcia2 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:44
        ja finansowo nie muszę pracować ale chcę bo wariuje w domu. Lubie się rozwijać!
    • cherry.coke Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 14:44
      Tak, pracowalabym. Dla higieny umyslowej oraz z instynktu samozachowawczego, bo zaden maz czy uklad zyciowy nie jest na 100% pewny.
      • ola Moje drogie Panie 05.10.11, 14:57
        które wypowiadają się w tym watku czysto hipotetycznie i wspominają o pracy "dla własnej przyjemności".
        Przypominam Wam, ze jesli mąz bogaty, to zapewnie też nie głupi.
        Raczej nie będzie zachwycony opłacaniem całego sztabu osób, które przejmą obowiązki żony (niani do dzieci, pani do sprzątania i gotowania) tylko po to, zeby małżonka mogła się realizować w pracy. Pensja małżonki powinna jednak przewyższać te wydatki.
        Czasem trzeba policzyć, czy powrót do pracy, która jedynie ma sprawiać przyjemność, a nie przynosić też pieniądze, nie będzie kosztować więcej, niz Pani ma mozliwość zarobić.
        Problem znika oczywiście, kiedy Pani z przyjemnością zarobi swoje 10 tys, ale czy wszędzie tak dobrze płacą?
        • izak31 Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:03
          A czy małzonek zastanawia się z czego utrzyma się jego zona na starość?
          naprawdę nie jest sztuką zostac kurą domową przy bogatym mężu - sztuką jest pozostac całkowicie niezależną.
          Praca zawodowa nie jest obowiązkiem - jest dobrem. Dobrem,które musiałysmy sobie wywalczyć.
          Ja bym wołala aby moj mąz zarabiał tylko 7000 tys albo nawet 5000 tys ale zeby był Tatą a nie tylko weekendowym tatusiem i pierdołą, która nic wokól siebie i w domu nic potrafi zrobic.
          • ola Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:08
            Ja bym wołala aby moj mąz zarabiał tylko 7000 tys albo nawet 5000 tys ale zeby
            > był Tatą a nie tylko weekendowym tatusiem i pierdołą, która nic wokól siebie i
            > w domu nic potrafi zrobic.


            Woleć oczywiście mozesz.
            Ale jeśli mąz ma wysokie ambicje zawodowe i woli być Prezesem czy Wspólnikiem to już przestaje być takie proste.
            Oczywiście możesz tupnąć noga i odejść, ale nie każda żona będzie tak chciała odchodzić
            • izak31 Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:17
              Ja juz tupnełam nogą....Moj mąz miał propozycję pracy za niezłą pensję ale praca od rana do wieczora....Fakt ambicja mu trochę pocierpiała ale ja też mam ambicję i nie chce męza widywac tylko w weekendy.
            • cherry.coke Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:18
              "Moj maz jest z zawodu Prezesem i Wspolnikiem" big_grinDD
            • dziennik-niecodziennik Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:37
              niby tak.
              z drugiej strony - ja soobiscie wychodzilam za mąż nie po to zeby ktoś na mnei zarabiał, tylko żeby miec chłopa z którym bede szła przez zycie. po co mi taki co to wychodzi rankiem, a wraca późnym wieczorem i sił mu starcza tylko na to by zjeść, umyć się, szybki seks (albo i nie) i spac?... do kitu takie małżeństwo.
            • wuika Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 16:28
              Pani też może mieć swoje ambicje, też może woli być panią Dyrektorką, Wspólniczką, Prezeską, czy choćby 'zwykłą' Kierowniczką. I co? Pan płaci, pan żąda?
          • odcienie.szarosci [...] 05.10.11, 15:13
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • odcienie.szarosci [...] 05.10.11, 15:17
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • princy-mincy Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:05
          Ola, wszystko zalezy od kobiety i mezczyzny.
          Niektore kobiety widza sie doskonale w roli matki 'siedzacej w domu' przez kilka lat, innym odbija szajba juz po paru miesiacach.
          Sa mezczyzni, ktorzy nie wyobrazaja sobie, by ich zona pracowala (w imie najlepszego- choc nie zawsze dobrze pojetego- dobra dziecka) i tacy,dla ktorych komfort zycia ich partnerki jest rownie wazny (w mysl zasady szczesliwa mama to szczesliwe dziecko)
          I taki Pan przyjmie chec swojej zony/ partnerki ze zrozumieniem.
        • cherry.coke Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:07
          > Przypominam Wam, ze jesli mąz bogaty, to zapewnie też nie głupi.
          > Raczej nie będzie zachwycony opłacaniem całego sztabu osób, które przejmą obowi
          > ązki żony (niani do dzieci, pani do sprzątania i gotowania) tylko po to, zeby m
          > ałżonka mogła się realizować w pracy.

          To tym bardziej jest to wtedy dokladnie taki typ meza, ktory za pare lat moze kopnac radosnie w d*pe i znalezc sobie model z lepszymi parametrami. Dzwonek alarmowy powinien zabrzmiec dosc wyraznie.
        • bazylea1 Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:07
          ola napisała:

          > Przypominam Wam, ze jesli mąz bogaty, to zapewnie też nie głupi.
          > Raczej nie będzie zachwycony opłacaniem całego sztabu osób, które przejmą obowi
          > ązki żony (niani do dzieci, pani do sprzątania i gotowania) tylko po to, zeby m
          > ałżonka mogła się realizować w pracy. Pensja małżonki powinna jednak przewyższa
          > ć te wydatki.

          a małżonka to darmowa gosposia? przy takich dochodach to można sobie pozwolić na panią do sprzątania nawet jak żona nie pracuje.
          • ola Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:10

            Alez Wy lubicie proste rozwiązania.
            Jakby wszyscy musieli żyć na jedno kopyto...
            • cherry.coke Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:17
              Mozna zyc na bardzo rozne kopyta, pod warunkiem podstawowego szacunku do partnera. Maz, ktory obcina pozadomowe plany zony z powodow stricte finansowych typu brak na pomoc domowa to satrapa, a nie partner.
              Nawiasem mowiac, co za piekny przyklad upupienia kobity - pensja i praca rozwazana jedynie w kontekscie prowadzenia domu. Jak zarobi na gosposie, to moze pracowac, a jak nie to nie.
              • czarnaalineczka Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 16:40
                a jakby role sie odwrocily ?
                pani pracuje po 12 godzin dziennie
                zarabia 15 tys
                a pan zarabia 2 tys i sie "realizuje"
                podczas gdy dzieckie i domem zajmuje sie oplacone osoby ( powiedzmy 4 tys)

                tez byloby ok czy zaczeloby sie ujadanie na chlopa?
                • a.nancy Re: Moje drogie Panie 06.10.11, 00:28
                  > tez byloby ok czy zaczeloby sie ujadanie na chlopa?

                  a czemu miałoby być ujadanie? i dlaczego "realizuje" napisałaś w cudzysłowiu?
                  jeśli faktycznie się realizuje, tzn. za te 2 tys. robi coś, co go pasjonuje i rozwija, to nie widzę problemu.
                  problem byłby, gdyby oboje zarabiali po 2 tys. pracując 12 h dziennie i nie stać by ich było na nianię.
        • alyeska Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:10
          Moja droga Pani,
          ja sie hipotetycznie nie wypowiadam. I owszem moja pensja przekracza wielokrotnie pensje pani zajmujacej sie domem i dziecmi po szkole oraz drugiej pani sprzatajacej. Nawet gdyby nie przekraczala to i tak bym pracowala.
        • sumire Re: Moje drogie Panie 05.10.11, 15:24
          to chyba też kwestia wyboru partnera. osobiście nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem z kimś, kto by mi powiedział: 'przekalkulowałem to sobie, nie opłaca się, sorry kochana, ale zostajesz w domu'. a jeśli decydować o takich sprawach ma tylko ten, kto trzyma kasę, to już w ogóle smutno.
        • a.nancy Re: Moje drogie Panie 06.10.11, 00:22
          > Przypominam Wam, ze jesli mąz bogaty, to zapewnie też nie głupi.

          jak jest niegłupi, to zrozumie, że żona, która pragnie realizować się zawodowo, a jest siłą wtłaczana w rolę kury domowej, nie będzie szczęśliwa. a na dłużą metę jest szansa, że stanie się sfrustrowana, wiecznie znudzona i zaniedbana. nie twierdzę, że wszystkie niepracujące kobiety są zaniedbane, ale zaniedbanie bywa często wynikiem doła u tych, które chcą pracować, a nie mogą.

          > Czasem trzeba policzyć, czy powrót do pracy, która jedynie ma sprawiać przyjemn
          > ość, a nie przynosić też pieniądze, nie będzie kosztować więcej, niz Pani ma mo
          > zliwość zarobić.

          inteligentny facet zrozumie, że (o ile go stać) warto zapłacić niani po to, żeby mieć żonę zadowoloną z życia, bo sam będzie miał z tego zysk w postaci sympatyczniejszej atmosfery w domu.
          • jamesonwhiskey Re: Moje drogie Panie 06.10.11, 12:44
            > inteligentny facet zrozumie, że (o ile go stać) warto zapłacić niani po to, żeb
            > y mieć żonę zadowoloną z życia, bo sam będzie miał z tego zysk w postaci sympat
            > yczniejszej atmosfery w domu.

            ewentualnie zmieni zapuszczonego znudzonego babona
            na jakas fajna chetna nastolatke i bedzie mial jeszcze sympatyczniej i taniej
        • madzioreck Re: Moje drogie Panie 06.10.11, 00:40
          > Raczej nie będzie zachwycony opłacaniem całego sztabu osób, które przejmą obowi
          > ązki żony (niani do dzieci, pani do sprzątania i gotowania)

          Ach tak, to to są "obowiązki żony"... no teraz to walnęłaś. A ja myślałam, ze to są obowiązki po prostu domowe, które para dzieli w zależności od możliwości...

          To może Ty się, Droga Pani, zastanów, czy chciałabyś być w sytuacji, że bogaty Pan Mąż kopnie Cię w dupsko, jak mu się zachce, a Ty zostaniesz z ręką w nocniku, bez kasy, bez dochodów, bez perspektyw, bez doświadczenia. Zastanów się dobrze, zanim znów coś takiego walniesz.
        • policjawkrainieczarow Re: Moje drogie Panie 06.10.11, 04:00
          > Przypominam Wam, ze jesli mąz bogaty, to zapewnie też nie głupi.
          > Raczej nie będzie zachwycony opłacaniem całego sztabu osób, które przejmą obowi
          > ązki żony (niani do dzieci, pani do sprzątania i gotowania) tylko po to, zeby m
          > ałżonka mogła się realizować w pracy.

          te osoby przejmuja tez JEGO obowiazki, zeby ON sie mogl realizowac, n'est-ce pas? gdzie jest powiedziane, ze pranie i sprzatanie to obowiazek zony?

          > Pensja małżonki powinna jednak przewyższa
          > ć te wydatki.

          skad zalozenie, ze to pensja zony ma oplacac te wydatki, a nei pensja ich obojga? jesli panu sie nie podoba stosunek zarobkow zony do wydatkow na pomoc domowa, dlaczego ON nie zrezygnuje z czesci swoich zawodowych ambicji i nie poszoruje troche podlog w wygospodarowanym w ten sposob czasie?
    • bazylea1 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 15:05
      założyłabym własną działalność i regulowała sobie ilość pracy tak żeby było z ćwierć do pół etatu. żadnego szefa kretyna gdybym nie musiała.
      • zuzanna56 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 15:11
        Tak, pracowałabym.
    • pamplemousse1 Re: czy pracowalybyscie w takiej sytuacji 05.10.11, 15:09
      poszłabym do pracy na 3/4 etatu, bo chyba bym zwariowała w domu i koniecznie co najmniej jedno dziecko bym dodała do tego małżeństwasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja