odalie
28.05.04, 20:28
Hej!
Mamy z moim facetem wielkie zmartwienie i kłopot. Starałam się omijać emamę,
ale nie wytrzymałam i, jak widać, trochę o tym napiszę. Problem w tym, iż za
dużo nie mogę i nie chcę pisać, bo by trzeba było wchodzić w szczegóły (nie
moje), finanse i te de. Dlatego proszę, uwierzcie mi na słowo.
Otóż, moja teściowa wraz ze swoim mężem, "ojczymem" mojego faceta, od kilku
dni znęca się psychicznie nad babką mojego faceta - czyli swoją własną,
rodzoną mamą.
Zaczęło się od awantury z krzykiem, groźbami i wyzwiskami ze strony "ojczyma"
(m.in. kategorycznym żądaniem opuszczenia ich domu i "wyniesienia" się), a
teraz - z tego co wiemy z telefonów do babki - jest tak, że babka ma zakazane
dotykania czegolwiek w ich domu (nie wolno jej, tak jak do tej pory, pomagać
w kuchni, sprzątać), nikt się do niej nie odzywa, tylko trzaskają gary.
Starsza pani (osoba schorowana, po poważnych operacjach i ze stwierdzoną
depresją) boi się wychodzić z pokoju, siedzi cały dniami sama.
Cała ta akcja jest sposobem ukarania babki ze pewną jej - nie do gustu
teściwej i "ojczymowi" - ważną decyzję (zresztą, spełnienie danej wiele lat
temu obietnicy).
Dzieje się to w innym mieście, kontakt z babką mamy telefoniczny. Jesteśmy
głęboko przekonani, że jest najprawdopodniej jeszcze gorzej, niż babka nam
mówi - zachowanie, zagrania "ojczyma" znamy aż za dobrze, wiemy, do czego
jest zdolny. Gierki teściowej też nie są nam obce. Babka już od długiego
czasu była traktowana przez córkę (teściową) bardzo instrumentalnie i bardzo
niemiło; my z facetem jesteśmy ludzie wyluzowani, anarchiści i te sprawy, ale
już wcześniej wiele razy robiło nam się dosłownie niedobrze, gdyśmy patrzyli
jak teściowa i jej małżonek odnoszą się do starszej pani.
Facet próbował interweniować, ale teściowa wyraziła zdanie, że nastawienia
nie zmieni, bo nie widzi dlaczego miałaby zmienić. Kropka.
Chcemy zabrać starszą panią do nas, ale tu jest problem: babka ma depresję,
boi się zmian, boi się zerwać ostatecznie z córką (jak przypuszczamy), ma za
kilka dni wyznaczone terminy wizyt u specjalistów.
No i co zrobić, jak starsza pani słabym głosem mówiąc "przecież mnie tu nie
biją..." deklaruje, że chciałaby "jednak przeczekać"?
Porwać babkę?
.....................
A swoją drogą mojemu mężowi jest, nawet nie wiecie jak bardzo, ogromnie,
ogromnie przykro. Był wychowany przez babkę, czuje się z nią związany, no i
ta postawa jego, bądź co bądź, matki.
Poważnie, mdli mnie od tej sytuacji.