drinkit
02.11.11, 21:19
Niech mi ktoś wytłumaczy, łopatologicznie, dlaczego w kraju rozwijającym się-biedniejszym od zachodnich kuzynów, czyli w Polsce (i pewnie gdzieś indziej też) zawyża się ceny towarów "luksusowych". Piszę w cudzysłowie bo niekoniecznie są one luksusowe w innych krajach. Weźmy ograną już Zarę. Sieciówka jak każda inna - u nas wykreowana swego czasu na bóg wie co, często po oderwaniu metek okazuje się że w euro ciuch kosztuje mniej. To samo z kosmetykami,np. Clinique. U nas - wyższa półka, w USA - średnia, ew. średnia wyższa. Po przeliczeniu dolarów na złotówki okazuje się że te produkty powinny kosztować o wiele mniej. Ok - transport, marża. Ale w końcu na zachodzie można nabyć takie same kosmetyki jednak nieco taniej. Czy w takim razie dla Bułgarek nasza firma Inglot jest luksusowa?
Pytanie: jaki jest sens sprzedawania w biedniejszych krajach towarów po jeszcze wyższej cenie niż w tych już rozwiniętych? To celowe rozbudzanie potrzeby posiadania "luksusu"?