nanuk24 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 15:51 Wlasciwie to nic. Za to moje psy nadrobily Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 17:58 dzieło mojej 6-ścio latki, dziury w nowej kanapie wycięte nożyczkami, dało się zaszyć i prawie nie widać, przecięta nożem matryca samochodowego DVD, obcięte nożyczkami włosy wszystkich możliwych zabawek z włosami, grzywka jej i młodszej siostry też nie została oszczędzona we wcześniejszym dzieciństwie zniszczona drukarka, ściany porysowane kredkami, mazakami, połamame hamulce w nowym rowerze, szklanek, misek talerzy już nawet nie liczę, nam też się zdarza. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 18:34 Moje właściwie nic...ale to spokojny egzemplarz Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 18:33 Kilkumiesięczne dziecko podczas przewijania strzeliło kupą w laptopa, klawiatura do wymiany (dwie stówki). Wygrałam konkurs na najbardziej obrzydliwe zniszczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 05:50 To gdzies ty je przewijala?? Wspolczuje temu kto naprawial te klawiature Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 19:32 Yyyyyy..! Nic? Szukam pamięcią w szkodach, ale nie, nie były one efektem szkodliwej działalności moich dzieci. Cudze - tak, zdarzało się, że coś nam zniszczyły, ale: 1. nigdy nie było to zamierzone, 2. straty były tak małe, że nawet nie zawracaliśmy głowy ich rodzicom. Może dlatego, że to są dziewczyny, które są spokojne? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 21:45 z rzeczy wartosciowych, w sensie, ze kosztowaly duzo, to nic. nie licze drobiazgow w postaci zepsutych samochodzikow itp. za to starszy, jak mial mniej wiecej 3 lata, zniweczyl moja kilkutygodniowa prace. dla mlodszego brata, ktory byl wtedy jeszcze w brzuchu, postanowilam zrobic na drutach dwustronna kurteczke welniana. pierwszy raz wzielam sie za takie dzielo, a poniewaz nie tak latwo zrobic malutki sweterek dla noworodka w dwoch identycznych egzemplarzach, ktore musza do siebie idealnie pasowac, zeby kurteczke mozna bylo nosic na jedna i na druga strone, kosztowalo mnie to naprawde duzo pracy. kilka razy prulam i zaczynalam od nowa, setki razy przymierzalam, czy pasuje itp. jak sie nie ma zywego modela, to idzie oporniej. no i jak juz wszystko mialam zrobione, poskladane do kupy, spiete szpilkami i wystarczylo zszyc - rozlozylam to sobie na biurku do zszycia. ale nie zszylam od razu. w pewnym momencie mlody mowi "mamo, ja ci tam poucinalem". w pierwszej chwili nie zajarzylam, ale jak do mnie dotarlo, polecialam biegiem do biurka, a tam lezalo pociete moje dzielo. mialam ochote pociac jego tymi nozyczkami. do sweterka stracilam jakos serce i nigdy juz nie dokonczylam. Odpowiedz Link Zgłoś
maga761 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 22:26 Moja córka w wieku 4 lat w nowym samochodzie, kupionym około tygodnia wcześniej w salonie wygryzła dziurę w oparciu siedzenia (podczas jazdy, gdy siedziała z tyłu). W zeszłym miesiącu mając już 11 lat urwała w samochodzie osłonę przeciwsłoneczną. Syn w wieku 2 lat nową lodówkę podrapał śrubokrętem. Córka też w wieku 3-4 lat porysowała puszką ekran telewizora. Poza tym mają na koncie wiele drobniejszych zniszczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 22:32 Nie przypominam sobie zadnych zniszczen, moze jakies drobnostki, za to kot i pies owszem, zwlaszcza kot. Odpowiedz Link Zgłoś
maderta Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 22:35 Największym zniszczeniem jest u nas oryginał mojego dyplomu mgr. Robiłam kiedyś prezentację na staż i starsza córa dorwała się do dokumentów, które skanowałam i wyrwała mi zdjęcie z dyplomu. Miała wtedy jakieś 2 latka. Odpowiedz Link Zgłoś
titta4 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 07.11.11, 22:55 Moje generalnie mieszcza się w normie, z rzeczy ponad norme to: młodsza (wtedy 6 lat) w ramach protestu przeciw ignorowaniu jej podczas wizyty u rodziny slicznie ponacinała fotel skórzany:/, starsza (12 lat!!!) ostatnio ćwiczyła siłe rąk( jak wyjasniała przerażona po fakcie) i elegancko powyginała cały komplet sztucców z Gerlacha :]. a podobno są niezniszczalne.... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 05:55 U mnie zadnych duzych szkod nie zrobily. Owszem bylo, ze pomalowaly sciane, pojezdzily sciane samochodzikami zanim sie nauczyly ze nie wolno, pobrudzily sciany w okolicach wszystkich wylacznikow swiatla, stracily lampke nocna szklana, zepsuly klawiature, starszy zaslinil mi tak komorke ze padla. Ale to drobiazgi. Mnie samej sie zdarzylo rozbic lampke i wylac herbate na klawiature a dzieckiem nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 06:35 u nas troche tego bylo 1 zrzucony telewizor za czasow gdy jeszcze staly na jakis stolikach 1 zepsuty laptop bo dziecko wlozylo monete do wejscia na karty do aparatu i wszystko sie popalilo po kolei w drugim laptopie zepsute wejscie na karty bo to samo dziecko wlozylo miarke krawiecko i sobie ja wyszarpalo 1 zepsuty aparat fotograficzny po wakacjach - obiektyw wciskany na sile 1 wycieraczka tylna samochodu urwana 1 porwana sofa ze skory, bo dzieci stawaly na jej oparciu wygldajac przez okno 2 urwane drzwi od komody, bo sie corka na nich bujala 2 sztuki moich polamanych okularow to wieksze grzeszki moich dzieci. Wbrew pozorom najmlodsza corka ma wieksze zapedy niszczycielskie niz jej starsi bracia. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 07:27 moje dziecko jest spokojne, przewidywalne, nic nie zniszczyło, zabawki ma jak nowe Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 i jak to czytam to piszecie 08.11.11, 07:32 to wnoszę że alboscie nieudolni albo wasze dzieci potrzebują egzorcysty Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: i jak to czytam to piszecie 08.11.11, 07:44 to wnoszę > że alboscie nieudolni > albo wasze dzieci potrzebują egzorcysty pewnie mialas na mysli "wnioskuję". Tez na "w", lipcowa, a jednak nie to samo. W związku z tym wnioskuję , że powinnaś kupić słownik. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: i jak to czytam to piszecie 08.11.11, 14:48 zabulin napisała: > to wnoszę > > że alboscie nieudolni > > albo wasze dzieci potrzebują egzorcysty > > pewnie mialas na mysli "wnioskuję". Tez na "w", lipcowa, a jednak nie to samo. > > W związku z tym wnioskuję , że powinnaś kupić słownik. wiedziałam ze zaszczekasz Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: i jak to czytam to piszecie 08.11.11, 10:28 Lipcowa, a twoje dziecko to ile ma? Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 07:47 czyli nuda Wolę dziecko kreatywne i pomysłowe niż przewidywalne, wolę po stokroć Nawet jesli jest to okupione kosztami finansowymi. Byle się nikomu nic nie stało. Odpowiedz Link Zgłoś
karolinkaa3a Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 11:17 dzieci jak dzieci: porysowane ściany,panele,jedzonko wtarte w kanapę,i takie tam drobnostki,ale za to mąż....zerwany grzejnik w pokoju,zepsuty okap,kiedyś lodówkę naprawiał... dobrze,że stara była,telefony to chyba ze trzy(dobrze,że tylko jego),o tym jak wygląda nasz samochód to nawet nie wspomnę Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 14:51 zabulin napisała: > czyli nuda > > Wolę dziecko kreatywne i pomysłowe niż przewidywalne, wolę po stokroć > Nawet jesli jest to okupione kosztami finansowymi. > > Byle się nikomu nic nie stało. buahahahaha leję , oj jakże leję porysowane auto to kreatywnosc twojego dziecka?tak sobie to tłumaczysz?i ze co jeszcze? pomysłowość?????????? buahahahahaha no nie moge moja droga, nie ma sie naprawde czym chwalic, bo chyba nie nadpobudliwym szatanem? Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Co Wam zniszczyły, zdemolowały dzieci? 08.11.11, 15:08 Moje dzieci pustoszą głównie garnki. Z obiadem. Jak szarańcza. Starszy w dzieciństwie włożył wafelka do magnetowidu (pasował mu rozmiarem chyba), pan, który przyszedł naprawić (nie daliśmy rady wyciągnąć ciastka) powiedział, że dobrze, że to tylko ciacho, bo jakby łapkę tam włożył, to by mu przytrzasnęło. A i pierwsze samodzielne mycie rąk skończyło się na oblepionym totalnie - centymetrową warstwą, całą kostką rozmiękłego mydła, kranie i kurkach. Na szczęście do odczyszczenia. Odpowiedz Link Zgłoś