Wypadek w przedszkolu

09.10.11, 21:10
Dziecko (z tych agresywnych, które roznosi energia, nie uważających) popycha na podłogę drugie dziecko. Jest krew, pogotowie itd., ale szczęśliwie nic poważnego się nie stało. Czy podejmujecie rozmowę z rodzicami winnego dziecka? Jak reagujecie, gdyby to Wasze dziecko uderzyło, popchnęło i ktoś poprosił o wyjaśnienia. A może milcząco udajecie, że nic się nie stało?
    • gryzelda71 Re: Wypadek w przedszkolu 09.10.11, 21:13
      W obu przypadkach nie.
    • aquuaa Re: Wypadek w przedszkolu 09.10.11, 21:29
      Gdy moje jest ofiara
      - badam okolicznosci zajscia
      - oczekuje wyjasnien ze strony placowki oraz deklaracji jak zamierzaja na przyszlosc panowac nad ancymonem.
      Nie interesuje mnie czy wezma na pogadanke rodzicow agresora czy nie - chcialabym jednak aby rodzice o samym zdarzeniu wiedzieli.
      Finalnie - ostrzegam, ze jesli ponownie nie dopilnuja dzieci wyciagne konsekwencje.
      Szarpanie, zadrapania, siniaki, klotnie miedzy dziecmi - to mi sie w glowie miesci.
      Wiezienie dziecka do szpitala z przedszkola wskutek jakichkolwiek obrazen (zawinionych przez inne dziecko czy nie) - w glowie mi sie nie miesci.

      Gdy moje byloby agresorem:
      - badam okolicznosci zajscia (moze tamto dziecko 'zaczelo' a moje sie bronilo)
      - przeprowadzam powazna pogadanke
      - organizuje przeprosiny kolegi/ kolezanki (rozumiem, ze jak krew sie polala i byla histeria + pogotowie to nie bylo czasu)
      - ostrzegam jakie na przyszlosc wyciagne konsekswencje jesli dowiem sie o takim zachowaniu

      Co do oczekiwanych wyjasnien z mojej strony - moge udzielic jesli porozmawiam z moim dzieckiem na spokojnie, a nie w szatni, gdzie stoi rodzic ofiary i czeka na te wyjasnienia z pretensjami.
    • hanalui Re: Wypadek w przedszkolu 09.10.11, 22:02
      klubgogo napisała:
      > Czy podejmujecie rozmowę z rodzicami winnego dziecka?

      A po co? Przeciez ich nie bylo na miejscu podczas wypadku to co niby mieliby mi powiedziec? Ze im przykro? Zakladam ze normalnym ludziom jest przykro. Za dziecko przebywajace w przedszkolu odpowiada placowka i to tam nalezy kierowac wszelkie zapytania i prosby o wyjasnienia.

      > Jak rea
      > gujecie, gdyby to Wasze dziecko uderzyło, popchnęło i ktoś poprosił o wyjaśnien
      > ia.

      Postukalabym rodzicowi w glowe i kazala zwrocic sie z pytaniem do opiekuna.Nie bedac na miejscu nic nie moge wyjasnic...moge co jedynie poznac i przekazac subiektywna ocene mojego dziecka, tak jak poszkodowany rodzic subiektywna ocene swojego dziecka. Jeszcze raz - osobami odpowiedzialnymi za dzieci bedace w przedszkolu jest -placowka, opiekunowie a nie rodzice na dany moment i to tam nalezy kierowac prosby o wyjasnienia.

      Swoja droga moja placowka nigdy nie udzielala informacji przez kogo moje dziecko zostalo uderzone, pogryzione itd, jak rowniez nigdy nie mowila, ze moje dziecko zachowuje sie tak czy smak niegatywie w stosunku do innych dzieci. Szczegolow to sie moglam dowiedziec od mojego dziecka jak zechcialo powiedziec, panie nie maja prawa mowic zadnych rzeczy, udzielac jakichkolwiek informacji o innych dzieciach do innych rodzicow
      Jesli byly jakies obrazenie mojego dziecka dostawalam protokol co zrobiono, jakiej pomocy medycznej udzielono mojemu dziecku, reszta sprawy w szczegolach kto mnie nie interesowala, zakladalam ze to i tak opiekun jest winny niedopilnowania a nie 2-3-4 latek.


    • aneta79_1979 Re: Wypadek w przedszkolu 09.10.11, 22:17
      mój syn =własnie z tych nadpobudliwych_ podrapał koledze buzię, wyglądało to strasznie, byłam wezwana na rozmowę z wychowawczynią, następnego dnia Kuba przeprosił przy mnie i wychowawczyni Kolegę, dał mu "coś słodkiego" i w sumie na tym sprawa się zakończyła. Było mi baaardzo wstyd za moje dziecko i byłam przygotowana na słuszne pretensje rodziców poszkodowanego i przepraszanie ich. Jednak sprawa sie na przeprosinach kolegi zakończyła-teraz sa najlepszymi kolegami
      • aga_sama Re: Wypadek w przedszkolu 09.10.11, 22:27
        Ja jestem matką takiego nadpobudliwego dziecka. Tak, zdarzył się rozbity nos, przewrócony kolega. Z młodym omawiam sprawę w domu, jest mi wstyd i jestem zła na niego, ale wiem, że on tego nie robi celowo.
        Z rodzicami ofiar nie rozmawiam, bo się z nimi mijam. Całkowitą odpowiedzialność za to co się dzieje w przedszkolu ponoszą pracownicy placówki. Mnie tam nie ma
        • zebra12 Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 08:36
          Całkowitą odpowiedzialnoś
          > ć za to co się dzieje w przedszkolu ponoszą pracownicy placówki. Mnie tam nie m
          > a


          A ja się z tym nie zgodzę. Dziecko nadpobudliwe powinno być leczone lub przebywać w placowce integracyjnej. Takie dzieci często nie reagują na polecenia, biją dzieci i nauczycieli. A nauczyciel niewiele może zrobić. Nawet przytrzymanie dziecka nie zawsze jest możliwe. Wiem o czym mówię, bo mamy takiego gagatka w szkole. Rzuca się na inne dzieci, wyrywa im włosy, drapie do krwi, nie reaguje na nauczyciela inaczej niż na dzieci - czyli kopie, bije, ciągnie... Chłopiec powinien brać leki, ale matka mu je odstawiła...
          Macie zdiagnozowaną nadpobudliwość?
          • aga_sama Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 22:00
            Tak, zebro, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
            I przepraszam, mój syn nie jest nadpobudliwy, źle się wyraziłam. Po prostu nie radzi sobie z wielością bodźców. co oczywiście nie znaczy, że zachowuje się jak uczeń, którego opisałaś. Ja też nie zachowuję się jak jego matka. nie biorę odpowiedzialności za zachowanie syna w przedszkolu, ale też nie zamykam oczu, tylko probuję rozwiązać problem - we współpracy z paniami.

            A wracając do tego, co napisałaś - tak, zgadzam się, moje dziecko powinno być w placówce integracyjnej. Tylko znajdź dla niego miejsce w takiej. Miasto bierze 50 tyś. dodatkowo ze względu na jego problemy, ale jak trzeba rozwiązać trudną sprawę w przedszkolu, to nie ma na nic pieniędzy.
          • magiczna_marta Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 22:10
            Co tak kiepsko, w piwnicach ich pozamykać, a jak już trafią do przedszkola to do kaloryfera ich przywiązać.

            Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale w klasie integracyjnej jest 5 miejsc dla dzieci orzeczeniowych.
            Co więcej, nie mogą być to dzieci z taką samą niepełnosprawnością, czyli np z ADHD może być na klasę dziecko sztuk 1, a co z resztą pytam?
            • arwena_11 Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 22:54
              Dzieci z ADHD nie są w puli tych 5 dzieci. One mają tylko zalecenie do klasy integracyjnej ale z puli dzieci zdrowych.
              W normalnej klasie należy wystąpić do gminy o opiekuna. Mają obowiązek dać.
              • aga_sama Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 23:23
                Buha ha
                Tja

                Starania o dodatkową osobę do grupy przedszkolnej kosztowały mnie więcej łez niż odebranie diagnozy spektrum autyzmu. Prawo prawem, ale w większości przypadków gminy i placówki oświatowe robią wszystko, aby przerzucić odpowiedzialność za trudne dziecko na rodziców, chociaż z tytułu problemów tego dziecka dostają ogromne pieniądze.
                • arwena_11 Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 23:33
                  No ja wiem, że to trudne, ale nie jest niewykonalne. Potrzeba samozaparcia smile
                  • aga_sama Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 23:50
                    Wierz mi, coś o tym wiem. Mnie się udało, ale tylko dzięki poważnemu i życzliwemu podejściu dyrekcji i nauczycielek. Jednak jestem wyjątkiem, bo większość rodziców słyszy, że sami muszą rozwiązywać problemy dzieci w przedszkolach.
      • miliwati Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 10:31
        aneta79_1979 napisała:

        > mój syn =własnie z tych nadpobudliwych_ podrapał koledze buzię, wyglądało to st
        > rasznie, byłam wezwana na rozmowę z wychowawczynią, następnego dnia Kuba przepr
        > osił przy mnie i wychowawczyni Kolegę, dał mu "coś słodkiego" i w sumie na tym
        > sprawa się zakończyła. Było mi baaardzo wstyd za moje dziecko i byłam przygotow
        > ana na słuszne pretensje rodziców poszkodowanego i przepraszanie ich. Jednak sp
        > rawa sie na przeprosinach kolegi zakończyła-teraz sa najlepszymi kolegami

        Przecież to niemożliwe suspicious Przemoc rodzi przemoc i oni teraz będą straumatyzowani do końca życia oraz będą się nienawidzieć (i mieć z tego powodu kolejne traumy). Może nawet będą dawać klapsy swoim dzieciom?

    • night_irbis Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 08:56
      Moja córka jeszcze w żłobku ugryzła swoją najlepszą przyjaciółkę. I to całkiem mocno i w niefortunnym miejscu - na policzku. Zostałam o tym poinformowana przez wychowawczynię i w obecności wszystkich przeze mnie moja córka została bardzo poważnym głosem upomniana z uzyskaniem obietnicy, że więcej się to nie powtórzy.
      Jako że rodziców tej koleżanki bardzo dobrze znam, to natychmiast zlokalizowaliśmy je na spacerze i moja córka solennie przeprosiła swoją koleżankę. Nadal zresztą po roku już od tego incydentu są najlepszymi przyjaciółkami smile

      Ale najbardziej z tego wszystkie spodobał mi się powód waśni, który obydwie dziewczynki wytłumaczyły wink Podobnież nie podzieliły kanapki wink Jak to z rodzicami tej koleżanki usłyszałyśmy, nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu wyobrażając sobie tą walkę o kanapkę zakończoną pogryzieniem wink

      A tak na poważnie, myślę, że niezależnie od sytuacji - agresor powinien przeprosić bezpośrednio ofiarę. Wszelkie inne poważniejsze konsekwencje typu kary, zmiana sposobu postępowania wobec delikwenta itd. powinno się wg mnie stosować dopiero gdy takie sytuacje się powtarzają. Pojedyńczy wybryk - szturchnięcie, kopnięcie, ugryzienie - zdarza się chyba każdemu dziecku w tym wieku.
    • yenna_m Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 10:32
      nie
      rozmawiam z przedszkolem, bo to przedszkole odpowiada za moje dziecko i malo tego, od wychowawcy w duzej mierze zalezy to, jak dzieci sie zachowują

      (vide: np superniania)
      • anyx27 Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 15:20
        yenna_m napisała:

        > nie
        > rozmawiam z przedszkolem, bo to przedszkole odpowiada za moje dziecko i malo te
        > go, od wychowawcy w duzej mierze zalezy to, jak dzieci sie zachowują

        Taaaa.....
        • yenna_m Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 15:34
          a nie?
          • czar_bajry Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 18:59
            Jako matka "agresora" przepraszam wraz z dzieckiem poszkodowanych a maluchowi kupuję batonika na przeprosiny, wręcza mój potomek.
            Jako matka "poszkodowanego" dziecka czekam na gest ze strony rodziców "agresora"
            • yenna_m Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 21:13
              moje dziecko mlodsze z tych, co to zwykle ono dostaje bęcki a nie on bęckuje wink
              starszak podobnie, bo ma zapowiedziane, zeby raczej nie bęckowal, bo spory i moze krzywde zrobic wink
              ale oni szkolni są (jak przedszkolni byli to tez nie byli wyrywni do bitki)

              mialam sytuacje, gdy dzieciaka mi kolega w przedszkolu dusil
              rozmawialam na ten temat z wychowawczynią i dyrekcją przedszkola i to nie pod kątem: zaszczuc tamtego dzieciaka, tylko zeby zasugerowac, ze moj dzieciak przezywa i nalezy jakos rozwiazac problem

              generalnie ja z tych, co to nie napadaja a staraja sie rozwiazywac sytuacje na spokojnie

              no i nadal uwazam, ze skoro oddaje dzieciaka szkole to szkola odpowiada za dzieciaka a nie nieobecny rodzic "agresora"
          • anyx27 Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 10:16
            yenna_m napisała:

            > a nie?

            Jesli to od wychowawcy by zależało, jak dziecko się zachowuje, to wszystkie dzieci zachowywałyby się tak samo. A tak nie jest. Dzieci są różne, różni są rodzice, którzy te dzieci wychowują, z róznych środowisk się wywodzą. Jest dużo czynników, które wpływają na zachowanie dziecka i zrzucanie całkowitej odpowiedzialności na opiekunki w żłobku czy przedszkolu jest niepoważne. Owszem, opiekunki mogą reagować, tłumaczyć, uczyć, ale i tak największy wpływ na zachowanie dzieci mają rodzice.
    • anorektycznazdzira Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 20:23
      Gdybym była po stronie "ofiary" domagałabym się i oczekiwała rozmowy.
      Gdybym była po drugiej stronie, nie paliłabym się do takiej rozmowy tongue_out, ale pewnie uznałabym, ze przyzwoitość nakazuje i że tamtym rodzicom się to należy. To, czyli przeprosiny. Trzeba zacisnąć zęby i iść pogadać.
    • na_pustyni Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 21:31
      Nie bardzo rozumiem to, co powyżej napisała któraś z matek - że jej agresywne dziecko nie bije celowo. A co - niechcący? W grupie mojej córki jest właśnie taka gwiazda, która nie radzi sobie ze sprzeciwem dzieci, z tym, że nie zawsze jest w centrum uwagi, z tym, że ktoś woli inną postać z bajki niż ona (przykłady można mnożyć) i reaguje agresją ficzyczną. I gdyby moje dziecko było regularnie jej ofiarą, miałoby traumy z tym związane, nie chciałoby chodzić do przedszkola, miałoby siniaki albo było podrapane, to zażądałabym wyjaśnień od rodziców agresorki. To, że opiekunka nie poradziła sobie z jednostkową sytuacją, nie usprawiedliwia rodziców, którzy nie radzą sobie z wychowaniem dziecka.
      • aga_sama Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 21:53
        Ta ktoraś z matek to ja

        Moje dziecko nie bije i niecelowo. Ty chyba też kiedyś popchnęłaś kogoś przypadkiem? no właśnie mojemu synowi zdarza się to, tylko dużo częściej niż innym. Żeby nie było, sam też cierpi przez swoją niezdarność, nieumiejętność przewidywania konsekwencji.

        Tak, wiem, że jestem niewydolna wychowawczo.
        • na_pustyni Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 11:36
          myślałam, że bije inne dzieci - źle Cię zrozumiałam, przepraszam
          nie gniewaj się, ale myślę, że gdyby kilka razy rozkwasił mojej córce nos (niechcący), to chciałabym z Tobą porozmawiać - tak, jestem egoistką i dobro mojego dzieciaka jest dla mnie najważniejsze, więc chciałabym wiedzieć, czy są jakies sposoby, żeby temu zaradzić
          moja córka nie bije i nie jest bita, nie umie też oddać i poskarżyć, przyznam, że ma przekichane, a jednak nie jest kozłem ofiarnym - kiedy koleżanka ją gryzła (miała fazę na gryzienie i gryzła wszystkie dzieci, które jej w czymś podpadły), to najpierw rozmawiałam z opiekunkami, a potem chciałam rozmawiać z rodzicami, jednak sytuacja się poprawiła i problem się skończył; opiekunki powiedziały wprost, że już nie dają z nią sobie rady i zasugerowały rodzicom psychologa, dziwię się, że rodzice sami na wcześniej nie wpadli

      • hanalui Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 22:07
        na_pustyni napisała:
        >To, że opiekunka nie poradziła sobie z jednostkową sytuacją, nie uspra
        > wiedliwia rodziców, którzy nie radzą sobie z wychowaniem dziecka.

        A skad wiesz ze sbie nie radza? Moze przy nich dziecie zachowuje sie zupelnie inaczej
        Przeciez nie od dzis wiadomo ze dzieci przy jednej osobie zachowuja sie tak, przy innej tak, a przy innej jeszcze inaczej.
        Jak dla mnie to wina opiekuna i kropka, a ze mamuncie boja sie dupsko zawracac opiekunowi i jego obarczac wina, to ida na latwizne i leza do bogu ducha winnego rodzica, ktorego nie bylo przy sytuacji i nijak nie mogl zareagowac, zamiast wymagac i oczwkiwac od opiekunow ze sie przyloza do rozwiazywania i nadzorowania konfliktow w grupie
        • anorektycznazdzira Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 00:03
          A ja myślę, że to nie jest tak, że rodzić jest bidulek niewinny. To jego dziecko i ponosi odpowiedzialność, jak ono się zachowuje. Oczywiście nie o to chodzi, aby rodzica ukaraćwink albo się na nim odegrać, tylko o to, że to rodzic potencjalnie ma największy wpływ na dziecko i najwięcej od niego wyegzekwuje. Patologii nie liczę. Bo moim zdaniem to nie o konflikty w grupie padło pytanie, tylko o szczególnie problemowe dziecko, które się w grupie nie chce/nie umie zachowywać w sposób cywilizowany. Ja tu widzę dla rodzica ogromną rolę do odegrania!
          • hanalui Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 00:40
            anorektycznazdzira napisała:

            > A ja myślę, że to nie jest tak, że rodzić jest bidulek niewinny. To jego dzieck
            > o i ponosi odpowiedzialność, jak ono się zachowuje.

            Tak w przypadku kiedy jest na miejscu i widzi co sie dzieje, nie w przypadku kiedy jest 20 km dalej w pracy.

            >tylko o to, że to rodzic potencj
            > alnie ma największy wpływ na dziecko i najwięcej od niego wyegzekwuje.

            No i mamy...idziemy na latwizne...rodzicowi robimy zjebke, zeby przypadkiem nie podpasc pani Zosi, opiekunom co sie i naszym, i agresorem zle zajmowala, i na wczas nie zauwazyla ze sie rodzi konflikt

            > Bo moim zdaniem to nie o konflikty w grupie padło pytanie, tylko o
            > szczególnie problemowe dziecko, które się w grupie nie chce/nie umie zachowywa
            > ć w sposób cywilizowany.

            Ale to jedno dziecko moze powodowac konflikty w calej grupie....i pani od tego tam siedzi by sie tym zajmowac. To nie jednej mamie czy drugiej placa za to by rozwiazywac konfikty, radzenie sobie z takim czy innym dzieciem.

            > Ja tu widzę dla rodzica ogromną rolę do odegrania!
            Skoro zalozylas ze nie patologia...to pewnie i odgrywa.
            Ja natomiast widze ogromne pole do popisu jest dla profesjonalnej kadry ktora ma ku temu wlasciwe wyksztalcenie, szkolenia i szokuje mnie ze rodzice nie tam kieruja swoje "ale" zalatwiaja sprawy miedzy soba i miedzy dziecmi osobno. Dziwie sie matkom ze z pokora przyjmuja ze to ich dzieci sa agresorami? A gdzie byl opiekun? Co wtedy robil?
            • anorektycznazdzira Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 09:14
              Dlaczego zakładasz, że z powodu rozmowy z rodzicami poszkodowani "nie kierują" żadnych uwag do opiekunki grupy? No nie rozumiem, to trzeba wybierać?
              Poza tym w idealnym świecie zapewne wszystkie opiekunki są kompetentne, w 100% zorientowane i idealnie reagują rozwiązując problemy w mig. Ale tutaj mowa o notorycznych przypadkach agresji, kiedy to dokładnie wiadomo, że samo przedszkole nie poradziło sobie z problemowym dzieckiem. To nie szkoły i przedszkola wychowują, to rodzice.

              Pisanie, w stylu, że co ma ten rodzic zrobić, jak on był daleeeeko, daleeeeko i biedny nie widział nie odnosi się do omawianego przypadku: notorycznych agresywnych zachowań, tylko do nieomawianego wypadku czy jednorazowego wyskoku. Kiedy coś się powtarza, to główną osobą, która powinna interweniować jest rodzić, w procesie wychowawczym. Jeszcze raz: to nie szkoła/przedszkole wychowuje dzieci, choć wielu by tak chciało.
              • hellulah Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 10:13
                No patrz anorektyczna, jakbym przeczytała twój post, już bym się nie musiała wypisywać smile tak się zgadzam.

                > Kiedy coś się powtarza, to główną osobą, która powinna interweniować jest rod
                > zić, w procesie wychowawczym. Jeszcze raz: to nie szkoła/przedszkole wychowuje
                > dzieci, choć wielu by tak chciało.

                Właśnie tak.
        • hellulah Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 10:04
          Oj, się czepnę.

          To, że sobie rodzice nie radzą wychowawczo nie oznacza automatycznie - uwaga - że to ich wina, że są do niczego, że nie próbują itd.. Mogą próbować, mogą być całkiem ok, mogą brać na siebie odpowiedzialność za świadome wychowywanie dziecka i po prostu nie odnosić spektakularnych sukcesów, bo np. sytuacja wyjściowa (powiedzmy - jakieś deficyty) jest trudna.

          Ale na Wielkich Przedwiecznych! Jeśli dziecię zachowuje się przy rodzicach zupełnie inaczej (czytaj - poprawnie), a poza bezpośrednią kontrolą rodziców zachowuje się agresywnie - to znaczy, że jest źle wychowane. Chyba dobrym wychowaniem tego nie nazwiesz. I chyba nie powiesz, że od wychowywania dziecka są wyłącznie panie z przedszkola, albo bo ja wiem, kosmici czy Muppety, o pardon! Teletubbisie. Za wychowanie dziecka (co mieści w sobie przyuczenie do poprawnego zachowania niezależnie od warunków) odpowiadają przede wszystkim jego bezpośredni stali opiekunowie, tu zakładamy, że są to rodzice.

          Owszem, za zachowanie dziecka w przedszkolu oraz za pewien wkład w wychowanie dziecka odpowiadają opiekunki w przedszkolu.

          A tak wracając do pytania z postu założycielskiego, faktycznie, rozmowa na temat przede wszystkim (według mnie) z opiekunkami czy nawet dyrekcją, ale nie wiem czemu unikać także rozmowy z rodzicami (w obu wypadkach). Na szczęście nas takie przyjemności ominęły, ale tak teoretycznie, byłoby mi dziwnie mijać na holu rodzica dziecka jakoś tam ukrzywdzonego (przypadkowo lub nie) przez moje, i na odwrót, niby co, "dzień dobry" i udajemy, że nic się nie stało? Przecież nie chodzi o wydrapywanie oczu, tylko o dostrzeżenie problemu, przeprosiny, rozładowanie napięcia.

          Tak, w obu przypadkach po wyjaśnienia i uzgodnienia do opiekunek, a z krótką i spokojną rozmową do rodziców.
      • magiczna_marta Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 22:28
        A wyobrażasz sobie że dziecko może nie potrafić nawiązać z innym dzieckiem kontaktu i to że jest w stosunku do niego agresywne wynika z jego frustracji i z tego że on bardzo chce i potrzebuje tego kontaktu z rówieśnikami ale nie potrafi (z różnych przyczyn).
        To się już w tym ciasnym światopoglądzie nie mieści?
        Pozamykanie takich dzieci w szkołach specjalnych problemu nie rozwiązuje, ponieważ czerpią one wtedy wzorzec z dzieci chorych, naśladując je, co zaprzepaszcza im w przyszłości szanse na normalne życie. W momencie kiedy są w grupie dzieci zdrowych mają szanse czerpać z nich wzorce i naśladować poprawne relacje międzyludzkie które w takiej grupie mogą zaobserwować.
        • arwena_11 Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 23:03
          Wiesz, ale ja bym wolała, żeby nie zdobywali tych umiejętności na moim dziecku. To nie króliki doswiadczalne. Agresywne dziecko musi mieć odpowiednią opiekę. To rodzic ma ją zapewnić, lub wymóc to na placówce. Inne dzieci nie mogą ucierpieć.

          I odróżniam przypadkowe akcje, ( typu dzieci się pokłóciły, pobiły, nawet ze śladami walk na ciele, ale przeprosza się i wyciągną wnioski ) od notorycznych aktów agresji jednego dziecka
          • aga_sama Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 23:28
            Arwena, mylisz się. agresywnemu i w ogóle każdemu dziecku opiekę ma obowiązek zapewnić placówka, w której ono przebywa. Nie rodzice, rodziców w szkole nie ma.

            I masz całkowitą rację, że inne dzieci nie mogą cierpieć, bo dziecko trudne nieustannie stwarza groźne sytuacje. Tylko co mają zrobić rodzice tych dzieci? Chodzić do przedszkola, żeby tam pilnować swoich pociech?
            • arwena_11 Re: Wypadek w przedszkolu 10.10.11, 23:39
              Ja wiem, że placówka. I można ją do tego zmusićsmile. Miałam sytuację taką w przedszkolu dzieci, gdzie dyrektor bagatelizował, bo oni pracują z dzieckiem i jest psycholog, to przedszkole katolickie i nie mogą się pozbyć takiego dziecka itd. Tylko, że to nic nie dawałosad. Dopiero pismo oficjalne z paragrafami, co grozi dyrektorowi jako osobie odpowiedzialnej za bezpieczeństwo dzieci w placówce oraz z informacją, że kolejny atak agresji wobec naszych dzieci zaskutkuje pozwem przeciwko placówce, zdziałało cuda. Skończył się problem. nie wiem czy zaczęli bardziej pilnować, czy co, ale z agresją już nie było problemów.
              • eliszka25 Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 03:54
                bez wzgledu na to, czy to moje dziecko byloby "ofiara" czy "agresorem" przede wszystkim wymagala bym wyjasnien od opiekunow w przedszkolu. to oni sa na miejscu i to oni powinni czuwac rowniez nad bezpieczenstwem powierzonych sobie dzieci.

                gdyby moje dziecko spowodowalo taki wypadek, to w domu odbylaby sie powazna rozmowa. w zaleznosci od tego, co sie wydarzylo byc moze wyciagnelabym jakies konsekwencje i z pewnoscia poszlibysmy przeprosic poszkodowanego.

                dzieci w tym wieku najczesciej jeszcze nie zdaja sobie sprawy z wlasnej sily czy konsekwencji swoich zachowan. nie mysla "do przodu" i nie potrafia przewidziec, ze jak podstawia noge biegnacemu koledze, to ten moze sie przewrocic, walac glowa w kant stolu i w konsekwencji wyladowac w szpitalu. natomiast podczas pobytu w przedszkolu/szkole to wychowawca/nauczyciel/przedszkolanka sa odpowiedzialni za powierzone sobie dzieci. moj syn w domu nie zachowuje sie tak, jak zachowuje sie kiedy spotka swoich dwoch kolegow ze szkoly. ogarnia ich totalna glupawka i sa czesto trudni do opanowania. absolutnie nie twierdze, ze to wina tamtych chlopcow, po prostu tak na siebie wzajemnie dzialaja. wspolczuje ich pani, ale to ona musi opanowac sytuacje, bo mnie tam nie ma. co nie oznacza, ze umywam rece, bo w domu walczymy z glupimi zachowaniami. jednak jesli mnie nie ma, to nie moge zareagowac, bo niby jak?
            • hellulah Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 10:10
              Placówka ma zapewnić opiekę, a rodzice wychowanie i jeśli się inaczej nie da - leczenie.

              Czy ty sugerujesz, że jeśli dziecko jest trudne, nieustannie stwarza groźne sytuacje to rodzice nie muszą nic robić? bo placówka ma zapewnić opiekę? bo co mają zrobić?

              Powtarzam - wychowywać, albo szukać wsparcia terapeutycznego, współpracować z opiekunkami i wychowywać/rehabilitować/leczyć.

              • aga_sama Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 12:57
                Stawiasz trudne pytanie.
                Jeżeli dziecko sprawia notoryczne problemy w placowce, to najpierw powinny zadziałać wychowawczynie, potem przedszkolna psycholog. wnioski - do rodziców i dyrektora.
                Wg nowych przepisów przedszkole ma obowiązek zapewnić fachową pomoc psychologiczną i pedagogiczną każdemu dziecku, ktore tego wymaga.
                I jest druga strona medalu: rodziców trudnego dziecka do niczego nie można zmusić. Do terapii czy leczenia także. U mojego Aspi w grupie jest najprawdopodobniej jeszcze 2 dzieci ze spektrum autyzmu. I co? I nic. Rodzice nie pójdą do psychiatry, panie przeszkadzają, dzieci się męczą, cała grupa się męczy, ale oni nie bedą robić z dziecka wariata...
                • hellulah Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 13:37
                  Trudne? gdybyśmy rozmawiały o łatwych przypadkach...

                  Piszę z mojej punktu widzenia, tak, jak ja to postrzegam - a według mnie od wychowania dzieci są opiekunowie bezpośredni (rodzice czy ktokolwiek, z kim dziecko mieszka i kto jest opiekunem prawnym).

                  W placówce, jakiejkolwiek, opiekunowie muszą zapewnić każdemu dziecku bezpieczeństwo. Mają także wpływ na wychowanie, ale nie można - według mnie - zapominać o roli rodziny, bo ta jest o wiele większa. To tak, jakby wymagać, że dziecko karmione będzie wyłącznie w przedszkolu (bo przedszkole ma taki obowiązek), a w domu u rodziców - już nie musi dostawać niczego do jedzenia ani picia.

                  Szkoda, że nie można zmusić do współpracy czy raczej przy jej braku rozwiązać umowy. Według mnie dobrze, że to placówka ma działać jako pierwsza (obowiązek zapewnienia fachowej pomocy), ale szkoda, że przy braku współpracy nie można... po prostu potwierdzić faktu, że współpracy nie ma - inaczej mówiąc, pożegnać się z takimi rodzicami, niestety też z dzieckiem (to dziecko owszem straci, ale większość, grupa, skorzysta).



              • eliszka25 Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 15:22
                owszem rodzice maja wychowywac i jak sama napisalam, w domu zwalczamy glupie zachowania i nigdy nie puszczam mimo uszu uwag wychowawczyni. jednak podczas pobytu mojego dziecka w szkole, to opiekun w szkole JEST ZA TO DZIECKO ODPOWIEDZIALNY. niby jak ja mam zareagowac, skoro mnie tam nie ma? ja moge zareagowac jedynie PO FAKCIE, co zawsze robie. na szczescie moj mlody wielu problemow w szkole nie sprawia.

                sama piszesz, ze trzeba wspolpracowac z opiekunami w szkole, dlatego wlasnie to od opiekunow w szkole/przedszkolu oczekiwalabym wyjasnien i z nimi probowalabym rozwiazac problem, gdyby powtarzaly sie akcje typu pobicie w wykonaniu mojego dziecka.
                • hellulah Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 20:02
                  Chyba się nie rozumiemy. Nikt (w sensie - ja) nie każe tobie reagować (w sensie - rozdzielać/uspokajać bijących się dzieci), gdy coś się dzieje w przedszkolu.

                  Reagować (w sensie - wychowywać w domu) masz przed faktem (żeby zminimalizować ryzyko jego zaistnienia) oraz tak jak słusznie piszesz, po fakcie. Jeśli tak robisz, to ok, tak powinno właśnie być. Czyli się zgadzamy.

                  > od opiekunow w szkole/przedszkolu oczekiwalabym wyjasnien i z nimi probowalaby
                  > m rozwiazac problem, gdyby powtarzaly sie akcje typu pobicie w wykonaniu mojego
                  > dziecka

                  ...a rodziców dziecka czy dzieci poszkodowanych omijałabyś udając, że są powietrzem? (nie pamiętam, co na ten temat już pisałaś w innych postach).

                  Oczywiście, każdy robi jak mu pasuje, ja bym tak nie mogła. I za chamów miałabym ludzi, którzy w podobnej sytuacji udawaliby, że nie znają ani mnie, ani mojego dziecka - żeby tylko nie powiedzieć, przepraszamy, już został wdrożony - we współpracy z opiekunami - program naprawczy (niekoniecznie tymi słowami).

        • na_pustyni Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 11:38
          a Ty do mnie to?
          bo jak do mnie i w odpowiedzi na opisane przeze mnie dziecko, to pudło - dziewczynka jest przebojowa, wyszczekana, sprzedałaby za jeden uśmiech własnych starych
    • foro-estupido Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 11:46
      Pewna osoba ma taką własnie córkę....Niegrzeczna na maxa...Szlag mnie trafia jak do mnie z nią przyjeżdża.Ona moje dzieciaki bije,popycha,szczypie,szarpie,gryzie.A matka tylko"taaak nie wooolnooo"
      Nie raz była wzywana do przedszkola bo młoda coś komuś zrobiła,a dop[iero w sumie 1,5mca chodzi do przedszkola.
      Często z takimi rodzicami nie da się porozmawiac,bo nie widzą ,że ich dziecku należy się porządnie dac w tyłek.


      Hehehehe.Teraz się zacznie temat"klaps" big_grin
      • bei Re: Wypadek w przedszkolu 11.10.11, 16:40
        Często z takimi rodzicami nie da się porozmawiac,bo nie widzą ,że ich dziecku n
        > ależy się porządnie dac w tyłek.


        ZNAM dzieci bite, wcale nie są grzeczniejsze od innych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja