sarling
07.11.11, 08:36
Myślałam, że po pierwszym nadpobudliwym osobniku będę mądrzejsza i bardziej zapobiegliwa w chowaniu, ale nie, nie jestem

Zrobiliśmy niedawno z mężem listę zniszczeń i cholera jasna, dzieci dużo kosztują, dużo więcej niż pampersy i wyprawka szkolna.
Na szczycie jest pęknięta matryca w laptopie (a moich oczach, w ułamku sekundy gad pociągnął za kabel i laptop rypnął na ziemię. I jeszcze trzeba było go, gada tego, pocieszać, bo się przestraszył!).
Po drodze tluczone naczynia, cienie i szminki precyzyjnie wcierane w umywalkę, powyrywane kartki z ksiązek oraz osobisty wpis do paszportu. Zaliczyliśmy też dwukrotny zrzut wszystkich płyt ze stojaka (jakieś 200 płyt i opakowań).
Starszy, kilka lat temu w przypływie jakiejś dzikiej radości zrzucił telewizor z szafki u mojej babci. To był cud właściwie, że nie zginął pod tym telewizorem.
I nie, to wcale nie jest tak, że dzieci nie mają dyscypliny lub że ich nie pilnujemy, to się dzieje nagle i często podczas usuwania poprzednich zniszczeń.
Myślę, że sprawę rozwiązałoby zafoliowanie folią bąbelkową całego mieszkania lub związanie niszczycieli.