Tak w tematach okołoświątecznych...

28.10.11, 08:48
Jeżeli po śmierci idzie się do nieba, to co tu robią duchy (zakładam, że niektórzy widują i nie mogę zaprzeczyć ich doświadczeniom) - spóźniły się na autobus?
Jeżeli jest niebo i tam się spotkamy, to czy ja spotkam moją babcię jako babcię czy jako młodą kobietę? A co ze zmarłymi dziećmi? Dorastają tam?
A jeżeli jest reinkarnacja, to się już nie spotkamy? A jeśli się spotkamy, to czy po doświadczeniu wielu bytów rozpoznamy się jeszcze?
Czy będzie nam wszystko jedno? Czy to w niebie, czy w piekle czy w stanie nirwany. Będziemy śpiewać hymny/smażyć się/roztapiać w absolucie ale już mamusi nie pocałujemy sad
Mam wrażenie, że doświadczenie fizycznego bycia razem to jest coś, co jest unikalne tu i teraz, a tam będzie INACZEJ.
Swoje pytania kieruję do wierzących, wierzących inaczej lub wątpiących, ateiści chyba mają prosto: tam nic nie ma...
Fantazjowanie mile widziane, przecież nikt z nas nie wie, ateiści też nie. W sumie zadeklarowani ateiści to jak fanatyczni katolicy. Oni wiedzą i już. Ja nie wiem.
Bardziej się skłaniam do idei reinkarnacji, bo prowadzi wszystkich do doskonałości i przez to jest sprawiedliwa. A nie tak, że masz jedną szansę, rodzisz się w melinie jako półmózg, żyjesz z kradzieży, umierasz obsrany w rowie i idziesz do piekła. Albo jako dziecko dostajesz karabin, wyłupiasz oczy jakiemuś wrogowi w Rwandzie, potem umierasz na Ebolę i diabełki mają radochę.
Myślę, że śmierć może być jak przejście przez czarną dziurę do innego wszechświata, innego życia.
Poza tym wierzę, że jeśli jest coś dla nas - po nas, to i zwierząt to dotyczy.
Może jestem infantylna, ale odpowiada mi wizja śmierci z braci Lwie Serce i z ostatniej części Narni. Że w niebie są warstwy i w tych pierwszych jest miejsce na spotkania, dokończenie spraw, a później Dalej Wzwyż dalej Wgłąb.
A wy?
    • angazetka Re: Tak w tematach okołoświątecznych... 28.10.11, 09:30
      Ha. Piękny temat. Wierzę, że jest jakieś życie po życiu. I że będziemy w nim w stanie rozpoznać swoich bliskich. I że będziemy tam w optymalnym dla siebie wieku, wedle uznania wink Bez chorób i innych utrudniających życie spraw.
      W duchy nie wierzę, wierzę w to, że zmarli mają możliwość widzenia, co tu się u nas dzieje. I też uwielbiam "Braci Lwie Serce" smile
      • papalaya Re: Tak w tematach okołoświątecznych... 28.10.11, 09:33
        nikt nie wie jak wygląda tamten świat

        sielskie opowiastki o spotkanej, bujającej się na chmurce babci, wyposażonej w aureolkę i skrzydelka, możemy chyba sobie darować?
    • krejzimama Re: Tak w tematach okołoświątecznych... 28.10.11, 09:40
      Nie ma nic po smierci. Zostaje pamięć po nas oraz ewentualniejakieś wymierne wfekty naszych osiągnięć.

      Te wszystkie farmazony o szczęśliwym życiu po smierci miały/mają powodować że nie będeziemy za bardzo podskakiwać władzy oraz szarlatanom religijnym w zyciu doczesnym.
      Oni doskonale wiedzą że to wszystko bujda i uzywają życia obecnie.
      • rulsanka Re: Tak w tematach okołoświątecznych... 28.10.11, 10:25
        No to żyj jak lubisz i na zdrowie.
        Ale pytanie było nie do tych co uważają że nie ma nic. Bo odpowiedź jest znana i wieje nudą. Ateizm to taka sama wiara jak każda inna. Ja wierzę w COŚ ty w nic. Argumentów brak.
        Jak Berliozowi głowę ucięło w Mistrzu i Małgorzacie, była taka teza, że każdy dostaje w co wierzy. I ja w to też wierzę.
        • krejzimama Re: Tak w tematach okołoświątecznych... 28.10.11, 11:55
          Każdy dostaje to co sobie sam sobie wypracuje.
          Jak ktoś zacznie wierzyć, że otrzyma 5000 pensji to nie oznacza że ja dostanie.
          Musi ją sobie wypracować.
    • gryzelda71 Re: Tak w tematach okołoświątecznych... 28.10.11, 12:10
      Koleżanka interesująca się TYMI sprawami mówi,że błąkające się dusze to te które umarły niespodziewanie,np zamordowane,podczas operacji,wypadku.Ponoć nie zdążył się przygotować,oswoić z tą myślą i ciągle są tu,na ziemiwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja