przemoc w rodzinie - z innej perspektywy

14.10.11, 20:56
Temat trudny i bardzo intymny.Czy któras z was jako dziecko doświadczyła przemocy w rodzinie??Nie pisze tu nawet o klapsach , czy biciu gdy byłam dzieckiem.Najgorsza była dla mnie sytuacja miedzy rodzicami. Napady agresji mojego ojca, ciągle awantury- o wszystko...pamietam strach - jaki odczuwałam kiedy ojciec był miły dla mamy...okropnie sie bałam że i tak za chwilkę wybuchnie...fakt patrzenia na poniewieranie mojej ukochanej mamy - był dla mnie najwieksza kara..miałam wrażenie że bardziej mnie to boli niż bicie mnie..nie mogłam na to patrzec...stawałam miedzy rodzicami..i nic..wtedy agresja ojca była kierowana też do mnie...Mimo wizyt mojego ojca u psychiatry , brania leków..nic sie nie zmieniło..dalej..sytuacja tak wyglada. Poukładałam jakos swoje dorosłe zycie z nim..było ok. ostatnio znów próbował podniesc na mnie reke...i tego już nie wybacze...mam 32 lata i już sobie na to nie pozwole. MojA mama dalej tak żyje w ciągłym strachu, że powiedzenie czegokolwiek spowoduje wybuch...i tak jest ciągle..nawet teraz nie moge mu powiedziec co mysle o nim, poniewaz to - co mysle jest WINA MOJEJ MAMY...kocham mame nad życie...ale zdaje sobie sprawe ze ona sama musi podjac decyzje..ale pewnie tego nie zrobi...na moje życie cała ta sytuacja miała ogromny wpływ...nie mam i nigdy nie miałam poczucia własnej wartosci, wczesnie wyszłam za mąż by uciec z tego domu...ta sytuacja okropnie zawazyła na moim życiu..ciągle martwie sie o mamie..tak ja kocham i chciałabym zeby była szczesliwa, bo zasługuje na to...czy są tu jakies dziewczyny o podobnych przeżyciach...?? powiedzcie jak żyjecie dzis kiedy jestescie dorosłe....
    • angazetka Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 22:26
      Trochę zbyt intymny temat jak na forum publiczne...
      Znam dwie rozsądne metody radzenia sobie z czymś takim: terapia i/lub odcięcie się.
    • noemi29 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 22:40
      Jakbym czytała prawie o sobie... jestem po 7 miesięcznej terapii, ponieważ nie mogłam poradzić sobie z uczuciem odpowiedzialności za moją, dorosłą przecież, mamę. Trochę pomogła terapia. Jednak to moja mama, kocham ją i nigdy nie będzie obojętny mi jej los. To wszystko nadal kładzie się cieniem na moim dorosłym życiu sad
    • hanna26 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 22:51
      Mój ojciec mnie bił, ale aż takiej traumy nie przeżyłam. Bił tylko mnie, mamy nigdy nie tknął. Jest nerwusem, zawsze łatwo się wkurzał, wtedy brał gruby, czarny skórzany pas i bił bez opamiętania.
      Teraz z ojcem mam w miarę normalne stosunki. Czasami zajmuje się naszymi dziećmi, stał się, zwłaszcza dla nich, łagodny jak baranek. Ale też wie, że ani ja, ani mąż nie pozwolilibyśmy na żadne przejawy agresji.
      Niemniej coś we mnie pozostało. O ile z mamą czy teściową widuję się z prawdziwą radością, o tyle za spotkaniami z ojcem nie przepadam. Uwielbiają go nasze dzieci, pozwala im - dosłownie i w przenośni - włazić sobie na głowę. Ja go nie uwielbiam. Za dużo z nim przeszłam.
    • wrzesniowa_panienka Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 23:11
      dziewczyno, nie zostawiaj tak tego, Twoja mama musi sie czuc bardzo bezradnie, praktycznie poddaje sie tyranowi i jest od niego psychicznie uzalezniona.
      Dobry psycholog by jej pomogl!
      • motylewbrzuchu123 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 23:24

        > dziewczyno, nie zostawiaj tak tego, Twoja mama musi sie czuc bardzo bezradnie,
        > praktycznie poddaje sie tyranowi i jest od niego psychicznie uzalezniona.
        > Dobry psycholog by jej pomogl!

        Tak, biedna biedna mamusia, sierotka taka bezbronna katowana przez tyrana. Na litość boską, kim trzeba być żeby się zasłaniać przed biciem dzieckiem? żeby dziecku taką krzywdę zrobić dzieciństwem z ojcem, który się znęca nad rodziną? Przecież to była i jest dorosła osoba, powinna była chronić swoje dziecko i odejść od gnojka.

        A do założycielki wątku: idź proszę jak najszybciej na jakąś terapię, bardzo tego potrzebujesz.
    • gaja78 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 23:44
      superslaw napisał:

      > ...na moje życie cała ta sytuacja miała ogrom
      > ny wpływ...nie mam i nigdy nie miałam poczucia własnej wartosci, wczesnie wyszł
      > am za mąż by uciec z tego domu...ta sytuacja okropnie zawazyła na moim życiu..c
      > iągle martwie sie o mamie..tak ja kocham i chciałabym zeby była szczesliwa, bo
      > zasługuje na to...czy są tu jakies dziewczyny o podobnych przeżyciach...?? powi
      > edzcie jak żyjecie dzis kiedy jestescie dorosłe....

      Ja jestem po podobnych przeżyciach. Co prawda ojciec nigdy nie kierował przemocy bezpośrednio do mnie, ale sam fakt, że generował sytuacje przemocowe w domu uważam za przemoc wobec mnie jako dziecka.

      Miałam długi czas poczucia niskiej wartości, minęło. Na pewno jest w tym zasługa odnalezienia się we własnym, dobrym życiu. Takim szczerze własnym, z poczuciem, że mogę budować coś dobrego.

      Praca nad relacją z matką zajęła mi nieco więcej czasu. O kilka lat więcej. Jeszcze jestem w trakcie uczenia się, modyfikowania moich reakcji na wiedzę o jej nieszczęśliwym położeniu (bo ojciec znów ma gorsze dni). Doprowadziłam sprawę do jasnej sytuacji: mamo, pomogę ci logistycznie, finansowo i psychicznie zmienić to wszystko. Przy czym to nie jest tak, ze nie mam co robić z pieniędzmi. Finansowo i logistycznie oznaczało: razem z mężem, babcią i tobą dostaniemy kredyt na niewielkie mieszkanie dla ciebie, a potem pomożemy tobie i ojcu przejść jakoś przez podział majątku przy rozwodzie. I w ogóle przez rozwód.
      Nie zdecydowała się, co pewnie było do przewidzenia. Trudno, zaakceptowałam to razem z konsekwencjami - nadal (a może dopiero teraz) jestem przyjaciółka, nadal wysłuchuję jej płaczu, ale jakoś łatwiej niż kiedyś wychodzi mi emocjonalne odcięcie się od tego. Moja oferta logistyczna jest nadal aktualna, skoro matka nie korzysta, to ja już nic więcej nie mogę. Wysłuchuję jej, mówię że rozumiem, mówię że współczuję. Tylko już nie mam takiego poczucia bezsilności jak kiedyś, bo przecież doprowadziłam sprawę do miejsca, gdzie matka jasno się określiła, że nie chce zmienić swojego życia - to mi bardzo pomogło (jakkolwiek to okropnie brzmi).

      Myślę że w moim przypadku kluczem do poradzenia sobie z sytuacją matki było też porozumienie się z nią. Również prowokowanie kłótni o ojca, wyflaczenie się z moich przemyśleń i uczuć przed nią (ale bez obwiniania jej, zwykłe wypłakanie się). Takie interakcje pozwoliły mi lepiej rozumieć jej punkt widzenia, jej emocje, jej system wartości. Mam teraz jasnosć widzenia, dlaczego tak a nie inaczej ułożyła sobie życie i że to jak wyszło wcale nie oznaczało, że ja byłam mało ważna.

      Jest taka książka "Nie obwiniaj matki". Przeczytałam. Nie wiem czy mi pomogła. Na pewno nie zaszkodziła smile
    • gupia_rzona Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 23:52
      Ja przeżyłam przemoc zarówno fizyczną jak i psychiczną. Ojciec pił. Bił moją mamę i moje dwie siostry. Mnie dostawało się najmniej, bo byłam najmłodsza. Ale do dziś pamiętam ten strach, kiedy nie wiedziałam co robic: Jak mama płacze nad rozlanym garem zupy który nam ugotowała a on ją wylał na podłogę... jak była cisza w domu i było słychać jego kroki na klatce... jak wracałam z mamą z jej pracy i nie wiedziaLyśmy, czy nas wpuści do mieszkania czy nie. Jak nie wpuści, to gdzie są moje siostry (nie było tak powszechnych komórek jak teraz). Potrafił wyłączać nam korki żeby nie było światła, a my uczyłyśmy się do klasówki. Potrafił wyzywać, podejrzewać ciągle że jesteśmy w ciąży...
      kiedy dorosłyśmy i zaczęłyśmy świadomie do tego podchodzić, umocniłyśmy psychicznie także moją mamę. To był trudny i czasochłonny proces, ale się udało. Dziś ja i moje dwie siostry mamy mężów i dzieci. Śmiem twierdzić, że udane. Mama urosła w siłę, szukała pomocy w sądzie i na policji. Znalazła oparcie i w nas i w wymiarze sprawiedliwości. Mój ojciec jest teraz maluczki. Schorowany. Nawet mi go żal... Czuję się silniejsza w życiu dzięki tym doświadczeniom. Ale nikomu bym tego nie życzyła.
      • gupia_rzona Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 14.10.11, 23:57
        śmiem twierdzić, że udane mamy rodziny smile bo tak dziwnie napisałam powyżej.
        I nie. Temat nie jest dla mnie zbyt intymny na forum. To nie moja wina, że miałam w rodzinie przemocowca. Od lat walczę z tym przekonaniem, że tozbyt intymne, i o tym się mówić nie powinno.
        • angazetka Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 15.10.11, 00:01
          "Zbyt intymny" nie znaczy, że się o tym mówić nie powinno. Znaczy, że nie każdy ma ochotę się tym dzielić z całym światem. Czytam wasze wypowiedzi i podziwiam otwartość.
      • kkokoszkaa Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 15.10.11, 01:13
        Twoja mama ma bardzo mądrą córkę, wiem że to intymne dla Ciebie- jak nie chcesz to nie pisz. Pytam, bo historia. którą opisałas jednak należy do rzadkosci- zazwyczaj kobiety żyja z oprawcami, a dzieci nie potrafia sobie poradzic w dorosłym zyciu z bagażem wyniesionym z domu. Twój post jest budujący. Powracam do pytania- rozmawiałaś po tym wszystkim z tatą tzn o jego przemocy? Wybaczyłas mu? Oczywiście proszę nic nie mów jesli te pytania sa zbyt napastliwe w tej delikatnej materii.
        • superslaw Re: kkokoszkoo 15.10.11, 11:11
          Z moim ojcem nie da i nie dało sie nigdy o tym rozmawiac - bo "ON nie pamięta" że sie tak zachowywał. A jak raz nabrałam odwagi i powiedziałam że nie damy sie już bic ..to dostał znów furii...jako dziecko marzyłam że gdy bedzie stary i bezsilny już wykrzycze mu to wszystko w twarz..jeszcze wiele lat po wyjsciu z domu ...budziłam sie z płaczem ...zlana łzami bo śniły mi sie jego pełne agresji oczy i zaciśniete zęby...myśle ze niestety do końca mu nigdy nie wybacze..ułożylismy jakos stosunki, dzieci moje go lubią..zwłaszcza syn, ..nie zabraniam mu kontaktów z dziecmi...ale wrażenie i wspomnienie smutnego domu jest we mnie..któras napisała o zupie wylanej...u nas było to samo, zupy, obiady, rzucanie rzeczami które dostawał na imieniny od mamy...Mama sie go boi...bo to jest osoba od której trudno odejsc, wiem ze jest w stanie ją gnebic, dreczyc..nachodzic...on nie potrafi po prostu "dac spokoju"...
          • superslaw Re:angazetko 15.10.11, 11:19
            mysle ze o tym trzeba mówic ..jak byłam dzieckiem wstydziłam sie ze mam "taki " dom...ale to nie moja wina..teraz to wiem...
            moja mama nigdy tez jak pisze któras nie zasłaniała sie mna, ja wkraczałam do akcji sama ..miałam nadzieje ze ojciec sie opamieta, ze ja -dziecko to widze..niestety tak nie było..kiedys sytuacja była taka zła ze w ostatniej chwili zadzwoniłam do sąsiadki..żeby przyszła pomoc..nie chciała ale jej córka słyszała krzyki- i mówi -mamo idz..i poszła z mężem do nas..siedzieli kilka godzin
          • kkokoszkaa Re: kkokoszkoo 16.10.11, 19:49
            Superslaw! Tobie tez oczywiscie słowa uznania, mój post był skierowany do Rzony przez wzgląd na nietypowe zakończenie historii z przemocą w tle czy raczej w roli głównej . Kobiety często chca uwolnic sie od swego oprawcy jednak gdy przychodzi taka realna możliwośc , współuzależniona zostaje przy oprawcy, który jest jej tak znajomy i nie chce wybrac nowego scenariusza bez siebie u jego boku.
            Dletego zaciekawiła mnie postawa mamy Rzony jak i jej uczuc wobec taty agresora po technicznym rozwiązaniu problemu.
    • superslaw Re: pisze mój post tez dlatego 15.10.11, 11:23
      że wczoraj przeczytałam na forum jakis wątek o biciu i agresywnym mężu...może ta Pani przeczyta mój post i zastanowi sie jaki to wszystko ma wpływ na jej dzieci...na ich życie...i bedzie miała odwage cos zmienic..
      • marzeka1 Re: pisze mój post tez dlatego 15.10.11, 17:42
        Wiesz, nie mam takich przeżyć osobiście, ale gdy to czytam, to aż mnie zatyka ze złości, JAK można własnemu dziecku takie życie zafundować; bo twoja historia przekłada się na dziesiątki innych czytanych w necie, a z podobnym scenariuszem: matka tkwi przy pijaku/przemocowcu i marnuje - także niestety ona- życie własnemu dziecku.I w dorosłym życiu to dziecko często nie radzi sobie, czasem pomaga terapią lub całkowite odcięcie się.
        I tego zrozumieć nie mogę: brak znalezienia siły w sobie właśnie dla dziecka.
        • aquuaa Marzeka1 ma racje 16.10.11, 20:12
          Superslaw piszesz, ze mama sie nigdy Toba nie zaslaniala, ze Ty jako dziecko sama podejmowalas inicjatywe, w nadziei ze ojciec sie opamieta.
          Jaka matka do tego dopuszcza? Jaka matka pozwala, aby to dziecko szlo wezwac sasiadow na pomoc. Jaka matka pozwala, zeby dziecko w ogole uczestniczylo w takich sytuacjach?

          Nie mam takich doswiadczen, nie mam porownania, nie osmielam sie krytykowac nie mniej jednak w moim odczuciu najblizej Twpjej drogi jest droga, jaka przeszla Gaja78 (dzielna, bardzo dzielna kobieta).
          Wszystko to co opisala ma sens i jest do zrobienia.
          Zatem skoro wiadomym jest, ze Twoja mama jest niereformowalna - czas na reforme u Ciebie.
          -----

          i w ogole jak czytam takie watki to wydaje mi sie, ze jestem jakas ksiezniczna na ziarnku grochu. Moja mama wlasnie rozwiodla sie jak mialam niecaly rok, co tez mi w zyciu przysporzylo troche trudnosci (lek przed porzuceniem) ALE dosc wczesnie docenilam ja za to. Choc nigdy zlego slowa nie powiedziala na swego ex i nie musiala bo sam nie potrafil sie zachowac (wieczne obietnice bez pokrycia, kupowanie drogich zabawek ale bez woli spedzania wspolnie czasu). Mama zawsze powtarzala - jak bedziesz dorosla i bedziesz miec ochote - pojdziemy do sadu i pokaze ci akta sprawy. Jakos doroslam i nawet nie mam checi nic czytac. Wiem tylko to, ze Mama byla zawsze a on najpierw obiecywal, ze moge na nim ZAWSZE polegac a potem sie rozmylo i nawet nie dazyl do kontaktu - nigdy. To mi wystarczy ponad wszystkie akta. I nawet gdybym dowiedziala sie, ze to Mama utrudniala kontakt na poczatku to wiem na 100%, ze jakby sie uparl to potrafilby mnie spotkac, ale widac nie bylo to na tyle wazne.
          I naprawde wiem, ze dobrze sie to wszystko potoczylo, ze sie odsunal i nie mieszal, nie burzyl priorytetow, nie walczyl. Za to moge byc mu tylko wdzieczna i jesli kiedys go spotkam to mu podziekuje (choc nie wiem czy bym go poznala - ostatni raz to go widzialam na mojej komunii).
          • angazetka Re: Marzeka1 ma racje 16.10.11, 20:57
            O Boże. Jakbym czytała swoją historię. Zmienić parę detali i już. Łącznie z tym tekstem mamy, że jak będę dorosła i będę chciała, to mi pokaże akta. I też jak dorosłam, to tego nie potrzebowałam.
        • noname2002 Marzeka1 idealnie to ujęła 16.10.11, 22:35
          Myślę dokładnie tak samo. Jedynymi ofiarami były dzieci.
    • dzielnamama85 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 15.10.11, 18:27
      W moim domu była przemoc fizyczna i psychiczna, ale skierowana tylko wobec dzieci, mojej siostry i mnie. Przemocowcem był ojciec. Nie chcę pisać o szczegółach, bo dla mnie to jest bardzo bolesny temat nadal. Do rodziców mam żal za zmarnowane dzieciństwo, które powinno być bazą na całe życie, wręcz ich nienawidzę i nie sądzę, żeby cokolwiek mogło to zmienić. Nie utrzymuję z nimi kontaktu, nie chcę, żeby mieli jakikolwiek wpływ na moje dziecko, wiem jacy potrafią być. Niestety, przemocy doznanej od osób, którzy powinni kochać nie da się zapomnieć. 20 lat życia w patologii wpłynęło na to jaka jestem, po czymś takim nie można być normalnym.
    • lolinka2 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 01:30
      Nie, na szczęście nie.
      Różne dziwne rzeczy działy się w moim rodzinnym domu oraz w rodzinie matki - był alkohol, była choroba psychiczna, było kazirodztwo, było molestowanie - na szczęście (pomniejsze szczęście) się nie tłukli.
      • montechristo4 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 19:17
        mój ojciec był i jest takim przemocowcem. Mam żal do niego, że tak strasznie mnie bił, kiedy byłam dzieckiem (kiedy miałam 14 lat złamał mi nos - bił pięścią), że był taki agresywny - wyzywał, krzyczał i strasznie przeklinał. Ale żal mam też do mamy, że w imię "spokoju" poświęciła swoje dwie córki - nie rozwiodła się, nie walnęła pięścią w stół, nie zagroziła, że odejdzie. Patrzyła, jak ojcie mnie tłucze.
        Kiedy miałam 16 lat usiłowałam popełnić samobójstwo, bo ojciec mnie nakrył jak całowałam się z chłopakiem i bałam się, że mnie zabije. Połknęłam 3 opakowania relanium i tylko to uratowało mnie od skatowania przez ojca.
        Wyprowadziłam się z domu, mam z rodzicami poprawne stosunki, ale żal pozostał. Czasem nienawidzę ich za to, co zrobili.......
        • an_ni Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 20:45
          jeezuu jak mozna z takimi rodzicami utrzymywac poprawne stosunki????
          jak ty to robisz ? i po co?
          a ojciec byl alkoholikiem?
          • montechristo4 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 20:50
            nie, nie pił. Był zwykłym agresorem i przemocowcem. Czasem wypił na imprezie i wtedy to był kanał.
            Ale zal i tak mam większy do mamy - że nie broniła mnie, kiedy ojciec tłukł mnie pięścią po głowie.
            Nie wiem, ja to działa, ale brak kontaktu wywołuje we mnie poczucie winy. W tej chwili moj ojciec ma raka i zwyczajnie mi go żal.
            • an_ni Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 21:06
              ojjej to juz zupelnie nie rozumiem ze mozesz miec z nimi kontakty i tym bardziej ci wspolczuje sad
              • jjod Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 21:17
                Takie coś jak Twój ojciec nie zasługuje na żal i szacunek. Rak to najlepsza rzecz, jaka go mogła spotkać.
                • montechristo4 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 21:25
                  Nie pisz tak. Nikt nie zasługuje na tą chorobę.
                  Nie miałam szczęśliwego dzieciństwa, ani dobrych wzorców, ale mogło być gorzej przecież. Oni na swój sposób mnie kochają.
                  • jjod Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 21:27
                    Jeżeli Twój ojciec NAPRAWDĘ Cię kochał, to nie powinien robić takich rzeczy. Miłość do dziecka nie polega na biciu go.
                  • an_ni Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 22:24
                    nikt nie zasluguje na chorobe, to prawda
                    jednak twoj ojciec nie zasluguje na twoja milosc
                    ba nawet nie zasluguje na twoj zal

                    a ty powinnas pojsc na terapie
                    • jjod Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 23:17
                      Nie, nie, przez pewien czas mieszkalismy w Polsce. Co jednak nie przeszkodziło w tym, aby mi nie dać rozwodu i w ciągłym zastraszaniu mnie. Nie przeszkodziło to też w tym, abym regularnie dostawała razy w twarz. Dziecko nie oberwało nigdy, ani razu. Ale dużo widziało. W końcu się to skończyło, włącznie z ich wyjazdem, i za to dziekuję losowi.
                      Ale nie o tym mowa. Co w takiej sytuacji zrobić, aby dziecko jak najmniej ucierpiało? A kiedy inne metody zawodzą?
                    • nangaparbat3 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 23:57
                      Ty tez.
                      • an_ni Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 17.10.11, 11:50
                        tak? a co mi zalecisz?
                        • jjod Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 17.10.11, 11:58
                          an_ni napisała:

                          > tak? a co mi zalecisz?
                          A jeżeli chodzi o mnie, to Ci odpowiedziałam na Twoje wczorajsze pytanie. Piszesz, ze jestem naiwna. Przeczytaj, o co chodziło. I wtedy powiedz, co MNIE polecasz (a w zasadzie, co byś polecała).
                          • an_ni Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 17.10.11, 12:06
                            jjod, blagam cie czytaj drzewko odpowiedzi, teraz pisalam do nangaparbat

                            a twoja odpowiedz czytalam, to juz przeszlosc, po co chcesz teraz rady
                            ja nie mam i nie mialam takich sytuacji w zyciu, gdybym miala odeszlabym, chyba nie musialas miec rozwodu zeby sie rozstac z mezem i dziecku nie pokazywac takich akcji?
                            • jjod Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 17.10.11, 12:13
                              To razzej do wszystkich, bo każdy uważa, że to jest WINA kobiety, jak dziecko patrzy na takie akcje.
                              Ucieczka i rozwód - łatwo się pisze.
                              • an_ni Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 17.10.11, 12:41
                                wine mozesz na meza zrzucic i co z tego? to oczywiste ze to jego wina ze uzywal przemocy
                                tacy ludzie nie patrza na dzieci w takich sytuacjach, to chyba jasne
                                znasz sytuacje ze pan maz chcac natluc zone odsyla dziecko do innego pokoju, albo do babci zeby nie widzialo jak rodzice sie "szanuja"
                                czekalas az sie sytuacja zmieni, tyle zrobilas, nie dziwne ze masz poczucie winy
                                powinnas to przepracowac z terapeuta w sytuacji kiedy syn jest uzalezniony, bo ja stawiam na to ze pozwalalas mu na wszystko, dawalas co chcial, zgadzalas sie na to co on chce z poczucia winy a nigdy nie przegadalas z nim co on moze na temat ojca i waszych stosunkow czuc (ile mial lat kiedy w koncu rozstalas sie z mezem?)
                                • praworzadni-2 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 08.11.11, 20:07
                                  System UJAWNIJ.PL służy do poinformowania o zaistniałym zdarzeniu (przestępstwo lub wykroczenie) instytucje publiczne tj. Policja, Straż Miejska, Ośrodki Pomocy Społecznej. Wiadomości przesłane za pomocą UJAWNIJ.PL trafiają bezpośrednio do instytucji wybranych w formularzu informacyjnym. Projekt jest realizowany przez fundację Praworządni.pl jednak fundacja nie ma dostępu do przesyłanych informacji.

                                  O zdarzeniu zostaną poinformowane tylko wybrane instytucje, które z mocy ustawy mają prawo wglądu w treść takich informacji. Korzystanie z systemu UJAWNIJ.PL jest bezpłatne. Dzięki poinformowaniu odpowiednich organów pomagasz sobie lub osobie znajdującej się w opresji. System nie służy do zgłaszania nagłych wypadków i nadal w takich przypadkach obowiązują telefony alarmowe takie jak 112,997,999,998 i inne.

                                  Twoja wiadomość e-mail przesłana za pomocą UJAWNIJ.PL trafi bezpośrednio do skrzynek pocztowych instytucji, które zostały wybrane do kontaktu.
            • angazetka Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 21:23
              > Nie wiem, ja to działa, ale brak kontaktu wywołuje we mnie poczucie winy.

              Klasyczna reakcja dziecka z takiej rodziny...
              • jjod Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 21:26
                Ja swojemu dziecku tez na początku jego zycia fundowałamswego rodzaju traumę/ciężkie przeżycie. On teraz za bardzo tego nie pamięta, ale wtedy widział rózne rzeczy kilkakrotnie. Ale tam mi nie chciano dać rozwodu. Dopiero potem, jakims cudem. Co wtedy?
                • an_ni Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 22:20
                  ty zylas w Aarabii Saudyjskiej z wlasnej woli?
                  poziom twoj naiwnosci od dawna mnie zadziwial, teraz siegnal zenitu!
                  • jjod Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 23:20
                    Wyzej masz odp na swoje pytanie (pod Twoją wypowiedzią do montechristo), ale źle mi się wkleiło
    • nangaparbat3 jakiz ten swiat prosciutki! 16.10.11, 23:01
      Jak bije, to nie kocha.
      Na milosc sobie trzeba zasluzyc.
      Na zal corki, kiedy sie choruje na raka - takoz.
      Od rodzicow najlepiej sie odciac.
      Meza bijacego nasze dziecko nalezy natychmiast zostawic.
      I tak dalej i dalej.
      Jakos zapominacie przede wszystkim o tym, ze dziecko po prostu kocha - cokolwiek to znaczy - swoich rodzicow. Takich jakich ma. Przywiazuje sie do nich. Moze byc na nich wsciekle, nienawidzic ich, kiedy je krzywdza - ale ma jednego ojca, jedna matke, i wyjatkowo tylko sie zdarza, zeby nie dostawal od nich nic dobrego, samo zlo.
      Bardzo latwo sie oburzac, ze ktos nie zrywa z rodzicami, ktorzy go bili, postawic diagnoze, ocenic. Do wszystkich rozterek i problemow dodac jeszcze poczucie winy, ze sie od rodzicow raz a dobrze nie odcielo.
      Za szybko, za latwo. Slyszalam mezczyzne, ktorzy spotkawszy sie po 20 latach z ojcem powiedzial: niewazne, jaki jest ojciec, wazne, zeby byl.
      • jjod Re: jakiz ten swiat prosciutki! 16.10.11, 23:13
        Ja NIENAWIDZE swojego ojca. Nie mogę go znieśc, nie utrzymuje z nim żadnych, nawet najmniejszych kontaktów.
        Mimo że ani mnie, ani mojej mamie nie zrobił nic, jeżeli chodzi o przemoc fizyczną, to pewnych rzeczy mu nie jestem w stanie wybaczyć! I bardzo się ciesze, że moja mama się z nim rozwiodła, to jej najlepsza decyzja.
        A tego człowieka nie chce znać.
        I nikt mi nie wmówi, że dzieci ZAWSZE kochają rodziców, bo to co czuje do ojca, to absolutnie nie jest miłość.
      • angazetka Re: jakiz ten swiat prosciutki! 16.10.11, 23:15
        Nanga, teraz ty upraszczasz. A ostatni tekst to dla mnie nieledwie herezja. Nieprawda! Cholernie ważne, jaki ten ojciec jest. Jeśli jego bycie powoduje takie traumy jak np. te z tego wątku - to czy naprawdę to bycie jest tak cenne? Ślepo kocha tylko małe dziecko, dorosły człowiek wie, że nie musi kochać oprawcy.
        • nangaparbat3 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 16.10.11, 23:26
          Ostatni tekst jest autentycznym tekstem doroslego mezczyzny, ktory przez 20 lat nie widzial sie z ojcem.
          An - ja nie mowie, zeby za wszelka cene trwac. Tylko zeby sie tak od razu nie oburzac, nie potepiac w czambul, nie madrzyc. Zadna z nas nie jest madrala radzaca sobie w kazdej sytuacji, nie popelniajaca bledow, i nie ma wsrod nas takiej, ktora by nigdy nie skrzywdzila wlasnego dziecka.
          Ale oburzanie sie, ze doroslej kobiecie zal chorego na raka ojca,
          potepianie, ze nie chce sie zerwac stosunkow z matka - - no prosze Cie.
          • nutka07 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 00:03
            Ja nie odebralam tego jak potepienie, odruchowa reakcja na to co sie przeczytalo.

            Moja mama tez umierala na raka, czulam rozgoryczenie ze wszystkie moje krzywdy musze zamiesc pod dywan. Zrobilam to bo co innego w takiej sytuacji moglam zrobic?

            Dzien przed smiercia ledwo juz mowila, siedzialam przy niej, nie moglam jej zrozumiec, za trzecim razem uslyszalam: powiedzialam, ze jak nie bedziesz miala gdzie pojc to przyleziesz. Ja bylam wtedy w naprawde trudnej sytuacji i potrzebowalam pomocy, nigdy wczesniej ich o nia nie prosilam.
            Przyjelam to na spokojnie, w koncu w zaistnialej sytuacji bylo to nic, ona umierala.

            Minelo szesc lat a ja dalej ja oplakuje.

            Bylam takim dzieckiem, ktore moglas 'skopac' a ono i tak przyszlo bo kochalo.
            Nie jestem przekonana czy tak powinno byc, ponad wszystko. Dlatego nie dziwie sie reakcjom tutaj w watku.
            • nangaparbat3 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 00:13
              Nutka, oczywiscie, ze tak nie powinno byc. I wiesz, ja mialam taka uczennice - przychodzila i jechala po rodzicach, miala powody, i cieszylam sie, ze tyle w niej wscieklosci, ze sie stawia, ze walczy i nie boi sie powiedziec, ze nienawidzi. Kiedy ojciec podniosl na nia reke odwinela sie tak, ze wiecej nie smial. I dobrze.
              Ale gdyby byla inna, ulegla, zamiast o nienawisci mowila o tesknocie - tez byloby dobrze. Ma prawo czuc co czuje.
              Twoj post o wspolczuciu dla malej dziewczynki, ktora kiedys bylas, zrobil na mnie wielkie wrazenie. Czesto mysle, ze najwazniejsze to ukochac, utulic to male dziecko, ktore w nas jest. Ze wtedy bedziemy lepsi dla naszych wlasnych dzieci, i w ogole dla ludzi.
              • nutka07 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 00:21
                Tez uwazam ze to wazne, niestety nie potrafie tego zrobic.
                Ja juz widze to dziecko, ale nadal nie potrafie byc dla siebie dobra.
                Nie moge sie przemoc, mam blokade, moze nie umiem.
                • nangaparbat3 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 08:55
                  Mysle, ze umiesz, pewnie nie w takim stopniu, w jakim pragniesz, ale jestes na najlepszej drodze, skoro pamietasz, widzisz te mala dziewczynke, jesli czujesz jej rozpacz i wspolczujesz jej, mnie sie zdaje ze to najwazniejsze.
      • nutka07 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 16.10.11, 23:41
        A wiesz jak to boli, kiedy na zmiane dostajesz milosc z krzywda?

        Nie zapominaj ze relacja dziecko - rodzic, jest w omawianej sprawie czesto relacja ofiara - kat.
        Te dzieci czesto nie moga zrobic tego, co normalne ofiary przemocy na dodatek widac, ze w spoleczenstwie nadal pokutuje 'bo to w koncu rodzice'.

        A pan po 20 latach widocznie zapomnial, poukladal sobie wszystko badz nie doznal 'az takiej krzywdy'.
        • nangaparbat3 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 16.10.11, 23:52
          Nie rozumiesz mnie. Nie mam pretensji do kiedys dzieci o to, ze nienawidza rodzicow czy zrywaja kontakty. Ich prawo.
          Nie podoba mi sie jednak oburzanie sie na te osoby, ktorym odciecie sie od rodzicow sprawia problem czy ktore maja jednak dla nich jakies cieple uczucia. Wrzaski, ze chory na raka ojciec nie zasluguje na wspolczucie, sa po prostu smieszne. Nie bede sie oburzac, jesli ktos powie, ze zadnego wpolczucia nie czuje - uwazam jednak, ze oburzanie sie, ze czuje, graniczy z szalenstwem.
          • nutka07 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 00:05
            Racja, pozniej zrozumialam o co Ci chodzi.
            Moze byc tez tak ze ludzie przenosza swoje leki, stad takie reakcje.
            • nangaparbat3 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 00:15
              > Moze byc tez tak ze ludzie przenosza swoje leki, stad takie reakcje.

              Pewnie tak.
              Ale tyle zlosci przenosi sie i na dzieci.
      • an_ni Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 11:27
        na odstawie relacji tego mezczyzny doszlas do tych wnioskow?
        brawo!
        niech mecza sie te zony i dzieci, bo kochaja bezwarunkowo przeciez!
        • nangaparbat3 Re: jakiz ten swiat prosciutki! 17.10.11, 20:21
          To przeczytaj jeszcze raz, co napisalam, moze zrozumiesz.
    • nutka07 Re: przemoc w rodzinie - z innej perspektywy 16.10.11, 23:07
      Ja doswiadczylam.
      Ze strony ojca i matki tez.
      Najbardziej bolalo to co robila mama, bo byla calym moim swiatem.

      Kiedy patrze na moje male dzieci i przypominam sobie siebie z dziecinstwa, czuje rozpacz i bardzo zal mi tego samotnego w swoim cierpieniu dziecka ktore pamietam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja