Makijażowy pierwszy raz

18.10.11, 10:15
Pamiętacie dziewczyny Wasz pierwszy makijaż?
Pamiętacie kiedy zaczynałyście się malować?
Ja po skończeniu podstawówki zaczęłam sobie robić koszmarne czarne kreski na dolnej powiecesmile
A Wasze mamy,babcie malowały się?Moja mama miała zawsze starannie zrobione oko za to nigdy nie malowała ust.
Miałyście jakąś makijażową wpadkę?Jak uczyłyście się robić makijaż?
Zapraszam do wspomnień...
    • marika_2006 Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:21
      Zaczęłam się malować chyba jakoś w szkole średniejsmile Opierało się ono na kreskach na górnej powiece, i wytuszowaniu rzęs, jakiś czas chyba też miałam etap na te kreski na dolnej. Później dopiero doszły różne kombinacje cieni itd, ust jakoś nigdy nie malowałam. Moja mama nie maluje się wogóle, sporadycznie na jakieś imprezy ale nawet wtedy tylko podkreśla brwi i tuszuje rzęsy.
    • morgen_stern Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:23
      Taaa, w siódmej klasie podstawówki zrobiłam sobie tęczowy makijaż oczu (stylowe lata 80-te) i zostałam wyrzucona z klasy... Makijażowa bohaterka tongue_out
    • chipsi Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:32
      Dostałam uwagę w podstawówce za malowanie ust. Tyle że ich wcale nie malowałam. Takie piękne miałam po prostu wink W 8-mej klasie umalowałam się okrutnie na dyskotekę szkolną. Na szczęście matka umyła mi ryja zanim wyszłam z domu. Potem była moda na niebieski cień do powiek. Do dziś mi wstyd. Na szczęście szybko ograniczyłam się do tuszu do rzęs. Udało mi się też uniknąć depilowania brwi do zera. Nadal po nocach mi się śnią te malowane kreski w połowie czoła, które widywałam w autobusie w drodze do szkoły smile
    • an_ni Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:39
      biala usta
      taka moda pod koniec lat 80-tych/pocz 90-tych
      bleeeee
      • lelija05 Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 11:07
        Jak nie było szminki, to desperatki smarowały się Penatenem, a potem narzekały, że usta przesuszone smile
    • hellulah Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:42
      Fajny temat smile

      Tak, pamiętam doskonale moją pierwszą kolorową szminkę smile - była pomarańczowa smile Pamiętam doskonale taki mały sklepik, w którym ją kupiłam... i jej zapach... ech.
      Używałam jej po szkole, gdy szłam na zajęcia dodatkowe albo spotkać się z przyjaciółką. Raczej dyskretnie nakładaną, na szczęście smile - to była ósma klasa chyba.

      W liceum używałam kredek do oczu i tuszu do rzęs, jakichś błyszczyków (pamiętam takie w buteleczce z kulką niczym w dezodorancie, o zapachu owocowym i paskudnym smaku oleju rycynowego). Kredki były np. takie: jasnozielona/seledynowa z perłowym połyskiem, albo szaro-srebrna, a tusz - mój ulubiony - intensywnie jasnoniebieski smile Kolorowymi kredkami malowałam także brwi smile Nie używałam podkładów, ani o ile pamiętam pudru w kamieniu ani sypkiego, ani na tym etapie różu czy korektora. Jak na tamte czasy, do tamtej fryzury i ogólnie image'u, uważam że było bardzo zacnie i ok, nie wstydzę się wspomnień ani zdjęć smile

      Tego typu zabawy najpierw po szkole, ale tak od połowy licealnej edukacji na co dzień. Byłam b. dobra uczennicą w b. dobrym liceum, nikt nie kazał mi tego zmywać szarym mydłem smile

      Na studiach coś ruszyło czy raczej rozchwiało w moim układzie hormonalnym i niestety, cera się popaprała na wiele lat (tak, uprzedzam wątpliwości - leczyłam się, na kilka frontów, długo, drogo, bez większych efektów - dopóki samo nie przeszło). Nauczyłam się więc robić solidny, sceniczny wręcz kamuflaż, do którego aż się prosiło o mocniejsze oko czy usta zaznaczone szminką i konturówką.

      Moja mama w ogóle nie używała żadnego absolutnie makijażu. W ogóle nic.

      Ja natomiast od zawsze uwielbiam eksperymentować z makijażem, uczyć się nowych technik, mam szkatułkę kosmetyków wielkości promu kosmicznego, a moim ulubionym serwisem jest wizaż smile Obecnie najczęściej noszę makijaż typu nude, oszczędny i subtelny, na pierwszy rzut oka niewidoczny, ale w innych epokach bywało na ostro smile

      Uczyłam się hmm jakoś tak sama z siebie, początkowo, nie przypominam sobie wyczytywania pisemek czy nawet konsultowania z koleżankami.

      Wpadki? Raz czy dwa w latach dziewięćdziesiątych uczulenia na jakąś kolorówkę, pięknie zrobione oko i łzy rozmazujące malunki już po kilkunastu minutach. Generalnie tanie i podejrzane kosmetyki, niektórych teraz bym kijem nie dotknęła. Co do wykonania makijażu, nie pamiętam większych wpadek.
    • lilly_about Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:47
      Jasne. Pamietam, jak w ósmej klasie wysmarowałam się ciemnym fluidem i poszłam na miasto. Wróciłam szybciej, niż wyszłam.
    • dziennik-niecodziennik Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:51
      zaczynałam od pudrowania nosa i malowania rzęs z prostego powodu - tłusta cera i za krótkie na mój gust rzęsy big_grin wycwiczyłam to na wakacjach przed pójsciem do liceum. do liceum już chodziłam z pomalowanymi rzesami, przewaznie brązowym tuszem żeby sie nie rzucało w oczy (nie wolno się było malowac), ale czasem szalałam i malowałam niebieskim - jak nie mialam biologii, bo biolog mi zawsze kazał isc sie umyc big_grin gdzies tak w trakcie liceum zaczęłam używac podkładu, białej kredki do rozświetlania linii wodnej i brązowej na gorną linię rzęs, przy czym tę brązową rozcieralam sobie patyczkiem higienicznym, żeby kreska nie była za ostra. potem dołożyłam pojedynczy cien, a potem to juz poszło.
      ust tez nigdy nie malowałam i nie maluję, nawet błyszczykami czy szminkami ochronnymi. zawsze mi to okrutnie przeszkadzało w calowaniu się big_grin
      • mariola233 Re: Makijażowy pierwszy raz 18.10.11, 10:56
        pamieta tusz do rzes niebieskismile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja