Odznaczenia dla pilotów?

02.11.11, 08:52
Chodzi o pilotów samolotu, którym udalo sie szczęśliwie wylądować.Przecież wykonywali tylko swoją pracę
    • gryzelda71 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 08:53
      Już żal dupcie ściska?
    • iwles Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 08:55

      no ale odznaczenia właśnie są nadawane za szczególne zasługi m.in. zawodowe.
    • attiya Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 08:59
      może lepiej nic nie pisz uncertain
    • thorgalla Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:00
      Np.policjanci czy strażacy za wyjątkowy wyczyn dostają nagrody,odznaczenia to dlaczego nie piloci.
    • echtom Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:02
      Normalnie taką pracę wykonuje się przy wysuniętym podwoziu.
    • 1monia4 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:16
      Zaskoczę was nic mi tylka nie sciska.Bardzo im gratuluje itp-ale nie uwazam ,coby za prawidlowe wykonywanie pracy nalezaly sie odznaczenia.Czy lekarzowi za udane przeprowadzenie operacji wrecza sie medale??
      • iwles Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:17

        może cię zaskoczę, ale tak.
      • slonko1335 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:18
        Jakby ten lekarz bez podstawowego sprzętu(hmmm powiedzmy po ciemku) zoperował szczęśliwie 220 osób ratując im życie to myślę, że jednak by dostał...
      • sumire Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:30
        za przeprowadzenie operacji i uratowanie życia w warunkach ekstremalnych - owszem, powinno się wręczać medale i tak się zdarza.
        naprawdę nie widzisz różnicy między zwykłym lądowaniem a tym, co się wczoraj wydarzyło, czy tylko masz potrzebę sprowokowania dyskusji?
      • attiya Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 10:05
        tak ale pod warunkiem:
        jakby taką operację przeprowadził bez narzędzi
        gdyby strażak ugasił pożar bez wody
        gdyby policjant złapał uciekającego przestępcę nie używając samochodu

        jak mozesz uważać, że ów pilot wykonał to co zwykle
        nie wiedziałam, że to TAKIE NORMALNE, że przecież co dzień ląduje się bez wysuniętego podwozia
      • sanrio Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:54
        kpisz czy o drogę pytasz? Przecież odznaczenie ma być za zasługi, czyli w nagrodę za to, że w wyjątkowych, niecodziennych, niebezpiecznych warunkach wykonali swoją pracę tak, że udało się ocalić 230 osób. Masz jeszcze jakieś wątpliwości?
    • slonko1335 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:16
      Faktycznie perfekcyjne lądowanie bez podwozia boengiem 767 to chleb powszedni...
      • 1monia4 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:24
        To nie chleb powszedni-ale podejmując taką a nie inna pracę- chyba trzeba sie liczyc z ewentualnymi komplikacjami.
        • iwles Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:27


          wiesz co, poczytaj sobie najpierw o odznaczeniach, a potem skonfrontuj z własnym myśleniem.
        • slonko1335 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:30
          i dlatego właśnie, że człowiek się liczył z tymi komplikacjami i nie spanikował i bez szwanku wyprowadził z tych komplikacji 231 istnień ludzkich powinien zostać nagrodzony bo wielu innym taka sztuka się nie udała choć była to ich praca.
        • angazetka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:34
          No to oni się liczyli z komplikacjami: mieli umiejętności i żelazne nerwy, więc tym "komplikacjom" (nieco bardziej złożonym niż brak papieru do drukarki) sprostali. Uratowali ponad 200 osób. Należy im się nagroda. To oczywiste i dziwię się, że ktoś może tego nie czuć.
          • rosapulchra-0 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:57
            Dla mnie ten cały post to marna, trollowata prowokacja. Inaczej nie jestem w stanie pojąć takiego kretyńskiego myślenia.
        • azjaodkuchni Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:57
          I wsiadając do samolotu zakładać, ze się z niego nie wysiądzie i wychodząc z domu zakładać, że się do niego nie wróci... No jasne.. Pilot który posadził samolot na wodzie i uratował życie pasażerów jest bohaterem nasz pilot nie bo to jego pracasad
          Dziś mnie zaczepiła jedna azjatek i powiedział, ze widziała w CCN wzmianę o tym samolocie...i była pewna podziwu dla pilota i lotniska a my uznajemy , że taka praca i koniec. Podobno to Azjaci są bardzo wymagający i nie chwalą a do tego są zimni i bez uczuć...
          • kawka74 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 15:53
            Pilot który posadził samol
            > ot na wodzie i uratował życie pasażerów jest bohaterem

            No jest, bo to nie jego praca - nie najmował się do pływania, tylko do latania.
            Logiczne, nieprawdaż?
        • attiya Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 10:06
          o tak, istotnie, przecież dzień w dzień na Okęciu lądują samoloty bez wysuniętego podwozia
    • sumire Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:22
      oho... zaczyna się wsadzanie kija w mrowisko przez chałupniczych specjalistów od awiacji, którzy wiedzą lepiej, co jest prostym wykonywaniem obowiązków, a co nie.
      • kali_pso Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:37
        przez chałupniczych specjalistów o
        > d awiacji,


        bombasmile)))
      • edor67 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:39
        Moni, jednak żal doopę ci ściska. Wyobraź sobie, że ja też za moją pracę, mimo iż nie wymaga żadnych ekstremalnych dokonań, dostaję nagrodysmile Widać, że nikt nigdy ciebie nie docenił, skoro uważasz, że to, czego dokonał wczoraj pilot, było jego zwykłą pracą. Przykro mi.
        Uważam, że jak najbardziej powinni dostać odznaczenia, należy im się.
    • mantha Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:34
      Dla mnie kazdy pilot, ktory ma taka sama ilosc starotw i ladowan na koncie zasluguje na odznaczenie, premie, usciski prezesa i co tam jeszcze. to chyba jeden z totalniejszych zawodów na swiecie.
      • aniorek Re: Odznaczenia dla pilotów? 03.11.11, 09:03
        mantha napisała:

        > Dla mnie kazdy pilot, ktory ma taka sama ilosc starotw i ladowan na koncie zasl
        > uguje na odznaczenie, premie, usciski prezesa i co tam jeszcze. to chyba jeden
        > z totalniejszych zawodów na swiecie.

        Co to znaczy totalniejszy zawod?

        To zawod jak kazdy inny. Ludziom, ktorzy nie maja do niego predyspozycji lub tym, ktorzy boja sie latac, wydaje sie, ze piloci sa cudotworcami o boskich cechach. Moj przyjaciel, ktory jest pilotem w Finnair, mowi o sobie kierowca busa i jest to dobre podsumowanie. Taki kierowca PKSu tak samo ma zycie pasazerow w swoich rekach, ale ludziom sie wydaje, ze na ziemi sa bezpieczni i maja jakas kontrole nad tym, co sie dzieje. A to iluzja, bo na drogach w PL ginie znacznie wiecej ludzi niz w powietrzu.

        Co nie zmienia faktu, ze jesli ktos w swoim zawodzie dokona czegos wyjatkowego (a posadzenie samolotu bez podwozia tym JEST), zdecydowanie zasluguje na wyroznienie!!!
    • beataj1 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 09:38
      Nie znam sie na lataniu wiec nie moge wystawiac kategorycznych sadów czy to chleb z masłem czy też genialna robota (choć uważam że to genialne).

      Uważam natomiast że pilot powinien dostać medal, powinien brać udział w programach telewizyjnych (DD TVN ) czy tez podobnych. A dlaczego. Bo rozpaczliwie potrzebujemy jako naród bohatera - pozytywnego bohatera. Kogoś kto wykonał świetną bezdyskusyjną robotę. Kogoś kogo będzie można podziwiać i z kogo będzie można być dumnym. Bo lubimy kombatanckie wspomnienia i opowieści o ruszaniu na czołgi z widłami. Większość naszych narodowych historii to opowieści o pięknych i godnych przegranych.

      Potrzebujemy mieć kogoś z kogo możemy być dumni. Ale kogoś pozytywnego.

      Choc pewnie za chwile sie okaże że to lądowanie to był pikuś i tak naprawde to nie ma sie z czego cieszyć. Zaraz znajdzie sie sposób na zgnojenie sukcesu....
    • mnb0 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 10:23
      Nie tylko odznaczenia, co oczywiste, ale i wysokie nagrody pieniezne naleza sie tym pilotom!
      • papalaya wzorując się na koślawym umyśle autorki wątku 02.11.11, 10:29
        postuluję, aby nie przyznawano jej żadnych premii, ponieważ zgodnie z umową o pracę (o ile taką ma), zobowiązana jest wykonywać swoje obowiązki służbowe w sposób należyty i sumienny i za to jej się płaci wynagrodzenie podstawowe
    • potworski Wg mnie= 02.11.11, 10:26
      Pomijając początkowo fakt zasadności przyznania odznaczenia chciałbym tylko naprostować kilka poglądów na temat samego wyczynu lądowania=
      Ktoś tu porównał lądowanie bez podwozia do operowania w sali bez świateł. Z du#py porównanie. Otóż wbrew temu co trąbi większość zachłyśniętych wydarzeniem dziennikarzy - procedura takiego lądowania nie jest niczym nadzwyczajnym i niewiele tylko różni się od normalnego przyziemienia. Jedyna różnica polega na nieco mniejszej mocy silnika ponieważ podwozie nie stawia oporu. Samo podejście i lądowanie wygląda identycznie jak z podwoziem wysuniętym. Pomijam już fakt, że sprzyjały czynniki zewnętrzne=długi pas, dobra pogoda, świetna obsługa lotniskowa.
      Po drugie - nazywanie takiego czynu "bohaterskim" jest w moim mniemaniu dużym nadużyciem. Z prostego powodu=
      Dla mnie bohaterem jest osoba, która podejmuje dane ryzykowne działanie mając WYBÓR. Czyli bohaterem może być facet, który wskakuje do przerębla i ratuje dziecko ryzykując własnym życiem, chociaż mógł spokojnie przejść obok i nie ryzykować. Słowem - ktoś, kto na szali stawia swoje dobro i dobro drugiego człowieka. Pilot w samolocie jest tak samo udu#piony jak inni pasażerowie i dba również o swoją skórę.
      Przypadek z rzeki Hudson jest podobny, choć tam skala trudności była o niebo wyższa i tam faktycznie trzeba było wykazać się ponadprzeciętnymi umiejętnościami.
      Robienie z człowieka bohatera choć czynności, które wykonywał standardowe czynności to wg mnie spore nadużycie.
      • papalaya Re: Wg mnie= 02.11.11, 10:30
        "standardowe czynności", które pewnie wykonywal setki razy...
        • potworski Re: Wg mnie= 02.11.11, 10:40
          papalaya napisała:

          > "standardowe czynności", które pewnie wykonywal setki razy...


          Dokładnie tak. A w przypadku tego kapitana prawdopodobnie nie setki a tysiące. Choć sprostuję=bo pewnie będzie łapanie za słówka. Procedura jest NIEMALŻE identyczna ze standardową. Plus wielokrotne ćwiczenia w symulatorze procedury dokładnie odpowiadającej opisanym wydarzeniom.
          • papalaya Re: Wg mnie= 02.11.11, 10:47
            ćwiczenia w symulatorze i obrycie procedur tylko przygotowują do sytuacji awaryjnej, a ta nigdy nie jest wydarzeniem standardowym biorąc pod uwagę tysiące czynników, które się na nią składają, wystarczyłby np. minimalny asymetryczny przechył na jedno ze skrzydeł, wywołanym lekkim niespodziewanym podmuchem wiatu, a katastrofa byłaby gotowa

            dlaczego a priori zalożyłeś, że pilot nie dokonywał wyborów? przecież pierwszym z nich była decyzja o kontynuacji lotu za ocean, prze lądowanie zapewne też tych wyborów było sporo

            przyjmij do wiadomości, że nagrody i odznaczenia naleza się tym, którzy dobrze wykonują swoje obowiązki, zwłaszcza w syutuacjach krytycznych
            • babunia_wygodka Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:06
              papalaya napisała:

              > ćwiczenia w symulatorze i obrycie procedur tylko przygotowują do sytuacji awary

              TYLKO?

              > jnej, a ta nigdy nie jest wydarzeniem standardowym biorąc pod uwagę tysiące czy
              > nników, które się na nią składają, wystarczyłby np. minimalny asymetryczny prze
              > chył na jedno ze skrzydeł, wywołanym lekkim niespodziewanym podmuchem wiatu, a
              > katastrofa byłaby gotowa

              E, bez przesady. Obróciłoby go może i bardziej by się obdrapał, ale do katastrofy to jeszcze daleeeeeko.

              > dlaczego a priori zalożyłeś, że pilot nie dokonywał wyborów? przecież pi
              > erwszym z nich była decyzja o kontynuacji lotu za ocean, prze lądowanie zapewne
              > też tych wyborów było sporo

              Ale nie było wśró nich wyboru "to ja wysiadam, a oni niech robią jak chcą", ani tym bardziej "to ja wskoczę do tego samolotu i ich uratuję".

              > przyjmij do wiadomości, że nagrody i odznaczenia naleza się tym, którzy dobrze
              > wykonują swoje obowiązki, zwłaszcza w syutuacjach krytycznych

              A to oczywiście prawda i załodze należy się jakaś klapa i goździk. A najbardziej ich pewnie ucieszy premia.
            • potworski Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:10
              papalaya napisała:

              > ćwiczenia w symulatorze i obrycie procedur tylko przygotowują do sytuacji awary
              > jnej, a ta nigdy nie jest wydarzeniem standardowym biorąc pod uwagę tysiące czy
              > nników, które się na nią składają, wystarczyłby np. minimalny asymetryczny prze
              > chył na jedno ze skrzydeł, wywołanym lekkim niespodziewanym podmuchem wiatu, a
              > katastrofa byłaby gotowa


              Otóż i tak i nie. Pewne awarie nie są awariami jak to nazywasz "standardowymi" i faktycznie tu sprawa jest trudniejsza. Jednakowoż awaria podwozia jest jedną ze stosunkowo częściej pojawiających się awarii w statkach powietrznych dlatego procedury tego typu wałkowane są dużo częściej. Załoga wie dokładnie co ma robić w takim przypadku i jest na takie wydarzenia doskonale przygotowana. Podmuch wiatru to czynnik zewnętrzny niezależny od pilota, więc nie wiem po co go przytaczasz - równie dobrze podmuch lub turbulencja po poprzednim samolocie może być przyczyną wypadku w przypadku podwozia wysuniętego.

              > dlaczego a priori zalożyłeś, że pilot nie dokonywał wyborów? przecież pi
              > erwszym z nich była decyzja o kontynuacji lotu za ocean, prze lądowanie zapewne
              > też tych wyborów było sporo


              Nie zrozumiałaś o co mi chodzi. Mnie chodzi o wybór w stylu "ryzykować czy nie". Lądowanie w Warszawie czy w Newark to nie była tego typu decyzja. Nawet więcej - bardziej opłacało się lądować w Warszawie.

              > przyjmij do wiadomości, że nagrody i odznaczenia naleza się tym, którzy dobrze
              > wykonują swoje obowiązki, zwłaszcza w syutuacjach krytycznych


              Przyjmij do wiadomości, że nigdzie nie pisałem o zasadności przyznania nagrody.
      • mondovi Re: Wg mnie= 02.11.11, 10:56
        Biegłą nie jestem, ale może wiesz, jaki odsetek takich lądowań kończy się brakiem ofiar? Pytam serio.
        • babunia_wygodka Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:08
          mondovi napisała:

          > Biegłą nie jestem, ale może wiesz, jaki odsetek takich lądowań kończy się braki
          > em ofiar? Pytam serio.

          Takich? Całkiem sporo. Właściwie to znaczna większość. Samolot był, poza podwoziem, całkowicie sprawny, więc tak naprawdę nic grożącego życiu lub zdrowiu sięnie działo.
        • potworski Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:18
          mondovi napisała:

          > Biegłą nie jestem, ale może wiesz, jaki odsetek takich lądowań kończy się braki
          > em ofiar? Pytam serio.


          Nie wiem, nie pracuję w NTSB. Są gdzieś w necie statystyki na ten temat. W przypadku lądowania tego typu czyli z awarią wszystkich trzech goleni podwozia w dużej większości jednak finał zapewne jest pozytywny. Gorzej jest w przypadku jeśli nie wysunie się jedna goleń lub jeśli lądowanie ma miejsce w przygodnym terenie bądź na wodzie.
          • morekac Re: Wg mnie= 02.11.11, 12:41
            W przy
            > padku lądowania tego typu czyli z awarią wszystkich trzech goleni podwozia w du
            > żej większości jednak finał zapewne jest pozytywny
            W przypadku boeinga 767 jest pozytywny nawet w 100%. Bo zdaje się, że było to takie pierwsze lądowanie...
      • martishia7 Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:39
        No i zgoda Potwór. Zgadzam się całkowicie co do możliwości wyboru. Ale mimo wszystko, wydaje mi się, że warto tym zdarzeniu mówić dużo i głośno i to dokładnie w takim kontekście jak Ty piszesz - wszystko zagrało, procedury były dobre oraz ich przestrzegano, wszyscy zrobili to, co do nich należało i mechanizm zagrał, piloci są dobrze wyszkoleni i doświadczeni - wszystko dokładnie inaczej niż w katastrofie Której Nazwy Nie Wolno Wymawiać. Nie można też nie doceniać cech osobniczych - przede wszystkim opanowania, biorącej w tym udział załogi. Warto to wyeksponować i podkreślać konieczność przeniesienia takiego podejścia na inne dziedziny życia, co w kraju gdzie prawie wszystko jest w myśl zasady "jakoś to będzie" jest nie do przecenienia.
        • potworski Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:54
          W pełni się z tym zgadzam. Niestety rzetelność polskich mediów pozostawia w tym zakresie sporo do życzenia. Przede wszystkim razi nachalne dramatyzowanie takich sytuacji i sztuczne rozbudzanie w ludziach emocji co zresztą widać na tym forum. Kreowania bohaterów i nadludzi, tworzenia atmosfery niemalże kolejnego cudu nad Wisłą. Dla mnie kapitan Wrona jest po prostu bardzo dobrym pilotem i koniec. Do tego niekompetencja dziennikarzy, którzy plotą głupoty o pianie, która miałaby amortyzować uderzenie o pas oraz bezustanne nazywanie holdingu "kołowaniem w powietrzu".

          martishia7 napisała:

          > No i zgoda Potwór. Zgadzam się całkowicie co do możliwości wyboru. Ale mimo wsz
          > ystko, wydaje mi się, że warto tym zdarzeniu mówić dużo i głośno i to dokładnie
          > w takim kontekście jak Ty piszesz - wszystko zagrało, procedury były dobre ora
          > z ich przestrzegano, wszyscy zrobili to, co do nich należało i mechanizm zagrał
          > , piloci są dobrze wyszkoleni i doświadczeni
      • d.o.s.i.a Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:59
        > py porównanie. Otóż wbrew temu co trąbi większość zachłyśniętych wydarzeniem dz
        > iennikarzy - procedura takiego lądowania nie jest niczym nadzwyczajnym i niewie
        > le tylko różni się od normalnego przyziemienia.

        Alez oczywiscie bulka z maslem! To nic, ze od przynajmniej 10ciu godzin WIESZ jakie zadanie masz do wykonania i nie wiesz, czy za te 10 godzin bedziesz zyl, czy nie. To nic, ze masz na pokladzie 230 osob i siebie samego, a zona i dzieci w domu i nie wiesz czy je jeszcze zobaczysz kiedykolwiel. To nic, ze nie masz pojecia jak przygotowane jest lotnisko, czy nie rabniesz podwoziem w pas i nie rozwalisz samolotu na kawali.

        Co tam, Potworski nie takie rzeczy robil bez drgniecia chocby powieki. W ogole Potworski jest cool i nawet takie manewry wykonuje gwizdajac wesolo pod nosem i w miedzyczasie rozwiazujac Sudoku... W ogole procedura jak to procedura - bulka z maslem.

        Chyle czola, bo ja bym pewnie w takiej sytuacji nasrala w gacie i zamiast ladowac odmawialabym dziesiatek rozanca schowana w kaciku.
        • potworski Re: Wg mnie= 02.11.11, 12:06
          d.o.s.i.a napisała:

          > Alez oczywiscie bulka z maslem! To nic, ze od przynajmniej 10ciu godzin WIESZ j
          > akie zadanie masz do wykonania i nie wiesz, czy za te 10 godzin bedziesz zyl, c
          > zy nie. To nic, ze masz na pokladzie 230 osob i siebie samego, a zona i dzieci
          > w domu i nie wiesz czy je jeszcze zobaczysz kiedykolwiel. To nic, ze nie masz p
          > ojecia jak przygotowane jest lotnisko, czy nie rabniesz podwoziem w pas i nie r
          > ozwalisz samolotu na kawali.


          Dodaj do tego jeszcze możliwość ataku obcych cywilizacji, leje bombowe na pasie startowym i fakt, że samolot zrobiony jest z origami.

          > Co tam, Potworski nie takie rzeczy robil bez drgniecia chocby powieki. W ogole
          > Potworski jest cool i nawet takie manewry wykonuje gwizdajac wesolo pod nosem i
          > w miedzyczasie rozwiazujac Sudoku... W ogole procedura jak to procedura - bulk
          > a z maslem.


          Jeszcze się nie zdarzyło abym takowy manewr musiał wykonywać ze względu na to, że Cessna 152 ma podwozie stałe. Ale ty jak widać uważasz, że masz większą wiedzę na ten temat.

          > Chyle czola, bo ja bym pewnie w takiej sytuacji nasrala w gacie.


          Mam wrażenie, że tą czynność masz już za sobą biorąc pod uwagę stan twojego zaperzenia.
      • asia_i_p Re: Wg mnie= 03.11.11, 07:33
        To powiedz mi, czemu nie ma równie standardowej procedury usuwania takiego samolotu z pasa - czy może dlatego, że jednak rzadko trzeba go usuwać w jednym kawałku?
        Wczoraj wypowiadał się ekspert i mówił, że takie podejście do lądowania wymaga ogromnej precyzji. Że każdy inny kąt niż idealny powoduje uszkodzenie samolotu i naraża pasażerów.
        • babunia_wygodka Re: Wg mnie= 03.11.11, 09:34
          asia_i_p napisała:

          > To powiedz mi, czemu nie ma równie standardowej procedury usuwania takiego samo
          > lotu z pasa - czy może dlatego, że jednak rzadko trzeba go usuwać w jednym kawa
          > łku?

          Jak nie ma jak jest? Bierze się dźwig, pneumatyczne poduszki, unosi, podkłada, wypuszcza koła (bo na ziemi to już można je i łomem wypchnąć), odholowuje. A że to nie jest robota do zrobienia w pół godziny? Tak to jest z podnoszeniem wielkich i ciężkich przedmiotów że to się robi powoli.

          > Wczoraj wypowiadał się ekspert i mówił, że takie podejście do lądowania wymaga
          > ogromnej precyzji. Że każdy inny kąt niż idealny powoduje uszkodzenie samolotu
          > i naraża pasażerów.

          Do telewizji nie biorą ekspertów z tendencją do wygłaszania poglądów umiarkowanych suspicious
          Pewnie że to można było zrobić lepiej lub gorzej, ale poszukaj sobie po youtube "belly landing" albo "gear up landing" i spróbuj znaleźć chociaż jeden przypadek rozwalenia się samolotu lądującego płasko na brzuchu.
    • triss_merigold6 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:04
      Taa... po 10 kwietnia 2010 wszystkie dzieci neostrady stały się specjalistami w zakresie lotnictwa i awiacji...
      • papalaya eksperci od awiacji 02.11.11, 11:19
        przez 6 lat pracowałam w dziale ubezpieczeń lotniczych polskiej firmy ubezpieczeniowej i brytyjskiego reaskuratora

        i calkowicie się zgadzam z twoją opinią na temat babuń-ekspertufff big_grin


        • babunia_wygodka Re: eksperci od awiacji 02.11.11, 11:30
          papalaya napisała:

          > przez 6 lat pracowałam w dziale ubezpieczeń lotniczych polskiej firmy ubezpiec
          > zeniowej i brytyjskiego reaskuratora
          >
          > i calkowicie się zgadzam z twoją opinią na temat babuń-ekspertufff big_grin

          No, i jakie masz z tej pracy dane o śmiertelności przy lądowaniu sprawnego samolotu tylko bez podwozia?

          • papalaya Re: eksperci od awiacji 02.11.11, 11:31
            nie mam danych, podważam twoje kompetencje nt. wypowiadania się o tego typu wypadkach
            • babunia_wygodka Re: eksperci od awiacji 02.11.11, 11:45
              papalaya napisała:

              > nie mam danych, podważam twoje kompetencje nt. wypowiadania się o tego typu wyp
              > adkach

              A podważaj sobie. Tylko żebyś przepukliny nie dostała.
              • papalaya Re: eksperci od awiacji 02.11.11, 11:47
                wali mnie twoja cienta ryposta, pisz dalej o masowych lądowaniach bez podwozia...
                • babunia_wygodka Re: eksperci od awiacji 02.11.11, 11:50
                  papalaya napisała:

                  > wali mnie twoja cienta ryposta, pisz dalej o masowych lądowaniach bez podwozia.
                  > ..

                  Ale dlaczego? Masowe lądowania bez podwozia to Twój pomysł, ja wcale nie twierdzę że to masowe. Nie umiesz odróżnić "masowe" od "spotykane"?
    • angela10086 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:11
      uratowal tyle istnien, za mało?
      • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:16
        angela10086 napisała:

        > uratowal tyle istnien, za mało?

        Tak naprawdę to nikogo jakoś szczególnie nie ratował, to nie była sytuacja zagrożenia życia. Tym niemniej uratował samolot, który mógłby się poobijać znacznie bardziej smile
        Nagroda się załodze należy tak naprawdę nie za wielki wysiłek, tylko żeby sobie nie zaczęli myśleć "noż k*rwa, po takiej akcji nawet premii mi nie dali, a pi*rdolę, nie będę się więcej wysilać".
        • papalaya Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:20
          nie masz pojęcia o czym piszesz, jakie są twoje kwalifikacje do oceny ryzyka i zagrożenia życia?
          • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:29
            papalaya napisała:

            > nie masz pojęcia o czym piszesz, jakie są twoje kwalifikacje do oceny ryzyka i
            > zagrożenia życia?

            Lepsze niż Twoje. Co mogło realnie grozić pasażerom tego samolotu, hę? Że się urwą silniki? Że spód kadłuba się zdefasonuje i blachy polecą? Niebezpieczeństwo czegokolwiek innego było bardzo małe.
            • papalaya Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:31
              jakie, podaj...
              • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:57
                papalaya napisała:

                > jakie, podaj...

                Interesuję się tematem na co dzień, a nie tak jak Ty - na gwizdek z mediów.
                No, to teraz Ty podaj: jakie realne niebezpieczeństwo groziło ludziom na pokładzie tego samolotu, w tych warunkach?
                • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:02
                  jakie realne niebezpieczeństwo groziło ludziom na pokład
                  > zie tego samolotu, w tych warunkach?
                  Podobne jak przy każdym innym lądowaniu awaryjnym: że się samolot zapali, bo przy lądowaniu urwie się silnik. Niby miał niedużo paliwa, ale to niedużo to było jeszcze 3 tony.
                  Że hamowanie będzie zbyt gwałtowne i za szybko wytracą szybkość - co grozi obrażeniami. Albo że nie zahamują w stosownym czasie i w coś uderzą - ostatecznie nie mieli hamulców, a pas był zalany pianą zmniejszającą tarcie. Albo że wpadną na pianie w poślizg i też w coś uderzą.
                  Kilkanaście lat temu na Okęciu nie zmieścił się w pasie samolot Lufthansy. Samolot całkowicie sprawny, tyle tylko że lądujący w trudnych warunkach pogodowych. 2 osoby zginęły wskutek pożaru, 56 zostało rannych.
                  • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:20
                    morekac napisała:

                    > jakie realne niebezpieczeństwo groziło ludziom na pokład
                    > > zie tego samolotu, w tych warunkach?
                    > Podobne jak przy każdym innym lądowaniu awaryjnym: że się samolot zapali, bo pr
                    > zy lądowaniu urwie się silnik. Niby miał niedużo paliwa, ale to niedużo to było
                    > jeszcze 3 tony.

                    Jak mu się urwie silnik to zostanie z tyłu za samolotem, a paliwo pojedzie do przodu. Urwanie silnika to nie jest powód do pożaru.

                    > Że hamowanie będzie zbyt gwałtowne i za szybko wytracą szybkość - co grozi obr

                    Akurat to, jak szybko hamuje ślizgający się samolot jest dość dobrze znane i jeszcze nikomu nie stała się krzywda z takiego powodu.

                    > ażeniami. Albo że nie zahamują w stosownym czasie i w coś uderzą - ostatecznie
                    > nie mieli hamulców, a pas był zalany pianą zmniejszającą tarcie. Albo że wpadną
                    > na pianie w poślizg i też w coś uderzą.

                    Na płaskim lotnisku? W co by mieli uderzyć? Koniec pasa jest kilka kilometrów dalej. Bez przesady, na tyle dużo wiadomo o lądowaniach bez podwozia że da się ocenić ile potrwa hamowanie.

                    > Kilkanaście lat temu na Okęciu nie zmieścił się w pasie samolot Lufthansy. Samo
                    > lot całkowicie sprawny, tyle tylko że lądujący w trudnych warunkach pogodowych.
                    > 2 osoby zginęły wskutek pożaru, 56 zostało rannych.

                    No i?

                    • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:36
                      > No i?
                      No i samolot nie zmieścił się w pasie i na tym rzekomo płaskim lotnisku przywalił w przeszkodę terenową. Nie wiesz, dlaczego zrobił się wtedy pożar? W sprawnym samolocie, który nie zawadził o nic podwoziem, tylko skrzydłem - 90 m po zjechaniu z pasa?
                      BTW: przy zbyt gwałtownym hamowaniu (np. przy prędkości ok 200 km/h na drzewie) człowiekowi może się to i owo urwać w środku. Ludzie mają ten feler, że są jacyś tacy słabi i wodniści...
                      • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:39
                        morekac napisała:

                        > > No i?
                        > No i samolot nie zmieścił się w pasie i na tym rzekomo płaskim lotnisku przywal
                        > ił w przeszkodę terenową. Nie wiesz, dlaczego zrobił się wtedy pożar? W sprawn
                        > ym samolocie, który nie zawadził o nic podwoziem, tylko skrzydłem - 90 m po zje
                        > chaniu z pasa?
                        > BTW: przy zbyt gwałtownym hamowaniu (np. przy prędkości ok 200 km/h na drzewie)
                        > człowiekowi może się to i owo urwać w środku. Ludzie mają ten feler, że są jac
                        > yś tacy słabi i wodniści...

                        No i?
                        Pytam o związek tego wypadku z wczorajszym lądowaniem. Bo jak mi chcesz po prostu pokazywać że samolot może się rozbić to nie krępuj się, wyciągnij przykład Smoleńska.


                        • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:45
                          Cóż, to ty twierdzisz, że akurat na Okęciu to samolot nie ma prawa o nic zahaczyć. A wystarczy zjechać raptem 100 m od pasa - i już jest w co przygrzmocić.
                          • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:50
                            morekac napisała:

                            > Cóż, to ty twierdzisz, że akurat na Okęciu to samolot nie ma prawa o nic zahac
                            > zyć. A wystarczy zjechać raptem 100 m od pasa - i już jest w co przygrzmocić.

                            Żeby zjechać 100 metrów w bok po miękkiej trawie to by trzeba chyba lądować w poprzek pasa.
                            • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 14:10
                              Patrz, a Lufthansie się udało... Jednak Niemcy potrafią...
                              Samolocik ma dużą masę i dużą prędkość. Przy takim lądowaniu musi wytracić sporo energii.
                              Samochód osobowy, jadący z prędkością 90km/h potrzebuje ok 80-90m, żeby się zatrzymać. Wczoraj samolot przejechał po pasie kilkaset metrów, zanim stanął...
                              90 m nie wydaje mi się w związku z tym jakąś nadzwyczajną odległością.
                              Lepiej poczytaj podręcznik fizyki dla gimnazjalistów...
                              • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 15:09
                                morekac napisała:

                                > Patrz, a Lufthansie się udało... Jednak Niemcy potrafią...

                                Lufthansie się "udało" przetoczyć wszystkiego 100 metrów po trawie, a nie 100 metrów w bok. Rozbili się niemal w osi pasa.

                                > Samochód osobowy, jadący z prędkością 90km/h potrzebuje ok 80-90m, żeby się zat
                                > rzymać. Wczoraj samolot przejechał po pasie kilkaset metrów, zanim stanął...
                                > 90 m nie wydaje mi się w związku z tym jakąś nadzwyczajną odległością.
                                > Lepiej poczytaj podręcznik fizyki dla gimnazjalistów...

                                Oj poczytaj, poczytaj. I zastanów się co by musiało popchnąć samolot poruszający się wzdłuż pasa startowego żeby znalazł się 100 metrów OBOK tego pasa. Równania newtonowskie się kłaniają.
                                • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 15:43
                                  Myślisz, że 100-tonowy samolot zatrzyma się - ryjąc nawet w miękkiej glebie - na odcinku 100m?
                                  Niezależnie od wszystkiego w odległości 100 m od pasa na Okęciu można w coś trafić - przy pewnej dozie pecha. To są 2 długości tego samolotu (i to niecałe), ewentualnie +- dwukrotna rozpiętość skrzydeł. Naprawdę niedużo.
                                  Przy czym wyhamowanie samolotu o długości 50-60 m na dystansie 2-krotnie większym zaledwie od jego długości z szybkości 200-300 km/h do zera oznacza masakrę. I dla samolotu, i dla pasażerów.
                                  • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 16:03
                                    morekac napisała:

                                    > Myślisz, że 100-tonowy samolot zatrzyma się - ryjąc nawet w miękkiej glebie -
                                    > na odcinku 100m?

                                    Temu wystarczyło 300 metrów prosto. Praktycznie nie było poszkodowanych.
                                    aviation-safety.net/database/record.php?id=20080117-0
                                    A Ty się doszukujesz zagrożenia ze strony obiektów oddalonych o 100 metrów w bok. Fizyka z podstawówki się kłania. Coś by go musiało zepchnąć tam w bok.

                                    > Niezależnie od wszystkiego w odległości 100 m od pasa na Okęciu można w coś tra
                                    > fić - przy pewnej dozie pecha. To są 2 długości tego samolotu (i to niecałe), e
                                    > wentualnie +- dwukrotna rozpiętość skrzydeł. Naprawdę niedużo.
                                    > Przy czym wyhamowanie samolotu o długości 50-60 m na dystansie 2-krotnie większ
                                    > ym zaledwie od jego długości z szybkości 200-300 km/h do zera oznacza masakrę.
                                    > I dla samolotu, i dla pasażerów.

                                    Wróć lepiej do tej fizyki z podstawówki. Kilka podstawień do prostych wzorów i dowiedziałabyś się że wyhamowanie z 300 km/h na odcinku 100 metrów to niecałe 3,5 g przez 2 sekundy. Średnio oczywiście, ale to nie jest zderzenie ze ścianą. A, no i z taką prędkością nie ląduje nikt poza najszybszymi myśliwcami. 3,5g to może nie jest najprzyjemniejsza rzecz, ale do masakry baaaaardzo mu daleko.

                                    >
        • angela10086 Re: Odznaczenia dla pilotów? 03.11.11, 19:48
          no comment
          • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 03.11.11, 21:14
            angela10086 napisała:

            > no comment

            I słusznie, bo nie wiadomo do czego ten coment miałby być.
    • kosher_ninja Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:13
      Heheh, no i sie zaczyna smile

      To ja wam dodam, ze jaki bohater, jakie osiągniecie! Nie takie rzeczy ze szwagrem robilim po pijaku!
    • imasumak Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:20
      A Ty wykonujesz teraz swoją pracę?
    • babunia_wygodka Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:26
      ceide.fields napisała:

      > Podaj tak z 5 na początek.

      Niedawny 727 lądujący bez przedniego podwozia. Przypadek Tu-154 który kiedyś (niestety nie pamiętam gdzie) wylądował bez podwozia i po 400 metrach podniósł się (!) z powrotem żeby je wysunąć (załoga zapomniała) i wylądować już normalnie. 777 na Heathrow który spadł tuż przed pasem (znacznie gwałtowniej) i urwał sobie podwozie w błocie. Krąży po YouTube film z 737 lądującego z tylko jednym głównym podwoziem wysuniętym. Lądowanie Tu-154 na za krótkim pasie zakończone w lesie. Słynny "Gimli Glider" lądujący bez silników na przypadkowym lotnisku.

      Przypadków dokładnie lądowania bez podwozia Ci nie wyliczę bo to bardzo rzadkie, zwłaszcza w tak dużych samolotach. Awionetki lądujące na brzuchu co jakiś czas możesz sobie oglądać na YT. Lądowanie awaryjne zasadniczo sprawnym samolotem, przy dobrej pogodzie na normalnym pasie startowym to nie jest żadna bardzo groźna sprawa. Samolot z reguły cierpi bardziej niż pasażerowie.

      • papalaya Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:30
        żaden z tych przykładów nie dotyczy lądowania bez podwozia

        awionetki na brzuchu? jakie awionetki, skoro gros z nich nie ma w ogole chowanego podwozia?
        • babunia_wygodka Re: Wg mnie= 02.11.11, 11:45
          papalaya napisała:

          > żaden z tych przykładów nie dotyczy lądowania bez podwozia
          >
          > awionetki na brzuchu? jakie awionetki, skoro gros z nich nie ma w ogole chowane
          > go podwozia?

          Czy mogłabyś się nie kompromitować?

          www.airliners.net/photo/Beech-B55-Baron/0909978/&sid=370ee07cd61173a3c5095d3cc3f71efd
          www.airliners.net/photo/Cessna-T210N-Turbo/1928589/&sid=636795c71697d015a6a93d3fb2c98acd
          www.airliners.net/photo/Cessna-T310R/0920508/&sid=636795c71697d015a6a93d3fb2c98acd
          www.airliners.net/photo/Embry-Riddle-Aeronautical-University/Piper-PA-28R-201-Arrow/0781376/&sid=ba9cbad9b72863ae7603af35f5c58cb4
          www.airliners.net/photo/Piper-PA-34-200-Seneca/1656075/&sid=ba9cbad9b72863ae7603af35f5c58cb4
          • papalaya specjalistka, hehe 02.11.11, 12:30
            Termin awionetka najczęściej jest stosowany do samolotów bardzo lekkich i lekkich o masie startowej nie przekraczającej ok. 1000 kg (np. Cessna 152), rzadziej do samolotów ultralekkich, natomiast w zasadzie nie jest stosowany do większych samolotów lekkich, o masie startowej przekraczającej ok. 2300 kg (dla porównania Piper PA-34 Seneca - 2154 kg).

            Potocznie awionetka, ale fachowo nie.

            Fachowość z ciebie wyłazi każdym otworem, hehe...
            • babunia_wygodka Re: specjalistka, hehe 02.11.11, 12:43
              papalaya napisała:

              > Termin awionetka najczęściej jest stosowany do samolotów bardzo lekkich i lekki
              > ch o masie startowej nie przekraczającej ok. 1000 kg (np. Cessna 152), rzadziej
              > do samolotów ultralekkich, natomiast w zasadzie nie jest stosowany do większyc
              > h samolotów lekkich, o masie startowej przekraczającej ok. 2300 kg (dla porówna
              > nia Piper PA-34 Seneca - 2154 kg).
              >
              > Potocznie awionetka, ale fachowo nie.

              Normalnie zmiażdżyłaś mnie. Użycie słowa "awionetka" obnaża moją nicość. Przecież każdy mundrala z forum pod artykułami wie, że się nie mówi publicznie "awionetka", "d*pa" i "ch*j". A ja z tym tak przy ludziach...

              A propos. To jak będzie z tymi przykładami porównywalnych lądowań bez podwozia co się zakończyły katastrofą?

        • papalaya ostatnie 10 lat 02.11.11, 11:46
          rok 2000 - węgierski TU154 w Grecji, poderwany w ostatniej chwili, rok 2008, rosyjski B737 w Kaliningradzie, błąd zalogi, podwozie wysunięte w ostatniej chwili

          zaiste masowe przypadki
    • jdylag75 rozumiem, że nigdy nie zasłużyłaś na premię? 02.11.11, 11:30
    • perd-ido Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:43
      Wlasnie dlatego, ze wykonali na najwyzszym poziomie prace, powinni zostac odznaczeni.
      Samolot lecacy z tyloma osobami nie zapalil sie, nikomu nic sie nie stalo, w dodatku wyladowal na srodku pasa a nie na Krakowskiej!!! i to niby TYLKO praca?. Myslisz, ze Ci ludzie co siedzieli w tym samolocie i ich rodziny podobnie mysla jak Ty?.
      • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:59
        perd-ido napisała:

        > Wlasnie dlatego, ze wykonali na najwyzszym poziomie prace, powinni zostac odzna
        > czeni.
        > Samolot lecacy z tyloma osobami nie zapalil sie, nikomu nic sie nie stalo, w do

        Że się nie zapalił to akurat zasługa strażaków smile (Niebezpieczeńśtwo nie było wielkie, ale oczywiście sporo iskrzenia o beton było więc z pożarem silników trzeba się było liczyć)
        > datku wyladowal na srodku pasa a nie na Krakowskiej!!! i to niby TYLKO praca?.

        A dlaczego miałby wylądować na Krakowskiej? Przecież własności lotne miał najzupełniej prawidłowe.

        • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 12:44
          Ciekawe, czy miałabyś takie zdanie na temat potencjalnego bezpieczeństwa lądowania bez podwozia, gdybyś siedziała w tym samolocie...
          • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 12:54
            morekac napisała:

            > Ciekawe, czy miałabyś takie zdanie na temat potencjalnego bezpieczeństwa lądowa
            > nia bez podwozia, gdybyś siedziała w tym samolocie...

            A niby dlaczego nie? Po prostu w odróżnieniu od większości ludzi ja wiem jakie jest realne zagrożenie w takim przypadku. Ci co nie wiedzą to pewnie że się będą denerwować.
            Pomijam oczywiście to, że informacje przekazywane pasażerom wcale nie muszą być dokładne, kompletne i do końca prawdziwe smile

        • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:10
          A dlaczego miałby wylądować na Krakowskiej? Przecież własności lotne miał najzu
          > pełniej prawidłowe.
          Ale nie miał hamulców... Być może uznali, że utrudni im to ewentualne prowadzenie akcji ratowniczej na ziemi. A może bali się ofiar wśród kierowców i pasażerów samochodu - i tak ich sporo zginęło przez ten weekend.
          • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:15
            morekac napisała:

            > A dlaczego miałby wylądować na Krakowskiej? Przecież własności lotne miał najzu
            > > pełniej prawidłowe.
            > Ale nie miał hamulców... Być może uznali, że utrudni im to ewentualne prowadze
            > nie akcji ratowniczej na ziemi. A może bali się ofiar wśród kierowców i pasażer
            > ów samochodu - i tak ich sporo zginęło przez ten weekend.

            A co mu brak hamulców przeszkadzał w przeleceniu nad Krakowską?

            • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:23
              Masz na myśli chyba wjechanie w Krakowską? Przecież pomiędzy lotniskiem a ulicą jest tam tylko metalowy płotek...Dosyć wątły w porównaniu z samolotem.
              • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:32
                morekac napisała:

                > Masz na myśli chyba wjechanie w Krakowską? Przecież pomiędzy lotniskiem a ulic
                > ą jest tam tylko metalowy płotek...Dosyć wątły w porównaniu z samolotem.

                A on nie podchodził do lądowania nad Krakowską?
                Tak czy inaczej - przed pasem nie miał powodu spaść, za pas nie miał powodu wyjechać.
                • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:42
                  Podchodził od strony Pyr (czyli z przeciwnej strony), Mogę sobie wobrazić, że na skutek niesprzyjających okoliczności trochę mu się to lądowanie przedłuży i zajedzie nieco za daleko albo w bok. Czyli np. na Aleję Krakowską. Ulic od strony, od której podchodził do lądowania, nie zamknęli.
                  • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:49
                    morekac napisała:

                    > Podchodził od strony Pyr (czyli z przeciwnej strony), Mogę sobie wobrazić, że
                    > na skutek niesprzyjających okoliczności trochę mu się to lądowanie przedłuży i
                    > zajedzie nieco za daleko albo w bok. Czyli np. na Aleję Krakowską. Ulic od stro
                    > ny, od której podchodził do lądowania, nie zamknęli.

                    Jakby mu się miało przedłużyć, czyli normalniej mówiąc jakby nie mógł usiąść w odpowiednim miejscu pasa, to by wcisnął taki specjalny guzik podpisany TOGA i robił drugie podejście.
                    • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:57
                      czyli normalniej mówiąc jakby nie mógł usiąść w
                      > odpowiednim miejscu pasa, to by wcisnął taki specjalny guzik podpisany TOGA i r
                      > obił drugie podejście.
                      A jakby nie nacisnął?
                      Znasz prawa Murphy'ego?
                      Naprawdę zamknięcie Krakowskiej aż tak mnie nie bulwersuje.
                      • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 15:10
                        morekac napisała:

                        > czyli normalniej mówiąc jakby nie mógł usiąść w
                        > > odpowiednim miejscu pasa, to by wcisnął taki specjalny guzik podpisany TO
                        > GA i r
                        > > obił drugie podejście.
                        > A jakby nie nacisnął?

                        A jakby jego synek mały akurat przechodził przez pas?

                        • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 15:21
                          A tam mały synek... Policja zamknęła Al.Krakowską wyłącznie w celu wq... kierowców stojących w korkach. Myślę, że napisz jakieś zażalenie do komendy głównej, ewentualnie do prezydent miasta.
                          Ale nie od dzisiaj wiadomo, że policjanci to osobnicy zupełnie pozbawieni wyobraźni... uniemożliwiają prawdziwy fun.
                          • babunia_wygodka Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 15:34
                            morekac napisała:

                            > A tam mały synek... Policja zamknęła Al.Krakowską wyłącznie w celu wq... kierow

                            Nie. W celu zapewnienia jak najłatwiejszego dojazdu z zewnątrz lotniska do pasa 29. Od Krakowskiej jest wjazd prosto aż do pasa. Od Wirażowej nie ma. Ulica była zamknięta żeby karetki, straże i inne pojazdy proawadzące ewentualną akcję ratowniczą nie musiały się przepychać między zwykłymi samochodami.

                  • sylwia11022000 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 14:01
                    jestem pod wrażeniem
                    na emamach tyle ekspertów od lotnictwa.
                    a ja tylko jako pasażer latam
                    no i laik ze mnie całkiem
                    a opanowanie, pewna ręka i precyzja wykonania - to chyba warte uznania
                    nauczmy się cieszyć z sukcesów –
                    czasami wydaje mi się że część osób wolało by teraz pisać czy żałoba narodowa jest potrzebna czy nie
        • perd-ido Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 18:06
          Wypowiadal sie na ten temat emerytowany pilot...ekspertem od lotnictwa nie jestem dlatego podwazac jego zdania nie moge. Napisalam to, co mowilsmile
    • bez_seller Monia. 02.11.11, 11:49
      1monia4 napisała:

      > Chodzi o pilotów samolotu, którym udalo sie szczęśliwie wylądować.Przecież wyko
      > nywali tylko swoją pracę

      Wykonywali swoja prace pod presja utraty zycia. Odwaga, a przede wszystkim spokoj pilotow, koronkowa robota posadzenia samolotu na plycie lotniska, gdyz inny troche kat posadzenia rozrywa maszyne na czesci, to wszystko zasluguje na odznaczenie, nagrode, nasz szacunek i podziw.
      • babunia_wygodka Re: Monia. 02.11.11, 11:54
        bez_seller napisała:

        > oj pilotow, koronkowa robota posadzenia samolotu na plycie lotniska, gdyz inny
        > troche kat posadzenia rozrywa maszyne na czesci, to wszystko zasluguje na odzna

        Żemy mu "rozerwało maszynę na części" to by musiał nie wylądować a po prostu przypier*olić z rozpędu, najlepiej jeszcze jakimś ślizgiem żeby bokiem poszło i dla pewności o płot lotniska.
        • bez_seller Re: Monia. 02.11.11, 12:19
          Żemy mu "rozerwało maszynę na części" to by musiał nie wylądować a po prostu pr
          > zypier*olić z rozpędu, najlepiej jeszcze jakimś ślizgiem żeby bokiem poszło i d
          > la pewności o płot lotniska.

          Absolutnie nie masz racji. Poogladaj sobie ladowanie na podwoziu w zwolnonym tempie. Wtedy zrozumiesz o czym mowie. Minimalnie inny kat moglby dorowadzic do rozerwania.
          Gdyby tak bylo jak mowisz, wszystkie ladowania "na brzuchu" bylyby udane, a nie sa.
          • babunia_wygodka Re: Monia. 02.11.11, 12:26
            bez_seller napisała:

            > Żemy mu "rozerwało maszynę na części" to by musiał nie wylądować a po prostu p
            > r
            > > zypier*olić z rozpędu, najlepiej jeszcze jakimś ślizgiem żeby bokiem posz
            > ło i d
            > > la pewności o płot lotniska.
            >
            > Absolutnie nie masz racji. Poogladaj sobie ladowanie na podwoziu w zwolnonym te
            > mpie. Wtedy zrozumiesz o czym mowie. Minimalnie inny kat moglby dorowadzic do r
            > ozerwania.

            LInk do takiego "w zwolnionym tempie"?

            > Gdyby tak bylo jak mowisz, wszystkie ladowania "na brzuchu" bylyby udane, a nie
            > sa.

            Podaj przykład porównywalnego lądowania które nie było.

            • bez_seller Re: Monia. 02.11.11, 12:50
              Na wlasne oczy widzialam jak samolot rozerwalo przy ladowaniu bez podwozia.
              Materialow szukaj sama, pelno tego w sieci.

              Jeszcze raz napisze - piloci wykazali sie umiejetnosciami, ktore jak najbardziej trzeba nagrodzic, odznaczyc i podziwiac.
              • babunia_wygodka Re: Monia. 02.11.11, 12:57
                bez_seller napisała:

                > Na wlasne oczy widzialam jak samolot rozerwalo przy ladowaniu bez podwozia.
                > Materialow szukaj sama, pelno tego w sieci.

                Pełno to jest materiałów o samolotach które spadły, zderzyły się z ziemią, lądowały z niesprawnymi układami sterowania - te się rzeczywiście często rozpadają. Samolot lądujący na pasie startowym po prostu się ślizga i tyle.


                > Jeszcze raz napisze - piloci wykazali sie umiejetnosciami, ktore jak najbardzi
                > ej trzeba nagrodzic, odznaczyc i podziwiac.

                Ależ oczywiście że trzeba.
              • potworski Re: Monia. 02.11.11, 13:37
                bez_seller napisała:

                > Na wlasne oczy widzialam jak samolot rozerwalo przy ladowaniu bez podwozia.
                > Materialow szukaj sama, pelno tego w sieci.


                Poziom ignorancji widzę sięga zenitu. "Coś widziałam, ale nie wiem gdzie". to tak jakbym powiedział, że widziałem filmik jak gumowa kaczka zaszła w ciążę z Ibiszem i urodziła Statuę Wolności.
                Jednakowoż domyślam się, o który filmik mogło chodzić=zapewne lot United 232. Jeśli o to chodziło to porównanie jest kompletnie z kosmosu i nieadekwatne.
                • babunia_wygodka Re: Monia. 02.11.11, 13:41
                  potworski napisał:

                  > bez_seller napisała:
                  >
                  > > Na wlasne oczy widzialam jak samolot rozerwalo przy ladowaniu bez podwozi
                  > a.
                  > > Materialow szukaj sama, pelno tego w sieci.


                  > Jednakowoż domyślam się, o który filmik mogło chodzić=zapewne lot United 232. J
                  > eśli o to chodziło to porównanie jest kompletnie z kosmosu i nieadekwatne.

                  Zaczynając choćby od tego że podwozie to on akurat miał.
                  • potworski Re: Monia. 02.11.11, 14:05
                    babunia_wygodka napisała:

                    > Zaczynając choćby od tego że podwozie to on akurat miał.


                    Wiem, ale nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział inny filmik gdzie samolot rozrywa się przy lądowaniu. Był gdzieś jeszcze jakiś MD-82, który łamał się na pół.
                    • babunia_wygodka Re: Monia. 02.11.11, 15:11
                      potworski napisał:

                      > babunia_wygodka napisała:
                      >
                      > > Zaczynając choćby od tego że podwozie to on akurat miał.

                      >
                      > Wiem, ale nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział inny filmik gdzie samolot ro
                      > zrywa się przy lądowaniu. Był gdzieś jeszcze jakiś MD-82, który łamał się na pó
                      > ł.
                      >
                      Oj tam na pół. Tylko ogonek mu odpadł.
          • potworski Re: Monia. 02.11.11, 12:26
            bez_seller napisała:

            > Absolutnie nie masz racji. Poogladaj sobie ladowanie na podwoziu w zwolnonym te
            > mpie. Wtedy zrozumiesz o czym mowie. Minimalnie inny kat moglby dorowadzic do r
            > ozerwania.
            > Gdyby tak bylo jak mowisz, wszystkie ladowania "na brzuchu" bylyby udane, a nie
            > sa.


            Fajnie, że piszesz. Szkoda, że całkowicie bez sensu.
            Jaki kąt? Kąt czego? Samoloty względem osi pasa? To się zdarza nie raz i nie dwa - czasem samolot prostuje się "rudderem" już po przyziemieniu - szczególnie przy silnym bocznym wietrze. A może masz na myśli nieprawidłowe wykonanie "flare"? I co wtedy miałoby się rozerwać?
    • izabellaz1 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:58
      Piloci na wszystko mają procedury, a do tych procedur jeszcze sę procedury.
      Lądował bez kół, a nie bez ogona i skrzydeł.
      • lilka69 izabella ma racje w jednym zdaniu 02.11.11, 12:06
        na WSZYTSKO sa procedury. oni tylko scisle trzymali sie procedur. (a poza tym to nie tylko wyczyn kapitana ale i 2 pilota). piloci cywilni nie maja mozliwosci realizowania wlasnych fantazji. w przeciwienstwie do wojskowych , ktorzy robia co chca.
        • babunia_wygodka Re: izabella ma racje w jednym zdaniu 02.11.11, 12:10
          lilka69 napisała:

          > na WSZYTSKO sa procedury. oni tylko scisle trzymali sie procedur. (a poza tym t

          Tak naprawdę nie na wszystko. Ale na wszystko co się komuś wydarzyło - tak.


          • izabellaz1 Re: izabella ma racje w jednym zdaniu 02.11.11, 12:20
            babunia_wygodka napisała:

            > Tak naprawdę nie na wszystko. Ale na wszystko co się komuś wydarzyło - tak.

            Racja. Jak to ładnie jeden doświadczony pilot powiedział: "Procedury są pisane krwią pilotów".
      • morekac Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 13:17
        Bez ogona i skrzydeł samolot to nie tyle ląduje, co spada...
    • bea.bea Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 11:58
      Ciekawe czy gdybyś była w tym samolocie też miałabyś wątpliwości ? tongue_out
      Medale to mało ...moim zdaniem smile
      • mirmunn Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 12:34
        medal, nagroda, dodatek specjalny do emerytury - pilotowi należy się bezwzglęniesmile za uratowanie 231 istnień
        i nagrody oraz medale dla załogi - za opanowanie sytuacji na pokładzie i niedopuszczenie do paniki

        domorosłych ekspertów awiacji, którym żal dooopę sciska, zapraszam do wykonania lądowania awaryjnego bez podwozia z 231 osobami na pokładzie - po co wam symualator, jak jesteście tacy ambitni?
        wtedy też wamm sie bedzie należał medal, nagroda, dodatek specjalny do emerytury - jak Burkowi kość
    • havana28 Re: Odznaczenia dla pilotów? 02.11.11, 12:42
      Idąc tym torem myślenia właściwie nikt nie powinien dostawać żadnych nagród, odznaczeń, trzynastych pensji i czego tam jeszcze bo przecież każdy wykonuje swoją pracę... Pytanie czy chcielibyśmy żyć i pracowac w takim świecie w którym nikogo się nie wyróżnia za jego wysiłek?
    • bloopsar OJP! czyli do 'ekspertuff' 02.11.11, 13:15
      Drodzy babuniu_wygodko i potworski

      Zadajecie w tym watku idiotyczne pytania i wyrazacie glupiutkie opinie, a wystarczyloby zajrzec chocby do jednego artykulu tu na gazeta.pl, w ktorym doswiadczeni piloci rozwiewaja wasze 'watpliwosci'.

      Poniewaz widze jak ciezko wam sie mysli, nie tylko zalinkuje artykul, ale i podam cytaty.

      Najpierw zebrane wasze 'mundrosci', bo to az zabawne jak usilnie probujecie zbagatelizowac ta niecodzienna sytuacje:

      "procedura takiego lądowania nie jest niczym nadzwyczajnym i niewiele tylko różni się od normalnego przyziemienia. Jedyna różnica polega na nieco mniejszej mocy silnika ponieważ podwozie nie stawia oporu. Samo podejście i lądowanie wygląda identycznie jak z podwoziem wysuniętym."

      "E, bez przesady. Obróciłoby go może i bardziej by się obdrapał, ale do katastrofy to jeszcze daleeeeeko."

      "Samolot był, poza podwoziem, całkowicie sprawny, więc tak naprawdę nic grożącego życiu lub zdrowiu sięnie działo."

      "A czemu miałby nie żyć? Bo się pogięły blachy na spodzie kadłuba i silniki są do wymiany?"

      "Dodaj do tego jeszcze możliwość ataku obcych cywilizacji, leje bombowe na pasie startowym i fakt, że samolot zrobiony jest z origami."

      "Tak naprawdę to nikogo jakoś szczególnie nie ratował, to nie była sytuacja zagrożenia życia. Tym niemniej uratował samolot, który mógłby się poobijać znacznie bardziej"

      "Co mogło realnie grozić pasażerom tego samolotu, hę? Że się urwą silniki? Że spód kadłuba się zdefasonuje i blachy polecą? Niebezpieczeństwo czegokolwiek innego było bardzo małe."

      "Lądowanie awaryjne zasadniczo sprawnym samolotem, przy dobrej pogodzie na normalnym pasie startowym to nie jest żadna bardzo groźna sprawa. Samolot z reguły cierpi bardziej niż pasażerowie. "

      "Żemy mu "rozerwało maszynę na części" to by musiał nie wylądować a po prostu przypier*olić z rozpędu, najlepiej jeszcze jakimś ślizgiem żeby bokiem poszło i dla pewności o płot lotniska."


      A oto co mowia o tej sytuacji i zagrozeniu doswiadczeni piloci, czyli faktycznie EKSPERCI:

      kpt. Lech Kasprowicz:
      "To miało kapitalnie znaczenie, że on jest szybownikiem. Dlatego precyzyjnie wylądował, nie zrobił tzw. cyrkla, czyli samolot przed przyziemieniem nie zaczepił końcówką skrzydła czy silnikiem o podłoże. Gdyby o ziemię najpierw zahaczył np. gondolą silnikową lub tyłem kadłuba, gdzie jest płoza, powstałby taki kręcący moment jak przy cyrklu i samolot uderzyłby w ziemię nie w linii lotu, tylko bokiem. Wtedy samolot się łamie i niszczy, byłyby ofiary śmiertelne."

      kpt. Leszek Sułkowski
      "Wykonując taki manewr - lądując bez podwozia - trzeba się liczyć z bardzo poważnymi konsekwencjami. Samolot jest wtedy pozbawiony systemów hamulcowych, a więc jest bardzo trudno wytracić prędkość, energię tego ogromnej masy samolotu. Samolot nie chce wyhamować na podejściu, stawia bardzo duże opory - dla pilota jest to ogromne wyzwanie"

      "Widziałem moment, kiedy samolot przyziemiał, zupełnie na kadłubie, bez podwozia - to szczęście, że się nie zapalił. Poza zbiornikami celowymi paliwowymi, tam, gdzie jest kadłub - pod nim, znajduje się ogromny zbiornik paliwa. (...) Gdyby to się zapaliło, ludzie mieliby naprawdę marne szanse."


      Dariusz Cisek, sędzia zawodów szybowcowych:
      "To jest mistrzowski wyczyn!"

      Link do calego artykulu:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10571773,Kapitan_Tadeusz_Wrona_bohaterem_Polakow___Lataj_jak.html
      A to tylko jeden tekst akurat z tego portalu. Wiele innych o podobnej wymowie mozna znalezc na sieci.

      Wybaczcie prosze dlugi post, ale mnie krew zalewa, gdy z ewidentnie rewelacyjnego osiagnienia Polaka inni Polacy od razu robia szambo uncertain Czemu wszystkie zagraniczne opinie sa tylko pozytywne i pelne podziwu, a na rodzimym forum juz zalew jadu i zawisci? Wczoraj wieczorem moj kolega z Holandii w rozmowie online emocjonowal sie doniesieniami o tym ladowaniu; ciekawe co dzis powie jak mu opisze reakcje takich babun_wygodek i potworskich...

      Przyznam, ze mi tez robilo sie goraco jak mi nad domem huczaly F-16ki (mieszkam tuz obok Okecia) a w tv leciala realcja na zywo i po udanym ladowaniu poczucie ulgi i jakiejs takiej dumy narodowej (przy ogladaniu materialu w CNN) az wycisnelo lze w kacie oka. Ale widac u niektorych poplynely tylko gorzkie lzy zalu, ze kogos innego chwala i to (o zgrozo!) rodaka!

      A co do odznaczen, to wiele z nich przyznaje sie nawet za dlugoletnia rzetelna prace w biurze, niektore za 'szerzenie mysli technicznej' czy 'rozwoj nowych rozwiazan i technologii' itp., wiec czy naprawde order dla pilota, ktory owszem, wykonal swoja prace, do ktorej byl szkolony, ale zrobil to w bardzo ciezkich warunkach i bezblednie, jest takie dziwne i powinno wzbudzac niechec??
      • babunia_wygodka Re: OJP! czyli do 'ekspertuff' 02.11.11, 13:29
        bloopsar napisała:

        Masz do wyboru - albo piloci mówili nie wiedząc co tak naprawdę zaszło, albo dziennikarze pokręcili. Ja jestem w stanie świadomie i krytycznie ocenić to co czytam. Ty łykasz jak kaczka.

        > kpt. Lech Kasprowicz:
        > "To miało kapitalnie znaczenie, że on jest szybownikiem. Dlatego precyzyjnie
        > wylądował, nie zrobił tzw. cyrkla, czyli samolot przed przyziemieniem nie zacz
        > epił końcówką skrzydła czy silnikiem o podłoże. Gdyby o ziemię najpierw zahaczy
        > ł np. gondolą silnikową lub tyłem kadłuba, gdzie jest płoza, powstałby taki krę

        Ten samolot dotknął pasa właśnie ogonem, właśnie tą płozą. Przy czym bzdura jest tu tak oczywista że najprawdopodobniej dziennikarz coś pomylił przy wklepywaniu tekstu w komputer. Ale ty to łykasz bezkrytycznie jak kaczka.

        > cący moment jak przy cyrklu i samolot uderzyłby w ziemię nie w linii lotu, tylk
        > o bokiem. Wtedy samolot się łamie i niszczy, byłyby ofiary śmiertelne."

        >
        > kpt. Leszek Sułkowski
        > "Wykonując taki manewr - lądując bez podwozia - trzeba się liczyć z bardzo p
        > oważnymi konsekwencjami. Samolot jest wtedy pozbawiony systemów hamulcowych, a
        > więc jest bardzo trudno wytracić prędkość, energię tego ogromnej masy samolotu.
        > Samolot nie chce wyhamować na podejściu, stawia bardzo duże opory - dla pilota
        > jest to ogromne wyzwanie"

        Ten samolot na podejściu zachowywał się zupełnie normalnie, widać wyraźnie całkowicie sprawną mechanizację skrzydła. Ergo hamował na podejściu najzupełniej prawidłowo. Znowu prawdopodobnie dziennikarz porobił jakieś skróty i pomylił podejście z dobiegiem, doprawiając tymi "dużymi oporami" nie wiadomo gdzie. Ale ty to łykasz jak kaczka.

        > "Widziałem moment, kiedy samolot przyziemiał, zupełnie na kadłubie, bez podwozi
        > a - to szczęście, że się nie zapalił. Poza zbiornikami celowymi paliwowymi, tam
        > , gdzie jest kadłub - pod nim, znajduje się ogromny zbiornik paliwa. (...) Gdyb
        > y to się zapaliło, ludzie mieliby naprawdę marne szanse."


        Zbiornik paliwa znajduje się w miejscu połączenia skrzydeł z kadłubem. Jest chroniony od spodu właśnie na takie okazje - a i tak w tym przypadku ta część kadłuba w ogóle nie dotknęła ziemi. Znowu wypowiedź obliczona na sensację, za to niezgodna ze stanem faktycznym. Ale ty to łykasz jak kaczka.

        > Dariusz Cisek, sędzia zawodów szybowcowych:
        > "To jest mistrzowski wyczyn!"
        >

        > Wybaczcie prosze dlugi post, ale mnie krew zalewa, gdy z ewidentnie rewelacy
        > jnego
        osiagnienia Polaka inni Polacy od razu robia szambo uncertain Czemu wszystk

        Kto robi szambo? Jakoś nie widzę. Wszyscy doceniają sprawne lądowanie.

        > ie zagraniczne opinie sa tylko pozytywne i pelne podziwu, a na rodzimym forum j
        > uz zalew jadu i zawisci? Wczoraj wieczorem moj kolega z Holandii w rozmowie onl
        > ine emocjonowal sie doniesieniami o tym ladowaniu; ciekawe co dzis powie jak mu
        > opisze reakcje takich babun_wygodek i potworskich...

        Zapewne się popłacze nad niegodziwością ludzką, bo łyknie jak kaczka twoje kłamstwa i nadinterpretacje.

      • potworski Re: OJP! czyli do 'ekspertuff' 02.11.11, 13:31
        bloopsar napisała:

        > Drodzy babuniu_wygodko i potworski
        >
        > Zadajecie w tym watku idiotyczne pytania i wyrazacie glupiutkie opinie, a wysta
        > rczyloby zajrzec chocby do jednego artykulu tu na gazeta.pl, w ktorym doswiadcz
        > eni piloci rozwiewaja wasze 'watpliwosci'.


        Droga bloopsar=ty z kolei nie rozumiesz kompletnie co potworski pisze.
        Otóż potworski nigdzie nie negował umiejętności pilota - to raz. Dwa - to co piszą przytoczone przez ciebie osoby nijak nie kłóci się z tym co napisałem ja. Proste prowadzenie samolotu, lądowanie z minimalną prędkością pionową to czynności jak najbardziej normalne również przy podejściu z wysuniętym podwoziem. Trzy - pierwszy z kapitanów mocno przesadza bądź dziennikarz przeinaczył jego słowa. Uderzenie gondolą - owszem - jest groźne, ale głównie w przypadku jeśli mamy do czynienia z lądowaniem w środowisku stawiającym silny opór. Mówiąc obrazowo - jeśli gondola "zaryje" w ziemi lub wodzie. Wtedy stanowi ona punkt zaczepienia jak igła w cyrklu. W przypadku lądowania na gładkim asfalcie dodatkowo polanym pianą takiego efektu nie będzie.
        Poza tym jeden z przytaczanych pilotów potwierdza to co pisałem wcześniej:

        To nie jest jakieś tam Bóg wie nadzwyczajne wydarzenie, bo w instrukcji są różne przypadki lądowania awaryjnego - zarówno zupełnie bez podwozia, jak we wtorek, jak i gdy wyjdzie tylko część podwozia. Są procedury, załoga jest przygotowana na coś takiego. Nie w tym sensie, że to się zdarza co drugi lot, ale załoga jest szkolona na taką okoliczność.


        Zatem przyhamuj trochę zanim nazwiesz czyjeś opinie "głupiutkimi".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja