peggy_su
25.10.11, 19:44
W mojej pracy jest coraz gorzej. Pracuję tu kilka lat i w tym czasie firma z całkiem fajnej i przyjaznej zmienia się w obóz pracy. Wcześniej dyrektor miał swoje gorsze fazy i bywał nieprzyjemny, gdy nie wyrobiliśmy planu. Ale przez resztę czasu dało się z nim dogadać. Godziny pracy były dość elastyczne, można było coś odpracować później, rzadkie spóźnienie się nikomu nie przeszkadzało, urlopy można było brać w dowolnym momencie. No ludzko było po prostu.
Od stycznia mój mały dział ma nowego kierownika. Ktory nota bene był na tym samym stanowisku co ja, tylko pracował w innym biurze. Zrobiło się nieprzyjemnie. Koleś powoli pozbywa się starej ekipy, do której i ja należę. Zawsze znajdzie pretekst żeby się przyczepić. Jak zrobię plan finansowy to za mało mam kontaktów z nowymi kontrahentami, jak kontaktów jest dużo, to za krótko rozmawiam przez telefon. Jak rozmawiam dużo i sensownie to za mało umowionych spotkań. Zawsze coś. W tym tygodniu nie dostałam dnia urlopu BO NIE. Wymyślił powód, że nie dostane urlopu, bo zostałoby tylko 3 pracowników z 6 i to jest za mało. Przy czym czasem zostaje 2 z 6 i nie ma problemu. A chodzi o dzień w którym tak naprawdę nie ma co robić w pracy.
Komentuje każde wyjście do toalety, po wodę do kuchni. Gdy na przerwie jestem 32 minuty zamiast 30 już idzie do kuchni sprawdzić co robimy. Czujemy się "mobbowani" ale w firmie nie mamy do kogo pójść. A wydaje mi się, że to ciągle za mało żeby iść gdzieś na zewnątrz. Po prostu jest męcząco i nieprzyjemnie.
Chodzę na rozmowy kwalifikacyjne. Ale jak narazie oferują mi średnie warunki finansowe. Trudno samemu zwolnić się i zmienić pracę na gorsze warunki kiedy wcale nie wiadomo, na co się trafi. Właściwie to marzę o tym, żeby mnie zwolnili, bo podjęliby decyzję za mnie. Ale nie zwolnią, bo nie mają pretekstu. Kierownik będzie mnie męczyć, aż sama się nie zwolnię.
Każdą wolną chwilę wykorzystuję na kreślenie jakichś biznesplanów i myślenie co by tu zrobić, żeby rszucić tę firmę w cholere. No ale narazie nie wymyśliłąm jeszcze nic sensownego.
WIem, że niewiele mi doradzicie. Ale chciałam się wygadać.
Może tylko któraś podpowie, jak radzić sobie z trudnym kierownikiem.